stanie murem za dzieckiem

02.11.06, 10:26
odwrócę trochę pytanie o 'ojcach', bo jedna rzecz mnie dalej męczywink
jak to widzicie - jak z jednej strony pozwolić dziecku zdobywać samodzielne
doświadczenia w walce 'o swoje', z drugiej strony być jednak podporą, czy to
się da zawsze, z rodzicielskiego punktu widzenia, rozdzielić, zauważyć? gdzie
leży granica?
miałm w dzieciństwie takie zdarzenie: dwóch kolegów przeszkadzało mi kiedyś na
podwórku jeździć na wrotkach, na tamte czasy dość brutalnie, moi rodzice
uważali jednak, że będzie to, dla mnie, dobra szkoła nauki samodzilności i
powinnam sobie poradzić z nimi sama, nie poszli do ich rodziców
zmieniły się realia, tamta zabawa na tle obecnych wygląda jak niewinna
igraszka, a i tak wielu rodziców w obecnych czasach nie zostawiłoby tak
takiej sprawy...
ale przecież nie możemy non-stop niańczyć naszych dzieciwink
co dzieci mogą, powinny, rozwiązywać między sobą, a w co powinniśmy się
włączać? (powiedzmy, że mówimy już o dzieciach szkolnych)
    • maadzik3 Re: stanie murem za dzieckiem 02.11.06, 12:42
      Wprawdzie Mlody jest jeszcze mlody i praktyki nie mamsmile)) ale mysle ze
      nalezaloby zawsze interweniowac w sytuacje w ktorych dorosly szukalby pomocy
      (dajac konkretna pomoc lub wsparcie duchowe w zaleznosci od sytuacji). I nie
      chodzi mi o range/ brutalnosc zajscia (mam nadzieje ze wciaz jest spora roznica
      miedzy tymi ze szkol i z zycia, co do zasady), ale o jego typ. Dorosly
      szykanowany w miejscu pracy ma prawo wystosowac proces o mobbing (ochrona
      prawna) no i liczyc na wsparcie bliskich lub pomoc psychologiczna wiec czemu
      regularnie wysmiewane w szkole dziecko mialoby sobie radzic samo. Z drugiej
      strony dorosly ktory pokloci sie ze znajomymi (co i nam sie czasem zdarza choc w
      innych formach niz dzieciom) moze liczyc na np. zyczliwe wysluchanie
      wspolmalzonka, ale problem musi rozwiazac sam. Wiec - udzielajac rad dzieciom
      gdy tylko o nie poprosza - jestem za podzialem na sytuacje ktore kazdego
      stresuja/ zagrazaja np. jego poczuciu wlasnej wartosci i wtedy trzeba reagowac i
      te ktore naleza do codziennych wydarzen zycia w roznym wieku i z ktorymi musimy
      nauczyc sie sobie radzic. To bardzo ogolny podzial bo kazda sprawe trzeba
      rozpatrywac z towarzyszeniem przeroznych tzw. okolicznosci towarzyszacych.
      M.
      • netus Re: stanie murem za dzieckiem 02.11.06, 13:06
        Nasz zerówkowicz ostation opowiadał, ż ejeden chłopak z trzeciej klasy chodzi
        za nim i przezywa go "gruby chińczyk", woła swoich kolegów i mówi: popatrzcie
        na grubego chińczyka. Dodam, ż enasz syn jest bardzo ugodowy i nie lubi się
        kłócić, nie rozumie że ktoś nie mając powodu dikucza itp. Przezywał to,
        rozmawialiśmy sporo, żartowaliśmy z sytuacji, co pomagało mu bardzo, sam nawet
        zaczął znajdywac rozwiązania na takie sytuacje (np. co mu odpowie na zaczepkę,
        jak go potraktuje). Myśleliśmy zmężem, żeby najpierw byc z nim, ale nie
        interweniować, pomóc mu jakby sammeu stawić czoła takim zaczepkom.
        Przez chwile był spokój, nasz syn zaimponował mu, bo bardzo dobrze broni i jest
        brany do piłki nożnej nawet prze trzeciaków(to po prostu awans dla
        zerówkowicz). Bardzo to nas cieszyło, starszy brat mu wtórował (klasa pierwsz),
        bronił brata itd.
        Jas zachorował i nie chodził do szkoły przez kilka dni. A ten chłopak znowu
        sobie o nim przypomniał i przez starszego znowu dokuczał,( hej, gdzie twój
        brat - ten gruby...). Doszło do bójki w szkole, Maciek bronił Jasia i oburzony
        wrocił do domu.
        Mąż zainterweniował wtedy, porozmawiał grzecznie z chłopakiem, który udawał, że
        o niczym nie ma pojęcia.
        Potem pani ze światlicy mi o tym mówiła, wyglądało na to, że z Jasia zrobił
        sobie ofiarę.
        We wtorek poszłam do szkoły, do wychowawczyni i przy niej z nim pogadałam.
        Grzecznie, ale zdecydowanie. Wiem, że zostawiła go mama, jest z samym ojcem.,
        który dużo pracuje i sa z nim ogólni eproblemy wychowawcze.
        Ale myślę, że na jakiś czas można dac dziecku czas na próbe samodzielnego
        rozwiązania problemu, ale nie zawsze to pomaga. Małe dzieci potrzebują wpsarcia
        na pewno. Jas bronił się dzielnie, zobaczymy co da moja rozmowa...
        • samboraga Re: stanie murem za dzieckiem 06.11.06, 09:25
          dziękuję, że tak szczegółowo to opisałaś, podniosło mnie to na duchu, bo u nas
          też stale jakieś potyczki 'międzykoleżeńskie'sad

          > Ale myślę, że na jakiś czas można dac dziecku czas na próbe samodzielnego
          > rozwiązania problemu, ale nie zawsze to pomaga. Małe dzieci potrzebują wpsarcia
          >
          > na pewno.

          też się ku temu skłaniam...
    • ea-szarri Re: stanie murem za dzieckiem 03.11.06, 15:46
      Dobrze byłoby chyba znaleźć równowagę między wspieraniem dziecka a wyręczaniem
      dziecka, które w formie zwyrodniałej może stać się chamskim wchodzeniem z
      butami w jego życie(pod pozorem tegoż wspierania).
      Odkrywczo napiszę, że dzieci bywają baaardzo różne smile. Także w tej materii.

      Nie ma chyba tutaj jakiejś ogólnej i jedynie słusznej recepty.
      Może czasem najlepiej zapytać dziecko: "jak mogłabym Ci pomóc?", piekąc przy
      tej okazji dwie pieczenie, bo:
      a) nasza pomoc byłaby adekwatna do oczekiwań dziecka
      b) dałoby to dziecku szansę nauczenia się mówienia o swoich
      potrzebach/oczekiwaniach względem innych osób.
    • samboraga Re: stanie murem za dzieckiem 06.11.06, 09:37
      macie rację, na pewno duuuużo zależy od konkretnych okoliczności
      najbardziej obawiam się nie 'kwoczenia', ale parcia do samodzielności, dziecię
      ambitne i po mnie ma samosiowy charakterek ('dam sobie radę')
      • netus Re: stanie murem za dzieckiem 06.11.06, 09:56
        Tak, to rzeczywiście niezły pomysł z zapytaniem dziecka o rodzaj pomocy. Dodam
        do tego szczegółowego opisu, że Jaś nie wie, że my interweniowaliśmy w jakiś
        sposób, ale na razie cisza ze strony dokuczającego.
        • samboraga Re: stanie murem za dzieckiem 07.11.06, 10:15
          Dodam
          > do tego szczegółowego opisu, że Jaś nie wie, że my interweniowaliśmy w jakiś
          > sposób,

          ja na razie porozmawiam z wychowawczynią chłopców 'dokuczających'
          problem jest i w tym, że mój syn nie czuje się 'ofiarą' ale jest na nich
          wściekły, już próbował 'po swojemu' ale to dało efekt tymczasowy...
          w razie czego rozważam raczej rozmowę z ich rodzicami, ale rozumiem, że u Was
          ciężko spotkać zapracowanego ojca stąd rozmowa z dzieckiem?smile
          • netus Re: stanie murem za dzieckiem 07.11.06, 14:38
            Delikatnie porozmawialiśmy z dzieckiem, bo myślę, że lepiej zrobić to najpierw
            w ten sposób, nie chciałam angażować taty, bo ponoć są na niego często skargi i
            nie chciałam martwic kolejny raz taty. A gdyby miał za to oberwać? Widać było,
            że mały czuje ulge,że rozmawiam z nim tylko przy wychowawczyni, a nie przy
            tacie. Umówilismy się, że nie będę na razie rozmawiać z tatem, nawet
            wychowawczyni nie powiedziałam jak go przezywa. Ale tylko pod warunkiem, że
            przestanie tak robić. Wychowawczyni podziękowała, że tak to załatwiłam.
    • mader1 Re: stanie murem za dzieckiem 13.11.06, 16:47
      Jest to dylemat. Wcale nie jest prosta ocena , kiedy powinno się już
      interweniować, a kiedy można jeszcze dać dziecku czas na samodzielne
      załatwienie sprawy.
      W przypadku dzieci wrażliwych jest to szczególnie trudne. Często wpadają z
      euforii na samo dno rozpaczy. Dno jest głębokie ale szybko się od niego
      odbijają wink Jak już się wyciągnie od nich, że problem nie był taki wielki,
      można sobie pozwolić na luksus uśmiechu czy zabawnego komentarza. Ale w
      momencie, gdy słyszy się " nikt mnie nie lubi " albo " Joasia ciągle mi
      dokucza" a do tego widzi łzy w oczach, nie wiadomo, czy to poważne czy nie.
      Spokojny, uważny nauczyciel jest w tym wypadku pomocą.
      U nas przez wiele lat mogliśmy na takiego liczyć - klasy były niezbyt duże,
      nauczyciele obserwowali uczniów. Często jego słowa były kalką naszych słów.
      To dawało bezpieczeństwo i możliwość nie ingerowania w zbyt wiele.
      Ale raz pomyliliśmy się...
    • krtek7 Re: stanie murem za dzieckiem 14.11.06, 07:51
      Moje dzieci uczę tak: radź sobie sam (powiedz "Nie rób mi tak",... stosuj
      wszystko poza agresją...) ale JEZELI wiesz że sam sobie nie poradzisz - powiedz
      o tym rodzicom, albo Pani jeśli jesteś w przedszkolu.

      Kiedyś w Wysokich Obcasach był artykuł o tym, żeby pozwolić dzieciom
      rozwiązywać sytuacje konfliktowe między sobą, że dopóki krew się nie leje (mowa
      o dzieciach w piaskownicy... big_grin) - rodzice nie powinni się wtrącać, ewentualnie
      podsunąć jakies rozwiązanie.

      U nas się to sprawdza, mamy dwóch chłopców w wieku przedszkolnym. Zauważam jak
      zacieśnia się więź między nimi jeśli nikt z nas - rodziców i dziadków - nie
      przeszkadza im rozwiązując za nich konflikty.
Pełna wersja