różdżkarstwo

19.04.06, 08:59
moja rodzicielka znalazła sobie nowa pasję - tropi żyły wodne. i zupełnie by
mnie to nie ruszało gdyby nie zabrała się za bardziej wyrafinowane
prorokowanie za pomoca wahadełka - sprawdza, które pokarmy są dla danej osoby
zdrowe a które nie (przyznam, że to mnie wkurzyło), ile w kim jest jakiejś
tam energii życiowej, bada długość ludzkiej fali itp.
jak spytałam co na to jej religia (kk) odrzekła, że przeciez pierwszymi
radiestetami byli mnisi.
może Wy mnie oświecicie c na to religia?

m.
    • fiamma75 Re: różdżkarstwo 19.04.06, 09:13
      Nie ucieszę Cię, ale KK potępia różdżkarstwo.
      Poza tym Twoja mama sama sobie może bardzo zaszkodzić duchowo - nigdy nie
      wiadomo, na co człowiek się otwiera, wchodząc w różnego rodaju praktyki
      okultystyczne.
      • direta Re: różdżkarstwo 25.04.06, 13:14
        fiamma75 napisała:

        > Nie ucieszę Cię, ale KK potępia różdżkarstwo.

        A ksiądz Klimuszko?
        O ile wiem, KK go nie potępił, ani nigdy sie nie wypowiadał negatywnie o
        praktykowanej przez niego radiestezji?
        • mama_kasia Re: różdżkarstwo 25.04.06, 13:32
          I z tym, muszę przyznać, mam kłopot sad
          Może to kwestia owoców, jakie przynosiło
          jego jasnowidzenie, jego umiejętności zielarskie również.
          Nie wiem.
    • mader1 Re: różdżkarstwo 19.04.06, 09:47
      moja mama chowa przede mną "Wróżkę", bo zapytałam ją, czy tak bardzo zmieniła
      się od czasu, kiedy uczyła mnie Dekalogu sad
      • mamalgosia Re: różdżkarstwo 19.04.06, 10:16
        moja mama też kupuje "Wróżkę" i jeszcze jakiegoś "Szamana". A jej marzeniem
        jest otworzenie sklepu okultystycznego. jestem załamana.
        • sion2 Re: różdżkarstwo 19.04.06, 10:55
          Kto uprawia wróżdżakarstwo, wróżby itd popełnia grzech cięzki.

          Katechizm Kościoła Katolickiego

          Zabobon

          2111 Zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona
          nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na
          przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet
          uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon 37 to wiązać skuteczność modlitw
          lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem
          dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.

          Bałwochwalstwo

          2112 Pierwsze przykazanie potępia politeizm. Domaga się od człowieka, by nie
          wierzył w innych bogów poza Bogiem i nie oddawał czci innym bóstwom poza Jedynym
          Bogiem. Pismo święte nieustannie przypomina o odrzuceniu "bożków ze srebra i
          złota, uczynionych rękami ludzkimi", które "mają usta, ale nie mówią; oczy mają,
          ale nie widzą..." Te czcze bożki czynią człowieka pustym: "Do nich są podobni
          ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa" (Ps 115, 4-5. 8) 38 . Bóg natomiast
          jest "Bogiem żywym" (Joz 3,10; Ps 42, 3 i in.), który daje życie i działa w
          historii.

          2113 Bałwochwalstwo nie dotyczy tylko fałszywych kultów pogańskich. Pozostaje
          stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem. Ma ono
          miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu
          na to, czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o władzę,
          przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd. "Nie możecie służyć Bogu i
          Mamonie" - mówi Jezus (Mt 6, 24). Wielu męczenników poniosło śmierć za to, że
          nie oddawało czci "Bestii" 39 , odmawiając nawet udawania kultu. Bałwochwalstwo
          odrzuca jedyne panowanie Boga; jest nie do pogodzenia z Boską komunią 40 .

          2114 Adoracja Jedynego Boga integruje życie ludzkie. Przykazanie adoracji samego
          Pana czyni człowieka prostym i chroni go przed zupełnym rozbiciem.
          Bałwochwalstwo jest wypaczeniem wrodzonego zmysłu religijnego człowieka.
          Bałwochwalcą jest ten, kto "niezniszczalne pojęcie Boga odnosi do wszystkiego,
          tylko nie do Boga" 41 .

          Wróżbiarstwo i magia

          2115 Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak
          właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w
          tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w
          tym względzie. Nieprzewidywanie może stanowić brak odpowiedzialności.

          2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana
          lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać
          przyszłość 42 . Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie
          przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są
          przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a
          jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne
          ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się
          jedynie Bogu.

          2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania
          tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim
          - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą
          religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im
          intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji
          demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za
          sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by
          wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk
          medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania
          łatwowierności drugiego człowieka.
    • aka21 Re: różdżkarstwo 19.04.06, 10:50
      Polecam to świadectwo dla wszystkich chcących żyć w zgodzie z nauką KK, a
      którzy jednak wierzą w "dobroczynne energie".
      www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=291&Itemid=53
    • brucha Re: różdżkarstwo 19.04.06, 12:09
      no ale z drugiej strony najlepsza metoda szukania dobrego miejsca na kopanie
      studni to różdźka wierzbowa. znalezienie takiego miejsca w trudnych warunkach
      to jest nie lada umiejetność i jakoś tak aż nie chce się wirzyć, że jakieś
      ciemne moce mogą mieć z tym coś wspólnego.
      jak potrzebowalimy na działce studnię głębinową to przyjechał młody człowiek z
      nowoczesnym sprzętem do wiercenia dziur, a miejsce i głębokość wiercenia
      oznaczył przy pomocy .... gałęzi wierzby. orzekł, że to jest dokładniejsze niż
      wszelkie radiolokacyjne metody. czy to też jest zaliczane praktyk
      okultystycznych?
      • mamaemilii Re: różdżkarstwo 19.04.06, 15:16
        No właśnie, mnie też wydaje się, że różdżkarstwo a wróżbiarstwo to różne
        rzeczy. Różdżkarstwo zakłada istnienie jakichś tam energii, a nie duchów. Nie
        przyzywa żadnych mocy, tylko ma związek z naturą. Jeśli fascynacja
        różdżkarstwem nie powoduje fascynacji magią, to raczej nie jest to coś groźnego.
        • bumblebee1 Re: różdżkarstwo 19.04.06, 16:18
          Kurczę, nie wiedziałam, że to grzech ciężki... ja to potraktowałam bardziej
          jako zabawny i dość zdumiewający eksperyment, kiedy chodziłam z prymitywną
          różdżką po kręgu w Avebury...
          A co do magii to przestrzegam - z własnego doświadczenia wiem, jaką wodę można
          sobie samemu zrobić z mózgu, i jakie rzeczy mogą się po "zabawach" z magią
          dziać.
    • brucha Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 19.04.06, 18:38
      ... i jeszcze podrążę temat.
      no i dzięki za odzew. sprawa zainteresowała mnie gdyż chciałam przedstawić
      mojej mamie inny niż jej punkt widzenia, niech to sobie przemyśli (szkoda, że
      nie ma internetu). każdy link z informacjami na temat sosunku religii do
      radiestezji mile widziany. bardzo interesuje mnie też stosunek innych wyznań,
      nie tylko kk.

      przy okazji i mnie nchodzą różne takie myśli... gdzie leży granica między tym
      co jest a co nie jest zakazane? przypadki z różdżką i żyłami wodnymi to chyba
      powinny mieć jakieś racjonalne a nie magiczne wytłumaczenie. w końcu pływy
      oceanów są wynikiem oddziaływania księzyca (energii z kosmosu ;o) a nie
      okultyzmu. oddziaływanie sił magnetycznych też już 'regulują' prawa fizyki a
      nie magia. myślę, że część zjawisk da się logicznie wytłumaczyć, tylko człowiek
      jeszcze do tego nie doszedł.


      PS podobno Ojciec Pio posiadał dar jasnowidzenia (i nie tylko). skoro jego moc
      pochodziła od Boga to z pewnością innym tez może się to przytrafić (bynajmniej
      nie sugeruję, że moja mama do tej grupy należeć może ;o)
      • samboraga Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 19.04.06, 18:44
        to o bioenergoterapii, sedno sprawy podobne:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=23562608&a=23562608
        i pamiętam że był jeszcze jeden wątek, podobny w wydźwięku, ale nie mogę
        znaleźć, może później mi się udawink
      • bumblebee1 Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 19.04.06, 22:04
        Co do tzw. żył wodnych mam pewne wątpliwości - jak coś, co jest ileśtam metrów
        pod ziemią może oddziaływać na osoby/przedmioty znajdujące się wiele metrów nad
        nią? Chodzi mi tu o nazewnictwo - wydaje mi się, że to co powoduje odchylanie
        się ramion "różdżki" to nie woda. Także uważam, że jest to jakaś siła jeszcze
        niezdefiniowana przez człowieka.
        Natomiast jeśli chodzi o granice co wolno, a czego nie, to najprostszym i
        najbliższym przykładem są wszelkiej maści zabobony, niektóre wciąż kultywowane -
        np. wiązanie na dziecięcym wózku czerwonej kokardki, niewitanie się przez
        próg, no i oczywiście wszelkie wróżki, horoskopy, taroty, inne badziewia wink
        No i teraz sama mam zagwozdkę - wrzucanie pieniążka do fontanny w dalekim
        mieście, coby jeszcze tam wrócić to jeszcze zwyczaj, czy już zabobon? A
        andrzejkowe wróżby...? W końcu to pewnego rodzaju tradycja...
        • franula Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 20.04.06, 01:08
          co do andzrejkowych wróżb to dla mnie proste - możesz się bawić - granicą jets
          to czy w to wierzysz czy nie
          • izzunia1 Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 20.04.06, 02:47
            Dzieki za lektury, poczytalam sobie i jeszcze bardiej pomoglo mi to zdac sobie
            sprawe z wielowarstwowosci roznych rzeczy.
            Jakas taka refleksje mi to nasunelo...Niby czlowiek zdaje sobie sprawe ze
            swojej kruchosci, zauwaza swoja przemijalnosc i niezdolnosc do kierowania
            nieraz najprostszymi sprawami, a z taka beztroska bierze sie za wkraczanie na
            terytorium mocy, ktore sa nieskonczenie bardziej od niego potezniejsze. Widac
            jak przebiegla jest taktyka demona, ktory potrafi przekonywac, ze homeopatia i
            bioenergoterapia to tylko leczenie, joga tylko cwiczenia, horoskopy i taroty
            tylko zabawa - bardzo umiejetnie zonglujac przy tym nasza duma: "jak to ja,
            czlowiek z dwoma fakultetami, zyjacy w XXI wieku bede sie bal jakichs tajemnych
            mocy?"
            A niedawno obejrzalam "Egzorcyzmy Emily Rose" i tez mi bardzo wiele
            uswiadomily. Dobrze jednak, ze byla niedawno Pascha z obrzedami
            egzorcyzmowania. To zawsza wraca prawidlowa optyke wink
            • samboraga Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 20.04.06, 11:14
              to jesszcze dodam ten drugi wątek, do poczytania:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=23591470&a=23591470
        • katriel Re: różdżkarstwo - będę namolna.... 20.04.06, 04:22
          Płynąca woda nie odchyla ramion różdżki. Przeprowadzano eksperymenty, w których
          zawodowych różdżkarzy proszono o wyznaczenie położenia lub kierunku przepływu
          wody w rurach ułożonych na parterze budynku (różdżkarze poruszali się ze swoimi
          różdżkami po pierwszym piętrze). Wyniki były negatywne, tzn. różdżkarze podali
          tyleż dokładnych wskazań, ile należałoby się spodziewać czystym przypadkiem.
          W tej chwili najbardziej prawdopodobna hipoteza wyjaśniająca działanie różdżek
          głosi, że różdżkarze są po prostu ludźmi, którzy nauczyli się podświadomie
          rozpoznawać miejsca dobre do kopania studni, a różdżka stanowi jedynie rekwizyt
          pomagający wydobyć tę wiedzę z podświadomości, podobnie jak w teście Rorschaha
          abstrakcyjna plama z atramentu pomaga wydobyć na jaw treść podświadomych myśli
          testowanego.
    • maadzik3 Re: różdżkarstwo 20.04.06, 22:04
      Siostra mojej tesciowej sprawdza wahadelkiem czy rajstopy w sklepach nie sa
      dziurawesmile))) Wzbudza to u mnie ataki wesolosci. Natomiast osobiscie traktuje
      jako zabobon sprzeczny z Biblia (a wiec dot. wszystkich chrzescijan).
      M.
      • maadzik3 Re: różdżkarstwo 20.04.06, 22:09
        Natomiast z roznymi zachowaniami codziennymi pposunietymi do absurdu (mycie rak,
        wycieranie kranu w obawie przed choroba, omijanie laczenia plyt na chodniku z
        autentycznym strachem itp.) to gdzie jest granica miedzy zabobonem a nerwica
        natrectw - jednostka chorobowa?
        M.
    • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 10:38
      Czy znacie kogoś lub czy ktoś z Was ćwiczył jogę (tylko ćwiczył ćwiczenia ,
      jako sport) i dzis może powiedzić że ma/miał z tego powodu problemy duchowej
      lub innej natury?

      Próbuję właśnie wyjaśnić koleżance z czym joga się wiąże, ale nie przekonują
      jej nawet słowa ojca Verlinde z cytowanego tu świadectwa. Nie wierzy że może
      sobie szkodzić. Nazywa to średniowieczem. Chce żeby znaleźć jej osobę która
      tylko ćwiczyła jak ona i miała dzięki temu kłopty. Znacie? Będe baaaardzo
      wdzięczna.

      Swoją droga prosze o modlitwę w tej sprawie. Za nich oboje i za mnie.
      • mary_ann Re:Joga 24.04.06, 11:14
        Znam parę religijnych osób ćwiczących jogę (traktujących to chyba jako
        ćwiczenia fizyczno-relaksacyjne, ale się nie znam)i nie wydaje mi się, żeby im
        zaszkodziłosmile))
        • brucha Re:Joga 24.04.06, 11:27
          moja teściowa ćwiczyła jogę - głównie ciało - i też sutków ubocznych nie widać
          a może po prostu nie dajmy się zwariować?

          przetrawiłam sporo z zamieszczonych linków i jeszcze będ studiować i mówiąc
          szczerze zamiast rozwiać swoje wąpliwości to je pomnożyłam.
          • samboraga Re:Joga 24.04.06, 11:38
            ćwiczyłam kiedyś jogę
            naprawdę można to robić jako ćwiczenie fizyczne, bez otwierania się na otoczkę
            duchowości wschodu
            • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 11:52
              no a ojciec Verlinde mówi że nie

              ???
            • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 11:53
              facet chyba dośc długo i głęboko siedział w tym, żeby dzis z przeciwnej
              perspektywy wiedzieć o czym mówi?
              • samboraga Re:Joga 24.04.06, 12:06
                ja głeboko nie siedziałamwink
                ćwiczyłam rok
                jeżeli nie wierzysz w czakramy to joga ich ci nie otworzywink))

                i nie wiem czemu 'z przeciwnej perspektywy'? joga to nie sekta, że wabi
                ćwiczeniami fizycznymi a potem sączy światopogląd
                • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 12:18
                  Przeciwnej - od zewnątrz. Był wewnatrz dziś jest na zewnatrz i ma ogląd stąd.
                  Widział skutki w swoim zyciu, widzi w zyciu innych. On był głeboko, owszem, ale
                  tym bardziej ufam mu jeśli mówi że "..Wszystkie postawy jogi zmierzaja do
                  odblokowania tzw. energii kosmicznej, od której jestesmy rzekomo uzależnieni, a
                  która ma sie znajdowac u podstawy kregosłupa[...]Dlatego z naciskiem zwracam
                  uwage, aby odpowiednio wczesnie ostrzegac, że wszelkie cwiczenia jogi -
                  jakkolwiek niewinnie by wygladały - maja na celu jedno i tylko jedno:
                  odblokowac kundalini [to ta energia - N.], aby zaczeło 'isc w góre'"
                  • samboraga Re:Joga 24.04.06, 12:40
                    >Był wewnatrz dziś jest na zewnatrz

                    tak, tak to zroumiałam, może nieprecyzyjnie określiłam, przepraszam

                    >kundalini [to ta energia - N.], aby zaczeło 'isc w góre'

                    tak, a czakramy to kolejne etapy tego 'wspinania się' (w uproszczeniu) - to
                    jest nauka jogistyczno-buddyjska (eee...nie wiem czy dobrze to ujęłam...), ale
                    to oznacza, że ta osoba zaczęła studiować już samą 'religię', bo z samego
                    ćwiczenia nic się 'nie otwiera'
                    dlaczego?
                    to nie jest tak jak bioenergoterapii, że ktoś otwera coś za ciebie

                    ćwicząc jogę dla ćwiczeń daleko jeszzcze do tego, do tej ideologii, nie stajesz
                    się joginem czy buddystą, tak jak możesz ćwiczyć karate czy judo bez wiedzy o
                    tym, że w założeniu wschodnim to też są ćwiczenia jednoczące ciało i umysł...

                    mogę się zgodzić, że chodzać na jogę i stykając się z osobami które zostały
                    buddystami (a takich jest trochę) można zachwaić się w wierze

                    >"od której jestesmy rzekomo uzależnieni"

                    no więc właśnie, jesteśmy czy nie?
                    jeżeli nie (a w to wierzymy jako chrzescijanie) to na co się otwieramy?
                    czy ćwiczenia fizyczne bez 'ideologii' to też domena szatana?
                    gdzie jest granica?
                    • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 12:53
                      nie wiem gdzie jest granica, próbuję właśnie ustalić w odniesieniu do jogi.

                      bo z samego
                      > ćwiczenia nic się 'nie otwiera'
                      ...
                      to nie jest tak jak bioenergoterapii, że ktoś otwera coś za ciebie
                      >

                      może ja nie umiem czytać ze zrozumieniem, ale dla mnie to co mówi ojciec
                      Verlinde oznacza właśnie to - wszelkie cwiczenia jogi mają na celu odblokować
                      kundalini, nawet te najbardziej niewinnie wyglądające.
                      • samboraga Re:Joga 24.04.06, 13:14
                        > oznacza właśnie to - wszelkie cwiczenia jogi mają na celu odblokować
                        > kundalini, nawet te najbardziej niewinnie wyglądające.


                        czekaj, czekaj...czy my wierzymy w kundalini?
                        i co to jest kundalini wg o. Verlinde w 'tłumaczeniu na chrześcijańskie'wink
                        energia 'szatańska'?
                        a jeśli nawet - to wiele z tych ćwiczeń wygląda podobnie do naszego stretching
                        (było to kiedyś modne jako gimnastyka), jest też wykorzystywanych w szkołąch
                        rodzenia jak zauważyła Mary-ann...
                        może to jednak nie kwestia ćwiczeń ale ideologii? ja tak uważam w każdym razie

                        a tak swoją droga to nawet wg buddystów czy joginów ćwiczący jogę dzielą się na
                        tych którzy po prostu ćwiczą ciało i na tych którzy 'chcą więcej i idą dalej',
                        w każdym razie ja się spotkałam z takimi opiniami osób 'z tamtej strony' (tj.
                        aktywnych wyznawców buddyzmu)
                        do tego aby coś odblokować trzeba naprawdę sporo 'pracy', również medytacyjnej,
                        samo rozciąganie ciała nie wystarczywink)

                        a dlaczego dla Ciebie autorytetem jest o. Verlinde? czy z powodu tego, że
                        ćwiczył czy znasz jakieś jeszcze inne jego wypowiedzi?
                        • nordynka1 Re:Joga 25.04.06, 11:30
                          musiałam wczoraj w koncu popracować smile

                          polecam ponownie poleconą już wyżej lekturę:

                          www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.phpoption=com_content&task=view&id=291&Itemid=53

                          kundalini to energie kosmiczne które mają "...rzekomo władać całym światem.." a
                          nie rzekomo istnieć. Skoro ktoś komu mam porządne podstawy by ufać miał z tym
                          do czynienia i widział skutki działania tego czegoś to znaczy że toto istnieje,
                          a nie że zaczyna działać kiedy się uwierzy że istnieje.
                          Skoro jogiński guru naśmiewa się z ludzi zachodu którzy ćwiczą dla relaksu i
                          mówi że i tak to swój skutek przyniesie [tzn kundalini sie uwolni] to dla mnie
                          jest wystarczającym argumentem by sie w ogóle w to nie mieszać, obojętnie czy
                          traktuje się jako sport czy ideologię.

                          polecam lekturę świadectwa. Naprawdę.
                          • alex05012000 Re:Joga - do nordynki 25.04.06, 12:19
                            jeśli chodzi o artykuł joga doprowadziła mnie do granic piekła... to
                            przeczytałam i jakoś mnie nie przekonuje o rzekomym wielkim zagrożeniu ...
                            dziewczyna ta zobaczyła coś czego nie umiała pojąć, wytłumaczyć, czego sie
                            śmiertelnie przestraszyła i zinterpretowała jak chciała/czuła/postrzegała ...
                            poza tym w dalszym ciągu nie mam odpowiedzi na moje pytanie wczorajsze - post
                            poniżej - co sie stanie kiedy ta kundalini się uwolni, świadomie czy nie???
                            trafimy do piekła?
                            nota bene jest 21 różnych szkół/odmian jogi, nie piszesz o którą ci chodzi...
                            • nordynka1 Re:Joga - do nordynki 25.04.06, 14:09
                              www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?
                              option=com_content&task=view&id=291&Itemid=53

                              z uporem maniaka powtórzę żeby przeczytac sobie to
                              jak się znowu nie wklei jak trzeba, to proszę wejść z postu Aki21
                              • mamaemilii Re:Nordynko 25.04.06, 14:56
                                Tylko dlatego, że widzę u Ciebie coś, co kiedyś samą mnie dotknęło, odzywam się
                                w tym wątku.

                                Kiedyś zobaczyłam działanie Szatana i po tym fakcie wszędzie niemal
                                doszukiwałam się jego działania, podstępów itd. Ciągle o tym rozmawiałam,
                                zastanawiałam się nad tym i generalnie skupiłam się na złych skutkach wszelkich
                                działań ludzkich i nie tylko.

                                I to bardzo przypomina to, o czym pisze zacytowany ojciec. Takie ukierunkowanie
                                na zło, doszukiwanie się go wszędzie, nawet w zwykłym ćwiczeniu jogi jako
                                odmiany strechingu - to nie jest dobre, bo jest zamknięciem się na Dobro
                                płynące od Boga.

                                I gdy usłyszałam od pewnego księdza wówczas, bym postarała doszukiwać się dobra
                                i chwały Bożej wokół - znormalniałam. A na pewno byłam na drodze do "duchowej
                                zguby".
                                • isma grzechy nasze powszednie 25.04.06, 15:10
                                  No wiec wlasnie. I tak naprawde, to ja mysle, ze o niebo latwiej
                                  jest "zobaczyc" dzialanie szatana (i wierzyc w jego istnienie) w jakichs
                                  podejrzanych, egzotycznych rytualach, w odmiennych stanach ciala i umyslu - a o
                                  wiele trudniej po prostu w zyciu codziennym: w kradziezy pradu np wink)). I to
                                  wlasnie jest szatanskie misterium nieprawosci - ze sie skupiamy na tych
                                  spektakularnych przejawach jego dzialanosci, a zapominamy o grzechach naszych
                                  powszednich...
                                • izzunia1 Pilates 25.04.06, 15:49
                                  No ale stoi jak byk "unikajcie wszystkiego co ma chocby POZOR zla".
                                  Jesli ktos szuka cwiczen rozciagajacych polecam Pilates - niesamowite
                                  cwiczenia, bez calej tej filozoficzno-medytacyjnej otoczki jogi. Niesamowicie
                                  wzmacniaja miesnie i skutecznie pozbawiaja bolow kregoslupa smile
                                • nordynka1 Re:Nordynko 25.04.06, 16:30
                                  dziękuję za troskę

                                  na szczęście nie widzę żebym doszukiwała się szatana wszędzie, we wszystkich
                                  ludzkich działaniach. I nie męczą mnie myśli o tym co też on i gdzie knuje.

                                  Dlatego zanim się tym zajełam długo się modliłam, czy w ogóle poruszać te
                                  sprawę. I wciąż się modlę o czyste prsote serce i pokorę. I was tez o to
                                  dlatego prosiłam
                                  I ciągle biore pod uwage to, że się mylę.

                                  Jeśli nie czytałaś całego śwadectwa tylko te wyłuskane z niego cytaty to może
                                  warto poświęcić trochę czasu (bo długie)i się z nim zapoznać. Bynajmniej nie
                                  jest to osoba "ukierunkowana"na zło i doszukująca się go gdzie się da. Pokazuje
                                  bardzo precyzyjnie miejsca, które mogą grozic zniewoleniem duchowym.
                              • alex05012000 Re:Joga - do nordynki 25.04.06, 15:49
                                jak napisałam wcześniej, przeczytałam ten tekst niejakiej Krysi!, ale nie daje
                                on dalej odpowiedzi na moje pytania, m.in. co się stanie gdy ta kundalini czy
                                inna energia zostanie uwolniona, ani mnie nie przeraża, ani nie uważam tej pani
                                za wyrocznię w tym względzie...czy jakimkolwiek innym...
                                • nordynka1 Re:Joga - do nordynki 25.04.06, 16:37
                                  nie wiem co Tobie otwiera się pod linkiem jaki Aka21 wkleiła do swojego postu,
                                  mnie świadectwo słynnego już na tym watku ojca Verlinde

                                  świadectwo tej Krysi tez znam i też nie uważam za opiniotwórcze. Może być
                                  straszakiem dla zbuntowanej młodzieży. Albo mozna czytając je wzruszyc
                                  ramionami. Zalezy od czytelnika. W każdym razie nie tym tekstem się kieruję
                                  usiłując sie dowiedzieć jak to jest z tą jogą.
                                  • aka21 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 12:06
                                    Nordynko, nie wiem czy potrafię pomóc.
                                    To wszystko jest chyba bardzo skomplikowane. Dla mnie spirytyzm, radiostezja,
                                    bioenergoterapia itp. praktyki są jednoznacznie złe.
                                    Problem zaczyna sie już z tą jogą jako praktyką relaksacyjną. Nigdzie nie
                                    znalazłam, aby KK jednoznacznie ją odrzucał. Verlinde mówi o własnym
                                    doświadczeniu i też zastanawia się czy ten radykalizm jest konieczny? Może tak,
                                    może nie? On wiele przeszedł, przypadki o których pisze jako "takich
                                    niegroźnych praktykach" dla mnie są już wejściem w "coś" wiecej, a więc
                                    zdecydowanie groźnym i w to z całym przekonaniem wierzę!
                                    Wydaje mi sie, ze wiele zależy od psychiki człowieka. Myślę, ze ważne jest to
                                    co napisała w którymś poście Mader, opisując swoje doświadczenie z jogą - nie
                                    miała ochoty otwierać sie na nic, nie szukała doskonalenia, chciała "tylko"
                                    zaliczyć WF (przepraszam Mader jeśli coś uprościłam). Czyżby to rozbijało
                                    grupę? Może było więcej takich osób? Może instruktor chciał coś więcej
                                    przemycić, a dlatego nie mógł.
                                    Moja koleżanka została kiedyś wyproszona z jakiegoś takiego seansu uzdrawiacza,
                                    bo go rozpraszała (przyznała mi sie, że odmawiała różaniec).
                                    Ja osobiście nie mam doświadczenia z jogą, medytacjami, szukaniem pozytywnych
                                    energii, ale spotkałam kiedyś takie osoby, byłam świadkiem ich nawrócenia,
                                    odkrywania Jezusa jako Pana i Zbawiciela. To było wspaniałe i piękne
                                    doświadczenie. Nie chcę pisać o konkretach na forum, bo to ich doświadczenia.
                                    Wiem jedno, są blisko Boga i w Nim odnalazły swoje szczęście! A mogło się
                                    skończyć naprawdę nieciekawie.

                                    I jeszcze jedno. Nie można zapominać o Bożej opiece, o mocy sakramentów. Bóg
                                    nas chroni od zła. Niebezpieczeństwo rodzi się wtedy, gdy my dajemy przyzwolenie
                                    (nawet tak z ciekawości, dla zabawy) na przyjęcie czegoś tam (i nie musi to od
                                    razu być szatan!), tylko czy warto wystawiać sie na próbę ile przetrzymam?
                                    Nie jest to szukanie szatana we wszystkim. To faktycznie jest bezsensowne i
                                    zabiera radość życia, ale nie możemy zapominać o jego istnieniu i chęci
                                    zawładnięcia tym światem. Wierzę, że każdy kto wierzy w Boga, lub Go szczerze
                                    szuka choćby błądził - znajdzie Go.

                                    Może już macie dość czytania, ale znalazłam list do biskupów KK o niektórych
                                    aspektach medytacji chrześcijańskiej (jest on chyba zamieszczony również w
                                    książce "zakazany owoc" o.Verlinde - takie jeszcze dłuższe jego świadectwowink)
                                    http//www.rekolekcje.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_
                                    24.html#a
                                    może komuś coś pomoże...

                                    Jeśli możecie podeślijcie mi link do tego świadectwa Krysi, bo go nie mogę
                                    znaleźć.
                                    Serdecznie pozdrawiam
                                    Agnieszka
                                    • aka21 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 12:12
                                      Przepraszam, poprawiam link do listu
                                      www.rekolekcje.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_24.html#a
                                    • izzunia1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 13:02
                                      "Niebezpieczeństwo rodzi się wtedy, gdy my dajemy przyzwolenie
                                      (nawet tak z ciekawości, dla zabawy) na przyjęcie czegoś tam "

                                      a Emily Rose? Z tego co pamietam, ona na na nic nie przyzwalala na poczatku...
                                      • aka21 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 13:41
                                        To trochę inna historia niż te o których rozmawiamy. Wiem, że sprawa nie jest
                                        wyjaśniona, ale ona te cierpienia przyjęła chyba sama, za innych. Jak
                                        przeczytałam, duchy w czasie egzorcyzmów nie mogły z niej wyjść, mimo, że
                                        chciały. Przed śmiercią sama poprosiła o rozgrzeszenie i je otrzymała.
                                        • izzunia1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 13:45
                                          Tak, ale poczatek opetania rozpoczal sie bez jej przyzwolenia. Leczono ja
                                          psychiatrycznie przeciez.
                                          Co oczywiscie nie zmienia faktu, zeby byc ostroznym, jak piszesz, w
                                          eksperymentowaniu, bo nie wiadomo na dzialanie czego(kogo) mozna dac
                                          przyzwolenie smile
                                          • aka21 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 13:59
                                            Izzunia, może się czepiam słówek, ale sprawdziłam:
                                            Faktycznie pierwsze objawy choroby pojawiły sie 68 roku, a w dzienniczku jest
                                            zapis dopiero 24.10.75 taki: „Zbawiciel powiedział: Będziesz wiele cierpieć w
                                            zastępstwie innych i znosić cierpienia już teraz. Twoje cierpienie, twój smutek
                                            i opuszczenie służą mi do tego, by zbawiać dusze”.
                                            Nie wiemy kiedy to powiedział, czy wtedy gdy zapisała czy już wcześniej.
                                            Z drugiej strony ciekawa jest ta relacja z Bogiem pomimo oddania ciała we
                                            władanie złych duchów. A może to kolejny dowód, ze dla Boga nie ma nic
                                            niemożliwego i ona faktycznie jest święta?
                                            Pozdrawiamsmile)
                                            • izzunia1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 15:21
                                              Z tego co czytalam to Anneliese(oczywiscie) byla bardzo pobozna dziewczyna i
                                              modlila sie, zeby mogla oddac swoje cierpienia dla Jezusa. Ponoc kiedy juz
                                              zaczely sie doswiadzenia miala powiedziec - "chcialam cierpiec, ale nie
                                              wiedzialam, ze bedzie to tak trudne".
                                              Jedno jest pewne - opetanie rozpoczelo sie po przyzwoleniu z gory smile Co jeszcze
                                              raz potwierdza kto jest potezniejszy i to "ze moje mysli nie sa myslami
                                              waszymi"...
                                              • isma Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 15:25
                                                Dziewczyny - z ciekawosci: dlaczego interesuja Was akurat takie lektury? Akurat
                                                o opetaniu, o tym, jak dziala zlo?
                                                • izzunia1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 17:14
                                                  No nie tylko, dobro rowniez smile
                                                  A tak na powaznie, to jestem swiezo po obejrzeniu filmu "Egzorcyzmy Emily Rose"
                                                  i jakos tak mi sie pare refleksji po jego obejrzeniu nasunelo czemu moze
                                                  niezbyt szczesliwie dalam wyraz akurat w tym watku.
                                                  Natomiast jesli przyjac to co zostalo zasugerowane tez w filmie, ze swiadectwo
                                                  Anneliese zostalo nam dane, zeby byc swiadomym obecnosci i dzialania zlego
                                                  ducha, to chyba warto o tym rozmawiac?

                                                  Zgadzam sie, ze demonologia to wyzsza nauka jazdy i dla przecietnego grzesznika
                                                  jak ja w zupelnosci do zwodzenia wystarczaja pozadliwosc ciala, uluda bogactwa
                                                  i swiat, wiec nie musze sie zbytnio troszczyc o opetania, ale tak dla
                                                  podrazenia tematu smile
                                                  A zreszta jezeli na (jakby nie bylo) chrzescijanskim forum temat typu
                                                  homeopatia jest kwitowany "sprawdze, czy mi nie rosna rogi" albo zaprzeczenie
                                                  kwestii jakoby zdolnosci lecznicze niekoniecznie pokrywaly sie z "dobra
                                                  intencja" tych srodkow - co znaczyloby oczywista bzdure, ze choroba to zawsze
                                                  zlo, od ktorego nalezy wszystkimi mozliwymi sposobami uciekac (zlo w sensie
                                                  kary od Boga, np) to juz widze jakim ciemnogrodem zostalabym nazwana na
                                                  swieckim forum wink

                                                  W kazdym razie rzeczywiscie temat sliski i dobro jest znacznie bardziej
                                                  zajmujace smile
                                      • herbarium Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 14:08
                                        Taka drobna korekta: nie Emily Rose, tylko Anneliese Michel, bo chyba mówisz o
                                        realnej, nie filmowej bohaterce?
                                    • mader1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 13:31
                                      nic nie uprościłaś ako smile to właśnie tak wyglądało. Chciałam zaliczyć WF a
                                      jednocześnie coś poćwiczyć - bo z racji chorego serca nie miałam wtedy wiele
                                      rzeczy do wyboru.Nie było we mnie przyzwolenia na odmienną ideologię. Poszłam
                                      przekonana, że nie może mi to zaszkodzić. Mam świadomość, że byłam zbyt
                                      zadufana w sobie - mogło, gdyby mnie wciągnęło. Szczęśliwie był to też czas
                                      pogłębiania wiary i zauroczyłam się filozofią Tomasza z Akwinu smile
                                    • nordynka1 Re:Joga - do nordynki 26.04.06, 15:11
                                      www.wiktor.alleluja.pl/tekst.php?numer=9844
                                      Link do świadectwa Krysi
                  • mary_ann Re:Joga 24.04.06, 13:04
                    nordynka1 napisała:

                    > Przeciwnej - od zewnątrz. Był wewnatrz dziś jest na zewnatrz i ma ogląd stąd.
                    > Widział skutki w swoim zyciu, widzi w zyciu innych. On był głeboko, owszem,
                    ale
                    >
                    > tym bardziej ufam mu jeśli mówi że "..Wszystkie postawy jogi zmierzaja do
                    > odblokowania tzw. energii kosmicznej, od której jestesmy rzekomo uzależnieni,
                    a
                    >
                    > która ma sie znajdowac u podstawy kregosłupa[...]Dlatego z naciskiem zwracam
                    > uwage, aby odpowiednio wczesnie ostrzegac, że wszelkie cwiczenia jogi -
                    > jakkolwiek niewinnie by wygladały - maja na celu jedno i tylko jedno:
                    > odblokowac kundalini [to ta energia - N.], aby zaczeło 'isc w góre'"

                    Ja bardzo przepraszam, ale dla mnie to ten facet ma jakiś powazny problem.



                    • nordynka1 Re:Joga 24.04.06, 13:09
                      a co nim wiesz? z całym szacunkiem ale wydaje mi się, że niewiele

                      ojciec Jacques Verlinde

                      wrzuć w wyszukiwarkę nazwisko, poczytaj, jest wiele jego świadectw, wywiadów,
                      wykładów...Potem możemy porozmawiac o jego 'problemie'

                      • mary_ann Re:Joga 24.04.06, 13:18
                        nordynka1 napisała:

                        > a co nim wiesz? z całym szacunkiem ale wydaje mi się, że niewiele
                        >
                        > ojciec Jacques Verlinde
                        >
                        > wrzuć w wyszukiwarkę nazwisko, poczytaj, jest wiele jego świadectw, wywiadów,
                        > wykładów...Potem możemy porozmawiac o jego 'problemie'


                        Z całym szacunkiem - szkoda mi czasu. Kiedy przeczytasz czyjąś opinię, że,
                        dajmy na to, zanieczyszczeniu wód gruntowych winni są kosmici, to studiujesz
                        cały jego dorobek, by przekonac się o jego wiarygodności?? Tak szczerze?smile
                        Ktoś, kto wszędzie widzi zagrożenie czarną magią, MA problem.
                      • samboraga Re:Joga 24.04.06, 13:21
                        ja też może rzeczywiście poszukam w wolnej chwili

                        swoją drogą te pobocza chrześciajństwa i wschodnich religii są niesamowite...
                        z jednej strony śwaidectwa na 'nie'w ćwiczeniach jogi, z drugiej de Mello
                        (wiem, wiem nie do końca uznawany), z trzeciej 'medytacja chrześcijańska'
                        propagowana w Polsce przez m. in. o.Berezę...
                        • samboraga Re:Joga 24.04.06, 13:22
                          to 'też' to do Nordynki, bo zabrzmiało inaczejwink
                      • mader1 Re:Joga 25.04.06, 11:55
                        i ja Ci nie pomogę sad Ćwiczyłam jogę przez rok chyba w ramach hmm... wf na
                        studiach. Po prostu niewiele innych rzeczy mogłam ćwiczyć sad
                        Nic mi się nie otworzyło, wbrew sugestii pana od jogi. Mało tego, chyab jakoś
                        dekoncentrowałam znajomych (wcale nie gadałam...) swoją obecnością, bo byliśmy
                        nieudaną grupą :p
                        Pod koniec starał się przemycić nam część swojej wiedzy i ideologii i muszę
                        powiedzieć, że wtedy się przestraszyłam.Czułam się na jego wykładzie taka...
                        jakby " przyduszona" ciężarem słów i ich wymową. I odeszłam od ćwiczeń. Wcale
                        nie chciałam wchodzić w to głęboko. A on z kolei twierdził, że nie da się
                        skutecznie, długo w ćwiczyć jogi, nie dotykając ideologii.
                        Nie to nie.
                        Może za krótko ćwiczyłyśmy ( Samborcia też), żeby to poczuć ?
                        Na pewno joga może, podkreślam , może być niebezpieczna w miarę wchodzenia w
                        nią coraz głębiej . Ćwicząc długo, chce robić się to coraz lepiej , robi się to
                        coraz częściej, coraz więcej czyta się i...
            • mary_ann Re:Joga 24.04.06, 12:21
              samboraga napisała:

              > ćwiczyłam kiedyś jogę
              > naprawdę można to robić jako ćwiczenie fizyczne, bez otwierania się na
              otoczkę
              > duchowości wschodu


              No, dokładnie. I przypomniało mi się jeszcze (swoją drogą znamienne, że
              zapomniałam - widać głęboko mi to w duszę i pamięć nie zapadłosmile), że sama
              robiłam w obu ciążach ćwiczenia oparte na jodze. Właściwie cała "gimnastyka" w
              szkole rodzenia (nota bene Fundacji "Rodzić po Ludzku") oparta jest własnie na
              jodze, jako najbezpieczniejszej formie ćwiczeń dla ciężarnych. Uczy oddychać
              głębiej, rozluźniac się. Żadnej orientalnej podbudowy religijnej w tym nie było.
        • isma Re:Joga 24.04.06, 11:43
          Ekhem - znam takich duchownych wink)). Chyba im nie szkodzi, chociaz ja,
          nieuleczalny sceptyk, uwazam, ze szkoda czasu wink)).
          • alex05012000 Re:Joga 24.04.06, 13:44
            czy mogę się włączyc w dyskusję... nordynka napisała: "Wszystkie postawy jogi
            zmierzaja do odblokowania tzw. energii kosmicznej, od której jestesmy rzekomo
            uzależnieni, a która ma sie znajdowac u podstawy kregosłupa[...]Dlatego z
            naciskiem zwracam uwage, aby odpowiednio wczesnie ostrzegac, że wszelkie
            cwiczenia jogi - jakkolwiek niewinnie by wygladały - maja na celu jedno i tylko
            jedno: odblokowac kundalini [to ta energia - N.], aby zaczeło 'isc w góre'",
            i co dalej? jak już bym odblokowała tę energię i poszłaby w górę? jakie to moze
            mieć dla mnie negatywne skutki, bo nie rozumiem???
            osobiście nie uważam aby uprawianie jogi, sztuk walki wschodu, gimnastyki tai
            chi itd... miało mieć jakiekolwiek negatywne skutki dla mojej osoby, mojej
            wiary chrześcijańskiej, wręcz przeciwnie, oprócz pozytywnych skutków dla
            bardziej wysportowanego i zdrowszego ciała powoduje nabycie nowej wiedzy i
            otwarcie sie na inne kultury... w czym miałoby mi to zaszkodzić?
            • izzunia1 Re:Joga 24.04.06, 16:39
              No jakbym slyszala zwolennikow homeopatii, ktorej jestem zagorzalym
              przeciwnikiem...Jak pomaga to dlaczego nie stosowac?
              Mialam przelotny kontakt z joga, ale w moim przypadku jej instruktor byl
              buddysta - z tego, co zdazylam sie zorientowac w wiekszosci przypadkow naprawde
              zaawansowani instruktorzy sa wlasnie nimi. I to mi absolutnie nie przeszkadza,
              ale w zwiazku z tym przy cwiczeniach jest wiele odwolywania do m.in "otworzenia
              sie na energie kosmiczna, zjednoczenia sie ze swiatem, samoleczenia sie" itd.
              co bardzo mi przeszkadzalo i dlatego z jogi zrezygnowalam.
              Podobnie rzecz ma sie ze wschodnimi sztukami walki. Znajomy zapisal synka na
              ktoras z walk (nie pamietam juz ktora) i opowiadal, ze kazde z cwiczen
              zaczynalo i konczylo sie oddawaniem czci zmarlemu mistrzowi tej walki.

              Cos w co nie wierzymy( sily kosmiczne, energie) nie znaczy, ze nie istnieje. Z
              punktu widzenia naukowego homeopatia tez nie ma prawa dzialac, a dziala...Chyba
              trzeba przyjac, ze czlowiek mimo mniemania o sobie dosc sporego jest naprawde
              bezsilny w konfrontacji z takimi silami i najlepszym wyjsciem jest omijac je z
              daleka, czy sie w nie wierzy czy nie...
              • isma czesc i chwala 25.04.06, 12:28
                izzunia1 napisała:

                >> Podobnie rzecz ma sie ze wschodnimi sztukami walki. Znajomy zapisal synka na
                > ktoras z walk (nie pamietam juz ktora) i opowiadal, ze kazde z cwiczen
                > zaczynalo i konczylo sie oddawaniem czci zmarlemu mistrzowi tej walki.

                Ale w jakim sensie oddawaniem czci? W mojej szkole tez sie chodzilo dwa razy do
                roku na grob patrona z kwiatami wink)). Generalnie, moim zdaniem, czesc dla
                kogos, to jeszcze nie grzech. Gorzej, jak sie mu przydaje chwaly (wiecznej,
                chi, chi wink)).

                > z
                > punktu widzenia naukowego homeopatia tez nie ma prawa dzialac, a dziala...

                E tam dziala. badaniem w warunkach klinicznych nikt tego, o ile wiem, nie
                dowiodl.
                • verdana Re: czesc i chwala 25.04.06, 13:47
                  Czytam i czytam, ale nadziwic się czasem nie mogę.
                  Joga, różczki, bioenergoteroapie itd - "odblokowuja kundalini", "otwierają
                  czakramy", "badają energie", robią cos tam innego. I tego wiele osób się obawia.
                  Oznaczałoby to, ze głęboko wierza i w kundalini i w czakramy i w
                  bioenergoterapię - bo jesli ja w to nie wierzę, nie wierzę, ze w ogóle działa,
                  to czego mam się obawiać? Pójdę na jogę, poćwiczę, nic mi sie nie otworzy, nic
                  nie wpłynie i nie wypłynie - bo to cos nie istnieje.
                  Czy wiara chrzescijańska dopuszcza możliwość wiary w kundalini?
                  Propaganda innej wiary to co innego - tutaj nie dyskutuję.
                • izzunia1 Re: czesc i chwala 25.04.06, 15:22
                  Jak? No bili poklony przed portetem przed i po zajeciach. No i chwila medytacji
                  przed rozpoczeciem - skierowana wlasnie dla lepszego "zjednoczenia sie" z sila
                  mistrza. Nie wiem czy to grzech, ale mi to wyglada co najmniej podejrzanie...

                  A z homeopatia, to wiem jak to wyglada z naukowego punktu widzenia. Ale
                  naprawde przy tej ilosci klientow, ktorych mam i ktorzy lecza sie
                  homeopatycznie, musze uznc, ze albo rzeczywiscie dziala, albo sa mistrzami
                  w "samouzdrawianiu sie". Tylko, ze dla mnie to jeszcze jeden powod do
                  przeciwstawiania sie homeopatii. Bo jesli tam rzeczywiscie dziala to co?
                  • nordynka1 Re: czesc i chwala 25.04.06, 16:17
                    aikido, tak się dzieje na zajęciach aikido

                    jeden z załozycieli szkół aikido w Polsce zrezygnował z tego choć był bardzo
                    zaangażowany, bo w pewnym momencie doszedł do wniosku, że nie może pogodzić
                    tego ze swoją wiarą (chrześcijanin). Napisał świadectwo. Łatwo znaleźć w
                    internecie. Nazywa się Witold Kirmiel.
                    • mary_ann Re: czesc i chwala 25.04.06, 17:56
                      Widać podobnie jak z jogą - jest aikido-sport i aikido-ideologiasmile)

                      Wiem, że znajomi posyłali swoje nadruchliwe dziecko na takie zajęcia - chłopcy
                      wywijali tam kijami, ale o żadnym biciu pokłonów nie było mowy.
    • herbarium New Age w moim wykonaniu... 25.04.06, 19:00
      Jako typowa przedstawicielka New Age'owej młodzieży, he he, za czasów
      licealnych ćwiczyłam jogę (ale jeszcze wtedy specjalnie katolicka nie byłam),
      już jako "nawrócona" przerabiałam we własnym zakresie demellowską
      wersję "Ćwiczeń Duchowych" połączoną z jogą ("Ciało i dusza w modlitwie" się
      nazywa ten tomik), ćwiczyłam Tai Chi Chuan na wuefie na studiach, i kurczę, nie
      wiem, co mi się tam gdzie otwarło albo spłynęło... Może lepiej nie sprawdzać,
      czy mam "kundalini" na miejscu?
      A granulki homeopatyczne są idealne, za przeproszeniem, na przykład na chorobę
      lokomocyjną. I ja bardzo proszę o wybaczenie, nie będę hmm... chorować
      lokomocyjnie jak kot w imię czystości ideologicznej. "Nic nie wchodzi z
      zewnątrz do człowieka, co by go mogło uczynić nieczystym"
      Ech... supermarket religijnywink
      • minerwamcg Re: New Age w moim wykonaniu... 25.04.06, 19:27
        No więc właśnie. Nie szalejmy. Ćwiczenia oddechowe i "wyciszające", bliźniaczo
        podobne do jogi, przerobiłam w duszpasterstwie studenckim (prowadził je znany
        skądinąd i wspominany na tym forum ojciec Ksawery Knotz smile) i jakoś, podobnie
        jak u Herbarium, nic mi się nie otworzyło ani nie spłynęło smile)))
        Homeopatia natomiast nieraz wyciągnęła mnie z tarapatów - kiedy przy zapaleniu
        krtani była alternatywą dla kolejnego antybiotyku.
        Ja to jeszcze pikuś, stara gropa jestem i otruta kolejną porcją chemii może bym
        nie umarła - ale synek moich przyjaciół, od urodzenia zażywający jeden
        antybiotyk po drugim, coraz silniejsze - realnie był bliski śmierci. Być może
        według jakichś ortodoksów lepiej byłoby, gdyby Kacperek umarł, niż miałby żyć
        dzięki tak bezbożnej terapii - ale nie chciałabym być obecna, kiedy ktoś
        spróbuje powiedzieć to jego rodzicom...
        Aha, i ani na sobie, ani na Kacperku nie obserwuję większych szkód
        duchowych smile))) Poczekamy, zobaczymy. Na wszelki wypadek głaszcząc go po głowie
        sprawdzę dyskretnie, czy nie rosną rogi...
        • verdana Re: New Age w moim wykonaniu... 25.04.06, 19:31
          No i nie wiem, czy sile nieczystej opłacałoby sie tracić energię na mojego
          kota, ktory tylko dzięki homeopatii uniknął amputacji łapy.
          • minerwamcg Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 12:17
            Mt 7,18:
            "Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców."
            • izzunia1 Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 13:00
              A myslisz, ze szatan nie potrafi uzdrawiac?
              • mamaemilii Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 15:11
                izzunia1 napisała:

                > A myslisz, ze szatan nie potrafi uzdrawiac?

                Ale właśnie takie stawianie sprawy jest doszukiwaniem się zła we wszystkim, co
                inne, nieznane, obalające stereotypy.

                Ja myślę, że jeśli ktoś ufa Bogu, stara się być jak najbliżej Niego, to nawet
                jeśli wpadnie w "sidła" działania złego, to Bóg go z tego wyciągnie. Co nie
                oznacza oczywiście, że trzeba leźć wszędzie i nie uważać wink
                • izzunia1 Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 15:23
                  To nie jest szukanie zla we wszystkim tylko kwestionowanie stereotypu, ze to co
                  uzdrawia jest napewno dobre smile
                  • mamaemilii Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 16:24
                    Dobre big_grin
              • minerwamcg Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 20:30
                Oczywiście, że nie potrafi. Albowiem nic dobrego na tym świecie nie może stać
                się bez wiedzy i woli Boga. To On chciał, żeby Kacper był zdrów, nie kto inny.
                • izzunia1 Re: Aha, i jeszcze jedno 26.04.06, 22:18
                  Co do tego, kogo Pan Bog chce widziec zdrowym bylabym ostrozna, bo jezeli ktos
                  jest chory, to by znaczylo, ze Pan Bog chce tego czlowieka widziec zdrowym a
                  nie potrafi go uzdrowic? To co my uwazamy nieraz za najwyzsze szczescie
                  (zdrowie) niekoniecznie jest nim w oczach Boga. On potrafi sprawic, ze nawet
                  nieuleczalnie chorzy moga byc szczesliwi.
                  A czy szatan potrafi uzdrawiac i czynic cuda? Oczywiscie, ze moze!

                  "Czy szatan może czynić cuda?

                  Tak, może! W OBJ. 16,14 Jan opisał demoniczne duchy czyniące cuda. Według OBJ.
                  13,16 i OBJ. 19,20 tysiące ludzi otrzyma piętno zwierzęcia, ponieważ
                  zaakceptowali fałszywe cuda szatana. Paweł ostrzegł nas w 2 TES. 2,9-11, że
                  szatan będzie pracować z całej mocy, posługując się znakami i kłamliwymi
                  cudami. Apostoł wskazuje, że człowiek zostanie zwiedziony, ponieważ ludzie „nie
                  posiadają umiłowania prawdy”. Jedyną ostoją przeciwko zwiedzeniu jest poznanie
                  Jezusa, autora prawdy i poznanie prawdy, której Jezus jest autorem. W IZAJ.
                  8,20 mamy ukazaną istotę tej rzeczy: „A co dotyczy zakonu i objawienia: jeżeli
                  tak nie powiedzą, to nie zabłyśnie dla nich jutrzenka”. W MAT. 7,22.23 czytamy,
                  iż wielu ludzi powie Jezusowi w czasie końca, że czynili cuda w Jego imieniu, a
                  jednak Zbawiciel stwierdzi: „Nigdy was nie znałem [mimo, że w Jego imieniu
                  czynili cuda]. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie”.
                  Słowo „bezprawie” jest tym samym słowem, które pojawia się w 1 JANA 3,4, kiedy
                  Jan mówi, że: „grzech jest przestępstwem zakonu” albo bezprawiem. Jeżeli cuda
                  prowadzą do pogwałcenia praw zdrowotnych, które Bóg umieścił w każdym nerwie i
                  tkance naszego ciała, albo jeżeli prowadzą nas one do przestąpienia prawa
                  moralnego objawionego w dekalogu, to moc, która się za nimi kryje, nie pochodzi
                  od Boga."

                  Absolutnie nie kwestionuje Twojego sposobu leczenia synka. Wybralas co bylo
                  najlepsze Twoim zdaniem...Ja jednak jestem bardzo ostrozna w stosowaniu
                  homeopatii - bynajmniej nie z powodu mozliwosci wystapienia rogow smile

    • nordynka1 Re:dziękuję.. 26.04.06, 15:03
      ..wszystkim za udział. Za podzielenie się swoim doświadczeniem tym osobom które
      to zrobiły.

      widzę ,że nie pozostaje mi nic innego jak dalej trwać na modlitwie. Jeśli macie
      chęć przyłączcie się w niej do mnie. Za te bliskie mi osoby. I za mnie.
      • mary_ann Re:dziękuję.. 26.04.06, 19:10
        A to - zawszesmile
      • samboraga Re:dziękuję.. 26.04.06, 21:53
        dalej trwać na modlitwie. Jeśli macie
        >
        > chęć przyłączcie się w niej do mnie. Za te bliskie mi osoby. I za mnie.

        dobrze Nordynkosmile
        • agrescik75 Fragment artykułu......... 26.04.06, 23:01
          Uważam że nie można - wręcz nie wolno - dopatrywać się we wszystkim działania
          szatana. W końcu my mamy przede wszystkim wierzyć i ufać Bogu: Jego mocy,
          dobroci, miłości.....
          Oczywiście nalezy pamiętać o tym że szatan jest między nami i stara się
          zamieszać, ale Bóg jest potężniejszy niż szatan.

          Chciałam Wam przy okazji polecić fragment artykułu o. Marka Bazy SJ z jednego z
          ostatnich numerów "Życia duchowego":
          "Kiedy ktoś szuka diabła we wszystkich rzeczach, tym samym zaczyna przeceniać
          działanie szatana w świecie. A taka postawa prowadzi do demonizacji całego
          stworzenia, co oddala chrześcijanina od przesłania Ewangelii i stwarza wrażenie,
          jakoby samo chrześcijaństwo było religią dualistyczną, a Chrystus w dziele
          zbawienia nie zwyciężył do końca zła. (...) Osoba dostrzegająca w każdym
          stworzeniu zło, przynajmniej w sposób pośredni lub domyślny przeczy
          chrześcijańskiej prawdzie teologicznej, która głosi że wszystko co Bóg uczynił,
          jest dobre. Co więcej, chrześcijanin przeceniający moc szatana, w pewnej mierze
          swoją postawą potwierdza sens kultu szatana i satanizmu. (...) Wreszcie
          przecenianie działania szatana, przynajmniej w sposób pośredni, prowadzi do
          wniosku, iż ludzka wolność jest w dużej mierze ograniczona i że mamy do
          czynienia z pewnego rodzaju determinizmem. To oznaczałoby, że to raczej szatan a
          nie człowiek, odpowiedzialny byłby za popełniane ludzkie grzechy,. (...) Na
          podstawie wyżej przeprowadzonej refleksji można stwierdzić, że z pewnością nie
          wolno lekceważyć istnienia i działania szatana w świecie. Jednak nie należy też
          szukać go we wszystkich rzeczach, ponieważ taka postawa może prowadzić wręcz do
          ośmieszenia chrześcijaństwa, w tym samego Boga, który to uwolnił nas spod władzy
          ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy
          odkupienie – odpuszczenie grzechów (Kol 1, 13-14). Jako chrześcijanie jesteśmy
          powołani do szukania Boga we wszystkich rzeczach i głoszenia Dobrej Nowiny
          (Ewangelii) o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, grzechem , szatanem i piekłem. "

          A na koniec chciałam wszystkim zadedykować fragment pieśni Jana Kochanowskiego:
          "Kto się w opiekę odda Panu swemu,
          A całym sercem szczerze ufa Jemu,
          Śmiele rzec może, mam obrońcę Boga,
          Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga,
          Żadna straszna trwoga."
          • mary_ann Re: Fragment artykułu......... 26.04.06, 23:03
            Agreścik - dzięki!smile)
          • herbarium Re: Fragment artykułu......... 26.04.06, 23:43
            Tak troszku bardziej klasyczniewink wklejam kawałek z "Księgi Życia" św. Teresy z
            Avila, dość korespondujący z tym tekstem.
            • herbarium Re: Fragment artykułu......... 26.04.06, 23:46
              Nie wiem, czemu się nie wkleiłosad

              Jeśli czarci strachem nas przerażają, to tylko dlatego, że sami sobie do
              strachu dajemy powód naszym przywiązaniem do honorów, do majętności, do
              rozkoszy. Wtedy oni, sprzymierzając się z nami, - wtedy sami sobie stajemy się
              nieprzyjaciółmi, kochając się w tym i pożądając tego, czym się brzydzić
              powinniśmy, - istotnie wielkie nam szkody wyrządzą. Sami sobie wtedy jesteśmy
              winni, że oni nas własną naszą bronią pobiją i sami w ich ręce składamy oręż,
              którym przeciw nim powinniśmy się bronić. Pożal się, Boże, jaki to szaleństwo!
              Lecz jeśli dla miłości Boga wszystkie te rzekome dobra sobie obrzydzimy i całym
              sercem krzyża się uchwycimy, i naprawdę Panu służyć zaczniemy, tego zły duch
              nie wytrzyma. Ucieka on od tych prawd jakby od zarazy. On tylko kocha kłamstwo
              i sam jest kłamstwem. Nie sprzymierzy się nigdy z tym, kto chodzi w prawdzie.
              Ale u kogo ujrzy rozum zaćmiony, tego zręcznie doprowadza do zaślepienia. A
              kogo ujrzy tak ślepym, że spokój i szczęście swoje pokłada na tych marnych
              rzeczach, tak marnych jak dziecinne zabawki, a więc sam ma umysł i serce
              zdziecinniałe, z takim też obchodzi się jak z nieletnim dzieckiem i rzuca się
              na niego, nie raz, ale po wiele razy.

              22. Nie daj, Boże, bym ja znalazła się w liczbie tych nieszczęśliwych. Niech
              raczej Pan w boskiej dobroci swojej użyczy mi tej łaski, abym umiała za spokój
              to tylko uznawać, co jest prawdziwym spokojem i za cześć to, co jest prawdziwą
              czcią i za pociechę to, co jest prawdziwą pociechą, a nie brać rzeczy fałszywie
              i mieć za prawdę to, co jest fałszem i złudą. Wtedy szydzić mogę ze wszystkich
              diabłów, nie ja ich będę się bała, ale oni mnie. Nie rozumiem tych małodusznych
              strachów, co wszędzie widzą diabła i boją się. Przecież my wszędzie możemy
              widzieć Boga i wzywać Go, i diabłu strachu napędzać. Gdyż wiemy, że i ruszyć
              się nie może ten wróg piekielny, jeśli mu Pan nie pozwoli. Na cóż, więc
              wszystkie te strachy? Co do mnie, więcej się boję tych, którzy tak boją się
              diabła, niż samego diabła. Ten nic mi zrobić nie może, ale tamci, zwłaszcza,
              jeśli są spowiednikami, mogą nabawić duszę wielkiego niepokoju. Z powodu nich
              przeżyłam wiele lat takiego udręczenia, że dziwię się dzisiaj, jak mogłam
              wytrzymać. Błogosławiony niech będzie Pan, że tak skuteczny podał mi ratunek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja