otryt
19.12.06, 00:24
(Sdz 13,2-7.24-25a)
W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była
niepłodna i nie rodziła. Anioł Pana ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: Otoś
teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Lecz odtąd
strzeż się: nie pij wina ani sycery i nie jedz nic nieczystego. Oto poczniesz
i porodzisz syna, a brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż chłopiec ten będzie
Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z
rąk filistyńskich. Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego:
Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby obliczem Anioła
Bożego - pełne dostojeństwa. Rzekł do mnie: Oto poczniesz i porodzisz syna,
lecz odtąd nie pij wina ani sycery, ani nie jedz nic nieczystego, bo chłopiec
ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia aż do swojej śmierci.
Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł,
a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać.
(Ps 71,3-6.16-17)
REFREN: Będę opiewał chwałę Twoją, Boże
Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.
Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od lat młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.
Opowiem o potędze Pana,
będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.
Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, przyjdź nas uwolnić,
racz dłużej nie zwlekać.
(Łk 1,5-25)
Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z
oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta.
Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według
wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ
Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w
wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem,
jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku
Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w
czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie
ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na
niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariasz! Twoja prośba
została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię
Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć
się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie
i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów
Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy
Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do
usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł
Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona
jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję
przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść
radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym
się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim
czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo
zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i
zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał
niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu.
Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć
miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i
zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.