wrzask

21.09.07, 11:55
drugi wątek ogólny, ale rozumiecie, chciałabym zapytać Was...

otóż mój 1,5 roczniak potwornie wrzeszczysad((
to zresztą dość poważna (choć nie jedyna) przyczyna mojego braku czasu na forum
wrzask w każdej sytuacji - czy wstaje, czy je, czy dostanie taką zabawkę, a
chciał inną, czy nie dostanie zabawki... (to ostatnie jest dla mnie
zrozumiałam powodem do rozpaczy wyrażanej krzykiem, ale pozostałe niesad)
już naprawdę przestajemy wytrzymywać...
sama 'wściekłośc' mnie nie przeraża, z biciem (on nas) też dajemy sobie radę,
tłumaczymy, zabieramy z miejsca zdarzenia, zabraniamy cierpliwie itp. ale ten
krzyk...tortura po prostu, nie ma jak przed tym uciecsad
i brak mi już pomysłusad
rączkę, która chce uderzyć mogę przytrzymać, ale buzi nie zatkam...

macie może jakieś doświadczenia z takimi wrzaskunami? wiem, wiem, to może być
dwulatkowy bunt...ale jak to przetrwać?wink
    • sion2 Re: wrzask 21.09.07, 12:45
      Się zmądrzę jako byla niania... i "ciocia" licznej gromadki dzieci
      kolezanek.
      Wiesz co robila moja przyjaciolka? ona miala wersje pisku, ale
      takiego ze wszystko wokol zamieralo a ona przez chwile nie wiedziala
      czy jej bębenki nie pękły...r
      Twoje dziecko po prostu tak wyraza emocje, inaczej sie nie nauczylo,
      fiksuje sie.
      Nie wiem czy macie kojec, albo tez jakis maly oddzielny pokoj,
      tudziez łóżeczko moze byc. Jak maly zaczyna wrzeszczec, rzucasz
      ostrą komendę "nie wolno krzyczec" i delikwenta za łeb do
      kojca/łóżeczka, w kazdym razie na miejsce odosobnienia i odchodzisz.
      Moze wrzeszczec 20 min ale nie wolno ci wrocic, wracasz natychmiast
      z usmiechem na twarzy i gotowa do przytulenia jak maly umilknie. Po
      ok tygodniu powinien zalapac zwiazek przyczynowo-skutkowy ze
      wrzask=kojec i bycie samemu.
      warunek jest taki ze poza tym musi byc duzo przytulania i to miejsce
      odosobnienia musi byc bezpieczne dla malego no i ze nie macie
      przypadlosci typu bezdechy sad
      ale chodzi o sam wrzask, nie placz ze lzami?
      • mama_kasia Re: wrzask 21.09.07, 15:27
        O rany, Kasiu. Nie dałabym rady z taką metodą. 20 minut
        to strasznie długo. No i co przeżywa w tym czasie to
        wrzeszczące dziecko.
        • sion2 Re: wrzask 21.09.07, 16:33
          dziecko ciebie widzi a ty widzisz jego, podchodzisz odrazu gdy
          przestanie wrzeszczec (mowie o wrzasku w celu wymuszenia czegos,
          zaprotestowania itd, a nie o placzu "z nieszczescia")
          nie, to nie jest dramatyczne ani brutalne
          dziecko ma prawa ale matka też, i otoczenie, zycie jest nauka
          egzystowania w spolecznosci tak zeby wszystkim bylo w miare dobrze a
          nie tylko mnie
          co czuje matka ktorej pisk dziecka swidruje mozg 10 razy dziennie?
          moja przyjaciolka powiedziala ze zastosowala te metode gdy
          przyplapala sie ze chciala rzucic piszczacym dzieckiem o podloge
          • samboraga Re: wrzask 22.09.07, 22:01
            Kasiu, bardzo, bardzo Ci dziękujęsmile
            Kojec odpada, bo maluch jest tak silny, że potrafi rozbujać i wypaść, wię c już
            oddaliśmy młodszemu kuzynowi. Łóżeczko - ma wyjęte dwa szczebelki, aby mógł
            sobie wyjść, zresztą boję się żę mu się skojarzy źle(?). Ale poszukam jakiegoś
            kąta, choć przestrzeń życiowa u nas zagracona maksymalniesad

            > co czuje matka ktorej pisk dziecka swidruje mozg 10 razy dziennie?
            > moja przyjaciolka powiedziala ze zastosowala te metode gdy
            > przyplapala sie ze chciala rzucic piszczacym dzieckiem o podloge

            to jest nie tylko 10 razy dzienniesad(((
            i nie chodzi tylko o moje odczucia, ale tak się nie da żyć (a ja mam dość dużą
            tolerancję na takie dziecieęce zachowanie)
            też się łapię na takich morderczych instynktach, czasami nawet mi się ulewasad
            mój też przechodzi w pisk, ale to jest taki pisk tubalnycrying

            Kasiu, jeszcze raz dziękujęsmile) zastanawiałam się czy będę musiała czekać do 2
            latek, bo 1,5 roku to maluch strasznny, żę jeszcze nie da rady współpracować...
            dziękuję, dodałaś mi otuchy...
            • sion2 jeszcze jedno 23.09.07, 17:01
              samborago tylko musisz jeszcze pamietac ze te metode musi wprowadzac
              w zycie CALA rodzina jednoczesnie, nie moze byc tak ze ty nie
              bedziesz reagowac a np. starszy brat lub babcia pospieszy uratowac smile
    • kulinka3 Re: wrzask 21.09.07, 17:56
      Popieram Sion.Nie mona ulegać krzykowi, bo to strasznie fajna metoda
      doprowadzająca każdego do białej gorączki i do natychmiastowego spełnienia
      zachcianki malucha.Może dostać to, co chce, jeśli wyrazi to w cywilizowanej
      formie.Jeśli krzyczy nie dostanie nic.Niestety trzeba tylko przetrwać te
      decybele do czasu, gdy zajarzy związek pomiędzy swoim krzykiem a Waszym nie
      działaniem lub nie krzykiem i spełnieniem prośby.Konsekwencja go złamie, zobaczysz.
      Pozdrawia mama krzyczącego specjalnego.
    • mader1 Re: wrzask 21.09.07, 18:09
      jest w tej metodzie, którą proponuje Sion logika. Napisz czy sie
      sprawdzi...
      Nic innego oprócz tłumaczenia nie przychodzi mi do głowy...
    • rycerzowa Re: wrzask 22.09.07, 00:06
      Dziewczyny, nie żartujcie.
      Nie posądzajcie półtoraroczniaka o złośliwość, o zamierzone wrzaski w celu
      sterroryzowania otoczenia.
      Małe dziecko naprawdę jest za "głupie", by mogło być wredne.
      Proponowana metoda obojętności (przez izolację, przeczekanie ) rzeczywiście
      sprawdza się - w domach dziecka. Tamte dzieci nie wrzeszczą - nie mają po co.
      Tłumaczenie? Co można wytłumaczyć takiemu maluszkowi? Tłumaczenie to jest
      odwoływanie się do zdobytych doświadczeń, do zdobytej już wiedzy, powoływanie
      się na zasady.
      Co wie, ile rozumie dreptuś?
      Trzeba mu o wszystkim mówić, uczyć go, ale nie można jeszcze za wiele wymagać.

      Przede wszystkim, dlaczego on stale wrzeszczy? Zawsze był taki nerwowy? Jeśli to
      nowy zwyczaj, zawsze warto zasięgnąć porady lekarza. Czasem dziecko choruje
      bezobjawowo (np. nerki), toksyny zatruwają układ nerwowy, i dziecko jest niemożliwe.

      Jeśli to z powodu naturalnego dojrzewania (bunt dwulatka), to trzeba
      zminimalizować powody do "buntu", jak najczęściej pozwalać dziecku o czymś
      decydować.

      Starać się go wyciszyć, przez uregulowany tryb życia, przez zajęcie go ciekawymi
      zabawami, pobyt na podwórku.
      Metoda ad hoc to jest zawsze odwracanie uwagi, propozycja nowej zabawy,
      pokazywanie czegoś interesującego.
      Jak wrzeszczy, to nie ma sensu mówienie mu, że wrzeszczeć nie wolno, tylko
      uspokojenie go, np. przez otwarcie szuflady z ciekawą zawartością, postawienie
      go na parapecie, by mógł zobaczyć, co się dzieje za oknem, propozycję spaceru, itp.


      Gdy dziecko wrzeszczy "w każdej sytuacji" (od razu po obudzeniu, albo gdy je),
      to nie jest to normalny objaw: albo jest chory, albo mu w życiu bardzo źle.
      • sion2 Re: wrzask 22.09.07, 10:34
        dzieci w domach dziecka nie maja mamy i taty na kazde zawolanie, nie
        sa kochane, nie maja osoby do ktorej moga sie zwrocic z bolacym
        kolanem i przytulic - codziennie do tej samej
        porownywanie metody opisanej przeze mnie do domow dziecka jest
        nieporozumieniem
        nie chodzi o calodobowa obojetnosc wobec dziecka i niezwracanie
        uwagi na placz bo sie cos stalo albo dziecku jest zle ale o
        reagowanie obojetnoscia na wymuszanie przez dziecko na doroslych
        okreslonych zachowan
        bardzo czesto sluzy do tego wrzaski, pisk bądź specjalne jęki,
        dziecko szybko odkrywa jakis sposob ktory szczegolnie drazni uszy
        doroslych i ze zrobia wszystko aby on przestal
        wrzeszczec/piszczec/jęczeć i wykorzystuje to
        nie w taki sposob ze bezczelnie knuje od rana do wieczora jakby tu
        doroslym zycie utrudnic ale poprzez bardzo proste rozumienie
        zaleznosci przyczyna-skutek - te zdolnosc dziecko cwiczy od ok 9 mca
        zycia
        wiem ze jestem na pozycji straconej bo nie jestem matką ale przez
        moje ręce przewinelo sie ok 25 dzieci w wieku od 3 mcy do 4 lat
        (pracowalam tez w przedszkolu z grupa zlobkowa) i naprawde wiem co
        mowie
        zadne dziecko ktoremu matka normalnie okazuje uczucia, przytula,
        caluje, rozmawia, bawi sie, karmi, tarza po ziemi itd nie odniesie
        szkody na psychice gdy na jego wrzask paralizujacy okolice nikt nie
        zwroci uwagi
        • rycerzowa Re: wrzask 24.09.07, 16:55
          sion2 napisała:

          > zadne dziecko ktoremu matka normalnie okazuje uczucia, przytula,
          > caluje, rozmawia, bawi sie, karmi, tarza po ziemi itd nie odniesie
          > szkody na psychice gdy na jego wrzask paralizujacy okolice nikt nie
          > zwroci uwagi

          Jeśli takie dziecko wybuchnie wrzaskiem "paraliżującym okolicę", wszyscy
          natychmiast powinni rzucić mu się na pomoc.
          Bo coś się musiało stać.

          Zdrowe, kochane, w spokojnej atmosferze chowane dziecko wrzeszczy wtedy, gdy ma
          powód. Wtedy albo zaspakajamy jego żądanie (gdy jest to malutkie dziecko, i
          inaczej nie umie wyrazić swego pragnienia), albo odwracamy uwagę, albo
          instruujemy, by zażądało tego czegoś w sposób cywilizowany (gdy starsze), albo
          pozwalamy się wywrzeszczeć, trudno, ale w naszych ramionach.

          Co innego, gdy dziecko wrzeszczy non stop, gdy w ten sposób wyraża swoje
          jakiekolwiek, nawet pozytywne, nawet słabe emocje. To się nazywa ADHD, i
          trzeba jak najwcześniej nauczyć się , jak pomóc dziecku; trzeba poradzić się
          specjalisty.

          > dziecko szybko odkrywa jakis sposob ktory szczegolnie drazni uszy
          > doroslych i ze zrobia wszystko aby on przestal
          > wrzeszczec/piszczec/jęczeć i wykorzystuje to

          To tylko tak z pozoru wygląda, że ono robi to "specjalnie".
          My często malutkim dzieciom przypisujemy dorosłe uczucia, "atropomorfizujemy"
          je. (Zresztą bardzo słusznie, bo tak trzeba).

          Noworodek robi poważne miny? Jaki z niego filozof, pewnie się nad sensem życia
          zastanawia!
          Tymczasem nie ma tam jeszcze żadnej myśli.

          Maluszek płacze, odłożony do łóżeczka, uspokaja się na rękach matki?
          Ale cwaniak, specjalnie płacze, by go wziąć na ręce!
          Tymczasem malec oddzielony od matki czuje się źle, traci poczucie
          bezpieczeństwa, i wyraża to jak umie, czyli płaczem. Ten sam efekt, czyli
          uspokojenie, można osiągnąć położywszy np. bluzkę matki obok dziecka, albo
          kołysząc go w kolebusi, albo włączywszy odkurzacz. Wcale nie trzeba go nosić.
          Ono nie umie jeszcze niczego chcieć, ani nie umie "wymuszać", ono chce się czuć
          bezpiecznie.

          Starsze dziecko też nie zamierza "wymuszać",tylko po prostu czegoś bardzo
          pragnie. A jak ma osiągnąć to, co chce?
          Czyli, albo go uczymy, aby "grzecznie poprosiło", albo odwracamy uwagę, albo
          pozwalamy się wypłakać, ale nie w odrzuceniu.

          >bardzo proste rozumienie
          > zaleznosci przyczyna-skutek - te zdolnosc dziecko cwiczy od ok 9 mca
          > zycia

          Właśnie - ćwiczy. Dziecko rodzi się z umiejetnością logicznego myślenie, ale
          brakuje mu danych, czyli wiedzy i doświadczenia. Gdy się ma za mało danych, z
          prawdziwych przesłanek wyciąga się fałszywe wnioski.
          Dlatego z tą dziecięcą logiką bywa na bakier.
          Gdyby umiało poprawnie wyciągać wnioski, byłoby grzeczniutkie od razu bo na
          niegrzeczność wszak natychmiast negatywnie reagujemy.

          Wnioski dziecka są logiczne, ale zazwyczaj niezbyt mądre.
          Przykładowo:
          "Młodszy braciszek jest bezradny, wrzeszczy i robi w pieluchy, a rodzice go
          kochają, cały czas się nim zajmują. Zatem i ja będę bezradny, będę wrzeszczeć,
          wtedy rodzice będą mnie tak samo kochać i zajmować się mną".
          Logiczne? A jakże.

          "Uderzyłem siostrę, dostałem lanie. Stad wniosek, że bić można, ale tylko
          słabszych, i gdy rodzice nie widzą".
          Dlatego prawie wszyscy bici biją.

          "Powiedziałem >kulwa< i wszyscy się pokładali ze śmiechu.To musi być fajne
          słowo, zawsze tak będę mówił".

          Dziecko trzeba uczyć, uczyć, uczyć, by myślało nie tylko logicznie, ale i mądrze.

          Gdy się odrzuci wrzeszczące dziecko, może wyciągnąć logiczny ale nieprawdziwy
          wniosek, że jego płacz, jego cierpienie nikogo nie obchodzi, że jest
          akceptowane tylko jako "grzeczne" (syndrom domu dziecka, powszechny w wielu
          rodzinach, niestety).

          > wiem ze jestem na pozycji straconej bo nie jestem matką

          Sion, im jestem starsza, tym bardziej się upewniam w prawdziwości starego
          przysłowia : "Nie ta matka , co urodzi, ale ta co chowa..."
          Pozdrawiam. smile
          • lucasa Re: wrzask 24.09.07, 17:56
            rycerzowa napisała:

            >
            > Zdrowe, kochane, w spokojnej atmosferze chowane dziecko wrzeszczy
            wtedy, gdy ma
            > powód.


            taaaa... tez tak kiedys myslalam!
            A
          • samboraga Re: wrzask 25.09.07, 12:08
            > Zdrowe, kochane, w spokojnej atmosferze chowane dziecko wrzeszczy wtedy, gdy ma
            > powód.

            Hmm...

            Nie wiem czy mój maluch ma ADHD. Chyba nawet jest za mały, by stwierdzić. Z
            drugiej strony to teraz takie modne: żywiołowe dziecko=na pewno ma ADHD…
            Rycerzowo, nie uważam mojego dziecka za złośliwego czy ‘wrednego’ w dorosłym
            rozumieniu. Ale sporo już kojarzy, sporo umie, wie, żę śmieci wrzuca się do
            kosza (ostatnio to jego ulubiona zabawawink, a jak chce mi pomagać przy kuchni to
            sam doprasza się małego fartuszka kuchennego (po bracie), bo ja mam fartuch...
            Więc nie widzę przeszkód, aby nauczyć dziecko, że nie wrzeszczy się przy każdej
            okazji... Zapytałam na forum o pomysły, bo tłumaczenia, przytulania, odwracania
            uwagi i inne zabiegi, które wymieniasz, a ja stosowałam, na nic się zdały.
            Oczywiście – mogę przeczekać, aż dorośnie... Dorośnie – kiedy? W wieku 2-3 lat
            będzie miał już utrwalone że krzykiem może wszystko... Więc wg Ciebie kiedy jest
            czas?
            Oczywiście, są dzieci inne, spokojniejsze. Moje starsze jest takie...
            Ale absolutyzowanie własnego doświadczenia w wychowaniu nie zawsze się
            sprawdzacrying Dzieci naszych znajomych, mają ich czwórkę, zaczynały przesypiać całą
            noc (tzn. co najmniej 6 godzin ciurkiem) pod koniec 2 miesiąca życia...
            Wszystkie! Po prostu mają takie dzieci. I mimo sporego drobiazgu są wyspanismile
            Choć na upartego mogliby mi udowadniać, że swojej dwójki ‘wychować’ nie umiem,
            bo młodszy dotąd się budzi w nocy... A przecież, biorąc statystycznie, myślę, że
            moje niedospanie jest bardziej charakterystyczne dla matki małego dzieckawink))
            Możliwe też, że gdy moje dzieci będą już dorosłe to nawet złe chwile okresu
            dreptusiowego będę bagatelizować i wspominać z łezką w oku. Możliwe. Nie
            zmmienia to faktu, że dzieci są różne, a pomiędzy spokojnym,, spolegliwcem, a
            ADHD-owcem jest jeszcze całe spektrum zachowań wrzaskliwych, hałaśliwych i
            żywiołowychwink))
            • pawlinka Re: wrzask 25.09.07, 12:21
              ADHD można zdiagnozować dopiero w wieku szkolnym. Nie każdy psycholog jest
              władny to ocenić, są specjalistyczne ośrodki z lekarzami. Niedawno miałam okazję
              rozmawiać z matką dziewczynki radosnej i żywej jak przystało na 6-latka. Sama
              (!) rozpoznała ADHD i prowadzi dziecko według jakiś zasad postępowania z dziećmi
              dotkniętymi tym schorzeniem. ADHD jest modne.
              Samborago, to dobry czas, żeby z dziecko uczyć zasad. To może potrwać, ale da
              się! Pozdrawiam cieplutko!
              Mama wyjca (acz już sporadycznego) przedszkolaka (obecnie choregosad) i
              spokojnego pierwszoklasisty.
          • mamalgosia rycerzowa 25.09.07, 14:22
            sion2 napisała:

            > zadne dziecko ktoremu matka normalnie okazuje uczucia, przytula,
            > caluje, rozmawia, bawi sie, karmi, tarza po ziemi itd nie odniesie
            > szkody na psychice gdy na jego wrzask paralizujacy okolice nikt nie
            > zwroci uwagi

            Jeśli takie dziecko wybuchnie wrzaskiem "paraliżującym okolicę",
            wszyscy
            natychmiast powinni rzucić mu się na pomoc.
            Bo coś się musiało stać.

            Zdrowe, kochane, w spokojnej atmosferze chowane dziecko wrzeszczy
            wtedy, gdy ma
            powód. Wtedy albo zaspakajamy jego żądanie (gdy jest to malutkie
            dziecko, i
            inaczej nie umie wyrazić swego pragnienia), albo odwracamy uwagę,
            albo
            instruujemy, by zażądało tego czegoś w sposób cywilizowany (gdy
            starsze), albo
            pozwalamy się wywrzeszczeć, trudno, ale w naszych ramionach.



            Zupełnie, ale to zupełnie nie mogę się z tym zgodzić. Ciekawe, że
            moje dzieci (obaj, jak w numer) wrzeszczą najwięcej przy osobie,
            która własnie tarza się z nimi po wszystkim (nie tylko po podłodze),
            która zbije kamień, jesli dziecko uderzy się o niego nóżką,
            wycałowuje za trzech i wogóle jest jedną wielką ich fanką (rzecz
            jasna mowa o babci)
            • rycerzowa Re: rycerzowa 26.09.07, 12:54
              mamalgosia napisała:

              > moje dzieci (obaj, jak w numer) wrzeszczą najwięcej przy osobie,
              > która własnie tarza się z nimi po wszystkim (nie tylko po podłodze),
              > która zbije kamień, jesli dziecko uderzy się o niego nóżką,
              > wycałowuje za trzech i wogóle jest jedną wielką ich fanką (rzecz
              > jasna mowa o babci)

              Pewnie jest tak:
              Babcia na wszystko pozwala, niczego nie wymaga.
              A dzieci potrzebują zasad, ograniczeń, barier. Na tyle "luźnych", by swobodnie
              dorastać, a na tyle mocnych, by się czuć bezpiecznie.

              Jeszcze gorzej jest, gdy jedne osoby z otoczenia dziecka na wszystko pozwalają,
              inne - tylko wymagają. Dziecko w tym wszystkim "głupieje", nie wie, o co chodzi;
              i jak ma nie wrzeszczeć?
      • mader1 Rozpisałam się ;( 22.09.07, 11:38
        > Tłumaczenie? Co można wytłumaczyć takiemu maluszkowi? Tłumaczenie
        to jest
        > odwoływanie się do zdobytych doświadczeń, do zdobytej już wiedzy,
        powoływanie
        > się na zasady.
        > Co wie, ile rozumie dreptuś?
        > Trzeba mu o wszystkim mówić, uczyć go, ale nie można jeszcze za
        wiele wymagać.

        U moich dzieci tłumaczenie od nawcześniejszych miesięcy dawało już w
        wieku 1,5 roku niezłe efekty wink
        Tłumaczenie w tym wypadku nie oznaczało wyjaśniania powagi Jego
        (dziecka) czynów czy budowy mojego układu nerwowego. Wrzask, płacz,
        krzyk i jęki od nawcześniejszych lat traktowałam, jako sposób
        komunikowania się ze mną przez dziecko. W związku z tym to, co
        robiłam : z niemowlęciem - tuliłam, ale istarałam się znaleźć
        przyczynę. Czasem nazywałam ją glośno, zgadując ( " Tak, chory
        jesteś, maleństwo, boli.... " albo " chciałbyś zabaweczkę,a nie
        możesz jej dosięgnąć, prawda ?" albo " nudzisz się i wołasz mamusię,
        tak ? zabiorę Cię w leżaczku do kuchni i zobaczysz, co robię... itd
        itp. ) Może taka gadanina , właściwie ktoś rzekłby, samej do siebie,
        może wydawać się troszkę bez sensu, ale wtedy w wieku 1,5 roku
        dziecko już WIE, że chcę się z Nim dogadać i Go nie lekceważę.
        Wzwiązku w tym na tłumaczenie " Kochanie, jak wrzeszczysz, nie wiem,
        o co Ci chodzi... Chodź, powiedz mamusi, co się dzieje..." Moje
        dzieci w wieku 1,5 roku ( nawet synek) potrafiły powiedzieć
        najprostsze wyrazy albo potrafiły zaprowadzić mnie i pokazać.
        Potrafiły także złościć się, gdy coś im się nie udało, nie mogły
        czegoś dosięgnąć. Z powodu nudy raczej nie wrzeszczały, ale "
        marudziły". Łatwo było mi zgadnąć " mniej więcej" czy sprawa jest
        dużej, czy małej wagi.
        Starsza miała w niemowlęcwie czasem, tylko czasem kolki. To był
        wrzask i wiedziałam, że oznacza ból.
        Dwa, dosłownie dwa razy średnia wrzeszczała bez opamiętania w
        podobnym wieku - miała zapalenie ucha. ten wrzask był od razu
        odczytany przeze mnie prawidłowo - "ból" i szukałam tylko, gdzie
        jest umiejscowiony.
        Najmłodszy najczęściej był z życia niezadowolony ( nic dziwnego,
        brał po kilka razy dziennie obrzydliwe, gorzkie lekarstwa na wątrobę
        i podawałam Mu je ja - mama, która w tym wieku kojarzy się z miekkim
        i ciepłym cycusiem sad(( , ale naprawdę wrzeszczał tylko raz. Przez
        chwilę starałam się dociec, ale poniewaz nie było z Nim kontaktu,
        coś na Niego nalożyłam i zniosłam Go do przychodni na dół. Pediatry
        nie było, ale naychmiast zaprowadzono mnie do gabinetu przemiłej
        internistki. Zaczęła Go oglądać, centymetr po centymetrze i... nagle
        przeszło Mu. Nie powtórzyło się to więcej i do tej pory nie wiemy,
        dlaczego wrzeszczał...

        Uznałam, że Samboraga dokonuje dużego skrótu. Ona już bawi się z
        dzieckiem zajmuje je, nosi i wozi ze sobą, czyta itd itp.
        Rozmawia i pozwala na naprawdę dużo...

        -Więc... albo temperament - czyli to, co inne dzieci wyrażają na
        wiele róznych sposobów, jej synek wyraża w jeden sposób - bardzo
        ostry i kategoryczny i stopniowo trzeba Go innych sposobów uczyć (
        przemawia za tym fakt, że gdy Go widziałam ( uroczy jest, naprawdę)
        najpierw wrzeszczał, a potem ( po pokazaniu zabawnej rzeczy)
        natychmiast od wrzasku przeszedł w głośny śmiech...
        Hmmm... wtedy oprócz stopniowego uczenia Go ( co bedzie trwało
        latami) wyrażania różnych stanów pośrednich okazywania uczuć, nie
        widzę żadnej rady sad Może nie bez sensu byłoby nazywanie przy małym
        własnych stanów emocjonalnych ( mama jest smutna, mamę boli, mama
        się uśmiecha, mama chce nie może zrobić czegoś). Może nie bez sensu
        jest okazanie bezsilności w takich chwilach. Może usiąść " przy" i
        powiedzieć " Nie wiem, co zrobić ? Nie wiem, jak Ci pomóc ? "
        zamiast natychmiast kręcić się, zgadywać, brać na ręce, uspokajać...:
        ( Nie wiem, czego już próbowałaś ?

        Albo..... nauczył się, ze wrzask, jedynie wrzask skutkuje
        natychmiastowym zaspokojeniem potrzeby. (Mogło się tak stać w
        przypadku brania na ręce. Przepraszam Samborago, że o tym napiszę,
        ale Samboraga ma chore serce. Nie powinna dźwigać. Zapewne starała
        się nie brać małego na ręce bez dużej potrzeby. Natomiast,gdy
        wrzeszczy myśli sobie " pal licho serce, nie wytrzymam już
        wrzasku " - to jedna z możliwości, która mi przychodzi do głowy ) i
        wtedy rada Sion nie jest taka bezduszna. Trzeba przerwać łańcuch
        przyczynowo- skutkowy.

        Może tak być, dobrze że o tym napisałaś Rycerzowo, że małego może
        coś boleć, może mieć ataki bólu czegokolwiek. Trzebaby to zgłosić
        lekarzowi i opisać, może będzie miał jakiś pomysł.
        • samboraga Re: Rozpisałam się ;( 22.09.07, 22:20
          Starszemu tłumaczyłam=rozmawiałam dużo. Temu - mniej, zdecydowanie. Niestety,
          faktycznie, moje zdrowie jest tu przyczynąsad

          Myślę, że są dwie przyczyny jego wrzasku - i temperament, i wymuszanie. Na
          temperament - to tak jak mówisz, trzeba będzie czekać, aby stonował wyrażanie
          emocji, bo to juz widać, że w chwilach radośći wrzeszczy tak samo jak przy złości!
          Ale zależy mi na tym, by nie wrzeszczał 'na żądanie', wymuszając... Bo w tej
          chwili on 'zmonopolizował' nasze rodzinne życie. "Nie mamy prawa" porozmawiać ze
          sobą (ja z mężem) albo zająć się przez momemnt Starszym - od razu jest wrzask...
          I rewelacyjnie odkrył, że w samochodzie przerywa nasze rozmowy najskuteczniejcrying
          Spróbujemy metodę Kasismile
          A mówienie o stanach emocjonalnych - to też muszę spróbować! Dziękismile
      • samboraga Re: wrzask 22.09.07, 21:51
        Rycerzowo, maluch chory nie jest, pediatra wielokrotnie już go przebadał pod tym
        kątem (żę tak wrzeszczy i że może chory), wręcz mnie wyśmiał, że taki krzyk to
        daje z siebie zdrowe dziecko...
        Właściwie Mader odpowiedziała za mniesmile On jest potwornie żywiołowy (Mader, jego
        wrzask podczas naszego spotkania to jeszcze nie był szczyt możliwoiściwink i do
        tego taki duży, ciężki, silny misio... Z jednej strony ma trochę za mało mnie -
        mniej noszenia na rękach niż Starszego, mniej zabaw wymagających kondycji itp.
        - a potrzebuje tego właśnie więcej niż Starszy... Z drugiej - on już się nauczył
        tak wymuszać, czasami to komicznie wygląda jak wrzeszczy a potem milknie na
        chwilę i łypie jednym okiem co my na to...
    • mamalgosia Re: wrzask 25.09.07, 14:25
      Chyba mam doświadczenie z wrzaskunem.
      Ale nie będę się mądrzyć, bo metody żadnej dobrej nie mam.
      Mam tylko tę, którą stosujemy (obecnie już coraz rzadziej, ale
      jednak regularnie): przeczekać.
      Czasem jest łatwiej to znieść, czasem trudniej. Ale po prostu nic
      innego się nie udaje
    • ula27121 Re: wrzask 26.09.07, 14:51
      Mój syn wrzeszczał od kiedy pamiętam. Na początku było to dla mnie straszne.
      Wiek, o którym piszesz był chyba najgorszy. Nie miało znaczenia czy z nim
      jestem, czy go odstawiam, czy tłumaczę, czy krzyczę, czy przytulam, czy daję
      klapsa ( tak żeby się otrząsnął). W pewnym momencie przyjęłam, że taki typ,
      chyba musi sobie powrzeszczeć. Nie jest mi z tym łatwo ale powiem, ze jest co
      raz lepiej. Teraz wrzaski mamy już tylko wieczorem ( myślę, że jest zmęczony) no
      i czasem w nocy jak się obudzi.


      Moja 2 lata młodsza córka nie wrzeszczała i nie wygląda żeby miała zacząć. Robi
      to jak coś jej dolega.

      Dodam, że moje lekarka rodzinna ( doświadczony pediatra z dużym doświadczeniem
      jako matka )mówi, ze nigdy nie wiemy co siedzi w takiej małej głowie dziecka. Że
      czasem coś co dla nas jest wymuszaniem dla niego jest jedyną możliwością
      rozładowania stresów, emocji....Myślę, że nie zawsze takie zachowanie wynika z
      błędów wychowawczych czy złośliwości dziecka....no przynajmniej mam taką nadzieję.
      Trzymam kciuki co by szybko przestał...i za mojego też trzymam
      • mamalgosia Re: wrzask 26.09.07, 21:19
        ula27121 napisała:

        > Mój syn wrzeszczał od kiedy pamiętam.
        Och! To zupełnie jak u nas! Już na położniczym wrzeszczał
        najgłosniej, a czasem jako jedyny. Gdy urodziłam drugiego, zdziwiłam
        się, że płacze tylko jak czegoś chce.


        > W pewnym momencie przyjęłam, że taki typ,
        > chyba musi sobie powrzeszczeć. Nie jest mi z tym łatwo ale powiem,
        ze jest co
        > raz lepiej.
        Własnie dokładnie mam te same obserwacje.
    • mamalgosia Re: wrzask 29.09.07, 14:06
      U nas dzisiaj był atak histerii. Przetrwaliśmy, choć lekko nie było.
      Najgorsze (?) jest to, że ja tego mojego Syna rozumiem... Tylko, że
      bardzo źle znoszę hałas, w pracy mnie to wykańcza, w domu potrzebuję
      choć trochę spokoju
    • samboraga Re: wrzask 01.10.07, 22:08
      chyba powoli, powoli zaczyna iść ku lepszemu...smile
      wczoraj był dzień wrzeszczenia, a dziś spokojniej
      krzyk na pewno nie minie tak prędko, ale...maluch już chyba załapałwink
      tak samo z biciem - wie, że bić nie wolno, ale nie zawsze zapanuje (i to
      normalne, w końcu malutki jeszce jestsmile
      ufff....
      • mader1 Re: wrzask 02.10.07, 07:50
        mój jak się " rozognił" , nie panował sad(( , bo On ma ognisty
        temperament.C Ale wyatarczyła cierpliwość, tłumaczenie.
        • samboraga Re: wrzask 02.10.07, 12:12
          > mój jak się " rozognił" , nie panował sad(( , bo On ma ognisty
          > temperament.C Ale wyatarczyła cierpliwość, tłumaczenie.

          wychowywanie to chyba głównie cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość....
          czy to będzie egzemplarz skory do bitki, czy obrażalskiwink) jeden i drugi
          manifestuje uczucia, na swój sposób
          to tylko drobna różnica, że jeden może 'skrzywdzić' otoczenie, a drugi głównie
          siebie, bo ucieka w dąsy zamiast rozmowy
          Starszego uczę, uczę, a jak przyjdzie co do czego to dalej się potrafi obrazić
          na zabójsad(( więc i na Młodszego nie liczę, ze szybko krzyczeć przestaniecrying
          • mader1 Re: wrzask 02.10.07, 16:17
            przestanie... zwróć uwagę, że teraz w swoim oburzeniu nie jesteś
            sama. Starszy brat też tego nie lubi wink
    • samboraga Re: wrzask 03.10.07, 22:50
      wpadłam na jeszcze jeden pomysł - co jakiś robimy sobie zabawę we wrzeszczenie,
      taki czas na szaleństwowink)) wtedy można się wykrzyczećwink
      • anuteczek Re: wrzask 09.10.07, 22:40
        Moze to sposob na zwrocenie na siebie uwagi? Proba przejecia
        kontroli nad otoczeniem? Jesli mama i tata robia cos, co mnie sie
        nie podoba bede sie drzec tak dlugo, az przestana to robic i zajma
        sie mna...
        Podpatruje w pracy jak terapeuci radza sobie z krzykiem
        autystycznych dzieciaczkow (pracuje jako tlumacz w jednym z
        najwiekszym osrodkow w poludniowej Anglii) - generalnie wrzask jest
        ignorowany, gdy dziecko milknie natychmiast dostaje nagrode. Czasem,
        gdy wrzask bardziej przypomina skarge dziecko jest natychmiast mocno
        przytulane i przewaznie sie uspokaja. Gdy jest spokojne probuje sie
        znalezc przyczyne placzu.

        Moj Maciek (2,5roku) przez pewien czas bardzo sie zloscil i plakal,
        za kazdym razem gdy cos bylo nie tak. Kupilam mu ksiazeczke i plyte
        DVD o wyrazaniu uczuc. Bardzo mu to pomoglo, bo teraz zamiast sie
        drzec przylazi i mowi o co mu biega, przez jakis czas przynosil
        cwaniak ksiazeczke i pokazywal co mu jestwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja