NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ...

03.09.06, 21:22
Jutro inauguracj aroku szkolnego, nasze dzieci: starszy idzie do I klasy,
młodszy do zerówki. Ida do katolickiej szkoły,cała jestem przejęta... I
dumna, ż eto oni już sa duzi.
A jak u was? Ktos debiutuje w szkole, czy dzieci sa przejęte?
Nasz Jasio wczoraj pyta (ma 6 lat), mamuś a może kupimy mackowi (ma 7 lat)
monotynke, żeby móghł mnie zawozić do szkoły- padliśmy ze śmiechu...
    • mamajudo Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 22:01
      Witam!
      Moja najstarsza córka jutro idzie pierwszy raz do zerówki
      szkolnej. Pewnie będzie dość ciężko, bo ciągle była przy mnie
      i boi się bardzo... Płacz z tego powodu miał miejsce
      dopiero wczoraj, gdy zdała sobie sprawę z tego,
      że zarówka już "pojutrze", jakoś inne stwierdzenia czasowe
      nie robiły na niej wrażenia smile

      Ja przeżywam to strasznie, płaczę po nocach, śnią mi się
      szkolne koszmary... A tu nic na uspokojenie nie jest
      wskazane, bo trzecie dziecko w drodze.

      Ale smile Jakoś to będzie, oby dobrze!
      Wiem, co ona czuje, bo sama czułam się podobnie,
      więc liczę na to, że dzięki temu będę w stanie
      jakoś jej pomóc.

      A ze śmiesznych sytuacji:
      leżymy wczoraj na łóżku, starsza z jednej strony mnie
      płacze "Ja chcę z tobą zostać! Ja nie chcę do zerówki",
      młodsza z drugiej mojej strony płacze: "Ja chcę do szkoły!",
      a mnie po środku lecą łzy przez śmiech...
      • mamajudo Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 11.09.06, 12:47
        U nas po pierwszym dniu bardzo ciężkim
        nastąpiły dni cudu smile
        Szkoła to najlepsze miejsce, jakie mogło
        się przydarzyć mojej Julce. Jest zachwycona,
        chętnie idzie i obraziła się na mnie, gdy jej
        powiedziałam, że w ten piątek trochę jej w szkole
        nie będzie, bo bilans 6-latka ma.

        Oczywiście, ja jestem maksymalnie szczęśliwa!!!
        Nawet w najśmielszych marzeniach nie przewidywałam
        takiego rozkosznego scenariusza!
        Modlitwy zostały wysłuchane smile

        Pozdrawiam!
    • mama_kasia Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 22:32
      Netus, widzę, że emocje wielkie, bo aż bardzo wielkim
      literami napisałaś; jakbyś krzyczała wink))
      Rozumie, rozumiem smile
      Nasza Ania wczoraj, czy dzisiaj (nie pamiętam) spytała,
      kiedy w końcu idzie do szkoły. Bardzo była zdziwona, że to już
      jutro.
      Nie mam pojęcia, jaką będzie uczennicą. Zastanawia mnie to bardzo, ale
      niczego nie oczekuję. Nic sobie nie wyobrażam. Czekam...
      • skrzynka3 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 22:38
        U mnie w tym roku bez tych najwiekszych emocji -najstarszy do 3 kl, sredni do 2
        najmlodsza do drugiej grupy przedszkolnej-znaczy sie rutyna panie dzieju smile)
        Koszule odprasowane, kapcie w orkach. Obaj chlopcy mimo moich matczynych lekow
        i strachow odnalezli sie w szkole duzo lepiej niz myslalam, obaj maja cieple
        wspaniale wychowawczynie -prawdziwych pedagogow. Szkola zwykla, rejonowa.
        Dobrze bedzie szkola nie jest taka straszna smile))
        Skrzynka
        • mama_kasia Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 22:51
          >znaczy sie rutyna panie dzieju smile)

          Rutyna rutyną, a nasz syn właśnie nie może zasnąć, bo się
          denerwuje, że szkoła się zaczyna (Vklasa) sad
    • kulinka3 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 23:01
      U nas średnia zaczyna zerówkę w szkole.
      26 panien na stanie i pytanie, jak wsiąknie w tę szkołę?
      Najmłodsza od wtorku debiutuje w przedszkolu, niby chce, ale nie wiem czy
      pobiegnie z radosnym wrzaskiem.
      Zobaczymy, co czas przyniesie.
      Pozdrawiam Was zatroskane mamy!
    • mac62 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 03.09.06, 23:41
      U mnie chyba też b.spokojnie- choć I-aczek stwierdził przed zaśnięciem, że musi
      złożyć namiot , bo przecież od jutra zaczyna się szkoła i "koniec zabaw"(o
      matko, czy gdzieś nie przesadziłam? albo to starsze siostry weteranki szkolne -
      6kl pods. i 3 gimn. -nastawiły Krzyśka tak naukowo).
      Bardziej będziemy przeżywać chyba debiuty 5 i 3-latków w 4-godzinnym
      przedszkolu. Już dziś Hubert(5) kategorycznie stwierdził, że on do zadnego
      przedszkola nie idzie - ho , ho, tu będzie problem.
    • addria Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 09:50
      Mój starszy synek już drugi dzień w przedszkolu (byl w piątek i jest dzisiaj).
      Oj, denerwowałam się baaaardzo. W piątek, po ok. 4,5 godz. wyszedł zadowolony,
      co prawda nie wszystkie dzieci mu "przypasowały", ale mimo to dość szybko się
      zaklimatyzował. No, a dzisiaj poszedł z ochotą i radością. Starsznie się
      cieszę, że przedszkole mu przypadło do gustu smile Tylko, że on chciał iść do
      przedszkola, do dzieci, zdobywać nowe lądy wink Mam teraz nadzieję, że wytrwa i
      będzie chodził regularnie (boję się tylko chorób, zwłaszcza ze względu na
      małego).

      A jak inne przedszkolaki, zwłaszcza debiutujące? Mamałgosiu, Aka?
      • aka21 Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 10:08
        Nasze zaczynają dopiero za tydzień. Magda bardzo jest niecierpliwa, chce się
        uczyć, a Jaś ciągle się upewnia czy teraz "do dzieci" pójdzie z Magdą (razem!).
        Dodam, że wcześniej chodzili do żłoba, do różnych grup. Bardzo się o nich boję,
        ale mam nadzieję, że siostry będą miały dla nich cierpliwość.
        Pozdrawiam i przedszkolakowi życzę dalszego optymizmusmile)
        Aga
        • nulleczka Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 11:18
          My debiutujemy w zerówce, tzn. moja starsza. Była już w piatek i wróciła
          zachwycona....Nie chodziła wcześniej do przedszkola, ale myślę, że sobie
          poradzi - jest dość samodzielna i rezolutna...Tak więc u nas nastawienie
          pozytywne...w domu tylko za cicho, bo młodszy nie ma z kim szaleć. Chyba
          postaram się o trzeciesmile))(jeśli lekarz nie znajdzie przeciwskazań).
          • aka21 Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 12:10
            Nulleczka!!
            Miło Cię tu znów czytaćsmile))

            Chyba
            > postaram się o trzeciesmile))(jeśli lekarz nie znajdzie przeciwskazań).
            Super pomysłsmile))!

            Serdecznie pozdrawiam!
            Agnieszka
      • mamalgosia Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 12:51
        Mój Starszy dziś dopiero pierwszy raz poszedł i jeszcze nie wrócił, więc na
        razie niewiele Ci mogę powiedzieć. Ale bałagan w tym przedszkolu straszny i to
        mi się nie podobasad
        • netus Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 13:25
          A juz wróciliśmy, była na razie Msza św.. na rozpoczęcie roku, atmosfera
          kameralna, klasy kilkunastoosobowe, dzieci zachwycone.
          Na każdego czekał duży lizak, karteczka z imieniem i nazwiskiem w sali przy
          stoliku, ciepłe siostry i nauczyciele, palce lizać...
          Uff, ale się emocjonalnie wypaliłam
          • mama_kasia Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 14:20
            > Na każdego czekał duży lizak,

            A u nas cała tabliczka czekolady smile))
            Ania zadowolona, ja też. Spodobało mi się, że pani od razu się
            nimi zajęła; już wtedy jak takie trochę przestraszone stały parami
            w sali gimnastycznej. Ona latała między nimi i coś tam do uszu szeptała smile
            Syn też zadowolony, bo zmieniło mu się wychowawstwo i pani od angielskiego.
            Ciekawe czy nie wpadł pod rynnę wink
            • my-cha Re: Debiutujące przedszkolaki 05.09.06, 10:38
              > > Na każdego czekał duży lizak,
              >
              > A u nas cała tabliczka czekolady smile))

              BUUUUU
              a co jak uczulone i czekolady nie może
              a co jak mama walczy z każdym cukierkiem bo zęby super słabe ...
              Jak ja nie cierpię wtykania maluchom słodyczy
              Pewnie, że bez przesady, ale ciesze się że u nas (rok temu zaczynaliśmy
              przedszkole) dawali maluchom na dzień-dobry mikro maskotkę.

              Pozdrowienia dla wszystkich rozpoczynających - uszy do góry
        • addria Re: Debiutujące przedszkolaki 04.09.06, 14:10
          To napisz coś więcej jak wróci, Mamałgosiu.

          Aka, a Ty napisz za tydzień jak wyglądał ten pierwszy raz wink

          Ja natomiast już odebrałam starszaka i jego drugie wrażenie już było mniej
          entuzjastyczne. Jako dziecko nie mające wcześniej kontaktu z przedszkolem nie
          bardzo potrafi się "podporządkować" panującym tam regułom; czyli np. pani
          mówi "rysujemy", a on woli bawić się klockami na ten przykład i nie rozumie
          dlaczego nie może robić tego co on chce. No i grupa dzieci jest dość zwarta,
          znają się z lat poprzednich, a on nowy. I też pojawił sie już jakiś problem, bo
          on chce do tej grupy się wpasować, a oni jakoś tak nie bardzo go akceptują na
          razie (mam nadzieję, że to minie). No, ale generalnie dalej twierdzi, że jest
          zadowolony i chce chodzić. Zobaczymy jak to dalej będzie.
          • mamalgosia Re: Debiutujące przedszkolaki 05.09.06, 10:56
            u mnie bardzo podobnie, tylko że mój Starszy nie chce się do grupy wpasować
          • aka21 Re: Debiutujące przedszkolaki 11.09.06, 08:45
            Wystartowaliśmy!
            Poranek (nie licząc problemów ze wstawaniem) był bardzo obiecującysmile).
            Dzieciaki poszły uśmiechnięte za rękę z siostrą prosto do kaplicy (siostry mają
            o 7 jeszcze modlitwy, ale ja o tej porze zaczynam pracę i musimy tak dzieciaki
            zostawiać).
            Wieczorem, albo jutro napiszę jak było w ciągu dnia.
            Dziękuję za modlitwęsmile) Bardzo tego poranka się bałam, nawet uprzedziłam
            kierownika, że mogę się spóźnićwink.
            Pozdrawiam
            Agnieszka
            • aka21 Re: Debiutujące przedszkolaki 12.09.06, 09:56
              Dopisuję, jak obiecałam. Wczoraj dzieci wyszły bardzo zadowolone. (Magda nawet
              prosiła by dzisiaj przyjść później, bo chcą się jeszcze pobawić - w żłobku
              nigdy takiego tekstu nie słyszałam!). Jaś przez cały dzień nie płakał. Sistry
              bardzo sympatyczne, dużo o dzieciach nam opowiedziały, grupa kameralna.
              Jesteśmy bardzo zadowoleni!....Choć dzisiaj rano Jasio się już rozpłakałsad(, że
              chce iść do przedszkola, ale ze mną...Wiem, ze początki takie bywają. Oby tylko
              początki, bo w żłobku zawsze rano nie chciał mnie zostawić, a i u dziadków,
              których bardzo kocha też różnie bywało. Boję się, żeby ten płacz nie stał się
              dla niego takim swoistym rytuałemsad. Trudne to dorastanie dzieci....dla
              rodziców teżsad(

              Ps. Magda w domu powiedziała tak: Fajna ta biała siostra, ale zadymiona teżsmile)
              (Siostry są różnej narodowości i niektóre maja bardzo ciemną karnację)
              • addria Re: Debiutujące przedszkolaki 12.09.06, 11:12
                Czyli, suma sumarum, rokowania są dobre smile
                • aka21 Re: Debiutujące przedszkolaki 12.09.06, 11:17
                  Chcę w to wierzyćsmile)
      • esi1 Re: Debiutujące przedszkolaki 05.09.06, 13:56
        Ja też mam debiutanta, ale mój nie jest takim entuzjastą przedszkola. Pierwsze
        dwa dni jako tako (choć cały czas mówił, że nie chce tam chodzić). Za to dziś
        rano - tragedia... Ryczał już w domu, a w przedszkolu musiałam go siłą odrywać
        od szyi... Serce mi się kraje i nie wiem jak długo dam radę to wytrzymać...
        • addria Re: Esi, Mamalgosia 05.09.06, 14:04
          Współczuję Wam dziewczyny, jakby mój płakał, a musiałabym go zostawiać, to też
          serce by mi pękało. Dajcie swoim jeszcze czas, może jednak się zaklimatyzują w
          przedszkolu. Porozmawiajcie z paniami. Sama nie wiem co można Wam poradzić sad
          Trzymajcie się!
          • mamalgosia Re: Esi, Mamalgosia 05.09.06, 21:39
            No jasne, że to początki, staram się nie załamywać. Ale trudny to dla mnie czas
            również z innych powodów i ogólnie jakos ledwo rzęzimy
          • esi1 Re: Esi, Mamalgosia 06.09.06, 09:35
            Dzięki...
            Zgadza się to dopiero początek, mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej.
      • brucha Re: Debiutujące przedszkolaki 08.09.06, 09:02
        łączę się w bólu z matkami przedszkolaków. 5-latek wreszcie zaczął bez awantury
        (też z tych zbuntowanych i nieprzystosowanych). za to 3-latek ma doła i beczy.
        serce mi pęka.

        westchnijcie w modlitwach za moim 3-latkiem też...
      • mmk9 Re: Debiutujące przedszkolaki 11.09.06, 11:16
        Mój nie tylko zadebiutował, ale jest pionierem "przedszkolakowania" w rodzinie.
        Ani my rodzice, ani starsze rodzeństwo nie zaliczyliśmy tego etapu. Oj, cięzko.
        Pierwszego dnia zadowolony, jedzenie smakowało. Drugiego... chyba trochę za
        dlugo leżakował. trzeciego i czwartego został z płaczem, przytrzymany przez
        Panią. Piątego płacz od rana, nie poszedł. Przez weekend marudził na zmianę, że
        nie chce chodzić/nie chce leżakować. To samo dziś rano i znów płacz, poszedł
        trochę na silę, w przedszkolu płacz, ale po chwili ze złością
        powiedział "idź!"i poszłam. Szkoda go, nawet by nie musiał tam chodzić, bo
        zapisalismy go tylko dla walorów rozwojowo-rozrywkowych placowki, a
        nie "przechowalniczych", ale..... myślę, że aniołkowi najbardziej chodzi o
        postawienie na swoim, gdyby miał wolność wyboru to by pewnie od czasu do czasu
        do przedszkola wpadł. Niestety tak się nie da. Postanowiliśmy więc, ze tym
        razem to MY postawimy na swoim, bo na ogól chyba zbyt ustępliwi jesteśmy i co
        będzie jak zlotko potem powie, że do zerówki i do szkoly też nie chce ?
      • addria Re: Debiutujące przedszkolaki 11.09.06, 11:33
        A u mnie już pierwsza infekcja przedszkolna sad Ale na szczęście mało groźna i
        już mija. W czwartek i piątek miał kryzys, mówił że tęskni, że nie chce iść,
        popłakiwał, ale poszedł. W piątek w nocy wykluło się choróbsko. A dzisiaj
        kłócił się i był niezadowolony, że nie może pójść do przeszkola wink Bo koledzy
        będą, bo pani wymyśli nowe fajne zadania, bo zabawki, a jego nie będzie. Samo
        przedszkole też mi się podoba, panie nie są może rewelacyjne,a le się starają,
        wymyślają dzieciom zajęcia, pani dyrektor organizuje wiele dodtakowych
        atrakcji. Także jestem dobrej myśli, bo najważniejsze, żeby dziecko było
        zadowolone smile
        • mamajudo Re: Debiutujące przedszkolaki 11.09.06, 12:49
          Ech... U nas też już pierwsza infekcja zaliczona.
          I to już w czwartek wieczorem, raptem czwartego dnia zerówki.
          Ale na szczęście trzy dni w domu pomogły
          i Julka już dziś poszła do szkoły.
          A właściwie to zaraz wraca wink
        • addria Choroby :( 13.09.06, 11:11
          Widzę, że u Was też infekcje, ale marna to pociecha sad

          Mój Młodszy się zaraził od Starszego, a u niego gorzej to przebiega sad Trochę
          mi skrzydła opadły, bo jak tak ma być cały czas... Zobaczymy.
          • mama_kasia Re: Choroby :( 13.09.06, 12:13
            Addria, to taki czas. Moja mała też teraz załapała infekcję,
            a do przedszkola nie chodzi.
            • addria Re: Choroby :( 13.09.06, 15:37
              No niby tak, ale w przedszkolu jednak bardzo łatwo coś złapać, wystraczy że
              jedno dziecko przyjdzie chore i zaraz pół grupy zarazi. A nie chciałabym, żeby
              moje dzieci co dwa tygodnie były chore sad Zwłaszcza martwię się o młodszego, bo
              jest jeszcze malutki, a tu zapowiada się ciągłe bombardowanie wirusami sad Niby
              byłam tego świadoma, ale... W każdym razie poczekamy zobaczymy, może nie będzie
              aż tak źle...
              • aka21 Re: Choroby :( 14.09.06, 07:48
                Oj tak to z tymi chorobami... Dzieci przychodzą przeziębione i tego chyba się
                nie da wyeliminować (ja jeszcze nie słyszałam o takiej placówce, żeby z katarem
                nie przyjmowali) - może to kolejny znak naszych czasów? - niestety.

                Ile lat ma Twój Mały jeśli można spytać?
                Nasz Jasio ma 2,5 i siostry przyjęły go do przedszkola, ale dzisiaj już jest
                chory (chodzi od poniedziałkusad(). Jakieś przeziębienie, mam nadzieję, że
                szybko minie. Podejrzewam, ze zaraził się gdzieś wcześniej. A już miałam
                nadzieję na lepszą odporność.
                Pozdrawiam
                Agnieszka
                • addria Re: Choroby :( 14.09.06, 10:59
                  Mój pierworodny ma niespełna 5 lat, ale tak jak pisałam wcześniej, to jego
                  przedszkolny debiut. Nie musiał wcale iść do przedszkola, ale chciał, bo
                  ciągneło go do dzieci, czegoś nowego. Teraz niby też nadal chce, ale już zaczął
                  tęsknić za domem, widzę, że wg niego najlepiej jakby to był jeden, dwa dni na
                  tydzień: tak dla odmiany wink Ale póki co, to nie chodzi w ogóle, dopóki się nie
                  wyleczy z przeziębienia.
                  Trochę mie to zdowołało, bo pochodził rapem tydzień i już choroba. Do tej pory
                  naprawdę mało chorował, tylko sporadycznie przeziębienie, nigdy nie brał nawet
                  antybiotyków. A mój drugi synek - jeszcze niemowlak, a już zalicza choroby od
                  brata sad

                  Pozdrawiam

                  Ps. A tak na marginesie, warto zaszczepić dzieci p/grypie? Coś to w ogóle da?
                  Czy może ktoś z Was szczepił dzieci w poprzednich latach?

                  • kulinka3 Re: Choroby :( 14.09.06, 11:22
                    addria napisała:
                    >
                    > Ps. A tak na marginesie, warto zaszczepić dzieci p/grypie? Coś to w ogóle da?
                    > Czy może ktoś z Was szczepił dzieci w poprzednich latach?

                    Chyba nie warto.
                    Po pierwsze wirus mutuje i nie wiadomo czy szczepionka będzie trafiona, a po
                    drugie dzieci nawet jeśli zachorują przechodzą dość spokojnie.
                    U nas chorował mój syn, raz jak dotąd i łagodnie, bez powikłań.
                    Najczęściej takie przedszkolaki łapią zwykłe infekcje, bez grypy,przynajmniej w
                    moim otoczeniu.

                  • nulleczka Re: szczepienia 14.09.06, 12:39
                    Ktoś tu na forum kiedyś pisał, że takie szczepienia p/grypie mogą zaburzać
                    pracę układu odpornościowego (bo co roku stymulujesz go niejako "na zapas'.)
                    Może spróbuj podawać synowi jakieś preparaty wzmacniające? My aplikujemy naszym
                    dzieciom multisanostol, ale jest chyba całe mnóstwo innych.
                    • kulinka3 Re: szczepienia 14.09.06, 12:48
                      Był kiedyś taki świetny wywiad Hołowni, który wkleiła Mader.Zajrzyjcie.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=48429496
                      • kulinka3 Re: szczepienia 14.09.06, 12:51
                        Przepraszam coś mi się źle wkleiło.
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=28517132&a=31325240
                        • addria Re: szczepienia 14.09.06, 15:04
                          No więc właśnie. Nie jestem zwolenniczką szczepienia każdego na wszystko, ale
                          tu rozważałam, czy może jednak nie warto. Propaganda zrobiła swoje wink i trochę
                          zaczęłam wierzyć, że może faktycznie ta szczepionka jakoś uchroni przed
                          zachorowaniem bądź osłabi przebieg choroby, jeśli do niej dojdzie. Zwłaszcza,
                          że zaleca się szczepienie małych dzieci, a chodzi mi głównie o mojego maluszka,
                          bo jak przypuszczam, organizm starszego, to jakoś sobie poradzi bez większego
                          problemu. No, a nie mam pojęcia jak przechodzą grypę niemowlęta.

                          Boję się również bardzo rotawirusa, bo dla niemowląt zazwyczaj kończy się to
                          pobytem w szpitalu na nawadnianiu dożylnym sad A to cholerstwo jest bardzo
                          zaraźliwe. Jednak do szczepionek na rotawirusa, które teraz wchodzą na nasz
                          rynek nie mam zbyt dużego zaufania, poza tym są podobno okropnie drogie.
                          • kulinka3 Re: szczepienia 14.09.06, 15:50
                            Ja prawdę mówiąc nie spotkałam sie z przypadkiem ( mówię o swojej rodzinie i
                            licznych znajomych)żeby niemowlę lub malutkie dziecko chorowało na klasyczną
                            grypę.Pozostaje też pytanie czy Wy chorujecie co roku na grypę?


                            • kulinka3 Re: szczepienia 14.09.06, 15:54
                              Przepraszam , ale za wcześnie poszło.
                              Co do rotawirusów, które często nas łupią, jakoś nie wierzę w skuteczną
                              szczepionkę.Lekarze ze szpitala zakaźnego na Siennej powiedzieli mi,że
                              rotawirusy co roku mutują( podobnie jak grypa, bo przecież to grypa zołądka)więc
                              jestem sceptyczna.
                              Ale szczerze mam ich dosć już od 6 lat!
                              • addria Re: szczepienia 14.09.06, 16:04
                                Nasza pediatra mówi, że w Stanach te szczepionki na rotawirusa wręcz wycofano i
                                odradza ich stosowanie.
                            • addria Re: szczepienia 14.09.06, 16:02
                              Nie chorujemy co roku, w zasadzie od 10 lat tylko jeden (!) raz byłam
                              zagrypiona. Mąż podobnie. Tylko, że ja cały czas mam obawy związane z tym
                              przedszkolem i ewentualną przedszkolną epidemią. A to pewnie dlatego, że nie
                              mam w tym względzie ani doświadczenia, ani informacji jak to wygląda
                              statystycznie (i nie tylko) z zachorowaniem na grypę wśród przedszkolaków i
                              niemowląt. Choć, próbując sobie przypomnieć, to też raczej się z takimi
                              przypadkami nie spotkałam.
                              • kulinka3 Re: szczepienia 14.09.06, 16:08
                                No właśnie smile)).Ja też ostatni raz chorowałam chyba z 8 lat temu....
                                Nawet w przedszkolach ( dwóch od 4 lat) nie spotkałam się z epidemią grypy. Była
                                szkarlatyna,ospa,infekcje wirusowe, ale nie grypa.
                                Oczywiście wszystko może się zdarzyć,ale nie każda grypa niesie ze sobą jakieś
                                realne niebezpieczeństwo.
    • samboraga Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 14:34
      Ja też debiutuję jako mama szkolnasmile Jesteśmy już po rozpoczęciu w szkole
      podstawowej, po południu jedziemy do muzycznej. Bardzo się obawiam czy podołamy
      tak podwójnie ("my", bo dowożenie będzie trudne, druga szkoła daleko), ale nie
      chciałam by syn zdawał do muzycznej całodziennej, bo jak mu się odwidzi i
      zrezygnuje to będzie miał środowisko kolegów w 'normalnej'. A poza tym 'nasza'
      szkoła (katolicka jak już kiedyś pisałam) jest pod bokiem i jest fajna (mam
      nadziejęwink), na razie wypraktykowaliśmy przedszkole i mój syn 'poleca' je
      swojemu młodszemu bratu, jak nam powiedział w czerwcu - bardzo nas tym
      sformułowaniem ubawiłsmile.
    • alex05012000 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 14:41
      no, myśmy zaczęły 1 września, zerówkę w naszym ukochanym przedszkolu, więc bez
      zmian spektakularnych i rewelacji ... z postanowieniem "uczenia się", z którego
      nie wiem co będzie...
      na marginesie pytanko: przeczytałam juz w 2 postach czy 3 o posłaniu dziecka do
      zerówki w szkole, czym się kierujecie przy wyborze szkoły a nie przedszkola na
      zerówkę? dla mnie preferencje przedszkolne są ewidentne: możliwość pozostania
      od 8h00 do późnego popołudnia, nawet u nas w tym roku 17h30, różne zajęcia
      dodatkowe w "pakiecie", na miejscu, stare środowisko, panie i koledzy (no, wiem
      i tak pójdzie do nowej szkoły, ale zawsze rok później...), pełne wyżywienie,
      lepsza opieka, późniejsze zetknięcie się ze starszymi dziećmi ze szkoły (nie
      zawsze jest to hmm najszczytniejszy przykład...) ...
      pozdrawiam alex
      • mamajudo Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 15:32
        Odpowiadam smile

        Moja Julka nie chodziła do przedszkola.
        Są dwa powody, dla których poszła do zerówki szkolnej:

        1. Nie ma sensu stresować ją rok po roku zmianą otoczenia,
        tj. zerówką w przedszkolu i pierwszą klasą w szkole.
        No i dzieci w klasie będą te sama.

        2. Ja nie pracuję, więc zostawianie dziecka w przedszkolu
        na cały dzień mija się z celem (oraz z sensem finansowym smile)

        Pozdrawiam!
      • kulinka3 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 18:19
        U nas powód jest bardzo prozaiczny, gdyby teraz moja córka nie poszła do zerówki
        przy szkole, nie miałaby szansy dostać się do niej w pierwszej klasie, bo wtedy
        nie prowadzi się już naboru.Dlatego pożegnaliśmy rok wcześniej nasze ukochane
        przedszkole...
    • mamalgosia Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 16:21
      Starszy odebrany. mam przykre wrażenie, że jest złamany. Nic specjalnie nie
      mówi, ale zmęczony bardzo. Płakał podobno od obiadu, to chyba nienajgorzej. czy
      ja wiemsad
      Nie podoba mi się natomiast bardzo to, że nie zwracają uwagi na to, kto odbiera
      dziecko (jutro jest zebranie, zrobię tam kurz a wiater). No i mieli religię. ja
      się tam akurat cieszę, ale dziwi mnie, że bez pytania, może sobie ktoś nie
      życzy? i potem jest psioczenie na Kościół - a to przedszkole takie
      niezorganizowane
    • mader1 Re: NASZE DZIECI OD JUTRA ROZPOCZYNAJA SZKOŁĘ... 04.09.06, 17:35
      synek znowu, drugi raz zaczyna bawić się w przedszkolu.
      średnia skończyła nauczanie początkowe. Ma panią wymagającą, ale sprawiedliwą smile
      ze starszą pierwszy raz od wielu , wielu lat spotkamy się z państwową szkołą,
      zaczyna liceum.
      mam więcej obaw, niż radochy. Nie lubię początku roku szkolnego.
      ale dzieci nastawione są pozytywnie smile
      • sion2 do mamuś początkującyh przedszkolaków... 05.09.06, 14:29
        ... jako była przedszkolanka powiem wam ze najczęstesze są dwa scenariusze:

        1. dziecko płacze od pierwszego dnia
        2. dziecko zaczyna płakac po 4-5 dniach chodzenia do przedszkola jak sie
        zorientuje że to ma byc tak juz zawsze...

        płacz do ok 2 tygodni jest normalny, jesli nie towarzyszą mu wymioty, lęki
        nocne, nawrót moczenia, płaczliwośc cały weekend i inne oznaki głebokiego stresu
        dziecka - nalezy maluchowi wspołczuc i okazywac duuuzo ciepła ale konsekwentnie
        odstawiać do przedszkola

        niech najlepiej oddaje tatuś do przedszkola, rozstanie łatwiejsze jest
        jeśli dziecko bardzo przeżywa najlepiej nawet 2 tyg odbierać przed leżakowaniem
        bacznie obserwować a nawet podsłuchiwać czy panie przedskzolnaki po daniu nóg
        przez próg rodziców nie zaczynają wrzeszczeć na dzieci

        mój chwalony jeszcze wczoraj Piotrus dziś, czyli 3 dnia poszedł z płaczem bo jak
        wczoraj wrócił do domu nie było juz mamy (poszła rodzić) i spał sam bez niej co
        w połączeniu z calym dniem w nowym miejscu okazało się byc za dużo dla niego...
        • mamajudo Re: do mamuś początkującyh przedszkolaków... 05.09.06, 16:33
          Moja córka zaczęła szkolną zerówkę.

          Sion, bardzo Ci dziękuję za ten post.
          Niby nic, a podniósł mnie na duchu!
          Dzięki wielkie!!!
        • brucha Re: do mamuś początkującyh przedszkolaków... 08.09.06, 09:17
          dzięki za post,

          teoretycznie to ja to wszystko wiem, tylko kurcze jak taki mały 3-letni bąk (co
          to się wygrzebać z 10 centyla nie może wygrzebać) ma minę skazańca, lecą mu łzy
          jak grochy i nic nie chce w tym przedszkolu jeść, to mi też się chce wyć.

          wprawdzie już to przerabiałam dwa lata temu ze starszym. zakładałam wtedy pod
          przedszkolem klub płaczącej matki. starszy był trudniejszy ze swoją arcy
          skmplikowaną psychiką, ale miał panią z iskrą bożą do trudnych przypadków.
          maluch jest 'normalny', ale z pani to już takia super nam się nie trafiła. a
          szkoda.
    • barbie-torun jestem wyrodna matka 06.09.06, 14:08
      jestem wyrodna matka bo w tym roku nie byłam z synami na rozpoczęciu zerówki
      ani I klasy
      nie zorganizowałam opiekunki do Małej (9m-cy ) córki,
      wichura nie pozwoliły jej zabierać ze sobą bo była niedawno chora i jeszcze ma
      resztki kataru a szkoła i przedszkole 3 dzielnice od domu,
      wolałam siedzieć w domu a teraz mi żal
      • netus Re: jestem wyrodna matka 07.09.06, 08:52
        Nie dziwię się, że ci żal, ja wzięłam urlop na pierwszy tydzień września z tego
        powodu właśnie.
        Nasi chodzą dzielnie do szkoły, zajęcia są bardzo ciekawe, po obiedzie jest
        tzw. studium, czyli odrabianie lekcji, a potem zabawy na ogromnym podwórzu,
        niezbyt ładnie uporządkowanym co dla siedmio i sześcioetnich podrózników jest
        wielkim wyzwaniem. Jestem bardzo zadowolona, a dzieci też.
        Jak dzisiaj odporowadzałam dzieciaki zerówkowicze od razu szli do kaplicy na
        pięc minut modlitwy, pierwszaki na tańce, jest ok.
        Tyle tylko, że to szkoła katolicka prywatna, siostry oddane dzieciakom, ale
        jest też sporo świeckich nauczycieli.
        • samboraga Re: jestem wyrodna matka 07.09.06, 10:38
          > Tyle tylko, że to szkoła katolicka prywatna, siostry oddane dzieciakom, ale
          > jest też sporo świeckich nauczycieli.

          ja tylko wtrącę trzy grosze - nie demonizowałbym tych szkół, owszem, ja też
          widzę wiele plusów w sposobie zajmowania się dziećmi w takiej placówce, ale w
          zwykłych, państwowych szkołach nie ma reguły, że 'będzie niefajnie'wink
          no i też nie jest tak, że wszelkie plagi współczesnego społeczeństwa (specjalnie
          nie piszę 'szkolnictwa'wink) bo to nie są tylko sprawy szkolne, niestety) nie mają
          dostępu za mury szkół wyznaniowych (chodzi mi o różne formy przemocy między
          dziećmi, narkotyki i itp.) - tyle, że może skala inna i sposoby reakcji,
          radzenia sobie z tymi problemami też inne
          • nulleczka u nas ospa 13.09.06, 07:33
            Na razie jeden klasyczny pęcherzyk, ale z chodzenia do przedszkola nici.
            • mamalgosia Re: u nas ospa 13.09.06, 15:43
              ja zaszczepiłam p/ospie
            • aka21 Re: u nas ospa 14.09.06, 07:52
              Nulleczka, jak tam Mała?
              Nie martw się, słyszałam, że przedszkolaki przechodzą ospę najlepiej! Mnie
              osobiście ospa przeraża, bo jej nie miałamsmile). U dorosłych to podobno koszmar...
              Pozdrawiam
              Agnieszka
              • addria Re: u nas ospa 14.09.06, 11:05
                A! Oprócz przeziębień, mój synek miał ospę wietrzną w wieku 3 lat. Najpierw,
                gorączka, potem pojedyńcze krostki, a potem całe ciało zsypane. Leczenie w
                zasadzie polegało tylko na smarowaniu płynnym pudrem, nawet szczególnie
                strasznie go to nie swędziało. Dość długo się to goi, ale (u nas) bez problemu
                i powikłań (zdarzają się naprawdę baaardzo rzadko). Ospa to nic groźnego w
                każdym razie.
                • nulleczka Re: u nas ospa 14.09.06, 11:40
                  Właśnie, u nas całkiem niegroźnie, bo już trzeci dzień tylko jedna krostka (na
                  pewno "ospowa"), żadnego swędzenia i gorączki....Nie wiem, czy to dobrze...Może
                  powinno trochę "wysypać".
                  • kulinka3 Re: u nas ospa 14.09.06, 11:59
                    Ospa na poczatku września to dla mnie prawdziwe zaskoczenie! Strasznie wcześnie
                    jakoś.
                    Życzę mało krost i mało swędzenia.
                    A i jeszcze jedno, dziewczyny ospa bardzo osłabia, lepiej przetrzymać dłuzej w
                    domu niż zaraz leczyć jakąś kolejną infekcję.
                    Pozdrawiam chorowitki.
Pełna wersja