samboraga
02.11.06, 10:26
odwrócę trochę pytanie o 'ojcach', bo jedna rzecz mnie dalej męczy

jak to widzicie - jak z jednej strony pozwolić dziecku zdobywać samodzielne
doświadczenia w walce 'o swoje', z drugiej strony być jednak podporą, czy to
się da zawsze, z rodzicielskiego punktu widzenia, rozdzielić, zauważyć? gdzie
leży granica?
miałm w dzieciństwie takie zdarzenie: dwóch kolegów przeszkadzało mi kiedyś na
podwórku jeździć na wrotkach, na tamte czasy dość brutalnie, moi rodzice
uważali jednak, że będzie to, dla mnie, dobra szkoła nauki samodzilności i
powinnam sobie poradzić z nimi sama, nie poszli do ich rodziców
zmieniły się realia, tamta zabawa na tle obecnych wygląda jak niewinna
igraszka, a i tak wielu rodziców w obecnych czasach nie zostawiłoby tak
takiej sprawy...
ale przecież nie możemy non-stop niańczyć naszych dzieci

co dzieci mogą, powinny, rozwiązywać między sobą, a w co powinniśmy się
włączać? (powiedzmy, że mówimy już o dzieciach szkolnych)