dzieci razem czy osobno w pokoju?

28.04.07, 18:54
mamy dwie coreczki: strasza ma prawie 5 lat a mlodsza 3,5roku
obecnie jeszcze jestesmy a anglii, ale juz wkrotce wracamy do POlski, w
Krakowie mamy 3 pokojowe mieszkanie. Do tej pory jak bylismy w Polsce dzieci
spaly z nami w sypialni w lozeczkach, jak wyjechalismy najstrasza miala 2
latka. w Anglii wynajmuje dom i dziewczynki spia razem w swoim pokoju. Po
powrocie do Polski chcemy im przerobic pokoj, ktory do tej pory sluzyl mezowi
za gabinet na ich pokoj, tak abysmy my mogli zatrzymac sypialnie, jednak
zastanawiamy sie kiedy i czy wogole beda chcialy miec osobne pokoje???
jak to bylo a waszymi dziecmi??
oboje z mezem mamy duzo starsze rodzenstwo, brat meza ozenil sie, kiedy maz
mial 5 lat i wyprowadzil sie z domu, ja mam 4 starszych braci i z wiadomych
wzgledow, ze nikt nie chcial miec pokoju z pyrkiem i to jeszcze dziewczyna
zawsze mialam osobny pokoju.
Podzielcie sie prose swoim doswiadczeniesmile
    • minerwamcg Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 01:34
      Ja tam bym chciała mieszkać w jednym pokoju z siostrą. No ba, ale ja w ogóle
      nie miałam siostry...
      • xim Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 08:45
        ja tez nie mialam siostry a przy 4 braciach - siotra byla marzeniemsmile

    • mamalgosia osobno 29.04.07, 09:33
      Jak tylko jest taka możliwość to osobno. Zawsze mogą się odwiedzić
    • a_weasley Jednopłciowe na pewno razem 29.04.07, 11:25
      Żeby w ogóle było o czym mówić, pokojów musiałoby być najmarniej 4.
      Przy dwóch pokojach problem nie istnieje. Jeden jest pokojem rodziców, stołowym,
      gabinetem i salonem, a drugi pokojem dziecinnym.
      Pokolenie temu, zwróćmy uwagę, standardowe mieszkanie dla rodziny to były dwa
      pokoje z kuchnią. W takich warunkach się wychowałem, z młodszym o 2 lata bratem,
      i przez pierwsze trzynaście lat, czyli od 2 do 15 roku życia, zupełnie mi to
      nie wadziło, a i potem było do wytrzymania.
      Przy trzech pokojach osobne pokoje dla dzieci w dalszym ciągu stanowią jakieś
      dziwactwo. Rodzice nie mają swojego wyodrębnionego miejsca, bo nadal ich
      sypialnia jest jednocześnie pokojem ogólnym, za to każda królewna ma swój pokój.
      Nadmiernym kosztem osiąga się mocno dyskusyjną korzyść.
      Wspólny pokój to jest bowiem szkoła współżycia na wspólnym terenie, która się
      bardzo przyda w dalszym życiu. Wszędzie tam, gdzie się własnego pomieszczenia
      nie ma. Od namiotu na obozie poczynając, a na małżeńskiej sypialni czy
      przedmałżeńskiej kawalerce kończąc. Takoż w biurze, gdzie się nie ma swojego
      gabinetu.
      Jestem otwarty na dyskusję w przypadku dzieci różnej płci. Osobistymi
      doświadczeniami nie dysponuję, Minerwa dysponuje i klnie na czym świat stoi.
      Jakkolwiek znam takie rodzeństwa mieszane, które nie klną.
      • mamalgosia Re: Jednopłciowe na pewno razem 29.04.07, 11:55
        Trochę się zgadzam z Toba i trochę nie. Na pewno jest ważne to, czy jest
        sensowna możliwość. Bo 3 pokoje, to chyba rzeczywiście bez sensu żeby - jak to
        określiłeś - każda królewna miała swój pokój. My mamy właśnie 3 pokoje
        i "królewicze" mieszkają razem, jeden pokój jest taki ogólnodostępny, a jeden
        to sypialnia nasza, znaczy rodziców. Ale na przykładzie moich synów nie wiem,
        czy taka "szkoła współżycia" jest dobra, może przy tym survivalu ktoś polegnie,
        a poza tym niezbyt lubię wycierać krew. Tak więc gdybym tylko miała sensowną
        możliwość to zaraz bym ich rozdzieliła do osobnych pokoi. Według mnie każdy ma
        prawo do intymności. Starszy ma zabawki, którymi lepiej żeby się Młodszy nie
        bawił, ma swoje skarby itp. Tak więc podtrzymuję moje zdanie: osobno. Pomimo że
        jednopłciowe

        Sama miałam brata o 8 lat młodszego ode mnie i nie mogliśmy być razem - ja
        miałam swój kąt w sypialni mamy. Potem to się zmieniło (wyprowadziłam go
        przymusem). Tak więc Minerwę rozumiem bardzo, choć nie klnę
        • a_weasley Kruk krukowi oka nie wykole 29.04.07, 12:39
          mamalgosia napisała:

          > Ale na przykładzie moich synów nie wiem, czy taka "szkoła współżycia"
          > jest dobra, może przy tym survivalu ktoś polegnie,

          Kto się w dzieciństwie nie pobił z bratem, ten w szkole jest bezbronny wobec
          kolegów. Bracia sobie krzywdy nie zrobią (raczej).
          Z drugiej strony - mieszkając na wspólnym terenie, chłopcy nawet jak się
          postukają, to są skazani na siebie, zmuszeni do wchodzenia w różne interakcje,
          nie można się wycofać do swojej twierdzy i strzelać bez ostrzeżenia do intruza.
          Z trzeciej - we wspólnym pokoju, jeżeli się akurat nie wojuje, pierwszą
          instancją do zwrócenia się o jakąkolwiek pomoc jest starszy brat, a dopiero
          drugą rodzice. Tak przynajmniej było u nas. Byliśmy my i rodzice, a nie ja, on i
          rodzice.
          Mama do dziś wspomina, jak słyszała na zmianę mój głos i niecierpliwe "I co,
          Artur, i co?", w końcu posłuchała uważniej. Streszczałem bratu to, czegom się od
          był dowiedział od rodziców o historii Zbawienia.
          Miałem pięć lat, a on trzy.
    • mader1 Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 12:23
      Raczej razem.
      U mnie w domu rodzinnym pokoje były dwa. Przynajmniej o jeden za mało. Rodzice
      mieli jeden pokój, choć słowo mieli to trochę zbyt dużo. Ten pokój był wspólny
      przecież - oglądało się tam telewizję, rozmawiało, czytało, kłóciło, jadło...
      Rodzice mieli problemy , różne zdania... Z czasem , gdy już byłam nastolatką,
      było mi ich żal. Przede wszystkim tego, że któreś musiało spać, gdy my jeszcze
      coś oglądaliśmy, tego że widzieliśmy ich od rana do nocy i trudno było im coś
      roztrzygnąć bez naszego udziału.
      A przecież rodzice są nie tylko rodzicami, są też małżeństwem. Mam wrażenie, ze
      odarci z intymności z czasem są coraz bardziej nerwowi.
      Zwłaszcza, że tato miał problem alkoholowy, mama z czasem mocną nerwicę...
      To spowodowało, że coraz więcej czasu zaczęłam spędzać u siebie. Oni u siebie,
      my u siebie...
      Pokój miałam z bratem. Był sporo młodszy. Oczywiście nie chciał sprzątać, nie
      chciał sprzątać także u chomików smile)))Kłóciliśmy się na ten temat. Musiałam
      cicho ścielić tapczan.Z czytaniem do snu czekałam aż zaśnie - wtedy włączałam
      lampkę. Musiałam zwracać uwagę na swoje części garderoby smile)))
      Uczyliśmy się dużo poprzez takie wspólne mieszkanie.
      Gdy się wyprowadziłam, bardzo było mu mnie brak.

      Przy trzech pokojach radziłabym zachować jakąś intymną część dla rodziców.
      Duży , wspólny pokój nie jest wtedy jakims sanktuarium zamykanym na klucz tylko
      wspólną przestrzenią wszystkich - do glądania, do przyjęcia gości.Porysowania z
      mamą, rozstawienia kolejki.
      Rodzice - przecież też dwójka różnych ludzi - dają przykład jak ze sobą
      współżyć we wspólnym pokoju smile))) Tego, że jak ktoś zmęczony to trzeba to
      uszanować, może sie w ciągu dnia zamknąć i pobyć chwilę sam smile
      Chyba, ze taką wspólną przestrzeń wygospodarujemy w dużej kuchni.

      Jedyna sytuacja, gdy to jest niemożliwe, to gdy relacje między dziećmi
      zaczynają być patologiczne - jedno jest ofiarą. Ale wtedy samo rozdzielenie i
      tak nie pomoże. Tym bardziej wspólna przestrzeń pod nadzorem rodziców jest
      niezbędna. Nie wystarczy wtedy rozdzielić, trzeba też pomóc.
      • xim Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 14:09
        z sypilani na pewno nie zrezygnujemy, bo chcemy miec swoja przestrzen, a i tak
        sypilania bedzie sluzyc i za miejsce do spania, i garderobe, i miejsce do pracy
        meza, ktorego jego praca wymaga absolutnie.
        zastanawiamy sie na zamiana mieszkania na wieksze zawczasu, co ceny mieszkan i
        tak juz ogromne, caly czas ida w gore. Z drugiej strony to bardzo lubimy i to
        mieszkanie i ta okolice, mamy swietnych sasiadow i zal byloby sie wyprowadzacsad
    • paszczakowna1 Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 16:27
      Z doświadczenia osobistego - człowiek zaczyna w wieku około 12 lat być
      terytorialny, i wtedy lepiej jest dzieci rozdzielić. Małe nawet wolą być razem.
      Z siostrą o 5 lat starszą mieszkałyśmy razem nieco za długo, i skutkowało to
      ciągłymi kłótniami. W momencie gdy nas rozdzielono kłotnie znacznie zmniejszyły
      intensywność.

      Natomiast gdy są trzy pokoje lub mniej, trudno, tak krawiec kraje, jak materii
      staje. Zresztą przez nastepne kilka lat nie powinno być problemu, a jak się
      zrobi, wydzielić im w pokoju terytoria osobiste (nawet przedzielić zasłonką czy
      szafą).
      • zuzanna56 Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 29.04.07, 17:02
        Mamy mieszkanie 3 pokojowe i nasze dzieci mają wspólny pokój. Jest on dość duży
        ale niestety od jakiegoś czasu dzieci bardzo się kłócą i marzą o własnych
        pokojach, szczególnie 10 letni syn ma dosyć swojej 6 letniej siostry-
        bałaganiary. Zdecydowaliśmy się na kupno niedużego domu, gdzie będzie trochę
        więcej przestrzeni i mniej powodów do kłótni. Dzieci już nie mogą doczekać się
        przeprowadzki.
        • kamilla14 Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 01.05.07, 23:46
          Mysle, ze nie ma regul na to pytanie, co widac po odpowiedziach.
          W 3 pokojowym mieszkaniu zdaje sie, ze i tak nie macie wyjscia, a mala roznica
          wieku i jednakowa plec dzieci sa akurat duzym atutem przemawiajacym za wspolnym
          pokojem.

          My mielismy mozliwosc umiescic dziewczynki w 2 malych pokojach, ale na razie
          zrobilismy jeden wspolny - ze swiadomoscia, ze w wieku szkolnym trzeba bedzie
          wrocic do stanu pierwotnego.
          widzialam kiedys -chyba optymalne?-rozwiazanie w pewnym duzym domu z 4 dzieci -
          na poddaszu mialy wielka wspolna bawialnie, a oprocz tego swoje osobne sypialnie.
          Ja uwazam, ze we wczesnym dziecinstwie nie warto rozdzielac dzieci, bo to jest
          pozniej kawal historii dla nich, niezwykle wieziotworczej - juz z nikim nie beda
          mogly dzielic swych wspomnien i wrazen z wczesnego dziecinstwa...
          Ale w pozniejszym wieku zwykle wspolny pokoj nie jest marzeniem rodzenstwa, a
          wrecz moze w tym czasie pogorszyc relacje...Nie wiem natomiast, czy i w jaki
          sposob przeklada sie na pozniejsza przyjazn w doroslym zyciu?
          pozdrawiam, k
    • samboraga Re: dzieci razem czy osobno w pokoju? 07.05.07, 10:53
      teraz na pewno razem
      ale - jeśli tylko macie możliwości - to nie jest rozwiązanie 'na zawsze'
      moim zdaniem wspólny pokój dla dzieci jest dobry do ok. 10-12 roku życia
      (i to przy dość małym rozrzucie wiekowym, a taki jest u Wassmile
      na pewno zalezy to dużo od samych dzieci, ale Paszczakowa dobrze pisze, że juz
      taki wczesny nastolatek ma potrzeby terytorialnesmile a ja miałam taką potrzebę
      zawsze, niestety, do połowy studiów miałam pokój 'wspólny', i to z bratem

Pełna wersja