postanowienia wielkopostne

17.02.07, 13:12
Macie jakieś? Rozmawiacie z dziećmi o tym? A one mają jakieś postanowienia?
Ja sama mam mieszane uczucia. Takie postanowienia trochę mnie śmieszą, ale w
sumie nie potrafię uzasadnić dlaczego - może dlatego, że sama bardzo się
obawiam podjąć jakiegoś postanowienia na 40 dni (mam silną wolę - robi ze mną
co chcesmile ).
W tym roku mam jednak pewne postanowienie. Nie wiem, w jakim stopniu uda mi
się je wypełnić, ale będę próbować. Ze Starszym też mam zamiar porozmawiać,
może coś sobie postanowi? Młodszy na razie odpada
    • warszawianka51 Re: postanowienia wielkopostne 18.02.07, 21:28
      No cóż...
      Ja będę się starała przeforsować codzienne czytanie Biblii bo mój mąż jakoś nie
      za bardzo to lubi i gotów jest słuchać w zasadzie jedynie podczas Adwentu i
      Wielkiego Postu.
      Aha, no i postanawiamy z mężem przejśc dietę oczyszczającą ale to nie jest
      duchowe postanowienie tylko takie związane z postem (a nie z Wielkim Postem).
      A tak poza tym to to, co zawsze. Będziemy się starać jak najlepiej przeżywać
      dni, które są nam dane.
      • mamalgosia Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 08:22
        Jak nie lubi słuchać, to może niech on czytasmile
        • warszawianka51 Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 10:23
          Z czytaniem jest jeszcze gorzej smile
    • samboraga Re: postanowienia wielkopostne 18.02.07, 21:59
      właściwie od kilku lat miałam postanowienia (rok temu akurat nie, bo ciąża), gł.
      związane z odstawieniem kawy i herbaty, dla mnie b. trudne
      teraz mam - chcę powstrzymać się od krzyku, no też dietetyczne jakieś...
      z synem chcę rozmawiać, zresztą on ma rozmowy o postanowieniach na katechezie
      dotąd nie chciałam go 'katować', aby mu nie obrzydzić, przedszkolak jest jeszcze
      mały, postanowi, a potem by chciał jednak tego cukierka zjeśćwink) ale teraz syn
      już jest dojrzalszy, jak wybierze to napiszę co...
      • mamalgosia krzyk 19.02.07, 08:17
        "powstrzymanie się od krzyku" - i ja bym bardzo chciała. Ale to Wielki Post
        musiałby trwać co najwyżej 3 dni.
        Choć moje postanowienie chyba równie trudne
        • samboraga Re: krzyk 19.02.07, 10:49
          > "powstrzymanie się od krzyku" - i ja bym bardzo chciała. Ale to Wielki Post
          > musiałby trwać co najwyżej 3 dni.

          oj, w skrócie napisałam...to raczej będzie nawracanie niż nawrócenie
          jednorazowewink))...
          reszta w moim poście poniżejsmile
        • dorotkak Re: krzyk 19.02.07, 13:23
          "powstrzymanie się od mówienia (nadmiernego oczywiściesmile" - i to nawet 3 dni
          wytrzynmać byłoby trudnosad ale bez wysiłku nic nie da się osiągnąć, może jak
          uda mi się wytrwać te 40 dni to potem juz na zawszesmile
    • ewa.z1 Re: postanowienia wielkopostne 18.02.07, 23:15
      jak miałam jakieś 18-21lat to zawsze miałam postanowienia wielkopostne.
      Najczęściej nie jadłam słodyczy. Dobre to było. Jakoś bardziej czułam ten
      Wielki Post. Towarzyszyła temu jakaś intencja. Nie śmieszy mnie to, uważam że
      jest bardzo cenne, pomocne w samowychowaniu w wierze. Ostnimi laty zaniechałam
      tego. A szkoda! Poważnie zastanawiam się czy do tego jednak nie wrócic. Jak się
      zdecyduję to napiszę (będzie to większa mobilizacja jak się już pochwalęwink)
      • mamalgosia Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 08:18
        Pochwal się, a my Cię będziemy wypytywać, zawsze to jakaś dodatkowa
        mobilizacjasmile
    • magdalaena1977 Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 00:21
      Ja zawsze uważałam, że postanowienia wielkopostne powinny polegać na wyrzeczeniu
      się przyjemności (np. u mnie picia alkoholu).
      Tzn. masz coś normalnego, dozwolonego itp i świadomie rezygnujesz z tego
      czasowo. (w moim układzie - do obiadku w Wielką Niedzielę dobre winko jak
      najbardziej).

      Dziwne wydaje mi się rezygnowanie z zachowań niewłaściwych. Bo implikuje powrót
      do nich po zakończeniu postu.
      IMHO zbytnie denerwowanie się czy krzyczenie na członków rodziny to raczej
      problem, a nie kwestia świadomej decyzji (np. krzyczysz, bo nie potrafisz się
      powstrzymać ?)
      Tak samo jakoś nie przekonują mnie postanowienia związane z miłosierdziem "będę
      robić zakupy staruszce z naprzeciwka". I co - pomagasz tylko do Wielkiej Soboty ?
      • mamalgosia Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 08:21
        A nie, to ja się z Tobą nie zgodzę. Postawa postna zakłąda szeroko pojęe
        nawrócenie. To prostowanie swoich ścieżek, głęboka metanoia. A ta polega
        przeciez nie tylko na odrzuceniu zła, ale również - i to jak najbardziej! - na
        podjęciu dobra.
        A co po poście - utrzymać tę postawę! Dlatego właśnie mi bardziej nie
        odpowiadają typowe wyrzeczenia - bo jeśli przez tydzień nie zjem słodyczy, to
        potem rzucę się na nie jak wilk. Tak przynajmniej jest u mnie. Ale każdy
        zapewne czuje to inaczej
      • samboraga Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 10:48
        > Dziwne wydaje mi się rezygnowanie z zachowań niewłaściwych. Bo implikuje powrót
        > do nich po zakończeniu postu.
        > IMHO zbytnie denerwowanie się czy krzyczenie na członków rodziny to raczej
        > problem, a nie kwestia świadomej decyzji (np. krzyczysz, bo nie potrafisz się
        > powstrzymać ?)
        > Tak samo jakoś nie przekonują mnie postanowienia związane z miłosierdziem "będę

        właściwie Mamlgosia mnie wyręczyła w odpowiedzi

        rzecz nie w rezygnacji 'na 40 dni', a potem hulaj dusza piekła nie ma, tylko w
        skupieniu się, też wewnętrznym, na jakimś obszarze, w którym widzę swoje braki
        czy trudności i tak u mnie jest z krzykiem
        bynajmniej nie oznacza to, że krzyczeć nie będę (oby, ale...znam siebiesad(),
        raczej chcę zacząć taką pracę nad sobą, ale nie tylko w perspektywie
        psychologicznej (to można zawsze), ale i duchowej
        myślę, że krzyk to jest problem, ale nie tylko 'zadaj sobie pytanie kiedy się
        zwykle denerwujesz i krzyczysz i wyeliminuj te bodźce'wink czy innego rodzaju
        psychoanalizy, takie psychoanalizy, sondowania sobie już robiłam i wiem 'o co
        chodzi', ale zmiana tych zachowań to po pierwsze proces, po drugie okazuje się
        trudniejsze niż innych, z którymi sobie jakoś poradziłam, słowem potrzebuję
        wyciszenia i skupienia w tym konkretnym przypadku, a WP jest dla mnie okresem
        nowego początku, nabrania oddechu, duchowego wzrostu, chęci tego wzrostu...

        postanowien 'miłosierdzia' jeszce nie zdarzyło mi się mieć, ale nie wiem czy
        jest coś złego w tym, że w WP wolny czas przeznaczam np. na pomoc komuś, co
        wymaga to ode mnie wysiłku (znaleźć ten czas), bo normalnie go nie mam, albo
        odpoczywam wtedy...cięzko nie odpoczywać po pracy przez cały rokwink))
      • minerwamcg Re: postanowienia wielkopostne 06.02.08, 14:00
        Magdalaena, wiesz jak jest. Nie chodzi o "wyrzeczenie" się zachowań
        niewłaściwych, po to, żeby do nich powrócić kiedy minie Post, tylko jak tu już
        słusznie napisano, o wzmożoną walkę z takimi niewłaściwymi zachowaniami. O
        większą czujność. O panowanie nad zniecierpliwieniem, o praktykowanie cnoty
        roztropności.

        Umartwienie to nie tylko odmawianie sobie rzeczy dozwolonej. To także czasem
        pokorniejsze niż zazwyczaj znoszenie swojego losu.
    • isma Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 10:00
      Moje jedyne i nieodmienne postanowienie wielkopostne jest takie, zeby byc
      bardziej w tym czasie ad intra niz ad extra. Przy moim trybie zycia taki
      skupiony czas wewnetrzny jest absolutnie blogoslawiona rzecza.

      Ja zasadniczo nie podejmuje wyrzeczen radykalnych typu zero telewizora albo
      zero alkoholu (nawiasem mowiac, umawialismy sie wczoraj z kims na spotkanie w
      przyszla sobote, i poniewaz to na nas wypadalo tym razem przyniesienie
      skladkowej butelki wina, zadeklarowalismy sie, ze przyniesiemy, w odpowiedzi
      zas uslyszelismy, ze nasz gospodarz w W. Poscie nie pije - slubny stwierdzil,
      ze poczul sie na takie dictum jak nalogowy alkoholik wink)).

      No wiec ja sie po prostu staram unikac tego, co rozprasza wink)).
      • alex05012000 Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 11:01
        witam, nie miewam, dziecko też nie miewało do tej pory...
        ogólnie staram sie być coraz lepszym człowiekiem 365 dni w roku, raz mi to
        wychodzi ran nie bardzo, czas wp niczego nie zmienia,
        poza tym nie cierpię planów, założeń i postanowień noworocznych, postnych czy
        jakichkolwiek innych...
        po trzecie mam teraz "zadania domowe" od psychoterapeutki i na nich sie
        skupiam...
        • mader1 Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 19:17
          a ja sobie wybieram jakąś pokusę, ktorą staram się przezwyciężyć. Jakąś pracę,
          którą trudno mi regularnie wykonywać, albo o której zapominam. Przez 40 dni -
          jest to wtedy pewna ulga dla otoczenia, jeżeli się udaje.
          Tym razem też tak zrobię smile
          • kulinka3 Re: postanowienia wielkopostne 19.02.07, 19:42
            O konkretnych postanowieniach moich i mojej córki pisała nie będę bo to nasza
            ludzko-boska mała tajemnica.Zdradzę tylko,że raczej mniej dotyczy postu
            rozumianego jako wstrzemięźliwość od konkretnych pokarmów, jest to raczej walka
            o wybraną cnotę lub walka z konkretną wadą.
    • mamalgosia postanowienie mojego Syna 19.02.07, 12:20
      Już po rozmowie. Wszytsko zrozumiał, przytakiwał i powiedział, że on ma 3
      postanowienia. Zaczęłąm klarować, że lepiej jedno i go dotrzymać, niż dużo i
      potem o nich zapomnieć,ale on powiedział, że nie zapomni. Jak usłyszałam, jakie
      są jego postanowienia, to zrozumiałam, że rzeczywiście ma wielkie szanse ich
      dotrzymać:
      - będzie zawsze jadł co chce
      - nie pozwoli bratu siadać na fotelu
      - będzie rysował lokomotywy.

      4latek chyba jednak na istotę postu za mały
      • warszawianka51 Re: postanowienie mojego Syna 19.02.07, 12:25
        Uśmiałan się smile)
      • dorotkak Re: postanowienie mojego Syna 19.02.07, 18:58
        na "takie postanowienia" to też jestem chetnasmile
        • mader1 dorotkak 19.02.07, 19:20
          dorotkak napisała:

          > na "takie postanowienia" to też jestem chetnasmile

          szczególnie te lokomotywy Cię wzięły smile))), co ? smile)))
          • dorotkak Re: dorotkak 19.02.07, 19:26
            no!!!!!!!!!
            rysowanie jak rysowanie, ale pobawić to bym się pobawiła taką lokomotywą!!!
            • mader1 Re: dorotkak 19.02.07, 19:49
              smile)))
      • mader1 Re: postanowienie mojego Syna 19.02.07, 19:18
        smile)))
        dobra smile))) biorę się za mojego 4-latka smile)))
      • mader1 Re: postanowienie mojego Syna i mojego :)))) 19.02.07, 23:07
        Dziewczyny starsze to juz bardziej rozsądne. A synek czterolatek... smile))
        codziennie coś narysuje dla Jezusa. Jego siostry trochę to poruszyło smile)), że
        tak się wykpił, ale mało dały po sobie poznać smile
        - A co będziesz rysował dla Jezusa ?
        - Samochody i policję, bo to jest coś super superowskiego .
        Postanowienie jedno. Ale jakie smile))
        • mamalgosia Re: postanowienie mojego Syna i mojego :)))) 20.02.07, 21:08
          Dałam mojemu Synowi do poczytania Twój post i poparł Twojego Syna. Bo policja
          jest fajna. I spodobał mu sie pomysł rysownaia dla Jezusa. Tak więc postanowił,
          że codziennie będzie rysował lokomotywy dla mnie, dla tatusia, dla babci, dla
          brata i dla Pana Jezusa. Zdziwiłam się: "To strasznie dużo będzie tych
          rysunków!", na co on: "Nie. To będzie jeden wspólny dla was wszystkich"
          • mader1 Re: postanowienie mojego Syna i mojego :)))) 20.02.07, 21:26
            trudno Go nie lubić smile)0
      • aka21 Re: postanowienie mojego Syna 22.02.07, 14:17
        Młody jest supersmile))

        My mamy 4-latkę i niespełna 3-latka i wczoraj wymyśliliśmy, ze codziennie,
        przed spaniem będziemy "coś" postanawiać, żebyśmy byli lepsi, bardziej kochali
        Jezusa i żeby innym z nami było lepiej. Wieczorem mamy rysować buziaczki jak
        się uda - uśmiechnięte, a jak nie - smutne. Postanowienia musiały też objąć
        rodzicówsmile Ciekawe jak nam się to uda, bo systematyczność nie jest nasza dobrą
        stronąwink
        Uśmiechy mają być prezentem dla Jezusa, który wyjdzie z grobusmile
        • mamakini Ja i moja córeczka... 06.02.08, 10:26
          Tradycyjnie: rezygnacja z alkoholu. Nie piję w sierpniu, w czasie
          Adwentu i Wielkiego Postu. Tak się przyzwycziłam, przyzwyczaiła się
          do tego również moja rodzina i znajomi. Rozmawiałam wczoraj z Kinią
          (prawie 6 lat) o Wielkim Poście, o postanowieniach. W pierwszym
          odruchu, chyba zainspirowana moim postanowieniem, chciała wyrzec się
          coca coli (którą i tak pija sporadycznie smile). W dalszej kolejności
          pomyślała o słodyczach, jednak rozważała ograniczenie się do
          rezygnacji wyłącznie z gum rozpuszczalnych (jak powiedziała: lubi je
          najbardziej). Poważny problem stanowi też klasyfikacja masła
          czekoladowego: czy to słodycz czy jedynie obkład do chleba? smile Wrócę
          z uczelni i zapytam co ostatecznie postanowiła.
    • mama_kasia postanowienie wielkopostne 2008 06.02.08, 13:28
      Rozmyślałam sobie o postanowieniach, jakie mogłabym podjąć.
      Właśnie w taki sposób myślałam - jakie mogłabym podjąć. Nie, jakie
      On by chciał, abym podjęła.
      I tak sobie myślałam, że mogłabym to i owo... I tak myślałam dalej...

      I już wiem - chciałabym bardzo być taka, jaką chce mnie Bóg.
      Chciałabym w tym Wielkim Poście (na początek wink być jego
      narzędziem. Post, modlitwa i jałmużna (według Jego zapewnień)
      mają mi w tym pomóc.
      Jak to będzie? ...
      • mader1 Re: postanowienie wielkopostne 2008 06.02.08, 19:46
        przypomniałam sobie, ze w tamtym roku mój synek codziennie rysował
        dla Jezusa obrazek smile))), ale gdy jemu to przypomniałam w widoczny
        sposób się zawstydził. I powiedział " nie będę krzyczeć na was".
        Tak, tak... bo to jego najłatwiej wyprowadzić z równowagi smile)))
        • verdana Re: postanowienie wielkopostne 2008 06.02.08, 20:30
          Dziewczyny, nie powinnam się wtracać, bo to o religii , ale...
          czy dla przedszkolnych, a nawet wczesnoszkolnych dzieci jakiekolwiek
          postanowienie na 40 dni jest wykonalne?
          Czy to nie bedzie tak, ze dziecko w rezultacie nauczy się tylko
          jednego - ze ma słabą wolę? Chyba lepiej nie uczyc dzieci, ze
          postanowień można nie dotrzymać, a przeciez nawet Wy same macie
          trudnosci z dotrzymywaniem Waszych postanowień.
          Dla mnie to moze być pierwszy krok do - paradoksalnie "odpuszczenia"
          sobie dalej - bo dziecko już wie "ja tam nie mam silnej woli, nie
          potrafię". jesli Wy zaś będziecie pilnowac, to już nie jest żadne
          postanowienie dziecka, tylko rodzicielski nakaz lub zakaz.
          Czy nie lepiej by bylo przez te 40 dni - kazdego dnia wieczorem
          zastanowić się nad jednym postanowieniem na jutro czy na dwa dni? To
          jest dla dziecka bardziej do zrealizowania, daje szanse na sukces i
          powiedzenie sobie na zakonczenie postu "Dotrzymuję wszystkich
          postanowień!"
          • nati1011 Re: postanowienie wielkopostne 2008 06.02.08, 21:44
            dla przedszkolaka postanowienia na dany dzień chyba sa lepsze. ALe
            dzieci wczesnoszkolne już nie koniecznie. W okolicach 2 klasy
            pamietam postanowienia o niejedzeniu słodyczy i chodzenie na roraty
            (o6rano!) w Adwencie. I paradoksalnie w tych pierwszych klasach
            jakoś udawało się dotrzymać. Potem już bywąło cienko.
          • mader1 Re: postanowienie wielkopostne 2008 06.02.08, 22:12
            moje małe dziecko wcale nie ma ma świadomości, że to na 40 dni. 40
            dni to ono sobie może powiedzieć teoretycznie, praktycznie to jest
            taki kawał czasu, że dla Niego niewyobrażalny... Ono ma
            postanowienie, że postara się nas nie krzyczeć. Długo. W dodatku ...
            hmm... nie zawsze zauważa, jak to popędliwiec, że krzyczy. A my nie
            zamierzamy mu tego wypominać...Wrazenie pozostaje, że się stara(ł) i
            że raczej mu się udaje - bo pamieta te chwile, w których sobie
            przypomniał.
            Co do reszty dzieci... Moja 8 latka kiedyś postanowiła sobie, że
            będzie pamiętała, żeby ścielić rano łóżko. I pamiętała i mało tego -
            od tamtej pory pamięta. Więc nauczyła się, że ma silną wolę surprised
          • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 07:08
            Chyba każdy z nas ma słabą wolę i musi walczyćwink))Im wcześniej dziecko się o
            tym przekona, tym lepiej dla niego.W walce wewnętrznej nie chodzi o 40 dniowy
            sukces, tylko o podejmowanie ciągłych wyzwań.O to, by zaczynać każdego dnia i
            nie zniechęcać się, kiedy coś nie wychodzi i umieć podziękować, kiedy jest
            sukces.Wyrobienie w dziecku takiego sportowego ducha jest daleko ważniejsze niż
            potwierdzenie,że jesteś the best.
            • mama_kasia Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 09:37
              Dokładnie tak smile

              Wczoraj usłyszałam w czasie homilii o kuszeniu,
              o słabej woli, o tym, że będę upadać i to nawet dobrze, że
              o tym wszystkim w czasie Wielkiego Postu mogę się przekonać.
              Że takie zobaczenie siebie jest dla mnie ratunkiem smile
              • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 09:41
                Dokładnie tak Kasieńkosmile)
                To zobaczenie to nasz ratunek.Inaczej zaleje nas pycha i perfekcjonizmwink))
                • mader1 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 10:01
                  z drugiej strony należy się nauczyć tak trochę " rzucać z motyką na
                  słońce", choć to udaje się przez tydzień, to lepiej niż tego nie
                  robić... Cieszyć się choć chwilowym sukcesem.
                  I nauczyć się chwalić dziecko za to, ze maiało odwagę podjąć coś
                  dużego i choć jakiś czas w tym wytrwało smile " O w czasie postu dużo
                  lepiej było u Ciebie z.... Zobacz, potrafisz."
                  • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 10:20
                    Tak,Mader, Pan Bóg lubi ludzi hojnychwink)
                  • mama_kasia Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 10:33
                    Tak, Maderku smile
          • minerwamcg Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 15:30
            > Czy nie lepiej by bylo przez te 40 dni - kazdego dnia wieczorem
            > zastanowić się nad jednym postanowieniem na jutro czy na dwa dni? To
            > jest dla dziecka bardziej do zrealizowania, daje szanse na sukces i
            > powiedzenie sobie na zakonczenie postu "Dotrzymuję wszystkich
            > postanowień!"

            Odpowiem klasycznym minerwizmem - tak i nie. Tak, postanowienia kilkudniowe są
            dobre. Nie - bo nie powinny prowadzić do wniosku że "zawsze" jestem ok. Wydaje
            mi się, że na przeżycie porażki, upadku też tam powinno być miejsce. Nie udało
            się, trudno, jutro się do tego lepiej przyłożę i się uda. A na koniec Postu
            dziecko będzie miało szansę powiedzieć: "życie jest jakie jest, nie zawsze
            wszystko się udaje, ale pracowałem nad sobą, miałem sukcesy i wiem, że warto się
            starać".
            • verdana Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 15:40
              Nie, nie - mnie nie chodziło o to, zeby prowadzily do wniosku,
              ze "zawsze jestem OK". Tylko, zeby umozliwiły dziecku sukces, zeby
              nie bylo tak, ze pomyśli "nie umiem, mam słaba wolę". Wlasnie, zeby
              moglo powedziec "dzis sie nie udalo, spróbuję jutro bardziej się
              postarac " - a nie po prostu "nie udaje mi sie"
              Przy kilkudniowych postanowieniach jest możliwość poprawy. Przy 40-
              dniowym znacznie mniejsza.
              • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 16:41
                Ależ Verdano, dziecko robi codziennie rachunek sumienia i czyni postanowienie
                poprawy.Walka jest więc jednodniowa, choć przez 40 dni.
            • isma Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 15:48
              O, dobrze Minerwa gada. Ja juz to kiedys pisalam, ale sie powtorze.

              Moim zdaniem, w odroznieniu od etyki starozytnej, etyka
              chrzescijanska wcale nie stawia jakos szczegolnie
              sprawy "samodoskonalenia sie" w centruum. To nie o to chodzi, zeby
              ku swej satysfakcji nad poziomy wylatywac. Tylko raczej o to, zeby
              sobie zdawac sprawe z tego, jak nas... eee... jak to szlo: Pan Bog
              kocha z naszymi slabosciami. Skoro sam "stal sie czlwiekiem i umarl
              na krzyzu dla naszego zbawienia".

              Jestem przekonana, ze wazne, ba, niezbedne, jest przezycie zawodu,
              upadku, straty ("a mysmy sie spodziewali..."), i doswiadczenie, ze
              MIMO niego milosc Boza nie zawodzi: "Czyz moze niewiasta zapomniec o
              swym niemowleciu, ta, która kocha syna swego lona? A nawet, gdyby
              ona zapomniala, Ja nie zapomne o tobie".
              • verdana Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 17:02
                E, mam wrażenie, że dostosowujecie myślenie dzieci do myślenia
                doroslych.
                Dorosły robi postanowienie "dla siebie" , zdając sobie sprawę, że
                takie postanowienie to swoista walką ze soba - raczej postanowienie
                doskonalenia się" niż przyrzeczenie, ktorego bezwzglednie trzeba
                dotrzymać. Nie uda się - zawiedzie tylko siebie samego.
                Natomiast dziecko - male dziecko - przyrzeka nie tyle "sobie", bo
                jest na to za małe, ile "komuś" - Bogu, albo rodzicom. I to
                niezaleznie od tego, jak będziecie dziecku tlumaczyć, ze robi
                to "dla siebie".
                I tu, abstrahujac od religii i miłości bozej - ja nigdy nie
                pozwalalam dzieciom obiecywać rzeczy, ktorych nie moga dotrzymać. Bo
                nawet obiecanie, ze się będzie codziennie rysować policję dla Jezusa
                i niedotrzymanie tego, to pierwszy krok do tego, by odpuścic sobie
                to, do czego człowiek się zobowiazał. A dla mnie
                takie "odpuszczenie" jest w wychowaniu niedopuszczalne.
                Obiecałeś - masz zrobić. Nie jestes pewien, czy mozesz - nie
                obiecuj. Z czysto ludzkiego punktu widzenia inne postawienie sprawy
                wydaje mi się pierwszym krokiem do nieodpowiedzialnosci.
                • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 17:28
                  Widzisz w sprawach wiary sytuacja ma tę specyfikę,że nawet jak obiecamy nie
                  grzeszyć to i tak grzeszymy.Taka nasza ludzka natura.Chcemy dobra, czynimy
                  często zło, upadamy, mamy słabości.
                  Postanowienia wielkopostne są walką z jakąś słabością, z czymś co nas kosztuję
                  luba walką o jakąś cnotę.Są to sprawy bardzo konkretne i zapewniam Cię
                  dostosowane do możliwości dziecka i na jego wiek.
                  Oczywiście nie zawsze to będzie walka zwycięska, ale nikt z nas dorosłych też
                  nie zawsze jest zwycięski, co nie oznacza,że brakuje nam odpowiedzialności.
                  • minerwamcg Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 18:16
                    O, o. Kulinka to jasno eksplikuje smile
                    Nawet abstrahując od religii, myślę, że niezłe jest, kiedy mały człowiek ma
                    świadomość, że nie zawsze wszystko co zrobi będzie super. Że nie za wszystko
                    zostanie pochwalone, że czasem na pochwałę trzeba się natrudzić. I wreszcie że
                    czasem mimo najlepszych chęci wychodzi źle albo głupio. Żeby wiedział, że taka
                    porażka to nie klęska i że raz nie wyszło, ale następnym razem wyjdzie. To jest,
                    moim zdaniem, zdrowe. Jak wiecie, nie mam dziecka, ale pamiętam, że mnie samą
                    jako dziecko męczył okropnie... własny perfekcjonizm smile]

                    Ja też uważam, że nie ma sensu przyjmowac od dziecka obietnic, których ono nie
                    ma szansy dotrzymać, bo to prowadzi wiadomo do czego. Ale obietnice, które
                    dziecko może spełnić, jeśli trochę się potrudzi - już sens jest, nawet gdyby
                    miało mu to niezupełnie wyjść. Efekt końcowy efektem końcowym, ale starania
                    trzeba docenić też.
                    • verdana Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 19:41
                      Problem w tym, ze małe dziecko praktycznie nie ma szans spełnić
                      obietnic złożonych na 40 dni. Starsze - owszem. Ale przy malym
                      dziecku pozwolenie mu na złożenie takiej obietnicy to albo praca
                      ponad sily (i perfekcjonizm...), albo przyzwyczajanie dziecka wale
                      nie do pracy nad sobą tylko do robienia z gęby cholewy.
                      Niech dziecko trudzi sie nad realna obietnica - że cos zrobi
                      systematycznie przez trzy dni. Nie wiem, czy znacie metode Korczaka -
                      ona przewidywala wlasnie wychodzenie od krotkich terminow "pracy
                      nad soba" , czasem nawet parogodzinnych.
                      Nie da się w wychowaniu malego dziecka oddzielic wychowania w wierze
                      od wychowania. Dziecko nie musi i nie powinno być perfekcyjne -
                      racja, może coś zrobic źle - racja, ale nie powinno być przez
                      swiadome, dorosłe osoby nakłaniane do podjęcia zobowiązania, na
                      które nie jest gotowe, do składania obietnic, ktorych nie bedzie
                      mogło wypełnić. Co innego próbować - i zrozumiec, ze nie wszystko
                      sie udaje, a co innego dobrowolnie obiecać i nie dotrzymać.
                      Podobnie uwazam za niesłuszne nakłanianie do wyrzekania się przez
                      dzieci komunijne picia alkoholu - na reszte życia lub na wiele lat.
                      • kulinka3 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 21:08
                        Po pierwsze tu nikt nikogo nie nakłania.To jest samodzielna decyzja
                        dziecka.Możemy nawet nic o niej nie wiedzieć.
                        Nie wiem kto dla Ciebie jest małym dzieckiem? Moje 8 letnie dziecko czyni już
                        swoje postanowienia.Jeśli o nich opowie, dzielimy się naszymi spostrzeżeniami,
                        również tymi które dotyczą możliwości ich spełnienia ( korekta na plus i na minus).
                        W życiu wewnętrznym nie jest jednak tak prosto.Walka z wadami lub o cnoty jest
                        walką, a ta jest raz zwycięska, a raz nie i jest siłą rzeczy rozłożona na całe
                        lata, a czasami na całe życie. Reguła obiecałeś - nie spełniłeś- jesteś
                        nieodpowiedzialny jest dla mnie uproszczeniem, nie oddającym sedna problemu.
                • mader1 Re: postanowienie wielkopostne 2008 07.02.08, 20:44
                  a wiesz smile))) z rysowaniem policji w tamtym roku to ja miałam
                  mniejsze obiekcje, niż z tym niekrzyczniem na nas w tym roku smile)))
                  Mały po prostu codziennie - jak to 4 - latki coś rysował, tym czymś
                  była policja, bo był nią zafascynowany. Nawet i po dwa rysunki
                  rysował. Dlatego właśnie byłam taka ubawiona - bo to żadne... hmmm
                  wyrzeczenie... ale... 4 - latek... uznałam, że samo pamiętanie o
                  tym, że ta policja jest dla Jezusa to dużo. No i odkładał codziennie
                  na półeczkę jeden z tych wyrysowanych przez sibie rysunków...
                  Krzyczenie to pozytywna rzecz, ale wydawała mi się zbyt ... dorosła.
                  Więc ustaliliśmy, że bedzie sie starał nie krzyczeć... Bo że nie
                  będzie krzyczał na nas, nie wierzę smile)) Na razie się stara smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja