przygotowujecie dzieci do odejścia ?

21.12.06, 13:57
Pytam, bo oto mamy problem w domu. Mamy siostra bardzo długo choruje, ma
nowotwór kości, od kilku lat z nim walczyła (przez wstawiennictwo sł. b.
Rozalii Celakówny ponad dwa lata mimo choroby funkcjonowała normalnie, ku
zadziwieniu lekarzy), ale od tygodnia leży i nic nie jest w stanie juz robić.
Rozpacza, biodra zjedzone, barki w proszku itp. Cierpi bardzo, dzieci
spontanicznie napisały do cioci kartki i modlą się, żeby ciocia wyzdrowiała,
jakoś kurcze trzeba ich przygotować, ale jakoś tak mi dziwnie i ciężko do
tego. MAciuś wczoraj modlił się: proszę cię Panie Jezu, aby dla cioci święta
były radosne i żebym mógł się z nią zobaczyć... Wrażliwce sa z nich, Jasiu
napisał: droga coću ceśu wesołh siwiont (pisownia oryginalna). A lekarze
mówią, że to kwestia kilku tygodni...
    • mader1 Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 21.12.06, 14:23
      jeju... tak bardzo Cię przytulam. Tu cud Narodzenia Pańskiego, a u Was takie
      przeżycie...
      Mówię dzieciom o śmierci, mówię im po prostu. Ale łątwiej mówić ogólnie,
      trudno, jak coś takiego dzieje się w rodzinie.
      Moj tato umarł nagle.
      Nie zdążyły prosić o zdrowie, nie zdążyły się pożegnać.
      nie było pytań o sens umierania.
      Była rozmowa o tym, co może dziać się z nim teraz.
      Będą to przeżywać, bez dwóch zdań. Daj im to przeżywać, nie dziw się.
      Może... porozmawiaj o tym, że nie będzie cierpiała. Że odpocznie ...
      Że należy jej się szczęście, które da jej Bóg.
    • mama_kasia Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 21.12.06, 14:37
      Włączyłam okienko, żeby coś napisać. I... nie wiem, co
      napisać.

      Nasze dzieci wiedzą o śmierci, ale to jest na poziomie wiedzy.
      Reszta (tęsknota, ból, niezrozumienie, nie wiem właściwie co,
      bo przecież reakcja może być różna) przychodzi wraz z tym wydarzeniem.
      Pewnie też rozmawiacie z chłopcami o śmierci. Może oni są
      przygotowani? ...Trzeba czekać sad ...Trzymajcie się.
    • mamalgosia Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 21.12.06, 16:55
      Nie.
      Moje dzieci są za małe. Starszy co prawda wie, że ludzie umierają, ale chyba
      nie rozumie, co to znaczy. Młodszy ma 1,5 roku, więc tym bardziej.
      Natomiast prawda jest taka, ze ja sama kompletnie nie jestem przygotowana na
      śmierć czyjąkolwiek. Jestem niedojrzała w tej kwestii bardzo (nie tylko w tej)
      i nijak nie pociesza mnie wizja chrześcijańskiego raju i szczęścia osoby
      zmarłej u boku Pana. Dla mnie jest ważne to, że tutaj jestem bez tej osoby i że
      będzie tak jeszcze bardzo długo (a jak pozyję do 90tki nie daj Boże, to
      pogrzebię wszystkich).
      A czy można być w ogóle przygotowanym na odejście najbliższych?
      Można być nieprzygotowanym, to na pewno - gdy zdarza się nagły wypadek, choroba
      itp. Ale przygotowanie? Może to tylko mniej nieprzygotowanym?
      Na pewno jednak uwazam wiedzę o zbliżającej się własnej śmierci za wielkie
      błogosławieństwo
      • mader1 Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 21.12.06, 17:23
        A co... jeżeli może się zdarzyć, że to mnie dotyczy to przygotowanie? Tzn.
        ja, właśnie ja mogę umrzeć niedługo ?
        Co wtedy ? Milczeć ? Rozmawiać o tym ?
        Pamiętam " Czułe słówka" - to tam rozmawiała mama ze zbuntowanym synem.
        Stanęłam przed takim dylematem. Ponieważ miałam mieć poważną operację i tak jak
        to z operacjami bywa, mogła przecież skończyć się niepomyślnie...
        Nie chciałam robić paniki wielkimi rozmowami, pożegnaniami, bo czułam, że
        wszystko będzie dobrze, ale ... chyba nie zaznałabym spokoju, gdybym wiedziała,
        że nie dokończyłam tu czegoś przez moje zaniedbanie czy tchórzostwo...
        Napisałam listy. Po jednym do każdego. I tam to, co miałam najważniejszego do
        powiedzenia. A potem... przcież nie mogłam powiedzieć o tych listach, bo
        wpadliby w histerię wink
        Schowałam je pod swoje bluzki w szafie - licząc, że będą musieli kiedyś je
        wyrzucić.
        Znalazłam je po szybkim powrocie ze szpitala. Nie czytając wrzuciłam do kosza.
        Okazały się niepotrzebne.
        Staram się z dziećmi rozmawiać o śmierci od czasu do czasu. Zanim. Bo potem
        często brakuje czasu i słów.
        Być może drugi raz listów nie będę miała kiedy napisać.
        Mój tato nie miał kiedy się pożegnać. Ostatnia rozmowa jaką ze mną
        przeprowadził była bardzo nieprzyjemna.Odebrała mi siły na jakiś czas. Do tej
        pory nie wiem, czy tak myślał, czy to tylo takie chwilowe żale...
        Nie chciałabym, żeby mi się to zdarzyło.
        Czasem tak źle potraktujemy najbliższych
    • dorotkak Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 21.12.06, 20:14
      zastanawiam sie czy nawet my sami dorosli jesesmy sie w stanie przygotowac
      ja jako dziecko bylam zaznajomiona ze smiercia - tata mojej mamy umarl jeszcze
      przed moim urodzeniem i zawsze mama mowila, ze jest u Bozi. Pozniej umarl drugi
      dziadek i bylo duzo gorzej - jako szescioletnie dziecko pametam rozdzierajaco
      rozpacz mojego ojca...
      mysle, ze dzieci musza wiedziec, ze ludzie choruja i umieraja, potem ida do Pana
      Boga, modlimy sie za nich po śmierci i kiedyś się spotkamy
      • netus Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 22.12.06, 08:13
        Sporo rozmawialiśmy nieraz, ale na pewno będa przeżywac ogromnie, bo tak jak
        piszecie co innego mówić o śmierci, a co innego gdy się przeżywa w rodzinie.
        Dzieciaki po prostu będa bardzo tęsknić
    • mamamonika Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 22.12.06, 22:52
      Na pewno Ją ucieszą te karteczki z oryginalną pisownią smile
      Nie umiem się mądrzyć, jestem z Wami smile Mam nadzieję, że siostra będzie miała
      mimo wszystko dobre Święta, a jak odejdzie, to w pokoju i otoczona miłością...
      • malgosiader Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 25.12.06, 21:36
        wiesz ja to znam z własnego podwórka, w marcu odeszła moja najukochańsza
        Mamusia po 8 m-cach walki z nowotworem,
        moje dzieci były świadkami Jej choroby, przemijania...
        trochę o tym pisałam w wątku "moje dzieci na pogrzebie", nie chcę sie powatrzac,
        zajrzyj tam proszę,
        tam były różne wypowiedzi na tenże temat,
        ja dzisiaj podtrzymuję swoje zdanie i nie żałuję niczego co zrobiłam,
        powiem więcej, dowód na to jak moje dzieci zostały przygotowane dało mi
        zachowanie mojego 9-cio letniego synka podczas wigilii,
        zapytał mnie "mamuś, a kto rozpocznie modlitwę przy stole jak babci już nie
        ma?", "nie wiem synku" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, bo to zawsze
        była "fucha" mojej Mamci, "wiesz co?, ja to zrobię, przecież pamiętam wszystko
        doskonale"
        i stało się tak,
        przy wigilijnym stole, przy którym zasiedli - mój tato, moja siostra i ja ze
        swoimi rodzinami,
        mój syn rozpoczął modlitwe wigilijną, tak jak robiła to zawsze jego Babica,
        słowo w słowo dokładnie tak jak Ona,
        a my po cichutku mu wtórowaliśmy, byłam z Niego dumna, jego Babcia napewno
        też ...

        • netus Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 27.12.06, 15:39
          dzięki malgosiader, jestem niby przygotowana i ja i cała rodzina i chyba jednak
          Pan Bóg świenie wymyślił to, że nie iwemy kiedy odejdziemy, ciocia powtarza, że
          kazdy umrze i to jest pewne, ale jej ciezo bardzo żyć z wyrokiem, pewnie ma
          rację...
          A dzieci z pewnościa nas zaskoczą, jutro planujemy do niej pojechać.
    • elajanik2 Re: przygotowujecie dzieci do odejścia ? 28.12.06, 21:47
      to oczywiście bardzo trudne, ale jestem w tej (teraz tak
      pomyślałam)"komfortowej" sytuacji, że pierwszym pogrzebem moich dzieci był
      pogrzeb naszej wspólnotowej siostry, zresztą cudnej niani naszych wszystkich
      wspólnotowych dzieci.Jestem w neo i te pogrzeby u nas są nieco inne niż zwykle
      tzn.od początku do końca jest duży nacisk na zmartwychwstanie, podkreślanie że
      to właśnie jest początek a nie koniec życia.Modlimy się oczywiście na tych
      pogrzebach, ale przede wszystkim dużo śpiewamy, a nie są to bynajmniej typowe
      ponure pieśni pogrzebowe, od których ja osobiście zawsze dostaję gęsiej
      skórki.Śpiewamy np. taką piękną pieśń "weź mnie do nieba o mój panie, albowiem
      umrzeć jest dla mnie na pewno lepiej, przebywać z tobą." Lub inna "W obliczu
      aniołów pragnę Cię uwielbiać, w obliczu aniołów chcę Ci psalmy śpiewać". To
      fragmenty, ale widziałam że moje dzieci nie były przerażone, ani nawet
      zaniepokojone pochówkiem, oczywiście przeżywały rozstanie z Anią ale przyjęły to
      spokojnie.
Pełna wersja