Wybory naszych dzieci

06.08.07, 13:25
Forum nazywa sie "wychowanie w wierze"....wychowujemy nasze dzieci w
przekonaniu, ze jest Bog, ze lepiej,prosciej i jasniej zyje sie majac go na
uwadze.
Czy zakladacie, ze Wasze dzieci moga wybrac inna droge?Droge bez Boga?
Albo z Bogiem, ale bez kosciola, obrzedowosci?
Jaka bylaby Wasza reakcja na decyzje nastoletniego dziecka "koniec z religia,
Bogiem, kosciolem".
Czy bylaby to dla Was porazka zyciowa czy moze pogodzilibyscie sie z sytuacja
szanujac wybor dzieci-nastolatkow, dzieci-doroslych?
Czy te z Was, ktore sa silnie zwiazane z Kosciolem, obrzedowoscia, nie boicie
sie przesytu "tymi sprawami"u Waszych dzieci?
Powiem jak jest u mnie, ale najpierw pozwole sie Wam wypowiedziec, ok?
Pozdrawiam
Mirellka
    • mamalgosia Re: Wybory naszych dzieci 06.08.07, 13:42
      Nie mam pojęcia.

      Mogę jedynie życzyć sobie, jak chciałabym zareagować, ale jak będzie... tego
      nie wiem.
      Mam małe dzieci. Ale wiem, że coraz częściej będę patrzyła na ich samodzielne
      wybory: a to kolega, który mi się może nie podobać; a to inna szkoła,
      dziewczyna, wakacje, meijsce zamieszkania, styl życia, żona...

      Nie, nie będę na razie się tym martwić
    • mama_kasia Re: Wybory naszych dzieci 06.08.07, 14:17
      Owszem, obawiam się przesytu, ale... inaczej nie chcę żyć.
      Żyjąc inaczej, żyłaby niezgodnie z własnym sumieniem.
      Staram się być autentyczna. Nasze dzieci mam nadzieję, że
      dostrzegą autentyczność naszego zachowania, praktyk.
      Czy za tym pójdą? Nie wiem. Dopuszczam, że pójdą w inną stronę.
      Chciałabym, aby szły prostą ścieżką. Wychowuję ich jednak do
      samodzielności, do podejowania wyborów.
      Moja reakcja, myślę, mogłaby być tylko jedna - smutek. Nie
      z tego powodu, że nie żyją jak ja, ale z tego, że nie podążają
      za Bożą wolą. Oczywiście, patrzę po swojemu, z punktu widzenia
      mojej wiary, ale inaczej nie chcę tego oceniać.
      Mam też nadzieję, że nie byłaby to dla mnie porażka życiowa, bo
      w końcu to byłby ich wybór. Przecież ja też nie zawsze idę
      prostą drogą. Muszę się uczyć tego, że moje dzieci popełniają
      błędy, a mogą to być błędy coraz poważniejsze w skutkach.

      Przekazuję im, co mam najcenniejszego. Może tego nie roztrwonią.
      A może roztrwonią, ale mam nadzieję, że wrócą jak syn marnotrawny smile
      Innej opcji nie dopuszczam, bo byłaby wbrew Nadziei.
    • zuzasza Re: Wybory naszych dzieci 06.08.07, 21:50
      Mam bardzo małe dzieci więc to na razie trochę teoretycznie...
      Jestem zbyt ambitna i nie raz mi to dopiekło. Przypuszczam, że bolało by mnie to
      bardzo, gdyby dzieci odeszły od Boga. Ale mam bardzo rozsądnego męża, który z
      pewnością pomógłby mi sie odnaleźć w takiej sytuacji. Im mam nadzieję też...
      A tak szczerze mówiąc to na dzień dzisiejszy nie myślę o takiej możliwości.
      Raczej całą swą energię skupiam na tym, by wychować w wierze nie gadaniem a
      czynami, zachowaniem. Ja potrzebuję Boga i Kościoła. Bardzo. Mam nadzieję, że
      Dzieci to dostrzegą i też poczują.

      A zewnętrzny przesyt "tymi sprawami" prawie na pewno w którymś momencie się
      pojawi tak jak pojawi się bunt przeciw rodzicom. Mój trzylatek już prptestuje
      przeciwko wieczornym pacierzom. A my i tak się z nim (nad nim...) modlimy.
    • mader1 Re: Wybory naszych dzieci 06.08.07, 23:40
      Rozmawiałysmy już o tym, może nie tak ogólnie, ale w trakcie
      omawiania konkretnych problemów.

      , ze lepiej,prosciej i jasniej zyje sie majac go na
      > uwadze.

      W trakcie dyskusji nieraz okazywało się, że wszystko stawało się
      bardziej skomplikowane, gdy On się pojawiał wink

      Na razie nie mam tego problemu, ale... cóż ja mogę. Kochać i modlić
      się smile
Pełna wersja