Mama-dziwaczka bez telewizji?

28.12.06, 14:31
Odwiedziła mnie wczoraj przyjaciółka- a u nas jak zwykle: jak zwykle
wyłączona TV, za to włączona jak zwykle ta sama płyta z tymi samymi
dziecięcymi piosenkami, jak zwykle zabawki porozrzucane po całym pokoju, a
pośród tego wszystkiego dziecko biega z moim tel.kom. w ręku... Siadłyśmy
(Mąż nieobecny, bo w pracy)przy herbacie i kilku pozostałych mi jeszcze
kawałkach ciasta; od słowa do słowa i usłyszałam zarzut, że krzywdzę własne
dziecko wychowując je bez telewizji, bez kontaktu ze światem, bez bajek,
które oglądają inne dzieci- i że jak kiedyś między te inne dzieci pójdzie to
będą się z niej śmiały i będzie się czuła outsaiderką, bo nie będzie znała
postaci kultury masowej ani wiedziała ani umiała tego, co one wiedzą i w co
się bawią; że ją ograniczam puszczając jej wciąż te same piosenki; że
pozwalam jej wchodzić sobie na głowę; a w końcu, że staję się zdziwaczałą
pustelniczką, bo nie oglądam TV ani nie interesują mnie wiadomości z
pierwszych stron gazet.
Zrobiło mi się przykro. Te same zarzuty słyszałam wielokrotnie od mojego Ojca-
to On zajmuje się naszym dzieckiem, gdy jesteśmy w pracy, i nieraz powtarzał
mi, że jesteśmy parą dziwaków izolujących się od świata.
No rzeczywiście, nieraz jadąc przez zatłoczone miasto myślę o tym, że
chciałabym wrzucić na plecy plecak i powędrować gdzieś w pola (a najchętniej
na bieszczadzkie połoniny), popatrzeć, jak wśród gałęzi drzew krzątają się
głodne ptaki i jak nisko uginają się trawy smagane zimowym wiatrem... Tyle,że
nie da się z tego wyżyć, a i mała póki co wytrawnym piechurem jeszcze nie
jest.
Ogląda TV- Domowe Przedszkole, Teletubisie i inne poranne programy, rano Tato
włącza telewizor, gdy szykuje jej śniadanie. Uważam, że to wystarczy, ma
niecałe 3 lata i telewizji jeszcze się naogląda. Czasami, jak chce,
oglądamy "Makrokosmos" i cieszy mnie, gdy mówi: O, zimorodek!
A ja? wolę patrzeć na nią niż w ekran, denerwują mnie wielkie i małe afery
polityczne i gospodarcze, to, że większość "wielkich" myśli tylko o sobie;
bez telewizji wiem, że stale dzieje się coś złego, ktoś umiera, ktoś kogoś
krzywdzi, gwałci, zabija...nie interesują mnie tasiemcowe seriale ani np.kto
to jest Doda i co robi ze swoim biustem. Co mi do tego? Chciałam uniknąć
tego, co niestety zdarzało się w moim domu rodzinnym, gdy ktoś coś mówił, a
ktoś inny wpatrzony w ekran nerwowo go uciszał; gdy nie było komu podnieść
słuchawki dzwoniącego telefonu, bo wszyscy zaaferowani byliśmy losami
serialowych postaci. Przejęłam się słowami Saint-Exupery'ego "Istnieje tylko
jeden prawdziwy luksus: luksus związków międzyludzkich" i tego staram się
trzymać (nota bene mój brat jest teraz też dośc krytycznie nastawiony do
telewizji, choć od czasu do czasu jakiś film ogląda.)
Jedyne, co staram się obejrzeć, to Anioł Pański w niedzielę, ale zazwyczaj
jesteśmy wtedy na Mszy św. A podczas emisji filmów przyrodniczych w TVP (ha!
bo nie mamy nawet 100 programów, tylko tzw.pakiet podstawowy) na spacerze.
Niekiedy, ale tylko dla towarzystwa, oglądam z Mężem późnowieczorną Panoramę.
Czy rzeczywiście ze mną coś nie tak?
Przykro mi było słyszeć, że źle robię puszczając dziecku wciąż te same
piosenki- tak się dopomina, próby włączenia innej płyty niezmiennie kończą
się: nie tą, nie tą! chcę tamtą! I w rytm tej ulubionej tańczy i śpiewa razem
z dziećmi, i coraz częściej cytuje fragmenty tych piosenek( a że są
to "Dzieci z Brodą", więc ostatnio podczas obiadu usłyszałam: jeśli
uwierzycie, Słowo da wam życie).
Przykro mi słyszeć, że pozwalam jej wchodzić sobie na głowę... moją intencją
jest wychowanie śmiałego, mającego poczucie własnej wartości człowieka. Ja
stale oglądam się na opinie innych (o czy zresztą świadczy i ten post); gdy
zaczęłam pracę to przez pół roku nie wchodziłam do pokoju socjalnego, bo na
drzwiach był napis:Wstęp wzbroniony.
Uodporniłam się trochę (ale tylko trochę) na zarzuty Ojca, ale gdy takie
same usłyszałam z ust przyjaciółki...to daje do myślenia.
Piszę to wszystko z obawą co do Waszych opinii, ale ośmielona tym, że
poruszacie osobiste tematy i że odpowiadacie mądrze i delikatnie. Wątków o TV
nie przeczytałam, choć może od tego powinnam zacząć; przeczytam.
Czy dziwaczki są wśród Was? czy wyrządzają krzywdę swoim dzieciom niemądrą
miłością?
    • luccio1 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 14:48
      Ja też wyrastałem bez telewizora - aż poza maturę. W czasach szkolnych nie
      odczuwałem tego jako braku i nikt mi tego nie wytykał - gdy kazano obejrzeć
      konkretny program (np. wersję filmową książki Bohdana Czeszki: "Pokolenie"),
      była to jedna więcej okazja by odwiedzić kolegę. Kiedy Mama zdecydowała się
      jednak telewizor wprowadzić do domu, odczułem to jako uciążliwość - stałem się
      na następne 20 lat przymusowym jeśli nie współoglądaczem, to w każdym
      razie "współsłuchaczem" telewizora, grającego tuż obok w sąsiednim pokoju (małe
      rozmiary mieszkania poskutkowały zachowywanym w domu zwyczajem trzymania
      wszystkich drzwi wewnętrznych - oprócz łazienkowych - stale otwartych).
      • skrzynka3 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 16:55
        Witaj wsrod dziwakow smile) My nie mamy w ogole telewizora. Najblizszy znajduje
        sie pietro nizej u Tesciow. Dzieciaki schodza do dziadkow wieczorem na
        dobranocke (jak nie ma gosci na dole) i czasem w weekend jak maja czas i znajda
        sobie jakis interesujacy je film w TV-wtedy musza sie dogadac czy Dziadkowie
        akurat nie ogladaja czegos innego. My w okresach kiedy dzieje sie cos waznego
        schodzimy na poczatek wiadomosci lub na panorame. Sporadycznie na jakis wybrany
        film -zwykle jak akurat mamy czas i ochote to i tak nic nie ma albo w porze nie
        dla normalnych ludzi.
        Dzieciaki po za tym ogladaja troche bajek na komputerze (najmlodsza 4-ro latka
        najchetniej Krecika, czy Bolka i Lolka, starsi Sasiadow, Asterixa).
        Mnie dosc czesto sie zdarza ze nie mam pojecia o czym rozmawiaja kolezanki z
        pracy (zwykle nawet tytulu serialu nie kojarze)ale jakos mi to nie przeszkadza.
        Moje szkolne dzieci maja sporo kolegow i nie sprawiaja wrazenia wyobcowanych.
        Czytaja duzo (w tym komiksy)interesuja sie sportem i jak zauwazylam w czasie
        wizyt kolegow albo odbywaja sie namietne dyskusje o tym jak bronil Dudek w
        ostatnim meczu albo mecze pilki noznej na zywo albo wyscigi samochodowe na
        komputerze.
    • mamaki Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 18:20
      Nie wydaje mi się żebyś była dziwaczką, u nas w domu telewizor też włącza się
      rzadko. Moja córka ogląda tylko dobranockę, ewentualnie w sobotę jakiś poranny
      program dla dzieci, mamy też kilka bajek na płytach. I to chyba tyle. Wolę żeby
      np. porysowała, układała puzzle niż bezsensownie patrzyła w telewizor. Znam
      sporo osób, u których telewizor jest włączony non stop, niezależnie czy ktoś go
      ogląda czy nie, nawet jak przyjdzie do nich ktoś z wizytą, to nikt nie wyłącza,
      ewentualnie trochę ścisza. Dla mnie ciągły hałas jest strasznie męczący,
      zdecydowanie wolę wieczorem, gdy mam trochę czasu usiąść i poczytać.
    • mamalgosia Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 21:25
      Ja akurat z tych telewizorowych matek. Nie mówię, żeby oglądać wszystko jak
      leci, ale ogólnie lubię jak mi to pudło brzęczy gdy piszę tego posta, lubię
      zmywać przy "Klanie". Nic się nie dzieje jak nie obejrzę tego czy tamtego
      (właściwie to nic mi się nie udaje tak naprawdę oglądać od czasu jak mam
      dzieci), ale uważam, że telewizor jest OK.
      Jeśli ktoś chce żyć i wychowywać swoje dzieci bez telewizji - jego sprawa i też
      uważam, że jest to OK. Natomiast bardzo nie lubię dorabiania do tego ideologii.
      Mam koleżankę, która nie ma telewizora, bo uważa, że to szatański wymysł. A
      internet ma - przecież z niego tak samo można zrobić zarówno zły jak i dobry
      użytek.

      Natomiast co do wiadomości z pierwszych stron gazet mam tak jak Ty, jakoś głowę
      wolę mieć w chmurach niż w gmachu Sejmu. Ale uważam to za wadę
    • mamachlopca1 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 21:34
      oj ja cie dobrze rozumiem.ostatnio takie samy zarzuty usłyszałam od mojej mamy;
      (mój synek ma 14 mies więc nie uważam zeby teraz nawet teletubisie były mu do
      szczęscia potrzebne.oglądamy czasem z mężem jakis film-ale sami,bez dziecka(juz
      spi)-wczesniej wybrany w programie telewizyjnym i tak nam dobrze. i nie
      rozumiem dlaczego miałabym krzywdzic moje dziecko tym ze mu bajek nie
      włączam.czytam mu ksiazeczki,pokazuje obrazki i mysle ze to na razie
      wystarczy.mam taki sam plan jak ty-nie chce go calkiem wychowywac bez
      telewizora ale jeden krótki program 2-3 latkowi wystarczy.nie chce zeby pół
      dnia był z niania a potem drugie pół z TV bo mama ma robote w domu.no ale w
      rodzinie jestem uwazana za dziwaka...poza tym nie daje mu slodyczy-tzn
      czekolad,batonikó itp(14 mies!)i to tez jest ponoc zle bo bedzie zazdroscil
      dzieciom i wykradal im poza moimi plecami
      • dargoma Słodycze 29.12.06, 11:03
        Ja też dość długo nie dawałam młodej słodyczy, od czasu do czasu jedynie
        kawałek ciastka, ale dziadkowie niestety zaczęli "podkarmiać" ją czekoladkami.
        Teraz o słodycze się dopomina (świąteczne prezenty były ich pełne), ale
        większość, mimo pytań o to, gdzie są, pochowałam i dawkuję jak lekarstwo.
        Natomiast wyjada cukier z cukiernicy- wiesz, to nawet jest zabawne, bo angażuję
        ją do pomocy i jak przyjdą goście to nosi różne rzeczy na stół do pokoju, m.in.
        cukiernicę i zawsze w drodze między kuchnią a pokojem tego cukru co nieco
        podje. Poza tym pyta o chipsy, ale na razie udaje się je zastąpić różnorakimi
        płatkami zbożowymi (ulubione są te słodzone, ale i zwykłe kukurydziane też mogą
        być). Pozdrawiam.
    • mary_ann Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 28.12.06, 23:25
      My od kilku lat nie mamy telewizora. Bolans raczej pozytywny. Rozwinięcie innym
      razemsmile)
      • mary_ann errata ort. 28.12.06, 23:26
        mary_ann napisała:

        > My od kilku lat nie mamy telewizora. Bolans raczej pozytywny. Rozwinięcie
        innym
        >
        > razemsmile)


        Oczywiście "bilans"smile)
    • dargoma Dziękuję Wam 29.12.06, 10:42
      Dziękuję Wam za Wasze wypowiedzi - to dla mnie słowa otuchy; raz, że nie jestem
      odosobnioną na tym świecie dziwaczką; dwa, że nie wyrządzam krzywdy mojemu
      dziecku. A w sylwestra czeka nas właśnie oglądanie TV u teściów, bo reszta
      rodziny z tych przywiązanych do małego ekranu.
      Pozdrawiam. Życzę Wam, aby Boża radość i pokój napełniały Was i wszystkich Wam
      bliskich każdego dnia nowego roku.
    • mamamonika Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 29.12.06, 13:59
      Dołączę się z głosem poparcia wink. U nas TV w zaniku, odkąd przeprowadziliśmy
      się do nowego domu. W mieszkanku dzieci często pół dnia spędzały przed pudłem -
      teraz stoi i się kurzy. Za dużo jest innych ciekawych zajęć smile
      Ja generalnie wogóle urządzenia nie potrzebuję wcale, lubi czasem coś obejrzeć
      mój mąż. Ale ostatnio nic dla siebie nie znajduje, oglądamy głównie wiadomości,
      i to nie zawsze.
      Na pewno mały nie będzie outsiderem, TV już chyba tak nie kręci i nie
      integruje, jak jeszcze kilka lat temu. Nawet masowego odbiorcy
    • tres_ka Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 29.12.06, 18:35

      Nie robisz nic niewłaściwego. Dziecko w tym wieku nie powinno oglądać tv więcej
      niż godzinę.
      Ja też z tych dziwnych jestem wink. Mało oglądam. Nie jestem jakimś tam wrogiem
      tv, ale szczerze mówiąc czasu mi szkoda na oglądanie. Dzieciom też ograniczam,
      oglądają tylko programy dla dzieci, dobranockę. Mam inne pomysły na spędzanie z
      nimi czasu.


    • magdalaena1977 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 30.12.06, 22:09
      Mnie osobiście strasznie denerwuje postawa (którą ktoś już tu opisał)
      postrzegania telewizji jako źródła zła, dzieła szatana itp. Myślę, że kwestia
      odpowiedniego używania dotyczy wszystkich mediów, a telewizji nie można
      traktować w jakiś szczególny sposób.

      Zgadzam się z tym, że wychowywanie dziecka w ogóle bez telewizora może być dla
      niego szkodliwe. Właśnie przez to, że nie nauczy się sensownie wybierać,
      krytycznie przetwarzać informacji itp. (tak jak w domu abstynentów nie pozna w
      praktyce idei umiarkowanego picia alkoholu). Ja nie wyobrażam sobie życia bez
      dobrych programów publicystyczno - informacyjnych (szczególnie TOK FM i TVN 24),
      internet jest dobry do poznania suchych faktów, ale nie ma jak żywy komentarz na
      poziomie. Lubię oglądać filmy i seriale w TV ale coraz rzadziej znajduję coś dla
      siebie: w piątek rzucam się na gazetę telewizyjną w nadziei na coś smakowitego i
      zwykle jest nędznie ;-(

      Zresztą z tego co napisałaś, wynika, że wy macie telewizor i Wasze dzieci
      oglądają go w ilości stosownej do ich wieku. Twoja koleżanka zresztą zachowała
      się w sposób absolutnie nieuprzejmy i nic dziwnego, że zrobiło Ci się przykro.
      IMHO krytykowanie wprost sposobu wychowywania dzieci jest przejawem braku
      dobrego wychowania.
      • kamilla14 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 01.01.07, 22:17
        Ja tez nie rozumiem, dlaczego nazwano Cie dziwaczka, skoro jednak telewizor
        wlaczasz, i to sensownie, bo tylko wtedy, gdy emitowane jest cos dla dzieci, a
        nie wszystko, jak leci, co jest glupie i szkodliwe wtedy nie tylko dla dzieci,
        ale i dla doroslych - chocby jako pochlaniacz czasu...
        Ja tez staram sie sledzic program tv i wlaczac tylko to, co uznam za wartosciowe
        - niestety ciezko mi zsynchronizowac program tv z rozkladem dnia - i oczywiscie
        rzadko kiedy dzieci cos ogladaja, ale poniewaz dostepnych jest mnostwo bajek na
        DVD, uwazam, ze ogladaja ich i tak za duzo...
        Absolutnie nie martwilabym sie w tym wieku o tv - moim zdaniem im mniej, tym
        lepiej. Przyznaje, ze jak musze cos waznego zrobic, to video bywa zbawienne,
        albo gdy dziecko choruje...
        Moje starsze dziewczynki gdy byly b. male zwykle tak sie swietnie bawily razem,
        ze szkoda mi bylo przerywac im zabawe, niestety mlodszy 2 latek opanowal
        wlaczanie videa, i od rana jak dziewczyny sa poza domem to laduje kasete...(cale
        szzcescie pod reka ma krotkie filmy, ale jako nawyk jest to zle...poza tym
        obserwuje, ze szybko mu sie nudzi jakas bajka - np. z teletubisi "wyrosl" po
        kilku dniach - i chwala mu za tosmile).
        Dla siebie nic nie moge znalezc - chociaz przyznaje, ze polubilam mimo wszystko
        super nianie, obowiazkowo dobre filmy przyrodnicze, a publicystyke bardziej
        jednak rozumiem w slowie pisanym - w przeciwienstwie do Magdaleny1977, lub
        ewentualnie radio - a podobnie do Kulinki ubolewam, ze mnie polityka srednio
        interesuje...
        Generalnie jestem wsciekla na telewizyjna ramowke, ze rzeczy dla mnie cenne sa w
        porze tak poznej, ze mimo dobrych checi nie da sie tego ogladac - uparlam sie
        kiedys, by ogladac relacje rodzicow dzieci ,ktore zginely w Bieslanie i mimo ze
        program byl dla mnie ciekawy i wstrzasajcy, zwyczajnie usnelam...
        Po kilku tygodniach znalazlam cos waznego dla mnie w lepszej dla kobiety domowej
        porze - przed poludniem - relacja z pielgrzymki papieza B. w Altoetting - mialam
        okazje byc 2 lata temu w tym sanktuarium, wiec koniecznie chcialam obejrzec...I
        coz...nie bylo tego programu, a telewizja nawet nie pofatygowala sie, by puscic
        informacje z przeprosinami, ze tej relacji nie bedzie...
        Kolejny dlugi temat, to ilosc reklam w tv publicznej (i przerywanie nimi chocby
        programow dla dzieci), ale juz nie bede zanudzac...
        Podsumowujac te wszelkie zale - uwazam, ze zyjemy w czasach, gdy telewizja jest
        waznym medium i trudno od niej uciec, ale poniewaz jej jakosc pozostawia wiele
        do zyczenia, jak rowniez trzeba "przekopac" mnostwo smieci, by dotrzec do czegos
        wartosciowego, to doskonale rozumiem osoby, ktore nie maja na to czasu i
        swietnie obywaja sie bez telewizora. I wiecej szkody czyni nadmiar tv, niz jej brak.
        Tak wiec stawiam na tv interaktywna - dopiero tworza sie takie platformy - ze
        samemu sie decyduje, co i o ktorej chce sie ogladac. To wszystko rozwija sie w
        takim tempie, ze spodziewam sie, ze za kilka lat bedzie to ogolnie dostepne -
        oby - dla fanow dobrych programow!
        k
        • a_weasley Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 07.01.07, 21:03
          kamilla14 napisała:

          > Ja tez nie rozumiem, dlaczego nazwano Cie dziwaczka, skoro jednak telewizor
          > wlaczasz,

          Znaczy co, niby że jakby wcale TV nie miała, to już by można było ją tak nazwać?
          • kamilla14 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 08.01.07, 18:49
            a_weasley napisał:

            > kamilla14 napisała:
            >
            > > Ja tez nie rozumiem, dlaczego nazwano Cie dziwaczka, skoro jednak telewiz
            > or
            > > wlaczasz,
            >
            > Znaczy co, niby że jakby wcale TV nie miała, to już by można było ją tak nazwać
            > ?

            Byloby to dla mnie bardziej zrozumiale, ale oczywiscie nie usprawiedliwiajace
            k
      • a_weasley Pozdrowienia od in spe ojca-dziwaka 07.01.07, 21:01
        magdalaena1977 napisała:

        > Mnie osobiście strasznie denerwuje postawa (którą ktoś już tu opisał)
        > postrzegania telewizji jako źródła zła, dzieła szatana itp.

        Czy dzieło szatana, to nie wiem. Narzędzie szatana na pewno. I znakomity
        przyrząd do zaawansowanej transmutacji, mianowicie robienia wody z mózgu.

        > Zgadzam się z tym, że wychowywanie dziecka w ogóle bez telewizora może być dla
        > niego szkodliwe. Właśnie przez to, że nie nauczy się sensownie wybierać,
        > krytycznie przetwarzać informacji itp.

        Krytycznie przetwarzać informacji, czyli co? Jak ma krytycznie przetwarzać
        lawinę tego wszytkiego, co leci z ekranu?
        I jak ma krytycznie przetwarzać g**** w barwnym plastiku, jakim są reklamy,
        które w podtekście odwołują się do kultu Mamona? Nie odfiltrujesz tego, bo ten
        przekaz trafia do dziecka na poziomie podświadomym lub quasi-podświadomym. Nie
        unikniesz reklam, bo one się pojawiają w najmniej oczekiwanych momentach.

        > (tak jak w domu abstynentów nie pozna w praktyce idei umiarkowanego
        > picia alkoholu).

        A najlepiej, żeby mu dawać alkohol w umiarkowanych ilościach od małego.

        > Ja nie wyobrażam sobie życia bez dobrych programów publicystyczno -
        informacyjnych (szczególnie TOK FM i TVN 24)

        Współczuję.
        Osobiście telewizję oglądam wtedy, kiedy akurat jestem u teściowej i ma włączony
        telewizor. I nie tęsknię. Są komentarze w sieci, są gazety. Lepsze niż dyskusje
        w studio, bo nikt nikogo nie przekrzykuje.
    • otryt Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 05.01.07, 10:05
      Twoja znajoma nie ma ani racji...ani taktu. Myślę, że rozsądnie podchodzisz do
      telewizji. Twój maluszek ogląda jej niewiele i tylko wartościowe pozycje. Znam
      ludzi, którzy w ogóle żyją bez telewizji. Podobne jak Ty słowa krytyki słyszeli
      od swoich rodziców, ze w dzisiejszym świecie nie da się żyć, będąc odciętym od
      informacji. Ich dzieci - najstarsze ma dziś 24 lata - wcale nie ucierpiały od
      braku telewizora w domu. Te dzieciaki są świetne, inteligentne, pełne
      zainteresowań i aktywności, mają liczne przyjaźnie, nie są wyobcowane, czynnie
      uprawiają sport i turystykę, dużo czytają. Brak telewizji im zdecydowanie nie
      zaszkodził, a wręcz przeciwnie: pozwolił czas, jaki mieli lepiej i sensowniej
      wykorzystać. Muszę przyznać, że życzliwie wspierałem ten ich eksperyment,
      próbując osłabiać ostrze krytyki ich rodziców. Mieli co prawda okres, gdy
      złaknieni telewizora, przychodząc w gości do swoich dziadków, gapili się bez
      przez przerwy w ekran i przelatywali wciąż po kanałach zawsze znajdując coś, co
      przekuwało uwagę. Wymuszali nawet, aby większe towarzystwo nie mając na to
      ochoty musiało rozmawiać ze sobą przy włączonym telewizorze. A wiadomo, jak
      taka rozmowa wygląda. - Patrz, patrz!... - Co mówiłeś?... - Możesz
      powtórzyć!... - Nie teraz!.... To był jednak etap przejściowy. Zakończył się.

      Sami kiedyś przez pół roku żyliśmy bez telewizji i nic złego nikomu się nie
      stało. Zwlekaliśmy z naprawą chcąc się przekonać jak to jest bez telewizji.
      Nagle okazało się, że chodzimy spać wcześniej, wszystko w domu szybciej
      porobione, więcej rozmów z żoną i dziećmi, więcej zabaw, więcej przeczytanych
      książek, więcej ruchu i sportu, więcej spokoju, mniej napięć, mniej zmęczenia.
      Z utęsknieniem czekam, kiedy się znów zepsuje. Co do odcięcia od informacji,
      argument jest chybiony. Jest radio, gazety. Nawet wolę gazety, bo nie słychać
      złych emocji w głosie, ani nie widać agresywnych gestów polityków w
      telewizorze. Wbrew pozorom taka niewerbalna agresja wchodzi w nas nie wiedzieć
      kiedy i nawet nie wiedzieć czemu jesteśmy poirytowani. Gazeta przemawia głównie
      do intelektu (oczywiście nie każda). Emocje są mniej istotne. Od mediów chcę
      rzetelnej informacji i rzetelnego komentarza, a nie przekazywania emocji i
      sympatii, bądź antypatii.

      Uważam, że dużo złego robią reklamy. Dzieci nasiąkają nimi jak gąbka, znają je
      na pamięć. Przekazują stereotypy dotyczące kobiet, mężczyzn, rodziny. Mają
      często mocny podtekst erotyczny. Rodzą postawy roszczeniowe, budzą w dzieciach
      zbyteczne potrzeby, wychowują od małego do niczym nieograniczonej konsumpcji.

      Raz jeden pojawił się problem wyobcowania w grupie. Prawie wszystkie dzieciaki,
      gdy córka chodziła do gimnazjum oglądały "Big Brothera" i na bieżąco go
      komentowały w szkole. Razem z żoną daliśmy zdecydowany szlaban na ten program,
      sami go również nie oglądaliśmy. Ale musiałem dać dziecku coś w zamian. To
      zawsze wymaga trochę trudu, szukanie wartościowych czasopism, książek. Zacząłem
      wtedy z córką regularnie chodzić do kina i teatru, na poważniejszy trochę
      repertuar. Potem były rozmowy o tych filmach, zaprenumerowane czasopisma o
      tematyce filmowej, warsztaty teatralne dla córki. Gdy dzieciaki pytały dlaczego
      nie ogląda BB? Odpowiadała zgodnie z prawdą, że ojciec nie pozwala. Jakiś
      idiota ! - komentowały koleżanki córki. Iluż to ludzi uznawano za idiotów, a
      idiotami nie byli - tłumaczyłem dziecku. Każda inność jest tak rozumiana. Nie
      ma się czym przejmować.

    • aka21 Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 05.01.07, 14:37
      Też jesteśmy rodziną dziwaków i nie mamy telewizora. Nie widzę, zeby dzieci na
      tym cierpiały. Mamy więcej takich znajomych. Też słyszeliśmy, ze jak dzieci
      podrosną to będziemy musieli kupić. My póki co, umacniamy się w przekonaniu, że
      ta decyzja jest słuszna zarówno ze względu na dzieci jak i na nas. I tak mamy
      bardzo mało czasu dla siebie, widomości wolimy z radia lub sieci, a dobry film
      w przyzwoitej porze jest chyba nieosiągalny.
      Mieliśmy próbę w Święta. U rodziców obejrzeliśmy chyba jeden i to już znanysmile.
      Zdecydowanie ciekawsze były scrable, rozmowy, spotkania z sasiadami - tak coby
      pobyć razem, a nie koło siebie.
    • direta Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 05.01.07, 18:54
      Dopiero teraz otworzyłam ten wątek, bo wcześniej nie miałam czasu, jeszcze go
      nie przeczytałam, ale jeśli następne listy to coś w rodzaju statystyk, to
      śpieszę donieść, że też prawie nie oglądamy TV.
      Właściwie w dni robocze to włączamy tylko na dobranockę. Czasem rano na jakiś
      program dla dzieci, gdy mały ma później do szkoły. (ale nie bzdurne seriale dla
      młodzieży tylko programy w rodzaju "Jedyneczka" "Budzik" "Teletubisie".
      Wiadomosci jeśli w ogóle oglądamy, to tylko pod nieobecnośc dziecka, albo jak
      śpi. To nie są treści przeznaczone dla dzieci. Teściowa też narzeka, że trzymamy
      pod kloszem, ale po co on ma wiedzieć kto kogo na świecie zabił czy zgwałcił?
      Czasem jakieś okruchy informacji posłyszy i potem długo się dopytuje i przeżywa.
      Nie ma sensu mu jeszcze dokładać.
      Nie cierrrrrpię domów, gdzie telewizor włącza się jako "tło" - "żeby było na
      czym oko zawiesić" Przeszkadza mi hałas tego pudła. Jeśli już coś jest włączone,
      to siadam i oglądam. Nie gadam wtedy z nikim. A jeśli gadam, to pudło wyłaczam.
      No chyba, że gadanie jest w ramach wspólnego oglądania jakiegoś programu, ale to
      inna sprawa.
      A trzyletnie dzieci w ogóle powinny oglądać naprawdę odrobineczkę TV, bo zbyt
      wiele, po prostu im szkodzi. Mają za delikatny system nerwowy.
      Jesteś jak najbardziej w porządku. To oni są dziwacy. smile

      Ania
    • samboraga Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 05.01.07, 22:04
      my też mieliśmy etap beztelewizorowy, zaraz po ślubie, przez trzy lata
      wieczorami namiętnie graliśmy w tryktraka przywiezionego z wakacji w Grecji, to
      było fajnesmile) jak maluch podrośnie to chyba wrócimy do tego, bo brakuje mi
      tamtych wieczorów
      telewizor kupiliśmy jak dziecko miało 2 latka (od razu stał się fanem
      teletubisiówwink, ja chciałam - właśnie, aby móc obejrzeć jak coś ciekawego leci,
      nie widzę nic dziwnego we włączaniu telewizora tylko od wielkiego dzwonusmile
      • kamilla14 Re: plusy telewizji 06.01.07, 13:26
        W ostatnim mailu pomstowalam na telewizje, jednak uswiadomilam sobie, ze potrafi
        ona czasem zachowac sie na poziomie - niestety przekonalam sie o tym w smutnych
        okolicznosciach - po smierci papieza...Otoz bardzo mnie mile zaskoczyl fakt, ze
        zrezygnowano z reklam, a stacje rozrywkowe przestaly w ogole nadawac, chociaz
        oczywiscie nie braklo tez i krytycznych glosow ludzi nie zwiazanych z kosciolem,
        ktorych denerwowala telewizja zdominowana przez smierc jakiegos papieza...

        Sama relacja z pogrzebu papieza - czy to nie rewelacyjne, ze moglismy to
        zobaczyc niemal na zywo -no i ten niezpaomniany wiatr - czy mozna bylo sobie
        wyobrazic go az tak pieknie?

        Generalnie jednak jestem przeciwniczka telewizji - szzcegolnie dla dzieci -
        glownie ze wzgledu na reklamy (ktos tu swietnie o tym napisal) i ograniczanie
        wyobrazni...
        ( u mnie juz z tym gorzej - przeczytalam niedawno Opowiesc wigilijna, nastepnie
        obejrzalam jej filmowa adaptacje i film wypadl na korzysc - po raz pierwszy mnie
        nie rozczarowal w stosunku do ksiazki - czy obecne adaptacje sa tak wierne i
        swietne, czy moja wyobraznia juz tak ograniczona? Chyba i jedno i drugiesmile

        a moze ktos ma wiecej pozytywnych protelewizyjnych argumentow?
        K
    • mamuskawiki Re: Mama-dziwaczka bez telewizji? 07.01.07, 03:12
      nie jesteś sama w tym bez telewizyjnym świecie. my mamy kartę tv w kompie, więc
      "więcej" roboty w jej włączeniem. moja córcia skończyła 3 latka, telewizji
      ogląda rano program dla dzieci, ale tylko jeden, więc koło pół godziny, i
      wieczorem bajkę . czasami w ciągu dnia włączę jej usztaka albo maję czy
      weterynarza freda.
      to moje celowe działanie, na które wiele osób patrzy co najmniej dziwnie i
      współczująco.
      kiedyś koleżanka zapytała o cel tego,że nie mamy pudła. jednym z nich było że
      nie mam czasu i że szkoda mi go marnować na telewizję, poza tym wolę z córcią
      pośpiewać czy posłuchać bajek. a to przecież jest także nauka samodzielności,
      odwagi i poczucia własnej wartości, już nie mówiąc o rozwijaniu kreatywności.
      wyśmiała mnie. przecież nie będzie tak, że dziecko będzie samo od siebie mówić
      wiersze-stwierdziła.
      no cóż jej sprawa. moja córcia w wakacje (miała wtedy 2,5roku) sama podchodziła
      do sąsiadek z pytaniem, a właściwie stwierdzeniem "słuchaj mówie ci wiers" po
      czym poszła Ola do przedszkola... dziś każdy na urodziny dostaje od niej sto lat
      - "nie śpiewaj, ja sama umiem". no i oczywiście dzisiaj w Betlejem hitem
      ostatniego czasu.
      jestem z niej strasznie dumna. i z siebie też, bo wiem, że warto.
      i nie jesteśmy dziwne, tylko świadome dobrodziejstw płynących z czasu dobrze
      przeżytego.

      ps. jeśli chodzi o wiadomości - dużo korzystam z netu.

      ciągle świątecznie wszystkich pozdrawiam.

      asia el.
      • malizna74 A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 07.01.07, 20:41
        bo u nas TV włączone prawie non stop, a dzieci (5 i 2,5 roku) oglądają bardzo
        dużo bajek. Za dużo, ale ja ciągle mam coś do zrobienia (tak przynajmniej sobie
        tłumaczę) i jak maluchy nie chcą się zająć jakąś inną zabawą, to niestety dla
        świętego spokoju pozwalam im na oglądanie bajek kiedy tylko mają na to ochotę.
        Ostatnio, gdy siedzimy cały czas w domu bo się towarzystwo poprzeziębiało
        okrutnie, przed TV albo komputerem siedzą pewnie z 3-4 godziny sad
        Sami też siedzimy wieczorami przed telewizorem albo przed komputerem (to chyba
        jeszcze gorsze jest, bo TV to przynajmniej razem oglądamy a komp w zupełnie
        innym pokoju jest).
        Zróbcie coś, żebym to zmieniła! Sama nie umiem sad
        Wiem, że teraz, gdy siedzimy dużo w domu trudno wymyślać ciągle nowe zajęcia,
        więc czekam z utęsknieniem na wiosnę, a przynajmniej na czas kiedy dzieci będą
        zdrowe, bo wtedy można gdzieś wyjść, kogoś odwiedzić i nie ma tyle czasu na TV.
        • oleswava Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 07.01.07, 20:59
          Ja rozumiem maliznęsmile Popieram ograniczanie tv, ale w tym okresie zimowym (a
          właściwie szaro-buro-deszczowo-jesiennym) trudno jest zająć dziecko jakimiś
          konstruktywnymi zabawami - zwłaszcza jeśli jest małe a następne w drodze i
          energii brak, oj brakwink Ogólnie staram się ograniczać wyłącznie do bajek, ale
          ja sama nie lubę ciszy w domu a na national geografic tyle fajnych
          programów.... Czasami naprawdę czuję się jak maliznasmile

          A autorce tego wątku chcę tylko powiedzieć, żeby się nie przejmowała - dzieci
          wychowywane bez nadmiaru telewizji z reguły uczą się lepiej w szkole, potrafią
          nawiązywać lepsze relacje i ogólnie same plusysmile Nie twierdzę tu bynajmniej, że
          wychowywane całkiem bez tv - po prostu prezentowanej w zdrowych dawkachwink
          Dlatego też muszę się wziąść w garść i częściej włączać radiosmile
        • otryt Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 08.01.07, 09:24
          malizna74 napisała:

          >bo u nas TV włączone prawie non stop, a dzieci (5 i 2,5 roku) oglądają bardzo
          >dużo bajek.

          Oglądają też bajki o małej Grażynce zgwałconej i zamordowanej, o egzekucji
          Saddama Husajna, mogą obejrzeć seks pewnej pary na kanapie podczas meczu w
          reklamie telewizora z dyskiem twardym, dowiedzą się jak miło spędza się
          sylwestra na Gubałówce, jak weterynarz pomaga usunąć ciążę Anecie Krawczyk i
          który z panów jest ojcem jej dziecka? To tylko kilka bajek z ostatniego czasu.

          • malizna74 Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 08.01.07, 10:57
            otryt napisał:

            > Oglądają też bajki o małej Grażynce zgwałconej i zamordowanej, o egzekucji
            > Saddama Husajna, mogą obejrzeć seks pewnej pary na kanapie podczas meczu w
            > reklamie telewizora z dyskiem twardym, dowiedzą się jak miło spędza się
            > sylwestra na Gubałówce, jak weterynarz pomaga usunąć ciążę Anecie Krawczyk i
            > który z panów jest ojcem jej dziecka? To tylko kilka bajek z ostatniego czasu.

            Tu akurat nie masz racji, bo wiadomości i filmy oglądamy wieczorem, kiedy
            dzieci śpią. Bardzo rzadko się to zdarza przy dzieciach, które albo oglądają
            coś na DVD albo program Minimini.

            Z tym Minimini to też (nie)ciekawa historia.
            Ze dwa lata temu pojawił się u nas ten program. Dla niewtajemniczonych - TV co
            to "z malucha zrobi zucha" - autentycznie bajki dla przedszkolaków, w tym
            np "Bolek i Lolek", "Pszczółka Maja", czy "Noddy". Niby fajnie, bo ZAWSZE jest
            coś co dla malucha się nadaje. Na TVP dla dzieci programów niewiele, a Cartoon
            czy Zig-Zap beznadziejne. Jest tylko problem, a tkwi on w tym ZAWSZE. Dzieci
            bardzo szybko chwyciły, że nie ma chwili, kiedy bajeczka jest niedostępna sad
            Niestety nie jestem osobą specjalnie konsekwentną i w rezultacie dzieciaki
            siedzą przed TV zbyt dużo sad
            • samboraga Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 08.01.07, 11:15
              Jest tylko problem, a tkwi on w tym ZAWSZE. Dzieci
              > bardzo szybko chwyciły, że nie ma chwili, kiedy bajeczka jest niedostępna sad

              to nie musi być problem
              my się umawialiśmy na tyle a tyle bajek, nawet jak syn miał 3 latka (wtedy ten
              program się nazywał jeszcze Minimaxwink teraz mamy umowę, że wybieramy programy,
              które on chce 'najbardziej', ale też mam argument 'rodzice nie oglądają
              wszystkiego, wybieraja programy' więc mi może łatwiej
              życzę konsekwencjismile
            • a_weasley Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 08.01.07, 11:17
              Załóżmy nawet, że istotnie jesteś w stanie sprawić, żeby dzieci w domu, w którym
              jest telewizor, jest często w użyciu i one często i chętnie TV oglądają,
              oglądały TYLKO program z kreskówkami (co jest jedynym sposobem, żeby nie
              oglądały tego całego chłamu, o którego szkodliwości dla przedszkolaka chyba w
              tym gronie nikogo nie trzeba przekonywać). Dość trudno mi to sobie wyobrazić
              (zwłaszcza że przyznajesz, iż konsekwencja nie jest Twoją najmocniejszą stroną),
              ale niech tam.

              malizna74 napisała:

              > ZAWSZE jest coś co dla malucha się nadaje.
              <ciach>
              > Jest tylko problem, a tkwi on w tym ZAWSZE. Dzieci bardzo szybko chwyciły, że
              nie ma chwili, kiedy bajeczka jest niedostępna sad

              Co, nawiasem mówiąc, jest dobrym podkładem do najfatalniejszego nawyku oglądania
              TELEWIZJI, a nie oglądania FILMÓW tamże nadawanych wedle z góry dokonanego wyboru.

              > Niestety nie jestem osobą specjalnie konsekwentną i w rezultacie dzieciaki
              > siedzą przed TV zbyt dużo sad

              A na to jest, niestety, jeden sposób. Tak jak jeden jest sposób, żeby
              trzeźwiejący alkoholik nie stracił kontroli nad piciem.
              Ktoś mi w podobnej dyskusji na innym forum zarzucił, że system "Zero telewizji"
              jest mało ambitny, bo "to nie sztuka". Możliwe. Ale mnie bardziej zajmuje
              skuteczność. System "po co prościej, jak można trudniej" zostawiam Tomkowi
              Sawyerowi.
              Znam małżeństwo, które też sobie obiecywało ścisłą reglamentację TV i w ogóle
              kultury ruchomego obrazka i nie wyszło im zupełnie.
              Albowiem człowiek jest z natury stworzeniem miłującym wygodę i w każdej chwili
              gotowym ograniczyć słodycze, papierosy, alkohol, wszystko to oczywiście od jutra
              - i takoż ograniczyć radykalnie wyręczanie się przy dziecku telewizją... no może
              nie w tej chwili, bo trzeba posprzątać, ale od jutra... aha, jutro przychodzą
              Władkowie... to od poniedziałku... cholibka, w przyszłym tygodniu mąż wyjeżdża
              na delegację, kiedy ja się ze wszystkim obrobię... no, od Nowego Roku na pewno!
            • otryt Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 08.01.07, 11:41
              Twoje słowa "non stop" mnie zmyliły. Nawet jeśli tylko dobre bajki oglądają non
              stop, to nabierają nawyku oglądania tv bez przerwy, jako tło do normalnego
              domowego życia, rozmów, posiłków. Pozdrawiam.
              • malizna74 Re: A ja Wam - "Dziwaczkom" zazdroszczę 09.01.07, 23:32
                otryt napisał:

                > Twoje słowa "non stop" mnie zmyliły. Nawet jeśli tylko dobre bajki oglądają non
                >
                > stop, to nabierają nawyku oglądania tv bez przerwy, jako tło do normalnego
                > domowego życia, rozmów, posiłków. Pozdrawiam.

                I właśnie dlatego mówię, że zazdroszczę "dziwakom". (Nie dziwakom!)
    • kubadere Witaj w klubie... 08.01.07, 19:17
      Nasz Kuba ma dopiero 4 miesiące, ale... ja ogólnie unikam TV, niewiele
      pozytywnego jest w TV, mamy kablówkę itd. włączamy tv, tylko wtedy kiedy jest
      coś w nim fajnego, nie niszczącego. Bez sensu, aby non stop był włączony - też
      wolę muzykę - a muzyka b. rozwija nasze dzieciaczki.
      Kochana nie przejmuj się zupełnie!
    • otryt Polecam interaktywną TVP z internetu 29.01.07, 00:38
      No i stało się! Mój telewizor poważnie się uszkodził. Znalazłem jednak świetną
      alternatywę: eksperymentalny program interaktywnej TVP, gdzie można w dowolnym
      czasie obejrzeć kilka tysięcy wybranych audycji, głównie rozrywkę, sport i
      publicystykę. Na stronach zwykłej TVP są wszystkie teleekspresy, panoramy i
      wiadomości oraz wiadomości regionalne ze wszystkich miast. Nie ma żadnych
      reklam, oglądasz co chcesz i kiedy chcesz, nawet programy archiwalne. Bardzo
      dużo jest filmów z pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Polecam. Myślę, że do
      telewizji interaktywnej należy przyszłość.

      itvp.pl/
      ww6.tvp.pl/2.dzialy
Pełna wersja