dorotkak 21.08.06, 22:07 jeśli nie jest to zbyt osobiste pytanko to będę wdzięczna za Wasze doświadczenia ja na ostatnim wyjeździe firmowym npatrzyłam się na szalejących chłopaków (część z nich jest żonata), że aż sie przeraziłam... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
marzek2 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 21.08.06, 22:52 No jak to czym, musiał być piękny, młody i ...bogaty ))) A tak poważnie to z nami było tak - oboje byliśmy w stosownym wieku, stosownym nastawieniu, spotkaliśmy się w stosownym miejscu i czasie... skracając naszą dość skomplikowaną historię powiem tak, że nie będąc pewnymi tego, czy Bóg widzi nas w ogóle jako parę (nie mówiąc już o małżeństwie) postanowiliśmy po pewnej poważnej nocnej rozmowie ... modlić się o to. Cóż, ja, osoba małej wiary potraktowałam tą obietnicę ze strony chłopaka jako chrześcijańską formę powiedzienia "zostańmy przyjaciółmi" i postanowiłam sobie dać spokój, zapomnieć i w ogóle. Ale nie mój przyszły mąż On sprawę potraktował poważnie, modlił się i po przerwie wakacyjnej zgłosił się znowu gotów do poważniejszego związku. Ponieważ szybko okazało się, że mamy podobne spojrzenie na małżeństwo, życie z Bogiem, priorytety życiowe i dość ciekawie uzupełniamy się na zasadzie przeciwieństw przyciągających się po 4 miesiącach chodzenia zaręczyliśmy się, a po roku wzięliśmy ślub. Dla mnie przy decyzji na "tak" ważne było: - to, że mój mąż poważnie traktował swój związek z Bogiem, że Bóg był dla niego najważniejszy - podobne spojrzenie na sprawy o których pisałam powyżej - poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, które mi dawał - no dobra... - było też parę aspektów dotyczących wyglądu fizycznego tego gościa Odpowiedz Link
dorotkak co do wygladu fizycznego to: 21.08.06, 23:04 faktycznie kiedyś to chyba tylko na to zwracałam uwagę żeby takiego "wyrwać" żeby mi wszytskie koleżanki zazdrosiciły a teraz to sobie myślę, żeby był zadbany, czysty, schludnie ubrany a już niekoniecznie jak młody Brat Pitt Odpowiedz Link
justyna.ada Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 09:48 Najpierw to chyba on mnie wybrał )) (aczkolwiek nie mam pełnych danych, czym się kierował...) A potem ja wybrałam jego, bo - stwarzał świetne poczucie bezpieczeństwa, był taki "swój" czy swojski, podobał mi się oczywiście fizycznie, miał cechy charakteru, ktore uznałam za potrzebne u małżonka, no i miałam przeświadczenie że mnie kocha. I ja też doszłam do wniosku, że go kocham, i że będę go kochać jeszcze za ileś lat, i "przypasował" mi jako potencjalny towarzysz życia na lata. Odpowiedz Link
nordynka1 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 10:04 Rzeczywiście nie będę się wdawać w dość osobiste szczegóły - w sumie było tak, że nie tyle ja go wybrałam, co dostałam. Dostałam od Pana Boga. Reszta - myśl o małżeństwie i wszystko co z tym związane, przyszło później. Co mnie urzekło? - prostota, cichość i czystość serca (nie, nie ta seksualna - to jest wtórne . Zobaczyłam jego serce i pokochałam je. Nawet nie modliłam się o męża. Modliłam się o to co Bóg dla mnie chce. Bo ja to miałam zupełnie inne plany... Widzę, że to co Bóg dla mnie przygotował jest najlepsze. I chwała Mu za to całe moje życie. Odpowiedz Link
mac62 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 16:21 Bardzo istotne było to,żeeby więcej nas łączyło niż dzieliło, i myślę że my jako kobiety mamy mało wyrachowany sposób wyboru męża- gdy w gre wchodza uczucia (a zakładam ,że bez takowych nie zawiera się małzeństw) , to bardzo ciężko jest o analizę partnera. Mi osobiście, mąż "spadł z nieba" - dwa tygodnie po moim totalnym załamaniu, że ja juz nie dam rady z tą samotnością i samodzielnym "rodzicowaniu"(dwie córcie)- Bóg ulitował się nad łkającą . Ten co "spadł z tego nieba" to bardzo łagodny, wrażliwy i odpowiedzialny człowiek , i co najwazniejsze z właściwą orientacją wiary. I po 8 latach bycia razem mogę z pełną świadomością powiedzieć, że Bóg spełnia marzenia . Odpowiedz Link
mader1 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 16:37 Zakochałam się Najpierw się zakochałam - ale to nie pierwszy raz w życiu przecież - chyba dlatego, że wyglądał na zbuntowanego intelektualistę ))) A potem poszło - najważniejsze to to, że był odpowiedzialny. Mogłam z nim porozmawiać o moich dylematach moralnych - wierzył i nie był w tym ani zbyt patetyczny, ani powierzchowny. Zdecydowany, czuły, opiekuńczy, momentami romantyczny.Pokochałam go i zaprzyjaźniliśmy się jednocześnie. Odpowiedz Link
fiamma75 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 17:18 Miłość od pierwszego wejrzenia (w którą nie wierzyłam) w chwili, gdy wszystko waliło się w moim życiu. To był i jest najwspanialszy prezent od Ojca który przerósł moje marzenia a równocześnie złamał stereotypy o idealnym mężu dla mnie W sumie więc - nie kierowałam się a zostałam pokierowana przez Górę Odpowiedz Link
rycerzowa Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 22.08.06, 19:51 Tytuł sugeruje,że był jakiś w y b ó r, czyli że było minimum dwóch kandydatów do naszej ręki. Tymczasem ja swemu powiedziałam: kochanie, ty albo żaden! Wzruszył się... Odpowiedz Link
ruda_kasia Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 23.08.06, 07:39 Sama nie wiem, na imprezie oblewającej moje prawo jazdy całowaliśmy się w kuchni A potem były rekolekcje i pod ich wpływem zapytałam o dwie rzeczy: czy jest wierzący oraz czy chciałby zmienić swych rodziców na innych (nie chciał). Niemniej zapewniłam go, że z mojej strony to nic powaznego... a potem byłom wiele miesięcy, kiedy przekonałam się, że w kwestiach drobnych i waznych myślimy tak samo. A potem była jazda bez trzymanki... z tą wiarą, rodziną i miłością... Bo to ja musiałm przejśc przez konsekwencje relacji z Bogiem: zgrzeszę i zapomnę. Mąż zaś dziękuje co dnia, że mnie "dostał" z Góry. I że ma za dużo szczęścia, więc na milion w toto-lotka już nie ma szans Raczej nie wybierałam, raczej dostałam, ale kiedy braliśmy slub, to byliśmy tak mocni - ze sobą i w wierze, dostaliśmy tyle łaskik, że wymodliliśmy wszystko, o co nas poproszono )))) Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 23.08.06, 11:34 Po prostu była to miłość. Pierwsza dla mnie i pierwsza dla niego. Byliśmy bardzo młodzi i bardzo zakochani. Dziś Bogu dziękuję że postawił na mojej drodze tak wspaniałego człowieka. Odpowiedz Link
lolinka2 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 25.08.06, 00:17 generalnie nie szukałam męża. zaczęłam właśnie snuć fantastyczne plany o samotnym zyciu, hodowli pieska, wynajmowaniu kawalerki, wymarzonej pracy i dorabianiu w lokalnej gazecie, wybranych studiach z najlepszym wynikiem i wtedy on 'nawinął się' jakoś. był zwyczajny - nijaki wręcz... ot taki 'naleśnik' jak go określiłam do psiapsióły. przedstawiono nas sobie na zgromadzeniu religijnym, mieszkał 65 km ode mnie, studiował na 2 roku... poprosił mnie o adres - dałam ciekawa co będzie dalej, moje doświadczenia w kwestiach damsko-męskich sprowadzały się do czteroletniej przyjaźni ze sporo starszym ode mnie facetem, gdzie ja liczyłam na 'coś więcej' (jakiś związek w przyszłości...) a on nie mógł się zdobyć na śmiałość (odezwał się 2 tygodnie przed moim ślubem dopiero, za późno). napisał list...odesłałam mu z korektą błędów ortograficznych. napisał kolejny... nie odpisałam nie chciałam się z nim zadawać, był zbyt dziecinny. kilka tygodni później spotkaliśmy się pracując jako ochotnicy przy budowie sali zgromadzeń w Lublinie. widziałam go szorując ściany jak pozorował układanie kostki brukowej a tak naprawdę rozprawiał w najlepsze jako dusza towarzystwa otoczony wianuszkiem dziewczyn. idąc do wc szerokim łukiem omijałam parking gdzie pracował, niemniej dane nam się było spotkać w kolejce do wc. spytał mnie o wakacje i okazało się że autentycznie mnie słucha - zaskoczyło mnie to, nie popisywał się, nie trajkotał, ale słuchał, słuchał i słuchał.... razem zjedliśmy obiad, potem kolację. poprosił o zmianę przydziału zadań i poszedł z tej kostki ze mną na gipsy. umówiliśmy się że spotkamy się za tydzień - spotkaliśmy się, i kolejny raz, a potem jeszcze jeden. Cały ten czas rozmawialiśmy - dobrze nam się rozmawiało - jak nigdy z nikim... wrażenie jakbyśmy się znali od zawsze... i jakoś tak naturalnie, przed pierwszym kocham, przed pocałunkiem jakimkolwiek, przed trzymaniem za ręce padło nieśmiałe pytanie: słuchaj, a jak to będzie kiedy już weźmiemy ślub? to było takie... naturalne. W końcu nie bez kozery płakaliśmy za każdym razem oboje rozstając się na peronie (od pierwszej jego wizyty u mnie, w 3 tygodnie po tym spotkaniu na budowie). Baliśmy się oboje, ze może ta cała ogólnie zwana 'dorosłość' to coś o czym nie mamy pojęcia, ale byliśmy pewni, że chcemy to przetrwać razem, cokolwiek sie wydarzy. I tak to razem przetrwaliśmy sprzeciw ostry teściowej, moje choroby i kilkumiesięczny pobyt w szpitalu, narodziny dwojga dzieci, pojawienie się tego trzeciego i tych trzecich w liczbie mnogiej, wielki małżeński kryzys który niemalże otarł się o rozwód, miliony przeprowadzek, zmian pracy, utrat pracy, sprzeczek, kłótni, decyzji mądrych i głupich, skończyliśmy studia.... i nadal chcemy to wszystko przetrwać razem, cokolwiek się wydarzy. I dalej tak samo namiętnie rozmawiamy, aż czasem nas ranek na tych rozmowach zastaje. nie jest on zdecydowanie tym ideałem który miał być - sporo starszy ode mnie - z wyższym wykształceniem - tzw praktyczną mądrością czyli zaradny zyciowo - nadzwyczaj wybitnie gorliwy religijnie - i w ogóle zapierający dech w piersiach Ale gdy teraz porównuję tamten 'ideał' z człowiekem z krwi i kości z którym żyję dziękuję Stwórcy że to właśnie on, a nie jakiś nadczłowiek... z którego prędzej czy później wylazłyby jakieś straszydła i tak... te straszydła które wyłażą z mojego Maciupqa są przynajmniej znane i oswojone. Mam nadal to samo wrazenie ze się znamy od tysiącleci i ze jesteśmy wzajemnymi częściami siebie. To taka najwybitniejsza na świecie bliskość, jak nidgy, nigdzie i z nikim. Cechy kluczowe 'the beściaka' (czyli Maciupqa) - niesamolubny - umie i chce słuchać - wypruje sobie flaki zeby pomóc - akceptuje mnie w pełni mimo że nie ma różowych okularów (i nawzajem co powyżej) - odnosi się z szacunkiem do innych - unika zartów typu 'igiełka' - umiar w nawykach - trzeźwo myślący - jak najbardziej podobny do mnie w maksymalnej ilości kwestii Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 25.08.06, 08:15 Czytając to co napisała Lolinka przypomniałam sobie jak to było kiedy poznaliśmy się gdy miałam 17 lat a mój przyszły maż dwa lata więcej. Na pierwszy rzut oka bardzo do siebie nie pasowaliśmy. Inne wychowanie, inna rodzina... A jednak mimo tych początkowych różnic okazało sie że to jest właśnie najlepszy mąż dla mnie. Odpowiedz Link
marzek2 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 25.08.06, 15:24 A - i mnie się coś przypomniało - na jednek z kartek urodzinowych mój mąż podpisał się jako swoistego rodzaju trójca mianowicie "mąż, kochanek, przyjaciel" (w jednym, gdyby ktoś miał wątpliwości). Myślę, że dobrze jest, gdy mąż gra właśnie takie 3 role - kolejność i ważność zmienna w zależności od sytuacji I oczywiście przed małżeństwem najlepiej sprawdzić go tylko w roli przyjaciela... ale gdy to się sprawdzi to i pozostałe ma szanse grać dobrze z Bożą (i żony) pomocą. Odpowiedz Link
jusiadyk Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 26.08.06, 22:07 "mąż, kochanek i przyjaciel" ja czasem żartuję, że by mi się jeszcze w domu chłop do roboty przydał, taki co by półkę zawiesił, lampę naprawił itp. Mój ojciec jest niewierzący i może dlatego bardzo się modliłam o wierzącego męża ale widocznie Bóg miał inne plany. Mąż jest niewierzący ale co ja mogę, skoro się pokochalismy i jesteśmy 7 lat po ślubie nadal tą miłością owładnięci to widocznie tak miało być. Zdecydowała miłość i to, że możemy bardzo ciekawie ze sobą rozmawiać na wiele teamtów. Te dwie rzeczy. Odpowiedz Link
gintaras2 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 25.08.06, 21:20 Kiedy jeszcze nie byłam pewna, czy to właśnie ten, choć skłaniałam się do tego, pewna sytuacja ostatecznie mnie o tym przekonała. Należę do osób narwanych, tymczasem mój mąż do wyjątkowo cierpliwych. Kiedyś w przypływie emocji zaczęłam się nad nim "wytrząsać" z jakiegoś powodu. Musiało to wyglądać śmiesznie, bo mąż jest od mnie wyższy o 30cm Przez cały czas stał i nie odezwał się nawet słowem. Kiedy skończyłam powiedział "nie chcę żebyś się tak zachowywała i nie życzę sobie żebyś unosiła głos". Tego właśnie w życiu potrzebowałam..żeby przyjaciel nauczył mnie trochę pokory. Jesteśmy szczęśliwi, bo oboje jesteśmy dla siebie małżonkami, kochankami i przyjaciółmi Odpowiedz Link
joanka741 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 26.08.06, 07:30 Dziewczyny przywołałyście wspomnienia)........... My zaczeliśmy od przyjaźni, Jacek miał 16 lat kiedy go poznałam ja prawie 18. Byłam siostrą i przyjaciółką. Jak to przyjaciele: duzo rozmów, duzo zwierzeń....... Poznałam go dokładnie, znałam praktycznie każda słabosć. Najbardziej mnie w Jacku ujęło to, że nie kasował ludzi kiedy upadli. Potrafił przyjac Boze przebaczenie dla swojego życia i tak samo dla innych. Wiele od tego czasu lat mineło. Juz 3 dzieci, 9 rok małżeństwa......... wiele przeszliśmy w naszym wspólnym zyciu, dobrych i tych złych chwil. Ale nadal obserwuje u mojego męza Miłosc Bozą działającą w jego zyciu. Oczywiście na to że wybrałam go na swojego męza złożyło się wiele innych czynników. Był radosną osobą, typowy 100% optymista, co w zderzeniu z moim zimnym realizmem dało ciekawe efekty. Był i jest dla mnie przystojnym chłopakiem). jest niesamowicie pracowity i właściwie jeżeli ma jakiś cel to go zrealizuje. Pięknie gra na gitarze i spiewa tez pięknie.......... No fajny jest po prostu). Patrząc z perspektywy czasu, uważam ze podjełam dobra decyzję. Odpowiedz Link
dorotkak dziewczyny - jak zwykle jestescie super!!! 26.08.06, 19:47 bardzo dziekuje Wam za Wasze wypowiedzi, mysle i mysle nad tym wszytskim - ciekawe co tez wymysle a juz niedlugo ide na kolejny slub znajomych i calego serca zycze im wszytskiego najlepszego, choc.... to ja mialam byc panna mloda na tym slubie Odpowiedz Link
mader1 Re: dziewczyny - jak zwykle jestescie super!!! 26.08.06, 23:59 o... ściskam Cię bardzo mocno Odpowiedz Link
justyna.ada Re: dziewczyny - jak zwykle jestescie super!!! 28.08.06, 10:12 Ja też bardzo, bardzo mocno ściskam z oddali. Odpowiedz Link
joanka741 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 27.08.06, 06:50 Dorotkak a co do szalejących zonatych kolegów z pracy, to niestety jest teraz społeczne przyzwolenie na zdradę..... I niestety kobiety samotne czesto nie maja zasad i hamulców. Zrobią wszystko zeby sie dobrze bawić-czyt. poszukiwanie sponsora. Nie patrza że facet ma 4 dzieci i zobowiazania, rozwalaja małzenstwa- dla nich skok do łózka do zabawa. Widzę ostatnio u znajomych dramaty małżeńskie, widzę smutne i zagubione dzieci. I jestem wsciekła na tych beztroskich mezów i na te beznadziejne kobiety........... Odpowiedz Link
jusiadyk Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 27.08.06, 22:01 Joanka ja tam uważam, że oczywiście podrywanie żonatego faceta jest złe (jesli się wie lub można przypuszczać, że jest on żonaty). Jednak jednoznacznie gorsze jest dla mnie danie sie poderwać skoro sie jest żonatym ( a o tym się zawsze wie, tylko czasem zapomina). Odpowiedz Link
dorotkak Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 28.08.06, 18:33 najgorsze w tym wszystkim jest to, ze dziewczyny mezatki nie lepiej sie zachowuje ja tez sie lubie bawic, szalec itd dopoki to tylko jest zabawa i nie prowadzi lub nie zacheca do czegos wiecej jak ogladamy teraz zdjecia to mysle, ze pare osob ma powazne powodu do wstydu, bo alkohol dla mnie niczego nie tlumaczy Odpowiedz Link
minerwamcg Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 28.08.06, 10:27 A ja odpowiem wprost na pytanie Czym się kierowałam? Tym, że się rozumiemy. Doskonałym porozumieniem intelektualnym, wynikającym z podobnych lektur, doświadczeń, zainteresowań, fascynacji. Dobrym porozumieniem emocjonalnym, dzięki kóremu wiedzieliśmy i nadal wiemy, czego to drugie potrzebuje. W życiu i w danej chwili, choć z rozpoznawaniem i odpowiedzią na to drugie wciąż jeszcze bywa różnie. Bardzo dobrym porozumieniem na gruncie etycznym - że uważamy za dobre lub złe te same rzeczy. Tym się KIEROWAŁAM. Natomiast cała reszta - uczucia itp. - pokierowała się sama (lub przy współudziale rozsądnych ludzi) )) Odpowiedz Link
addria Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 28.08.06, 11:50 Kobiecą intuicją Szybko wiedziałam, że ten gość się nada Ty też będziesz wiedziała jak trafi się ten właściwy Powodzenia Odpowiedz Link
barbie-torun Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 28.08.06, 13:26 chciałam wyrwać sie z domu, mieć męża i dzieci większość koleżanek miało już rodziny zapoznałam wesołego, wykształconego faceta dużo rozmawialiśmy, podobne zainteresowania mieliśmy po roku wzięlismy ślub gdybym dłużej go znała pewnie nie zdecydowałabym się noszę już ten "krzyż" 10 lat... Odpowiedz Link
dorotkak Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 28.08.06, 18:31 no właśnie to co pisze barbie-torun, tego boje sie najbardziej przed slubem nie sposob poznac sie do konca, tak strasznie sie boje, ze po slubie "wyjdzie szydlo z worka"... a rozwod jest dla mnie czyms niewyobrazalnym Odpowiedz Link
minerwamcg Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 29.08.06, 13:16 Czekaj, a z tym szydłem, to znaczy co? Obawiasz się, ze Twój miły będzie np. przez całe narzeczeństwo coś starannie ukrywał, a dopiero po ślubie objawi, że np. ma skłonności do hazardu albo 120 filmów porno na twardym dysku, i ogląda je codziennie oblizując się lubieżnie? Narzeczeństwo jest po to, żeby się poznać. Dobrze poznać. Swoje nawyki, przyzwyczajenia, przekonania, poglądy (także na to, co kto w domu ma robić). Niezłą na to radą jest rozmawiać. Opowiadać o sobie, swoich oczekiwaniach, pytać partnera o to samo. Nie unikać "kłopotliwych" tematów. Większość problemów po ślubie powstaje z tego, że dziewczyny przed ślubem nie chciały rozmawiać o sprawach, które mogłyby ukochanego "zrazić". Na przykład o tym, jaki był podział pracy u niego w domu. Wiadomo, że nie ma co urządzać facetowi przesłuchania i żądać deklaracji na piśmie, że po ślubie będzie wynosił śmieci i karmił pralkę - ale warto się dowiedzieć, czy jest szansa, żeby był skłonny to robić, czy należy się pogodzić z tym, że nie. Ale pamiętajcie, jak już się pogodzicie, to nie marudźcie )) Widziały gały co brały Odpowiedz Link
ruda_kasia Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 29.08.06, 14:09 Minerwa, czy ja dobrze kojarzę, że nie macie dzieci jeszcze? Ja brałam ślub mając roczne dziecko. Podejmowałam więc decyzję bo najtrudniejszym dla związku doświadczeniu. Nawet jeśli jesteś w stanie poznać kogoś b. dobrze przed ślubem nie zawsze jesteś w stanie przewidzieć, jak na was oboje wpłynie "poznanie" nowego członka rodziny, który nie będzie podlegał badaniu i ocenie - czy się nadaja, po prostu wpadnie w wasze życie i rozpirzy wszystko co było pokukładane. I może się okazać, że sami siebie nie znaliście, a co dopiero drugiej osoby. Inna sprawa że ja uważam, że podejmując decyzję o małżeństwie w - nazwijmy to - łącznosci z Chrystusem, dostajemy siłę, by przez wszelkie burze przejść. NAwet jeśli się okaże, że dany osobnik ukrył najgorsze ze swoich wad :- ) Odpowiedz Link
minerwamcg Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 29.08.06, 19:27 Wiesz, gdyby było tak jak mówisz, należałoby się pobierać dopiero po pierwszym dziecku. I to najlepiej tak jak u Was - jak ono skończy roczek. To zresztą doradza parom "z dzieckiem w drodze" znajomy ksiądz. Żeby ze ślubem poczekali, przynajmniej właśnie do roku życia dziecka. Żeby sprawdzili się w totalnym sajgonie, jakim będzie ich życie w ciągu najbliższych siedmiu kwartałów. Wiadomo, że "po dziecku" dzieją się w małżeństwach rzeczy najróżniejsze, i że trzeba być przygotowanym na kłopoty większe, niż potrafimy sobie wyobrazić. Ale jest też tak, że kiedy zna się drugiego człowieka i chce z nim być, jest się gotowym te kłopoty przezwyciężyć. Kiedy się zna dobrze jego system wartości, jego stosunek do innych ludzi, jego odpowiedzialność za siebie i innych - można się czegoś konkretnego spodziewać i na tej podstawie mieć jakieś nadzieje. Bo gdyby było inaczej - po cóż by się pobierać? Odpowiedz Link
aka21 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 29.08.06, 15:12 Wiesz, do końca to nigdy nikogo (niestety chyba nawet samej siebie) nie poznasz..., ale męża mimo to można mieć) Ważne, by dużo ze sobą rozmawiać, przyglądać się różnym zachowaniom w różnych sytuacjach, wyzbyć się pośpiechu, nerwicy, że inni już, że ja mam tyle i tyle lat, że już pora na dzieci, bo zegar biologiczny bije. To wszystko w tym momencie nie jest ważne, ważne jest Wasze przekonanie (pełne!), że chcecie być razem na dobre i złe. Jeśli są wątpliwości to warto poczekać, przegadać je, nabrać zaufania do siebie nawzajem. Dla mnie osobiście, jak już napisałam, bardzo ważny była relacja z Bogiem. I może jeszcze jedno, pamiętam jak podjęłam decyzję, że chcę być z tym człowiekiem to naprawdę czułam pokój i jakieś takie bezpieczeństwo, że w tym wszystkim nie jesteśmy sami) Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link
nordynka1 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 09:34 pamiętam jak podjęłam > > decyzję, że chcę być z tym człowiekiem to naprawdę czułam pokój i jakieś takie > bezpieczeństwo, że w tym wszystkim nie jesteśmy sami) tak, pokój w sercu, pokój jakiego nigdy wcześniej nie znałam i jakiego nie miałam rozważając inne drogi, Trudno go zdefiniować, ale jak się pojawia to nie ma wątpliwości że jest. Odpowiedz Link
addria Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 10:53 > pamiętam jak podjęłam > > > > decyzję, że chcę być z tym człowiekiem to naprawdę czułam pokój i jakieś > takie > > bezpieczeństwo, że w tym wszystkim nie jesteśmy sami) > > tak, pokój w sercu, pokój jakiego nigdy wcześniej nie znałam i jakiego nie > miałam rozważając inne drogi, Trudno go zdefiniować, ale jak się pojawia to nie > > ma wątpliwości że jest. Właśnie tak jak piszecie dziewczyny Ja zażartowałam z tą kobiecą intuicją, ale właśnie chodziło mi o to, że przy tym własnie człowieku poczułam, że to ten i koniec. To było takie wewnętrzne poczucie pewności, wewnętrzne, ale jakby spoza mnie, bo "z góry" zapewne płynące Oczywiście to co pisały dziewczyny o rozmowach, poznawaniu się, jedności poglądów, przekonań i wartości, to równie ważne rzeczy Odpowiedz Link
fiamma75 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 13:22 addria napisała: > > pamiętam jak podjęłam > > > > > > decyzję, że chcę być z tym człowiekiem to naprawdę czułam pokój i j > akieś > > takie > > > bezpieczeństwo, że w tym wszystkim nie jesteśmy sami) > > > > tak, pokój w sercu, pokój jakiego nigdy wcześniej nie znałam i jakiego ni > e > > miałam rozważając inne drogi, Trudno go zdefiniować, ale jak się pojawia > to > nie > > > > ma wątpliwości że jest. > > Właśnie tak jak piszecie dziewczyny Ja zażartowałam z tą kobiecą intuicją, > ale właśnie chodziło mi o to, że przy tym własnie człowieku poczułam, że to ten > > i koniec. To było takie wewnętrzne poczucie pewności, wewnętrzne, ale jakby > spoza mnie, bo "z góry" zapewne płynące Też tego doświadczyłam - "ten i żaden inny" I taka błoga pewność spoza mnie. Dla mnie jest to dotknięcie Ducha Św. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 14:33 No więc jak czytam wypowiedzi to myślę sobie że z tym natchnieniem Ducha św. to nie jest do końca jasne. Jeśli ktoś go doświadczył to pewnie wie, że to było to, i zapewne nie ma wątpliwości. Ale ja nie doświadczyłąm czegoś takiego. Raz byłam przekonana święcie, że to właśnie ten książę z bajki, raz że wcale nie. I podejmując decyzję o ślubie - chociaż byłam wówczas przekonana że dobrze robię i dziś też nie żałuję - podejmowałam ją z takim wyraźnym przekonaniem że to ja poniosę jej konsekwencje, dobre i złe (i moja przyszła rodzina). Oczywiście sakrament małżeństwa jest po to żeby trwał i działał. I nie raz się przekonuję jak to dobrze że małżeństwo jest sakramentem Najtrudniej jest wtedy kiedy się ma czasem nieodparte przeczucie (nie wiem tylko skąd pochodzące - że to na pewno nie ten facet. Dawno po ślubie. Że to była, cholera, pomyłka. Wtedy sobie przypominam właśnie o tym, że jak mówił jeden ksiądz, małżeństwo to jest sakrament który trwa, którego łaska nie jest dana raz, ona ma nad nami "pracować", że to jednak "ma sens, ma sens". Odpowiedz Link
alex05012000 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 15:16 witam po wakacyjnej przerwie, tak czytam niektóre wątki, jako, ze miesiąc żyłam sobie z dala od cywilizacji, radia, gazet, TV, komputerów i internetu" i tak się zastanawiam nad moją decyzją o małżenstwie ... u mnie było zupełnie inaczej niz u was większości: w pewnym momencie życia stwierdziłam że czas znaleźć mężczyznę mego życia, podjęłam właściwe kroki (nie będę się tu rozpisywać...)i spotkałam m.innymi pewnego pana, z początku luźna znajomość szybko przerodziła się w coś na kształt romansu bo nie wiem jak nazwać związek dwojga ludzi wolnego stanu w wieku już dawno postszkolnym i poststudenckim ... presja rodzinna zaprowadziła nas w niedługim czasie do urzędu, choć dla nas nie było to konieczne ani potrzebne, zaś slub kościelny wzięliśmy dopiero po 6 latatch od cywilnego... już jak była na świecie nasza córka - tak sie ułożyło..., niczego nie żałuję... na moją decyzję o tym związku napewno nie miała bezpośredniego wpływu wiara, modlitwa czy jakieś natchnienie ducha świętego, bo na początku w moim zamyśle był to związek nawet nie tyle nie sakramentalny co niemałżeński wręcz... mąż był osobą wierząca i byłam z tego zadowolona, ale nie był to w żadnej mierze czynnik decydujący, zacytowując jedną forumowiczkę: " przy tym własnie człowieku poczułam, że to ten i koniec. To było takie wewnętrzne poczucie pewności, ... i tu stop, bo "wewnętrzne, ale jakby spoza mnie, bo "z góry" zapewne płynące" - mnie juz nie dotyczyło, tego nie doświadczyłam, żadnego "dotknięcia Ducha Św." ... w zasadzie nie wybierałam (drugiego na horyzoncie nie było..), nie kierowałam sie żadnymi konkretnymi względami, chyba dość nagle w pewnym momencie uświadomiłam sobie ze ten to ten właściwy i otworzyłam mu drzwi mego domu, skorzystał z zaproszenia .... w tym roku minęła 12 rocznica naszego 1 ślubu... Odpowiedz Link
addria Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 15:22 Ale ja też napisałam tam "zapewne", bo wtedy też nie kojarzyłam tego bezpośrednio z działaniem Ducha Świętego, właściwie dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że tamto odczucie być może tym być mogło Odpowiedz Link
aka21 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 29.08.06, 14:46 Jak go poznałam, to stwierdziłam, że fajnego narzczonego ma ta moja znajoma (to jednak nie był narzeczony, a jedynie kolega ze studiów). Poznaliśmy się we Wspólnocie, wiedziałam, że wiara jest dla niego zobowiązująca, nigdy nie traktował jej jako tradycji. To co robił, robił z przekonaniem i w pełnej wolności.....i w tej pełnej wolności po 3 latach zastanawiania, przyglądania się, akceptowania zdecydowaliśmy sobie powiedzieć TAK. I wczoraj minął nam już 7 rok (podobno kryzysowy) A tak wogóle to bardzo o mnie zabiegał) i jakoś tak zawsze był blisko wtedy gdy mnie było źle Mimo wielu, bardzo wielu różnic pokochaliśmy się, a Sakrament naprawdę "działa") Odpowiedz Link
ruda_kasia Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 07:59 Jasne, że lepsze poznanie kogoś i godziny przegadane i kompromisy osiągnięte minimalizują ryzyko Jednak chyba najważniejsze jest to, co napisała Aka: to poczucie pokoju i bezpieczęństwa w momencie podejmowania decyzji i w chwili ślubu (bo my decyzję podjęliśmy od razu, najwyżej byłby to ślub jednostronny) i to niesamowite poczucie, że ktoś nad nami trzyma ręce i nam błogosławi. To wspomnienie naszej pierwszej Wigilii z Baśką w brzuchu i dnia ślubu idzie z nami, z ta niezachwianą pewnością... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 12:56 Nie wiem, może jestem mało kobieca - ale "poczuciom" nie dowierzam. Trudno - muszę wszystko przemyśleć, pomodlić się o jasne rozeznanie, pogadać o tym z Panem Bogiem i dać Mu czas, żeby On też się wypowiedział... a decyzję podjąć, o ile to możliwe, na zimno i rozsądnie. To, co się czuje w wyjątkowych chwilach (decyzja o ślubie, sam ślub) to są oczywiście rzeczy ważne, trzeba je "zachować w swoim sercu" i zawsze pamiętać (przydają się kiedy jest ciężko), ale kierować się takimi uczuciami w swoich decyzjach - nie, to nie dla mnie. Człowiek w różnych chwilach czuje różne rzeczy, ale to, co się dzieje mocą woli Bożej i jego własnej decyzji byłoby tak samo ważne, gdyby nie czuł kompletnie nic. Kochać gorąco, decydować na zimno )) - oto moja dewiza. Odpowiedz Link
aka21 Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 13:10 Oj, chyba mamy małe nieporozumienie) Ja nie pisałam, ze decyzje podjęłam pod wpływem tego co w danej chwili czułam. Ja pisałam o uczuci (może bardziej odczuciu) jakie zrodziło się w moim sercu po podjęciu decyzji. I dokładnie tak jak piszesz, nie podjętej pochopnie, ale przemyślanej, przemodlonej i podjętej z wiarą w Bożą wolę. Dodam jeszcze, że podjęłam ją w samotności. To odczucie przyjęłam jako właśnie potwierdzenie Bożej obecności i Jego błogosławieństwa. Odpowiedz Link
ruda_kasia Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 14:26 ja o tym samym o tym kiedy dane mi było poczuć w jednej chwili, że ten przemodlony i przemyślany wybór jest właściwy. A najlepiej to chya można odczuć przyjmując Chrystusa na własnym ślubie... Odpowiedz Link
addria Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 15:14 No, a u mnie to poczucie, o którym wcześniej pisałam pojawiło się właściwie tuż po poznaniu przyszłego męża i sama byłam zdziwiona tym faktem A że jestem dość racjonalną osobą, to poczucie poczuciem, ale poznać się musieliśmy na tyle, by nabrać dostatecznej pewności, że dostatecznie pasujemy do siebie i że szanse na udane życie razem są odpowiednio wysokie, by to ryzyko podjąć Odpowiedz Link
mamalgosia Re: czym kierowałyście sie przy wyborze męża? 30.08.06, 15:17 "Wybór męża" kojarzy mi się z wyborami Miss Polonia - jakaś defilada facetów, a ja siedzę i oceniam ich wygląd/intelekt/charakter. Tylko, że ze mnie marne jury. Ze mną bardziej jak z fiammą - za mnie wybrano. Odpowiedz Link
mamalgosia poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 15:52 Poruszyłyscie taki problem i myślę, że to coś waznego - padło nawet hasło o szydle z worka. Oczywiście, ze mozna się maskować, tylko po co. Narzeczeństwo ma służyć poznaniu się, oczywiście. Są różne sposoby tego poznawania się, jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Ale chciałam tutaj o czyms innym: małżeństwo jest na lata, a w ciągu tych lat ludzie się zmieniają. Czyli w sumie i tak jakieś szydło w worku zawsze siedzi. No bo żeni się ktoś z dziewczyną o tej samej hierarchii wartości, a tu 3 lata po ślubie ona doznaje oświecenia i nagle uważa, że nie można w nocy świecić światła, bo to sprzeczne z naturą. Widzę sama po sobie, jak bardzo się zmieniam i jak często jest nie do przewidzenia kierunek tych zmian. Odpowiedz Link
glupiakazia Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 16:02 ciekawe, skąd Ty wiesz, o czym ja rozmawiam ze swoim mężem? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 16:09 ale mam rację, prawda? Odpowiedz Link
glupiakazia Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 16:30 Masz. I co z tym zrobić? Czy mąż może powiedzieć, słuchaj żono, jak się pobieraliśmy, światło Ci nie przeszkadzało, spędzaliśmy miłe wieczory, a teraz siedzimy po ciemku, ja już dostaję od tego depresji, ciężko mi tak bez światła, co zrobić, nie umiem się przyzwyczaić. Może być zdezorientowany? Może. A żona może powiedzieć, że wtedy nie zastanawiała się, jak niekorzystnie produkcja energii wpływa na środowisko, a teraz wie i nie może, no nie może przeboleć tych spalin w powietrzu jak widzi u siebie tę zapaloną żarówkę. Czy jej poglądy mają prawo ewoluować? No mają. A żyć dalej trzeba, razem. Odpowiedz Link
pawlinka Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 16:35 "A żyć dalej trzeba, razem." Tak, i jakoś przetwać jesień i zimę, kiedy światła naturalnego mniej Oj Kazia, nie wpędzaj faceta w depresję, może tak przy świecach? ))) Odpowiedz Link
glupiakazia Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 17:19 może tak przy > świecach? ))) ) wiedziałam, że ktoś na to wpadnie) Odpowiedz Link
mamalgosia Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 30.08.06, 17:13 glupiakazia napisała: > Masz. I co z tym zrobić? Nie wiem. Ja jestem od stwarzania problemów, a nie od ich rozwiązywania. Niestety Odpowiedz Link
dorotkak Re: poznanie się nawzajem przed ślubem 01.09.06, 19:20 no jasne, że poznanie się jest podstawą dobrego małżeństwa, tylko pytanie czy tak naparwdę można się poznać przed ślubem? widujemy się w jakiś tam okreslonych okolicznościach, po ślubie jest tzw 24h na dobę, no chyba, że mieszka się razem przed slubem (my nie) Odpowiedz Link