filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki

13.05.07, 21:50
Mam nadzieję, że mój post nie zostanie unicestwiony jako mający luźny związek
z forum, bo właśnie o Waszą opinię mi chodzi. Na Wychowaniu pewnie wiele osób
uzna, iż "się czepiam", a ja już sama nie wiem.
W domu jest telewizor. W czasie gdy dziecko nie śpi a przebywa w domu
telewizji się nie ogląda. Tym niemniej jakoś tak wyszło, że dziecko ogląda
dobranocki. Te dobranocki są różne, jednego dnia jest Gryzelka i Babcia Róża,
albo (były) Domisie, innego dnia, no właśnie, innego dnia są Smurfy i
Gumisie. Ja darzyłam Smurfy sympatią, te postacie: Papa Smerf, Smerfetka i
inne są naprawdę sympatyczne. Przedostatni film o Smerfach (bo ta nazwa już
się chyba spolszczyła) też mi się podobał. Natomiast ostatni i jeszcze
wcześniejsze ..... jakoś za dużo jest w nich o czarach (które przecież
występują w każdej bajce) w jakiś taki przykry sposób. Gargamel wymyśla jakąś
miksturę po zażyciu której Smerfy się robią żółte, jakoś tak przykro
zmieniają im się oczy i zachowują się jak ptaki, potem oczywiście wszystko
kończy się dobrze, Papa Smerf je odczarowuje, itp. itd. Nie chodzi mi już o
same te czary, tylko ten sposób w jaki one są wykorzystane w tych bajkach,
akurat w tym odcinku to było jakieś takie przykre, te gdaczące smerfy, jakby
w jakimś kontekście stanów psychozy. Poza tym akurat te dwa tytuły to są
zwykle takie mini filmy sensacyjne dla najmłodszych. Widzę jak mały siedzi na
kanapie i z napięcia czasem prawie palce obgryza. Nie wiem, czy podnoszenie
poziomu adrenaliny przed pójściem spać to jest właściwe tak zupełnie nawiasem
mówiąc. Poza tym treść (tak jak dzisiejszych Gumisiów) jest idiotyczna, byle
tylko było wokół czego budować sensacyjną fabułę. Już takie sprawy obecne w
każdym współczesnym filmie dla dzieci, jak zbyt szybkie tempo obrazów, ta
przesada w ukazywaniu perspektywy, jak przepaść to zawsze pokazana tak, że
można zawrotu głowy dostać, jak ktoś spada z wysoka to zwykle robi jeszcze
kilka zupełnie nieprawdopodobnych salt w powietrzu, to zupełnie już pomijam,
już w ogóle nawet nie chcę o tym pisać, bo to już jest mniej ważne w
kontekście mało pouczających czy też źle pouczających treści. No właśnie, czy
uważacie, że oglądanie takich filmików może 5 latkowi wyrządzić jakąś
krzywdę, szkodę? Mi się wydaje, że tak, na tej samej zasadzie, na której ja
nie oglądam horrorów na przykład, a jakieś kino akcji sporadycznie.
Zastanawiam się po co mały ma to oglądać. Że to jest nawet w jakiś sposób
szkodliwe. Nie chcę wpadać tutaj w jakieś klimaty typu, jak to świat zmierza
ku coraz gorszemu, ale zestawienie tych dwóch tytułów z rozmaitymi starszymi
bajkami, jak Miś Uszatek, Rumcajs, Krecik i inne jest szokujące nieledwie. Z
drugiej strony wiadomo jak dziecko się przyzwyczaja do określonego porządku
dnia. Jak dobranocka to dobranocka. I co mam zrobić, zakazać mu oglądać te
Gumisie i Smerfy, bo mnie one wybitnie rażą? A jakie jest Wasze zdanie na ten
temat? Wasze dzieci oglądają dobranockę w telewizji, szczególnie TVP 1?
    • minerwamcg Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 00:10
      > Z
      > drugiej strony wiadomo jak dziecko się przyzwyczaja do określonego porządku
      > dnia. Jak dobranocka to dobranocka. I co mam zrobić, zakazać mu oglądać te
      > Gumisie i Smerfy, bo mnie one wybitnie rażą?

      Kup DVD. I puszczaj dobranockę z płyty. Po to między innymi zostało to
      urządzenie wymyślone - żeby mieć kontrolę nad tym, co leci na migającej
      skrzynce.
    • mama_kasia Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 00:25
      Już trochę za późno na jakieś sensowne myślenie, więc ...żartobliwie wink
      Nasze dzieci na tatę mówią czasami Gargamel, bo ...nie cierpi smerfów.
      A któreś z dzieci swego czasu w czasie oglądania tejże bajki stwierdziło:
      "Cholela! Niedobla bajka" smile
      Też smerfów nie lubię - są zbyt hałaśliwe. Dzieci teraz lubią. nie zakazuję,
      ale za każdym razem wyrażam swoją opinię, jakie to jest beznadziejne.
      Mam wrażenie, że działa - oglądają jeszcze chętniej wink))))
    • isma Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 10:52
      Ja mam pod tym wzgledem spokoj, bo moje dziecko ma dosc okreslony gust: lubi
      kolorowe bajki, w ktorych spiewaja. Czyli np. Braci Koala. Gumisiow nie lubi,
      Smerfy obejrzy od czasu do czasu, ale nie boleje, jak przegapi.
      Z DVD puszczamy Listonosza Pata.
      A w ogole, to przebojem jest "Bylo sobie zycie" wink))
    • warszawianka51 Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 13:38
      Mam nadzieję, że Cię nie urażę, ale po przeczytaniu Twojej wypowiedzi odniosłam
      wrażenie, że chyba Tobie chodzi bardziej o kształtowanie gustu Twojego dziecka
      niż na ochranianiu go przed szkodliwymi bajkami.
      To, co podoba się Tobie nie musi się podobać Twojemu dziecku i na odwrót. Moim
      zdaniem nie ma powodu, żeby zabraniać oglądania dziecku ulubionej bajki tylko
      dlatego, że razi Cie ona w jakiś sposób. Pięciolatek chyba powinien móc o
      czymkolwiek decydować i wybór bajki (o ile nie jest ona bezpośrednio szkodliwa -
      a Smurfy czy Gumisie nie wydają mi się epatować przemocą) powinien należeć do
      niego. To, co żartobliwie napisała Mama Kasia jest dobrym podsumowaniem smile
    • my-cha Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 14:13
      zastanowiłam się chwilę
      ...
      Starsze oglądały Smerfy, Gumisie, Donaldy
      i lubiły, ale faktem jest że im starsze tym bardziej, maluchy sie szybko
      nudziły natłokiem obrazów.
      Ale zawsze dużo chętniej oglądały stare bajki, jakieś Koziołki Matołki czy
      Krecika.
      Mała teraz ma chyba podobnie, lubi spokojniejsze bajki i Smerfy często zostawia
      po chwili. Najczęściej czekam te 15 min. i włączam dopiero jak zaczynają się
      starsze bajki na Polonii.
      Nie analizowałam bajek pod kątem czarów czy przemocy, ale kiedy chciały oglądać
      japońskie kreskówki to nie pozwalaliśmy.
    • alex05012000 Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 16:56
      pozwolę sobie wyrazić i moją opinię... bo niektóre sformułowania, z całym
      szacunkiem, uważam za przesadne.
      Jogo2 pisze: W czasie gdy dziecko nie śpi a przebywa w domu telewizji się nie
      ogląda. - matko miła, toż to terror jakiś!?, to po co ten telewizor? skoro ma
      nie działać jak dziecko przebywa w domu... przeciez są i bajki całkiem niewinne
      typu kot filemon, listonosz pat itp, i discovery i mnóstwo wartościowych
      programów ... no, i dziecko dzieckiem, ale chyba rodzice też mają jakieś
      prawa, ... dla mnie szokujące, ale jak kto woli... np. moje dziecko chodzi spać
      o 22h00, a ja z nim, wobec tego szans na obejrzenie choćby prognozy pogody bym
      nie miała... w weekend też jesteśmy razem cały dzień z reguły...
      co do dobranocek i innych dla dzieci moja córka lat 7 (w wieku 5 lat było
      podobnie) ogląda i oglądała wszelkie dobranocki - chyba, ze sama nie chciała...
      ale gusta mamy inne niż jogo2, bo ta babcia róża z wiewiórką czy jak jej tam
      [dla mnie kompletna porażka produkcyjna] i owe domisie wywołują we mnie i córce
      odruch natychmiastowy zmiany kanału tv... oprócz dobranocek córka ogląda mini-
      mini oraz niektóre wybrane pozycje z cartoon network (scooby doo i od niedawna
      czasami typu B-dameny, duel masters...), jetix (tylko i nieczęsto odlotowe
      agentki) oraz disneychannel ... ogląda też niektóre filmy np. przyrodnicze,
      geograficzne, tzw familijne, a ostatnio o zgrozo Agenta 007.
      a wracając do bajek jogo pisze: Nie chodzi mi już o same te czary, tylko ten
      sposób w jaki one są wykorzystane w tych bajkach, akurat w tym odcinku to było
      jakieś takie przykre, te gdaczące smerfy, jakby w jakimś kontekście stanów
      psychozy. - byc może, ale to odczucie twoje, dorosłego, oglądałam akurat ten
      filmik jednym okiem, córka też, nie obgryzała paznokci i w ogóle nie była
      poruszona, ot, jeszcze jedna sztuczka Gargamela. Trzeba na te filmiki
      popatrzeć z perspektywy dzieci, one nie analizują głębokości przepaści, nie
      wiedzą co to psychoza i zupełnie, zupłenie inaczej do tego podchodzą... ciebie
      te filmy rażą, a dziecko ? jakie ma wrażenia?
      osobiście nie sądzę aby oglądanie smerfów i gumisiów było szkodliwe, do krecika
      też sie kiedyś ktoś przyczepił, ze było o porodzie... ; japońskie kreskówki to
      już inna sprawa; zakazywanie nie jest chyba najlepszą metodą ... można
      ostatecznie w tym czasie wymyśleć inne zajęcia, spacer, rower, czy ja wiem coś
      ciekawego, albo puścić bajkę na video czy dvd ... ja osobiscie zamiast
      cenzurowania raczej wtedy oglądam z dzieckiem i tłumaczę i wyjaśniam... albo
      obrzydzam powoli i skutecznie ... (zadziałało np w przypadku lalek barbie)
      • a_weasley Jak szaleć, to szaleć 15.05.07, 11:32
        alex05012000 napisała:

        > pozwolę sobie wyrazić i moją opinię... bo niektóre sformułowania, z całym
        > szacunkiem, uważam za przesadne.

        Każdemu co innego może wydać się przesadą. Na przykład to, że siedmiolatek

        > chodzi spać o 22h00, a ja z nim,

        Wystaw sobie, że w wielu domach dzieci w wieku jednocyfrowym chodzą spać nieco
        wcześniej, wiele też osób dorosłych chodzi spać nieco później. Być może na tę
        pamiątkę dobranocki nadaje się koło siódmej.

        > córka ogląda mini-mini oraz niektóre wybrane pozycje z cartoon network
        > (scooby doo i od niedawna czasami typu B-dameny, duel masters...),
        > jetix (tylko i nieczęsto odlotowe agentki) oraz disneychannel ...
        > ogląda też niektóre filmy np. przyrodnicze,
        > geograficzne, tzw familijne, a ostatnio o zgrozo Agenta 007.

        Krótko mówiąc siedmioletnie dziecko ogląda telewizji bardzo dużo i nie są to
        tylko produkcje dla dzieci.
    • samboraga Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 21:53
      smerfy naprawdę nie są jeszcze takie złewink potoworne bajki to są na jetixie i
      innych kanałach dla dzieci ciut straszych...
      bajki w tv1 są od zupełnych maluchów (taka sali mali, nie wiem czy nadal jest)
      do wczesnoszkolnych dzieci (smerfy, gumisie i in. takie) - starsze dziecko nie
      ma co oglądać jak są te pozycje dla maluchów, a młodsze przeżywa kreskówki
      fabularne, więc, tak jak już tu padło - kup kasety ze starymi bajkami, Uszatek
      jest dobry do lat 100smile
      mój syn w przedszkolu był b. wrażliwy na takie przygodowe bajki, a teraz smefry
      powoli sobie odpuszcza, gumisie obejrzy, ale czasami włącza zamiast dobranocki
      kasetę - zwykle czeskich 'Sąsiadów'
      aha, jeśli dobrze zrozumiałam, że masz synka, to z nowych bajek kup 'Boba
      budowniczego' - pięciolatek będzie zachwyconysmile
      • mamamonika Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 14.05.07, 22:14
        U mnie Bob był w wieku lat 4, dla pięciolatka za banalny.
        Jetix jest jeszcze do przejścia, niektóre przygodówki sama lubię wink Ale wymaga
        kontroli
        Jedyny kanał który moje dzieci mogą sobie włączyć SAME to Mini-Mini
        Gorzej z Cartoonem - tam jest sporo idiotyzmów i kreskówek o bardzo dyskusyjnej
        formie graficznej. Bajkami bym tego nie nazwała. Ewidentnie dla starszych
        odbiorców o specyficznym guście.
        Generalna uwaga - TV można wyłączyć wink))
        • samboraga Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 12:15
          > U mnie Bob był w wieku lat 4, dla pięciolatka za banalny.

          nie bardziej niż Uszatek, to po prostu ciepła, spokojna bajka, nawet ja ją lubię
          oglądaćsmile
          • mamamonika Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 12:19
            Ale jak miał 4 lata, dosłownie szalał za BB i maszynami...
            • samboraga Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 12:26
              moje dziecko szalało gdy miało 3 latka i robiono nam w ulicy kanalizację, i
              codziennie przetaczały się te wszystkie koparki, spychacze i można było chodzić
              między prawdziwymi wykopami, a w tym czasie telewizja zaczęła nadawać Boba...to
              się działowink
              ale jeszcze bardziej szalał za szambiarkami - tylko tym dobranocek nie mawink))
              • a_weasley Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 15:32
                samboraga napisała:

                > ale jeszcze bardziej szalał za szambiarkami

                już go lubię

                > - tylko tym dobranocek nie mawink))

                A może by to był jakiś pomysł wink
              • mader1 Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 15:36
                szambiarki , śmieciary - mój synek był też nimi zafascynowany smile
    • mader1 Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 15.05.07, 15:55
      Jogo ! Na pewno się nie czepiasz smile
      Po pierwsze znasz swoje dziecko, a po drugie to Ty jesteś odpowiedzialna za
      jego wychowanie. Doranocka nie jest rzeczą niezbędną w jego życiu. Ta określona
      bajka, która Ciebie niepokoi, także nie jest mu bezwzględnie konieczna.
      - niezależnie od tego jak reagują inne dzieci, Ty obsewujesz swoje. Zabawa,
      gry, bajki, lektury dobierasz tak, by było z tego jak najwięcej pożytku.
      - bajki , które nie do końca Ci się podobają, takoż filmy dziecko jak
      najbardziej może oglądać, wtedy, gdy musi albo gdy jesteś obok i rozmawiasz o
      tym. Obejrzenie takiej bajki może też stać się kształcące - uczysz dziecko
      krytycznie patrzeć. Jeżeli coś Cię niepokoi w Smerfach, włącz mu coś innego.
      Może przy tym być samodzielne i wypowiedzieć swoje zdanie. U nas na dole w
      szafce są fimy przeznaczone dla dzieci. Gdy synek pyta mnie o obejrzenie
      czegoś, ja pytam "A co chcesz obejrzeć ?" I on wybiera jakąś bajkę - w
      zależności do sytuacji krótką lub długą.
      Raczej ogląda dobranocki, choć często jesteśmy jeszcze na spacerze, jest jego
      przyjaciel, coś się dzieje. Staram się z nim o bajkach rozmawiać smile
      Ogląda czasem mini- mini.
      Cartoon u nas się nie ogląda smile
      Tak naprawdę teraz najbardziej lubi " Było sobie życie" a na dobranoc karmi się
      wersją książkową.
      Prawdę pisząc filmów dla dorosłych też nie ogląda się u nas przy małych
      dzieciach - 17 latka już zasłużyła wink
      Jest jednak umowa, że ok. 20 mamy prawo już do naszego repertuaru, a dzieci
      przygotowują się do spania. Gdy jest coś wartosciowego w TV, egzekwujemy to,
      średnia najwyżej czyta sobie w łóżku, mały ok.20 ( 4 lata) już chrapie.Gdy
      przychodzi nam do głowy - i mamy siły - wyjść do teatru, kina to też
      realizujemy to właśnie wieczorem.
      Do 20 jest czas na zajęcia dodatkowe, które są trochę na zmianę, na
      opowiadanie , co się wydarzyło w szkole, wspólne odrabianie, czytanie,
      rysowanie, rower.
      Średnia ogląda czasem coś na Discovery - filmy z różnych zakątków świata,
      animal planet, pogromców mitów. Gdy film jest dobry, pozwalam małemu, gdy jest
      nie dla niego, gotujemy, eksperymentujemy, pierzemy...
      Od wszystkiego oczywiscie są wyjątki.
    • szymama Re: filmy dla dzieci, ściślej niektóre dobranocki 18.05.07, 12:32
      moj mlody smerfow nie cierpi- sa bardzo krzykliwe i glosne. Natomiast
      kocha....scooby doo. No po prostu szal. Przyznam, ze na poczatku nie chcialam
      sie zgadzac na ta bajke, ale ogladali ja razem z mezem. Teraz to juz staly
      repertual. Nie zasnie, jesli nie obejrzy.
      A tak w ogole to jestem za tym, zeby przed telewizorem mlody spedzal jak
      najmniej zcasu, zreszta tak wlasnie robi. My tez nie poswiecamy czasu
      telewizji, i zyjemy, powiem wiecej, nawet sie rozwijamy. Tylko wiadomosci i
      pogoda obowiazkowo...
    • mader1 Wywiad 31.05.07, 14:58
      Wywiad dosyć ciekawy smile Przeczytałam w Rzepie i dzielę się z Wami :

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070531/opinie_a_1.html
      i poniżej tekst :


      Tomasz Ochinowski

      Popkultura chce wychowywać nasze dzieci


      Filmy, seriale, a nawet kreskówki mogą nie tylko wpływać na podejmowane przez
      rozwijające się dzieci decyzje, ale wręcz kształtować ich charakter,
      światopogląd, postawy. I dlatego - do piątego roku życia - trzeba oglądać z
      maluchami wszystko, jak leci. Zostawienie dziecka sam na sam z filmem jest
      poważnym nadużyciem wychowawczym - mówi psycholog i socjolog w rozmowie z
      Tomaszem P. Terlikowskim






      Rz: Czy teletubisie, w których jeden z bohaterów Tinky-Winky, choć jest
      chłopcem, bawi się damską torebką, mogą być zagrożeniem dla tożsamości płciowej
      czy seksualnej dzieci?

      Tomasz Ochinowski: Teletubisie są przygotowane przez brytyjskich psychologów,
      którzy w swojej pracy szczegółowo uwzględnili potrzeby rozwojowe dzieci, dla
      których ten film jest przeznaczony. To jest pierwszy film, który dostosowuje
      się do możliwości dzieci, rozgrywa się we właściwym dla nich tempie. Podobnie
      jest z kwestiami płciowości. Wiek od roku do trzech lat, a dla takich dzieci
      przeznaczony jest ten film, to okres próbowania się z własną tożsamością
      płciową. Dziecko próbuje różnych ról, ale jest dalekie od tożsamości płciowej
      we współczesnym sensie tego słowa. Dlatego w tym wieku zabawa chłopców wózkiem
      czy lalkami jest całkowicie normalna, podobnie jak zabawa damską torebką czy
      koralami, co prezentuje Tinky-Winky.

      Zarzuty Ewy Sowińskiej nie są nowe. Podobne wytaczali przeciwko teletubisiom
      amerykańscy fundamentaliści, przede wszystkim Jerry Falwell. Istotą ich
      zarzutów było nie tyle promowanie homoseksualizmu, ile wprowadzanie dzieci w
      świat tolerancji i otwartości na odmienności. W późniejszym wieku mają one
      prowadzić do zatarcia granic między tym, co dobre, i tym, co złe.

      To jeden z nielicznych seriali dla dzieci, który nie promuje żadnych zachowań,
      które mogłyby być grzeszne według jakiejkolwiek religii. Oglądałem ten film
      wielokrotnie z moimi synami, i choć podchodziłem do niego trochę jak pies do
      jeża, nie znalazłem w nim niczego, co mogłoby być odbierane negatywnie. W moim
      domu ten film uprzedził wiele problemów wychowawczych: na przykład ośmielił
      chłopców do muzykowania przez powtarzanie w miarę melodyjnych słów. Teletubisie
      promują też poczucie bliskości. "Tulimy" - wezwanie do fizycznej bliskości,
      jest odpowiedzią na wszelkie problemy, przed jakimi stają bohaterowie tego
      filmu.

      Po takiej obronie teletubisiów można sądzić, że filmy dla dzieci są w zasadzie
      zupełnie niegroźne i nie ma się co nimi przejmować, bo i tak nie mogą maluchom
      zaszkodzić.

      Wszystko, co mówiłem wcześniej, odnosi się do teletubisiów. Inne filmy mogą być
      groźne. Warto mieć świadomość, że filmy, seriale, a nawet kreskówki mogą nie
      tylko wpływać na podejmowane przez rozwijające się dzieci decyzje, ale wręcz
      kształtować ich charakter, światopogląd, postawy. I dlatego - do piątego roku
      życia - trzeba oglądać z maluchami wszystko, jak leci. Zostawienie dziecka sam
      na sam z filmem jest poważnym nadużyciem wychowawczym.

      No dobrze, oglądamy jakiś wstrząsający film, i widzimy w nim coś, co nam się
      nie podoba.

      I co dalej? Wyłączyć telewizor, zakazać?

      Rozmawiać i dyskutować z dzieckiem, tłumacząc, dlaczego nie będziemy oglądać
      tego filmu.

      Najczęściej mówi się o szkodliwym wpływie przemocy na dziecko, ale oglądając
      seriale czy zabawki, mam wrażenie, że nawet one mają uczyć dziecko ról i
      zachowań społecznych. Podam prosty przykład: ostatnio w sklepie z zabawkami
      widziałem lalki wyglądające jak... prostytutki. Czy to może mieć wpływ na
      dziecko?

      To bardzo groźne, bo pod postacią zabawy, która dla dziecka jest podstawową
      formą nauki, promuje się pewne widzenie kobiecości i życia ludzkiego. Dlatego
      tu także jedynym lekarstwem jest nieustająca zabawa z dzieckiem i zastępowanie
      nieodpowiednich zabawek czym innym.

      No dobrze, ale czy - biorąc pod uwagę wszechobecność takich popkulturowych
      wzorców - mogą nam one wykraść dziecko?

      Jeśli z nim jesteśmy, to nie. Ale jeśli to popkultura wychowuje nasze dziecko,
      oczywiście, że to zrobi. Popkultura jest tak skonstruowana, by przyciągać
      dziecko, pozyskać je i ukształtować z niego samotnego konsumenta. I nie ma w
      tym spisku. To zasada działania popkultury: reklamy, hollywoodzkie filmysą
      właśnie po to, żeby ukształtować niezależnego od zasad moralnych kupującego.

      Dobry konsument to taki, który nie kieruje się w życiu kategoriami dobra i zła?

      Tak, bo konsumeryzm jest religią i wymaga posłuszeństwa jego bogu, czyli
      kupowaniu. I to jest jedyne kryterium moralne. Kupujesz - czynisz dobrze,nie
      kupujesz - grzeszysz i powinieneś się wstydzić. W odróżnieniu jednak od
      prawdziwych religii konsumeryzm nigdy nie wybacza. Nie kupujesz - wypadasz z
      życia, stajesz się nikim.

      Dlaczego od dziecka kształtuje się samotnego, wyizolowanego z kontekstu
      wspólnoty konsumenta, skoro badania licznych ekonomistów pokazują, że dla
      długofalowego rozwoju gospodarki i społeczeństwa rodzina jest bardziej
      opłacalna niż singiel?

      Myślę, że to problem pęknięcia klasycznego liberalizmu. Kiedy tworzyły się
      ideologiczne podstawy kapitalizmu, w XVII-wiecznej Anglii trwał spór o naturę
      człowieka. Brały w nim udział, upraszczając, dwa obozy: Hobbesa - głoszący, że
      człowiek człowiekowi wilkiem, i jego przeciwników, którzy akcentowali rolę
      wspólnoty. W tym sporze wygrał nie bez pomocy ówczesnych mediów Hobbes. W
      efekcie współczesny kapitalizm przyjął za dogmat skrajny indywidualizm. Można
      więc powiedzieć, że model konsumenta - samotnej wyspy - jest ideowym grzechem
      pierworodnym kapitalizmu.

      Ale są przecież ekonomiści i teolodzy ekonomii, by wspomnieć Michaela Novaka,
      którzy mają inną wizję.

      Oczywiście. Z tego samego powodu powstał też na początku lat 90. ruch
      komunitariański. Problem polega jednak na tym, że te nurty są o wiele słabsze,
      nie uzyskują wpływu na korporacje. Trudno też nie dostrzec, że ruchy, o których
      mówimy, nie wynikają z naturalnego rozwoju kapitalizmu, ale są wobec niego
      zewnętrzne. Wspomniany Novak doszedł do swoich wniosków, wychodząc z założeń
      teologicznych, a nie śledząc wewnętrzne ruchy gospodarki.

      Wracając do popkultury, jeśli dobrze rozumiem, przyjęła ona hobbesowski model
      rozumienia człowieczeństwa?

      Oczywiście.

      I może być on promowany także w filmach dla dzieci?

      Jasne, że tak. Dlatego tak cenię teletubisie, które są z ducha
      komunitariańskie.

      Jak w takim razie ustrzec się promowanego wszędzie indywidualizmu czy
      konsumeryzmu? Amerykańscy protestanci proponują wycofanie się, stworzenie
      alternatywnej kultury: z własnymi kreskówkami, muzyką, kulturą. Czy taka
      ucieczka we własne getto może być metodą?

      To nie jest rozwiązanie, tym bardziej że ten nowy nurt jest jak najbardziej
      popkulturowy. Telekaznodziejstwo, reklamowanie megakościołów - to czystej wody
      popkultura.

      Pozostaje jednak w opozycji do treści popkultury.

      Tyle że wykorzystuje do jej budowania te same formy.

      A jak rozumiem - po macluhanowsku - forma jest przekazem.

      W tym przypadku zdecydowanie tak.

      Czyli co?

      Na pewno drogą nie jest ucieczka. Trzeba szukać tego, co w popkulturze dobre, a
      resztę odsiewać, odsiewać i jeszcze raz odsiewać, ucząc dzieci wyboru. Bardzo
      potrzebne są także niewielkie grupy samopomocowe ludzi, którzy myślą i
      odczuwają podobnie: nie chcą uciekać od świata, ale chcą nauczyć dzieci
      działania w nieprzyjaznym dla nich często środowisku. Już jakiś czas temu
      Alisdair MacIntyre stwierdził, że trzeba odbudowywać społeczności lokalne,
      które pozwolą nam przetrwać kolejne wieki ciemnoty.

      To dość minimalistyczny program.

      Wcale
      • imbirka Re: Wywiad 31.05.07, 15:05
        Bardzo ciekawe, i generalnie podoba mi się to, co mówi Ochinowski, ale nie
        byłabym sobą, gdybym nie zapytała:
        >Wiek od roku do trzech lat, a dla takich dzieci
        > przeznaczony jest ten film, to okres próbowania się z własną tożsamością
        > płciową. Dziecko próbuje różnych ról, ale jest dalekie od tożsamości płciowej
        > we współczesnym sensie tego słowa. Dlatego w tym wieku zabawa chłopców wózkiem
        > czy lalkami jest całkowicie normalna, podobnie jak zabawa damską torebką czy
        > koralami, co prezentuje Tinky-Winky.
        W jakim wieku zabawa chłopców wózkiem czy lalkami, koralami czy torebką jest
        nienormalna, i dlaczego?
Pełna wersja