alinaw1
08.09.06, 12:28
Jechaliśmy w sobotę odwiedzić babcię w szpitalu. na miejscu dowiadujemy się,
że pół godziny temu zmarła. Zaczyna się cały ogrom zdarzeń: szpital, sprawy
urzędowe, pogrzebowe, powiadamianie rodziny itd. uczestniczy w tym wszystkich
mój syn (córcia niczego nieświadoma wyje jak zwykle!). W przeddzień pogrzebu
ciało wystawione w kaplicy. Ciemno, pali się maleńka świeca. Mój Staś
podchodzi do trumny, układa kwiatki, potem mówi: Cześć babciu! Mnie coś
ściska, mama szlocha. Potem droga na cmentarz. Staś pyta: A pojedziemy dziś
na basen? Odpowiadam: Nie, dziś jest pogrzeb . Na to syn logicznie: Ale
przecież babcia nie jedzie z nami na basen, ona już nie żyje, więc czemu nie
pozwalasz? Ceremonię pogrzebu przerywa grad i wichura. Chyba jakiś znak z
nieba (ksiądz potem zażartował, że to babcia dała znać pątnikom żeby już szli
do domu i nie rozpaczali).
Nie spodziewaliśmy się tej śmierci, nie zdążyłam nawet zastanowić się jak
dziecko do tego przygotować. A on tak naturalnie, bez strachu i zdziwienia
przyjmował wszystkie wydarzenia. Potem jakaś staruszka nakrzyczała niemal na
mnie, że pozwoliłam takiemu dziecku oglądać nieboszczyka, będzie miał złe sny
i wspomnienia. Wystraszyłam się. No rzeczywiście, może źle zrobiłam, trzeba
go było odseparować? Okazało się, że w snach to pojawł się , owszem ale
Złomek z filmu "AUTA". Dziś, przypadkowo, przeczytałam jakieś mądre pismo
pani psycholog, że wrażliwym dzieciom należy oszczędzić widoków smutku,
płaczu, czerni, trumny, bo to zostaje na całe życie. Po naszym doświadczeniu
śmiem nie zgadzać się z tą tezą. Czy macie podobne doświadczenia?