mnie Bóg nie interesuje...

05.08.07, 11:44
...to ostatni tekst mojego prawie 6-latka.
wszystko opada. wiem, że mam zerowy talent do przekonywania, ale żeby aż tak
źle było?
niestety logika 6-latka może powalic z nóg (ja: powietrza też nie widzisz a
przecież jest; on ale z powietrzem można zrobić eksperyment i udowodnić, że
jest, a z Bogiem co? skąd on kurcze bierze te teksty?).

wiem, że częciowo wynika to z zazdrości, bo Bóg może wszystko, jest wszędzie,
wie wszystko, umie stworzyć co tylko chce. a mój mały buntownik ma zapędy
naukowe, i też by tak chciał umieć. ale na ogół kończy w łazience mieszając
wszystko ze wszystkim i patrząc co z tego wyjdzie ;o)
    • mader1 Re: mnie Bóg nie interesuje... 05.08.07, 13:58
      ja to pozwalam na takie " bunty" maluchów. One potem mniej się buntują w
      przyszłości smile))
      Może on jest jednostką bardziej niezależną i musi mieć wrazenie, że doszedł do
      wszystkiego sam ?
      A może jest bardzo inteligentny i warto byłoby znaleźć coś poważniejszego -
      jakieś lektury na miarę " naukowca" ?
      • alinaw1 Re: mnie Bóg nie interesuje... 05.08.07, 17:27
        To samo dzieje się z moim synkiem (5 i pół lat). Póki co tłumaczę sobie (i tak
        też napisały mi mamy na tym forum), że ten bunt, podobnie jak jego straszne
        zachowanie, mają źródło w niedawnej chorobie, pobycie w szpitalu, wenflonach,
        strzykawkach, tomografiach itd, itp. On strasznie mocno przeżywał nie tylko sam
        pobyt w szpitalu (a nawet w 3 szpitalach) ile zazdrość o innych (np. inne
        dzieci na oddziale mogły chodzić, a on nie- wściekał się). Niegdyś msza św. to
        była dla niego pięknym przeżyciem, jako trzylatek śpiewał pieśni, modlił się
        jak aniołek. Teraz jego demoniczne teksty powalają mnie z nóg. I myślę sobie,
        że on mnie w jakiś sposób testuje (sprawdza cierpliwość, chce mnie zezłościć),
        że pokazuje swoją przekorę. A czytałam, że dzieci w wieku 5-6 lat nie są w
        ogóle konfliktowe!
    • lolinka2 Re: mnie Bóg nie interesuje... 07.08.07, 15:32
      Hmmm... ciekawy inteligentny dzieciak, skoro takie argumenty wytacza, to znaczy,
      że myśli. No i dobrze wiedzieć, co przede mną, bo póki co to mam dziecko tak
      wierzące, że czasem zastanawiam się, czy jej moher na głowie nie rośnie smile
      Znajoma opowiadała kiedyś, że mając właśnie ok 6 lat prowokowała matkę, czując,
      że kwestie wiary i religii są jej najdroższe, i mówiła "Nie wierzę w Boga", "Nie
      pójdę na zebranie", "Biblia oszukuje..." i takie tam. W tej chwili przykładna
      chrześcijanka.
      Ja nie pamiętam, żebym osobiście prowokowała i - jak już pisałam - moja Duża
      jest póki co od tego baaaaaardzo daleka. Myślę, że przeczekanie, czyny (które
      mówią głośniej niż słowa) i duuużo cierpliwości i opanowania, to jedyne lekarstwo.
    • minerwamcg Re: mnie Bóg nie interesuje... 07.08.07, 16:25
      O. A to szkoda, bo ty Jego interesujesz bardzo smile
    • malpolid Re: mnie Bóg nie interesuje... 20.08.07, 11:32
      Dzieci się buntują i taka jest kolej rzeczy.Podrośnie to jeszcze bardziej się
      będzie buntować.
      Pamiętaj, że mimo wszystko dzieci patrzą na rodziców i Wasz przykład będzie dla
      dziecka w życiu najważniejszy.
    • utka Re: mnie Bóg nie interesuje... 22.08.07, 08:46
      Moja trzylatka ma podobnie sad
      Wieczorem modle sie ja w jej imieniu i dziekuje Bogu za rozne rzeczy i prosze o
      rozne rzeczy. wyglada to tak:
      - ja - aniele bozy strozu moj
      - ona - nie aniele bozy ...
      - ja - a ty zawsze ....
      - ona - a ty zawsze przy nas nie stoj ....
      i tak ze wszystkim
      do kosciola ciezko ja zaciagnac, jesli juz z nami pojdzie to jeszcze przed
      ewangelia zaczyna swoim niskim teatralnym spiewnym szeptem ....
      - tatusiu/mamusiu juz sie pomodliles ???
      - tatusiu kupa, kupaaaaaaaaaaa tatusiuuuuuuuuuuu
      Mala wszystkim przeszkadza ...
      No i nie biore jej bo to czas stracony jest ... sad
      Czasem jeszcze wytrzyma na calej mszy jak jedziemy do Łagiewnik
      Nie mam pomyslu na nia niestety ...

      Na koniec jeszcze opisze zabawna sytuacje, ktora przydazyla sie mojej kolezance
      z pracy.
      Wiec ona tez w niedziele namawia swojejo 5-latka na pojscie do kosciola, mowi ze
      tam na nich Jezus czeka, ze sie z nim spotkaja itp.
      Na to zirytowany maluch odpowiada cos w ten desen - oj ciagle tylko my chodzimy
      do tego Jezusa. Nie moglabys go kiedy zaprosic do nas ? Kupilabys mieszanki
      krakowskiej, zaparzyla kawy i bysmy sobie tu posiedzieli ... smile
      • utka Re: mnie Bóg nie interesuje... 22.08.07, 08:54

        przydarzyła rzecz jasna ...

        pisze w pośpiechu, sorki
      • mama_kasia Re: mnie Bóg nie interesuje... 22.08.07, 09:24
        Od dzieci bardzo dobrze odbija się to, jak im tłumaczymy
        różne sytuacje np. nasze wyjścia do kościoła smile - Bo
        właściwie dlaczego ta mama nie zaprosi Jezusa do domu,
        tylko ciągle musi do niego chodzi wink)) - wcale się
        dziecku nie dziwię wink))
        • mamalgosia Re: mnie Bóg nie interesuje... 22.08.07, 11:50
          "Syneczku, zapraszałam Go, ale powiedział, ze do takiego bałaganu
          nie przyjdzie"
          • mama_kasia Re: mnie Bóg nie interesuje... 22.08.07, 13:33
            > "Syneczku, zapraszałam Go, ale powiedział, ze do takiego bałaganu
            > nie przyjdzie"

            Nie wierzę. Najwyżej poprosił, aby ciut posprzątać.
      • kukulka11 Re: mnie Bóg nie interesuje... 08.09.08, 09:17
        tekst z Jezusem i kawa bomba smile
    • brucha Re: mnie Bóg nie interesuje... 27.08.07, 10:50
      ech, ta dzisiejsza młodzież. za moich czasów to było nie do
      pomyślenia ;o)

      mój 4-latek załatwił sprawę bardziej metodycznie. stwierdził, że do
      kościoła to on nie, bo tam jest nudno. i dał temu wyraz całą swoją
      osobą. zasypiał, często jeszcze przed kazaniem. regularnie,
      niezaleznie od pory dnia i swojego wyspania bądź niewyspania. no i
      jak ostatnio w upale >30 st. doniosłam do domu taki śpiący tobołek
      to stwierdziłam że na razie odpuszczam...

      6-latek, jak był młodszy, był na mszy rewelacyjny. siedzielismy w
      pierwszej ławce, bo musiał wszystko widzieć, a jak ktoś grał na
      gitarze to już w ogóle była ekstaza. często zaskakiwał mnie tym, że
      wiedział o czym czytano bądź mówiono. niestety te miłe chwile
      przeszły na razie do historii a dziecię w kościele odpływa myślami
      gdzieś daleko. ostatnio prowadzi jakieś bitwy z nieznanym wrogim.
      np. słyszę cichy świst pocisków, więc pytam z kim walczy. o on
      komletnie zbity z tropu 'no przecież ja strzelam w myślach'

      w modlitwach domowych zaczęłąm unikać proszenia. skupiamy się raczej
      na dziękowaniu. jak kiedyś prosilismy o coś to młody wpadł w ryk, że
      to nie ma sensu, bo on kiedyś bardzo Boga o coś prosił a ten nie
      posłuchał prośby.
    • mader1 Ciekawe... 24.08.08, 00:22
      jaką teraz mamy fazę u małego buntownika Bruchy ? wink)))
      Mój ma niezłą. Postanowił trochę wydorośleć. Na mszy już od dawna
      nie mieliśmy problemów, nawet na takiej nadnudniejszej dla malucha -
      bo zwykłej, wiejskiej. Trzeba przyznać, ze mocno pomogła książka o.
      Knabita, zareklamowana przez Mary_ann ( pozdrowienia serdeczne dla
      Ciebie wink
      Dorośleje wink czyta mi powolutku, ale z prawdziwym zadowolenie, że
      sam coś umie wink
      • ekan13 Re: Ciekawe... 24.08.08, 19:37
        U mnie też czasami dziewczyny młodsze dopada bunt kościółkowy przed wyjściem, potem jest już dobrze. Staram się je w kościele przytulać do siebie, głaskać żeby im się dobrze kojarzył i to chyba działa.
        Dzisiaj najmłodsza Kasia (4latka) mówi do mnie w kościele przede Mszą:
        - Mamo ja się prześpię, a jak przyjdzie Bóg i będzie mówił to mnie obudźsmile))
        • mamalgosia Re: Ciekawe... 26.08.08, 10:41
          jak Giewont niemalżesmile
        • minerwamcg Re: Ciekawe... 26.08.08, 11:05
          ekan13 napisała:
          > - Mamo ja się prześpię, a jak przyjdzie Bóg i będzie mówił to mnie
          > obudźsmile))

          To się biedactwo wiele nie naśpi, liturgia słowa jest na
          początku smile) Potem, istotnie, do zdrzemnięcia sie usposabia kazanie.
          Zwłaszcza jeśli jest bardzo długie i zawiera różne "ubogacenia"
          i "wzrastania" smile
          Z drugiej strony jednakowoż kto śpi, ten nie grzeszy...
          • ekan13 Re: Ciekawe... 28.08.08, 20:56
            minerwamcg napisała:



            >
            > To się biedactwo wiele nie naśpi, liturgia słowa jest na
            > początku smile)

            Z Kaśką problem jest tej natury, że ona cały czas czeka na Jezusa we własnej osobiesmile
            Kiedyś przed Msza pyta "po co idziemy do kościoła?" Ja jej tłumacże, że to jest dom Boga i idziemy Go odwiedzic i takie tam.
            Przychodzimy do koscioła, Kaska patrzy na ogromny Krzyz z Jezusem i drązy dalej:
            Kaśka: Czy to jest ten Bóg?
            Ja; tak
            K: Czy On śpi
            J: Nie, tu na Krzyzu umarł
            K: To po co tu przyszliśmy jak On już nie żyje..

            Wprowadzić dzieci w tajniki wiary do łatwych nie należysmile
            • kukulka11 Re: Ciekawe... 08.09.08, 09:18
              Oj, dobrze Was czytać, przynajmniej wiem, co mnei czeka wink
              • ekan13 Re: Ciekawe... 08.09.08, 22:35
                Oj taksmile

                Najzabawniejsze, że w przypadku Kaśki- Minerwa miała rację, bo Bóg jak się jednak okazuje to na ten czas ksiądzsmile
                Doszłąm do tego przez przypadek.
                Mszę na rozpoczęcie roku prowadził tradycyjnie ksiądz "od dzieci", który przygotowywał moją Julkę do Komuni, ma takie czarne, kręcone włosy ( to będzie miało znaczenie w dalszej części).
                Popołudniu przejeżdżam z dziewczynami obok kościóła, na co Kaśka:
                - Julka, Julka zobacz to kościół, w którym był ten Bóg
                ze skręconymi włosami...
                • mader1 Re: Ciekawe... 08.09.08, 22:36
                  smile)))) no nie ! smile))))
                • minerwamcg Re: Ciekawe... 23.09.08, 15:42
                  > Popołudniu przejeżdżam z dziewczynami obok kościóła, na co Kaśka:
                  > - Julka, Julka zobacz to kościół, w którym był ten Bóg
                  > ze skręconymi włosami...

                  Auuu! A potem ktoś usłyszy niewinne dziecko, i powie, że katolicy
                  sklerykalnieli do reszty smile))
      • k_j_z Re: Ciekawe... 25.08.08, 07:18
        Mader, co to za książka?
        Ja co prawda nie mam takich problemów zwłaszcza, że mój najmłodszy
        to już ośmiolatek i chce zacząć w tym roku chodzić na zbiórki
        ministrantów, ale siostra ma młodszego o dwa lata wnuczka, więc
        mmoże by i jej pomogło?
        • mader1 Re: Ciekawe... 25.08.08, 10:31
          o. Leon Knabit, Justyna Kiliańczyk- Zięba " Dla dzieci o mszy
          świętej' - omawiana na forum przy okazji Targów ( chyba
          wątek "Ogłoszenia, wydarzenia")
          • k_j_z Re: Ciekawe... 25.08.08, 12:45
            Bardzo dziękujęsmile)
      • brucha Re: Ciekawe... 26.08.08, 18:15
        mader1 napisała:

        > jaką teraz mamy fazę u małego buntownika Bruchy ? wink)))

        osiągneliśmy stan stabilny, aczkolwiek dla mnie bardzo
        niezadawalający.
        siedmioletni naukowiec podchodzi do tematu naukowo. wspominałam już
        kiedyś jak mnie uraczył po wielkanocy 'wiesz, że Jezus żył, umarł, a
        potem znowu żył? nie wydaje mi się to prawdopodobne'. wracając
        kiedyś ze szkoły słyszę 'na religii pani mówiła, że Bóg stworzył
        ziemię, a moim zdaniem ona powstała w wyniku wybuchu' (nie wiem, czy
        uświadomił panią od religii).
        najgorzej jest na mszach (skrzętnie śledzę wątki o dzieciach na
        mszy ;o) największy męczennik nie miał na mękach takiej miny jak
        moje dzieci w drodze do kościoła. starszy juz pogodził się z losem
        i w miarę spokojnie odbębnia tę godzinę. młodszy już nie śpi na
        mszach, tylko je sabotuje. jak wszyscy stoją to on siedzi, jak
        siedzą to on leży, klęka tyłem do ołtarza. wiecie jak wygląda mina
        dziecka, które 'właśnie jest śmiertelnie obrażone na cały świat'?
        a zapas w pęcherzu moczowym zawsze się znajdzie jako pretekst do
        wyjścia. nawet mój niechrzczony w żadnej wierze ślubny z pokorą
        zwija się z nami do kościoła, żeby maluchy nie miały pretekstu, że
        ktoś w domu 'ma lepiej'. ojciec Knabitt też nie pomógł. starszak po
        lekcjach religii teoretycznie jest dobrze przygotowany (a pamięć ma
        dobrą), niestety jedyny jego kometarz to 'msza jest nudna i już'.

        jedyne co mnie pociesza to niebywały pociąg do Biblii (na razie w
        wersji dla dzieci), szczególnie historie ze Starego Testamentu
        cieszą się wzięciem i panowie naprawdę dużo z tego pamiętają.
        Ostatnio czytałam im nawet jakąś beletrystykę/wariację nt. ST,
        Samuel robił własnie przegląd synów Jessego. No i pytam
        starszaka 'pamiętasz kogo on szuka?'. a on: 'no Dawida przecież'. 'a
        jaki król wtedy panował?'. 'a Saul, nie pamiętasz?'
        • mamalgosia "msza jest nudna i już" 26.08.08, 18:30
          poddałam to krytyce w wątku o krytycesmile Ciekawe czy ktoś to obali?
        • mader1 Re: Ciekawe... 26.08.08, 20:42
          "niestety jedyny jego kometarz to 'msza jest nudna i już'"

          no wiesz, jak my na wsi chodzimy i jeszcze słyszymy organistę smile))))
          to właściwie gdyby nie Słowo Boże i nie Eucharystia to też żadnych
          fajerwerków nie widzę smile))))))))
          Trudno nam się nawet emocjonalnie związać z miejscowymi księżmi,
          choć kazania są... no takie... normalne... niezłe w sumie...
          W Warszawie co innego - tam są atrakcje i swojsko i domowo jest smile
      • mama_kasia Re: Ciekawe... 29.08.08, 10:23
        Wczoraj zaobserwowane smile

        Normalnie jest tak: idziemy do kościoła - mówię.
        - Nieeee. A co dzisiaj jest? (bo w piątki chodzimy razem i na
        to raczej nie narzekają) A po? itd.

        Wczoraj mówię: idę do kościoła. Jak ktoś chce, może iść ze mną.

        I zerwały się dziewczyny, całe zadowolone, że dopuszczam je
        do pójścia ze sobą smile)) ...Ale tak już jest trzeci raz w tym
        tygodniu! ...Pewnie w końcu im się znudzi, ale zaskoczyły mnie smile
        A wcale tego nie planowałam. Po prostu powiedziałam to, co
        myślałam. Nie był to jakiś chwyt psychologiczny wink))
        • brucha Re: Ciekawe... 29.08.08, 19:26
          a u mnie jak w tygodniu rzucam tekst, że idę do kościoła, to
          słyszę 'coooo? do kościoła? przeciez dzisiaj nie jest niedziela'

          w ogóle gorsze od mszy jest już tylko sprzątnie ;o)
          • mamalgosia Re: Ciekawe... 29.08.08, 20:59
            To chyba powinnaś się cieszyć, że sprzątanie jednak plasuje się ZA
            Mszą...
    • kukulka11 Re: mnie Bóg nie interesuje... 08.09.08, 09:15
      pozostaje chyba przeczekać. moim zdaniem to moze byc cos w stylu proby popisania
      sie.
      ja bym mu odpowiedziala: ale Ty interesujesz Jego.
      tak jak moja kuzynka mowi swojej corce: mała do mamay: ja cie nei kocham. a
      mama ze stoickim spokojem: ale za to ja kocham ciebie wink
    • mader1 No taaak... 23.09.08, 09:34
      przyszła pora i na mojego synka...
      i to teraz, jak uspokoił się na mszy...
      " mamo... a może to tylko takie legendy z Jezusem ?"
      • alex05012000 Re: No taaak... 23.09.08, 10:19
        moją córke z kolei Bóg interesuje, nawet całkiem sporo, rzec można,
        zadaje mnóstwo pytań, uwielbia lekcje religii, chętnie uczy sie
        modlitw, czytam jej Biblię - bardzo ja to ciekawi ... zato praktyki
        ją nie interesują w ogóle, kościół szerokim łukiem, na msze w ogóle
        nie chce chodzić... sama nie wiem jak ją zachęcić, bo jest w klasie
        komunijnej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja