samboraga
21.09.07, 11:55
drugi wątek ogólny, ale rozumiecie, chciałabym zapytać Was...
otóż mój 1,5 roczniak potwornie wrzeszczy

((
to zresztą dość poważna (choć nie jedyna) przyczyna mojego braku czasu na forum
wrzask w każdej sytuacji - czy wstaje, czy je, czy dostanie taką zabawkę, a
chciał inną, czy nie dostanie zabawki... (to ostatnie jest dla mnie
zrozumiałam powodem do rozpaczy wyrażanej krzykiem, ale pozostałe nie

)
już naprawdę przestajemy wytrzymywać...
sama 'wściekłośc' mnie nie przeraża, z biciem (on nas) też dajemy sobie radę,
tłumaczymy, zabieramy z miejsca zdarzenia, zabraniamy cierpliwie itp. ale ten
krzyk...tortura po prostu, nie ma jak przed tym uciec

i brak mi już pomysłu

rączkę, która chce uderzyć mogę przytrzymać, ale buzi nie zatkam...
macie może jakieś doświadczenia z takimi wrzaskunami? wiem, wiem, to może być
dwulatkowy bunt...ale jak to przetrwać?