Człowiek zawrócony do domu

05.09.07, 20:16
Pod wpływem wątku o "przecinaniu pępowiny" postanowiłem założyć
osobny:
o człowieku, który chciał być uczniem Chrystusa - i nie został
przyjęty, lecz odprawiony "do swoich", inaczej mówiąc: cofnięty do
domu.
Bo proszę zauważyć:
jeśli dziecko wyjdzie z domu z zamiarem podboju świata, a potem mu
się nie powiedzie i wraca, to taki powrót jest rzeczą wstydliwą.
Tak mi się wydaje, że w tradycji polskiej Syn Marnotrawny nie jest
bohaterem pozytywnym - opinia ogółu wraz z tym drugim synem, który
został w domu i nigdy z niego nie wyszedł, uważa, że dostał
przebaczenie właściwie nie wiadomo za co: majątek już stracił, nie
widać ani kawałka starania, ani obietnicy starania, ani próby
odrobienia tego, co przeputał...
W ścisłej łączności z tym - jeśli człowiek musi wrócić do domu na
podobieństwo Syna Marnotrawnego, oznacza to klęskę osobistą. Oznacza
to cofnięcie się z drogi, na którą się weszło (zamiast wytrwania na
tej drodze).
Zastanawiał mnie tamten człowiek z przypowieści opowiedzianej
najobszerniej przez mego Patrona: Ewangelistę Łukasza - ten który
lata mieszkał w jaskini nad jeziorem Genezaret, i zrywał
najmocniejsze łańcuchy; ten, w którym mieszkało wojsko demonów...
Uwolniony od nich, prosił Pana Jezusa, by mógł z Nim zostać -
zapewne jako uczeń. Chrystus cofnął go "do swoich" - czyli do domu.
Na tym przypowieść się urywa - a ja stale i wciąż usiłuję sobie
wyobrazić, jak wyglądał powrót tamtego Człowieka do domu. Czy
odbierał wszystko jako małe, krzywe, brudne, ciasne, rozlatujące
się - tak jak ja odbierałem przed 30 laty rzeczywistość PRL po
rocznym pobycie na Zachodzie, skąd zresztą długi czas nie miałem
zamiaru w ogóle wracać. Czy zdołał wrócić do życia, którym żył
poprzednio, przed opętaniem? - ja mogłem wrócić do przerwanych
studiów poczynając od punktu, w którym je przerwałem (komunizm
zapewniał przynajmniej to, że czas biegł wolno i nie było kłopotu z
nadganianiem opóźnień).
(Bo jak wolno domniemywać, miał przynajmniej wracać do kogo - chyba
żyła jeszcze matka - w przeciwnym razie Chrystus chyba by go nie
odsyłał?).
    • luccio1 Re: Człowiek zawrócony do domu 02.05.08, 23:48
      Po prawie roku pozwoliłem sobie podbić wątek. Może tym razem podejmie go ktoś
      oprócz mnie?
    • otryt Re: Człowiek zawrócony do domu 05.05.08, 10:51
      Mk 5,1-20

      1 Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. 2 Ledwie
      wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek
      opętany przez ducha nieczystego. 3 Mieszkał on stale w grobach i
      nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. 4 Często bowiem
      wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał,
      i nikt nie zdołał go poskromić. 5 Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł
      się kamieniami w grobach i po górach. 6 Skoro z daleka ujrzał Jezusa
      przybiegł, oddał Mu pokłon 7 i krzyczał wniebogłosy: «Czego chcesz
      ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie
      dręcz mnie!». 8 Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z
      tego człowieka». 9 I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział
      Mu: «Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu». 10 I prosił Go na
      wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. 11 A pasła się tam na
      górze wielka trzoda świń. 12 Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie,
      żebyśmy w nie wejść mogli». 13 I pozwolił im. Tak duchy nieczyste
      wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem
      po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. 14 Pasterze
      zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie
      wyszli zobaczyć, co się stało. 15 Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli
      opętanego, który miał w sobie "legion", jak siedział ubrany i przy
      zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. 16 A ci, którzy widzieli,
      opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. 17
      Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.
      18 Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy
      Nim. 19 Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do
      domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak
      ulitował się nad tobą». 20 Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w
      Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.

      ***

      Myślę, że Jezus chciał, aby uzdrowiony dawał świadectwo wobec swoich
      domowników. To wcale nie było takie łatwe. Kiedyś mój kolega -
      świezy emigrant w Holandii rozmawiał z Janem Pawłem II podczas jego
      pielgrzymki do tego kraju. JP II kazał mu wrócić do Polski, bo tam
      jest jego miejsce. Kolega wrócił, to wcale nie było takie łatwe w
      ponurych latach 80-tych.


Pełna wersja