Powinnam się cieszyć... chyba...

20.04.06, 21:14
Zmieniam pracę - nie tą główną, tylko drugi etat. Pensja trzykrotnie wyższa,
stanowisko kierownicze, tylko... No właśnie. Bedę miała zajęte nie tylko
soboty (teraz też mam), ale i niedziele. I dodatkowe dni w tygodniu.
Po przeliczeniu wypada na to, ze dzień wolny będę miała raz na dwa tygodnie.
Wiem, ze to mój wybór i że to, czym sie martwię, to akurat marzenie wielu,
wielu osób. A jednak jakoś się nie cieszę.
    • pawlinka Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 20.04.06, 21:24
      Rozumiem Cię chyba. Trzymaj sięsmile Jesteś mądrą kobietą, coś wymyślisz.
    • anndelumester Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 20.04.06, 22:57
      Rozumiem, bo tez powinnam się cieszyć (że taka rozchwytywana jestem wink, a się
      raczej martwię kolejny dzień...a decyzji podjąć nie potrafię sad(((
    • mama_kasia Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 21.04.06, 09:17
      A ostatnio mówiłaś o uczeniu dzieci dobrego spędzania
      czasu wolnego... Rozumiem, że się nie cieszysz, ale ...
      Twój (pewnie trudny) wybór.
      Trzymaj się!
    • mader1 Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 21.04.06, 10:34
      całkowicie Cię rozumiem. To wbrew pozorom trudna decyzja. Ja kiedyś w podobnej
      sytuacji zdecydowałam " nie" i ma to i dobre i złe skutki... Samo życie.
      • verdana Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 21.04.06, 22:27
        Ja też kiedys w takiej sytuacji zadecydowałam "nie" i do dziś jestem z tego
        zadowolona. Ale teraz nie bardzo mogam powiedzieć "nie" - i to niestety, nie
        tylko ze wzgledu na pieniądze.
        • dorotkak Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 22.04.06, 12:28
          ja chyba Cie rozumiem...
          kiedys ktos pomogl mi w ciezkiej sytuacji dajac prace, teraz juz na aly etat tam
          nie pracuje, ale kiedy prosi mnie o pomoc nie potrafie odmowic, jak mysle co
          moglabym robic w tym czasie to mnie az skreca, szczegolnie ze to zajmuje mi
          glownie wieczory i weekendu bo w innym czasie pracuje normalnie
          niestety w zyciu kazdy z nas ma jakies zobowiazania wobec innych, z drugiej
          strony to chyba dobrze
          jestem z Toba!
    • agrescik75 Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 22.04.06, 13:01
      Niełatwy czas przed Tobą.
      Rozumiem Cię doskonale, bo kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Miałam jedną pracę,
      a kolega poprosił mnie o pomoc w pewnej firmie gdzie sam pracował. Miała to być
      prraca popołudniami, tak na 2-3 miesiące. Na skutek pewnych zdarzń , kótre
      wyszły na jaw już po tym jak zaczęłam mu pomagać, moja chwilowa, dodatkowa praca
      stała się prawie drugim etatem i wyjęła mi dwa lata z życia. Moje dni wyglądały
      tak że wychodziłam z domu o 7 rano a wracałam o 21-21:30. Miałam zajęte
      wszystkie soboty i często jeszcze na niedziele brałam dokumenty do domu.
      Niestety nie mogłam się z tego wycofać sad
      To był bardzo ciężki okres dla mnie. Oczywiście zaletą tego układu były zarobki
      - zarabiałam bardzo dużo, ale dziś wiem że jeśli nie jest to konieczne (np. w
      przypadku jakiejś ciężkiej choroby w rodzinie i kosztownego leczenia) to żadne
      pieniądze nie są warte takiej harówy sad
      Życzę Ci powodzenia w pracy. Pomodlę się o to, żeby wszystko ułozyło się dobrze
      i żebyś pomimo nawału zajęc potrafiła na wszystko znaleźć czas.
      Zostań z Bogiem.
      • verdana Re: Powinnam się cieszyć... chyba... 22.04.06, 18:06
        Dziekuje Wam bardzo!
        Tu nie chodzi o zobowiazania wobec kogoś, ale o ciag dalszy mojej "kariery"
        zawodowej. Moge jej nie przyjąć, ale wtedy mam mniejsze szanse na porzadne
        stanowisko w przyszłosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja