Jak się zachować, poradźcie...

26.07.07, 10:50
Mamy w rodzinie dość trudną sytuację. Siostra związała się z żonatym i
dzieciatym człowiekiem. Do tego jest z nim w ciąży. Nie wiem jak mam się
zachować wobec tego człowieka, co powiedzieć dzieciom , kto to jest i dlaczego
ciocia ma dziecko a nie ma męża. On nie ma rozwodu niby na razie. A jak będą
brali cywilny to pojechać na ten ślub, czy zaprotestować swoją nieobecnością?
Nie wiem zupełnie jak się zachować...
    • lucasa Re: Jak się zachować, poradźcie... 26.07.07, 12:47
      Na slub pojechac. Siostre wspierac. Dzieciom powiedziec prawde.
      pozdrawiam,
      Agnieszka

      ps. protest nic nie da.
      • zuzanna56 Re: Jak się zachować, poradźcie... 26.07.07, 12:56
        Uszanować decyzję siostry.
        • mamalgosia Re: Jak się zachować, poradźcie... 26.07.07, 13:21
          Ależ oczywiście, że uszanować. Ale na czym ten szacunek ma polegać?
    • mamalgosia Re: Jak się zachować, poradźcie... 26.07.07, 13:20
      Narozmawiałyśmy się swego czasu o tym z głupią Kazią. Bez mądrych wniosków
      niestetysad A rzecz dotyczyła znajomych - z rodziną sprawa jeszcze trudniejsza


      Nie wiem, to dla mnie bardzo trudne. To jej życie, ma prawo wybrać tak a nie
      inaczej, nie wiemy, co dzieje się w jej duszy, na pewno ma jak najlepsze
      intencje. I na pewno życzyłabym jej, żeby wszystko ułożyło się dobrze.
      Co do ślubu... no właśnie. Pójść? Czy jest to wyraz miłości do osoby, dla
      której tam idziesz, przywiązania do niej i życzliwości dla niej? Czy jest to
      wyraz akceptacji tego konkretnego czyny? Trudne. Nie mam pojęcia, jak bym
      postąpiła. Myślę, że bym poszła, ale byłoby mi z tym źle
      • ese1 Re: Jak się zachować, poradźcie... 26.07.07, 15:33
        kochac, wspierac... co do dzieci - one wczesniej czy pozniej poznaja, ze na
        swiecie ludzie lacza sie roznie i z roznych powodow. Nie chodzi o to, aby ich
        strzec przed takimi informacjami, ale pokazywac zyciem, ze warto postepowac inaczej.
    • malpolid c.d. 31.07.07, 12:20
      Dzięki za Wasze słowa. No to się sytuacja trochę wyklarowała. Okazało się, że
      ten pan nie ma scenariusza na przyszłość. Prawdopodobnie żonie nawet nie
      powiedział a rozwodu nie obiecuje. Widać , że tak jak jest to się mu podoba. Ma
      zamiar wyprowadzić się od niego do rodziców. Okazało się, że to nie taka
      sielanka. Matko , jak to sobie można pokomplikować życie. Z drugiej strony
      wszystko ma swój sens. Może i tak musiało być.
      • justyna.ada Re: c.d. 31.07.07, 13:02
        Z pewnością wszystko ma jakiś sens, tylko nie od razu można zobaczyć jaki wink A
        może sensowność zależy od tego, jak się potem człowiek z tym życiem będzie brać
        za bary?

        Można pokomplikować sobie życie, oj można, a Twoja siostra na pewno to już
        doskonale wie. Moim zdaniem - nie chwalić, jak nie ma się za co, ale wspierać,
        wspierać, słuchać, bo może tego potrzebuje. smile
Pełna wersja