'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci

30.10.06, 09:58
nie wiem jak to napisać, ale mam problem z przekazaniem dziecku, że Bóg to nie
tylko dobry Tatuś, ale też Stwórca, przy czym nie chodzi o funkcję Boga,
raczej o to, że jako Stwórca ma prawo do nas, do ludzi, że to 'uprawnia' Boga
np. do gniewu na ludzi
czytaliśmy ostatnio Apokalipsę i dziecię nie rozumiało dlaczego Bóg ma się
gniewać (Dzień gniewu Bożego) - tzn. teoretycznie rozumiało, że Adam, Ewa,
grzech pierworodny, że ludzie dalej grzeszą itd.... ale dlaczego Bóg ma prawo
do tego? przecież 'jest dobry'?

katechizacja dzieci głównie mówi o Bogu Ojcu kochającym, to jest na miarę
dziecka, dawno zaprzestano 'straszenia' groźnym Bogiem Ojcem, ale może wylano
dziecko z kąpielą, bo moje dziecko ma trudności ze zrozumieniem 'dlaczego Bóg
musi się gniewać aż tak', nie umiem mu wytłumaczyć tych fragmentów Biblii
(zwłaszcza starotestamentowych) gdzie jest mowa o Bogu karającym ludzi tak
definitywnie (np. wszyscy, którzy zostali poza Arką Noego)

jak wpoić bojaźn Bożą? jak zachować umiar bez straszenia, a jednak aby 'dotarło'wink
    • minerwamcg Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 12:00
      Dawniej nie było z tym problemu. Analogia z ziemskimi rodzicami była czytelna
      działała bez pudła - rodzice są dobrzy, a jednak czasem muszą zabronić, ukarać,
      czasem też się gniewają.
      Można kochać, a jednak na pewne rzeczy nie pozwalać, i dobry to nie ten, kto
      pozwala na wszystko i za nic się nie gniewa, tylko ten, kto rozsądnie
      wychowuje, także karząc.
      Myślę, że w wielu rodzinach (nie mówię tu bynajmniej o Samboradze!) to własnie
      jest problemem - nie ma zakazów, kar, na dziecko nikt się nigdy nie gniewa,
      cokolwiek by zrobiło. Więc jak ono ma zrozumieć, że można się gniewać i to
      właśnie znaczy, że się kocha?
      • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 14:23
        > Dawniej nie było z tym problemu. Analogia z ziemskimi rodzicami była czytelna
        > działała bez pudła - rodzice są dobrzy, a jednak czasem muszą zabronić, ukarać,

        owszem, włącznie z groźbą definitywnego wydziedziczenia z majątku czyli rodzaju
        wyrzucenia z domu raz na zawsze

        jak ono ma zrozumieć, że można się gniewać i to
        > właśnie znaczy, że się kocha?

        tak, to dobry argument, nie przyszedł mi do głowy, a rzeczywiście tak jest
    • kulinka3 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 13:05
      Rzeczywiście najbliższy dziecku jest przykład własnego ojca/rodziców, którzy
      kochają,ale też są sprawiedliwi i uczą dziecko,że pewne rzeczy czasami robi źle
      i że powinien za to ich przeprosić.
      W odniesieniu do Pana Boga można powiedziec ,że owo zło ( grzech) jest czymś co
      Go obraża najbardziej, bo jest brakiem miłości, a Bóg miłuje nas nade wszystko,
      stworzył cały świat dla nas (i nas) z miłości właśnie.
      O obrazie Boga w S i N.Testamencie chyba szepnęłabym tyle,że jest to jedna
      całość. W starym Testamencie Bóg jest ukazany jako sędzia sprawiedliwy, w Nowym
      ukazuje nam swą miłość poprzez Swojego Syna. Stary Testament jest trudny, myślę
      że dziecku bardziej akcentowałbym postać Chrystusa.
      To tyle na szybko.


      • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 14:39
        Kulinko, dziekuję za odpowiedź, ale problem nie do końca w tym co piszesz:
        "jest brakiem miłości, a Bóg miłuje nas nade wszystko,
        > stworzył cały świat dla nas (i nas) z miłości właśnie"
        To jest to co dziecko łatwo rozumie i co jest bardzo akcentowane na katechezie
        przedszkolnej, szkolnej.

        Problem powstał przy ogarnięciu Starego i Nowego Testamentu jako całościwink
        Rozmawialiśmy o początku i końcu świata. Z początkiem jest tak jak piszesz, Bóg
        stworzył Go z miłości, bo jest dobry (tu pełna aprobata dzieckasmile
        Ale koniec...Dzień gniewu, Sąd Ostateczny... - pojawiają się problemysad(

        Stary Testament jest trudny, myślę
        > że dziecku bardziej akcentowałbym postać Chrystusa.

        Apokalipsa też jest trudna, ale przy wyjaśnianiu końca świata nie da się Jej
        elegancko ominąćwink
        • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 15:05
          a jeszcze Kulinko - czy rozmawiasz z dziećmi o bojaźni Bożej, czy ukazujesz też
          te 'negatywne' (zła nazwa, ale trudno) aspekty Boga? czy tylko o 'dobrym Bogu'?

          a może - to już ogólne pytanie - bojaźń Boża w dzisiejszych czasach to przeżytek
          i wszystko powinniśmy czynić, budować Królestwo Boże, tylko ciągnięci Miłością?...
          a nie z lekką bojaźnią i drżeniem?...
          • kulinka3 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 31.10.06, 18:59
            Myślę,że takie rozmowy jeszcze przede mną wink).
            Bóg jest Miłością, ale nie wyklucza to również faktu,że jest sprawiedliwy, a
            także że bardzo kocha naszą wolność.I owa wolność ( możliwośc powiedzeniu Bogu
            - nie) wyklucza niektórych ludzi z komunii z Bogiem, a nie to że On jest "zły",
            to decyzja tych ludzi, a nie Pana Boga.
            A propos Apokalipsy.Ja raczej ukazałbym ją jako nowe Niebo i nową Ziemię.Czas,
            kiedy będziemy wreszcie razem już do końca, bez cierpienia,śmierci,blisko z
            Bogiem.Piękne zadanie do przekazania dziecku, byśmy żyli tak, aby wszyscy mogli
            się spotkać w niebie.
        • mader1 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 15:11
          samboraga napisała:

          >
          > Apokalipsa też jest trudna, ale przy wyjaśnianiu końca świata nie da się Jej
          > elegancko ominąćwink

          Tak jest wink
          Ale ten problem to tak jakby pochodna problemu, o którym kiedyś już
          rozmawialismy - z punktu widzenia nas, dorosłych. Okazało się, że wizja Boga
          Miłosiernego i Piekła jest trudna nawet dla nas - dorosłych.Pamiętacie ?
          Wychowanych przecież w innym czasie, pamiętającego Pana Karzącego i być może
          karzących nas rodziców.
          Problem bowiem nie polega tylko na jakiejś tam karze - przejściowej, jakimś
          pokrzyczeniu z miłości. Mam nadzieję, że wokół nas jest jeszcze dosyć mało aż
          takiej " patologii" i dzieci znają jakieś kary czy przejawy niezadowolenia u
          rodziców, a jeżeli rodzice są doskonali to przynajmniej u nauczycieli.
          Gniew , który się kończy jest do wyobrażenia.
          Trudno wyobrazić sobie całkowite odsunięcie, całkowite wykluczenie, Piekło.
          Ja mówię szczerze dzieciom, że to dla mnie też jest trudne do pojęcia.
          Wiem, że ramiona Jezusa są ciągle wyciągnięte w moim kierunku. Nawet jeżeli
          błądzę, wściekam się, ogarnia mnie zwątpienie, jakoś tak się dzieje, że DOTĄD
          zawsze w nie trafiam. I znajduję ukojenie. I jest dla mnie niewyobrażalne, ze
          ktoś mógłby tego nie chcieć.
          Piekło. Ludzie, którzy nie chcą Boga. Nie życzą sobie przebaczenia. Nie chcą Go
          poprosić.
          Ale znamy takie przypadki. Może nie z najbliższego otoczenia, może z
          dalszego... Rodzic czeka. Dziecko obraziło Go bardzo.Odeszło ze swojej winy. i
          nie chce happy endu, mimo iż wie, że jest oczekiwane. Nie wraca. Serce ma z
          kamienia.
          Apokalipsa jest " ciężka", bo w dodatku okazuje się, że takich nie jest garstka.
          • ea-szarri Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 17:49
            Mader,
            serce z kamienia jest najczęściej wynikiem jakiegoś lęku (być może nawet
            przeżywanego nieświadomie).
            Ja bardzo późno zrozumiałam, że w innego Boga wierzy moje serce, a w innego
            rozum. I, niestety, zbyt często rozum pozostaje bezradny, a serce nazbyt często
            znajduje powody by trwać w swojej wierze.

            Ot, taka miłość zbyt często okazywana gniewem i nadmiar wpojonej "bojaźni
            Boga"...
            • mader1 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 18:22
              dlatego to wszystko, im bardziej zdajemy sobie sprawę ze stopnia
              skomplikowania relacji ludzkich, ich motywów, lęków jest dla nas trudne do
              pojęcia, zrozumienia czy wreszcie zaakceptowania.
              Trudno sobie wyobrazić, że ktoś nie chce , bo nie.
            • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 21:19
              > serce z kamienia jest najczęściej wynikiem jakiegoś lęku (być może nawet
              > przeżywanego nieświadomie).

              no właśnie...
              powiem od razu, że sama jestem bardzo za nadzieją na 'puste piekło' o.
              Hryniewicza, że też bardzo długo wyjaśniałam sobie motywacje ludzkie
              skomplikowanymi losami, ale od jakiegoś czasu chodzi za mną taki cytat:

              "dzisiaj szczególnym zagrożeniem dla człowieka wierzącego jest pokusa
              psychologizacji czyli przekonanie, że nawet zło da się jakoś ostatecznie
              usprawiedliwić, że wszystko ostatecznie można sprowadzić do procesów
              psychologicznych, upodobań czy zranień. Ale to nie jest pełny obraz człowieka."

              (tutaj mam prośbę - może ktoś wie kto to napisał? bo mam tylko taki fragment bez
              autora, a to pewnie część większej całości, którą bym chętnie przeczytała)
              • ea-szarri Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 23:08
                Nie w tym rzecz, żeby poprzez zranienia, czy skomplikowane losy kogoś
                usprawiedliwiać. Zwłaszcza siebie.
                Chodzi raczej o to, żeby nie dobijać rannych próżnym gadaniem o wolnej woli.
                Siebie samego również.
                Paralityk ma wolną wolę, ale przecież samodzielnie nigdzie pójść nie może. Ot,
                pozornie prosta sprawa – żeby nie zamieniać odpowiedzialności w bezużyteczne
                poczucie winy.
                Bo wbrew temu, co gadać lubią niektórzy duszpasterze – poznanie prawdy nie
                ogranicza się do poznania swojej grzeszności. Niegłupio byłoby też poznać swoje
                ograniczenia i zobaczyć, co można z nimi zrobić.
                • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 31.10.06, 13:37
                  > Bo wbrew temu, co gadać lubią niektórzy duszpasterze – poznanie prawdy ni
                  > e
                  > ogranicza się do poznania swojej grzeszności. Niegłupio byłoby też poznać swoje
                  >
                  > ograniczenia i zobaczyć, co można z nimi zrobić.

                  emocjinalność i duchowość uzupełaniają się, chyba tego dawniej nie dostrzeganosmile
                  sa już kapłani podchodzący do problemów 'ściśle' emocjonalnych po nowemu,
                  spotkałąm takichsmile)
          • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 21:21
            > Ale ten problem to tak jakby pochodna problemu, o którym kiedyś już
            > rozmawialismy - z punktu widzenia nas, dorosłych. Okazało się, że wizja Boga
            > Miłosiernego i Piekła jest trudna nawet dla nas - dorosłych.Pamiętacie ?

            nawet chciałam odszukać wątek, ale się nie udałosad
            • mader1 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 21:57
              to jest tak, jak moderatorzy nie używają nożyczek i nie przenoszą wpisów. W
              lekturach się rozpętała ta rozmowa o piekle :
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=10160883&a=47802589
              i dalsze wpisy
    • mader1 Re: może i jest coś w tym " wylaniu... 30.10.06, 15:31
      dziecka z kąpielą"
      Przyznam, że wiedzą, że Bóg " za dobre wynagradza a za złe karze".
      Przyznam, że akcent kładę na miłosierdzie i miłość.
      Może wiąże się to z tym, że widuję wielu ludzi pogubionych, poranionych, którzy
      boją się przyjść do Chrystusa. Tak , jak pisałyście w wątku Sion, boją się
      wyznać swoje grzechy przed tym zwykłym ksiedzem w Sakramencie Pokuty, choć niby
      wiedzą, że nie z księdzem mają do czynienia.
      Ale cóż... to ksiądz ubiera w słowa.To ksiądz słucha. To jego minę widzą. To
      jego reakcji się boją. Słuchają opowieści znajomych o surowych kapłanach.
      Czasem butnie mowią, że nie będzie ich byle kto spowiadał, ale często nie jest
      to prawdą. Uważają, że się " nie nadają". Przez to brną coraz bardziej, bo i
      tak wydają się sobie straceni.
      Albo przyprowadzają swoje dzieci, stają z nimi w kościele, a do konfesjonału
      ciągle nie mają odwagi. Siły. Trudno im być grzesznikami, czują się od razu, z
      góry potępieni. Dużo takich osób widziałam. I to nie byli zabójcy. Nigdy,
      przenigdy nie chciałabym, żeby któremuś mojemu dziecku coś takiego się
      przydarzyło. Teraz czy jako dorosłemu. Mówię " Może Ci się czasem wydawać, że
      jestem niesprawiedliwa, czasem mogę z Tobą postąpić niesprawiedliwie, jestem
      tylko omylnym człowiekiem. Ale przypomnij sobie jakąś najpiękniejszą chwilę , w
      której okazałam Ci miłość, dobroć czy postąpiłam słusznie. i pomyśl, że to
      zaledwie odbicie, mały okruch Miłości Boga".
      Co zrobię, jezeli zaczną lekceważyć zło, które czynią ? Zapewne przerażę się i
      przypomnę o Bogu, który za złe karze.
      • sion2 Re: może i jest coś w tym " wylaniu... 30.10.06, 16:01
        Odnosnie konca swiata i sądu mozesz dziecku przedstawiac ze tak naparwde
        najpierw kazdy jest osądzany we wlasnym sumieniu i osobiscie przez Boga, ze
        przed koncem swiata kazdy, nawet najgorszy czlowiek otrzyma ostatnia szanse
        przed Bogiem i tylko od niego bedzie zalezalo czy z niej skorzysta czy nie.
        Mozesz mowic ze koniec swiata to bedzie tylko ujawnienie wszelkiedo dobra i
        wszelkiego zla, nawet najmniejszego dobrego uczynku najmniejszego dziecka i
        kazdego najmniejszego zla. I ze samo ujawninie bedzie osądzeniem i ze ci źli
        nie bedą mogli zniesc swiętosci i dobroci Boga i sami odejda do piekla.

        Mozesz dawac takie porównanie zeby snyek wyobrazil sobie ze siedzi dlugo w
        piwnicy gdzie nie ma zadnego swiatla, panuja calkowite ciemnosci. I po kilku
        godzinach wychodzi na dwor gdzie swieci slonce, jak sądzi czy bedzie potrafil
        od razu chodzic z otwartymi oczyma czy bedzie musial sie stopniowo
        przyzwyczjac? i tak wlasnie czlowiek ktory czyni zlo, zaciemnia swoja duszę i w
        koncu staje sie niezdolny do zycia w swietle jakim jest Bóg, dlatego Bóg musi
        go od siebie odsunąc ale czy to Bóg jest straszny czy to wina tego czlowieka?

        a motyw gniewu: ja bym podala przyklady np. ze ST gdzie Bóg targuje sie z
        Mojżeszem i dlatego ze on sie wstawial za ludzmi do Boga, Bóg zaniechal kary,
        dawalanbym tez przyklady ze gniew Bpga chroni czlowieka przed zlem a to znaczy
        ze gniewa sie Bóg z milosci

        przeczytaj koniecznie:
        www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/42.php
    • ea-szarri Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 17:53
      W sprawie Apokalipsy nie pomogę, ale jeżeli chodzi o Stary Testament, to
      wydaje mi się, że nie jest dobrze mówić o obrazie Boga w oderwaniu od wierzeń
      innych ludów tamtych czasów. Bo dopiero na tym tle widać, jak bardzo
      rewolucyjna była wizja Boga sprawiedliwego w miejsce nieobliczalnego tyrana.
      Weźmy taki potop.
      W babilońskich przekazach przyczyną potopu było albo, że bogowie taki kaprys
      mieli i już (epos o Gilgameszu), albo że ludzie ponad miarę się rozmnożyli i
      hałasy ziemian nie pozwalały Enlilowi wypoczywać (epos o królu Atrachasisie)...



    • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 21:52
      dziękuję za wszelkie sugestiesmile))

      ale jeszcze podrążę i powtórzę pytanie - czy 'bojaźń Boga' to wg Was przeżytek?
      (oczywiście nie mówimy o straszeniu Bogiem)
      przecież mimo trudności w pogodzeniu wizji Boga ST i NT mamy, my dorośli ,
      poczucie, że nie stoimi na równi, że zależymy, mówimy "Panie", o nas, wiernych,
      mówi się 'sługa', 'służebnica' (byliśmy niedawno na ślubie, słuchałam przysięgę,
      te formysmile - i wydanie 'Biblii poprawnej politycznie' z Bogiem 'na Ty' pokazuje,
      że nawet to w pewnych kręgach to za dużosad
      • mader1 Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 22:05
        bojaźń Boża wydaje się dla niektórych ratunkiem.
        Ludzie powinni być dobrzy z miłości do Boga, z miłości do człowieka, z
        szacunku do drugiego człowieka i samego siebie.
        Ale jeżeli jedyną motywacją ma być bojaźń Boża... strach przed karą... nie
        powinno tak być... ale może tak czasami jest.
        O tym też już rozmawialiśmy przy okazji kar w wychowaniu dzieci. Sama miłość,
        cierpliwość, zrozumienie, rozmowy, kontakt powinny wystarczyć...
        Ale cóż... czasem pokusa jest silna.
        • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 22:15
          hmmm...teraz dostrzegłam, że ja tę 'bojaźń' rozumiem bardziej jako 'szacunek', a
          nie 'strach', czy jaoś tak...zaplątałam się, ale dobrze, może do czegoś to mnie
          doprowadziwink

        • minerwamcg Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 30.10.06, 22:39
          Dla mnie "bojaźń Boża" to szacunek plus coś jeszcze. Jakiś dodatek uroczystego
          lęku, jakbym znajdowała się w obecności bardzo kochanego ale i bardzo potężnego
          króla. Wobec którego nie jestm i nie będę partnerem - on rozkazuje, ja słucham.
          Słucham, ponieważ wierzę, że ma rację.
          • mama_kasia Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 31.10.06, 09:29
            O, ja podobnie.
            > Słucham, ponieważ wierzę, że ma rację.
            A to już trafione jak dla mnie w samo sedno.
            Wczoraj słuchałam o tym katechezy. Mieliśmy w ramach wspólnotowej
            formacji katechezę o wierze i ojciec, który teraz nami się opiekuje
            powiedział właśnie te słowa. Bardzo do mnie trafiają.

            A jeśli chodzi o Apokalipsę to nie była napisana, aby ludzie się bali.
            Wręcz odwrotnie. Przepiszę parę słów ze wstępu do Apokalipsy.

            "Nieodzwone dla właściwego jej zrozumienia jest, aby została umiejscowiona
            w kontekście historycznym, w którym powstała: w czasie zamieszek i gwałtownych
            prześladowań, skierowanych przeciw rodzącemu się Kościołowi, podobnie
            bowiem jak apokalipsy, które ją poprzedzały (szczególnie Daniela) i z których
            wyraźnie czerpie inspiracje, jest ona przede wszystkim pismem okolicznościowym,
            przeznaczonym do podniesienia i umocnienia ducha chrześcijan, niewątpliwie
            wstrząśniętych tym, że mogło się rozpętać tak gwałtowne prześladowanie
            Kościoła"

            Tam jest o wyzwoleniu, o radości świętych, o milionach ludzi, którzy będą
            żyli na wieki. O zniszczeniu szatana, pokonaniu śmierci.
          • samboraga Re: 'dobry Bóg' a bojaźń Boga u dzieci 31.10.06, 13:34
            > Dla mnie "bojaźń Boża" to szacunek plus coś jeszcze. Jakiś dodatek uroczystego
            > lęku, jakbym znajdowała się w obecności bardzo kochanego ale i bardzo potężnego
            >
            > króla. Wobec którego nie jestm i nie będę partnerem - on rozkazuje, ja słucham.
            >
            > Słucham, ponieważ wierzę, że ma rację.

            tak i ja to czuję, ładnie ubrane w słowasmile
    • a_weasley Dobry ojciec a strach przed ojcem 31.10.06, 15:35
      "Poczucie posłuszeństwa u dzieci jest silnie ugruntowane na bazie zdrowego
      rozsądku i tradycji. Na ich stosunek do autorytetu składają się trzy różne
      elementy: podziw dla większej wiedzy i doświadczenia ojca; uczucie dla kogoś,
      kto jest co najmniej zainteresowany w zapewnieniu dziecku egzystencji; w końcu
      trwoga przed karą za nieposłuszeństwo. Te trzy elementy przyczyniają się do
      poczucia bezpieczeństwa. Specjalnie ważny jest tu element strachu, gdyż jeśli
      dziecko nie boi się ojca, nie może przypuszczać, że będzie się go bał ktokolwiek
      inny. A cóż jest warta opieka człowieka, którego nikt się nie boi?"

      Cyril N.Parkinson, "Prawo Parkinsona po dziesięciu latach"
    • minerwamcg Ojciec. Nie tata. 31.10.06, 17:39
      Jeszcze jedno. Bóg jest Ojcem. Nie tatą. Nie kimś, z kim w miarę dorastania
      przechodzi się na bardziej partnerskie układy, nie kimś, kto z biegiem czasu
      stanie się od nas coraz bardziej zależny. Nie kimś, kogo dorósłszy nie będzie
      musiało się słuchać.
      Myślę, że takie mylenie ojca z tatusiem jest przyczyną wielu problemów u ludzi.
      Uznawszy, że są dorośli, chcą decydować sami o sobie także w sferze religii i
      etyki, sami ustalać normy moralne, sami decydować, co jest dobre, a co złe.
      Myślę, że szatan w raju miał na końcu rozdwojonego języka słowa "a czemu niby
      mielibyście kogokolwiek słuchać, przecież jesteście dorośli i nikt wam nie
      będzie niczego dyktował".
      Ciekawe, że takie przekonanie o własnej dorosłości na ogół idzie w parze z
      brakiem odpowiedzialności, która jest dla mnie najważniejszym tejże dorosłości
      warunkiem - ale to już zupełnie inna sprawa.

      I być może takie właśnie Ojcostwo a nie tatusiostwo Boga miał na myśli Jezus,
      kiedy mówił o "staniu się jako dzieci"...
      • mamalgosia Re: Ojciec. Nie tata. 01.11.06, 16:35
        "abba" nie oznacza "ojciec"
        • minerwamcg Re: Ojciec. Nie tata. 01.11.06, 17:33
          Zaręczam, że w czasach biblijnych ojciec nawet traktowany per "abba" był dla
          dziecka kimś o wiele ważniejszym i bardziej godnym szacunku, niż dzisiejszy
          tata.
Pełna wersja