minerwamcg
23.12.07, 22:06
...czyli świąteczne anegdoty

Piszcie o wszystkim, co wydarzyło się zabawnego w związku ze
Świętami Bożego Narodzenia!
Ja napiszę o babci ze strony mamy, która jako dziecię niebożę
wyśpiewywała "aniołowie się radują, pod niebiosy podskakują" (tak
samo zresztą śpiewało się i u nas w domu), i dziadku, ze strony taty
na odmianę, który nauczył nas kolędy o śpiewających bydlętach (i
zawsze parskaliśmy śmiechem, bo sobie wyobrażaliśmy chórek krów
wznoszących mordy w kółeczko).
I jeszcze o jednej choince, która z powodu uszkodzenia instalacji w
lampkach zapłonęła żywym ogniem, a ciocia, chcąc gasić, chlusnęła na
nią wysokoprocentowym koniakiem... Efekt był marny, za to zapach
nieziemski

I jeszcze o świętym Mikołaju, który w celach dydaktycznych przyniósł
mojemu bratu futrzanego... diabła, który po pozbawieniu wideł i
rogów stał się bardzo miłą misiowatą maskotką