30 września - czytania

29.09.07, 22:57
(Am 6,1a.4-7)
Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii.
Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach;
jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory.
Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają
sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i
najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie
martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę
na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono
hulaków.

(1 Tm 6,11-16)
Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju
rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą,
miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych
zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś
powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu
świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko,
i Chrystusa Jezusa - Tego, który złożył dobre wyznanie za
Poncjusza Piłata - ażebyś zachował przykazanie nieskalane,
bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa
Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony
i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny,
mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość
niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie
może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

(Łk 16,19-31)
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i
bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu
leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on
nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły
i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na
łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy
w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z
daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze
Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec
swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo
strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł:
Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a
Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy,
a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie
ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was
przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten
rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca.
Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni
nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają
Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze
Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych
poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli
Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych
powstał, nie uwierzą.
    • mama_kasia Re: 30 września - rozważanie 29.09.07, 22:59
      I teraz dzieje się podobnie, jak za czasów proroka Amosa -
      człowiek zatrzymuje się na sobie, dba głównie o swoje sprawy,
      dba, aby to przede wszystkim jego dzieciom nie zabrakło,
      pilnuje, aby dobrze wypocząć (wypoczęta mama to szczęśliwe
      dzieci), kształci się, kończy kolejne kursy... Nie, to nie
      jest złe samo w sobie. Ale można przesadzić, można tak bardzo
      myśleć o sobie, że zapomni się o drugim człowieku.

      "Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju
      rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą,
      miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach
      o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i
      [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję
      w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa -
      Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata -
      ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do
      objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa."

      To nie są tylko słowa - dobrze by było, abyś tak postępował.
      To jest nakaz! Nakaz w obliczu Boga! Tak właśnie masz
      postępować, taki masz być wobec drugiego człowieka.
      Możesz stracić wiele. Proroctwo Amosa spełniło się.
      Izrael upadł. Możesz stracić życie wieczne.
      Wiem, że grzmię wink ale tak właśnie wierzę. Tak przyjmuję
      Słowa Boga.
      Bardzo chciałabym zwrócić się mocniej w stronę drugiego
      człowieka, bo wiem, że mam skłonności, aby najpierw dogodzić
      sobie. Nauczono mnie, że to jest dobre, że człowiek potrzebuje
      czasu dla siebie, samozadowolenia, poczucia własnej
      wartości. Potrzebuje, ...ale dużo bardziej potrzebuje
      miłości DO drugiego człowieka.
      • mamalgosia Re: 30 września - rozważanie 30.09.07, 13:03
        ***
    • mamalgosia Re: 30 września - czytania 30.09.07, 13:02
      Ile razy jesteśmy Łazarzami: prosimy o pomoc, o dobre słowo, o
      uśmiech, o czas, o rozmowę, o zainteresowanie...

      Ile razy jesteśmy bogaczami: nie udzielamy pomocy, zaciskamy usta w
      milczeniu, nasza twarz jest nieprzejednana, nie mamy czasu,
      odizolowujemy się, nie chcemy wiedzieć...

      Ile w nas prośby, pokory, błagania, żebrania wręcz...
      Ile w nas uporu, zaciętości, obojętności...

      Bardzo mnie poruszyła dzisiejsza Ewangelia. Płakałam niemalże całą
      Mszę - najpierw na Psalmie - siostra organistka wybrała moją
      ulubioną melodię, Synek położył na moich kolanach swoją głowę,
      głaskałam jego włosy i cała moja dusza zawarła się w tych
      słowach: "Chwal duszo moja Pana, Stwórcę swego"...Jak u Pana Boga za
      piecem, tylko czemu zaraz trzeba się wzruszać do łezsad Potem ta
      Ewangelia (łzy przedłużone na homilię, marną, więc myślami zostałam
      przy Słowie Bożym, a nie przy objaśnieniu). Trzeci raz - gdy ksiądz
      rozdający Komunię ruszył do ławki, przy której stał wózek
      inwalidzki - żeby nie trzeba było podjeżdżać do przodu. W wózku
      babcia ochodząca dziś swoje 75 urodziny, ze wzruszenia się
      popłakała, ja rzecz jasna z nią. Tak oto Jezus przyszedł do niej,
      widział, że jej trudniej przyjść do Niego.

      Chciałabym być normalna, ale trzeba nieść ten krzyż.
    • mader1 Re: 30 września - czytania 30.09.07, 19:19
      "Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca.
      Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni
      nie przyszli na to miejsce męki."

      Ja już jestem stracony, dopełniło się... Choć nie jest tak, jak w
      bajeczkach dla dzieci - nie jestem przecież do końca twardy, zły i
      bez serca... Chciałbym uratować swoich braci, tych najbliższych,
      potem następnych... A mogę to zrobić jedynie za życia... Potem na
      wszystko już zbyt póżno...
Pełna wersja