rozwój życia chrześcijańskiego

22.09.06, 13:09
Przeglądając internetowe wydanie Biblii natrafiłam na taki fragment:

"Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia [wywołanego] żądzą na świecie. Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak, jest ślepym - krótkowidzem i zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów. Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc nie upadniecie nigdy. W ten sposób szeroko będzie wam otworzone wejście do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa." (2P 1,3-11)

A konkretnie ten fragment mnie uderzył:

"dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa."

Plan jednak nie jest taki prosty.

wiara - cnota - poznanie - powściągliwość - cierpliwość - pobożność
- przyjaźń braterska - miłość

Czy rozwijacie się?
    • nordynka1 Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 13:40
      Bóg jeden wie czy ja się rozwijam
      mnie się czasem wydaje, że sie rozwijam a czasem, że się zwijam
      niedawno usłyszałam od kapłana, że to Bóg daje wzrost, nasienie rośnie czy się
      śpi czy nie, sam nie wie człowiek jak - to było słowo dokładnie dla mnie.
      Zresztą tego samego dnia było to czytanie.
      Czytając przytoczony przez Ciebie fragment uderzyło mnie dokładnie to samo co
      Ciebie. Ale ja myślę - patrząc na swoje życie - że ten program to nie dla mnie.
      W tym znaczeniu, że nie jako "zadanie do wykonania". Bo ja potrafie sobie
      narzucić jakiś schemat działania, który wygląda całkiem całkiem, ale owoc z
      tego marny..Nie da się zrobić tego "zadaniowo". Tzn da się, tylko że to będzie
      fasada, za którą nic nie bedzie. Ja to rozumiem tak, by zawsze być gotowym i
      otwartym na podjęcie kolejnej z tych wymienionych rzeczy, do której sam Bóg
      mnie doprowadzi. Bo to takie etapy rozwoju serca. Aż do miłości. Zawsze być
      otwartym na kolejne pociągnięcia Boże.
      • kulinka3 Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 14:01
        Jakoś nie patrzę na swoje życie chrześcijańskie poprzez pryzamt rozwoju, nie mam
        śmiałości. Dla mnie to raczej nieustanna walka, wsparta nade wszystko Bożą
        łaską,by co dnia bardziej kochać.
        Oczywiście to się pewnie łączy z rozwojem cnót,pozaniem, pobożnością itp.
        • mama_kasia Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 14:35
          > Jakoś nie patrzę na swoje życie chrześcijańskie poprzez pryzamt rozwoju, nie ma
          > m
          > śmiałości.

          A wiesz dlaczego ja tak na nie spoglądam? Bo usłyszałam:
          "nie rozwijacie się". Chodzióo akurat o całą wspólnotę, ale to
          inny temat smile
          • kulinka3 Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 17:21
            Jeszcze dla uściślenia.
            Wolę powiedziec "walczę" niż "rozwijam się".Ileż razy człowiek myśli,że pewne
            rzeczy są już za nim, a tu bęc i wszystko od początku.Stąd wolę walkę, która raz
            jest zwycięska, a raz jest porażką.
            Choć ,oczywiście, w życiu duchowym istnieje prawo wzrostu.Mamy przecież ,jak
            pisałaś konkretne powołanie, mamy powołanie do świętości i mamy obowiązek w nim
            wzrastać.
      • mama_kasia Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 14:32
        Tak, chodzi o gotowość, ale myślę, że również ważna jest
        świadomość, że jednak Bóg stawia przed nami wymagania, że skoro
        otrzymaliśmy powołanie, odpowiedzieliśmy na nie, to mamy je
        też w sobie umacniać; oczywiście nie sami z siebie smile

        Ja to rozumiem tak, by zawsze być gotowym i
        > otwartym na podjęcie kolejnej z tych wymienionych rzeczy, do której sam Bóg
        > mnie doprowadzi. Bo to takie etapy rozwoju serca. Aż do miłości.

        Tak, i tak się w moim życiu dzieje, za co baaardzo Bogu dziękuję smile

        I - Bóg sam mnie prowadzi, choć nie zawsze od razu odpowiadam.
    • mamalgosia Re: rozwój życia chrześcijańskiego 22.09.06, 17:12
      a ja mam obawy, czy aby weszłam na pierwszy stopień...
    • samboraga Re: rozwój życia chrześcijańskiego 25.09.06, 10:56
      > wiara - cnota - poznanie - powściągliwość - cierpliwość - pobożność
      > - przyjaźń braterska - miłość

      zastanowiła mnie kolejność, np. że pobożność jest tak daleko, w zaawansowaniu
      życia duchowego, wydawało mi się, że pobożność jest wstępem, jakimś początkiem,
      a może źle rozumiem pobożność
      a co rozumiecie przez cnotę? i dlaczego przed poznaniem?
    • mader1 Re: rozwój życia chrześcijańskiego 19.09.07, 23:10
      stanęłam w miejscu... jak nic
      • mama_kasia Re: rozwój życia chrześcijańskiego 20.09.07, 08:28
        A ja dzisiaj o Tobie w tym kontekście myślałam.
        Myślałam sobie o mojej wspólnocie, a potem, o tych,
        którzy nie są we wspólnotach, a potem że we wspólnocie wydaje się
        być łatwiej (zaraz zaczynamy kolejny rok formacji - temat na ten rok
        10 przykazań), a potem że bez wspólnoty też się da i że tak Bóg
        też prowadzi. I czy bez wspólnoty, czy nie - Bóg poprowadzi, jeśli
        się Go posłucha smile No i tak to myślałam o Tobie i wspominałam
        modlitwę przed obiadem u Was smile
        A teraz wyskakujesz, że stanęłaś w miejscu. W którym pytam?
        • mader1 Re: rozwój życia chrześcijańskiego 20.09.07, 09:10
          mam wrażenie, że skaczę, skaczę po tych stopniach..... które
          wymieniłaś bezwładnie.
          ale wspólnota - nie, jeszcze nie... Bez męża nie mogę, bez męża nie
          pójdę.Nie mogę. Nawet gdyby ta droga samotnicza była o wiele
          trudniejsza.
          Modlitwa... czy to nie Muniowi pozwoliliśmy wtedy ? tak był Twoją
          córką zachwycony, że daje się zapomniał o jedzeniu, tylko dziękował
          za ten dzień i gości ? smile)))) Dobrze pamiętam ?
          • mama_kasia Re: rozwój życia chrześcijańskiego 20.09.07, 09:39
            A ja już nie pamiętam, czy to Munio się modlił, ale
            sam fakt modlitwy mi się przypomniał smile
            Nie myślałam o wspólnocie dla Ciebie. Wręcz przeciwnie, że
            bez wspólnoty też dobrze i że Bóg daje się poznać smile
            Bez męża - nigdy!!! Ale myśmy to obgadali przed ślubem wink))
Pełna wersja