nieśmiałość u dzieci

20.10.06, 14:25
Jak myślicie, czy można nauczyć dziecko śmiałości?
Co robić, gdy dziecko odmawia udziału np. w przedstawieniach,
gdy ma zrobić coś "swoim ciałem"? Czy to da się wytrenować?
A może to nie jest takie ważne?
Dobra, wprost, mam taki mały problem w domu wink Syn identyczny jak
tata - nie tańczą (choć mąż dla mnie, z miłości się przełamuje),
mają opory, gdy trzeba się pokazać w dosłowym znaczeniu. Powiedzmy,
że mąż z tego "wyrasta" wink, ale syn nie bardzo.
Nie wyczuwam, na ile naciskać, rozmawiać, a na ile odpuścić.
Np. syn nie jest ministrantem, bo to jest miejsce, gdzie wszyscy
mogę go zobaczyć; nie czyta na głos w większym gronie, choć robi
to świetnie; nie chce wziąć udziału w przedstawieniu klasowym
(stąd wziął się problem).
A jest przy tym bardzo uparty i nie da się go przekonać. Jak coś
postanowi, to koniec.
Może nic z tym nie robić... A może jednak nie warto
go przekonywać...
    • mamajudo Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 14:47
      A ile Twój syn ma lat?
      Mam podobny problem ze starszą córką, 6 lat.
      Ponieważ ja też taka kiedyś byłam i przeszło mi to
      dopiero, gdy miałam ok. 26 lat, to staram się teraz
      małymi kroczkami ośmielać ją.
      Myślę, że warto, ale nie na siłę i nie na głęboką wodę.
      Nieśmiałość bardzo przeszkadza w życiu. Jeśli uda się choć
      trochę ją zmniejszyć, to już jest duży sukces!

      My chodzimy na terapię tańcem, na scholę, próbujemy córkę
      oswajać z dotykiem innych osób, ale nie zmuszamy jej do niczego.
      • mama_kasia Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 14:51
        Syn ma 11 lat.
    • mader1 Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 15:11
      Zastanowię się jeszcze, ale tak na tę chwilę...
      Trzeba oswajać z wypowiedziami, pokazywaniem się, tańczeniem, ale stopniowo,
      bardzo, bardzo małymi kroczkami.
      Z nastawieniem takim, że wiemy, jaki jest, kochamy takiego, jaki jest, jest
      fajny taki trochę onieśmielony i z pewnością taki kolega może spodobać się i
      pani i koleżankom i innym kolegom. Chociaż pęd ogólny jest przeciwny, są osoby
      ktore wolą powściągliwe, trochę nieśmiałe dzieci. Budzą w nich ciepłe i dobre
      uczucia. Dlaczego piszę o wewnętrznym nastawieniu ? Bo okazuje się, że one to
      jakoś podświadomie wyczuwają...smile
      Jeżeli już się nastwisz, że fajnie jest , że jest taki właśnie, możesz pomóc mu
      w przewalczeniu najbardziej skrajnej postaci jego nieśmiałości.
      Tylko tych rzeczy, które mogą mu przeszkodzić.
      Zwróć uwagę czy mówi sobie " Nie, nie mogę, nigdy nie podejdę, nigdy nie
      powiem..." i jeżeli zdarzały się ( niewyreżyserowane) sytuacje, w których był
      przyparty do muru ( przyparty, ale nie zachęcany czy namawiany), jednak starał
      się zachować racjonalnie ? Wtedy wystarczą zachęty, chwalenie, robienie ciągle
      kroczku w przód nawet w skali rocznej.
      Jeżeli w sytuacjach przyparcia do muru woli uciec, zniknąć, rozpłakać się, może
      mu to w życiu przeszkadzać. I trzeba zacząć coś z tym robić.
      Najpierw to może być zatańczenie taty i mamy w obecności synka. Potem
      wyciągnięcie go do kółeczka. Tato staje się widzem, siada na kanapie i chwali
      każdy krok...
      Najzabawniejsze i najgorsze jest, że czasem z kolei rodzice nie mogą czegoś
      zauważyć, by nie speszyć smile)) Nie zawsze ma się to wyczucie, jak się jest
      rodzicem - bo raz musisz pochwalić, następnym razem udać, że zawsze tak dobrze
      wychodziło - a pochwalić na osobnosci, po jakimś czasie smile))))
      • mama_kasia Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 15:21
        Mam wrażenie, że problem plega na tym, że on zupełnie nie sprawia
        wrażenia niesmiałego. Nie ma prblemu z odpowiedziami na lekcjach,
        z konkursami, w których trzeba wykazać się wiedzą na głos,
        przed widownią. Nie unika tego. Bierze udział, nawet chętnie.
        Problem jest w tej "mowie ciała". Wtedy woli uciec, i nawet się
        rozpłakać. A moze to jednak nie jest mu takie potrzebne? sad
        Przyznaję się, chciałabym go oszczędzić wink
        • sion2 Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 16:47
          Ja byłąm takim egzemplarzem, i to "razy dwa" to znaczy mowa ciala niezgrabna,
          niezdrana, na w-f najgorsza, wystąpienia publiczne najgorszy koszmar.
          Niezgrabnosc ciala to mi pozostala do tej pory ale juz sie nia tak nie
          przejmuje a niesmialosc do występów publicznych zaczęła mi mijac stopniowo w
          liceum dopiero aby na dobre przejsc na studiach ale tez mam swoje granice
          ktorych wiem ze nie przekrocze.

          wiesz co dla mnie bylo najgorsze? gdy ktos probowal mnie zmienic, niewazne czy
          duzymi czy malymi kroczkami, najgorsza byla we mnie swiadomosc ze
          jestem "gorsza" bo... wlasnie nie wystapie w przedstawieniu, nie wyglosze
          przemowienia, nie zloze życzen w imieniu grupy, ktokolwiek probowal to zmienic
          powodowal we mnie ogromny stres
          ale moze kluczem tutaj sie wlasnie swiadomosc czy "jestem inny" czy "jestem
          gorszy", u mnie to mialo konsekwencje towarzyskie i dlatego czulam sie gorsza

          teraz zaluje wielu rzeczy: ze nie chodzilam na zuchy (na pierwszej zbiorce,
          druhna chcac wyróżnic "nową" kazala mi rozpalic ognisko jedną zapałką a ja nie
          umialam i bylo mi potwornie wstyd...), ze nie wytrwalam w zajeciach
          gimnastycznych, ze nie chodzilam na angielski itd itd. no ale coz, gdyby wtedy
          mnie rodzice zmusili fizycznie szkoda bylaby jeszcze wieksza...

          moim zdaniem jesli syn bedzie chcial mozesz z nim rozmawiac o tym problemie ale
          jesli on sam nie chce na razie "wyjsc z problemu" to chyba zostaw go w spokoju,
          okazuj akceptacje tego jaki jest :0)
        • mader1 Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 17:27
          No to ja bym się zastanowiła, czy to mu w ogóle będzie przeszkadzać ?
          Zastanówmy się nad tym... Nie będzie chodził na dyskoteki ? To chyba niewielka
          strata. Jak pójdzie kiedyś na imprezę to będzie rozmawiał zamiast skakać ?
          Wielu tak robi...
          Myślę, że on do wielu rzeczy podchodzi zadaniowo ( jeżeli nie ma problemów w
          klasie lub konkursach). Po prostu nie czuje potrzeby przełamywania się w tej
          chwili, nie ma takiej konieczności. Założę się, że jak postanowi z jakiegoś
          powodu, że ma tańczyć, pójdzie na kurs tańca i nauczy się to robić smile)))
          A narzeczonej będzie mowił wiersze przy księżycu ... smile
          Chyba, że masz wrażenie, że w czymś mu to przeszkadza ?
    • kulinka3 Re: nieśmiałość u dzieci 20.10.06, 18:16
      Dziewczyny wiele fajnych rzeczy już napisały.
      Ja dodam,że niesmiałość jakoś zawsze kojarzy mi się z lękiem przed czymś lub
      przed kimś.Pozostaje pytanie, jak duży jest poziom tego lęku i czego dotyczy,
      czy tylko pewnej sfery, czy wielu.
      Czy można nic nie robić?
      Na pewno starałabym się dotrzeć do źródła tego lęku( kompleksy,obawa przed
      porażkami) i nie przymuszać do zmiany zachowania, ale wzmacniać przy rozlicznych
      okazjach poczucie wartości dziecka i nie oczekiwać zbyt wiele zbyt szybko.
      A jeśli to tylko taniec, to znam wielu facetów, którzy przełamali się dopiero
      przed własnym weselem ;-0.
      Publiczne wystąpienia to też nie zdolność, którą wszyscy muszą opanować( mój mąż
      np. potrafi wtedy zemdleć,a w normalnych kontaktach wcale! nie jest nieśmiały,
      raczej introwertyczny ale pomimo to świetnie funkcjonuje wsród ludzi).
      Niesmiałość dla mnie jest problemem wtedy, gdy dotyka tak wielu obszarów lub
      jednego, ale w takim stopniu,że utrudnia normalne funkcjonowanie wśród
      ludzi,załatwianie spraw,wyrażanie siebie.
    • mama_kasia Re: nieśmiałość u dzieci 23.10.06, 09:03
      Bardzo, bardzo Wam dziękuję smile
      Syn ma różne swoje strachy... Myślę, że to, o czym pisałam
      czasami mu przeszkadza. Natomiast utwierdziłyście mnie w tym, że nic na siłę.
      W końcu nie każdy musi być aktorem (nawet lepiej, aby nie był wink).
      Powiedziałam mu, aby porozmawiał z wychowawczynią, aby powiedział,
      że nie będzie brał udziału w przedstawieniu, ale może robić cokolwiek
      innego (dekoracje np.).
      Doszliśmy przy tym do wniosku, że syn jest bardzo podobny do męża, który
      nie ma żadnych problemów z wystąpieniami publicznymi, gdy chodzi o
      przedstawienie problemu, na którym się zna. Natomiast "mowa ciała",
      robienie z siebie kogoś, kim się nie jest, to zupełnie inna sprawa smile
      Synowi wiele jeszcze brakuje, jeśli chodzi o odwagę, ale przecież
      on cały czas dojrzewa smile ...To jednak jest wspaniałe, obserwować, jak
      wzrasta mężczyzna smile
      Musimy też w domu natychmiast zrobić coś z jego byciem sam na sam
      z tatą. Syn musi odchodzić, a widzę, że to też nie jest łatwe
      (pewnie wynik mojego ciągłego bycia w domu). Mąż musi mu w tym pomóc smile
      ...Ech, i tak się wątek o roli ojca w wychowaniu syna zaczął wink
    • addria Re: nieśmiałość u dzieci 23.10.06, 11:07
      Mamo_kasiu, powiem Ci, że ja też nie znosiłam występowania w przedstawieniach.
      W podstawówce kiedyś proponowano mi rolę kaczki lub kury (było to jakieś
      przedstawienie ze zwierzętami w roli głównej, nie pamiętam jakie dokładnie) i
      nie chciałam. Nie mogłam się przełamać po prostu żeby chodzić pod boki i gdakać
      przed całą klasą, dla mnie było to prostu robienie z siebie głupka do kwadratu.
      Za to (uwaga!) doskonale poradziłam sobie z rolą... narratora, w tymże
      przedstawieniu. Byłam bardzo zadowolona, że jednak wystąpiłam, zaprezentowałam
      się przed publicznością, a jednocześnie nie musiałam się głupio wydurniać
      (dobrze, że nauczycielka była rozsądna, nie zmuszała do robienia czegoś wbrew
      sobie, tylko zaproponowała coś "zamiast").
      Nie każdy nadaje się do wszystkiego, to naturalna rzecz. I nie w każdej roli ,
      czy to tej w szkolnej sztuce, czy też prawdziwej w życiu smile każdy czuje się
      dobrze. Dlatego trzeba to uszanować i spróbować poszukać innych rozwiązań smile
Pełna wersja