nordynka1
28.06.07, 10:53
Witajcie po przerwie
prę dni temu rodzice opowiadali mi zbulwersowani o dziewczynce ok. 3-latce i
jej "okropnym zachowaniu" podczas mszy; biegała, drapała się po brzuchu,
podnosiła sukienkę, wchodziła po stopniach prezbiterium itp.
Jak dla mnie to nic nadzwyczajnego - ot nudzące się na mszy dziecko. Ale oni
byli oburzeni i uważali, że po pierwsze rodzice nie powinni siadać z przodu,
po drugie powinni wlać jej parę klapsów, a po trzecie nie powinni przychodzić
z 3 latkiem na msze dla dzieci szkolnych. Mówię mamie, że takie zachowanie to
nic nadzwyczajnego w tym wieku. Mama na to że trzeba dzieciaka uczyć szacunku
dla tego co się dzieje na mszy. Ja na to, że nie w tym wieku, a mama że co to
za uczestnictwo we mszy jak trzeba ciągle na dzieciaka uważać. Jestem z tym
na bieżąco więc mówię, że czasem to mogę dać tylko obecność. Czytania czasem
czytam w domu bo an mszy nie słyszę wszystkiego. "to już lepije w ogóle nie
być na mszy". Ręce mi opadły. Dyscyplina i forma ważniejsza niż obecność.
No ale ja nie o tym co moja mama mówi tylko ogólnie o sprawie chciałam pisać.
Czy spotykacie się z podobnym podejściem do obecności dzieci w kościele -
totalnym zbulwersowaniem na najmniejszy nawet przejaw nudy na liturgi? Uważam
że takie podejście jakie przezntują moi rodzice wypływa w dużej mierze z tego
iż oni sami byli tresowani od małego, że w kosciele trzeba siedzieć cicho i
bez ruchu. Dziś mamy msze dla dzieci gdzie nikogo nie dziwą biegające i
turlające się po podłodze maluchy. A czasem rodzic nie może być na mszy
dziecięcej i co - ma stać na zewnątrz?
Zdaje mi się że temat już był, ale może ktoś coś nowego znów nam tu dopisze