25 wrzesnia - czytania

25.09.07, 09:21
Ezd 6, 7 - 20

Pozwólcie namiestnikowi Żydów i starszyźnie żydowskiej pracować nad
tym domem Bożym. Niech odbudują ten dom Boży na dawnym miejscu.
Wydaję rozporządzenie, jak macie się odnosić do owej starszyzny
żydowskiej przy budowie owego domu Bożego, mianowicie: z dochodów
królewskich, płynących z podatku Transeufratei, dokładnie bez
zawieszenia mają być owym mężom wypłacone koszty. A Bóg, który tam
zgotował przybytek dla Imienia swego, niech wraz z ludem straci
każdego króla, który ośmieliłby się przeciwdziałać, burząc ten dom
Boży w Jerozolimie. Ja, Dariusz, wydałem ten rozkaz: niech będzie on
dokładnie wykonany". A starszyzna żydowska budowała z powodzeniem
dzięki proroctwu Aggeusza proroka i Zachariasza, syna Iddo, i
doprowadzili budowę do skutku, zgodnie z rozkazem Boga izraelskiego
i z rozporządzeniem Cyrusa i Dariusza - oraz Artakserksesa, króla
perskiego. I dom ten był gotowy na dwudziesty trzeci dzień miesiąca
Adar - był to rok szósty panowania króla Dariusza. I Izraelici:
kapłani, lewici i reszta wysiedleńców radośnie obchodzili
poświęcenie tego domu Bożego. I na poświęcenie tego domu Bożego
ofiarowali: sto cielców, dwieście baranów, czterysta jagniąt, a jako
ofiarę przebłagalną za całego Izraela - dwanaście kozłów według
liczby pokoleń izraelskich. I do służby Bożej w Jerozolimie
ustanowili kapłanów według ich oddziałów, a lewitów według ich
ugrupowań, zgodnie z przepisem księgi Mojżeszowej. Czternastego dnia
miesiąca pierwszego wysiedleńcy obchodzili Paschę. Lewici bowiem jak
jeden mąż oczyścili się; wszyscy oni byli teraz czyści i zabili
[baranki na] Paschę dla wszystkich wysiedleńców, dla braci swoich
kapłanów i dla siebie.


Lk 8, 19 - 21
Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać
się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: "Twoja Matka i bracia
stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą". Lecz On im
odpowiedział: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają
słowa Bożego i wypełniają je".
    • mama_kasia Re: 25 wrzesnia - czytania 25.09.07, 10:55
      Lecz On im
      > odpowiedział: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają
      > słowa Bożego i wypełniają je".

      I znowu "przypadek" wink Przeciez to jest to, co właśnie się
      na naszym forum dzieje. Zbieramy się i razem słuchamy Słowa
      Bożego. Wierzę, że Bóg w jakiś sposób nas tutaj zebrał.
      I jeszcze do tego zadbał, abyśmy słuchali Jego Słowa. Dla
      mnie to jest niezwykłe. Ale w tej dzisiejszej ewangelii jest
      coś jeszcze nad czym mocno się zastanawiam - określenie "bracia".
      "Bracia" to coś wielkiego. To nie tylko koledzy, znajomi,...
      Bracia... Czy mogę powiedzieć o tym drugim, który razem ze
      mną słucha Słów Boga - jesteś mi bratem? Bratem Jezusa i moim?

      Bóg daje nam Słowo i nazywa nas braćmi, o ile SŁUCHAMY i WYPEŁNIAMY.

      Dziekuję Ci Boże...
    • pawlinka Re: 25 wrzesnia - czytania 25.09.07, 11:24
      Widzę te zdziwione spojrzenia: forum? modlitwa? eeee, to dziwne...
      Różnymi drogami Słowo dociera, via Internet też. Anonimowa grupa ludzi łączy
      się w modlitwie, wątek intencji jest już tak długismile
      Rozmawiałam niedawno z koleżanką, za której męża sie modliliśmy. Dziękowała za
      Was Bogu. Dla mnie to ważne, że mimo trudnych rozmów i sporów, nie ustajemy na
      modlitwie. Jak w rodzinie...
    • otryt Tylko dla miłośników matematyki:-))) 25.09.07, 12:56
      >lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu.

      Przygotowałem dwa zadania matematyczne. Wyobraźmy sobie prostokąt o
      wymiarach 10m i 30m.

      1) Pierwszy punkt umieszczamy w narożniku prostokąta. Potem
      dostawiamy kolejne punkty wewnątrz lub na granicy prostokąta.
      Najmniejsza dopuszczalna odległość pomiędzy dwoma dowolnymi punktami
      wynosi 1 metr. Kolejne punkty należy rozmieścić wg zasady, aby
      kolejny dostawiany punkt był jak najbardziej oddalony od tych, które
      już są w prostokącie. Po ilu iteracjach dwa najbliższe siebie punkty
      będą w odległości mniejszej niż 2 metry?

      2) Pierwszy punkt umieszczamy w narożniku prostokąta. Potem
      dostawiamy kolejne punkty wewnątrz lub na granicy prostokąta.
      Najmniejsza dopuszczalna odległość pomiędzy dwoma dowolnymi punktami
      wynosi 1 metr. Kolejne punkty należy rozmieścić wg zasady, aby
      kolejny dostawiany punkt był jak najbliżej tych, które już są w
      prostokącie.

      Do drugiego zadania nawet trudno wymyślić pytanie, aby odpowiedź na
      nie była niebanalna. Gdy punktów będzie dostatecznie dużo zarówno
      prostokąt z pierwszego zadania, jak i z drugiego zapełnią się
      jednakowo punktami do określonych granic. Nie będzie różnicy miedzy
      pierwszą a drugą sytuacją. Gdy punktami będą ludzie, to powstanie
      tłum. Pytanie: czy tłum z pierwszego zadania i drugiego będzie taki
      sam, choć ludzie będą tak samo gęsto upakowani?

      Przyznam się, że obserwuję czasem, w jaki sposób ludzie zajmują
      kolejne miejsca w kościele. Czasem tak jak w zadaniu drugim – widać,
      ze mamy prawdziwą wspólnotę, ale najczęściej tak, jak w zadaniu
      pierwszym. Aby dodać większej pikanterii, w pierwszym przypadku tłum
      nie jest jednakowo gęsty z przodu i z tyłu. Z przodu jest rzadszy. Z
      tego wniosek, że część osób stosuje zasadę, aby być jak najdalej
      także od kapłana, który jak wiemy jest istotnym członkiem wspólnoty
      wiernych.smile

      Spraw Panie, abym dojrzał brata w człowieku stojącym obok mnie lub
      idącym tą samą drogą.

    • ruda_kasia Re: 25 wrzesnia - czytania 25.09.07, 13:42
      Otryt, bingo z przykładem zaludniania smile kościoła.
      Kiedyś na rekolekcjach studenckich, a więc w b. zaludnionym kościele
      rekolekcjonista kazał nam najpierw zapoznac się z osobami, które
      siedzą/stoją obok nas, następnie zaś kategorycznie domagał się
      przekazania "znaku pokoju" po Bożemu smile
      Straszną przykrośc sprawił mi (choć rzecz mnie bezposrednio nie
      dotyczyła) szwagier mówiąc, że nie ma zamiaru podawac ludziom w
      kościele rąk, bo to burdasy...
      ale ja z tych, co bardzo i zaangażowaniem wchodzi w każde relacje,
      nawet jak potem boli.
Pełna wersja