przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary

16.04.07, 22:17

Pytanie z mojej ankiety smile
Jak to jest z tym przekazem. U mnie zawsze babcie opowiadają jak to było
kiedyś, tj dzieje rodziny, wojnę itd, fakt niezawsze rodzina chce je słuchać,
ja staram się to robić i już rysuje drzewo genaologiczne, by wiedzieć kto żył
jaki był, itp. Gorzej bło z przekazywaniem patriotyzmu i historii, myslę że
bardziej moja mama zajmuje się tym co się dzieje w polityce stąd też moje
zainteresowania. Jak to jest u was, szczególnie tych którzy nie wypałniali
ankiety i niekatolików ? smile
    • kasiamaga Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 15:53
      U nas też babcie opowiadają - ale zawsze chętnie słuchamy smile Poza tym moje
      dzieci uwielbiają opowieści z cyklu "kiedy mama/tata/babcia/ byli mali..."
      Najbardziej lubią te z czasów, kiedy oboje z mężem byliśmy dziećmi - nie moze
      im się pomieścić w głowach, że w sklepach nie było czekolady i mieszanki
      krakowskiej, zeszyty były szare, a buty do szkoły kupowało się na kartki smile I
      tu przy okazji zaczynają się lekcje patriotyzmu... trzeba jakoś to przecież
      wytłumaczyć. Zawsze dbamy, żeby w święta narodowe wywieszać flagę - przy okazji
      mówimy im, jakie to święto i dlaczego jest takie ważne, żeby ten dzień tak
      szczególnie uczcić. W święta nie chodzimy do supermarketów - nigdy. To moja
      żelazna zasada i jasno wytłumaczyłam dzieciom, dlaczego jest to tak ważne dla
      mnie. Większość ważniejszych dat z historii Polski zaznaczamy w ich
      dziecinnych, ściennych kalendarzach, opowiadając jednocześnie o danym
      wydarzeniu. Staramy się to robić w sposób przystępny, bez zbędnych dat i
      faktów, raczej na zasadzie opowieci z dawnych czasów. Natomiast - bardzo
      brakuje mi lekcji, no powiedzmy (w braku lepszego słowa)patriotyzmu w szkołach.
      Ja na przykład śpiewam fatalnie i nie podejmuję się uczyć moich dzieci pieśni
      patriotycznych, ale widzę, że szkoła się też nie kwapi. A szkoda. To wspaniały
      elelment naszej bogatej historii - w tych pieśniach jest wszystko, co w niej
      było najpiękniejsze, najsmutniejsze i najważniejsze. A oni nawet Mazurka
      Dąbrowskiego nie za bardzo... Pozdrawiam (powinnam może napisać "z
      patriotycznym pozdrowieniem" smile ).
      • minerwamcg Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 16:36
        kasiamaga napisała:

        >Natomiast - bardzo
        > brakuje mi lekcji, no powiedzmy (w braku lepszego słowa)patriotyzmu w
        szkołach.
        >
        > Ja na przykład śpiewam fatalnie i nie podejmuję się uczyć moich dzieci pieśni
        > patriotycznych, ale widzę, że szkoła się też nie kwapi. A szkoda. To
        wspaniały
        > elelment naszej bogatej historii - w tych pieśniach jest wszystko, co w niej
        > było najpiękniejsze, najsmutniejsze i najważniejsze. A oni nawet Mazurka
        > Dąbrowskiego nie za bardzo...

        Giertych niedawno proponował wprowadzenie do programów szkolnych właśnie takich
        treści. Do historii, polskiego, WOSu. No, ale to był Giertych, więc wszyscy
        poczuli się w obowiązku skrytykować jego antyeuropejski, zaściankowy i w ogóle
        kompletnie idiotyczny pomysł. "Lekcje patriotyzmu", też coś!
      • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 17:20
        Dałaś taki piękny wzór,jak to robić wink Zaczerpnę trochę, tym bardziej że ze
        śpiewem u mnie nie nie jest źle, mam tez nagrane jakieś pieśni patriotyczne,
        których sama się uczę, bo byly wcześniej gdzieś zasłyszane, ale nieznane.
        Pzatym jak mogę staram się brać udziałze znajomymi w rocznicach np Katyńskich.
        Mam nadzieje, że będę to kontynuować z dziećmi smile
        • skrzynka3 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 19:25
          To ja dopisze pare slow(mimo ze wypelnialam ankietewink jak u nas wygladaja
          lekcje patriotyzmu.
          Rozmowy i opowiadania o dziecinstwie Prababci (na szczescie jedna jeszcze zyje
          i mimo 92 lat ma fenomenalny umysl) Babc, Dziadkow, Rodzicow-przy okazji
          ogladania rodzinnych zdjec czy pamiatek (sporo sie ich zachowalo w domu moich
          Tesciow) a poniewaz tak sie sklada ze losy czlonkow rodziny byly mocno
          splecione z historia Polski wiec to tez takie lekcje historii w ujeciu
          pojedynczego czlowieka.
          Duzo wycieczek po Polsce i wloczenia sie po wszelkich mozliwych muzeach (i to
          od niemowlaka bo my to lubimy wiec robilismy to od zawsze dla siebie) -nasze
          dzieciaki zwykle budza zdziwienie bo kaza sobie wszystko czytac, objasniac
          umiejscawiac w historiiwiec zwiedzanie trwa i trwa.
          Staramy sie zabierac je w szczegolne miejsca rowniez z tej najnowszej historii
          (bylismy w Wilnie pod budynkiem KGB gdzie najprawdopodobniej zginal Pradziadek,
          w Pruszkowie gdzie kilkuletni Dziadek przeszedl przez oboz przejsciowy gdy po
          Powstaniu wyganiano Warszawiakow, pod brama stoczni w Gdansku itp.
          W sierpniu chodzimy zawsze na Powazki, glownie do kwater Szarych Szeregow ale
          tez na mogily Powstancow Slaskich, Powstania 1863 roku bo i tam udzielali sie
          przodkowie.
          Flaga tez jest obowiazkowo z wyjasnieniem dlaczego.
          Rodzina muzykalna wcalosci i mamy w rodzinnym "repertuarze" sporo
          patriotycznych piesni i piosenek.
          Przy okazji stramy sie nigdy nie wybielac, pokazywac ze te uklady z sasiadami
          nie zawsze byly latwe i ze nie wszystko jest czarno-biale a karty naszej
          historii nie tylko swietlane i chwalebne.Ze tak jak bladza pojedynczy ludzie
          tak zdarza sie bladzic i narodom.
          • mamamonika Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 19:42
            Mam nadzieję, że dla was patriotyzm to nie tylko martyrologia...
            • a_weasley Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 11:58
              mamamonika napisała:

              > Mam nadzieję, że dla was patriotyzm to nie tylko martyrologia...

              A tak konkretnie to o co Ci chodzi?
              • mamamonika Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 13:29
                Konkretnie o to, że na hasło "patriotyzm" z definicji pojawia się
                odzew "meczeństwo" "polegli", "sztandar", Sybir, rozstrzelanie itp.
                Wiem, że nasza historia jest pełna wojen i dramatów, ale budując dumę i
                poczucie wartości narodowej (łomatko, ale poleciałam wink) warto odwołać się do
                wartości pozytywnych, do pięknych budowli, mądrych, zdolnych ludzi, ciekawych i
                oryginalnych tradycji
                • a_weasley Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 14:58
                  mamamonika napisała:

                  > Konkretnie o to, że na hasło "patriotyzm" z definicji pojawia się
                  > odzew "meczeństwo" "polegli", "sztandar", Sybir, rozstrzelanie itp.

                  Skoro tak mówisz, to pewnie wiesz.
                  • mamamonika Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 17:49
                    Napisałam do ciebie na PW.
                • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 15:35
                  No wlaśnie dobrze by było gdyby obchodzić z większą chęcią wygrane powstania np
                  Wielkopolskie ( chyba jedyne?)
                  Dla mnie patriotyzm, to nie tylko przeszłość, ale i teraźniejszość.
                  Patriotyzm umiejętność poświęcenia czasem własnych interesów dla
                  ogółu.Przykłady niedawanie i nie branie łapówek, Liczenie się z tym że jest
                  jeszcze ktoś inny, nie śmiecenie na ulicy itd
                  Pytanie trochę retoryczne: Jak uczyć dzieci patriotyzmu dziś ?
    • maadzik3 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 20:27
      Przekaz kultury to dla mnie głównie przekaz wzorców zachowania, wpojenie
      szacunku dla każdego człowieka, tolerancji i zasady "żyj i pozwól żyć" oraz
      poczucia własnej wartości które umożliwi m. in. nonkonformizm w sytuacjach tego
      wymagających, wewnątrzsterowność, ale zarazem wzmocni szacunek dla innych. Jeśli
      chodzi o wartości to podobnie jak wyżej + chęć doskonalenia się i zdobywania
      wiedzy, zachęta do pomocy innym i dzielenia się z nimi, no i wartości
      wypływające z chrześcijaństwa nie uwzględnione w systemie wartości etycznych
      plus minus Kotarbińskiego (spolegliwy człowiek), chyba mi najbliższym świeckim
      systemie wartości. Patriotką nie jestem więc i nic w tym względzie nie robię z
      Młodym. Nie rozumiem pojęcia narodu (w przeciwieństwie do społeczeństwa - z tym
      nie mam problemu), uważam że uczciwość (np. wynikająca z chrześcijaństwa ale nie
      tylko) to wystarczający powód przestrzegania prawa (lub dążenia do zmiany go w
      demokratyczny sposób), płacenia podatków itp. Poza tym państwo jest po prostu
      tworem administracyjnym, który w systemie demokratycznym powoduje delegację
      pewnej części władzy przysługującej obywatelom na najniższy możliwy szczebel na
      którym dane zadania mogą być wykonane (tak powinno być) z przyczyn praktycznych,
      ale to ludzie się liczą a nie państwa więc jest mi obojętne jaką kto ma
      narodowość i obywatelstwo - jest moim bliźnim. Wiara: codzienna lektura Biblii,
      wspólna modlitwa, szkółka niedzielna, dyskusje... Staram się zaszczepić w nim
      żywą wiarę, oby się udało...
      Magda
      • mamamonika Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 17.04.07, 21:54
        Ja też jestem w stopniu znikomym narodowa, a na patriotyzm pompatyczny reaguję
        ciężką alergią, ale naród to nie tylko państwo. To coś więcej niż społeczeństwo
        obywatelskie. Dla mnie poczucie korzeni, świadomość, jakie mamy cechy wspólne i
        skąd się wzięły (a są, chociaż części mogłoby nie być wink) też jest bardzo
        ważna i nie powinna być rugowana z zestawu podstaw osobowości wink
        Chociaż jak dla mnie rzeczywiście temat społeczeństwa obywatelskiego raczkuje,
        a świadomość narodową mamy rozdętą do granic absurdu
        • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 00:08
          Myslę, że łatwiej jest dostrzec te cechy wspólne wyjeżdzając do innego kraju.
          Dla ciekawostki powiem wam że np matki Polki są bardziej troskliwe, ubierają
          dziecko, owijają jak są zimmne dni. To jedna z cech być może niezauważalnych smile
        • maadzik3 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 23.04.08, 19:33
          No, ale ludzie ktorzy mieszkaja w granicach dzisiejszego panstwa czesto maja
          rozne korzenie. Czesc wielu rodzin wywodzi sie z Zaolzia, czesc z Dolnego Slaska
          (zdecydowanie do II wojny niemieckiego), czesc z cieszynskiego - bardzo
          polskiego, ale niekatolickiego i na tym tle szykanowanego. Jako Slazaczka lepiej
          znam poludnie, ale podobnie bywa na polnocy, na zachodzie. I czesto na dawne
          przywiazanie do jakiejs polskosci naklada sie wspomnienie szykan z lat 45-56 na
          gruncie "wy jestescie Niemcami". Szykan dotykajacych ludzi okreslajacych sie
          jako Polakow z rak innych Polakow. Bo nie ten akcent, nie ta babcia, nie ta
          wiara... W szkole sprzedaje sie historie niejako "glownego nurtu", a co zrobic
          gdy z tym domowym nurtem historii stoi to czasem w ostrym konflikcie? Dlatego
          wole pojecie spoleczenstwa, bo kladzie wiekszy nacisk na to co laczy nas teraz,
          bez rozdrapywania na nowo ran przeszlych choc historie znac i rozumiec nalezy.
    • minerwamcg Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 01:35
      Przypomina mi się jedna hrabina, która ubolewała nad nieznajomością u młodego
      pokolenia rodzinnych koligacji i dziejów poszczególnych przodków: "Ach ta
      dzisiejsza młodzież, kompletnie nie zna historii Polski!".
      Można się z niej nabijać, ale swoją rację babina miała. Świadomość nie
      wypadnięcia sroce spod ogona jest dla człowieka cholernie ważna. Kiedy wiem, że
      nie wzięłam się znikąd, ktoś był przede mną, i ktoś, co daj Boże, będzie po
      mnie, czuję się na tym świecie pewniej. I w małej i w dużej skali.
      To przekonanie chciałabym przekazać naszym dzieciom. Zaczynając od domu: starych
      mebli po pradziadku, zdjęć w sepii przedstawiających wąsatych panów i panie w
      kapeluszach, wspomnień - naszych z PRLu, dziadków z wojny i tuż po. Nie wiem,
      kto nauczy Janka "Pierwszej Brygady" a kto "Hej chłopcy, bagnet na broń".
      Obstawiam Weasleya, bo najlepiej śpiewa. Ale ktoś na pewno.
      A przecież będzie jeszcze Wawel, Muzeum Powstania, groby królewskie i kwatera
      Szarych Szeregów na Powązkach. Pochodzimy z takiech miast, że inaczej się nie
      da. Zakładamy optymistycznie, że nasze dzieci nie będą ani ślepe, ani głuche.
      My tylko pomożemy słuchać i patrzeć.
      • mama_kasia Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 08:51
        Wiele osób w moich okolicach jest przyjezdnymi, którzy
        swoje korzenie zostawili gdzieś w innej części kraju.
        To widać, jak są wolne dni. Rozjeżdżamy się.
        Moi rodzice są pierwszym pokoleniem zmoje rodziny, które zamieszkało
        tutaj. I takich rodzin jest więcej. Myślę, że dlatego też jesteśmy
        inni od tych z południa Polski, gdzie silniejsze są więzy rodzinne.
        U nich gościnność wylewa się. U nas jest powściągliwa. My jesteśmy
        chłodniejsi. To tylko takie teoretyzowanie, ale może coś z tego jest...
        W każdym razie potrzebuję korzeni. Chcę się przyznawać do jakiejś
        wewnątrzpolskiej kultury. Dlatego zawsze z dumą mówię, że moja
        mama jest z Kaszub, że urodziłam się na Kaszubach, że tam mieszka moja
        rodzina.
    • otryt Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 12:17
      Pradziadkowie i prababcie moich dzieci urodziły się, gdy niepodległej Polski
      jeszcze nie było. Pochodzą z trzech różnych zaborów. Rodzice mojej mamy
      urodzili się na Kaszubach pod zaborem pruskim, rodzice ojca na kresach
      wschodnich pod zaborem rosyjskim, rodzice teścia są ze Lwowa, a rodzice
      teściowej z okolic Lwowa, a więc z zaboru austriackiego. W dzisiejszej Polsce
      nadal widać różnice regionalne, choć nie są tak wielkie jak były w 1918 roku.
      Te różnice kulturowe domów rodzinnych, z których wyszli moi rodzice były tak
      wielkie, że uniemożliwiały im wspólne, zgodne życie. Nie twierdzę, że to była
      główna przyczyna nieporozumień, ale moim zdaniem bardzo istotna. Ojciec nazywał
      Kaszubów Niemcami, mama ludzi z kresów wschodnich Ruskami. Pomiędzy tym, my
      dzieci. Niechętnie nastawiałem się do kultur, które były przyczyną wojen w
      domu, starałem się unikać w swoim języku wszelkich regionalizmów językowych,
      dopuszczałem tylko język literacki, jaki był w ogólnopolskiej telewizji, radiu,
      szkole. Bo język jakoś naznaczał. Rozumiałem doskonale kaszubski język jednej
      babci i śpiewne zaciąganie niczym Kargula i Pawlaka drugiej babci, jednak w
      najmniejszym nawet stopniu nie starałem się mówić tak samo. Historia terenów
      przygranicznych była bardzo trudna, były małżeństwa mieszane, które powstawały
      w lepszych okresach wspólnej historii sąsiednich narodów. Najpierw granic nie
      było, później przesuwały się co rusz zostawiając rodziny po jednej lub po
      drugiej stronie. W trudniejszych okresach podziały dramatycznie szły w poprzek
      rodzin. Dziś staram się te dwie tak różne historie integrować w sobie,
      wydobywać ich piękno i bogactwo, dzieciom przekazując tylko to, co w nich
      najlepsze.

      Piękna jest historia przyjaźni dwóch chłopaków z Galicji. Służyli razem w armii
      cesarsko-królewskiej w 1916 roku. Linia frontu stanęła na parę miesięcy w
      Alpach, mieli po 19 lat. Drogi zasypane lawiną przerwały działania wojenne na
      parę miesięcy. Zachowało się nawet zdjęcie zrobione wspólnie w okopie. Potem
      ich losy się rozeszły, znaleźli się 30 lat później, gdy szli w 1946 roku w tej
      samej procesji Bożego Ciała w Gdańsku. Dziesięć lat później ich dzieci wzięły
      ze sobą ślub. Ich dzieci to moi teściowie.

      Pomnik syrenki warszawskiej nabrał dla mnie nowego znaczenia, jest mi
      emocjonalnie bliższy. Modelką pozującą artystce, która stworzyła ten pomnik w
      1937 roku była Krystyna Krahelska. Była ona przedwojenną harcerką, poetką,
      twórczynią wspomnianej tutaj pieśni: "Hej chłopcy, bagnet na broń!". Otóż
      Krahelska podczas okupacji szkoliła przyszłe sanitariuszki w Puławach, gdzie
      mieszkała. Jedną z tych szkolonych dziewczyn była moja teściowa, która miała
      wtedy 17 lat. Krahelska zginęła w pierwszych dniach powstania warszawskiego.


    • kasiamaga Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 12:43
      Droga minerwo, widzisz, ja z panem Giertychem mam duży problem - nie ufam mu i
      nie lubię go. W dodatku uważam, że jest beznadziejnym ministrem. Jego pomysły
      naprawy polskiej szkoły są efekciarskie, czasem irracjonalne, ale niczego i s
      t o t n e g o w całym problemie polskiego szkolnictwa nie zmieniają. I bardzo
      nieufnie podchdzę do wszelkich inicjatyw "odgórnego" narzucania programów
      nauczania. Wszystko, co na siłę, zawsze będzie wywoływało skutek odwrotny od
      zamierzonego. Ja raczej miałam na myśli inicjatywę własną nauczycieli -
      jakkolwiek by to nie brzmiało... Nauczyciele teraz nie mają czasu ani ochoty na
      własne inicjatywy, choć bywają wyjątki. Wyjścia z klasą do muzeów, odwiedzanie
      miejsc pamięci narodowej, wspólne obchodzenie rocznic i świąt narodowych...
      Dlaczego nie? W klasie mojego starszego dziecka (III klasa podstawówki) przed
      świętem 11 listopada dzieci dowiedziały się jedynie, że jutro mają wolne - z
      okazji święta. Koniec, kropka. Dlaczego nie kazać im sprawdzić w encyklopedii
      co to za święto, napisać krótkiego wypracowania, naprawdę króciutkiego.
      Dlaczego nie przynieść portretu Marszałka, nie zaiscenizować krótkiej scenki
      historycznej? Pomijam sam fakt, że mieszkając w Krakowie, dzieci naprawdę mają
      GDZIE iść, zeby zobaczyć miejsca związane z Marszałkiem. I co? I NIC, totalnie
      NIC!!!! Czy odgórna decyzja to zmieni? Na pewno nie. Ja właśnie w szkole
      podstawowej nauczyłam się większości piosenek z Powstania Warszawskiego
      (krakowska podstawówka wink) - nie dlatego, że nam tak kazano (wręcz
      przeciwnie), ale dlatego, że nasza nauczycielka od muzyki była maniaczką
      swojego przedmiotu. Nikt nie dostał z muzyki promocji do następnej klasy, nie
      umiejąc wszystkich zwrotek Mazurka Dąbrowskiego!!!! Ktoś jej kazał robić coś
      takiego? Nie. A w szkole moich dzieci na uroczystych apelach Mazurka puszcza
      się z taśmy - samą melodię! Nikt nie śpiewa. Pozdrawiam, Kaśka.
      • a_weasley Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 15:06
        kasiamaga napisała:

        > Droga minerwo, widzisz, ja z panem Giertychem mam duży problem - nie ufam mu i
        > nie lubię go.

        Problem to polega na tym, iż fakt, że się nie lubi Giertycha, zbyt wielu osobom
        zaburza zdolność oceny jego pomysłów.

        > własne inicjatywy, choć bywają wyjątki. Wyjścia z klasą do muzeów, odwiedzanie
        > miejsc pamięci narodowej, wspólne obchodzenie rocznic i świąt narodowych...
        > Dlaczego nie?

        Z dwóch powodów.
        Po pierwsze tego, żeby nauczyciele mieli warunki do własnych inicjatyw, nie
        zadekretujesz tym bardziej. Natomiast możesz na przykład zadekretować, że hymn
        się śpiewa, a nie słucha z taśmy.
        Po drugie nauczyciele muszą przede wszystkim realizować program, tak było, jest
        i będzie. A na własne inicjatywy mogą sobie pozwolić - abstrahując od chęci - w
        miarę wolnego czasu. Czasu, którego jest za mało. Czasu, o którego marnowanie
        nowocześni rodzice orientujący się na przyszłość będą mieli pretensje.
        Co innego, jeśli te wycieczki i inne będą w programie.

        > W klasie mojego starszego dziecka (III klasa podstawówki) przed
        > świętem 11 listopada dzieci dowiedziały się jedynie, że jutro mają wolne - z
        > okazji święta. Koniec, kropka. Dlaczego nie kazać im sprawdzić w encyklopedii
        > co to za święto, napisać krótkiego wypracowania, naprawdę króciutkiego.
        > Dlaczego nie przynieść portretu Marszałka, nie zaiscenizować krótkiej scenki
        > historycznej? Pomijam sam fakt, że mieszkając w Krakowie, dzieci naprawdę mają
        > GDZIE iść, zeby zobaczyć miejsca związane z Marszałkiem. I co? I NIC, totalnie
        > NIC!!!! Czy odgórna decyzja to zmieni? Na pewno nie.

        A to już jest Twoja dowolna spekulacja.

        > Ja właśnie w szkole
        > podstawowej nauczyłam się większości piosenek z Powstania Warszawskiego
        > (krakowska podstawówka wink) - nie dlatego, że nam tak kazano (wręcz
        > przeciwnie), ale dlatego, że nasza nauczycielka od muzyki była maniaczką
        > swojego przedmiotu. Nikt nie dostał z muzyki promocji do następnej klasy, nie
        > umiejąc wszystkich zwrotek Mazurka Dąbrowskiego!!!! Ktoś jej kazał robić coś
        > takiego? Nie.

        Ktoś by jej teraz na to pozwolił? Nie.

        > A w szkole moich dzieci na uroczystych apelach Mazurka puszcza
        > się z taśmy - samą melodię! Nikt nie śpiewa. Pozdrawiam, Kaśka.
    • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 12:47
      Moi dziadkowie również zamieszkali na zachodzie po wojnie. Weszli di pustych
      poniemieckich domów. Ostatnio miałam okazję wysłuchać po raz pierwszy jak
      babcia opowiadała o tym. Niemców wysiedlono rano, tak szbko że nie zdarzyli
      zjeść śniadania. Pozostawiono wszystko. Niewątpliwe to ich ówczesna tragedia,
      ale też konsekwencja wojny.
      Jeśli chodzi o historię po odzyskaniu niepodległości, to bardzo mnie ona
      ostatnio interesuje.Ogólnie mówi się że Polska poradziła sobie ze scaleniem
      zaborów. Walczyły wtedy dwie frakcje Józefa Piłudskiego i Ruchu narodowego
      Romana Dmowskiego. Podobno ci którzy nie popierali Piłudskiego po przewrocie
      majowym byli więzieni i bici. Znam to też z relacji jednego ze znajomych
      którego dziadek tego doświadczył.
      Denewuje mnie uczenie histori, która jest trochę mitem. np J.Piłsudski jest
      bohaterem. Znam zdanie historyków którzy widzą to inaczej.

      Zastanawiam się jak wprowadzać patriotyzm w przedszkolu..co byście chcieli by
      wasze dzieci były uczone w przedskzolu? Z tego co wiem to w przedszkolach
      raczej stawia się na europejskość.
    • kasiamaga Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 13:53
      Samo słowo "europejskość" wywołuje we mnie dreszcze smile Czy nie można być
      Europejczykiem, będąc Polakiem? I vice versa... Unia Europejska to również
      wspólnota ojczyzn, czyż nie? Jeśli chodzi o przedszkole - nasze pod tym było
      wspaniałe (i może dlatego taki mam żal do szkoły). Dzieci uczyły się wielu
      ludowych piosenek, z okazji dnia dziadka/babci/mamy/taty wystawiały jasełka (w
      styczniu), legendy polskie (w naszym przypadku konkretnie krakowskie), uczyły
      się o polskiej fladze i godle narodowym. "Uczyły się" to może za dużo
      powiedziane - wykonywały prace plastyczne, różnymi technikami. To były tzw. dni
      flagi i dni godła w przedszkolu. W zerówce przedszkolnej chodziły na lekcje
      muzealne na Wawel - miały wykupiony cały cykl takich lekcji, nie tylko jedną
      jak w szkole. Nie było tego patriotyzmu jakoś tak strasznie dużo - na
      szczęście smile, ale dokładnie tyle, ile mały trzylatek, potem cztero -, potem
      pięciolatek itd. zrozumieć może. I wszystko w formie zabawy. Były też dni
      europejskie, a jakże. W dzień włoski dzieci robiły np. pizzę w kuchni smile W
      dzień brytyjski była herbatka o 17.00 itd., itd Pozdrawiam serdecznie
      P.S.Osobiście nie uważam, że Piłsudski był nieskazitelny, ale przy okazji 11
      listopada raczej wypada o nim wspomnieć smile
      • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 14:08
        Dziękuję za odpowiedź smileWłaśnie z tymi piosenkami w przedszkolach to bieda. Ani
        nie są melodyjne (tzn wpadające w ucho ani wartościowe) podam przykład tytuł
        piosenki na Mikołaja "Mikołaj tańczy rocka" porażka. Nie chcę genaralizować
        jednak byłam na praktykach w kilku przedszkolach i się nasłuchałam.

        A co do 11 litpada, niektórzy mówią,że powinniśmy świętować datę podpisania
        Traktatu Wersalskiego, ale jak już się przyjęło to niech tak będzie.
        • otryt Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 14:18
          Moim zdaniem zarówno Piłsudski, jak i Dmowski bardzo wiele włożyli w dzieło
          odzyskania niepodległości. Dzieliło ich wiele, nawet osobiste animozje. Jednak
          w ważnych dla Polski sprawach potrafili być ponad tym. Ich współpraca
          przyczyniła się do sukcesu Polski podczas konferencji międzynarodowej w
          Wersalu. Oczywiście, nie byli święci. Wielu ludzi jednak lubi patrzeć na te
          dwie postacie w sposób czarno-biały. Jeden jest cacy, drugi jest be. Albo
          odwrotnie. Mnie jest obce takie widzenie, doceniam zalety obydwu. Szkoda, że
          dzisiejsi politycy nie potrafią współdziałać jak Piłsudski i Dmowski w czasie
          Wersalu.
        • kasiamaga Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 14:20
          Droga Anies, rozbawiłaś mnie tym Mikołajemsmile W okresie mikołajowo -
          świątecznym były po prostu kolędy i pastorałki (to dopiero lekcja tradycji!) A
          co do reszty... Jest mnóstwo ludowych piosenek, które mogą być zaśpiewane przez
          przedszkolaki. U nas przebojem było "w zielonym gaju ptaszki śpiewają".
          Wykonanie było przecudne wink Moja mładsza latorośl zamęczała nas tą piosenką
          miesiącamismile Doszło do tego, że starszemu, jak był niegrzeczny, mówiliśmy "bo
          powiemy Zośce, żeby zaśpiewała w zielonym gaju". Skutek był natychmiastowy.
          • anies821 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 15:27
            Ano tak to bywa winkwink
            Macie może jakies mp3 z wartościowymi piosenkami dla dzieci?? Chętnie bym się
            pouczyła bo marna była ta moja muzyka ( uczyła ta babka która śpiewala Mikołaja
            Rocka wink) Z dzieciństwa trochę pamiętam ale to mało.
            Naściągałam trochę fasolek, ale może jest jeszcze coś innego smile
            Ps Szkoda ze nie mogę uczyć religi w przedszkolu, mogłabym wtedy śpiewać z
            dziećmi np Arkę Noego ;D
        • luccio1 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 22.04.08, 21:23
          Dla Polski dzień 11 listopada 1918 oznaczał początek polskiej suwerennej władzy
          państwowej w stolicy - w chwili, gdy POW sięgnęła po tę władzę, skoro tylko
          okupacja niemiecka skutkiem rewolucji w Berlinie zaczęła się sypać.
          Oczywiście to, co się działo w Warszawie, ma swój związek z tym, co się odbywało
          tegoż 11 listopada w wagonie kolejowym pod Compiegne (kapitulacja Niemiec) -
          choć nie jest to bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy (raczej dwa skutki tej
          samej przyczyny).

          Tak więc, początkowa data odzyskanej niepodległości Polski bazuje na faktach,
          nie na deklaracjach!
      • a_weasley Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 18.04.07, 15:01
        kasiamaga napisała:

        > Samo słowo "europejskość" wywołuje we mnie dreszcze smile

        We mnie również, zwłaszcza zaś utożsamianie Europy z UE i nazywanie sceptycznego
        stosunku do tego tworu "antyeuropejskością" czy zgoła fobią. Co to ma za
        znaczenie, czym jest Unia Europejska?
      • paszczakowna1 "europejskość" 19.04.07, 16:38
        > Samo słowo "europejskość" wywołuje we mnie dreszcze smile Czy nie można być
        > Europejczykiem, będąc Polakiem? I vice versa... Unia Europejska to również
        > wspólnota ojczyzn, czyż nie?

        Słowo jest w porządku, gorzej z treściami, które bywają pod nie podkładane. Bo
        coś takiego jak "europejskość" - w sensie bycia Europejczykiem, albo w węższym
        znaczeniu "poczucia bycia Europejczykiem" istnieje. Doświadczyłam tego na
        własnej skórze, przy okazji kilumiesięcznego pobytu w Stanach (jako że poczucie
        tożsamości kształtuje się przy zetknięciu z obcym). Cierpiałam tam na potworną
        nostalgię, i jak wylądowałam w Amsterdamie (gdzie nigdy wcześniej nie byłam, a
        poczułam się "wreszcie w domu") zorientowałam się, że w dużej mierze tęskniłam
        nie tyle za Polską, co właśnie za Europą. [I zrozumiałam, dlaczego napotkany w
        mieście na południu Stanów Niemiec prawie rzucił mi się na szyję, jak dowiedział
        się, że jestem z Polski.]

        I "patriotyzm europejski" istnieje też, przynajmniej w formie zalązkowej.
        Osobiście jest mi przyjemnie, jeśli się dowiaduję, że np. w jakiejś dziedzinie
        nauki Unia Europejska jest lepsza od Stanów czy Japonii. Coś zatem w tej
        "europejskości" jest.

        A przedszkole podziwiam. Żeby tak mojej córce się takie trafiło.
    • mader1 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 20.04.07, 09:37
      Aleś trafiła z tym wątkiem. Siostry z przedszkola poprosiły mnie i inna mamę,
      byśmy ( niezależnie) przygotowały od strony rodziców propozycje takiego
      kompleksowego projektu oswojenia z patriotyzmem, kulturą polską realizowanego w
      ciągu całęgo roku przedszkolnego uwzględniającego i różny wiek dzieci i
      historię przedszkola i propozycję pikniku i wyjazdu parodniowego i konkursu
      piosenek i inscenizacji bądź przedstawień. Chcą ubogacić to, co do tej pory
      robiły.
      Mam koncepcję smile Jeżeli siostry ją zaakceptują, pochwalę się smile
    • isma Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 20.04.07, 09:50
      No wiec ja mam male serce. Miesci sie w nim zasadniczo tylko to, co najblizsze,
      to, na co jako osoba aktywna obywatelsko wink)) moge miec wplyw. Niestety, eeee,
      no, bialo-czerwona nie wywoluje we mnie wzruszen (co nie znaczy, ze uwazam,
      izby nie byl wskazany dla kazdego pewien poziom wiedzy o kulturze i historii
      wlasnego narodu - ale to raczej pozostaje na poziomie czysto erudycyjnym, nie
      emocjonalnym). Troche inaczej ma moj maz, ktory w czasach szczeniecych
      wywieszajac bialo-czerwona na balkonie proklamowal tym samym przylaczenie tego
      skrawka sowieckiego imperium do Polski wink)).

      Wiec nasze "nauczanie patriotyzmu" zaczyna sie od dziejow rodzinnych, a konczy,
      przynajmniej teraz, na oplotkach Bronowic. Za to realizujemy je, mozna
      powiedziec, doglebnie: osadzanie chochola, doroczne swiecone (w samo poludnie,
      bez "tasmy", gromadzace cala parafie oraz oplotkowych sympatykow takich jak
      my), park w dawnym korycie rzecznym Mlynowki Krolewskiej.
      Spojrzenie "gospodarskim okiem" na skate-park, ktory byl projektowany przez
      trzech pryszczatych gimnazjalistow w naszej kuchni, a ktorym wygralismy miejski
      konkurs inwestycyjny.

      Pewnie kiedys powiemy o Kresach. No, chyba ze wczesniej powstanie Zjednoczona
      Republika Polski i Ukrainy wink)).
      • luccio1 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 22.04.08, 21:41
        isma napisała:
        Troche inaczej ma moj maz, ktory w czasach szczeniecych
        > wywieszajac bialo-czerwona na balkonie proklamowal tym samym przylaczenie tego
        > skrawka sowieckiego imperium do Polski wink)).

        Dokładnie taką samą wymowę mają dziś biało-czerwone kwiatki w skrzynkach na
        oknach mieszkań lwowskich zamieszkałych przez Polaków.
    • maadzik3 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 20.04.07, 11:41
      No coz, mam podobnie jak Isma (chyba, jeśli Ismo się nie przyznasz do tego co
      napiszę skontruj proszę. Jeśli już to interesuje mnie "mała ojczyzna", heimat
      jak to określa trafnie niemiecki. A ponieważ jestem Ślązaczką drażni mnie wiele
      w "ogólnopolskim" przekazie historii nowej i najnowszej. Region z którego
      pochodzę był zawsze wielokulturowy, wieloreligijny i wielojęzyczny (jak większa
      część I RP) i dodatkowo przez ponad 600 lat niezwiązany politycznie z Polską. W
      tym sensie przechowanie języka i późniejsze powstania to mały cud. Ale o tym (o
      jego odrębności politycznej) w szkole się nie mówi. Jest czarno-biały obrazek
      polsko-niemieckiego Śląska. O Czechach np. ani mru mru. Jeśli chodzi o 20-lecie
      międzywojenne politycznie postrzegane jest przez pryzmat Piłsudskiego lub jego
      przeciwników (głównie Dmowskiego lub Witosa). Autorem przyłaczenia Śląska do
      Polski, ale też jego autonomii był Wojciech Korfanty, wcześniej poseł do
      Reichstagu - wybrany demokratycznie mimo polskości do której się przyznawał,
      potem bardzo antyniemiecki, po przewrocie majowym uwięziony w Berezie
      Kartuskiej, w 29 r. zmuszony do emigracji, wrócił tylko na ostatnie miesiące
      życia w 39 r. Szeroka autonomia finansowa i legislacyjna polskiego Śląska była
      starannie po wojnie przemilczana. Podobnie jak próbowano przemilczeć fakt
      istnienia polskiej ludności ewangelickiej (jak moja rodzina), którą często
      wysiedlano jako Niemców. O przedstawieniu stosunków polsko-niemieckich lepiej
      nie mówic, przez powojenne lata nie wolno było tu uczyć się niemieckiego w
      szkołach (do Gierka chyba), postacie takie jak Matka Ewa zostały zapomniane,
      ludziom przymusem zmieniano metryki urodzenia. Nawet na fali odkłamywania
      historii po 89 r. mówiąc o zbrodniach stalinowskich przemilczano np. działający
      po wojnie dla ludności cywilnej Śląska tzw. obóz zgoda w Świętochłowicach, dawną
      filię Auschwitz. Nie mówię że są to rzeczy najważniejsze, ale warto je odkurzyć,
      bo wciąż wiele faktów z historii mojej małej ojczyzny brzmi jak polsko-niemiecka
      propaganda w różnych odcieniach (zależy kto wygłasza). A ja uwielbiam historię a
      nie cierpię propagandy. Znam rodziny w których w pokoleniu naszych dziadków byli
      tacy co prawie nie znali polskiego i tacy którzy walczyli w powstaniach. I
      często dobrze się dogadywali i zgodnie żyli. I dlatego pisałam że nie rozumiem
      idei narodu, to pojęcie dzieli a ja lubię gdy ludzie skupiają się na tym co
      łączy. Wszędzie są ludzie dobrzy i źli, mądrzy i głupi, podzielający nasze
      poglądy i im przeciwni (a w obu tych grupach mądrzy i głupi, w obu fanatycy i
      umiarkowani). A każdy z nich jest moim bliźnim. I mam nadzieję że tragedii
      związanej z narodem takiej jaką była napaść Niemiec i ZSRR ale i takiej jaką po
      wojnie spowodowano na Śląsku a przed wojną jaka przyczyniła się do wysłania
      polskich czołgów do Hradec Kralove w 38 r. już nie dane nam będzie doświadczyć.
      Ale ja pojęcia narodu jakoś nie lubię.
      Magda
      • isma Mowo, ojczyzno moja 20.04.07, 12:51
        Mhm, ja tez.

        Z tym, ze ja nie napisalam jeszcze o jednej istotnej rzeczy. O ile tez jakos z
        pojeciem narodu dosc opornie sobie radze, to wazna dla mnie kategoria jest
        jezyk. Ja jestem w nim na tyle zakorzeniona, ze jakkolwiek wladam jakims tam
        jednym, drugim czy trzecim obcym, to nie wyobrazam sobie trwalego
        funkcjonowania w innej przestrzeni jezykowej, a i kulturowej zarazem. Byc moze
        wynika to z tego, ze moje zycie - zawodowe, ale nie tylko - jest w glownej
        mierze wlasnie na pracy w jezyku oparte, na porozumiewaniu sie, komuni-kacji ;-
        ))).

        Jak patrze na slubnego, ktory, no, nie ma bata, niektorych kontekstow, fraz,
        aluzji - nigdy nie zrozumie, to sobie mysle, ze chyba bym nie chciala tak miec.
        Kocham Wlochy np., mam tam wielu przyjaciol, mieszkalam tam pare razy po kilka
        miesiecy, nie zlicze, ile razy wpadalam "wycieczkowo", mowie w miare dobrze po
        wlosku - ale jednak jest to dla mnie obce srodowisko. Ja nie umiem w
        powszedniej rozmowie "mowic Dantem", bo "mowie Mrozkiem" wink)).
        • maadzik3 Re: Mowo, ojczyzno moja 20.04.07, 12:57
          W języku też jestem mocno zakorzeniona, ale to dotyczy chyba większej części
          ludzi, co nie zmienia faktu, że są kraje gdzie równolegle funkcjonuje kilka
          języków, więc ludzie mją różne pierwsze języki i kraje w których używa się tego
          języka co w kilku innych... Kulturowo potrafię się znaleźć za granicą bez
          problemów, mieszkać tam, funkcjonować, natomiast język (mimo znajomości innych)
          jest mi najbliższy polski. Fakt.
          M.
      • luccio1 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 22.04.08, 21:35
        maadzik3 napisała:
        > ...do wysłania
        > polskich czołgów do Hradec Kralove w 38 r.

        Polskie czołgi jechały do Hradca Kralové w sierpniu 1968 - w ramach
        "internacjonalistycznej pomocy" układu warszawskiego.

        W październiku 1938 Polska odzyskała zachodnią część Śląska Cieszyńskiego - do
        granicy uzgodnionej 1 listopada 1918 przez oba miejscowe komitety narodowe:
        polski i czeski.
        W styczniu 1919 r. Czechosłowacja dokonała zbrojnego najazdu na Polskę - a
        podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. mocarstwa zachodnie "klepnęły"
        granicę dzielącą Cieszyn wzdłuż Olzy (co po II wojnie światowej potwierdził Stalin).
      • a_weasley Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 24.04.08, 16:13
        maadzik3 napisała:

        > Wojciech Korfanty,
        <ciach>
        > po przewrocie majowym uwięziony w Berezie
        > Kartuskiej, w 29 r. zmuszony do emigracji,

        Był to niezwykle utalentowany człowiek. Między 1926 a 1929 rokiem siedział w
        obozie utworzonym w roku 1934.

        > przed wojną jaka przyczyniła się do wysłania
        > polskich czołgów do Hradec Kralove w 38 r.

        Hradec Kralove nie leży na Zaolziu. Osobiście widziałem. W Hradcu polskie
        wojska, i owszem, były, ale dobrze po wojnie.
    • otryt Katyń 24.04.07, 13:15
      We wczorajszym programie Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" podano wyniki
      ankiety. Pytano Polaków w różnym wieku "Kto dokonał zbrodni katyńskiej?" 25%
      młodych ludzi do 29 lat odpowiedziało, że Niemcy, kilkanaście procent, że
      sprawa jest jeszcze niezbadana, 60% że sowieci. W starszych grupach wiekowych
      było nieco lepiej. Najlepszy wynik to 80% (w najstarszej grupie wiekowej)
      właściwie wskazało sprawcę. Co na to szkoła, nauczyciele, rodzice?
      • verdana Re: Katyń 23.04.08, 16:40
        Nic.
        Szkoła uczy, a mlodzież zapomina - bo program historii jest tak
        przeladowany nieistotnymi faktami, ze większość dzieci i mlodziezy
        nie radzi sobie z selekcją tych "waznych" i "niewaznych". Nie radzi
        sobie też ze zrozumieniem faktow i umieszczeniem ich w jakimkolwiek
        kotekscie, bo tego szkola nie wymaga.
        Z historii wieje bezgraniczna nuda.
        A wczorajszy test gimnazjalny byl tak przepojony "wartościami
        narodowymi" , ze zastanawiam się nad napisaniem artykułu "Jak nie
        należy mowic o patriotyźmie".
        Dla mnie pytania do wiersza Baczyńskiego "Elegia o chłopcu polskim"
        typu "Kto jest narrtorem wiersza" czy "Dlaczego bohater wiersza
        przezegnał ziemie ręką" - z jedynie słusznym kluczem odpowiedzi,
        to , przepraszam bardzo - profanacja, skandal i żenada.
        Klucz do patriotyzmu?
        • luccio1 Re: Katyń 23.04.08, 19:37
          verdana napisała:
          > Dla mnie pytania do wiersza Baczyńskiego "Elegia o chłopcu polskim"
          > typu "Kto jest narratorem wiersza" czy "Dlaczego bohater wiersza
          > przezegnał ziemie ręką" - z jedynie słusznym kluczem odpowiedzi,
          > to , przepraszam bardzo - profanacja, skandal i żenada.

          Jak pamiętam ze szkoły, narratorem zwykle był tzw. "podmiot liryczny" -
          najczęściej sam autor wiersza.

          Natomiast znak Krzyża - to już temat na całą rozprawę. Zacząwszy od tego, że
          może dobrze istnieć w oderwaniu od swej pierwotnej, zasadniczej treści, i wtedy
          przekształca się w znak magiczny
          (można być niewierzącym - i żegnać Krzyżem ciasto przed zamknięciem piekarnika...).
          • pawlinka Re: Katyń 23.04.08, 22:50
            e, nie, tutaj bronię pytań do wiersza. Dziś mozemy używać takich
            kategorii interpetacyjnych: kto kiedy i do kogo mówi. A odpowiedzi
            nie będzie w tej sytuacji nieskonczenie wiele. W kluczu pojawia się
            matka lub ojciec syna, a nie sama Matka Polka, to duży postępsmile
            • isma Re: Katyń 23.04.08, 22:56
              Poza tym akurat "Elegia o chlopcu polskim" ma mniej typowy podmiot
              liryczny, niz wiekszosc "przerabianej" w szkole poezji, i to, kto w
              niej mowi i do kogo, jest istotne wlasnie dla wbicia w lepetyny, ze
              ten, kto mowi w wierszu, to niekoniecznie niejaki Krzysztof Kamil
              Baczynski wink)).
              • luccio1 Re: Katyń 25.04.08, 21:33
                isma napisała:
                > ten, kto mowi w wierszu, to niekoniecznie niejaki Krzysztof Kamil
                > Baczynski wink)).

                Jeśli cokolwiek w interpretacji tego wiersza jest jednoznaczne i niewątpliwe, to
                właśnie fakt, że K.K.B. mówi tam sam do siebie i sam
                o sobie.
                Skoro tylko wychodzimy poza ten wstęp, od razu wszystko staje się niejasne.
                Wiersz opisuje rozmaite doświadczenia mogące być udziałem "chłopca polskiego" -
                i to doświadczenia, których Bóg? los? Baczyńskiemu oszczędził.

                "Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
                gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami" -

                - "wycinanie ścieżek ziemi ojczystej żelaznymi łzami" - dla mnie jest to
                skojarzenie z ucieczką, z poszukiwaniem kryjówki w lesie -
                to pasuje jak znalazł do wtórnej fali "marszu do lasu", gdy w kraju, jakoby
                "wyzwolonym", rozszalał się terror NKWD i UB.

                "...przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg..." -
                - czego miałby się wstydzić?!!!
                (w rzędzie najcięższych grzechów czasu wojny, okupacji znajduje się wsypanie
                kogoś wrogowi - ale tego nikt Baczyńskiemu nie zarzuca!!!).

                "Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
                Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?" -
                (dwa wersy - dwie myśli. Pierwszy wers - jasny i prosty: polecenie Bogu kogoś,
                czy czegoś, co się kocha. Był wychowany jako katolik - użył gestu czytelnego i
                zrozumiałego dla każdego - nie tylko katolika, ale chrześcijanina w ogóle.
                Natomiast wers drugi znów przywodzi na myśl śmierć podczas ucieczki:
                kres życiu położyła albo kula wroga, albo serce, szerzej: cały organizm, nie
                wytrzymał, sił fizycznych w którymś momencie zabrakło; mogło też zabraknąć chęci
                do dalszego życia w ciągłej ucieczce...).

                Teraz już poza wierszem:
                dopiero teraz doczytałem się, że po wojnie UB nie wierzyło, że Baczyński poległ
                w Powstaniu naprawdę - i było gotowe przerwać jego życie swoimi metodami, gdzie
                koniec byłby i dłuższy, i boleśniejszy...
                Z tego wynika, że nawet, gdyby losy Warszawy u schyłku lata 1944 potoczyły się
                inaczej, gdybyśmy zamiast Powstania mieli "manewr, który ocalił Warszawę" i
                wejście do Stolicy Armii Czerwonej jeszcze w sierpniu, być może nawet przed 15.,
                to i wówczas miałby niewielkie szanse na dalsze życie;
                a gdyby umarł gdzieś w jakimś więzieniu czy łagrze, to wtedy twórczość, gdyby
                cokolwiek ktokolwiek przechował, poznawalibyśmy dopiero dzisiaj.
                O tym szczególe mowy być nie mogło, kiedy ja przerabiałem Baczyńskiego w liceum
                (r. 1973);
                nie wiedział o nim zapewne też prof. Pigoń - inaczej nie użyłby nigdy przenośni
                o "strzelaniu do wroga brylantami", w przypadku Baczyńskiego, jak się okazuje
                nietrafionej (wróg by go i tak sam wydłubał spod ziemi!).

                Wreszcie: nie był reprezentantem całego pokolenia roczników 1920, 1921 i n.
                Należał do tych, dla których szkoła nie była drogą prowadzącą do przyszłego
                awansu społecznego. On awansować ponad miejsce osiągnięte urodzeniem nie musiał,
                nie potrzebował...

                I jeszcze: biografie dostępne w sieci zdają mi się być zbyt pobieżne, zanadto
                zatrzymujące się na powierzchni.

            • verdana Re: Katyń 23.04.08, 22:58
              Wedlug literaturoznawców to nie jest absolutnie ani ojciec, ani
              matka. na tym polega problem. Podmiotem lirycznym w tym wierszu moze
              być sam poeta, mówiacy do siebie, Ojczyzna, a "synku" jest typową
              figurą retoryczna, a nie zwrotem rodzica do dziecka! I predzej jest
              to syn ojczyzny, niz konkretny syn...
              Czyli istnieje szereg innych, dobrych, a nawet bardziej uznanych
              przez znawców poezji odpowiedzi. Własnie w tej sytuacji jest ich
              bardzo wiele - odpowiedź "rodzic" jest uproszczona i prawdę mówiąc -
              nieco infantylna.
              • pawlinka Re: Katyń 23.04.08, 23:13
                Verdano, obawiam się jednak, że odczytanie poezji strukturalnie
                kończy się. Zaczyna święcić swoje triumfy model pragmatyczny, który
                wydobywa z utworu jak najwiecej najciekawszych interpretacji, bo ta
                m u s i byc przez tekst ograniczona. Uczniowi daje ona, w szkole XXI
                wieku, największe szansę, co mnie cieszy.
                • verdana Re: Katyń 23.04.08, 23:24
                  Nie - czytanie poezji z kluczem nie daje żadnej szansy, za wyjatkiem
                  jednej - na obrzydzenie poezji.
                  Poezja ma prawo być odczytywana w rózny sposób. Absolutnie nie można
                  wymagać, pod groźba nie dostania się do dobrego liceum najprostszej
                  mozliwej odpowiedzi. To nie jest czytanie poezji ze zrozumieniem, to
                  jest sprowadzanie poezji do poziomu "Słowacki wielkim poeta był."
                  • pawlinka Re: Katyń 23.04.08, 23:28
                    Dlatego nie cierpię testów...
                    • isma Re: Katyń 23.04.08, 23:32
                      Ale skoro juz sa, to musza miec klucz ;-(((.
                      • verdana Re: Katyń 23.04.08, 23:37
                        Nie, nie muszą - na pewno nie do interpretacji wierszy. Tzn. zawsze
                        powinna być możliwość zaliczenia przez sprawdzającego interpretacji
                        innej niz w kluczu, ale nowatorskiej, wybiegającej "ponad poziom".
                        Chyba, ze przyjmieny, ze wszyscy nauczyciele sprawdzajacy testy to
                        idioci, ktorzy nie nadaja się do wykonywania swojego zawodu i sami
                        nie potrafia odróznic odpowiedzi dobrej od złej.
                        Bo to - to nie jest egazmin. To "Familiada".
                        I rowno tnie najgorszych i najlepszych.
                        • mader1 Re: Katyń 24.04.08, 09:55
                          verdana napisała:

                          > Nie, nie muszą - na pewno nie do interpretacji wierszy. Tzn.
                          zawsze
                          > powinna być możliwość zaliczenia przez sprawdzającego
                          interpretacji
                          > innej niz w kluczu, ale nowatorskiej, wybiegającej "ponad poziom".
                          > Chyba, ze przyjmieny, ze wszyscy nauczyciele sprawdzajacy testy to
                          > idioci, ktorzy nie nadaja się do wykonywania swojego zawodu i sami
                          > nie potrafia odróznic odpowiedzi dobrej od złej.
                          > Bo to - to nie jest egazmin. To "Familiada".
                          > I rowno tnie najgorszych i najlepszych.

                          Tak. Ja myślę, że w tym kluczu do absolutnie wszystkiego, jest brak
                          zaufania do nauczycieli sad((( tak jakby układający, domyslali się,
                          że nauczyciele nie obronią swoich racji w przypadku ewentualnych
                          zarzutów i skompromitują jedynie słuszną ideę testów.
                          I niestety szkoły, w których miast rozwijać się na lekcjach, trzepie
                          się testy, mają najlepsze wyniki sad Co powiecie o szkole, w której w
                          szóstej klasie raz w tygodniu od samego początku roku była jedna
                          godzina przeznaczona jedynie na test ! Ile one mogłyby zobaczyć w
                          tym czasie ! Pocieszam się, że i tak nie byli lepsi od naszej ,
                          gdzie takich wynalazków nie ma.
                        • a_weasley Re: Katyń 24.04.08, 16:17
                          Pawlinka napisała sensownie:

                          > Dlatego nie cierpię testów...

                          Isma zauważyła przytomnie:

                          > Ale skoro juz sa, to musza miec klucz ;-(((.

                          Verdana napisała i MSZ jednocześnie ma rację i jej nie ma:

                          > Nie, nie muszą - na pewno nie do interpretacji wierszy. verdana napisała:

                          > Nie, nie muszą - na pewno nie do
                          > interpretacji wierszy. Tzn. zawsze powinna
                          > być możliwość zaliczenia przez sprawdzającego
                          > interpretacji innej niz w kluczu,

                          Prima, tylko to jest sprzeczne z istotą testu. Jak jest test, to musi być klucz,
                          i tu ma rację Isma; natomiast masz rację, że to nie jest metoda na ocenianie
                          interpretacji wierszy. Wniosek: test nie jest dobrą metodą na ocenianie
                          interpretacji wiersza.
                          • verdana Re: Katyń 24.04.08, 17:08
                            CBDO. Jak kiedys pisało się pod dowodem twierdzeń na matematyce.
                            Ja nawet rozszerzę tę myśl. Test nie jest dobrą metodą do oceniania
                            interpretacji niczego.
                            • isma Re: Katyń 24.04.08, 17:47
                              Wiecie co. Teoretycznie to ja sie z wami zgadzam. Praktycznie
                              natomiast, sekretarzujac pare chwil olimpiadzie polonistycznej, mam
                              bolesna swiadomosc tego, ze w dzisiejszych czasach egzekwowanie
                              przez mlodz szkolna (oraz jej rodzicow) okreslonego
                              wyniku/kwestionowanie wyniku osiagnietego jest tak powszechne, ze
                              recenzenci spedzaliby na tlumaczeniu sie dwa razy tyle czasu, co na
                              recenzowaniu ;-(((. I to nie byli nauczyciele, tylko pracownicy
                              naukowi, jednej bardzo szacownej i drugiej mniej szacownej, ale
                              zawszec wyzszej, uczelni zreszta.

                              Inna sprawa, ze - co zauwazalismy ze zlosliwa uciecha ;-P - nader
                              czesto klucz przysylany z komitetu glownego z Warszawy mial
                              ewidentne bledy, albo nie uwzglednial interpretacji uznanych i
                              uprawnionych - i wtedy, decyzja komitetu okregowego, zesmy klucz
                              korygowali. Ale korygowalismy klucz (i to "z gory", przegladajac go
                              w tym samym czasie, kiedy mlodz pisala), a nie zmienialismy ocene
                              poszczegolnej pracy.
                              • verdana Re: Katyń 24.04.08, 18:18
                                Olimpiada to nie egzamin.
                                Nie można uznać, ze trudno - egzamin jest niesprawiedliwy, część
                                osób udzielila dobrych odpowiedzi, ale do szkoly się nie dostanie -
                                bo nie.
                                Bo tak wygodniej.
                                Ja z kolei usilowałam wykłócać się o ewidentny błąd w kluczu
                                maturalnym. CKE nie uwzglednila - bo jak to? Trzeba by zmianiac
                                punktację wszystkich matur. To samo mowi moja kolezanka sprawdzajaca
                                matury z polskiego - najlepsi maja wyniki znacznie gorsze, niz ci
                                przeciętni. I ci przecietni idą na studia. Ci tworczy - nie. Bo
                                myśla.
                                Zdecydowanie nie jestem w stanie uznać "Familiady" za najwyższą
                                forme selekcji.
                                • pawlinka takim maturom naukowcy mówią - nie 10.05.08, 16:07
                                  poczytajcie:
                                  wyborcza.pl/1,75478,5198483,Jaki_klucz_do_polskiego.html
                                  • verdana Re: takim maturom naukowcy mówią - nie 10.05.08, 19:24
                                    Nareszczie. Sześć lat za późno.
                      • pawlinka Re: Katyń 23.04.08, 23:38
                        Mam tylko satyfakcje, że nie daję się zwariować i nie uczę pod
                        testy. I w mojej słabiutkiej klasie III nie było wczoraj źle.

                        Ze specjalnymi pozdrowieniami dla Kudynasmile
                        • luccio1 Re: Katyń 24.04.08, 09:31
                          Od trzech lat zdaję w pracy doroczny egzamin BHP pisząc testy. I za każdym razem
                          padam - i muszę zdawać poprawkę ustnie...
                          Test ma w sobie niestety podstawową nieusuwalną wadę: sugeruje odpowiadającemu
                          odpowiedź, i to bardzo często tę fałszywą (wystarczy sformułować pytanie
                          negatywnie, typu: "co n i e j e s t...?").
                  • luccio1 Re: Katyń 26.04.08, 23:54
                    verdana napisała:
                    > Absolutnie nie można
                    > wymagać, pod groźba nie dostania się do dobrego liceum najprostszej
                    > mozliwej odpowiedzi. To nie jest czytanie poezji ze zrozumieniem, to
                    > jest sprowadzanie poezji do poziomu "Słowacki wielkim poeta był."

                    Ależ to nieporozumienie dawać Baczyńskiego na test gimnazjalny! Z uwagi na
                    mnogość rozmaitych treści w każdej niemalże linijce - jest na to po prostu za
                    wcześnie. To jeszcze nie ten wiek.
                    • pawlinka Re: Katyń 27.04.08, 15:33
                      Nie jest za wcześnie, wierz mi. Wiem to z autopsji. Moja klasa
                      gimnazjalna to żadne orły, a jak świetnie interpretują Krzysztofa
                      Kamila!
      • luccio1 Re: Katyń 23.04.08, 17:19
        Zważywszy czterdzieści kilka lat propagandy (i równoległego przemilczania
        sprawy) - jest to wynik bardzo dobry.

        Przypominam sobie artykuł "GW" z 25 września 2007 ("W TVP Kresy są nasze") -
        gdzie autor wytrząsa się na wynikiem sondażu, wg którego 52 % pytanych uważa
        ziemie za wschodnią granicą nadal za ziemie polskie.
        To wynik jeszcze lepszy - zważywszy ogrom propagandowego "prania mózgu" w tej
        kwestii, stosowanego na przemian z przemilczeniami...
      • pawlinka Re: Katyń 23.04.08, 23:27
        Otrycie, moja klasa widziała film "Katyń". Zrobiłam cykl lekcji na
        podstawie materiałów pzygotowanych przez jedno z wydawnictw. Świetne
        scenariusze zajęć interdyscyplinarnych.
        W szkole był konkurs histoczno-literacki, 3 uczniów jedzie do
        Katynia w ramach młodzieżowej pielgrzymki. Jadą pociagiem do Katynia
        i się ciesząsmile Oni mają prawo się z tego cieszyć...

        Moje dzieci, prywatne, we wrześniu nosiły guziki, własna ich
        inicjatywa. O takie:
        www.pamietamkatyn1940.pl/upload/plakat_guzik.jpg
        Piosenkę słuchalismy w domu i w szkole. Wykorzystałam ją na 11 XI.
        Posluchajcie, warto:
        www.pamietamkatyn1940.pl/upload/mp3_katyn_1940.mp3
        • otryt Re: Katyń 28.04.08, 10:13
          Pawlinko, fajne rzeczy robicie. Myślę, że dużą inspiracją do takich
          działań był fim Wajdy. Statystyki, które podawałem rok temu,
          pochodziły jeszcze sprzed premiery filmu "Katyń". Myślę, że dziś
          wygląda to znacznie lepiej. Dzieki temu filmowi także świat się
          trochę dowie, mniej bedzie niesprawiedliwych dla Polaków opinii.
          Pozdrawiamsmile
    • luccio1 "Konrad uważa, że jest nieśmiertelny..." 23.04.08, 17:30
      Wśród pamiątek pozostałych po szkole mam całą teczkę A 4 "tematów maturycznych"
      dyktowanych nam przez naszego polonistę
      (na lekcjach - trzeba było u niego odpowiadać do słowa tak, jak podyktował do
      "zeszytu przedmiotowego").

      Jest tam m.in. wykład "Wielkiej Improwizacji".

      Zaczyna się tak:
      "Po wyjściu towarzyszy z celi Konrada ogarnia uczucie smutku...".

      W momencie kulminacyjnym, gdy zaczyna się już spór Konrada z Bogiem, można w
      tychże notatkach przeczytać:

      "Konrad uważa, że jest nieśmiertelny i że nieśmiertelność tworzy".
      "Konrad uważa, że jest Demiurgiem...".
      • justyna.ada Re: "Konrad uważa, że jest nieśmiertelny..." 24.04.08, 15:38
        >> "Po wyjściu towarzyszy z celi Konrada ogarnia uczucie smutku...".
        >
        He he he... A co powiecie na ujęcie innego fragmentu dzieła
        wieszcza, jako:
        "Perfidia urzędników carskich w zakresie martyrologii narodu
        polskiego".

        A przy literaturze wojennej: "Eskalacja narodu polskiego przez
        faszystów"
        • luccio1 Re: "Konrad uważa, że jest nieśmiertelny..." 24.04.08, 21:20
          justyna.ada napisała:
          > A co powiecie na ujęcie innego fragmentu dzieła
          > wieszcza, jako:
          > "Perfidia urzędników carskich w zakresie martyrologii narodu
          > polskiego".
          >
          > A przy literaturze wojennej: "Eskalacja narodu polskiego przez
          > faszystów"

          W pierwszym przypadku powiedziałbym inaczej:
          "Twórcza inwencja urzędników rosyjskich w zakresie martyrologii narodu polskiego".

          Co do przypadku drugiego:
          komuś, kto formułował temat, błąkało się po zakamarkach pamięci słyszane w
          czasach młodości, w latach 60.:
          "eskalacja wojny w Wietnamie"
          (oczywiście, przez imperialistów amerykańskich).
          W połączeniu z "eksterminacją narodu polskiego przez faszystów", o której
          słychać było ciągle np. w r. 1969 - 30. rocznica Września 1939 i zarazem
          25-lecie PRL -
          - mogła powstać tego rodzaju zbitka.

          (Tu jeszcze uwaga:
          "faszystami" nazywali Niemców-hitlerowców sowieci - aby nie było, że Hitler i
          zbrodnie dokonane pod jego kierownictwem miały cokolwiek wspólnego z
          jakimkolwiek socjalizmem, niechby "narodowym";

          samo słowo "faszyzm" wymyślił Mussolini i zastosował jako zasłonę dymną na czas
          wymuszonego współżycia z królem Wiktorem Emanuelem III;
          pod tą zasłoną wprowadzał elementy "realnego socjalizmu" znane dobrze z
          późniejszej praktyki Europy Środkowej, jak choćby sieć domów kultury "dopo
          lavoro" dla trzymania ludzi możliwie długo poza domem i wsączania im tamże
          ideologii, czy też budowa państwowych monopolistów od nafty i benzyny [AGIP] czy
          elektryczności [ENEL]).
          gdy był już tylko z Hitlerem, bez króla, wtedy nazwał swoje państewko
          w północnych Włoszech "Republiką Socjalną")
    • maadzik3 Re: przekaz kultury, wartości, patriotyzmu, wiary 23.04.08, 19:19
      No coz, przekaz kultury to w pewnym sensie cala rodzina. Kazdy wklada swoj
      kawalek - rodzice, dziadkowie, rozmawia sie o literaturze i o zasadach kontaktow
      miedzyludzkich. Wiec kultura szersza i wezszasmile). Co do wartosci - podobnie,
      przekaz wielozrodlowy, na ogol poczatek takim rozmowom daje jakis przyklad z
      zycia wziety, albo z przedszkola, albo Mlody pyta o jakas nasza relacje z pracy
      - dlaczego tak uwazamy, dlaczego ktos cos zrobil i jest dyskusja. Od wiary
      jestem ja, gdyz maz jest agnostykiem. Codziennie czytam kawalek Biblii i modlimy
      sie z Mlodym. Gdy mnie nie ma i maz go kladzie jest Biblia (ktora zreszta
      swietnie zna), ale juz nie ma modlitwy. Patriotka przyznaje nie jestem wiec nic
      nie przekazuje. Historia mnie pasjonuje, ale nie w kontekscie chwalebnych czynow
      narodu, a zwiazkow przyczynowo-skutkowych, zmieniajacych sie spoleczenstw,
      wplywu pewnych zjawisk i wydarzen na dzieje. Wiec historia powszechna (bo
      historii jedengo odosobnionego kraju w oderwaniu od innych nie da sie
      opowiedziec). Placic podatki nalezy wszedzie gdzie sie aktualnie mieszka.
      Uczciwie pracowac, wspoldzialac z sasiadami, pomogac innym - tez, ale to dla
      mnie wynika z chrzescijanstwa. Natomiast narod w ksztalcie jaki nadal temu
      pojeciu wiek XIX jest dla mnie abstrakcja. Czlonkowie tej samej rodziny czesto
      wywodzili sie z roznych srodowisk, mieli inny pierwszy jezyk, czasem inna wiare
      i... byli z tego samego terenu, zaden wielki import. Panstwa byly
      multikulturalne, granice sie zmienialy, gda historia ostro brala zakrety to
      zarowno granice przekraczaly ludzi jak i ludzie granice. Znacznie wiec bardziej
      przemawia do mnie termin "spoleczenstwo" i "obywatelstwo" niz "narod" i
      "narodowosc". Wlasnej nie potrafie okreslic. Przypomina mi sie Einstein ktory na
      wniosku wizowym w latach 30-tych wyjezdzajac do Stanow, w rubryce "rasa" wpisal
      "ludzka". A proby szufladkowania kojarza mi sie (niezbyt pozytywnie) z historia
      o milosiernym Samarytaninie. Granica spoleczna z Samaria byla sztuczna, ale
      uprzedzenia glebokie. Wiec lepiej tego unikac...
Pełna wersja