nordynka1
19.12.06, 16:49
Ostatnio na moich rodziców w krótkim czasie zwaliło się wiele trudnych rzeczy
do niesienia - choroba i operacja taty, teraz przedłużający się jego pobyt w
szpitalu bo są komplikacje, zdechł im ukochany kot, jakieś problemy w
banku... I mama stwierdziła, że to przez tą ostatnią (czyli zeszłoroczną )
wigilię - bo oni zostali sami (my - dzieci u swoich teściów) a że mama sama z
tatą dnia od którego się tak wiele oczekuje obchodzić nie potrafi, to jej
było smutno, źle i do dziś wspomina, że 'beznadziejnie'. Więc teraz cała
przyczynę wszystkich kłopotów zwala na tę Wigilię i powtarza ciągle - "no
mówiłam - jaka Wigilia taki cały rok, moja babcia miała rację". Usiłowałam
jej powiedzieć, że to zabobon i niech nie miesza Wigilii Narodzenia Jezusa z
wróżbami, ale..trudno to przyjąć. Trochę jest chyba w tym chęci znalezienia
przyczyny wszystkich nieszczęść. Smutno mi, że się tak traktuje wieczór
poprzedzający Narodzenie Jezusa.
Ciekawam czy Wy też się z czymś takim spotkaliście i co o tym myślicie.