Antymatrona

10.04.06, 16:35
Bardzo spodobał mi się artykuł:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3268359.html?as=1&ias=3
Co o nim myślicie?
    • mader1 Re: Antymatrona 10.04.06, 19:01
      Współczesna matka nie może więc być podejrzewana o to, że jest szczęśliwa - nie
      wypada. To męczennica oddana Sprawie, poświęcająca swój brzuch celom wyższym.
      To nie zwyczajna matka, która rodzi potomstwo, ot tak sobie, bezinteresownie,
      bezmyślnie, nie matka trzpiotka, lecz matka Polka, co to z każdym porodem
      przeistacza się w masywną matronę.

      smile))) To ja już nie wiem smile)) Do tej pory słyszałam, że z każdym dzieckiem
      przybywa mi bezmyślności i braku odpowiedzialności smile)) Nie mówiąc już o tych
      z , zaprzeproszeniem neo, co to są podobno skrajnie nieodpowiedzialności smile)))
      Trzpiotka ? Trzpiotką to bym była w ocenie niektórych sąsiadów, jakbym miała
      jedną córkę, ale wybiegała z nią w niedziele po zakupy wink
      Nie oszukujmy się, są tacy ( i to nie księża !), dla których już sam fakt, że
      co niedziela wychodzę z trójką do kościoła a w piątek poszczę umieszcza mnie
      pośród matron wink Nawet nie pomyślą, że po kilkunastu latach małżeństwa mogę być
      jakąś tam trzpiotką czy KOChać ( o zgrozo !) męża. Na męża się narzeka, nie
      kocha. Z mężem jest się na skraju rozwodu !
      A ! I nie czuję się w kościele niezrozumiana. Za każdym razem ujmuje mnie to,
      że proboszcz uznaje mnie za osobę młodą wink i trochę trzpiotowatą wink i nie pyta,
      czy trzecie to " wpadka" wink)))
      Ale ani ND ani RM nie słucham i nie muszę się denerwować wink
    • maadzik3 Re: Antymatrona 10.04.06, 20:13
      Artykul dobry, ale ja czasem jestem przerazona. Ludzka nienawiscia, proba
      dominacji, zadza wladzy, checia unieszczesliwiania. Proba wykoslawienia tego, co
      najpiekniejsze. Jakie dzieci wyrosna gdy ich matki beda smutne, cierpietnicze,
      wiecznie bez powodu bohaterskie? Gdy kazda radosc i szczescie bedzie niemal
      tozsame grzechowi? Czy to swiadczy o Bogu, ktory jest miloscia? Czasem mam
      ochote uciec .
      Magda
    • bumblebee1 Re: Antymatrona 10.04.06, 23:34
      Dobry artykuł, doskonale ujmujący problem polskiej kobiecości. Że matka-
      katoliczka, to matka zapuszczona, walcząca o byt, w wiecznej ciąży i z gromadką
      przy fartuchu, z mężem skrytym za gazetą. Nie ma prawa CHCIEĆ mieć pracę,
      wykształcenie, bo po co jej to? Do gotowania kapuśniaku?
      Znam pewne małżeństwo - mają piątkę dzieci, są bardzo wierzący. Ale jakże
      daleko im do tego radiomaryjnego schematu! Mąż - fakt, utrzymuje rodzinę, ale
      ona - w zeszłym roku zdała maturę, właśnie jest po pierwszej sesji, zawsze
      uśmiechnięta, aktywna, uprawiająca sporty, pogodna i kolorowo ubrana, z
      otwartym umysłem. I, przepraszam, że tak ponarzekam, ale tak w głębi serca
      boleję, że to nie ona będzie moją teściową...

      A tak zupełnie na marginesie pan Krajski powinien zająć się trochę swoim
      własnym podwórkiem, zamiast zbawiać świat.
    • mama_kasia Re: Antymatrona 10.04.06, 23:54
      A ja tam tego artykułu nie rozumiem, chociaż też jestem między
      matroną a feministką. Może dlatego, że ja się nigdzie nie błąkam,
      a rozumiana jestem, i kochana też smile I sama kocham smile
    • pawlinka Re: Antymatrona 11.04.06, 02:42
      Nie podoba mi się ten artykuł. Nie podoba mi się sposób ukazania problemu. Mnie
      naprawdę nie przekonuje żaden artykuł żadnej kobiety, kimkolwiek by była, w
      którym rozpaczliwie dowodzi, że mam być w domu i pracować tam właśnie, albo
      przekonuje mnie, że wtedy będę szczęśliwa, jeśli będę uśmiechniętą realizującą
      się kobietą. Naprawdę znam kobiety, które nie widzą nic złego w zmywaniu i
      praniu, robią to, bo robić trzeba. Są szczęśliwe, kiedy szaleją w domu, ale też
      są równie szczęśliwe robiąc różne inne rzeczy, nazwijmy je
      bardziej "intelektualne". To kwestia charakteru raczej!
      "A ja, choć uważam, że bez dziecka kobieta jest jak ryba bez wody, że
      rodzicielstwo jest dla niej warunkiem spełnienia, n i e w i e r z ę. A ja
      powtarzam za psycholog Zofią Milską-Wrzesińską, że te kobiety, które wychwalają
      pranie i zmywanie, u d a j ą." Tak? Ja tak nie uważam, niektóre udają, inne
      nie. Pani autorka generalizuje. Nianka i gosposia - w moim modelu nie ma takiej
      tradycji. Nie stać mnie na to. Jest mężczyzna, który też wychowuje i też robi
      zakupy, może ugotować, zostać z dziećmi i tak dalej. Jestem ja, są dzieci,
      które dorastają stopniowo do swoich obowiazków. Niedaleko są dziadkowie.
      Jeśli nawet coś, no trudno, padnie to słowo: coś poświęcam, to dlatego, że tak
      chcę, że to mój wybór i ponoszę tego konsekwencję. I nie przekonują mnie hasła
      typu: jeśli się poświęcasz, jesteś cierpiętnicą; tylko spełniona, szczęśliwa i
      zadowolona matka wychowa szczęśliwe dziecko. Nie wierzę w to. Zbyt to uładzona
      i uproszczona wizja. Życie jest bardziej skomplikowane. W artykule jest albo
      tak- albo tak, albo cierpiętnicza matrona albo wdzięczna Bogu zawodowo
      spełniająca się matka. Wierzę, że coś jest pośrodku, między "Naszym
      Dziennikiem" a "Gazetą Wyborczą".
      Co jest złego w poświęcaniu z miłości? Czy to jest naprawdę tożsame z
      koszmarnym wyrzeczeniem, bezgranicznym smutkiem i zaniedbaniem?
      • maadzik3 Re: Antymatrona 11.04.06, 02:49
        W poswiecaniu z milosci? Nic. Jesli to Twoj wybor. Sama tez go czasem dokonuje.
        Ale takie poswiecenie jest radosne i malo ma wspolnego z poswieceniem bo jest z
        milosci. Natomiast samo zlo widze w poswiecaniu (czegokolwiek i przez
        kogokolwiek) dla idei - bo tak trzeba, bo to narod (co to jest ten narod? juz
        ostatnio wrzucilam temat na inne forum i dalej nie wiem), bo miejsce kobiety...
        Jednym slowem mam alergie na proby urzadzania czyjegos zycia w imie idei. Wlasne
        zycie urzadzam sama, nawet jesli w imie idei to przynajmniej wlasnychwink))) I
        dlatego tak sie zjezylam. Historia pokazala juz kilka razy co sie dzieje jezeli
        zycie czlowieka probujemy podporzadkowac ideologii i stawiamy ja ponad
        czlowiekiem. Rezultatem zawsze byly zbrodnia i nieszczescie. I dlatego sie boje.
        magda
        • pawlinka Re: Antymatrona 11.04.06, 09:04
          "Wlasne zycie urzadzam sama, nawet jesli w imie idei to przynajmniej
          wlasnychwink)))" Jak najbardziej, Magdo, jak najbardziejsmile))
          Zwróciłas uwagę, że poświęcenie może też nie łaczyć się z miłością. Nie
          popatrzyłam na to w ten sposób.
          • verdana Re: Antymatrona 11.04.06, 09:08
            Poświęcenie- jak najbardziej - ale czegoś, a nie siebie całej. To ostatnie,
            nawet z miłosci, moze okazać się błędem. Bo mimo wszystko, o ile kobieta nie
            jest święta, liczy na wzajemność. Trzeba pamietać, że macierzynstwo trwa pewien
            czas - a potem dzieci odchodzą.
            Czy kobieta, która poswieciła z miłosci swoje marzenia dla dzieci będzie
            wówczas szczęśliwa? Wątpię.
            • marzek2 Re: Antymatrona 11.04.06, 09:18
              Verdano - ja rozumiem Twoje stanowisko, ale myślę, że MOŻLIWE jest, że są
              kobiety dla których ich dzieci właśnie są ich marzeniami.... I to im
              wystarcza... Nie wiem, czy ja akurat taka jestem, ale dopuszczam, że takie
              kobiety istnieją. I dajmy im prawo do takiego spełniania ich marzeń.
              Podbudowałam się, bo wg Twojej opinii jestem święta - otóż ja na wzajemność
              zbytnio nie liczę, nie chodzi o to, żebym jej nie chciała, nie traktuję tego w
              kategoriach handlowych - coś za coś - czyli jeśli ja nie dostaję - to też nic
              nie daję itp.
            • pawlinka Re: Antymatrona 11.04.06, 09:33
              Verdano, ja myślę raczej o poświęceniu czegoś, a nie siebie, tym "czymś" dla
              mnie osobiście jest mój czas, energia. Chyba nie liczę na wzajemność. A święta
              nie jestemsmile
              Często przechodzę obok szkoły specjalnej, często widzę rodziców
              odprowadzających tam swoje dzieci: wymęczonych, zszarzałych, zbyt wcześne
              starzejacych się, ale czy nieszcześliwych? Tego nie wiem. Wczoraj widziałam
              kobietę z dzieckiem zupełnie niesprawnym. Zachwycił mnie jej uśmiech,
              cierpliwość i troska. A myślę, że ona się poświęciła bardzo dużo.
            • aka21 Re: Antymatrona 11.04.06, 11:47
              Trzeba pamietać, że macierzynstwo trwa pewien
              >
              > czas - a potem dzieci odchodzą.
              > Czy kobieta, która poswieciła z miłosci swoje marzenia dla dzieci będzie
              > wówczas szczęśliwa?
              Myślę, że to bardzo ważne. Nie można być TYLKO matką. Rodzice musza mieć
              świadomość tego odejścia i mieć na ten czas alternatywę dla siebie. Mieć własne
              życie, a nie tylko życie dzieci.
              Dzieci zawsze nimi pozostaną, ale dojrzałość wymaga tego biblijnego
              pozostawienia ojca i matki.
              Z własnego doświadczenia wiem, ze nie jest to proste, choć moi rodzice pracują
              nadal zawodowo, mają własne zainteresowania to jednak dzieci, ich problemy i
              radości wysuwaja się zwykle na czoło, i bywają niestety przyczyną konfliktów
              (na szczęście chwilowychsmile)
              Nie wiem jakie życie obiorą moje dzieci? Nie wiem czy będę babcią, czy dane nam
              będzie się kontaktować? Nie zakładam, że one będa się nami opiekowały na
              starość. Nie wiem jak to będzie, ale przede wszystkim nie chce planować ich
              życia. Pragnę by to był ich wybór i by w nim były szczęśliwe.
              Sama zaś swojego szczęścia i spełnienia szukam nie tylko w dzieciach (które z
              pewnością są wielką naszą radością), ale także (może nawet głównie) w
              małżeństwie, pracy i wszelkiej innej "działalności".
              Ja jakoś tak wierzę, że Bóg chce naszego szczęścia już tu na ziemi. Nie
              potrafię być cierpiętnikiem, jak jestem zmęczona to ... odpoczywam, nie szaleję
              z porządkami. Pracujemy zawodowo, mamy małe dzieci i zwykle wolimy z nimi
              spędzić popołudnie niż walczyć z "obowiązkami domowymi". Póki co żyjemywink)

              Kiedyś ktoś powiedział, że szczęście kobiety widać w jej oczach! Coś w tym
              jest! Nie muszą być pięknie pomalowane, ale muszą być widoczne! A więc głowa do
              górysmile))
              Serdecznie pozdrawiam
              Agnieszka
    • marzek2 Re: Antymatrona 11.04.06, 09:11
      Ja trochę tak jak Pawlinka jestem i na tak i na niesmile Na tak - bo oczywiście
      też uważam, że model matki-Polki-najlepiej Katoliczki, umęczonej cierpiętnicy
      dla dobra narodu to ewidentne wykrzywienie.

      Jestem na nie - bo też uważam, że autorka przegięła - niby dlaczego nie można
      uwierzyć, że ktoś naprawdę LUBI zajmować się domem. Ja czasem lubię, czasem nie
      znoszę. Ale ok - powiedzmy że się poświęcam - ale nie dlatego, że muszę, dla
      dobra narodu itp - poświęcam się bo chcę, bo dobrowolnie podjęłam taką decyzję -
      w moim odczuciu - dla dobra mojej rodziny.
      Autorka generalizuje, widzi tylko dwa bieguny - albo wyzwolona z etosu umęczonej
      matki-Polki mama wykorzystująca "dobrą tradycję(cytat) w postaci opiekunki"albo
      właśnie biedna, poszarzała radiomaryjna matka.

      Cóż - ja czasem JESTEM umęczona (raczej zmęczona), poszarzała. Nie jest to
      oczywiście mój ideał, ale czasem w życiu kobiety ideały sięgają bruku smile
      Pocieszające dla mnie jest to, że Pan Bóg ma więcej wyrozumiałości niż panie z
      postawą autorki artykułu i zamiast wpędzać mnie w poczucie winy, że nie zawsze
      udaje mi się być "zadbaną matką, żoną i kochanką w jednym" po prostu -
      ROZUMIE. Tak jak mój mąż, który kocha mnie odstrzeloną, umalowaną i mówi, że
      jestem piękna. Ale gdy jestem zmęczona, bez makijażu, bez fryzury, taka
      zwyczajna, też mnie kocha... Dla mnie ludzie, którzy czasem są po prostu
      zwyczajni są bardziej wiarygodni od wiecznie uśmiechających się sztucznie
      odstrzelonych paniuś. Co takie robią po obudzeniu się a zrobieniu się na bóstwo?
      Nie żyją?smile))

      Najbardziej rozśmieszył mnie argument mający poprzeć - no właśnie co poprzeć...

      "Gdyby (Pan Bóg)nie chciał oglądać kobiecych piersi i pośladków, to byśmy ich
      nie miały."

      Ekhm - niby się z tym zgadzam, ale... ja rozumiem, że Panu Bogu nie obcy widok
      mojego nagiego ciała, taką mnie wszak stworzył - jednak uważam, że drugą osobą
      uprawnioną do oglądania mnie taką jak mnie Pan Bóg stworzył jest li tylko mój
      mąż - a nie inni faceci... Ja nie noszę worków pokutnych, ale nie ubieram też
      takich bluzek, które odsłaniają dla innych facetów to, co zarezerwowane dla
      mojego męża smile)))
      • mader1 Re: Antymatrona 11.04.06, 10:18
        a ja musiałam, naprawdę musiałam dzis wreszcie załatwić sprawę w urzędzie. Z
        fryzjerką jestem umówiona na 14.00 (żeby nikt mi nie podejrzewał, że jestem
        cierpiętnicą !) I tak, ponieważ nakłada mi farbę( włosy rano nieumyte) i do
        tego jestem przeziębiona ( nos i oczy z lekka zaczerwienione - rozumiecie)
        wyglądam, jak zaniedbana matka i wielodzietna i katolicka ( a może nawet
        patologiczna). Po 14.00 będę wyglądała, jak zadbana, szczęśliwa mamusia
        trójeczki dzieciaczków smilePrzypomniałam sobie ten artykuł i smiech mnie ogarnął.
        Kobieta zmienną jest smile)))
        • kulinka3 Re: Antymatrona 11.04.06, 10:31
          Ja też, ja też lecę dzisiaj do fryzjera.
          A takich arykułów nie cierpię.Życie kobiet jest o wiele bardziej bogate i
          skomplikowane niż opisuje pani Isakiewicz.
    • justyna.ada Re: Antymatrona 11.04.06, 12:08
      Jak to ktoś już napisał, życie jest znaczniej bardziej skomplikowane i bogatsze
      w opcje niż każda próba ujęcia go w schematy.
      Mnie tam się nóż otwiera i robi dziurę w kieszeni, jak się spotykam z takimi
      próbami wtłaczania ludzi w schematy "róbmy to dla idei" Teraz nie ma Idei, jest
      Orange wink)
      Jeśli robi się coś dla Pana Boga - a to co innego, Pan Bóg to nie żadna idea.

      Najlepiej byłoby gdyby można się realizować w swój ulubiony sposób, ja czasem
      się cieszę z tego że pracuję zawodowo, czasem to przeklinam bo na nic nie mam
      czasu.
      Jestem katoliczką, dwoje dzieci zapewnia nam wystarczająca rozrywkę (chyba żeby
      się stało inaczej...wink Ale lubię się też podobać, i nie widzę w tym zaraz
      czegoś złego.
      Namiętnie uwielbiam dzierganie na drutach i... taniec towarzyski wink

      A poza tym artykuł skojarzył mi się z tym powiedzonkiem "zamknij oczy i myśl o
      ojczyźnie".
      Ten patriotyzm to jakoś nie w tę stronę, jak dla mnie.
      • kamilla14 Re: Antymatrona 12.04.06, 01:08
        Cytaty wybrane przez autorke sa bardzo skrajne i na takim tle rzeczywiscie latwo
        wysmiac polska matrone i jednoczesnie





        trudno uwierzyc, ze tak przedstawiona matrona jest szzcesliwa.
        Ale czy narzucanie wszystkim kobietom modelu autorki tez zapewni im 100% szczescie?

        Mysle, ze polskie kobiety sa w dosc trudnej - macierzynsko - sytuacji -z jednej
        strony ciagle aktualny model tradycyjny, z drugiej -w sumie swieze - mozliwosci
        edukacji i presja/potrzeba pracy zawodowej...
        Swietnie oczywiscie, ze zyjemy w czasach wyrownujacych szanse zawodowe i
        edukacyjne kobiet, jednak feminizm w polskim wydaniu nie wywalczyl mozliwosci
        latwego wyboru miedzy praca a dziecmi - ciagle jest to bardzo trudno pogodzic.
        Tak latwe rozwiazania, jakie proponuje autorka (opiekunka, gosposia) nie sa tak
        oczywiste dla wszystkich, nie tylko ze wzgledow finansowych...Poza tym ciagle
        wybor ten dotyczy glownie kobiet i dlatego obciaza jej jeszcze bardziej...
        Ja jakos naturalnie zostalam w domu (a moze z wygodnictwa? braku ambicji? malych
        zarobkow?), ale nie uwazam, ze jest to jedyna sluszna droga kobiety. Z drugiej
        strony - patrzac na b.zabiegane kobiety pracujace i z wyrzutami sumienia
        wracajace do domu (oczywiscie znam tez takie, dla ktorych praca to ucieczka
        przed domowa nuda i wiecznie naprzykrzajacymi sie dziecmi)wcale im nie
        zazdroszcze...

        Model, ktory sprawdza sie optymalnie, ale rzadko majacy zastosowanie w PL -
        praca kobiet w niepelnym wymiarze godzin. Bardziej dostepne i przyjazne
        przedszkola tez by nie zaszkodzily...
        W Szwecji to sie chyba sprawdza?

        • maadzik3 Re: Antymatrona 12.04.06, 01:53
          Na pewno narzucenie jednego modelu (jakiegokolwiek) jest zle. Bo mowimy o
          ludziach a nie o jakiejs masie zbiorowej, o kazdym jednym czlowieku. I to ludzie
          powinni (indywidualnie) podejmowac ten wybor. Prosze sie nie czepiac, wybor
          wspolnie z partnerem tez traktuje jako indywidualnywink))) Wlasnie proba
          narzucenia modelu przez piewcow narodu tak mnie brzydzi i przeraza. Bo
          jakiekolwiek narzucanie tak osobistych wyborow zyciowych budzi moj wstret
          (kobiety na traktory tak samo ale na szczescie wyszlo z uzyciawink)))
          Magda
          • marzek2 Re: Antymatrona 12.04.06, 09:02
            No tak, aspekt ekonomiczny też jest jaki jest. Mnie np nie uśmiecha się powrót
            do aktywności zawodowej, żeby ledwo w mojej pensji opłacić opiekunkę dla dzieci.

            >Model, ktory sprawdza sie optymalnie, ale rzadko majacy zastosowanie w PL -
            >praca kobiet w niepelnym wymiarze godzin. Bardziej dostepne i przyjazne
            >przedszkola tez by nie zaszkodzily...

            Właśnie - ja nie miałabym nic przeciwko pracy na niepełny etat. Tylko któremu
            pracodawcy się do opłaca?
Pełna wersja