"Slowo cialem sie stalo"

23.10.07, 19:46
Wiemy, ze sa to slowa sw. Jana z jego Ewangelii z pierwszego
rozdzialu. Slowem nazywa on Syna Bozego, ktory stal sie cialem,
czyli istota ludzka, ktora zamieszkala tutaj z nami na Ziemi.
Za niedlugo wchodzic bedziemy w czas kaledarzowy, ktory zbliza nas
do swiat grudniowych, gdzie powyzsza tematyka jest bardzo czesto
omawiana.
Jak tlumaczycie dzieciom lub sobie te slowa? Czy dla Was, tak jak
dla mnie, potezny Logos, Slowo, stal sie cialem? Czy on byl dla Was,
tak jak i dla mnie, uczestnikiem ciala i krwi, czyli uczestnikiem
ludzkiej natury? Czy byl on dla Was, tak jak i dla mnie, czlowiekiem
wg. nasienia Abrahamowgo (z linii Marii) urdzonym pod Zakonem
Mojzeszowym?
W czym istnialo podobienstwo do nas, a w czym go nie bylo?

Pozdrawiam Anton
    • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 24.10.07, 09:14
      Dla mnie Bóg stał się człowiekiem ponieważ stwierdził, że te Jego
      owieczki tak nie do końca rozumieją istotę bycia wierzącym. Doszedł
      do wniosku, że nie ma innej rady jak stać się człowiekiem i pokazać,
      dać przykład. Dlatego Bóg narodził się jako maleńkie, bezbronne
      dzieciątko, które rosnąc "uczyło" się bycia człowiekiem. Jezus
      umierając na krzyżu pokazał nam jeszcze jedno: tak bardzo was
      kocham, że nie straszna mi śmierć, swoje życie jestem gotów oddać
      właśnie za was, za wasze zycie wieczne. Bez Jezusa i Jego śmierci
      nie byłoby Maksymiliana Kolbego - to właśnie przykład Jezusa był tu
      motorem działania tego świętego.
      Bóg stał się tak bardzo do nas podobny - w uczuciach: gniew, lęk,
      płacz; w trybie życia: spał, jadł, bawił się na weselu; w kolejności
      życia: najpierw był niemowlakiem, potem małym chłopcem, potem
      dorastającym młodzieńcem, a wreszcie dorosłym człowiekiem - w jednym
      tylko nie był podobny - był bez grzechu, On nie ulegał pokusie
      grzechu, pokusie Złego. Reszta była taka sama.
      To oczywiście jest "produkt uboczny" moich przemyśleń smile)))
      Pozdrawiam
      Kasia
      • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 27.10.07, 20:50
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > Dla mnie Bóg stał się człowiekiem ponieważ stwierdził, że te Jego
        > owieczki tak nie do końca rozumieją istotę bycia wierzącym.
        Doszedł
        > do wniosku, że nie ma innej rady jak stać się człowiekiem i
        pokazać,
        > dać przykład.

        Czy rozumiesz, ze Slowo stalo sie wiec cialem, czlowiekiem takim jak
        my? tj. rowniez czlowiekiem smiertelnym?

        Czy "stanie sie cialem" bylo koniecznoscia, jezeli czlowiek
        kiedykolwiek mial otrzymac nadzieje na zycie wieczne, czy byla to
        tylko alternatywa? Jak sadzisz?

        Dlatego Bóg narodził się jako maleńkie, bezbronne
        > dzieciątko, które rosnąc "uczyło" się bycia człowiekiem.

        Czy w tym momencie np. aniolowie zostali sami w niebie?

        Jezus
        > umierając na krzyżu pokazał nam jeszcze jedno: tak bardzo was
        > kocham, że nie straszna mi śmierć, swoje życie jestem gotów oddać
        > właśnie za was, za wasze zycie wieczne.

        Czy dobrze rozumie, ze faktycznie wierzysz w smierc Jezusa? Czy
        Jezus umarl na krzyzu, czy byl martwy przez "3 dni i 3 noce", czy
        rzeczywiscie byl niezywy? Z tego bym wnioskowal, ze Jezus byl jako
        istota smiertelny.

        Bez Jezusa i Jego śmierci
        > nie byłoby Maksymiliana Kolbego - to właśnie przykład Jezusa był
        tu
        > motorem działania tego świętego.

        M. Kolbe poddal sie smierci, przestal zyc, czyli wnioskuje z Twojej
        wypowiedzi, ze i Jezus poddal sie smierci (dobrowonie) i przestal
        zyc.

        > Bóg stał się tak bardzo do nas podobny - w uczuciach: gniew, lęk,
        > płacz; w trybie życia: spał, jadł, bawił się na weselu; w
        kolejności
        > życia: najpierw był niemowlakiem, potem małym chłopcem, potem
        > dorastającym młodzieńcem, a wreszcie dorosłym człowiekiem - w
        jednym
        > tylko nie był podobny - był bez grzechu, On nie ulegał pokusie
        > grzechu, pokusie Złego. Reszta była taka sama.

        To, ze Jezus dorastal jako czlowiek i jako taki zyl i sluzyl Bogu az
        do Golgoty, jest rowniez i moja mysla. Podobnie uwazam, ze roznila
        go jednak od nas doskonala ludzka natura i jego bezgrzesznosc.

        > To oczywiście jest "produkt uboczny" moich przemyśleń smile)))
        > Pozdrawiam
        > Kasia

        Dziekuje za te przemyslenia i przepraszam za pytania, ktore jednak
        jeszcze dokladniej moga pokazac mi Twoj punkt widzenia.

        Pozdrawiam Anton
        • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 27.10.07, 21:41
          Spróbuję po kolei, choć na niektóre pytania mam więcej znaków
          zapytania niż odpowiedzi smile))
          1. > Czy rozumiesz, ze Slowo stalo sie wiec cialem, czlowiekiem
          takim jak
          > my? tj. rowniez czlowiekiem smiertelnym?
          Wszystko zależy jak podejdziemy do tematu, ziemsko, czy pozaziemsko.
          Jeśłi ziemsko - to tak, Jezus był człowiekiem śmiertelnym, jeśłi
          pozaziemsko to my też po śmierci żyjemy nadal tylko w innej
          rzeczywistości i w takim kontekście Jezus nie umarł, odszedł z ziemi
          do Ojca, po to by po trzech dniach wrócić i zabrać z ziemi swoje
          ciało, ktore przez ten czas było w grobie. Wiem, że brzmi to trochę
          jak film fantasy, ale ja tak właśnie czuję, jestem wręcz granitowo
          pewna, że kiedy zamknę oczy na zawsze zobaczę znacznie więcej niż
          teraz. Czasem wręcz mam wrażenie, że choć widzę, to jednak mam
          uczucie totalnej, gęstej mgły wokoło mnie, która uniemożliwia mi
          zobaczenie tego co się dzieje wokoło.
          2.> Czy "stanie sie cialem" bylo koniecznoscia, jezeli czlowiek
          > kiedykolwiek mial otrzymac nadzieje na zycie wieczne, czy byla to
          > tylko alternatywa? Jak sadzisz?
          Była to absolutna konieczność, ponieważ człowiek Boga przekształcił
          w małostkowego, czepliwego sędziego (koszerne jedzenie, liczba
          kroków w szabas, czynności dozwolone lub nie, kara boska itp), a Bóg
          taki nie jest, Bóg jest Miłością doskonałą i to właśnie powiedział
          Jezus dając Nowe Przykazanie (właśnie przykazanie miłości). To także
          pokazał całym swoim życiem - jedząc przy jednym stole z celnikami,
          dotykając trędowatych, niepotępiając ladacznicy itp.
          3.> Czy w tym momencie np. aniolowie zostali sami w niebie?
          Nie, Bóg podzielił się na dwóch (a w sumie na koniec na trzech w
          jednym). Bóg Ojciec nadal był w niebie, a jego cząstka w postaci
          Jezusa była na ziemi. Ja w ogóle twierdzę, że każdy z nas dostaję
          cząstkę Boga w chwili poczęcia w postaci duszy. Niestety dostajemy
          także wolną wolę (Bóg nie chce niewolnika, On chce kogoś, kto z
          własnej woli wybiera Jego) i to co z duszą zrobimy w ciągu naszego
          życia jest zalezne od nas. Po śmierci znów wracamy w postaci duszy
          do Boga.
          4.> Czy dobrze rozumie, ze faktycznie wierzysz w smierc Jezusa? Czy
          > Jezus umarl na krzyzu, czy byl martwy przez "3 dni i 3 noce", czy
          > rzeczywiscie byl niezywy? Z tego bym wnioskowal, ze Jezus byl jako
          > istota smiertelny.
          To już było w punkcie 1. smile)) Jego ciało było niezywe, on sam zaś w
          postaci duszy żył, bo każdy z nas też będzie żył po śmierci.
          5.> M. Kolbe poddal sie smierci, przestal zyc, czyli wnioskuje z
          Twojej
          > wypowiedzi, ze i Jezus poddal sie smierci (dobrowonie) i przestal
          > zyc.
          Maksymilian Kolbe nie przestał żyć. On uwolnił się od ciała tu na
          ziemi i wpadł wprost w otware ręce Boga. Podobnie jak wszyscy
          ludzie, którzy np. bardzo cierpią przed śmiercią. Dla nich jest ona
          wybawieniem od cierpienia tu na ziemi. Inna sprawa jak czyści są
          wewnętrznie i czy zdecydują się od razu być z Bogiem, czy raczej
          pójdą się oczyścić przed spotkaniem z Nim.
          Chętnie porozmawiam na ten temat, bo niewątpliwie Twoje pytania
          zmuszają mnie do uporządkowania sobie tego co czuję w środku, ale
          jakoś jeszcze nigdy nie dane mi było tego wyartykuować smile)
          Pozdrawiam
          Kasia
          • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 29.10.07, 21:14


            >>Spróbuję po kolei, choć na niektóre pytania mam więcej znaków
            zapytania niż odpowiedzi smile))
            1. > Czy rozumiesz, ze Slowo stalo sie wiec cialem, czlowiekiem
            takim jak
            > my? tj. rowniez czlowiekiem smiertelnym?
            Wszystko zależy jak podejdziemy do tematu, ziemsko, czy pozaziemsko.
            Jeśłi ziemsko - to tak, Jezus był człowiekiem śmiertelnym, jeśłi
            pozaziemsko to my też po śmierci żyjemy nadal tylko w innej
            rzeczywistości i w takim kontekście Jezus nie umarł, odszedł z ziemi
            do Ojca, po to by po trzech dniach wrócić i zabrać z ziemi swoje
            ciało, ktore przez ten czas było w grobie. Wiem, że brzmi to trochę
            jak film fantasy, ale ja tak właśnie czuję, jestem wręcz granitowo
            pewna, że kiedy zamknę oczy na zawsze zobaczę znacznie więcej niż
            teraz. Czasem wręcz mam wrażenie, że choć widzę, to jednak mam
            uczucie totalnej, gęstej mgły wokoło mnie, która uniemożliwia mi
            zobaczenie tego co się dzieje wokoło.

            Witaj, nie musisz sie wstydzic piszac ze mna o swoich pogladach i
            przemysleniach i o tym, ze niektore rzeczy brzmia inaczej, niz
            sprawy codzienne. „Niestety“ wiara i jej przedmioty sa rzeczami
            innej natury. Uzywamy jezyka biblijnego, uzywamy tamtejszych
            przykladow, a dla niektorych ludzi jestesmy poprostu dziwakami i
            fanatykami.
            Teraz do tematu:
            Osobiscie lubie dochodzic w temacie do wspolnych mianownikow, tzn.
            stwarzac podstawe do wspolnych podstaw. Taka podstawa jest dla mnie
            Slowo Boze. Cytat z tego watku pochodzi z Pisma Sw. Zdaje sobie z
            tego sprawe, ze te wypowiedz roznie sie interpretuje. I dlatego te
            rozwazania. Co jednak do smierci Pana Jezus, to Pismo Sw. nie
            pozostawia zadnych watpliwosci, ze Jezus umarl. Smierc jest
            przeciwnoscia zycia. Kiedy ktos zyje, to sie rusza, czuje, mysli,
            postrzega, oddycha itp. Kiedy ktos umiera, to sie nie rusza, nie
            czuje, nie mysli, nie postrzega, nie oddycha itp. Jeden jest zywy a
            ten inny jest martwy. Czy Jezus byl niesmiertelny? Jezeli tak, to
            niemoglby umrzec, poniewaz niesmiertelnosc to taka zaleta istoty,
            ktorej wystepowanie uniemozliwia wystapienie smierci w przypadku tej
            istoty. Jezeli wiec Jezus byl niesmiertelny, to nie umarl. Caly NT,
            ale i ST swiadcza jednak o tym, ze Jezus zlozyl swoje zycie w
            ofierze na krzyzu i to na smierc. Jezus umarl, byl niezywy. Jezus
            oddal swoje zycie za Ciebie, za mnie, za reszte rodzaju ludzkiego, a
            w tym, alo nawet i pierwszorzednie za praojca Adama.


            2.> Czy "stanie sie cialem" bylo koniecznoscia, jezeli czlowiek
            > kiedykolwiek mial otrzymac nadzieje na zycie wieczne, czy byla to
            > tylko alternatywa? Jak sadzisz?
            >Była to absolutna konieczność, ponieważ człowiek Boga przekształcił
            w małostkowego, czepliwego sędziego (koszerne jedzenie, liczba
            kroków w szabas, czynności dozwolone lub nie, kara boska itp), a Bóg
            taki nie jest, Bóg jest Miłością doskonałą i to właśnie powiedział
            Jezus dając Nowe Przykazanie (właśnie przykazanie miłości). To także
            pokazał całym swoim życiem - jedząc przy jednym stole z celnikami,
            dotykając trędowatych, niepotępiając ladacznicy itp.

            Wnioskuje z tego, ze raczej w tym wszytkim (slowo cialem sie stalo)
            najwazniejszy byl wg. Ciebie przyklad. Logos stal sie czlowiekiem,
            aby pokazac jak nalezy zyc.
            To chcialbym zadac w takim razie inne pytanie: Po co w takim razie
            Jezus umarl i to taka gwaltowna smiercia? Przeciez mogl on zyc sobie
            i zyc, im wiecej lat tym lepiej, poniewaz dalby tym dlugim zyciem
            jeszcze wiecej przykladow do nasladowania w roznych sytuacjach
            zycia. Ale... zyl tylko 33,5 lat i zginal na krzyzu smiercia
            meczenska. Czyzby celem jego przyjscia bylo tylko danie przykladu?
            A co zrobimy z takimi pojeciami jak „ofiara“, „krew“, „baranek“ ...
            Czy nie kojarzy nam sie to z ST i ze skladaniem ofiar, aby
            przeblagac Boska sprawiedliwosc? Czy Jezus nie jest takim
            przeblaganiem za nas? „Oto Baranek Bozy, ktory gladzi grzech swiata“
            tak okresla Jezusa Jan Chrzciciel.
            A co zrobimy z takimi pojeciami
            jak „kupic“, „odkupic“, „wybawic“, „wyratowac“ ...
            Moze wiec chodzilo takze o cos innego? Moze istniala takze inna
            koniecznosc, aby Logos stal sie wlasnie czlowiekiem, nie aniolem,
            nie zwierzeciem, ale wlasnie czlowiekiem z krwi i kosci, takim jaka
            jestes Ty i ja, i takim jaki byl praojciec Adam.

            3.>> Czy w tym momencie np. aniolowie zostali sami w niebie?
            Nie, Bóg podzielił się na dwóch (a w sumie na koniec na trzech w
            jednym).

            Nie wchodzac juz w proste zalozenia matematyki, chcialbym sie
            zapytac, w ktorym to momencie historii nieba lub ludzi Bog sie
            podzielil? Czy mozesz podac na to stosowny werset Biblii? Czy
            pierwotnie Bog tez byl jedna osoba, kiedy jeszcze nie byl
            podzielony, a pozniej po podzieleniu byly juz dwie osoby, lub nawet
            trzy?

            >>Bóg Ojciec nadal był w niebie, a jego cząstka w postaci
            Jezusa była na ziemi.

            Jak sadzisz, jaka czescia Ojca byl Jezus, ile mniej wiecej procent?
            30% czy 60%?

            >>Ja w ogóle twierdzę, że każdy z nas dostaję
            cząstkę Boga w chwili poczęcia w postaci duszy.

            A na jakiej podstawie wyksztaltowalas takie mysli? Jak sadzisz, jaka
            czescia Boga jestes Ty? ...%?
            Adam i Ewa nie byli poczeci. Wniosek wiec z tego, ze oni nie byli
            czescia tego Boga. Pismo Sw. nic nie mowi, jakoby Adam i Ewa
            posiadali taka czastke Boga w sobie. Opis stwarzania przemilcza te
            kwestie, wrecz przeciwnie, kara za grzech byla smierc!


            4.>> Czy dobrze rozumie, ze faktycznie wierzysz w smierc Jezusa? Czy
            > Jezus umarl na krzyzu, czy byl martwy przez "3 dni i 3 noce", czy
            > rzeczywiscie byl niezywy? Z tego bym wnioskowal, ze Jezus byl jako
            > istota smiertelny.
            To już było w punkcie 1. smile)) Jego ciało było niezywe, on sam zaś w
            postaci duszy żył, bo każdy z nas też będzie żył po śmierci.

            Ja sie nie pytalem, czy cialo Jezusa umarlo, ale czy Jezus umarl?
            Czy za Ciebie i za mnie umarl Pan Jezus? Jak wierzysz? Jezeli on
            jako osoba nie umarl, to nie moglo tez byc zmartwychwstania, a bez
            tego wiara nasza daremna jest pisze Ap. Pawel Zmartwychwstanie jest
            przeciez dowodem tego, ze poprzedzalo go bycie martwym.

            5.>> M. Kolbe poddal sie smierci, przestal zyc, czyli wnioskuje z
            Twojej
            > wypowiedzi, ze i Jezus poddal sie smierci (dobrowonie) i przestal
            > zyc.
            Maksymilian Kolbe nie przestał żyć. On uwolnił się od ciała tu na
            ziemi i wpadł wprost w otware ręce Boga. Podobnie jak wszyscy
            ludzie, którzy np. bardzo cierpią przed śmiercią. Dla nich jest ona
            wybawieniem od cierpienia tu na ziemi. Inna sprawa jak czyści są
            wewnętrznie i czy zdecydują się od razu być z Bogiem, czy raczej
            pójdą się oczyścić

            >A ja myslalem, ze M. Kolbe oddal swoje zycie za innego wieznia. W
            takim razie czytalem chyba nie te ksiazke. Tak chyba tez mowil
            ksiadz na kazaniu i mowia inni ludzie.

            Jak widzisz, temat stania sie cialem przez poteznego Logosa nie jest
            taki prosty i jest powiazany z wieloma zagadnieniami Biblii. Gdyby
            nie bylo tego aktu, nie byloby by chrztu Jezusa, nie byloby jego
            przykladu, nie byloby jego smierci, nie byloby jego przebywania w
            grobie, nie byloby jego zmartwychwstania, nie byloby jego
            wniebowstapienia, nie byloby przeblagania Boskiej sprawiedliwosci,
            nie byloby nadziei dla nas na zycie wieczne.

            Pozdrawiam Anton
            • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 07:53
              Anton, wszystkie te założenia o których piszesz są prawdziwe jeśli
              nie bierzemy pod uwagę duszy. Dusza ludzka jest nieśmiertelna, jest
              dana od Boga, jego częścią, niematematyczną, bo nieskończoności nie
              da się podzielić na kawałki, nie da się określić procentowo pewnych
              udziałów. To samo tyczy się Trójcy Św. Nie jesteśmy w stanie
              powiedzieć jaki procent jest Boga Ojca, Jezusa, a jaki Ducha Św. To
              są rzeczy, na które my jesteśmy za głupi. Każdy z nas po śmierci tu
              na ziemi jest martwy, ale dla tych, którzy patrzą na niego na ziemi.
              Optyka zdecydowanie się zmienia patrząc od strony nieba, tam widać
              od razu, że ten człowiek nadal żyje, żyje jego dusza - cząstka
              najważniejsza. To tak jakby sprawę życia rozpatrywać z punktu
              widzenia dwojga bliźniąt - jedno już się urodziło, a drugie nadal
              jest u mamy w brzuchu. Dla tego drugiego to pierwsze przestało
              istnieć, nie ma go. My doskonale wiemy, że jest, ale już urodzone. Z
              duszą jest bardzo podobnie, ona korzysta z naszego ciała, ożywia je,
              jest motorem naszych myśli, naszych uczuć, naszej wiary w Boga. Ona
              pochodzi od Boga, to ją właśnie tchną Bóg w Adama po to by ożywić
              ciało, które stworzył i to ona po śmierci naszego ciała wraca do
              Boga.
              • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 19:51
                twoj_aniol_stroz napisała:

                > Anton, wszystkie te założenia o których piszesz są prawdziwe jeśli
                > nie bierzemy pod uwagę duszy. Dusza ludzka jest nieśmiertelna,
                jest
                > dana od Boga, jego częścią, niematematyczną, bo nieskończoności
                nie
                > da się podzielić na kawałki, nie da się określić procentowo
                pewnych
                > udziałów. To samo tyczy się Trójcy Św. Nie jesteśmy w stanie
                > powiedzieć jaki procent jest Boga Ojca, Jezusa, a jaki Ducha Św.
                To
                > są rzeczy, na które my jesteśmy za głupi. Każdy z nas po śmierci
                tu
                > na ziemi jest martwy, ale dla tych, którzy patrzą na niego na
                ziemi.
                > Optyka zdecydowanie się zmienia patrząc od strony nieba, tam widać
                > od razu, że ten człowiek nadal żyje, żyje jego dusza - cząstka
                > najważniejsza. To tak jakby sprawę życia rozpatrywać z punktu
                > widzenia dwojga bliźniąt - jedno już się urodziło, a drugie nadal
                > jest u mamy w brzuchu. Dla tego drugiego to pierwsze przestało
                > istnieć, nie ma go. My doskonale wiemy, że jest, ale już urodzone.
                Z
                > duszą jest bardzo podobnie, ona korzysta z naszego ciała, ożywia
                je,
                > jest motorem naszych myśli, naszych uczuć, naszej wiary w Boga.
                Ona
                > pochodzi od Boga, to ją właśnie tchną Bóg w Adama po to by ożywić
                > ciało, które stworzył i to ona po śmierci naszego ciała wraca do
                > Boga.

                Kwestia duszy to watek poboczny i wzasadzie nie nalezy do tego
                watku. Rozumie jednak Twoje odczucia i rozumie, ze kwestia wiary
                czesto wychodzi poza nasze ludzkie rozumowanie.
                Pismo Sw. jedank jest dla czlowieka. I choc mysli Boga sa wyzsze od
                mysli naszych, to jednak swoj list do czlowieka przystosowal do jego
                zdolnosci umyslowych (choc kazdy jest inny) oraz nasze zdolnosci
                przystosowal do tego, aby pojac jego list, czyli Slowo Boze.
                Zdaje sie, ze w opisie o stworzeniu czlowieka nic nie ma na temat
                tchnienia w czlowieka duszy niesmiertelnej. Natomiast znajduje sie
                tam fakt, ze to czlowiek stal sie dusza zyjaca. Biblia rowniez mowi
                o tym, ze dusza jest smiertelna. Ale to tylko na marginesi.

                Pozdrawiam Anton
          • isma Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 00:00
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > Nie, Bóg podzielił się na dwóch (a w sumie na koniec na trzech w
            > jednym).

            Yyyyy? A cos blizej w temacie? Bo mnie zafrapowalo.

            Niestety dostajemy
            > także wolną wolę

            Niestety?????????
            • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 07:39
              Isma, nie umiem wytłumaczyć słowami Trójcy Św. Kiedyś zrozumiałam to
              nagle, tak w środku, ale przetłumaczenie tego jest bardzo trudne.
              Spróbuję: Wychodzimy z założenia że Bóg kocha nas ponad wszystko, że
              jest gotowy na wiele by zaprowadzić nas z powrotem do siebie. No i
              teraz w Starym Testamencie Bóg był sędzią, oceniał czy postąpiliśmy
              dobrze, czy źle (wedle interpretacji ludzkiej) posunęło się to do
              granic absurdu, kiedy każdy gest, czyn był szczegółowo
              interpretowany. Takie działania bardzo utrudniały dostęp do
              zbawienia. Bóg wiedząc, że tak to będzie wyglądało zapowiedział
              Kogoś, kto furtkę zbawienia otworzy szerzej, zapowiedział
              Zbawiciela. Sam stał się maleńkim dzieckiem, które przyszło na świat
              jako człowiek, był jednocześnie tu na ziemi i w niebie, był
              jednocześnie dwiema osobami. Bóg nie mógł nam się pokazać jako On,
              On jest Miłością, więc dla nas niemożliwe byłoby zobaczenie Jego.
              Musiał stać się kimś dla nas widocznym stąd postać człowieka i
              gołębia. Jezus chodził po świecie, nauczał, tłumaczył, pokazywał,
              wbijał do głowy bardzo prostą rzecz: Bóg nas kocha, dlatego my także
              ponad wszystko inne powinniśmy kochać Boga, ale także drugiego
              człowieka, bo w kazdym człowieku jest ziarenko Boga - kochając Boga,
              kocham drugiego człowieka. Jezus umarł na krzyżu za nas, w ten
              sposób otworzył nam furtkę znacznie szerzej. Jest nawet taka
              dziecięca piosenka:
              "Rysuję krzyż z kropelką krwi i z jedną dużą łzą
              Za krzyżem drzwi, do nieba drzwi, dla mnie otwarte są."
              Ale to nadal było mało. Bóg doskonale wiedział, że jak już odejdzie
              z ziemi, to będziemy słabi i bezbronni, dlatego dał nam siebie na
              zawsze pod postacią Ducha Świętego. Dzięki temu każdy z nas otrzymał
              ogromne wsparcie w postaci Bożej mądrości, siły, roztropności,
              męstwa. Tak wyposażeni mamy już ogromną szansę na niebo, na
              zbawienie. Ta furtka jest już otwarta na oścież smile))
              Co do wolnej woli to napisałam niestety, ponieważ każdy kij ma dwa
              końce. Możemy z wolnej woli korzystać w dobry sposób, wybierać
              dobro, ale niestety możemy także wybrać zło, możemy świadomie
              przeciwstawić się Bogu. To miałam na myśli pisząc niestety smile
              Pozdrawiam
              Kasia
              • kudyn Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 08:47
                W pełni się podpisuję pod trudnościami w pisaniu o Trójcy.
                Niemniej jednak przedstawiania Boga jako surowego sędziego w ST i miłosiernego i
                pełnego miłości w NT nie jest zbyt szczęśliwe.
                • nati1011 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 10:12
                  ja też nie ośmielę się tłumaczyć tajemnicy Trójcy - której sama nie
                  rozumiem(nie znaczy nieuznaję).
                  Tak samo jak nie do ogarnięcia moim rozumem jest pojęcie istnienia
                  poza czasem, materią i naszymi ziemskimi wymiarami.

                  Swojego czasu próbowałam ogarnąć myślowo (bo już chyba nie rozumowo)
                  jak się ma nasza wolna wola i sens działania z faktem, że Bóg i tak
                  już wie, dokąd na końcu tej drogi dojdziemy. Wymiękłam w połowie i
                  odpuściłam. Przyjęłam z pokorą, że są rzeczy, których nie potrafię
                  zrozumieć. I jest mi teraz lżej. A zacięcia filozoficznego nigdy nie
                  miałam - raczej praktyczne.
                  • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 20:18
                    A jak rozumiesz w takim razie wypowiedz Ap. Jana zacytowana w
                    zalozonym watku?

                    Pozdrawiam Anton
                    • nati1011 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 21:21
                      Miałam koleżankę - bardzo bliską, kótra była świadkiem Jehowy. Cała
                      szkołę średnią prowadziliśmy dysputy teologiczne. Wielokrotnie
                      chodziłam z nią na zebrania i inne uroczystości (ona niestety nie
                      chciała pójść ze mna do kościoła). I musze powiedzieć, że tam
                      odbywałały się podobne dyskusje. Fragment wyrwany z kontekstu traci
                      całkowicie sens lub nabiera odwrotnego. Nie da się nic powiedzieć o
                      jednym zdaniu, a chyba nawet częsci zdania. Tak samo jak nie można
                      wyrwać jednego fragmentu z kontekstu całego pisma świętego.

                      Samo to zdanie niewiele dla mnie zdanie. jako całość mam podobne
                      zdanie do anioła stróża. Nie będę się powtarzać smile
                      • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 31.10.07, 21:45
                        Pan Jezus, a pozniej rowniez i pisarze NT czesto powolywali sie nie
                        raz na pojedyncze zdania, czesci zdan lub cale konteksty ze ST i
                        przy tej okazji je tlumaczyli. Jest to wiec mozliwe.
                        Problem jednak lezy w tym, aby przy takowym tlumaczeniu nie
                        zapomniec o harmonii calosci danej nauki lub mysli, o harmonii z
                        kontekstem, z innymi wersetami Pisma Sw., o harmonii z innymi
                        naukami Pisma Sw itd.
                        Na temat tych slow "Slowo cialem sie stalo" moznaby powiedziec ladne
                        parych kazan, a nawet napisac ksiazke.

                        Inna kwestia jest to, ze Bibia nie jest podrecznikiem szkolnym,
                        ktory pisany po kolei zwiekszajac stopien trudnosci. Ona podaje
                        mysli na ten sam temat "troche tu, a troche tu". I tak np. o
                        doswiadzczeniach Jozefa, syna Jakuba, dowiadujemy sie troche w 1.
                        Ks. Moj, torche w Psalmach a troche u Hebr.

                        Pozdrawiam

                        Ps. Dalej zachecam do skomentowania powyzszego cytatu z Ew. Jana,
                        jak chcesz mozesz to uczynic przeciez w calym kontekscie.
                • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 20:11
                  Witaj, jezeli masz takze trudnosc w tlumaczeniu rzekomej "Trojcy" to
                  odnies sie prosze do tekstu przewodniego w tym watku, do slow Ap.
                  Jana. Jak Ty rozumiesz te kwestie?
                  • kudyn Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 20:37
                    Widzisz, mam problemy w wyrażeniu jaka jest Trójca, jaki jest Bóg. I
                    przypuszczam że tak jest z każdym na tym forum. Jeśli Ty nie masz to rodzi mi
                    się pytanie, kim jest Bóg w którego wierzysz.
                    • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 31.10.07, 21:46
                      Witaj, jutro mam wolny dzien i napisze troche wiecej. Prosze o
                      cierpliwosc.
                    • anton1 Re: Kim jest Bog 02.11.07, 20:02
                      Witaj,
                      czas pozwolił mi dopiero dzisiaj napisać kilka słów o tym, kim i
                      jakim jest dla mnie Bóg. To co napiszę jest esensją, bez podawania
                      wersetów Pisma Św. Wszystkie te rzeczy wypływają jednak z Biblii i
                      chętnie „porozmawiam” o tym czy o tamtym (ale może na innym nowo
                      założonym wątku). Jego list dla ludzi, czyli ST i NT, przedstawiają
                      Boga w zrozumiały dla nas sposób. Pomimo niedorównywalnej wyższości
                      jego myśli objawienie jego wobec nas w postaci 66 ksiąg zostało
                      przystosowane dla potrzeb rodzaju ludzkiego.

                      Najwyższy Bóg jest dla mnie osobą posiadającą intelekt, uczucia i
                      wolę. Posiada on także ciało. Nie wiem jak ono wygląda i nie znam
                      jego substancji, ale jest ono duchowe, ponieważ Bóg nie jest materią
                      ale duchem, a jako taki jest dla naszego oka niewidoczny. Jako
                      jedyny posiada odwiecznie najwyższą i najszlachetniejszą ze
                      wszystkich istniejących natur (ponad zwierzęcą, ludzką czy
                      anielską), posiada naturę boską. Jest on samoegzystujący i
                      samowystarczalny. Jest odwieczny i nieśmiertelny, tzn. stan śmierci
                      w takim przypadku nie występuje. Jest tylko jeden Najwyższy Bóg,
                      jest on niepodzielny. Jest on wszechmocny, wszechwiedzący,
                      wszechobecny, niezgłębiony. Jako taki stoi ponad wszystkim. Nazywany
                      jest on w Starym Testamencie JHWH.

                      Najwyższe cechy jego charakteru to: miłość, sprawiedliwość, mądrość
                      i moc. Bóg posiada o sobie właściwą samoocenę, w czym jest pokorny.
                      Posiada zamiłowanie do dobrej i właściwej opinii o sobie samym, ma
                      także zamiłowanie do życia. Jest pokojowy, umie się sam bronić a
                      czasem jest nawet i „agresywny”. Bóg jest ostrożny, skryty,
                      przezorny, jest dobrym Ojcem i Królem wszechświata.

                      Bóg nie jest oscentacyjny ale raczej skromny, powściągliwy,
                      umiarkowany i cichy. Jest pracowity i gorliwy, odważny, szczery.
                      Wobec słabych jest nieskwapliwy, odpuszcza grzechy, jest także hojny
                      i szczodrobliwy. Jest wielkoduszny i dobry. Bóg jest również wierny.

                      Pozdrawiam Anton
              • isma nettezza 30.10.07, 10:10
                A nie, ja absolutnie nie oczekuje kompleksowego wykladu doktryny
                trynitarnej wink)).

                Zastanawia mnie natomiast, i tego nadal nie doprecyzowalas (kwestie
                potrzeby wcielenia oraz potrzeby ornitologicznej wink)) troszeczke
                rozumiem, jakkolwiek mi to ujecie troche modalizmem pachnie), teza
                o "dzieleniu" sie Boga, i to w dodatku dokonywanym w czasie
                ("najpierw" na dwoje, "potem" na troje). Z tego, co piszesz, o ST i
                NT, wynikaloby, ze to sie "stalo" gdzies na granicy Przymierzy?

                Moze ja jestem za bardzo nasaczona prawoslawna perykoneza
                (jakkolwiek w Kosciele lacinskim chyba analogiczne rozumienie
                istnieje pod nazwa circuminsessio), ale dla mnie relacja trynitarna
                jest odwieczna, przynalezaca do istoty Boga. To jest naturalna
                prostota, pelnia i jednolitosc (nettezza, zeby sie pewna wloska
                mistyczka podeprzec), a nie jakas forma podzielnej "troistosci" na
                miare biezacych potrzeb.

                (odrebna kwestia jest oczywiscie to, jak Trojca - Osoby Trojcy - sie
                objawia czlowiekowi, czyli, jak opisuje Pismo Trojce ekonomii)
                • twoj_aniol_stroz Re: nettezza 30.10.07, 21:18
                  Ból polega na tym, że ja tego nie umiem wytłumaczyć. Nie chcę tu
                  czynić założeń, gdybać, tak jak napisałam w środku to rozumiem, na
                  zewnątrz nie umiem wytłumaczyć. Przy czym ja nie mam kompletnie nic
                  wspólnego z teologią jakąś wyższą. Moja iwedza religijna kończy się
                  na liceum + Pismo Św i moje własne myśli. I bardzo proszę tylko w
                  ten sposób to co piszę traktować smile. To co tu piszę siedzi sobie we
                  mnie i nie mam z kim tego przedyskutować, więc stąd zamęczanie Was
                  moimi teoriami smile A co do tego, czy Bóg jakoś kolejno się "dzielił",
                  czy od początku taki był, to znów, myślę, że przede wszystkim dla
                  istoty wiary jest nam ta wiedza zbędna, natomiast przy geniuszu
                  Boga, to pewnie było kompletnie inaczej, tak, że my nie jesteśmy
                  tego w stanie wymyśleć smile
                  Kasia
                  • isma Re: nettezza 30.10.07, 23:39
                    No, nie, nie. Bo jesli jest nam ta wiedza zbedna, to po co w ogole
                    ja formulowac? Po to, zeby nasz drogi Anton mogl nas lapac za
                    slowka?
                    Poza tym, co tam sobie myslimy "w srodku", to oczywiscie mozna
                    zawsze pozostawic na marginesie, ale co Kosciol, matka nasza,
                    zdogmatyzowal, to nasze, nie?

                    No wiec w tym wzgledzie doktryne trynitarna to sie akurat wlasnie w
                    miare przekonywajaco wyklada, bez szczegolnej zreszta wyzszej
                    teologii - w Credo Nicejskim, jak sie czlowiek zastanowi, co klepie
                    kazdej niedzieli, stoi: "...Syna Bozego Jednorodzonego, ktory z Ojca
                    jest zrodzony przed wszystkimi wiekami...", no i "...Ducha Swietego,
                    Pana i Ozywiciela, ktory od Ojca i Syna pochodzi, ktory z Ojcem i
                    Synem wspolnie odbiera uwielbienie i chwale...".

                    Nie ma zatem co kombinowac wink)).
                    • twoj_aniol_stroz Re: nettezza 31.10.07, 09:13
                      Niejasno się wyraziłam, nie chodziło mi o to, że podstawy naszej
                      wiary są nieistotne, bo są, choćby dlatego, żeby nie klepać modlitw
                      bezmyślnie smile), chocby po to, żeby mieć oparcie w Duchu Św (swoją
                      drogą czesto zapominanym), żeby móc Go prosić o pomoc w chwilach gdy
                      potrzebna szczególnie Jego mądrość smile)) (oj, często mi potrzebna,
                      nawet bardzo często). Chodziło mi raczej o to, że dla mnie wiedza
                      odnośnie tego czy Bóg od samego początku był w trzech osobach, czy
                      może w toku rozwoju dziejów ludzi na ziemi to się stało, nie ma
                      większego znaczenia, bo nie zmieni to mojej wiary, nie zmieni także
                      mojej miłości do Niego. Nie o to chodzi w wierze, żeby podchodzić do
                      niej w sposób matematyczno-historyczny, ale w moim stosunku do Boga
                      i ludzi wokoło. Kiedyś usłyszałam takie zdanie: teologia jest
                      zabójcza dla wiary. W sumie moja wiedza teologiczna jest bardzo mała
                      (co staram się mówić głośno i wyraźnie) i świadomie jej nie
                      zgłębiam smile) Być może kiedyś odczuję potrzebę jej zgłebiania, wtedy
                      sięgnę po mądre książki.
                      Kasia
                      • isma Re: nettezza 31.10.07, 09:56
                        Hm. To sie roznimy wink)).
                        Bo ja zakladam, ze milosc miloscia, emocje emocjami - to troche jak
                        z zakochaniem - ale jednak wiedza o tym, kogo sie kocha, do milosci,
                        moim zdaniem, potrzebna jest. Przy czym nie chodzi o jakas
                        bibliotekarska erudycje (hurrrra! skonczylam sie borykac z
                        Calderonem! - to na marginesie, nie w temacie wink)), tylko o to,
                        zeby kochac rzeczywista osobe (Osobe), a nie swoje o niej
                        wyobrazenie. Bo to sie moze zle skonczyc.

                        Z jakiegos powodu Kosciol wyznaje wiare w to, ze Trojca: Bog-w-
                        relacji, istnieje od poczatku. To nie jest tylko "fakt matematyczno-
                        historyczny", ale fakt, decydujacy o istocie wyznawanego przez nas
                        Boga (ktora, zauwaz, zasadniczo rozni nas od naszych starszych oraz
                        mlodszych braci w wierze! Juz nie wspomne, ze od Antona nas
                        fundamentalnie rozni wink)).
                        • twoj_aniol_stroz Re: nettezza 31.10.07, 10:18
                          Nie no, nie jestem jak biała kartka w kwestii wiedzy kogo kocham i w
                          kogo wierzę, ale też nie muszę Boga poznać w każdym aspekcie i
                          bezbrzeżnie, żeby w Niego wierzyć. Moim motto wiary jest zdanie z
                          piosenki:
                          Zbyt dobrze wiem kim jestem
                          pyłkiem i liściem na wietrze
                          I wiem kim jesteś Ty Wielki Boże

                          Od jakiegoś czasu moja wiara stała się wiarą dziecka, naiwną, ufną i
                          pokorną. Doszłam do etapu, że cokolwiek się stanie tak ma być, bo
                          tak będzie dla mnie dobrze - nie powiem, że było łatwo to powiedzieć
                          ze swiadomością, że tak naprawdę wszystko się może zdarzyć. Być może
                          w toku ewolucji mojej wiary przyjdzie taki czas, że teologia mnie
                          porwie i będę zgłębiać, ale na razie jestem na takim etapie smile))
                          Co zaś się tyczy Trójcy Św i początku naszej rozmowy, to myślę, że
                          Bóg w swoim geniuszu doskonale wiedział jak potoczą się dzieje
                          człowieka i dlatego od samego początku zapowiedział Mesjasza smile
                          Kasia
                        • anton1 Re: nettezza 31.10.07, 21:52
                          isma napisała:

                          Juz nie wspomne, ze od Antona nas
                          > fundamentalnie rozni wink)).

                          ... poniewaz dla Antona wazniejsze sa wypowiedzi naszego Pana oraz
                          pisarzy NT niz wypowiedzi innych ludzi, tym bardziej wtedy, kiedy te
                          drugie sa w sprzecznosci z tymi pierwszymi.
                          • isma sola scriptura 01.11.07, 10:16
                            Antonie, zaspokoj zatem moja egzystencjalna ciekawosc, i powiedz mi,
                            na licho Ci wobec tego wypowiedzi innych ludzi na tym forum...?
                    • anton1 Re: nettezza 31.10.07, 21:59
                      isma napisała:

                      Po to, zeby nasz drogi Anton mogl nas lapac za
                      > slowka?

                      > No wiec w tym wzgledzie doktryne trynitarna to sie akurat wlasnie
                      w
                      > miare przekonywajaco wyklada, bez szczegolnej zreszta wyzszej
                      > teologii - w Credo Nicejskim, jak sie czlowiek zastanowi, co
                      klepie
                      > kazdej niedzieli, stoi: "...Syna Bozego Jednorodzonego, ktory z
                      Ojca
                      > jest zrodzony przed wszystkimi wiekami...", no i "...Ducha
                      Swietego,
                      > Pana i Ozywiciela, ktory od Ojca i Syna pochodzi, ktory z Ojcem i
                      > Synem wspolnie odbiera uwielbienie i chwale...".
                      >
                      > Nie ma zatem co kombinowac wink)).

                      A Ap. Pawel pisze nastepujaco
                      1. Kor. 8:6
                      "Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi
                      wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus,
                      przez którego wszystko istnieje i przez którego my także
                      istniejemy."
                      • isma Re: nettezza 01.11.07, 11:27
                        I nie inaczej Swiety Kosciol Rzymski:
                        "Per Christum, et cum Christo, et in Christo, est tibi Deo Patri
                        omnipotenti, in unitate Spiritus Sancti, omnis honor et gloria per
                        omnia saecula saeculorum" wink)).
                        • anton1 Re: nettezza 01.11.07, 16:01
                          To dlaczego wczesniej napisalas, ze to WAS fundamentalnie rozni od
                          mnie?
                          • isma Re: nettezza 01.11.07, 16:10
                            A w tym zdaniu jest cos o aspekcie temporalnym?
                            • anton1 Re: nettezza 02.11.07, 20:03
                              To rozni czy nie rozni?
                              • isma kwadratura 03.11.07, 01:35
                                Kazdy kwadrat jest prostokatem, ale nie kazdy prostokat jest
                                kwadratem.

                                Swiety Kosciol Rzymski ("My") nie wyznaje nic innego, niz powiada
                                Pismo. Ale Ty (Anton) chyba nie twierdzisz, ze wyznajesz to, co
                                Swiety Kosciol Rzymski?
                                • anton1 Re: kwadratura 03.11.07, 14:51
                                  isma napisała:

                                  > Kazdy kwadrat jest prostokatem, ale nie kazdy prostokat jest
                                  > kwadratem.

                                  Kazde bluznierstwo jest grzechem, ale nie kazdy grzech jest
                                  bluznierstwem. Natomiast kazdy blad w nauczaniu jest nieprawda i
                                  kazda nieprawda jest bledem.

                                  > Swiety Kosciol Rzymski ("My")

                                  A prosze o podanie jednego tekstu Biblii na takie stwierdzenie. Mowi
                                  ona o Kosciele Chrystusowym itp., ale takiego zwrotu w niej nie
                                  znajduje.
                                  "My" to tez sprawa wzgledna. Osobiscie rozrozniam, co juz tez kiedys
                                  pisalem, denominacje rzymsko-katolicka od jej wyznawcow.


                                  nie wyznaje nic innego, niz powiada
                                  > Pismo.

                                  Ale jakie Pismo? Czy chodzi Ci o te liczne dekrety, kanony itp. z
                                  licznych soborow, czy tez chodzi Ci o Slowo Boze spisane przez
                                  natchnionych pisarzy?

                                  Ale Ty (Anton) chyba nie twierdzisz, ze wyznajesz to, co
                                  > Swiety Kosciol Rzymski?

                                  Poglady rzymsko-katolickiej denominacji chrzescijanskiej
                                  reprezentowalem przez pewien okres mojego zycia, choc z pewnoscia
                                  nie wszystkie, poniewaz od urodzenia do mniej wiecej 18 roku zycia
                                  nie zdolalem sie z nimi w pelni zaznajomic. Wiele bylo i jest tez po
                                  lacinie, a w szkole podstawowej tego jezyka mnie nie uczono. Owszem
                                  znalem Pater Noster itp. ale to nie ma nic wspolnego z naukami
                                  kosiola zachodniego.

                                  Mimo to, cos sie w tej Twojej kalkulacji nie zgadza.
                                  Jezeli "a" rowna sie "b", i "a" rowna sie "c", to "a" musi rownac
                                  sie "c".

                                  Jak na razie osoba, do ktorej sie zwrocilem z pytaniami o okreslenie
                                  blizsze "Slowa", ktore stalo sie cialem, nie podala odpowiedzi
                                  zgodnej z Pismem Sw. Ty tez nie.
                                  Oczywiscie nie wszyscy wszystko wiedza i nikogo nie mozna do dawania
                                  odpowiedzi tutaj na forum i gdziekolwiek indziej zmuszac, ale dobra
                                  recza jest, konsultowac swoje przemyslenia z czystym Slowem Bozym,
                                  ktore uczy o jego osobie i jego istocie oraz o osobie i istocie jego
                                  Syna, Slowa, ktore stalo sie czlowiekiem, takim samym jak i Ty i jak
                                  ja, zza wyjatkiem niedoskonalosci i grzechu.

                                  Tylko tak na marginesie: osobiscie wierze w jeden i prawdziwy
                                  kosciol powszechny zalozony na fundamencie, ktorym jest Chrystus i
                                  jego 12 apostolow.

                                  Czy "Wy" Kosciol Rzymsko-Katolicki tez tak wierzycie?
              • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 20:03
                twoj_aniol_stroz napisała:

                nie umiem wytłumaczyć słowami Trójcy Św.

                Rozumie, ze istnieje trudnosc w opisaniu czegos, czego nie ma.
                Jezeli rzekoma "Trojca" jest swieta, to moze slowa swiete, czyli
                Biblia umie ja wyjasnic swoimi slowami? To tylko taka sugestia, aby
                skorzystac z jej wytlumaczen.

                Jezus chodził po świecie, nauczał, tłumaczył, pokazywał,
                > wbijał do głowy bardzo prostą rzecz: Bóg nas kocha, dlatego my
                także
                > ponad wszystko inne powinniśmy kochać Boga, ale także drugiego
                > człowieka, bo w kazdym człowieku jest ziarenko Boga - kochając
                Boga,
                > kocham drugiego człowieka. Jezus umarł na krzyżu za nas, w ten
                > sposób otworzył nam furtkę znacznie szerzej.

                Jezus bedac tutaj na ziemi przede wszyskim wskazywal na Boga, Swego
                Ojca, jako na Milosc. Wskazywal on jednak rowniez na siebie, jako na
                Droge, Prawede i Zycie, jako na tego, PRZEZ ktorego jest mozliwosc
                przychodzenia do tegoz Ojca. To przestrzeganie przykazania milosci,
                ktore pozostawil Jezus swoim nasladowcom, jest pomostem i nadzieja
                na zblizenie sie Ojca do nas. Jezus jest tym, ktory stoi pomiedzy
                nami a Bogiem. On nazywa Boga swoim Bogiem i modlil sie do Niego
                np. "Boze moj, Boze moj czemus mnie opuscil"

                Czy Bog opusicil Boga? Czy Bog modlil sie do samego siebie?
                A przede wszystkim otworem stoi nadal pytanie, czy Jezus umarl?

                Pozdrawiam Anton

                • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 21:23
                  Co do Trójcy Św to ja obstaję przy geniuszu Boga, który to geniusz
                  zrozumiemy po śmierci.
                  Co zaś sie tyczy naucznia Jezusa to masz rację, Jego nauczanie
                  pokazywało nam co robić by zostać zbawionym, co tak naprawdę jest
                  najważniejsze.
                  Co do umierania Jezusa to nadal tłumaczę, że z naszego ludzkiego
                  punktu widzenia On umarł, czyli nie było z Nim kontaktu za pomocą
                  naszych zmysłów, po ludzku był martwy.
    • samboraga Re: "Slowo cialem sie stalo" 27.10.07, 21:53
      > W czym istnialo podobienstwo do nas, a w czym go nie bylo?

      Był człowiekiem podobnym do nas we wszystkim prócz grzechu i był jednocześnie
      Bogiem, ale w bóstwo Chrystusa Ty nie wierzysz, prawda Anton? Czemu nie
      napiszesz wprost?...Przecież już tyle się znamy na tym forumwink
      • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 28.10.07, 20:10
        samboraga napisała:

        > > W czym istnialo podobienstwo do nas, a w czym go nie bylo?
        >
        > Był człowiekiem podobnym do nas we wszystkim prócz grzechu i był
        jednocześnie
        > Bogiem, ale w bóstwo Chrystusa Ty nie wierzysz, prawda Anton?
        Czemu nie
        > napiszesz wprost?...Przecież już tyle się znamy na tym forumwink

        Witaj, milo Ciebie znow "slyszec".
        Jak przeczytasz moje mysli w zalozonym watku, to wyraznie napisalem
        przeciez w co wierze i dlatego pytam o zdanie innych, czy wierza tak
        samo, podobnie czy inaczej i jak tlumacza to zagadnienie dziecia lub
        sobie samym.

        Odnoszac sie jednak do Twego postu, to musze sie Ciebie zapytac, czy
        Ty jestes jednoczenisnie czlowiekiem i Bogiem, skoro opisujesz Syna
        Bozego jako podobnego do nas? Ja nie jestem Bogiem-czlowiekiem, wiec
        jako taki Jezus nie mogl byc podobny do mnie. Dziekuje za odpowiedz
        z gory, chociaz moj watek dotyczy nieco innej kwiestii.

        Pozdrawiam
        Anton
        • nati1011 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 08:15
          > Odnoszac sie jednak do Twego postu, to musze sie Ciebie zapytac,
          czy
          > Ty jestes jednoczenisnie czlowiekiem i Bogiem, skoro opisujesz
          Syna
          > Bozego jako podobnego do nas? Ja nie jestem Bogiem-czlowiekiem,
          wiec
          > jako taki Jezus nie mogl byc podobny do mnie. Dziekuje za
          odpowiedz
          > z gory, chociaz moj watek dotyczy nieco innej kwiestii.

          To ja ci napisze tak po "chłopsku" a raczej babsku.

          Skoro jesteśmy dziecmi Bożymi to jesteśmy podobni do swojego Ojca.
          Tak jak ziemskie dzieci są podobne do swoich rodziców. Jedne mniej
          drugie bardziej. Ale wszystkie otrzymują coś od Ojca. I nie mam na
          myśłi tylko bilogii. Nawet adoptowane dzieci stają sie podobne do
          swoich rodziców - choćby w przekonaniach czy stylu zycia.

          I jeżeli w rodzinie jest 5 dzieci, to kazde ma w sobie "coś" ze
          swojego ojca i rówocześnie są podobne między sobą tą właśnie wspóną
          cżąstką. Ale czy fakt posiadania tego "czegoś" czyni ich ojcem
          (Bogiem)?

          A jeżlei wszsytko sprowadzisz do materii i procentów to nigdy tego
          nie zrozumiesz. To nie ten wymiar i nie ta płaszczyzna. Przecież
          nawet innego czlowieka można kochać nie będąc z nim powiązanym
          biologicznie.
        • sion2 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 10:21
          anton jak zwykle odpytuje, z pozycji nauczyciela i chyba ciagle ma
          nadzieje ze swoimi rozwazaniami w kimkolwiek zasieje wątpliwosci co
          do bostwa Jezusa
          naprawde anton nie potrafisz zapamietac ze Jezus jest jedna osoba -
          Boską, ktora do swej boskiej natury przyjela druga nature ludzką
          czyli ze Jezus podobny jest do nas w swej ludzkiej naturze we
          wszystkim oprocz grzechu bo nie zgrzeszyl ani jako czlowiek ani jako
          Bóg
          pisalismy ci to dziesiatki razy na wiele sposobow ale i tak ciagle
          wracasz do tego samego
          wiesz mam takie wrazenie ze traktujesz zwyklych katolikow jak takich
          glupakow co jak sie ich skloni do refleksji nad niedorzecznoscia ich
          wiary odkryja Ameryke i podziekuja ci za oswiecenie
          anton bostwem Jezusa, relacja miedzy Nim a Ojcem to sie
          chrzescijanie zajmowali przez pierwsze 3 wieki po Chrystusie, daj
          juz spokoj smile
          • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 30.10.07, 19:45
            sion2 napisała:

            > anton jak zwykle odpytuje, z pozycji nauczyciela i chyba ciagle ma
            > nadzieje ze swoimi rozwazaniami w kimkolwiek zasieje wątpliwosci
            co
            > do bostwa Jezusa
            > naprawde anton nie potrafisz zapamietac ze Jezus jest jedna osoba -

            > Boską, ktora do swej boskiej natury przyjela druga nature ludzką
            > czyli ze Jezus podobny jest do nas w swej ludzkiej naturze we
            > wszystkim oprocz grzechu bo nie zgrzeszyl ani jako czlowiek ani
            jako
            > Bóg
            > pisalismy ci to dziesiatki razy na wiele sposobow ale i tak ciagle
            > wracasz do tego samego
            > wiesz mam takie wrazenie ze traktujesz zwyklych katolikow jak
            takich
            > glupakow co jak sie ich skloni do refleksji nad niedorzecznoscia
            ich
            > wiary odkryja Ameryke i podziekuja ci za oswiecenie
            > anton bostwem Jezusa, relacja miedzy Nim a Ojcem to sie
            > chrzescijanie zajmowali przez pierwsze 3 wieki po Chrystusie, daj
            > juz spokoj smile

            A czy ja sie WAS o cos pytalem wielceszanowna Sion, matko wszystkich
            forumowiczow?
            • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 31.10.07, 10:23
              No mnie nawet o bardzo dużo rzeczy pytałeś smile)) Wiem, że twierdzisz,
              że w celu doprecyzowania moich wypowiedzi, ale zaryzykuję tezę, że
              matematyczna precyzja (o nią Ci bardzo czesto chodzi) do kwestii
              wiary ma się nijak. Niestety nie da się Boga wtłoczyć w ramki
              matematyki.
              • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 31.10.07, 21:36
                Owszem, TOBIE zadawalem w powyzszym watku pytania, ale nie WAM! a
                tym bardziej juz nie osobie, do ktorej sie moja odpowiedzia
                odnioslem.
                • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 01.11.07, 07:55
                  Nie ciskaj się smile)) Możemy pogadać na spokojnie, nieraz rozmawiałam
                  o wierze z ludźmi z różnych wyznań, ale na zasadzie porównań, a nie
                  spierania się, która wiara jest lepsza i kto bardziej dokładnie
                  wierzy. W sumie wierzymy w tego samego Boga i myślę, że to jest
                  piękne. Najciekawsze rozmowy były z muzułmanami - sporo ciekawych
                  rzeczy się od nich dowiedziałam, co tylko mnie jeszcze utwierdziło w
                  przekonaniu, że bez wzgledu na wyznanie wierzymy w tego samego Boga.
                  Myślę, że dla Niego nasze spory nie mają większego znaczenia, Bóg
                  nie jest małostkowy i bez względu na wyznanie kazdy z nas ma szansę
                  osiągnąć zbawienie.
                  • anton1 Re: "Slowo cialem sie stalo" 02.11.07, 20:24
                    twoj_aniol_stroz napisała:

                    > Nie ciskaj się smile))

                    Witaj, nie rozumie Twojego spostrzezenia. Rozroznilem jedynie to, ze
                    nie pisze w danym posicie do WAS, ale pisze np. do CIEBIE. Czy w tym
                    jest cos natarczywego?
                    Nie stawialem tez WAM pytan, tylko stawialem w tym przypadku TOBIE
                    pytania, na ktore zreszta w wiekszosci jeszcze nie dalas odpowiedzi.
                    I to tylko tyle, co chcialem przez to powiedziec.
                    Osoba, do ktorej kierowalem ten poprzedni post, wie juz od dluzszego
                    czasu, co przez to rozumie.


                    Możemy pogadać na spokojnie, nieraz rozmawiałam
                    > o wierze z ludźmi z różnych wyznań, ale na zasadzie porównań, a
                    nie
                    > spierania się, która wiara jest lepsza i kto bardziej dokładnie
                    > wierzy.

                    Czy ja wprowadzam niepokoj? Tylko dlatego, ze zadalem pytania, to
                    juz niby cos ma byc niespokojnego w tym? Czy ja sie spieram? Podalem
                    przeciez jedynie tekst z Ew. Jana i zachecilem (ale nie zmusilem) do
                    podania mysli i do poglebienia ich.
                    A moze osoby, ktore ni

                    W sumie wierzymy w tego samego Boga i myślę, że to jest
                    > piękne. Najciekawsze rozmowy były z muzułmanami - sporo ciekawych
                    > rzeczy się od nich dowiedziałam, co tylko mnie jeszcze utwierdziło
                    w
                    > przekonaniu, że bez wzgledu na wyznanie wierzymy w tego samego
                    Boga.

                    A czy rozmawiales tez z muzulmanami o rzekomej trojcy? Czy oni
                    podzielaja Twoj poglad? Czy rzeczywiscie wierzycie w tego samego
                    Boga? Jezeli uwazasz, ze tak jest, to czy bylabys dzisiaj wstanie
                    odczytac publicznie przy swiadkach wyznanie wiary islamu?

                    > Myślę, że dla Niego nasze spory nie mają większego znaczenia, Bóg
                    > nie jest małostkowy i bez względu na wyznanie kazdy z nas ma
                    szansę
                    > osiągnąć zbawienie.

                    Czasem nie chodzi o spory, ale o czystosc nauki Biblii. Caly ST i NT
                    sa pelne przykladow takich dysput i debat odnosnie prawdziwosci lub
                    blednosci tego czy onego pogladu. Jedna z takich nauk Pisma Sw. jest
                    to, ze nie ma innej drogi do zbawienia, jak tylko przez Jezusa.
                    Wszystkie wiec religie i ich praktyki, ktore odrzucaja Jezusa jako
                    srodek zbawienny, nie prowadza do zycia wiecznego. Mimo to uwazam,
                    ze na podstawie Biblii wszyscy ludzie, niezalznie od ich
                    dzisiejszych pogladow, otrzymaja szase poznania Jezusa. Niezaleznie
                    od tego czy umarli przed jego smiercia, czy juz po jego smierci, czy
                    jeszcze zyja, czy sie jeszcze narodza. Bog gwarantuje kazdemu danie
                    sposobnosci by poznac Jezusa, by poznac jego prawo, by poznac
                    warunki, na ktorych zycie wieczne bedzie dane. KAZDY otrzyma taka
                    sposobnosc. Niektorzy juz zadecydowali a inni jeszcze beda mogli
                    sami i dobrowolnie zadecydowac o tym, czy przyjmuja Jezusa jako
                    Droge, Prawde i Zycie. Ten czas dla ogolu nalezy jednak jeszcze do
                    przyszlosci.

                    Pozdrawiam
                    • twoj_aniol_stroz Re: "Slowo cialem sie stalo" 02.11.07, 21:00
                      Ok. rozumiem.
    • isma Season Greetings 28.10.07, 20:15
      anton1 napisał:

      ...ktory zbliza nas
      > do swiat grudniowych...

      wink))
      • anton1 Re: Season Greetings 30.10.07, 19:42
        Bardzo gleboka mysl.
        • isma No hay cosa como callar ;-))) 30.10.07, 19:51

Pełna wersja