"Jaka Wigilia taki cały rok"

19.12.06, 16:49
Ostatnio na moich rodziców w krótkim czasie zwaliło się wiele trudnych rzeczy
do niesienia - choroba i operacja taty, teraz przedłużający się jego pobyt w
szpitalu bo są komplikacje, zdechł im ukochany kot, jakieś problemy w
banku... I mama stwierdziła, że to przez tą ostatnią (czyli zeszłoroczną )
wigilię - bo oni zostali sami (my - dzieci u swoich teściów) a że mama sama z
tatą dnia od którego się tak wiele oczekuje obchodzić nie potrafi, to jej
było smutno, źle i do dziś wspomina, że 'beznadziejnie'. Więc teraz cała
przyczynę wszystkich kłopotów zwala na tę Wigilię i powtarza ciągle - "no
mówiłam - jaka Wigilia taki cały rok, moja babcia miała rację". Usiłowałam
jej powiedzieć, że to zabobon i niech nie miesza Wigilii Narodzenia Jezusa z
wróżbami, ale..trudno to przyjąć. Trochę jest chyba w tym chęci znalezienia
przyczyny wszystkich nieszczęść. Smutno mi, że się tak traktuje wieczór
poprzedzający Narodzenie Jezusa.
Ciekawam czy Wy też się z czymś takim spotkaliście i co o tym myślicie.
    • mamaki Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 19.12.06, 17:07
      Witaj,
      Ja osobiście nie spotkałam się wcześniej z takim powiedzeniem, i zgadzam się z
      Tobą, że jest to ewidentny zabobon. Ale ,tak jak piszesz, Twoja Mama próbuje
      zapewne w ten sposób wytłumaczyć sobie te wszystkie nieszczęścia. Wiele osób
      tak robi.
      Pozdrawiam
      • dorotkak Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 19.12.06, 18:30
        u nas w rodzinie tez to powiedzenie pokutujesad
        mama szczegolnie dba, zeby nikt sie z nikim nie kłocilsmile
    • otryt "Jaki cały rok taka Wigilia" 19.12.06, 22:03
      Uważam to za zabobon. Jednak twierdzenie odwrotne myślę, że jest
      prawdziwe: "Jaki cały rok, taka Wigilia". Gdy przez cały rok nic ludzi nie
      łączyło, czy Wigilia ich połączy?
      • pawlinka a może... 19.12.06, 22:17
        Tak, zabobon może, ale może też chodzi o to, że to ważny dzień, że coś się
        zaczęło, że musimy się pilnować, żeby tego dnia sobie i innym nie zepsuć?
        Nie wiem, u mnie w domu rodzinnym też to powiedzenie funkcjonuje, ale nie jestem
        tutaj tak bardzo surowa, jak przy innych zabobonach. smile
        Tak sobie myślę, że czasem trudno pokazać coś głębiej, a w tych słowach jest
        pragnienie, marzenie dobrego Początku.
        • nordynka1 Re: a może... 19.12.06, 22:29
          Też nie byłam wobec tego powiedzenia surowa - do czasu gdy znalazłam się w tej
          konkretnej sytuacji - tu jasno zobaczyłam, że w ten sposób traktować Wigilii
          nie można, bo to już pogaństwo.
          Tak, jest w tym zdaniu pragnienie dobrego Początku. Ale gdy odwróci się kota
          ogonem i winy za wydarzenia upatruje się w "nie takiej jakiej by się pragnęło"
          atmosferze podczas Wigilii to..smutno.
          • mader1 Re: a może... 19.12.06, 23:05
            Myślę, ze mama sama nie traktuje tego powiedzenia, zabobonu zbyt poważnie.
            Może to głuio zabrzmieć, ale ciągle ma do Was żal w zwiazku z tą Wigilią. I
            chce ( z pewnością podświadomie) wzbudzić w Was poczucie winy. Chce żeby Wam
            też było przykro. Co innego jest nie być na jednej wigilii, zwłaszca gdy potem
            widzieliśmy się w święta, a co innego być przyczyną serii nieszczęść.
            Nawet jeżeli wiesz, że to niemożliwe i tak Ci przykro - że mama tak myśli.
            U mnie w rodzinie też to powiedzenie funkcjonuje wśród mam - ale raczej jako
            przestroga.
            Choć odrobina prawdy w tym jest wink My organizujemy wigilię, sporo przy niej
            siłą rzeczy pracując i mamy pracowity cały rok wink
            A... jeszcze jest następny przesąd - że jaki pierwszy dzień roku, taki cały
            rok.
        • luccio1 Re: a może... 23.12.06, 11:39
          pawlinka napisała:

          > Tak, zabobon może, ale może też chodzi o to, że to ważny dzień, że coś się
          > zaczęło, że musimy się pilnować, żeby tego dnia sobie i innym nie zepsuć?
          Znam ten przesąd właśnie w tej formie. Staranie przez całą Wigilię, aby
          najpierw sprawnie wstać, potem zrobić wszystko co należy bez
          przestojów, "pustego" czasu niepotrzebnego czekania, po którym zaczyna się
          gonitwa... Z tego powodu zawsze jestem spięty, a byłem dawniej, w domu
          rodzicielskim, znacznie bardziej - to napięcie ustępowało dopiero wraz z
          podniesieniem do ust pierwszej łyżki barszczu. Potem, po wieczerzy, po
          odśpiewaniu kolęd (zawsze przy zapalonych prawdziwych świeczkach) można już
          było się odprężyć - końcówka dnia wskazywała wszak już dokładnie na
          przyszłoroczne Boże Narodzenie...
    • mamalgosia Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 21.12.06, 12:53
      W mojej rodzinie znany jest nieco inny zabobon: jak nie wyjdziesz z domu w
      Wigilię (gdziekolwiek, choćby na plac przed domem), to w przyszłym roku czeka
      cię jakaś ciężka choroba. Strasznie trudno stawić czoła temu zabobonowi, tym
      bardziej, że dotychczas zawsze się sprawdzał
      • netus Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 21.12.06, 13:40
        U mnie w rodzinie, gdy byliśmy an święta u babci na wsi, tez mówiło się, że jak
        pokłócę się z bratemw Wigilię BN, to będzi etak prze cały rok, ale kurczę
        szybko przestaliśmy w towierzyć, bo mimo iż udawało nam się pokłócić w Wigilię,
        to na drugi dzień - w Boże nArodzenie, juz się kłóciliśmy...
        I jakoiś tak siłą rzeczy przestaliśmyw to wierzyć, a rodzice chyba dla
        podpuchy nam tak mówili...
        A swoja drogą bardzo miło wspominam z dzieciństwa wiarę w to, że zwierzęta w
        noc wigilijna mówia ludzkim głosem. Zakradałm sie do stajni u babci i chciałam
        za wszelka cene porozmawiać z krową iświnką, a;lbo nawet ostatecznie z kurami
        (ale to już na samym końcu).
        • netus Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 21.12.06, 13:41
          Pomyliłam się (piszę w pośpiechu), chodziło mi oczywiście o fakt, że nie
          pokłóciliśmy się w Wigilię, to mimo to juz na drugi dzień kłóciliśmy się i czar
          nie działał...
      • luccio1 Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 23.12.06, 11:43
        Przyznam się, o tym przesądzie nie słyszałem nigdy, i o ile się nie mylę, nie
        było go w Małopolsce. W takim razie, Małgosiu, skąd pochodzicie: Ty i Twoja
        Rodzina?
        • mamalgosia Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 23.12.06, 12:12
          Górny Śląsk
    • ruda_kasia Re: "Jaka Wigilia taki cały rok" 21.12.06, 13:49
      Moja przyjaciółka, która z rodziny ma ukochaną siostrę (rodzice nie żyją) mówi,
      że wszystko zaczęło się źle, pierwsza Wigilia, w czasie któej były osbno... A
      potem zmarł jej mąż. I dużo innych rzeczy było/jest nie tak...
      JAk coś się chrzani, to szukamy wyjaśnień. Łatwiej byłoby przyjać krzyż...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja