spowiednicza nowomowa i nie tylko

11.03.07, 17:52
www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1417
    • ewa.z1 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 18:21
      ta reforma to nie tylko spowiadającym by się przydała, ale i spowiednikom. Bo
      jeśli tzw. "penitent" wyznający szczerze swoje grzechy i boleści duszy słyszy
      nagle nie z gruszki ni z pietruszki: " a masz jeszcze coś ważnego do
      powiedzenia, czy tylko takie..., bo muszę już iść" no to hmmm...
      • dorotkak Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 18:43
        no ja to raz miałam piękna przygode..........
        w trakcie wyznawania grzechow ksiadz mnie przeprosil, ze musi wyjsc na
        chwileczke, serce mi stanelo ze strachu, ze pewnie idzie sie innego ksiedza
        zapytac jaka to pokuta nalezy sie za takie straszne grzechy, a on poszedl
        pogadac z koscielnym!!!
        jak wrocil to juz wogole nie moglam sie skupic ani prawie nic z siebie
        wypowiedziec - wiec reforma by sie przydalasmile
        • ewa.z1 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 19:09
          no cóż. nie kazdy ksiadz powinien być spowiednikiem, tak samo jak nie kazdy
          nadaje się do uczenia dzieci. Ale my juz chyba nie doczekamy się zmian w tej
          kwestii. Pozostaje nam staranność w doborze spowiednima.
    • mamalgosia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 20:51
      Zapraszam do mojej parafii, do księdza z Polinezjismile

      - Nie przykładałam się do obowiązków w pracy i w domu
      - O so chodzi? Powtórz pani
      - Nie wypełniałam dobrze swoich obowiązków
      - Ale jakie to jest grzech?
      - No że mam obowiązki, ale nie wypełniam ich tak jak trzeba
      - Nie wiem, jaka to znaczy, ale dobra, mów inne
      • warszawianka51 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 21:40
        smile)) nawet mojego męża rozśmieszyłaś smile
      • kann2 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 21:45
        Domyślam się, że ten spowiednik zawsze cieszy się dużą liczbą penitentów!
      • mary_ann Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 22:15
        Dla mnie to raczej smutne niż smieszne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto nie
        zna DOSKONALE miejscowego języka mógł byc spowiednikiem! Czy zgłaszaliscie ten
        problem proboszczowi albo wyżej?
        • lucasa Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 17:15
          mary_ann napisała:

          > Dla mnie to raczej smutne niż smieszne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto
          nie
          >
          > zna DOSKONALE miejscowego języka mógł byc spowiednikiem! Czy zgłaszaliscie
          ten
          > problem proboszczowi albo wyżej?

          a sa i tacy penitenci co miejscowego DOSKONALE nie znaja doskonale, a do
          spowiedzi chodza wink
          ja jakos nie mam problemu jezeli chodzi o jezyk - chyba nie tylko Ci co byli w
          Taize "widzieli" i takie spowiedzi gdzie i ksiadz i osoba spowiadajaca sie za
          dobrze jezyka nie znala - a przeciez spowiedz byla wazna, i pewnie w bardzo
          wielu przypadkach owocna. chyba, ze w tym watku bardziej o chodzi o
          kierownictwo duchowe niz o spowiedz.

          dla mnie problemem sa slowa "zrob/postepuj zgodnie z sumieniem" - ale chyba
          tego w Polsce (jeszcze?) sie nie slyszy?
          A
      • dorotkak Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 22:30
        mamalgosia - smialam sie tak, ze chyba wszyscy sasiedzi slyszeli!!!!!!!!!!!!!!!
      • mader1 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 23:21
        Dawaj Go do nas, byłby mój ulubiony smile Już by zupełnie moich dylematów nie
        zrozumiał, bo niektórzy Polacy też mają kłopot smile))
      • otryt Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 08:45
        Dobry dowcip! Sam jednak nie chciałbym się spowiadać u kogoś takiego. Trzy razy
        omawiać ten sam grzech, tłumaczyć księdzu, na czym polega nędza tego grzechu.
        Już samo trzykrotne wyznanie grzechów to niezła pokuta. Żadnym eufemizmem się
        nie wymigam, bo za Chiny nie zrozumie.smile))
    • rycerzowa Coś bardzo a propos 11.03.07, 22:44
      Kościół akademicki w dużym mieście, do konfesjonału przychodzi dwudziestoparolatka:
      - Nie byłam u spowiedzi cztery lata, mam być matką chrzestną dzieciątka w
      rodzinie, chciałabym z czystym sercem ...etc.
      - No, dość tej poezji! Konkrety, Konkrety!
      • a_weasley Re: Coś bardzo a propos 12.03.07, 12:53
        rycerzowa napisała:

        > dwudziestoparolatka:
        > - Nie byłam u spowiedzi cztery lata, mam być matką chrzestną dzieciątka w
        > rodzinie, chciałabym z czystym sercem ...etc.
        > - No, dość tej poezji! Konkrety, Konkrety!

        Żeby to chociaż była poezja, a nie klepanie sloganów! W każdym razie księdzu się
        nie dziwię.
        Matką chrzestną dzieciątka ma być. No co za szok. Jeszcze by ksiądz pomyślał, że
        psinki...
        • rycerzowa Re: Coś bardzo a propos 12.03.07, 14:36
          a_weasley napisał:

          > Żeby to chociaż była poezja, a nie klepanie sloganów! W każdym razie księdzu si
          > ę
          > nie dziwię.

          A czy nie uważasz waść, że dopiero przy "konkretach" nie da się uniknąć sloganów?
          • a_weasley Re: Coś bardzo a propos 13.03.07, 01:48
            rycerzowa napisała:

            > A czy nie uważasz waść, że dopiero przy "konkretach" nie da się
            > uniknąć sloganów?

            Stanowczo nie uważam, albowiem slogan i konkret z definicji się wykluczają.
            • rycerzowa Re: Coś bardzo a propos 14.03.07, 10:04

              Odpowiadasz na :

              a_weasley napisał:

              >
              > Stanowczo nie uważam, albowiem slogan i konkret z definicji się wykluczają.

              Konkret i slogan rzeczywiście z definicji się wykluczają.
              Ale "konkret" wink i utarty, oklepany zwrot - już nie.
              O czym zresztą mówi artykuł przywołany na wstępie.
              (Rozmawiamy wszak o spowiedzi).
    • a_weasley Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 23:32
      Ktoś może oczywiście powiedzieć, żebym siedział cicho i nie wtrącał się w
      wewnętrzne sprawy katolików.
      Niemniej się wtrącę.
      Po pierwsze obchodzi mnie to, bo katoliczką jest moja żona.
      Po wtóre uważam, że jeżeli już coś w danym wyznaniu obowiązuje, to powinno być
      traktowane poważnie i realizowane porządnie (dlatego jeśli nie ma komu pociągnąć
      śpiew pieśni maryjnej, to ku uciesze Minerwy ciągnę).
      Swego czasu zdarzyło się, że woziłem Minerwę od kościoła do kościoła i nie miała
      gdzie się wyspowiadać. Między innymi odwiedziliśmy obie warszawskie katedry.
      Nic. Ani pół spowiednika. A był to, proszę obywatelów pokornie, Wielki Piątek
      przed południem. Gdzie byli choćby ci księża, którzy normalnie w piątek uczą
      religii?
      Od wielu lat jest instrukcja, żeby spowiedź była (o ile możności - jakie to
      wygodne sformułowanie!) poza mszą, a już w każdym razie żeby ksiądz, który
      spowiada, nie zbierał tacy, nie rozdzielał Komunii. Kto się tym przejmuje?
      I tak odklepują kolejni wierni spowiedź po łebkach przed spieszącymi się księżmi...
      Łatwo mówić wiernym "spowiadajcie się często i dokładnie". Trudniej zrobić
      cokolwiek, żeby mogli to realizować. Żeby w parafii, gdzie jest pięciu księży,
      od siódmej rano do dziewiątej wieczór zawsze jeden siedział w konfesjonale. Nie
      ma penitentów? To niech czeka na nich i modli się, żeby przyszli. Jeśli jego
      parafianie będą się spowiadali raz na kwartał (średnio oczywiście - na przykład
      połowa, jak zalecane, co miesiąc, a reszta rzadko lub bardzo rzadko), będą
      przychodzili średnio jeden na kwadrans.
      • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 23:45
        > Od wielu lat jest instrukcja, żeby spowiedź była (o ile możności - jakie to
        > wygodne sformułowanie!) poza mszą, a już w każdym razie żeby ksiądz, który
        > spowiada, nie zbierał tacy, nie rozdzielał Komunii. Kto się tym przejmuje?

        Nasi od lat się przejmują smile
        • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 11.03.07, 23:47
          I jeszcze mamy w czasie rekolekcji liturgię pokutną ze spowiedzią indywidualną
          i w Wielką Środę też smile - mieliśmy w każdym razie w Wielką Środę.
          Nie wiem, jak będzie teraz.
        • justyna.ada Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 09:57

          > > Od wielu lat jest instrukcja, żeby spowiedź była (o ile możności - jakie
          > to
          > > wygodne sformułowanie!) poza mszą,
          >
          > Nasi od lat się przejmują smile

          No to macie fajnie. W mojej-administracyjnie- parafii niestety nie. Na chwilkę
          przed mszą to tak, i wtedy kto jest pierwszy, ten się jeszcze spowiada w
          spokoju ale następni maja nad głową huk organów, głosy z głośnika itp. I
          wówczas dosłownie zasłaniam sobie uszy i zastanawiam się, czy ksiądz mnie
          słyszy, a nie będę przecież trąbić na cały kościół swoich grzechów.

          Ale w ogóle jak patrzę po warszawskich kościołach, to jest to trudne, (poza
          spowiedzią ciągłą u jezuitów) znaleźć dyżurujących księży np. w sobotę, kiedy
          pracujący człek ma chwilę czasu i nie na mszy. sad(
          • isma Wash&Go 12.03.07, 13:35
            Jestem zagorzalym przeciwnikiem spowiedzi w trakcie Mszy sw. Pal juz szesc
            akademickie rozwazania, czy taki szczesliwie wyspowiadany na niedzielnej Mszy
            sw. nie popelnia przy okazji kolejnego grzechu ciezkiego pt. opuszczenie
            niedzielnej Eucharystii (do ktorego momnetu "mozna" sie spoznic?), oststecznie
            to jest sprawa miedzy tym czlowiekiem a Panem Bogiem, i pewnie jakos tam Pan
            Bog sobie z tym poradzi...

            Ale jesli zakladamy, ze liturgia eucharystyczna Kosciola nie jest suma
            pojedynczych prywatnych nabozenstw jej uczestnikow, ale jej najglebszy sens
            polega takze na tworzeniu communio (communio sanctorum of course wink)), to
            proboszcz, posylajacy wikarych do konfesjonalu w czasie Mszy sw. wyraznie daje
            do zrozumienia, gdzie ma ten wymiar Eucharystii ;-(((.
            • mary_ann Re: Wash&Go 12.03.07, 14:19
              Podobnie jak Isma, jestem zdecydowana przeciwniczką spowiedzi w trakcie mszy
              (nawet, jesli dla zachowania pozorów zaczyna się na kwadrans przedsmile)). Podoba
              mi się pomysł urządzania miejsc spowiedzi wyraźnie oddzielonych od reszty
              świątyni (tak jest np. u Dominikanów na warszawskim Służewiu i jest to przy
              okazji przecudnie rozwiązane architektonicznie).

              Spowiedź zdecydowanie powinna odbywac się także w dni poza niedzielą (i to nie
              rano, kiedy mało kto może skorzystać)- chyba najlepiej, jesli wywieszane sa
              informacje (imienne!) o dyżurach w konfesjonale. Podobne informacje można na
              szczęscie znaleźć często też na stronach internetowych parafii. U nas ("u nas"
              duchowo, a nie administracyjniesmile) istnieje też możliwośc telefonicznego lub
              mailowego umówienia się z określonym zakonnikiem.
              • isma Re: Wash&Go 12.03.07, 14:22
                O, tak, w Krakowie kapucyni maja taka wyodrebniona z kruzgankow zagrodke dla
                zagubionych owieczek wink))
          • miriam_73 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 15.03.07, 12:44
            Justyna nie tylko o oo. jezuitów. U "Dominików" na Służewie tez jest codziennie
            spowiedź i to po południu (od 17.30 do 20.30). I tka jak nizej napisala Mary-
            Ann - wydzielone pomieszczenie (kaplica), tak, ze nawet jeśli trwają nieszpory
            czy msza św. to nie ma "zakłóceń" smile))
      • mader1 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 07:48
        Mam szczęście smile Nasz proboszcz się przejmuje. Do tego stopnia, że w każdy
        pierwszy piątek jest dodatkowo msza o 20.30 smile Od pierwszej mszy tego dnia do
        końca ostatniej - czyli do ok.21.30 spowiadają. Polacy po polsku smile
        Nawet w moim małym Miastkowie bardzo się starają, choc gorzej im idzie niż tu w
        mojej parafii w Warszawie.

        A swoją drogą... kiedyś rozmawialiśmy z księdzem z małej miejscowości i
        wiecie , co powiedział ? Coś, co wcale nie śmieszy, tylko przeraża. Musi
        zwracać uwagę, by nie spowiadać kogoś zbyt długo, bo... ludzie zaczynają
        plotkować na jego temat - temat penitenta- że jakiś okropny grzech popełnił.
        Albo że księdzu podpadł.Powiedział, że z początku było mu ciężko się tak
        streszczać, potem zaczął się starać myśleć wcześniej jakby tu w kilku słowach
        wlać otuchę i coś mądrego poradzić... Mówił, że to dla niego ciągle trudne.
        • dorotkak Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 21:39
          ha! przypominają mi się comiesięczne spowiedzi przed Bieżmowniem - jak ktoś
          długo klęczał przy konsfesjonale to komentarze były dwa:
          albo, że ktoś strasznie nagrzeszyl albo, że dany ksiądz się tak strasznie czepiasmile
        • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 17:03
          > A swoją drogą... kiedyś rozmawialiśmy z księdzem z małej
          miejscowości i
          > wiecie , co powiedział ? Coś, co wcale nie śmieszy, tylko
          przeraża. Musi
          > zwracać uwagę, by nie spowiadać kogoś zbyt długo, bo... ludzie
          zaczynają
          > plotkować na jego temat - temat penitenta- że jakiś okropny grzech
          popełnił.

          O to, to. Właśnie takie coś miało miejsce w trakcie niedzielnego
          dnia skupienia, kiedy przyszedł czas na spowiedź. Otóż zostało 30
          min do planowanej Mszy Św i ok. 15 - 20 osób chętnych do spowiedzi,
          do podziału na dwóch księży. Stajemy przed jedną salką (spowiedź w
          salkach, twarzą w twarz z księdzem), jedna osoba weszła, reszta stoi
          na korytarzu. Zaczyna się rozmowa:
          ja (patrząc na zegarek): zdaje się, że mamy opóźnienie, w życiu nie
          zdążymy z Mszą na 16.00
          koleżanka (pierwszy raz na dniu skupienia, co ją tłumaczy): no coś
          ty, przecież szybko pójdzie, bo tu nie ma jakiś strasznych
          grzeszników
          ja: tu nie o jakość i ilość grzechów chodzi, ale o dobrą spowiedź, z
          mojego doświadczenia wynika, że tak 15 minut na każdego to jest
          minimum.
          koleżanka: o rany, to ci księża aż tak się czepiają...

          No i Msza była godzinę później smile)
          Faktem jest, że bardzo lubię te dni skupienia właśnie ze względu na
          porządną spowiedź, bez nikogo wokoło, w spokoju, w towarzystwie
          mądrego księdza, który pochyla się nad problemem, nie pogania i nie
          bagatelizuje.
          • isma Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 17:21
            To zalezy, jak na to spojrzec. Jesli zalozyc, ze spowiedz
            obligatoryjnie dotyczy tylko grzechow ciezkich (co nie znaczy, ze
            nie trzeba NAJPIERW zrobic porzadnego rachunku sumienia,
            obejmujacego tez grzechy lekkie). Dla mnie sakrament pokuty stanowi
            calosc, w ktorej samo wyznanie grzechow przed kaplanem jest momentem
            waznym, ale nie az tak, zebym MUSIALA na nim spedzic kwadrans, bo
            jak nie, to to bedzie "niedobra" spowiedz.

            Osobiscie nie bardzo lubie, jak sie myli spowiedz z kierownictwem
            duchowym. "Towarzystwo madrych ksiezy" owszem, cenie - ale
            niekoniecznie do tego jest potrzebny konfesjonal. Owszem, moge sobie
            przegadac z fachowcem wink)) moje drobniejsze upadki, zwlaszcza jesi
            sa powtarzalne, i takowy moze sie wtedy "czepiac" do woli - ale tez
            musze miec swiadomosc tego, ze przede wszystkim podnosi mnie z nich
            Jezus przez Komunie sw.
            • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 20:11
              Widocznie Ismo nie miałaś wątpliwej przyjemności odbyć spowiedź po
              której masz kaca, bo wiesz, że ksiądz po prostu nie słyszał ani
              jednego słowa, które powiedziałaś. Teoretycznie spowiadasz się przed
              Jezusem i to On odpuszcza Ci grzechy. Gdyby tak było wystarczyłaby
              spowiedź powszechna. Jest tylko jedno ale. Dla mnie spowiedź jest
              czymś więcej niż tylko wyznaniem grzechów (co jest bardzo istotne),
              to także chwila refleksji skąd te grzechy się biorą, dlaczego akurat
              takie. Mądrość spowiednika jest tu bardzo potrzebna, natomiast czym
              innym jest kierownictwo duchowe i to już raczej nie jest rozmowa na
              15 minut spowiedzi i niena prawach spowiedzi.
              • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 21:07
                Refleksa, skąd mój grzech się bierze we mnie odbywa się
                często w czasie rachunku sumienia.
                Nadal twierdzę (i tylko to chciałam podkreślić w czasie
                poprzedniej wypowiedzi), że niezależnie od tego czy
                spowiednik jest mądry czy niemądry, czy słyszy lepiej czy
                gorzej, czy mówi, daje rady, pouczenia, pyta czy w ogóle
                tego nie czyni, a daje tylko pokutę i rozgrzeszenie,
                łaska wypływa z tego sakramentu poprzez tego danego księdza.
                Cieszy mnie dobry spowiednik i cieszę się, że masz taką
                praktykę spowiedzi, ale to naprawdę jest ważne, aby ludzi rozumieli,
                że niezależnie od księdza dostają w czasie spowiedzi łaskę
                przebaczenia. Boję się przywiązania do "dobrego spowiednika".
                Chciałabym np. moje dzieci nauczyć, że niezależnie od tego,
                jak w ich ludzkim pojęciu spowiedź wyglądała, spotkali się
                w tym sakramencie z Bożym Miłosierdziem.

                Nie muszę mieć pouczenia w czasie wyznania grzechów, aby
                doświadczyć w całym "procesie" spowiedzi, zrozumienia istoty
                mojego grzechu.
                • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 21:57
                  Tylko, że praktyka jest taka, że niezaleznie od swojej wiedzy masz
                  także konkretną sytuację, która albo pomaga, albo wręcz przeszkadza.
                  Sama doświadczyłam kilku spowiedzi, które niby się odbyły, dostałam
                  rozgrzeszenie i teoretycznie wszystko było z punktu formalnego ok,
                  co nie zmienia postaci rzeczy, że moje odczucia były inne. Taka
                  spowiedź nie służy pogłębianiu wiary, bo jeśli klęcząc w
                  konfesjonale widzisz, że ksiądz nie słucha spowiedzi, jest zajęty
                  kompletnie czym innym, siłą rzeczy dochodzisz do wniosku, ze skoro
                  dla księdza jest to nieistotne, to co to za wiara, to jest rytuał.
                  Zwłaszcza dla człowieka, który dopiero zaczyna kształtować swoją
                  wiarę, dla kogoś wątpiącego, wreszcie dla kogoś, w kim rodzi się
                  krytycyzm wobec Kościoła taka spowiedź może stać się powodem
                  odejścia od Kościoła lub co gorsza od Boga. Będąc we wspólnocie
                  religijnej, dyskutując tu na forum siłą rzeczy postrzegasz
                  sakramenty, wiarę głębiej niż przeciętny człowiek, ale nie każdemu
                  jest to dane.

                  > Chciałabym np. moje dzieci nauczyć, że niezależnie od tego,
                  > jak w ich ludzkim pojęciu spowiedź wyglądała, spotkali się
                  > w tym sakramencie z Bożym Miłosierdziem.

                  Z całego serca życzę Twoim dzieciom by zawsze w konfesjonale
                  spotykały się z Bożym Miłosierdziem, ale niestety tam siedzi
                  człowiek, który właśnie przez specyfikę tego sakramentu ma ogromną
                  władzę nad człowiekiem i może jej użyć w bardzo niewłaściwy sposób.
                  Sama kiedyś doświadczyłam spowiedzi, gdzie na wyznanie, że nie byłam
                  dwa razy na Mszy Św ksiądz powiedział mi, że jestem złym
                  człowiekiem, niegodnym miana chrześcijanina i mam się wynosić. Nie
                  będę Ci pisać co wtedy czułam, ale określenie wściekłość jest bardzo
                  łagodne. Naprawdę z czystym sercem życzę Twoim dzieciom, żeby nie
                  doświadczyły takiej spowiedzi.
                  • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 22:13
                    Dokładnie, tak się może zdarzyć, jak piszesz. I ja to wiem!
                    Właśnie dlatego chcę uwrażliwić dzieci na to, że niezależnie
                    od tego, co się zdarzy ze strony księdza, to jest(!) spotkanie
                    z Bożym Miłosierdziem - zawsze.
                    Nie chodzi mi o to, aby nie doświadczyły złych słów, gestów
                    czy tam czego innego ze strony księdza, ale żeby były na to
                    odporne.

                    Będąc we wspólnocie
                    > religijnej, dyskutując tu na forum siłą rzeczy postrzegasz
                    > sakramenty, wiarę głębiej niż przeciętny człowiek, ale nie każdemu
                    > jest to dane.

                    Doskonale sobie zdaję sprawę, jak może wyglądać spowiedź.
                    Kiedyś namawiałam koleżankę do spowiedzi. Rozmawiałysmy o tym.
                    Poszła. Odeszła załamana. Ksiądz źle ją potraktował. Tak w
                    każdym razie się czuła. Ale zaczęłam jej tłumaczyć. Zaraz
                    potem była msza. A i u mnie był to jakiś dopiero początek
                    wzrostu.
                    • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 22:18
                      > Właśnie dlatego chcę uwrażliwić dzieci na to, że niezależnie
                      > od tego, co się zdarzy ze strony księdza, to jest(!) spotkanie
                      > z Bożym Miłosierdziem - zawsze.

                      No chyba, że tak jak zrozumiałam było w Twoim przypadku,
                      ksiądz wyrzuca i spowiedzi po prostu nie ma. Jasne, że wtedy to
                      jest skandaliczne zachowanie.
                      Po prostu chcę, aby wiedziały, że Bóg jest ponad ludzkim
                      zachowaniem.
                      • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 23:12

                        Tylko, że ja mimo, że to wiedziałam, mimo, że moja wiara już nie
                        kiełkowała, ale była całkiem spora, to jednak bardzo źle to
                        przeszłam, w sumie gdyby nie głupota, którą powiedział ksiądz
                        podczas ogłoszeń parafialnych (a która to głupota z kolei dotyczyła
                        mojego męża) pewnie odskoczyłabym bardzo daleko.
                  • mader1 Zły grzesznik, zły... 10.03.08, 23:45
                    A więc ja też poszłam do spowiedzi i cóż za przypadek , tez chodziło
                    o nieuczestniczenie dwa razy we mszy św. Ksiądz powiedział mi...
                    że " nietórzy dbają o zęby bardziej niż o duszę". Nie napiszę, że to
                    było miłe. Jakby mi kto kubeł wody i to zimnej wylał na łeb...
                    Odeszłam, pomodliłam się... spojrzałam na to spokojnie... Należało
                    się... Trochę pokory, Mader, trochę pokory. Spowiedź to nie "
                    wygłaskanie" po ranach, których ja nie mam...To, że ogólnie jestem
                    o.k. nie oznacza, że owe dwie msze inaczej u mnie ciążą niż u tego,
                    co jest mniej w porządku. To stwierdzenie faktu było. I
                    rozgrzeszenie.I wybaczenie smile
                    A księdza owego lubiłam, choć wtedy mnei nie skojarzył i mi się
                    oberwało smile
                    • twoj_aniol_stroz Re: Zły grzesznik, zły... 11.03.08, 00:06
                      Ja sobie doskonale zdaję sprawę, czym jest Masza Św i kubeł zimnej
                      wody dostałam nie raz i nie dwa. Widzisz Mader, różnica jest taka,
                      że Ty dostałaś rozgrzeszenie, dano Ci szansę poprawy, mi kazano iść
                      precz, wynosić się i tym się te dwie spowiedzi różniły.
                    • twoj_aniol_stroz I coś jeszcze... 11.03.08, 09:20
                      Napisałaś o złym grzeszniku... Ranisz Mader nawet bez świadomości,
                      że to robisz. Grzesznik nie jest zły, sam fakt, że fatyguje się do
                      konfesjonału oznacza, że ma jakąś refleksję nad sobą (oczywiście z
                      pominięciem tych, którym potrzebny jest "papier" do sakramentu).
                      Człowiek nie jest zły, złe jest to co robi.
                      • mader1 Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 09:44
                        A tak, no wiem smile))) ja napisałam ironicznie smile)))
                        • twoj_aniol_stroz Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 09:46
                          Szkoda...
                          • mader1 Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 11:32
                            szkoda, że to " zły grzesznik, zły" napisałam z ironią, aby nazwać
                            postawę księdza ?
                            Czy szkoda, że miał miał taką postawę ?
                            Podzielam Twoje zdanie na ten temat.
                            • twoj_aniol_stroz Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 11:58
                              Ja to odebrałam jako określenie tego, który przychodzi do spowiedzi,
                              czyli w tym wypadku mojej osoby... Natomiast tu problem jest
                              zupełnie gdzie indziej. Otrzymanie rozgrzeszenia daje uwolnienie,
                              daje szansę i Ty podczas tamtej spowiedzi tę szansę otrzymałaś i
                              dlatego możliwa była refleksja, że w sumie ten ksiądz miał rację;
                              wypędzenie daje uczucie odrzucenia, skreślenia człowieka. Spróbuj
                              stanąć w mojej sytuacji, kiedy nie dość, że słyszysz, że jesteś złym
                              człowiekiem (całkiem podobnie jak zły grzesznik) i jesteś niegodna
                              miana chrześcijanina i potem jeszcze słyszysz, że masz iść stąd. Cóż
                              jesteś niepotrzebna tu, nikt Ciebie nie chce w tym gronie (w tym
                              wypadku chrześcijan). Kiedy tak spojrzysz to jakoś nie widać
                              analogii w tych dwóch spowiedziach.
                              Określenie "zły grzesznik" odebrałam także jako skreślenie mnie jako
                              właśnie tego grzesznika
                              • mader1 Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 12:08
                                > Określenie "zły grzesznik" odebrałam także jako skreślenie mnie
                                jako
                                > właśnie tego grzesznika

                                Dobrze, że dopytałam. Absolutnie to nie było do Ciebie. To był
                                ironiczny tytuł do mojej TAMTEJ sytuacji.
                                Masz rację, nie była taka sama.
                                Zresztą, napisze Ci, że oprócz tej opisywanej przez Ciebie i jeszcze
                                jednej sytuacji w rodzinie - ale wtedy ksiądz miał rację, bo
                                absolutnie żalu za grzechy nie było, buta była i przeklinanie
                                konkretnej osoby- nie spotkałam się, by odesłano kogoś bez
                                rozgrzeszenia z powodu samego wyznania grzechów.
                                • twoj_aniol_stroz Re: I coś jeszcze... 11.03.08, 12:30
                                  Dobra, czyli wyjaśnione smile
                                  Przyznam, że nikomu, ale to naprawdę nikomu ze Stalinem i Hitlerem
                                  włącznie nie życzę takiej "atrakcji" i właśnie o takiej spowiedzi
                                  pisałam Ismie, ktora mówiła o Bożym Miłosierdziu w konfesjonale.
                                  Tak, spowiedzi są różne, lepsze, gorsze, szybkie i takie dłuższe,
                                  ale łączy je jedno, człowiek odchodzi z rozgrzeszeniem, czyli czuje
                                  bezpieczeństwo i akceptację swojej osoby. W takim przypadku Isma ma
                                  rację, że to jest moc sakramentu. Niestety bywa także spowiedź taka,
                                  jaką ja przeżyłam i wtedy jest bardzo ciężko i w zasadzie pozostaje
                                  tylko modlitwa i wiara, że Bóg i tak to naprawi. W sumie tamta
                                  spowiedź miała miejsce 4 lata temu a do dziś jest dla mnie sporą
                                  drzazgą, która kłuje - choćby to nieporozumienie w odbiorze Twojej
                                  wypowiedzi. Dane mi to było po coś, to na pewno, tylko ja nie bardzo
                                  umiem znelźć ten cel. Być może jak go znajdę i zrozumiem, będę
                                  umiała w pełni, świadomie i z wdzięcznością powiedzieć
                                  Bogu "dziękuję". Na razie to jest na zasadzie akceptowania, ale do
                                  wdzięczności jeszcze daleka droga smile
                                  • franula Re: I coś jeszcze... 17.03.08, 15:43
                                    a w tym roku spowiedź:
                                    u domikanów na Służewie (warszawa) Wielki Poniedziałek i Wtorek:
                                    6.45 - 13.00 i 17.30 - 20.00; Wielka Środa: 6.45 - 13.00 i 16.00 -
                                    20.00; Wielki Czwartek, Piątek i Sobota: 8.00 - 17.30; Wielkanoc -
                                    nie będziemy spowiadać, Poniedziałek Wielkanocny - spowiedź tylko na
                                    prośbę(kontakt przez zakrystię)

                                    u Wszystkich Świętych też całą Wielką Sobotę będa spowiadać.
                                    Specjalnie sluchałam.
                                    • isma Re: I coś jeszcze... 17.03.08, 16:05
                                      No, coz. U mnie w najlepszej parafii w archidiecezji tym razem tez
                                      sie nie bedzie spowiadalo w Triduum, bo po co. Spowiada sie do
                                      Wielkiej Srody, an pol godziny przed wieczorna Msza sw. 9 (no, w
                                      srode przez poltorej...).

                                      No i oczywiscie, tradycyjnie w Wielki Czwartek obchodzimy, znaczy
                                      sie nasza wspolnota parafialna obchodzi, pamiatke ustanowienia
                                      czego, no, czego, drogie dzieci...? Ano, sakramentu kaplanstwa.
                                      Slubny stwierdzil ze osobiscie zamowi plebanowi wiazanke kwiecia
                                      kurierem pod katedre na Msze Krzyzma, skoro juz mamy ten doniosly
                                      fakt obchodzic, ale wolalby, zeby jednak na Mszy Wieczerzy Panskiej
                                      bodaj slowem sie wspomnialo o ustanowieniu Eucharystii ;-(((.
                                      • franula Re: I coś jeszcze... 17.03.08, 21:59
                                        u o.dominikanów w krakowie z ogłoszeń:
                                        "W Wielkim Tygodniu spowiadamy przez cały dzień od godziny 8.00.
                                        Podczas świąt nie będziemy spowiadać. W Niedzielę Zmartwychwstania
                                        Pańskiego pierwsza Msza Św. w naszej Bazylice zostanie odprawiona o
                                        godz. 8.00"
                                        rozumiem że w sobotę spowiadają?
                                        • katriel Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 08:49
                                          > rozumiem że w sobotę spowiadają?

                                          Pewnie spowiadają. Nasi wrocławscy dominikanie spowiadają, to krakowscy też mogą.
                                          Na stronie wrocławskiego klasztoru wisi:
                                          "Spowiedź przez najbliższe dni od 9 do 19.30.
                                          W Wielki Czwartek i Piątek od 9 do 18.30.
                                          A w Wielką Sobotę od godziny 9 do 13."

                                          Tak przy okazji: z dzieciństwa pamiętam kapucynów, którzy zawsze przez dwie czy
                                          trzy niedziele przed Świętami powtarzali w ogłoszeniach parafialnych do
                                          znudzenia, że w Wielką Sobotę nie spowiadają - po czym jak przychodziła Wielka
                                          Sobota, to spowiadali. Przyszedłszy z koszyczkiem do święcenia zawsze widziałam
                                          kolejkę do konfesjonału. Trochę krótsza niż kilka dni wcześniej albo w pierwszy
                                          piątek miesiąca, ale była - i była obsługiwana. Bardzo mnie to irytowało. Niby
                                          wiadomo: ogłaszają, że nie bedą spowiadać, żeby ludzie nie zostawiali spowiedzi
                                          na ostatnią chwilę; a potem jak przychodzi ktoś potrzebujący (jeden, drugi,
                                          dziesiąty...), to jak mu odmówić spowiedzi? No ale skoro z doświadczenia
                                          wiadomo, ze spowiedź w Wielką Sobotę będzie, to ogłaszanie, że jej nie będzie,
                                          jest jednak jakimś oszustwem. Jak to usłyszy osoba wystarczająco naiwna i
                                          prostolinijna, to przecież uwierzy, do spowiedzi nawet nie spróbuje pójść i
                                          pojednanie z Chrystusem ją ominie.
                                          • paszczakowna1 Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 11:29
                                            U św Jakuba na placu Narutowicza w W-wie są normalnie stałe godziny spowiedzi w
                                            dni powszednie i nazwiska spowiedników wiszą, więc ideał. Ale mówią*, że w
                                            Triduum spowiedzi nie będzie.

                                            * W zeszłym roku była, przynajmniej w Wielki Piątek, więc mam do zapowiedzi
                                            stosunek cokolwiek sceptyczny.
                                • alex05012000 Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 09:00
                                  mader1 napisała:

                                  > Zresztą, napisze Ci, że oprócz tej opisywanej przez Ciebie i
                                  jeszcze jednej sytuacji w rodzinie - ale wtedy ksiądz miał rację, bo
                                  > absolutnie żalu za grzechy nie było, buta była i przeklinanie
                                  > konkretnej osoby- nie spotkałam się, by odesłano kogoś bez
                                  > rozgrzeszenia z powodu samego wyznania grzechów.
                                  mojej mamie kiedy powiedziała, ze na mszy pogrzebowej babci była u
                                  komunii bez spowiedzi (mieliśmy wtedy 2 pogrzeby do załatwiania na
                                  raz i mama nie poszła do spowiedzi, nie zdążyła, wyleciało jej to z
                                  głowy, nie wiem, nieważne...) ksiądz powiedział zeby przyszła za
                                  miesiąc, zadnego rozgrzeszenia nie otrzymała... jak dla mnie to nie
                                  było w porządku...
                                  • twoj_aniol_stroz Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 13:52
                                    Bo takie spowiedzi się mogą przytrafić kazdemu i warto o tym mówić
                                    po to, zeby pomóc drugiemu człowiekowi. Pamiętam moje uczucia po
                                    tamtej spowiedzi, naprawdę nie było to łatwe doświadczenie.
                                    • alex05012000 Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 14:33
                                      niestety, mimo tego co zostało tu powiedziane o spotkaniu z
                                      miłosierdziem itd... osoba i zachowanie spowiadającego ma wielkie
                                      znaczenie i może spowodować, zwłaszcza w przypadku osób mniejszej
                                      wiary, spowiadajacych sie nieczęsto, totalne zrazenie sie do tej
                                      instytucji ... był juz wątek spowiedziowy..nie chcę powtarzać, ale z
                                      jednej strony spowiadamy się Bogu, odpowiadamy przed nim ze swoich
                                      myśli i czynów... ale z drugiej mimo wszystko spowiedz powszechna
                                      nie wystarcza i musi być pośrednik... do końca logiczne to nie
                                      jest...ów pośrednik ma moc odpuścić nam winy (moc praktycznie
                                      boską), a z drugiej strony jest człowiekiem, jest ułomny, ma gorsze
                                      dni ... jeśli moje pojednanie z Panem ma być zależne od migreny
                                      księdza to hmmmm, ja może innym razem...
                                    • isma Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 14:36
                                      No, nie, ale to tez bez przesady - nie mozna zakladac, ze zawsze
                                      odsylajacy spowiednik jest zly, a penitent skrzywdzony. Jak penitent
                                      nie zaluje tego, co zrobil, a np. szuka usprawiedliwien, ze to "nic
                                      takiego", to chyba czasem trzeba go odeslac, zeby sobie pewne rzeczy
                                      zechcial przemyslec?
                                      • kann2 Re: I coś jeszcze... 18.03.08, 16:39
                                        Czy ksiądz może odmówić rozgrzeszenia? Nie tyle może, ile raczej
                                        niekiedy nie może udzielić ważnego rozgrzeszenia. Ponieważ znak
                                        sakramentalny nie stanowi zabiegu magicznego i wymaga współpracy
                                        grzesznika, kłamstwem byłoby powiedzenie „odpuszczam tobie grzechy”
                                        komuś, kto wprawdzie uznaje zło wyznanych czynów, jednak nie ma woli
                                        nawrócenia.

                                        Nie chodzi o absolutną pewność. Smutny przykład św. Piotra, który
                                        zapewniał, że choćby wszyscy zaparli się Mistrza, to on pozostanie
                                        mu wierny, jest dobrym przed taką postawą ostrzeżeniem. Czym innym
                                        jednak jest szczera wola przemiany u tego, kto nie mając złudzeń co
                                        do siebie, postanawia się zmienić i liczy na pomoc z góry. By obaj –
                                        spowiadający ksiądz i pokutnik – nie ulegli urokowi pięknych słów,
                                        spowiednik czasem może (i powinien) zobowiązać spowiadającego się do
                                        konkretnych kroków, które nadają realny kształt postanowieniu. Tak
                                        np. alkoholik (choroba, owszem, ale co z całym, wyrządzanym sobie i
                                        otoczeniu złem?) szczerą w chwili spowiedzi chęć uwolnienia się od
                                        uzależnienia powinien podbudować decyzją podjęcia terapii i dobrze,
                                        jeśli ksiądz potrafi podać mu adres miejsc, w których może znaleźć
                                        pomoc. Dobre chęci przy jednoczesnym odrzuceniu podjęcia
                                        jakichkolwiek, całkiem ludzkich działań zmieniają sakrament w
                                        parodię.

                                        Naprawienie wyrządzonego zła jest warunkiem skuteczności sakramentu.
                                        Oczywiście bywa, że popełnionego zła naprawić się nie da: raniącego
                                        słowa się nie cofnie, kłamstwo o kimś poszło w świat i żyje swoim
                                        życiem, raz odebranego życia przywrócić nie można. Wtedy z tą
                                        świadomością trzeba dalej żyć. Sakrament nie służy zapomnieniu. On
                                        każe pamięć popełnionego zła wystawić na promienie Bożego
                                        miłosierdzia. Wtedy wielkość (nie umniejszanie) popełnionego i
                                        odpuszczonego zła rodzi wdzięczność, uczy powściągliwości w
                                        osądzaniu innych i dodaje sił do czynienia dobra, które tego, co się
                                        złego stało, nie cofnie, ale przynajmniej je nieco zrównoważy.

                                        Czasem w konfesjonale wystarcza deklaracja gotowości naprawienia
                                        zła. Czasem jednak dla uniknięcia sytuacji niejasnych (rozgrzeszenie
                                        zacznie „działać”, kiedy wypełnisz warunek, np. oddasz ukradzione
                                        przedmioty) spowiednik może nie tyle odmówić rozgrzeszenia, ile
                                        zaproponować przerwę w spowiedzi: idź i napraw, będę czekał, aż
                                        wrócisz, i wtedy spokojnie będziemy się radowali owocami sakramentu.

                                        Spowiadający kapłan działa w imieniu Kościoła, któremu Jezus
                                        udzielił władzy odpuszczania grzechów. Znajduje to wyraz w tym, że
                                        każdy ksiądz musi być do tej posługi osobiście autoryzowany przez
                                        biskupa. Ta udzielona przez Kościół władza nie jest bezgraniczna. Są
                                        czyny tak poważne, że przez sam fakt ich popełnienia następuje
                                        wykluczenie ze wspólnoty (ekskomunika) lub, jeśli chodzi o
                                        duchownych, zawieszenie prawa do sprawowania urzędu (suspensa).
                                        Wtedy przywrócenia do wspólnoty dokonać może tylko biskup lub, w
                                        niektórych przypadkach, papież...

                                        (...)

                                        Dodajmy na marginesie: z tego, że ksiądz działa w imieniu i z
                                        upoważnienia Kościoła, wynika także i to, że nigdy nie wolno mu się
                                        kierować własnym widzimisię. Prywatnymi pomysłami na temat moralnych
                                        ocen dobra i zła kapłan może się ewentualnie dzielić z przyjaciółmi
                                        przy kawie. Nie tego oczekuje człowiek, który klęka przy
                                        konfesjonale, gdzie przychodzi, by poddać się osądowi Kościoła.
                                        Formuła rozgrzeszenia przypomina, że w tym miejscu każdy ksiądz
                                        sprawuje „posługę Kościoła”.

                                        Sytuacje jakby bez wyjścia. Tak je w adhortacji „Reconciliatio et
                                        paenitentia” (34) określił Jan Paweł II. Szczególnie ważne jest w
                                        tym zdaniu „jakby” – albowiem wobec Pana Boga sytuacji bez wyjścia
                                        nie ma...

                                        tygodnik.onet.pl/32,0,7563,wyjscia_awaryjne,artykul.html
                • isma Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 23:00
                  mama_kasia napisała:

                  niezależnie od księdza dostają w czasie spowiedzi łaskę
                  > przebaczenia. Boję się przywiązania do "dobrego spowiednika".

                  O, to, to.

                  > Chciałabym np. moje dzieci nauczyć, że niezależnie od tego,
                  > jak w ich ludzkim pojęciu spowiedź wyglądała, spotkali się
                  > w tym sakramencie z Bożym Miłosierdziem.

                  No, wlasnie. I ze istotne jest to, z jakim nastawieniem one do niego
                  podeszly, bo z jakim ksiadz - to sprawa jego sumienia.
              • isma Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 22:41
                Co ja mialam, to ja wiem. I wolalabym o tym sama napisac, jesli
                mozna, a nie byc wyreczana.

                Nie dalej jak w styczniu pisalam tu o takiej "spowiedzi", podczas
                ktorej, eeee, poza jednym zdaniem o charakterze zapoznawczym nie
                udalo mi sie powiedziec nic wiecej, poniewaz wiekowy rezydent
                konfesjonalu zaczal snuc wspomnienia ze swojej mlodosci, zwiazane z
                pasaniem domowego inwentarza. Bez zwiazku byly te wynurzenia, jak mi
                sie wydaje, z moja skromna osoba, a takze - chyba - z sytuacja, w
                jakiej oboje sie znajdowalismy wink)).

                No i coz. Kaca nie mam. Jakos przezylam. Wzielam przy tej okazji
                solidna praktyczna lekcje tego, ze nie nalezy latac w okresie
                szczytu spowiedniczego do tzw. spowiedzi z poboznosci, np. z
                zamiarem wspolnego poreflektowania sobie ze spowiednikiem nad tym i
                owym. Albowiem, jeszcze raz powtorze, poza obligiem przystepowania
                do sakramentu pokuty (nie TYLKO do spowiedzi!) w okresie
                wielkanocnym, spowiedz sakramentalna sluzy zasadniczo uwolnieniu z
                grzechow ciezkich. Kosciol przeciez dysponuje ogromnym bogactwem
                milosierdzia, ktorym szafuje wobec grzeszacego "lekko": w spowiedzi
                powszechnej i w Komunii sw.

                Natomiast co do refleksji, skad grzechy sie biora. Ano, mnie do tego
                doskonale sluzy codzienny rachunek sumienia, ktory sobie przy okazji
                przystepowania do sakramentu pokuty sumuje wink)). Spowiednik nie ma
                absolutnie obowiazku mnie w tym wyreczac. Formowanie sumienia to nie
                jest, moim zdaniem, zajecie od jednej spowiedzi do drugiej. To sie
                powinno odbywac permanentnie.
                Bez tego kazdy spowiednik sie moze okazac niemadry wink)).
                • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 23:25
                  Tylko pół biedy jeśli spowiedź jest "nie na temat" ze strony
                  spowiednika, czy jak było w moim przypadku kiedyś kiedy zostałam
                  pomylona z dzieckiem szkolnym podczas gdy ja właśnie dorobiłam się
                  drugiego dziecka i zapragnęłam je ochrzcić, co jasno powiedziałam.
                  Natomiast zdarzają się spowiedzi, które ranią, które robią zwyczajną
                  krzywdę i wtedy to już nie jest takie proste. Wtedy przejść do
                  porządku dziennego nie jest łatwo.
                  Co do źródła grzechu i przemyśliwaniem nad tym podczas rachunku
                  sumienia. Wszystko jest ok, ale bywają takie chwile, kiedy człowiek
                  pewnych rzeczy nie zauważa, wydaje mu się, że wie, bo wędruje jakąś
                  ścieżką, którą doskonale zna i wtedy spojrzenie z boku może pokazać
                  coś co dotychczas pozostało niezauważone. Dlaczego zakładasz, że
                  sama dasz sobie świetnie radę w ocenie swojego postępowania? Być
                  może gdzieś popełniasz błąd i go nie widzisz? Ja często mam tę
                  refleksję właśnie, że najciemniej jest pod latarnią pod którą
                  właśnie siedzę. I nie rozumiem skąd wniosek, że z mojej wypowiedzi
                  wynika iż formowanie sumienia odbywa się wyłącznie podczas
                  spowiedzi. Myślę, że to była zbyt daleko idąca ocena, tym bardziej,
                  że nie była słuszna.
                  • isma Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 23:49
                    Nigdzie nie napisalam, ze "sama sobie daje swietnie rade" (niemniej
                    zauwazam, ze codzienny rachunek sumienia jest w tym wzgledzie dosyc
                    pomocny).

                    Stwierdzam tyle, ze idac do spowiedzi nie licze na to, ze mi
                    spowiednik dusze przeora. Jesli tak sie zdarzy - wspaniale, bonusik
                    od Pana Boga. Ale jesli nie - to zaprawde, nic zlego sie nie stanie,
                    o ile tylko ja ze swojej strony zrobilam wszystko, zeby ta spowiedz
                    nie byla formalnoscia.

                    Tak, sa spowiedzi, ktore rania. Ale mysmy glownie rozmawiali o
                    tych "innych, lepszych", tych dlugo trwajacych wink)). Mnie sie akurat
                    zdarzaly - daaaawno temu - i te raniace, i - niedawno temu -
                    te "lepsze". Nie wchodzac w szczegoly, bo robic sie tego nie
                    powinno - moge powiedziec tyle, ze te "lepsze" spowiedzi niosa ze
                    soba dokladnie to samo ryzyko, co te raniace: zatracenia sensu
                    sakramentu. Niebezpieczenstwo przedlozenia osoby nad Osobe. Tyle, ze
                    odbywa sie to w znacznie bardziej komfortowych warunkach, i tym jest
                    trudniejsze do zauwazenia.
          • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 17:41
            U nas we wspólnocie jest praktykowana celebracja sakramentu pokuty
            i pojednania. Jest to cała liturgia. Kościół daje taką możliwość.
            Jest czytanie Słowa, homilia, modlitwa i spowiedź indywidualna.
            I z założenia moement spowiedzi indywidualnej jest "wyznaniem
            grzechów". Jedni ojcowie wysłuchają, dają pokutę, rozgrzeszają -
            trwa to chwilę. Inni mówią parę słów. Też nie trwa to zbyt długo.
            I naprawdę może to być "dobra" spowiedź. Długość tego momentu
            spowiedzi nie ma żadnego znaczenie!
            Co innego kierownictwo duchowe, a co innego spowiedź.
            • twoj_aniol_stroz Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 10.03.08, 20:15
              No i fajnie, tyle, że ja odniosłam się do słów o tym, że skoro ktoś
              spowiada się długo to na pewno grzesznik i stąd była opowieść o tym,
              że tak właśnie dziewczyna sądziła.
              W waszej wspólnocie tak jest praktykowane, w mojej jest inaczej, co
              bardzo sobie cenię.
      • magdalaena1977 Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 23:33
        a_weasley napisał:
        > Swego czasu zdarzyło się, że woziłem Minerwę od kościoła do kościoła
        > i nie miała gdzie się wyspowiadać.
        > Między innymi odwiedziliśmy obie warszawskie katedry. Nic.
        > Ani pół spowiednika. A był to, proszę obywatelów pokornie, Wielki Piątek
        > przed południem.

        Mnie też to strasznie denerwuje.
        "Lubię się" tuż przed świętami wyspowiadać. Tak, żeby w Wielką Niedzielę czy w
        Boże Narodzenie być taką naprawdę czyściutką duchowo, a nie taką lekko
        poszarzałą z paczką grzechów powszednich.
        Wydaje mi się, że jest to potrzeba dość naturalna.
        A jednak z każdym rokiem wydaje sie ona iść bardziej na przekór praktyce naszego
        duchowieństwa.
        Rekolekcje wielkopostne są organizowane teraz czyli jakiś miesiąc przed
        świętami. To dla zdecydowanie za wcześnie jak na spowiedź wielkanocną (normalnie
        spowiadam się mniej więcej co miesiąc).
        A potem okazuje się, że w Wielkim Tygodniu spowiedź jest w dni powszednie rano,
        po południu siedzi jeden ksiądz i jest kilometrowa kolejna, więc spowiedź tak na
        szybko. A w Czwartek, Piątek i Sobotę jest Triduum Paschalne, księża nie
        spowiadają, a ci parafianie co nie wyspowiadali się do tej pory, to niedbalcy i
        zapominalscy.

        Co roku podstępnie staramy się z rodziną obejść te zapory i polujemy na kościół,
        gdzie spowiadają w Wielki Piątek czy Sobotę. BTW zawsze lepiej jest zadzwonić na
        plebanię niż jeździć.
        • minerwamcg Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 13.03.07, 01:55
          >BTW zawsze lepiej jest zadzwonić na plebanię niż jeździć.
          Dobrze by było, jeno że telefon do parafii podawany np. w ksiązce telefonicznej
          czy necie jest często telefonem "do biura", czyli do kancelarii parafialnej. I
          w Wielkim Tygodniu nikt go nie odbiera...
        • mama_kasia Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 13.03.07, 10:04
          A w Czwartek, Piątek i Sobotę jest Triduum Paschalne, księża nie
          > spowiadają, a ci parafianie co nie wyspowiadali się do tej pory, to niedbalcy i
          > zapominalscy.

          Przyczyny niewyspowiadania się mogą być różne, ale jednak trochę tak jest, że
          jedną z przyczyn jest niedbalstwo i zapominalstwo, a może bardziej
          nieświadomość, że święta zaczynają się mszą w Wielki Czwartek smile
          • dorotkak Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 13.03.07, 18:24
            dokladnie Wielkanoc ma swoj poczatek w Wielki Czwartek, u nas w parafii od
            Niedzieli Palmowej do Wielkiej Srody trwaja rekolekcje i spowiedz, w Wielki
            Piatek ksieza chodza do chorych, a w Wielka Sobote jest spowiedz caly czas, ale
            generalnie nastawiona na osoby powracajace z zagranicy itd
        • katriel Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 14.03.07, 13:00
          > "Lubię się" tuż przed świętami wyspowiadać. Tak, żeby w Wielką Niedzielę czy w
          > Boże Narodzenie być taką naprawdę czyściutką duchowo, a nie taką lekko
          > poszarzałą z paczką grzechów powszednich.

          Ale grzechy powszednie odpuszcza komunia święta, akt żalu (choćby ten na
          początku mszy), post, jałmużna... Jeśli przystępuję regularnie do komunii, to
          _jestem_ "czyściutka". Chociaż wcale się czyściutka nie czuję... Ale jesli to
          tylko o moje samopoczucie duchowe chodzi, to właściwie dlaczego ono ma mieć
          pierwszeństwo przed zmęczeniem i przepracowaniem spowiedników, przed potrzebami
          tych ludzi, ktorzy faktycznie potrzebują rozgrzeszenia z grzechów ciężkich (a
          którym spowiadając się "z pobożności" w Wielkim Tygodniu zajmuję miejsce w
          kolejce), albo nawet przed myciem okien i pieczeniem ciast?
          • mary_ann Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 14.03.07, 17:52
            Odpowiadasz na :
            katriel napisała:

            >> Ale grzechy powszednie odpuszcza komunia święta, akt żalu (choćby ten na
            > początku mszy), post, jałmużna...


            Otóż to. Inaczej dochodzi do pewnego rodzaju dewaluacji spowiedzi, która staje
            się bardziej aktem kompulsji, niż drogą rozwoju duchowego.
        • sion2 spwoiedz w Wielki Piatek 15.03.07, 15:36
          Nie chcialabym zmyslac ale nie jestem pewna czy aby nie istnieje specjalne
          zalecenie (zalecenie a nie nakaz/zakaz) zeby w Triduum nie spowiadac. Calym
          sercem sie zgadzam z tym, wokol mnie nie ma ani jednej parafii gdzie bylaby
          spowiedz w Wielki Piatek

          za to caly Wielki Post są ogłoszenia gdzie ksiadz na kazdej Mszy mowi
          ze "spwoiedz oprócz zwykłych dni bedzie zorganizowana w dniach od.... do...
          bedziemy spowiadac do 16 do ostatniego penitenta" - zwykle jest to okolo
          tygodnia przed Wielkanocą ksiadz dodaje "nie bedziemy spowiadac w Triduum
          Paschalne, prosze nie zostawiac spowiedzi na ostatnia chwile"
          jak do tej pory nikt pretensji nie zgłaszał

          bo caly Wielki Post jest na pojednania sie z Bogiem, są rekolekcje, są
          spowiedzi w kazdy dzien

          nic dziwnego ze w Wielki Piatek nie ma spowiedzi, to czas zadumy nad Męką
          Jezusa, wyciszenia, nawiedzania Go w "ciemnicy" itd. a sami tez ksieza maja
          mniej czasu gdyz przygotowuja oprawe wieczorna i nastepnych dni

          jesli w Wielki Piatek nie sprawuje sie Mszy sw, tym bardziej nie powinno sie
          celebrowac spowiedzi
          • minerwamcg Re: spwoiedz w Wielki Piatek 15.03.07, 18:44
            > jesli w Wielki Piatek nie sprawuje sie Mszy sw, tym bardziej nie powinno sie
            > celebrowac spowiedzi

            Dlaczego "tym bardziej"??? Czemu nie sprawuje się Mszy świętej to wiem, ale dla
            niespowiadania nie widzę uzasadnienia, ani teologicznego, ani praktycznego.

            Albowiem nawrócenie jest łaską. Łaska ma to do siebie, że "dopada" człowieka w
            dziwnych czasach i miejscach. Gdyby np. ktoś, kto się długo nie spowiadał,
            zapragnął iść do spowiedzi pod wpływem rozważania Drogi Krzyżowej?
            Umożliwianie ludziom pojednania z Bogiem to jedno z największych zadań
            Kościoła. I powinno być realizowane wszędzie, zawsze i na każdym kroku.
            • minerwamcg Re: spwoiedz w Wielki Piatek 15.03.07, 18:51
              Jeszcze a propos "wszędzie i zawsze" - w niektórych miastach są już nocne
              dyżury spowiedników. Według mnie to dobry pomysł. Pojednanie z Bogiem
              przychodzi czasem bardzo niespodziewanie.
              • isma Re: spwoiedz w Wielki Piatek 16.03.07, 07:43
                Yyyyh. No, dobra, zalozmy., ze od biedy sie pogodzic z tym, ze sie nie spowiada
                w Triduum (chociaz argument o tym, ze ksieza maja mniej czasu, bo
                przygotowuja "oprawe" Triduum, do mnie nie trafia - a otoz wlasnie takie rzeczy
                sie powinno pozostawic swieckim, zas kaplani powinni robic to, do czego sa
                WYLACZNIE powolani).
                Ale, u licha, zatem TYM BARDZIEJ nie powinno sie spowiadac podczas sprawowania
                Eucharystii...
                • mama_kasia Re: spwoiedz w Wielki Piatek 16.03.07, 09:36
                  > Ale, u licha, zatem TYM BARDZIEJ nie powinno sie spowiadac podczas sprawowania
                  > Eucharystii...

                  Właśnie! Ale nie wszyscy księża to rozumieją i nie bardzo można
                  ich przekonać. U nas jest ciężko ... sad
                • sion2 Re: spwoiedz w Wielki Piatek 16.03.07, 12:22
                  Czy ja gdzies napisalam ze jestem za spowiadaniem w czasie Eucharystii? jestem
                  przeciwna temu, uwazam ze uwaga powinna byc skoncentrowana na jednym
                  sakramencie i ze sie nie da uczestniczyc w dwoch naraz oraz ze nie godzi sie
                  odwracac uwage od ołatrza na rzecz konfesjonalu. Że nie wspomne o ludziach
                  przychodzacych tylko do spowiedzi w czasie Mszy sw. i wychodzacych potem z niej
                  jakgyby nigdy nic...

                  ja jestem wychowywana i kształtowana w duchowosci gdzie kazdy sakramnet
                  przyjmuje sie jak niezasłuzona łaskę, daną z miłosci przez Boga ale
                  niezasłuzoną, tę która mi sie nie należy - moze stad takie a nie inne moje
                  poglady

                  po prostu jestem kształtowana tak że nie mozna miec podejscia do spowiedzi albo
                  komunii św jako czegos co mi sie nalezy w kazdej chwili bo akurat teraz tego
                  pragne, mnie sie wydaje ze pragne, ze z nawrocenia, ze motywacje mam
                  krystalicznie czyste a tymaczasem gdy ksiedza nie zastane w konfesjonale w
                  duchu ślę gromy na cały niemal Kościół, nie zauwazam tego że może Bóg mówi do
                  mnie przez to wydarzenie braku ksiedza "uniż się bardziej, podjedź z wiekszą
                  pokorą, zdaj się na Mnie, wierz że Ja wszystkim kieruje" - w mojej wspolnocie
                  sie to nazywa duchowosc wydarzen, w duchowosci wydarzen najwazniejsze jest
                  kierowanie ostrza krytyki i zapytan do siebie samego a nie do innych
                  oczywiscie mowie za siebie - usprawiedliwiam tylko swoje poglady z ktorymi nikt
                  sie nie zgadza ale tez nikt nie musi smile

                  spowiedz mi sie nie nalezy, nic od Boga mi sie nie nalezy, wszystko moge
                  otrzymac za darmo ale nie wtedy gdy traktuje Boze dary jak towar w
                  supermarkecie ktory ma byc dostepny 24 h na dobe - tak sie mówi w mojej
                  wspolnocie

                  dlatego osobiscie uwazam za sluszne ze nie ma powszechnego dostepu do spowiedzi
                  w Wielki Piatek, oczywiscie ze jesli ktos ma wyjątkową sytuacje to jego prosba
                  indywidualna powinna byc wysluchana, znam ksiedza ktory nigdy za swego zycia
                  kaplanskiego nie odmowil nikomu spowiedzi bo powtarzal "a jesli to mialaby byc
                  ostatnia spowiedz w zyciu dla tego czlowieka?"

                  natomiast Wielki Piątek jest tak niezwyklym dniem dla mnie, ze zostawiac
                  spowiedz specjalnie na ten dzien jest dla mnie nieporozumieniem, po prostu
                  i mam prawo do wlasnego zdania, nikomu go nie narzucam
                  • isma Re: spwoiedz w Wielki Piatek 16.03.07, 12:32
                    Ale Kasia, my nie do Ciebie z pretensjami przeciez wink)).

                    Tylko, ewentualnie, do naszej umilowanej hierarchii (no bo napisalas, ze to
                    chyba z zalecenia tejze wynika), ktora, jesli tak bardzo dba o to, zeby nie
                    spowiadac w czasie "kalendarzowo" paschalnym, to, kurtka, powinna sie wziac za
                    to, zeby w momencie, kiedy wierni, zgroimadzeni wokol paschalnej tajemnicy
                    Oltarza, jak mowi Lumen Gentium "w konkretny sposob przedstawiaja jednosc Ludu
                    Bozego, ktorej stosownym znakiem i cudowna plaszczyzna jest ten Najswietszy
                    Sakrament", nie fundoawc niektorym sposrod nich, ze sie tak wyraze,
                    ekskomuniki crying((.
                    • isma Re: spwoiedz w Wielki Piatek 26.03.07, 15:23
                      Nooo...!
                      Wiec czytam ja sobie List okolny o przygotowaniu i obchodzeniu swiat
                      paschalnych Kongregacji Kultu Bozego (16 stycznia 1988) i w przepisach na
                      Wielki Piatek stoi tak: "61. Stanowczo zakazane jest w tym dniu sprawowanie
                      sakramentow, z wyjatkiem Sakramentu Pokuty i Namaszczenia chorych."

                      A zatem jak najbaradziej Kongregacja uznaje sensownosc spowiedzi
                      wielkopiatkowej...
                      • mama_kasia Re: spwoiedz w Wielki Piatek 26.03.07, 17:21
                        No to już wcześniej napisałam wink

                        Rzeczywiście w tym liście tak stoi. A swoją drogą list bardzo ciekawy,
                        pouczający smile I gdyby tak wszyscy się stosowali do różnych zawartych tam
                        treści. Jakby inaczej mogły wyglądać te święta...
                        Ale miałam (tak sobie obiecałam) nie narzekać, tylko modlić się więcej.
                        U nas niestety ciągle duża niepewnosć, czy ęedziemy mieć liturgię tak,
                        jak zawsze piękną i bogatą. Szykują się cięcia sad
                        ...Ale dalej modlę się... - to tak mi się pożaliło sad
                        • isma Re: spwoiedz w Wielki Piatek 27.03.07, 10:17
                          No, wiesz - ja rozumiem, ze ponarzekac nalezy, zeby tym samym sobie uswiadomic
                          wieksza potrzebe modlitwy wink)).

                          A co do piekna i bogactwa - za mna chodzi dalej ten dobrowolnie ekskomunikowany
                          sw. Augustyn, o ktorym kiedys pisalam.
                          Czasem chyba doswiadczenie straty jest bardzo potrzebne - i owocne.
                          Trzymaj sie wink)).
                          • mama_kasia Re: spwoiedz w Wielki Piatek 27.03.07, 10:40
                            Wiem, wiem, o tej potrzebie straty ciągle myślę ostatnio.
                            A z modlitwą to jest tak, że chciałoby się działać, przekonywać,
                            udowadniać, pokazywać sens, piękno. A tu wyraźnie widzę, że
                            Bóg chce modlitwy! Nie jest łatwo. Także proszę o wsparcie smile
                          • babka71 Re: Spowiedź w Wielki Piatek 27.03.07, 17:37
                            Każdy , który się nawrówci/pomyśli jest dla Chrystusa jak nowonarodzone
                            Dziecko..Czy to w Wielki Piątek czy w Niedzielę!!
                      • dorotkak Re: spwoiedz w Wielki Piatek 27.03.07, 16:50
                        Dzieczyny, a gdzie ten list znalezc??? napiszcie - prosze!
                        jesli wczesniej jest to przepraszam za slepote, nie moge jakos znlezc
                        • mama_kasia list okólny o przygotowaniu, obchodzeniu świąt ... 27.03.07, 20:26
                          www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/listoosp/wstep.htm
                          • dorotkak bardzo dziekuje:) przeczytam w wolnej chwili 27.03.07, 22:26

                  • dominikjandomin Re: spwoiedz w Wielki Piatek 18.03.08, 18:00
                    sion2 napisała:

                    > Czy ja gdzies napisalam ze jestem za spowiadaniem w czasie Eucharystii? jestem
                    > przeciwna temu, uwazam ze uwaga powinna byc skoncentrowana na jednym
                    > sakramencie i ze sie nie da uczestniczyc w dwoch naraz oraz ze nie godzi sie
                    > odwracac uwage od ołatrza na rzecz konfesjonalu. Że nie wspomne o ludziach
                    > przychodzacych tylko do spowiedzi w czasie Mszy sw. i wychodzacych potem z niej
                    >
                    > jakgyby nigdy nic...

                    Czemu?

                    Ja idę do spowiedzi, a potem do domu (powiedzmy, czasem do innego koScioła na
                    Mszę). Mam uczestniczyć w kawałku Mszy?
          • magdalaena1977 Re: spwoiedz w Wielki Piatek 15.03.07, 19:32
            sion2 napisała:
            > za to caly Wielki Post są ogłoszenia gdzie ksiadz na kazdej Mszy mowi
            > ze "spwoiedz oprócz zwykłych dni bedzie zorganizowana w dniach od.... do...
            > bedziemy spowiadac do 16 do ostatniego penitenta" - zwykle jest to okolo
            > tygodnia przed Wielkanocą"
            Tylko, że w mojej (obecnej i byłej) parafii jest to zwykle coś w stylu
            "rekolekcje na miesiąc przed Wielkanocą"
            "spowiedź w Wielkim Tygodniu w poniedziałek, wtorek i środę od 8:00 do 10:00 i
            od 17:30 do 18:00".
            Tak jakby w ogóle nie istnieli katolicy, którzy pracują do piątku od 9:00 do
            17:00 i woleliby wyspowiadać się spokojnie np. w sobotę.

            > ksiądz dodaje "nie bedziemy spowiadac w Triduum Paschalne,
            > prosze nie zostawiac spowiedzi na ostatnia chwile"
            O właśnie taka postawa mnie denerwuje. Tak jakby moim problemem był fakt, że nie
            wystarczyły mi rekolekcje miesiąc wcześniej. I jakby możliwość wyspowiadania się
            "nie na ostatnią chwilę" mi stworzono.

            > jak do tej pory nikt pretensji nie zgłaszał
            My też nie zgłaszaliśmy. Bo niby jak ?
          • mama_kasia Re: spwoiedz w Wielki Piatek 16.03.07, 09:32
            Sionku, sprawdziłam w różnych dokumentach, bo próbowałam
            znaleźć uzasadnienie, dlaczego w naszej parafii "oficjalnie"
            nie spowiadają w czasie Triduum. Właśnie spowiedź i namaszczenie
            chorych może być w tym czasie udzielane.

            Oczywiście zawsze można zastukać do drzwi plabani i o spowiedź
            poprosić. I to się zdarza i nawet powiedziałabym, że jest to naturalne.
            Jednak "oficjalnej" spowiedzi u nas nie było. Nie wiem, mamy innego proboszcza,
            są zmiany (nie zawsze je rozumiem). Być może będzie teraz inaczej.
            Natomiast dla mnie niespowiadanie ma też charakter wychowawczy. Wcale,
            u nas w każdym razie, nie chodziło o zapracowanie księży, ale o pokazanie,
            że jest czas, długi czas, jeszcze Wielka Środa, aby do Triduum się
            przygotować. Rozumiem "przypadki" nagłe, nawrócenia w czasie choćby
            Liturgii Wielkiego Piątku. Zresztą bliska mi osoba tego doświadczyła.
            Szuka się wtedy spowiednika i on jest i czeka. Jednak, tak ogólnie,
            słuszne jest nauczanie, katechizowanie, żeby w święta (zaczynające się
            już w Wielki Czwartek wieczorem) wejść wyspowiadanym. Można to zrobić
            na ostatnią chwilę w Wielka Środę, jeśli ktoś tak w sercu czuje.
            • isma Re: spwoiedz w Wielki Piatek 02.04.07, 14:01
              No wiec u mnie w parafii sie spowiada w Wielki Piatek. Calodobowo wink)). Do
              bladego switu.
              Ale nie spowiada sie w Wielki Czwartek (czego nie rozumiem) i w Wielka Sobote
              (co, pod pewnymi wzgledami, rozumiem).
              • mama_kasia Re: spwoiedz w Wielki Piatek 02.04.07, 14:44
                Mimo moich różnych wątpliwości spowiedź jak w latach poprzednich.
                Ostatnia w Wielką Środę - celebracja wieczorem ze spowiedzią
                indywidualną.
              • mader1 Re: spwoiedz w Wielki Piatek 02.04.07, 16:18
                spowiedź w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, Warszawa ul. Fieldorfa, parafia o. Pio
                www.opio.waw.pl
            • isma Benedykt XVI tez nie w Wielki Piatek... 10.03.08, 09:09
              Benedykt XVI będzie spowiadał włoską młodzież. W najbliższy czwartek
              Papież poprowadzi w Bazylice św. Piotra nabożeństwo pokutne.
              Zwieńczeniem liturgii będzie indywidualna spowiedź.

              Do licznego udziału w nabożeństwie Papież zaprosił osobiście
              młodzież Rzymu na zakończenie południowego spotkania na Anioł
              Pański. Nabożeństwo to nazwał spotkaniem z Bożym Miłosierdziem.
              Wskazał, że będzie ono ważnym etapem na drodze przygotowań do Dnia
              Młodzieży, najpierw tego obchodzonego w diecezjach w Niedzielę
              Palmową, a następnie do światowego spotkania w Sydney.

              Mistrz ceremonii papieskich ks. Guido Marini podkreślił, że
              sprawowana przez Papieża liturgia pokutna stanowi zachętę dla
              wszystkich wiernych, aby okres bezpośrednio poprzedzający Wielkanoc,
              a kończący pokutną drogę Wielkiego Postu, wykorzystali do
              oczyszczenia się z grzechów w sakramencie pojednania, by z czystym
              sercem uczestniczyć w liturgii Wielkanocnej.

              Jan Paweł II zasiadał w konfesjonale Bazyliki św. Piotra w Wielki
              Piątek i spowiadał wiernych. Benedykt XVI dotychczas nie podjął tego
              zwyczaju. W najbliższy czwartek uczyni to po raz pierwszy.

              www.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=191839
          • mary_ann Re: spwoiedz w Wielki Piatek 02.04.07, 14:30
            U nas (tzn. u nas 'nierejonowo, bo u Dominikanów) spowiedź i w Wielki Piątek, i
            w Wielką Sobotę:

            www.sluzew.dominikanie.pl/klasztor/wielki_post_2007.php
            Choc, przyznam szczerze, współczuję tym, co sie ociągają, bo już wczoraj do
            konfesjonałów stała taaaaaaka kolejka...
          • dominikjandomin Re: spwoiedz w Wielki Piatek 18.03.08, 17:58
            sion2 napisała:

            > Nie chcialabym zmyslac ale nie jestem pewna czy aby nie istnieje specjalne
            > zalecenie (zalecenie a nie nakaz/zakaz) zeby w Triduum nie spowiadac. Calym
            > sercem sie zgadzam z tym, wokol mnie nie ma ani jednej parafii gdzie bylaby
            > spowiedz w Wielki Piatek

            U nas jest spowiedź normalnie, i chwała Panu. Tylko z zapowiedzią, że 15 minut
            przed nabożeństwami wszyscy księża bezwzględnie opuszczają konfesjonały i potem
            już spowiedzi nie będzie.

            Uważam brak spowiedzi w Wielki Piątek za jakieś nieporozumienie.
    • dorotkak Re: spowiednicza nowomowa i nie tylko 12.03.07, 10:23
      u nas w każdy pierwszy piątek jest spowiedz od 15-19:30 z przerwami na Msze Św,
      również przed każdymi świetami i to nie tylko Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą
      ale i przed dniem Wszystkich Św, Bożym Ciałem zawsze organizowane są dodatkowe
      dni spowiedzi, ale ludziom się zwycajnie nie chce wtedy przychodzić! Bo
      najłatwiej jest 5 minut przed Msza przyjśc i mieć pretensje do księdza...
    • mamalgosia stały konfesjonał 12.03.07, 14:34
      No to ja powiem, że w mojej parafii jest właśnie stały konfesjonał. Stały to
      znaczy z przerwą chyba między 12.00 a 12.30. Rewelacja. I co ciekawe - ilekroć
      korzystam, zawsze jest kolejka. Znaczy: potrzeba jest.
      • a_weasley Re: stały konfesjonał 15.03.07, 13:04
        mamalgosia napisała:

        > No to ja powiem, że w mojej parafii jest właśnie stały konfesjonał. Stały to
        > znaczy z przerwą chyba między 12.00 a 12.30. Rewelacja.

        Ba, znam co najmniej dwa katolickie kościoły - w Laskach (w ośrodku, nie
        parafialny) i u jezuitów na Świętojańskiej - gdzie jest wywieszony rozkład,
        kiedy który ksiądz spowiada.
        • wierzba_b Re: stały konfesjonał 17.03.07, 23:22
          W Warszawie to jeszcze u pallotynów na Skaryszewskiej jest stała spowiedź. W
          dolnym kościele, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, w dni powszednie od
          9 do 12.30 i od 15 do 17.30.
          ----------------------------
          A swoją drogą zastanawiam się, czy istnieje takie pojęcie jak dupa państwa wink
        • dominikjandomin Re: stały konfesjonał 18.03.08, 18:05
          a_weasley napisał:


          > Ba, znam co najmniej dwa katolickie kościoły - w Laskach (w ośrodku, nie
          > parafialny) i u jezuitów na Świętojańskiej - gdzie jest wywieszony rozkład,
          > kiedy który ksiądz spowiada.

          U nas (Toruń) u jezuitów też tak jest.

          Gdyby tylko jeszcze było zaznaczone, który ojciec jest z którego konfesjonału...
          bo mam problem z trafieniem na mojego ulubionego... chyba sobie muszę skserować
          tę kartkę i skreślać zła trafienia...
    • dorotkak i jeszcze jeden link 27.03.07, 18:20
      www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1430
Pełna wersja