jogo2
19.05.07, 22:56
Chciałabym się zastanowić lub móc skonfrontować moje przemyślenia na powyższy
temat. Rozumiem, że Bóg chciał żebyśmy byli szczęśliwi, że chciał naszego
posłuszeństwa, ale dobrowolnego ( w zasadzie ta dobrowolność oznacza tutaj
ogromny ciężar walki z pokusą), nawet próbuję zrozumieć, ale do końca nie
potrafię, dlaczego po grzechu pierworodnym nie było już raju, ale jednej
rzeczy nie potrafię do końca zrozumieć naprawdę, przecież Bóg kocha ludzi i
wiedział, że będą wystawieni na pokusy szatana, że nie są doskonali i że mogą
mu ulec. Na przykład, jeżelibyście zamknęli swoje dziecko samo w domu z
tabliczką czekolady na talerzyku w pokoju i powiedzieli, że jeżeli zje
chociaż kawałek, to je wyrzucicie z domu, to byłoby okrutne, nie chodzi
nawet, że zostanie wyrzucone z domu, tylko o to, że jak samo pobędzie z tą
czekoladą to nie ma siły, żeby jej nie spróbowało i trudno się za to na
dziecko gniewać.
Druga rzecz, której nie rozumiem, to to dlaczego to seks stanowił grzech
pierworodny, po którym ludzie już dłużej nie mogli przebywać w raju, a nie
inne zło, np. zabójstwo. I jak to pogodzić z wiedzą z zakresu biologii na
temat sposobu rozmnażania ssaków, w tym także i ludzi? Czy ja przekaz o raju
rozumiem zbyt dosłownie w tym aspekcie? A jeżeli nie dosłownie, to jak należy
go rozumieć?