Szacuneczek ;-)))

12.02.07, 11:20
Jak rozumiecie szacunek? Czy postawa szacunku zaklada, ze jest ktos, kto jest
autorytetem, i ktos, kto temu autorytetowi sie podporzadkowuje (a wiec
zaklada hierarchie), czy tez moze to byc relacja partnerska? Czym szacunek
np. w malzenstwie, rozni sie od milosci?
    • maadzik3 Re: Szacuneczek ;-))) 12.02.07, 11:58
      Szacunek jest dla mnie atrybutem który należy się każdemu człowiekowi. Dlatego
      tylko że jest człowiekiem) i dawany jest na kredyt (można go stracić, ale nie
      trzeba zacząć od zapracowania na niego). Do pewnego stopnia szacunek należy się
      wszystkiemu co żyje, więc np. obowiązek starannej opieki nad zwierzątkiem które
      sobie wzięłam wypływa w jakimś stopniu z mojego szacunku dla siebie (jak się nie
      wywiążę to mogę go nadwyrężyć) i z szacunku do zwierzęcia jako czującej i
      myślącej istoty. Oczywiście z kilku innych rzeczy też, ale składnikiem tego
      obowiązku jest też poczucie szacunku. W stosunku do ludzi myślę, że szacunek to
      grzeczność połączona z troską o uczucia i dobro drugiej osoby. Dostrzeganie w
      innym człowieka który ma prawo do intymności, zachowania jego poczucia godności,
      złych dni, gapiostwa jakie i my czasem wykazujemy i chcemy żeby inni je
      rozumieli. Taki przykład: jeśli prowadzę auto i zagapię się i np. nie wpuszczę
      kogoś próbującego włączyć się do ruchu choć mogłabym to zrobić bez problemu to
      jest mi przykro - nie chciałam (ta chęć ułatwiania innym życia gdy nie jest to
      dla nas problemem to też element szacunku). Więc jeżeli mnie ktoś nie wpuści
      mimo że np. lewy pas jest wolny a droga 4-pasmowa to nie myślę "cham" tylko "oj,
      może się zagapił, nie spojrzał w porę w lusterko". Natomiast miłość to coś
      innego i przede wszystkim dużo więcej. Szacunek należy się każdemu - dziecku
      (wysłuchanie bez przerywania, dotrzymywanie słowa, nie wycofywanie się z
      obietnic, prawdomówność, nie wyrzucanie jego rzeczy bez jego zgody itp. itd.),
      obcemu (w tym zupełnie kosmicznie innokulturowemu- co oczywiste), po prostu
      każdemu - za to że jest człowiekiem. Miłość świadoma to inny i szeroki temat.
      Miłość bliźniego też obejmuje każdego ale wynika z mojej samoświadomości jako
      chrześcijanki i zakłada już bardziej aktywną postawę troski i pomocy. Natomiast
      do szacunku wystarcza to że ta druga osoba jest. I to kim jesteśmy nie powinno
      mieć znaczenia.
      Magda
    • maika7 Re: Szacuneczek ;-))) 12.02.07, 13:14
      > Jak rozumiecie szacunek?

      Jako uważność dawaną drugiemu człowiekowi.

      > Czy postawa szacunku zaklada, ze jest ktos, kto jest
      > autorytetem, i ktos, kto temu autorytetowi sie podporzadkowuje (a wiec
      > zaklada hierarchie), czy tez moze to byc relacja partnerska?

      Nie. Postawa szacunku nie zakłada hierarchiczności. Zakłada partnerstwo. Bo w
      szacunku nie szanujemy tylko kogoś, szanujemy równiez siebie i ustalamy "granice
      wzajemnosci" (miejsce, do którego nie chcemy wpuścić nikogo, intymne i staramy
      się nie naruszaśc intymności drugiego człowieka).
      Autorytet jest osobną sprawą.


      > Czym szacunek
      > np. w malzenstwie, rozni sie od milosci?

      Miłośc angazuje całych nas w relacje z drugą osobą. Szacunek to czasem zaledwie
      "skinienie glową". Jedna składowa.

      M.

    • mamalgosia Re: Szacuneczek ;-))) 12.02.07, 13:35
      Szacunek rozumiem jako uznanie w drugim człowieku jego godności, jego
      podobieństwa do Stwórcy. Tak rozumiany szacunek jest należny każdemu
      człowiekowi.

      Uważam też, że jest coś takiego jak szacunek należny z urzędu. Coś dodatkowego.
      To znaczy np. szacunek dla każdego człowieka - tak, ale dodatkowo jeśli ten
      człowiek jest powiedzmy starszy i mądrzejszy, albo jest moim biskupem, albo
      moją matką - wtedy powinnam go szanować właśnie ze względu na tę funkcję, którą
      podjął.

      A w małżeństwie... I z godności człowieka i z urzędu. I jeszcze dodatkowo z
      miłości. Nie wiem natomiast, jak się ma szacunek do partnerstwa, nie widze
      bowiem żadnego związku.
      • sewerynki Re: Szacuneczek ;-))) 15.02.07, 15:26
        Isma napisz coś więcej bo ty mądra kobieta jesteś.
        Trafiłaś w mój temat, ostatnio odkryta rewelacja w temacie małżeńskim, gdzieś
        tam jest napisane że mąża ma żone kochać jak siebie samego a żona męża
        szanować.
        Czemu właśnie tak? I co oznacza dla mężczyzny ten żoński (smile szacunek. Mąż
        potrzebuje być szanowany, żona potrzebuje być kochana.
        Więc zdaję sobie sprawę że kiedy kąśliwie narzekam na P. przy nim to znaczy że
        nie bardzo okazuję mu szacunek, kiedy mówię do niego że ty nigdy czegos tam ...
        to też bez szacunku .
        Zamierzam jutro wypytać na randce P. co to dla niego znaczy że ja jego szanuje.
    • isma Re: Szacuneczek ;-))) 15.02.07, 15:33
      A, nie, ja to raczej w troche innym aspekcie, takim pedagogicznym niz
      malzenskim raczej (skojarzenie z malzenstwem mam, bo to jednak rzeczywistosc
      blizej mi znana i milsza, nizli pedagogika).

      W nastepnej kolejnosci chcialam zapytac o roznice z byciem autorytetem (takim,
      co to mu sie szacunek nalezy) i swiadkiem. I ofkors najlepiej, zeby roznica ta
      sie rysowala w perspektywie Chrystusowej i eklezjologicznej wink)).

      Czy mlody czlowiek (dziecko?) potrzebuje autorytetu, czy swiadka (na ile te
      pojecia sa rozlaczne, a na ile mozna je utozsamic)?
      • mama_kasia Re: Szacuneczek ;-))) 15.02.07, 21:30
        W perspektywie Chrystusowej i rodzicielskiej to bycie świadkiem i autorytetem
        chyba się pokryje... Świadek (Chrystusowy) to ktoś, kto zaświadcza
        sobą (słowem i czynem), że Jezus zmartwychwstał. Świadek w to wierzy,
        doświadcza, żyje tym. Jeżeli jest autentyczny, to staje się dla
        dziecka autorytetem w dziedzinie wiary - o ile jest dziecku bardzo
        bliski (powiedzmy, że jest rodzicem).
      • kulinka3 Re: Szacuneczek ;-))) 15.02.07, 22:12
        isma napisała:

        > Czy mlody czlowiek (dziecko?) potrzebuje autorytetu, czy swiadka (na ile te
        > pojecia sa rozlaczne, a na ile mozna je utozsamic)?

        To zależy, jakie dziecko. Małe opiera się na autorytecie, bo nie jest w stanie
        zweryfikować czy autorytet jest jednocześnie świadkiem. Na to trzeba czasu.
        A później nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Autorytet to świadek pewnej
        prawdy.Szczególnie młodym ludziom prawdziwe autorytety są nieodzowne.

      • samboraga Re: Szacuneczek ;-))) 16.02.07, 21:35
        szacunek - jako pojęcie odnoszę ogólnie do osoby, do każdej osoby, jak napisała
        Warszawianka
        autorytet kojarzy mi się bardziej z szacunkiem dla czyjejś wiedzy
        istnieje pojęcie autorytetu moralnego i ono chyba jest najbliżej świadka=autorytetu
        bycie świadkiem -to życie wiarą, co może być niezależne od bycia autorytetem:
        sąsiadka staruszka, pielgrzymująca corocznie na Jasną Górę możę być dla mnie
        świadkiem autentycznej wiary, ale nie musi być autorytetem, autorytetem i
        świadkiem może być dla mnie np. ks. Tischner (tutaj bardziej pasuje mi
        określenia „mistrz” co łączyłoby obie 'funkcje')

        > Czy mlody czlowiek (dziecko?) potrzebuje autorytetu, czy swiadka (na ile te
        > pojecia sa rozlaczne, a na ile mozna je utozsamic)?

        potrzebuje, i autorytetów, i świadkówsmile
        jedna i druga jest potrzebna do wzrostusmile))
        i co do pytania w pierwszym poście - odbieram, że 'świadek' jest relacją
        równoległą, partnerską, a 'autorytet' hierarchiczną, ale niekoniecznie to musi
        oznaczać podporządkowanie, w sensie pogwałcenia swej natury, a raczej zachwyt i
        przyciąganie, choć mówię o sytuacji idealnejwink
    • warszawianka51 Re: Szacuneczek ;-))) 16.02.07, 11:09
      Jak rozumiecie szacunek? Czy postawa szacunku zaklada, ze jest ktos, kto jest
      > autorytetem, i ktos, kto temu autorytetowi sie podporzadkowuje (a wiec
      > zaklada hierarchie), czy tez moze to byc relacja partnerska?

      Ja myślę, że szacunek nie ma związku ani z hierarchią ani z partnerstwem. Dla
      mnie szacunek to poważne, uważne podejście do KAŻDEGO człowieka. tem człowiek
      może być dla mnie autorytetem, może być przyjacielem, może być kimś, z kim nie
      łączą mnie żadne uczucia, może być moim wrogiem, może być dla mnie antywzorcem.
      Autorytet to coś więcej niż szacunek bo zakłada, że w relacji występuje podziw.
      Partnerstwo z kolei jest możliwe w bliższej relacji z drugim człowiekiem.
      Szacunek natomiast występować powinien moim zdaniem w każdej relacji -
      bliższej, dalszej, w relacji ja-cała reszta świata...

      Czym szacunek
      > np. w malzenstwie, rozni sie od milosci?
      O, to ciekawe pytanie. Dla mnie warunkiem miłości jest szacunek (ale warunkiem
      szacunku nie jest miłość, no chyba, że miłość w znaczeniu globalnym - do
      świata). I mam wrażenie, że często w relacjach małżeńskich brakuje tego
      szacunku...
Pełna wersja