ciekawy artykuł (Sosnowski)

26.11.06, 12:12
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3754295.html?as=1&ias=2&startsz=x
Pozdrawiam niedzielnie
mary_ann
    • mader1 Re: ciekawy artykuł (Sosnowski) 26.11.06, 13:47
      dzięki serdeczne. Właśnie miałam go przeczytać. Odpowiedź na tezę , że Bóg
      jest urojeniem groźnym, bowiem daje przyczynę do aktów dyskryminacji i
      agresji , powinno się przytaczać " zapominalskim"

      -Co do tezy trzeciej: znam oczywiście mnóstwo wyznawców religii, których aż
      ręce świerzbią do aktów przemocy. Niestety (bo pogląd Dawkinsa jest uroczo
      prostoduszny), znam również mnóstwo entuzjastów przemocy wśród niewierzących.
      Największe zbrodnie w historii naszej cywilizacji - zbrodnie komunistyczne i
      nazistowskie - miały u podstaw ideologię ateistyczną, nie zaś religijną. Chyba,
      żeby uznać kulty Stalina i Hitlera za kulty quasi-religijne, do czego zresztą
      są podstawy. Obawiam się, że po prostu pewne cechy homo sapiens, wśród nich
      instynkt religijny oraz instynkt agresji, są stałe. A instynkt agresji
      niewątpliwie uaktywnia się w sytuacji stresu.-
      Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Mt 5,5
      • mary_ann Re: Dawkins 26.11.06, 22:10
        Zaskoczył mnie poziom (denny) artykułu Dawkinsa. Czytałam jego "Samolubny
        gen" /i coś jeszcze chyba/ i owszem, irytowało mnie, kiedy ze słusznych
        skądinąd na oko spostrzeżeń dot. ewolucji wywodził zupełnie nieuzasadniony
        logicznie wniosek o "socjobiologicznym" rodowodzie Boga, ale w gruncie rzeczy
        książka jako taka logicznie trzymała się kupy. Tu, tj. w artykule, z którym
        polemizuje Sosnowski, mamy po prostu nieokiełznaną dziecinną złość, tupanie i
        obrażanie się, że ktoś śmie twierdzić, że dostrzega coś tam, gdzie pan Dawkins
        widzi tylko pustkę.

        Dziwię się nieco Sosnowskiemu, że w ogóle chciało mu się podejmowac polemikę z
        tak demagogicznym artykułem (wszak ktoś kiedyś powiedział, że aby obalić jedno
        głupie zdanie trzeba w odpowiedzi wygłosić pięćdziesiąt rozsądnych), ale bardzo
        jestem mu za to wdzięczna za podjęcie trudu. Brak mi w debacie publicznej
        wypowiedzi, które w sposób sppójny, rzeczowy i spokojny obnażałyby
        pseudonaukowość wywodów "antyteistycznych".
        • otryt Re: Dawkins 27.11.06, 11:42
          Witaj, Mary_ann!

          > Tu, tj. w artykule, z którym polemizuje Sosnowski, mamy po prostu
          >nieokiełznaną dziecinną złość, tupanie i obrażanie się, że ktoś śmie
          >twierdzić, że dostrzega coś tam, gdzie pan Dawkins
          >widzi tylko pustkę.

          Trzeba prowadzić polemikę z takimi poglądami, aby się zbytnio nie rozpanoszyły.
          Myślę, że ten artykuł pokazuje poranioną duszę Dawkinsa. Nie znam jego
          biografii, ale coś niedobrego musiało zajść. Ks. Tischner w książce "Miłość
          niemiłowana" pisze w jaki sposób małe dziecko o nazwisku Sartre zostało
          zranione. Zgadzam się z tezą Dawkinsa, że religii przysługuje taki sam szacunek
          jak drugiemu człowiekowi. Uważam jednocześnie, że i z jednym i z drugim jest
          kiepsko. Dawkins za normę uważa obraźliwe karykatury polityków i karykatury
          Mahometa. Robione dla jaj, dla pieniędzy, dla rozgłosu. Bez szacunku nie
          osiągniemy ani pokoju ani zrozumienia. To niezbędny i podstawowy warunek.
          Szacunek rozumiem, jako rzeczowe przedstawienie swojego stanowiska bez
          obrażania adwersarza oraz spraw dla niego najświętszych. Tymczasem dalej
          Dawkins pisze: "Nie zamierzam atakować poszczególnych właściwości Jahwe,
          Jezusa, Allaha czy jakiegokolwiek innego konkretnego boga, Baala, Zeusa czy
          Wotana." . Nie zamierza atakować, a jednak atakuje zestawiając Boga Jahwe i
          Jezusa z Baalem. Czy jego wybitna inteligencja nie pokazuje mu wewnętrznej
          sprzeczności tego, co napisał? Nienawiść zaślepia i czyni głupcami nawet
          najinteligentniejszych. Pisze Dawkins: "Bóg jest urojeniem groźnym, ponieważ
          uzasadnia dyskryminację i przemoc". Ja to widzę inaczej. Wgłębiając się w
          historię, ale także we współczesne konflikty: Irak, Bałkany, karykatury w
          duńskiej gazecie twierdzę, że nie ma wojen religijnych! Albo jest ich znacznie
          mniej niż nam się wmawia. Pierwszym powodem dla którego chwytają za broń ludzie
          wyznający różne religie nie jest ich wiara, ale powody polityczne, ekonomiczne,
          ambicjonalne władców, zagarnięcie terenów innowierców, ropa naftowa, walka o
          wpływy w różnych rejonach świata. Zwykły i prosty człowiek nie chce iść na
          wojnę. Dlatego, aby chcieli pójść na barykady, sprawę przedstawia się jako
          konflikt religijny. Że szargane są dla nich sprawy najświętsze. Któż chciałby
          walczyć o urażoną dumę papieża lub patriarchy, króla lub cesarza, prywatny
          majątek księcia lub oligarchy, czyjeś niezrozumiałe dla prostego człowieka
          interesy? Niezwykle łatwo jest podburzyć prosty lud. W czasach niedawnej wojny
          na Bałkanach media z uporem godnym lepszej sprawy zamiast o Chorwatach,
          Bośniakach lub Serbach mówili o katolikach, muzułmanach, prawosławnych,
          chrześcijanach, pokazując tym samym, kto jest wrogiem i jakie są linie
          podziału. Logika wojny i wzajemne krzywdy sprawiają, że ludzie zabijają się bez
          opamiętania, nie pamiętając juz, co było pierwszą przyczyną. Duńska gazeta
          pragnęła rozgłosu, większej sprzedawalności i głupio, bez sensu sprowokowała
          muzułmanów. Tamtejsi muzułmanie rozdmuchali sprawę na cały świat, dodając co
          nieco od siebie do tych karykatur. W obronie stanęły inne media w Europie w
          imię rzekomej wolności słowa. Wolności bez odpowiedzialności. Papież oraz
          przywódcy chrześcijańscy krytykowali zamieszczanie karykatur, wzywali do
          opamiętania, przepraszali muzułmanów a mimo to konflikt został pokazywany w
          mediach jako konflikt chrześcijańskiego świata z islamskim,. Zaczęto palić
          kościoły, stracili życie chrześcijanie. Dawkins dopuszcza się nadużycia
          intelektualnego gdy nie widzi różnicy pomiędzy wielką religią mająca 2 tysiące
          lat od sekty mającej sto osób, którą założyć może każdy i której wyznawcy np.
          potrzebują marihuany do swoich "nabożeństw". Jedno i drugie nazywa religią.
          Wnioski z analizy sekty stosuje do chrześcijaństwa. Aby tak robić trzeba
          wyjątkowo dużo złej woli lub być zaślepionym. W świecie politycznej poprawności
          każdy głoszony pogląd jest jednakowo dobry a każda grupa religijna jest tak
          samo godna szacunku. Jeśli o ten szacunek czasami trudno, bo bzdura wali po
          oczach, obwinia się wszystkie religie w czambuł.

          Pozdrawiam serdeczniesmile


          • mary_ann Re: Dawkins 27.11.06, 12:08
            Zgadzam się z każdym zdaniem Twojego postu, Otrycie.

            Mnie też oburza, gdy ktoś - deklarując teoretycznie szacunek dla każdego
            (bezdyskusyjnie konieczny!) - nie dostrzega /czy też nie chce dostrzegać/
            żadnej właściwie różnicy między religiami takimi jak chrzescijaństwo, judaizm
            czy islam a kultem Baala czy Jedi.

            Rzeczywiście kompletnym nieporozumieniem jest także pogląd głoszący, że
            przyczyną wojen są religie. To, że bywają przez człowieka instrumentalnie
            wykorzystywane jako uzasadnienie własnej nienawiści i pogardy (bynajmniej nie w
            religii mających swe źródło) nie uprawnia do takiego wniosku.

            Sądzę, że masz rację, pisząc o jakims głębokim zranieniu. Wyczuwam w tekście
            Dawkinsa ogromny ładunek emocjonalny, który chyba tylko jakiejś traumie można
            przypisać. To ładunek tak silny, że jak widac zdolny wyłączyć krytyczne
            myślenie u skądinąd inteligentnego czlowieka.
    • mary_ann Re: ciekawy artykuł (Sosnowski) 27.11.06, 21:18
      To jeszcze na deser, po Dawkinsie, z ostatniej chwili - Greenaway:

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53668,3751293.html
      Wiecie,co? Przypomina mi się ten słynny cytat z doktora Strosmajera; "gdyby
      głupota umiała latać...."
      • otryt Przekleństwo katolicyzmu 29.11.06, 10:27
        Peter Greenaway napisał:

        "To mnie przeraża w tym kraju. Jestem totalnym ateistą, choć moja matka była
        protestantką, a ojciec agnostykiem. Wszystkie religie są głupie, dziecinne,
        żałosne. Wystarczy prześledzić dzieje Europy. To ludzie wymyślili bogów, a nie
        odwrotnie. Po co to wam? Nie rozumiem, jak inteligentny człowiek może wierzyć w
        te przesądy. No i to poczucie winy, które wmawia swoim wiernym Kościół
        katolicki. Po co wierzyć w zło i dobro? Myślę, że nadeszły czasy, kiedy możemy
        powiedzieć bez ogródek: jesteśmy sami na tym świecie i wszystko zależy tylko od
        nas samych. Nie możemy winić nikogo innego. Idea Boga jest przestarzała, Freud
        i Jung już się nie liczą. Może katolicy uznaliby to, co mówię, za przerażające.
        Ja myślę, że to wspaniałe. Jesteśmy wyzwoleni. Wszystko, co mamy, to naturalna
        śmierć, w pidżamie, w łóżku. Nagrodą w życiu jest otaczająca nas natura, nasze
        dzieci. Czego chcieć więcej?"

        W krótkim odstępie czasu dwa artykuły o podobnej dosyć wymowie: religie są
        głupie a ich wyznawcy inteligentni inaczej. Pogląd wyrażony z wielkim
        szacunkiem w duchu królującej tolerancji noszonej na sztandarach. Nawet nasi
        rodzimi postkomuniści i feministki nie zniżają się do takiego poziomu, bo
        wychowali się w Polsce i trochę czują duszę narodu. Ciekawy jestem, czy pojawią
        się kolejne artykuły?

        Myślę sobie, że może chodzić o Konstytucję Europejską? Jest poważny problem,
        trzeba jakoś wskrzesić padłą konstytucję.. Co jakiś czas ten temat powraca. We
        Francji i Holandii przepadła z innych powodów, w Polsce nie miała szans z
        innych. Polakom przeszkadzał jej ateistyczny i kłamliwy historycznie charakter.
        Dziedzictwem Europy wg niej jest starożytny Rzym i Grecja oraz Oświecenie, a o
        chrześcijaństwie ani słowa. Tak jakby go nigdy nie było. Nie można mówić o
        chrześcijańskich korzeniach Europy. Aby nie drażnić muzułmanów - tak tłumaczą.
        Ale moim zdaniem jest to kłamliwe tłumaczenie, bo wojującym ateistom głupia
        jest każda religia. Moim zdaniem w Europie powinno być tak, jak w prywatnym
        domu. To gospodarz ustala reguły, a goście się dostosowują. Gdyby w Konstytucji
        pisało o chrześcijańskich korzeniach, oczywistym by było, że obowiązującym na
        jej terenie jest system wartości wyrosły z chrześcijańskiej tradycji, a nie
        jakiś niespójny zlepek wartości, głoszonych przez ateistów i nie prawo
        szariatu. To byłoby dla wszystkich jasne. Można zapytać do kogo mi bliżej: do
        wojujących ateistów czy do muzułmanów? Wczorajsze słowa papieża Benedykta w
        Turcji rzuciły nowe światło na tę sprawę: ateizm jest groźniejszym
        przeciwnikiem. KK zmienił zdanie i zgadza się na Turcję w Unii Europejskiej.
        Konferencje ludnościowe, jakie odbywają się regularnie w świecie, gdzie
        dyskutowane są sposoby na zmniejszenie populacji na świecie i ustalane są
        zalecenia dla rządów, pokazują wyraźnie, że islam jest sojusznikiem
        chrześcijaństwa, jeśli chodzi o sprawy przerywania ciąży, eutanazję.

        Myślę, że takie głosy autorytetów ze świata nauki i kultury mają urobić
        społeczny grunt pod przyszłe wprowadzenie konstytucji bez chrześcijaństwa.
        Oczywiście, jeszcze nie wtedy, gdy prezydentem będzie Lech Kaczyński.


Pełna wersja