"stan wiecznego poniedziałku"

08.01.07, 13:03
Przeszukując wiadomości wszelakie, trafiłam na takie zdania:
"Dziś pod biblijnymi czytaniami liturgicznymi pojawia się mała
wzmianka: „Rozpoczyna się zwykły okres liturgiczny”. Zaczyna się
zwykły czas. Bez uniesień, świątecznych fajerwerków. Codzienność.
Trapista, ojciec Michał Zioło nazywa taki czas „stanem
wiecznego poniedziałku, gdy się człowiekowi nie chce wstać
do roboty”" liturgia.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1168143764&dzi=1116292748

Czy Wy też tak macie w poniedziałki?
Także Ci, co do pracy nie wychodzą?
Właśnie siedzę przed komputerem, grzebię, czytam, piszę.
I zupełnie nie chce mi się wziąć za sprzątanie.
W domu cisza, bo Mała coś chyba chora (smutna tak siedzi sad ).

I jeszcze końcówka tego rozważania:

"Nawet dzisiejsza, poniedziałkowa (!) ewangelia opowiada o Jezusie
zastającym rybaków przy zwykłej pracy. „Przechodząc obok
Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja,
jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami”. Nuda, harówka,
codzienna orka. I właśnie wtedy zdarza się cud.

Ważna jest wierność. „Łaskawość i wierność spotkają się ze sobą”
(Ps 85, 11). Jeśli będę wierny, w końcu spotkam łaskę. Cytowany już
o. Michał Zioło pisze: „Chodzi o bardzo popularną w cysterskim
myśleniu Paschę Pana, Jego Przejście. Był to moment bardzo przez
mnichów oczekiwany i sumiennie przygotowywany, choć czas i
miejsce nawiedzenia znane były tylko Jezusowi. Istnieją piękne
średniowieczne opowieści, w których Jezus zaskakuje cysterskich
mnichów swoją mistyczną, rozpalającą serce obecnością w najbardziej
zwykłych miejscach: w drewutni przy rąbaniu drzewa, w stajni, na
pastwisku przy pilnowaniu wołów”.

Przyjdzie kiedy chce. Jego przyjście jest pewne jak świt poranka.

Warto czekać. W stanie „wiecznego poniedziałku”. Szczególnie wtedy."
    • mamalgosia wieczna Wielka Sobota 08.01.07, 15:13
      Bóg umarł. Obiecał, że będzie zawsze, że żyje... Ale jak wierzyć, skoro wczoraj
      zginął na krzyżu? Skoro lezy w grobie?
      Resztki nadziei w sercu są, ale rozsądek mówi, że to koniec. Bo przecież oczy
      nasze widziały, jak uszło z Niego życie.
      Nadzieja za mała by dała siły.
      I ten lęk: co dalej? Co z nami? Ileż można siedzieć za zamkniętymi drzwiami
      Wieczernika?

      Mam wrażenie, że moje życie zatrzymało się na Wielkiej Sobocie
    • mader1 Re: "stan wiecznego poniedziałku" 08.01.07, 17:13
      jakoś tak sobie pomyślałam... czasem grzeszę, robię coś złego...
      A jak będę robiła wtedy coś złego ?
      Wiesz, nigdy tak nie pomyslalam do tej pory.
      Wyobrażałam sobie, że będą to czynności zwyczajne, obojętne, może bezczynność...
      A teraz przeczytałam te dwa posty i przeraziłam się.
      • mama_kasia Re: "stan wiecznego poniedziałku" 09.01.07, 09:49
        > A jak będę robiła wtedy coś złego ?
        Mader, ale przecież Bóg wie, jaka jesteś cała - nie tylko w te gorsze dni.
    • dorotkak Re: "stan wiecznego poniedziałku" 08.01.07, 19:06
      nasze życie w większości składa się z tych "poniedziałków", zwykłych
      prozaicznych czynności, które układają się w wieniec naszego życia
      kiedyś spotkałam się z taką myślą, że nawet jak jesteśmy sami to zachowujmy się
      tak jakby patrzył na nas ktoś kto bardzo nas kocha i jakoś te słowa niezwykle
      plastycznie do mnie przemówiły.
    • samboraga Re: "stan wiecznego poniedziałku" 08.01.07, 21:43
      moje poniedziałki zwykle są inne, zwykle zakasuję rękawy, mam siły, plany chęci
      - działam, "codzienność" i szarość to dla mnie okolice środy, sił zaczyna
      brakować, robota rozbabrana, a do końca tygodnia jeszcze dalekowink))

      w moim życiu, jak dotąd, Bóg przychodzi w okresach niecodziennych, trudnych,
      kryzysowych, wtedy Go czuję, wtedy proszę i otrzymuję, nawet jeśli to
      zaskakujące dla mnie , a w codzienności - działam, działam, chyba nie czekam na
      cud...
    • ese1 ja tak mam 09.01.08, 17:27
      i glownym powodem takiego stanu jest brak bicza nade mna. tak, wiem, znam siebie
      dobrze i wiem, ze im mniej mam do zrobienia, tym ten poniedzialek trwa wiecznie
      i trudno mi sie zorganizowac. A kiedy wisi nade mna milion spraw, klne na czym
      swiat stoi, ale jestem super zorganizowana i mam mega satysfakcje i poczucie
      dobrze spelnionego obowiazku, kiedy calosc zadan wykonam w terminie, a zazwyczaj
      mi sie to udaje.
      A wiec... chyba musze znalezc cos wiecej do roboty, bo inaczej zgnusniejesmile
Pełna wersja