zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci

28.01.08, 05:19
Witam,
Wczoraj byłam na mszy dla dzieci w kościele św. Krzyża w Warszawie. Msza miała
charakter dosyć kameralny. Stałam w 3 rzędzie. Najbliżej ołtarza stała grupka
dzieci. Dwóch chłopców (ok. 7 i 8 lat) nie zachowywało się odpowiednio, jeden
przekręcał słowa śpiewanej kolędy, odwracali się tyłem do ołtarza rozmawiając
ze sobą. Głupio mi było widzieć, jak ksiądz stojący przy ołtarzu nieopodal
musiał to wszystko widzieć. Akurat oni, którzy byli najstarsi z całego
towarzystwa zachowywali się nieodopowiednio. Jest taka tradycja puszczania
dzieci przed ołtarz i pewnie ich rodzice stali gdzieś tam dalej i nie widzieli
tego ich zachowania. Generalnie mam opory przed zwracaniem uwagi nie swojemu
dziecku, a już zwłaszcza podczas mszy. Kilka razy cicho zwróciłam im uwagę ale
nie pomogło. Dla mnie ich zachowanie było nieco, hm, demoralizujące, no bo
skoro można tak się zachowywać stojąc prawie przed ołtarzem, jak ksiądz to
widzi? Czy wy na moim miejscu zwracalibyście im uwagę nawet nieco surowszym
tonem? Może w tym kościele na mszy dla dzieci powinno się odbyć kazanie
skierowane do rodziców dzieci, na temat tego na co pozwalać dzieciom podczas
mszy, a na co nie?
Dla mnie to jest przykład, jak w niektórych sprawach idzie się na ustępstwa, w
wyniku których trzeba pójść na jeszcze większe ustępstwa. Kiedyś msza była po
łacinie i o żadnych mszach dla dzieci nikt nie słyszał, nie to że marzę o
powrocie do tamtych czasów, ale wątpię czy dla siedmioletniego chłopczyka
wygłupiającego się przed ołtarzem msza stanowi jakąkolwiek wartość.
    • ese1 Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 28.01.08, 07:07
      hm...
      ja zaczne najpierw nie od dzieci. Spedzajac czas u tesciow we Francji, na
      liturgii zwraca na mnie jedna rzecz uwage. Ludzie tam nie traktuja kosciola (w
      sensie budynku) jako miejsce ponurej ciszy jak w czytelni szkolnej. Przychodzac
      do kosciola podchodza od razu do znajomych, ktorzy tam sa i witaja sie w
      usciskach, na Mszy sw panuje juz cisza i odpowiednia powaga, ale dzieci, jak to
      dzieci, biegaja po calym kosciele i nikt o to nie dba. Po mszy znow to samo,
      ksiadz przychodzi i wszyscy ze wszystkimi rozmawiaja zyczac sobie nawzajem milej
      niedzieli.
      A wracajac do dzieci - niektorym trudno jest powiedziec badz cicho i one beda
      cicho - a to nie glownie za sprawa taka, ze kpia sobie z uwag, tylko po prostu
      nie potrafia, a dla dzieci zwlaszcza taka godzina na mszy jest dluga i nudna,
      kiedy nie rozumieja po co.
      To co mi sie tu w DE najbardziej podoba, jezeli chodzi o sprawe dzieci i Msze,
      ze dla dzieci Msza jest zawsze w pierwsza niedziele miesiaca i jest ona
      odpowiednio przygotowana przez katechetow - po blogoslawienstwie dzieci wychodza
      z kosciola z katecheta i ida do osobnej salki, gdzie katecheta omawia z nimi
      jaka ewangelia jest czytana i do tego dzieci przygotowuja obrazki. Wracaja oni
      do kosciola na ofiarowanie, skladaja swoje prace pod oltarzem i dalej
      uczestnicza juz w Eucharystii. Zdaje sobie sprawe z tego, ze w Polsce taka
      organizacja jednak bylaby trudna, bo liczba dzieci na Mszy sw jest o wiele
      wieksza, no w kazdym razie moim zdaniem kazda msza dla dzieci powinna byl
      odpowiednio przygotowana tak, aby te dzieci do udzialu w niej zachecic. Bo
      prawde mowiac niewiele takich mszy zrobionych z glowa widzialam (typu msza tylko
      z jednym czytaniem i krotkie kazanie zachecajace dzieci do wspolpracy) a
      zazwyczaj msza ta jest dla dzieci tylko z nazwy.
      Dzieci sa ciekawskie, chetne do zabawy, gadulskie i jezeli w czyms czynnie nie
      wspoluczestnicza to sie po prostu nudza. To moze byc czasami meczace dla
      doroslych, ale jezeli sie to dobrze wykorzysta, to mozna z tymi dziecmi wiele
      dobrego zrobic, nawet na Mszy w Kosciele.
      • maadzik3 Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 28.01.08, 09:37
        Coz, 7 lat to male dziecko i po prostu pewne rzeczy je nudza. Nie kazdy maluch u
        cioci na imieninach bedzie cicho siedzial ze starszymi przy stole albo rysowal w
        drugim pokoju - czesc bedzie biegac, wlacac sie do rozmowy, popisywac itp. Czesc
        znajdzie sobie sama rozrywki w wyniku ktorych (bynajmniej nie umyslnie) stan
        porcelany rzeczonej cioci moze sie zmienic. Oczywiscie - trzeba pilnowac, ale
        tez trzeba zrozumiec. Sama staram sie zeby Mlody w czasie nabozenstwa siedzial
        cicho, ale u nas po drugiej piesni szkolka niedzielna wychodzi i maja zajecia w
        salkach z podzialem na dzieci mlodsze i starsze - na swoim poziomie. Szkolke
        Mlody uwielbia, a gdy jej nie ma (w ferie czy wakacje) czasem pozwanlam mu
        zostac w domu. Ostatecznie nie moge wymagac zeby sledzil tresc kazania grubo
        powyzej mozliwosci 4-latkasmile))
    • kulinka3 Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 28.01.08, 13:24
      No to ja będę w poprzek.Wiele jeszcze razy dziecko będzie się nam nudziło.A to
      na lekcji, a to w poczekalni u lekarza.To jednak nie usprawiedliwia zachowania,
      które nie licuje z charakterem miejsca.Róbmy wiele, by się nie nudziło, ale
      wymagajmy też, by się ćwiczyło w cnocie cierpliwości i dobrym
      wychowaniu.Szczególnie,że nie były to 2-3 letnie maluchy!!!
      • isma Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 28.01.08, 13:52
        Tez bede w poprzek. Przy czym cezura dla mojej ewentualnej irytacji
        jest wiek - katechetyczny, a w szczegolnosci komunijny. Male
        dziecko, no, pal szesc. Ale mloda osoba, ktora teoretycznie wie, o
        co chodzi, albowiem przeszla stosowne katechetyczne przygotowanie -
        o, przepraszam, jesli sie nie umie zachowac, to zakladam, iz czyni
        to swiadomie.

        No, ale ponoc biskupi kombinuja, zeby wcalej Polsce podniesc granice
        wieku komunijnego - ciekawe, jaki bedzie efekt?
      • mama_kasia Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 28.01.08, 14:25
        Kulinko, popieram smile
        • jogo2 Re: ostatnie trzy wypowiedzi - całe szczęście 28.01.08, 19:25
          Wiecie,
          Cieszę się, że jesteście podobnego zdania. Zwłaszcza, że młodsze dzieci na tej
          mszy jakoś "mogły wytrzymać". I naprawdę nie gorszy mnie raczkujący maluch na
          podłodze, kręcący się trzy czy nawet pięciolatek, ale siedmiolatek przekręcający
          słowa pieśni liturgicznej, pokazujący sobie coś z kolegą na migi obrócony tyłem
          do księdza, a ksiądz, starszy bądź co bądź człowiek i to wszystko widzi, bo nie
          ma siły, żeby nie widział, jak to wszystko jest w kameralnym gronie w pierwszym
          rzędzie. Ja osobiście byłam zgorszona - bo co to jest za przykład dla reszty dzieci?
          Uważam, że ksiądz powinien był zrobić przerwę w liturgii i powiedzieć coś na ten
          temat, zwłaszcza że rodzice tych akurat dwóch chłopców stali gdzieś z tyłu. No
          tak, czasem jest lepiej nie widzieć i nie wiedzieć.
          • nati1011 Re: ostatnie trzy wypowiedzi - całe szczęście 28.01.08, 19:56
            7-8 latek powinien już przynajmniej nie przeszkadzać na mszy. Nawet
            jeżlei się nudzi - powinien być cicho.

            Także w przypadku maluchów rodzice powinni choć trochę kontrolowac
            sytuację. Oczywiście 2-3 latek może chodzić po kościele, ale nie
            powinien już hałasować - typu krzyczeć, bawić się samochodzikami
            itp. Bierze sie wtedy takiego malucha i wychodzi do przedsionka lub
            na zewnątrz. Większość rodzicow tak robi. Ale widzę też że te 7-8
            latki często chodza do kościoła same - bo siostra przed komunią
            sprawdza, a rodzice chodza tylko od wielkiego dzwonu....
            • samboraga Re: ostatnie trzy wypowiedzi - całe szczęście 28.01.08, 23:53
              Oczywiście 2-3 latek może chodzić po kościele, ale nie
              > powinien już hałasować - typu krzyczeć, bawić się samochodzikami
              > itp. Bierze sie wtedy takiego malucha i wychodzi do przedsionka lub
              > na zewnątrz. Większość rodzicow tak robi.

              a tak, mój starszy syn był taki - jak mu się powiedziało to nie hałasował, a
              młodszy...zimą trudno wychodzić na zewnątrz, dlatego już kilka razy zostałam z
              małym w domu, bo nie miałam już sił z nim 'walczyć' - nie jest niegrzeczny,
              'jedynie' gada, zwykle dość głośno, nawet z przedsionka jest w stanie
              przekrzyczeć księdza
              a ciekawe, że teraz starszy jest bardziej niesforny na mszy św niż był jako
              maluch, kręci się i wierci choć w wieku komunijnym, jakby stał koło kolegi to
              pewnie by nawet i gadał
              • ese1 Re: ostatnie trzy wypowiedzi - całe szczęście 29.01.08, 08:30
                samboraga napisała:

                > Oczywiście 2-3 latek może chodzić po kościele, ale nie
                > > powinien już hałasować - typu krzyczeć, bawić się samochodzikami
                > > itp. Bierze sie wtedy takiego malucha i wychodzi do przedsionka lub
                > > na zewnątrz. Większość rodzicow tak robi.

                hm... a mi osobiscie sie to nie podoba. Jezeli dziecko naprawde jest zywe, to
                moim zdaniem lepiej go do kosciola nie zabierac, mszy jest wiele, wiec zawsze ta
                opieka mozna sie jakos podzielic. Bo stwierdzenie, ze 2-3 latek nie powinien
                halasowac, biegac, itp... ale te dzieci sa takie a zmuszanie ich do zachowania
                wbrew ich naturze dla mnie jest pewnym zabijaniem wyobrazni i radosci dziecka.
                Jezeli idzie sie z dziecmi na msze, zwlaszcza na msze przeznaczona dla dzieci,
                trzeba sie spodziewac, ze bedzie harmider i troche zamieszania, ale 'Pozwolcie
                dzieciom przyjsc do mnie'.
                Kiedys, i to juz przypadek z Rzeszowa, bylam w odwiedzinach u znajomego ksiedza,
                ktory odpowiadal za dzieci w parafi. I on, co po raz pierwszy widzialam,
                wprowadzil msze z czynnym udzialem dzieci - dzieci staly dookola oltarza,
                widzialy co sie na oltarzu dzieje, bylo troche zamieszania, ale on potrafil
                sprytnie opanowac ta grupe, na tej mszy bylo zawsze mnostwo dzieci ktore
                cieszyly sie, ze moga tam byc. Byly pytania, ale tez i jakas forma zrozumienia,
                dzieci czuly sie wtedy wazne, a nie spychane do przedsionka, bo halasuja....
                Ja rozumiem, ze do lepszego skupienia potrzeba wiecej ciszy, ale dla mnie juz
                szczytem bylo, gdy widzialam starsza pania, jak na mszy dla dzieci zwracala
                uwage dzieciom, ze sie kreca. To niech do jasnej ciasnej idzie na inna msze, jak
                jej to przeszkadza.
                Od dzieci wiele mozna sie nauczyc, nam starszym chyba juz teraz brakuje takiej
                spontanicznosci i zywego, prawdziwego spojrzenia na wiele rzeczy. No ale tez,
                jak pisalam nie raz, msza dla dzieci powinna byc DLA DZIECI - bo to, ze one nie
                sa msza zainteresowane nie jest ich wina, ale tego, kto to wszystko organizuje.
                Oczywiscie zgadzam sie z poprzedniczkami, ze jezeli dziecko zaczelo juz
                katecheze, to jego zrozumienie powinno isc w parze z zachowaniem, choc zdarzaja
                sie przypadki dzieci bardziej rozkojarzonych jeszcze w wieku 8-lat, ale to
                jednostki.
                • nati1011 Re: ostatnie trzy wypowiedzi - całe szczęście 29.01.08, 08:53
                  > hm... a mi osobiscie sie to nie podoba. Jezeli dziecko naprawde
                  jest zywe, to
                  > moim zdaniem lepiej go do kosciola nie zabierac, mszy jest wiele,
                  wiec zawsze t
                  > a
                  > opieka mozna sie jakos podzielic

                  Nie każdy ma możliwość zostawienia dziecka pod opieką smile

                  Nie wszędzie też są msze dla dzieci, a czasami po prostu nie można
                  iść o tej godzinie - choćby dlatego, że dziecko właśnie śpi.

                  Także msza dla dzieci nie oznacza, ze dzieci moga robić wszsytko.
                  Wiadomo, że jest wtedy wiekszy rozgardiasz. Ale powinno być cicho.

                  A maluchy 2-5 letnie mogą mieć z tym problem.

                  Ja po prostu staram się pamiętac, że oprócz mnie i moich dzieci sa
                  jeszcze inni, którzy potrzebują ciszy i skupienia. A moje dziecko
                  potrafi zadać pytanie teatralnym szeptem, że słychać go az na
                  chórze. Najlepiej w czasie podniesienia, wtedy nikt go nie
                  zagłusza. smile))

    • my-cha wspomnieniowo troszkę 29.01.08, 09:07
      I dzieci i warunki są różne. Wiadomo, z jednym uda się tak, z innym
      całkiem nie wypali.
      Nie wiem czy to prawidłowość, ale zauważyłam, że w dużym mieście,
      gdzie jest wiele mszy, możliwość różnych wyborów, często jest
      właśnie tak, że a to dzieci rozrabiają, a to nawet mniej hałaśliwe
      jednak komuś przeszkadzają …
      Za to w małych kościółkach, gdzie jedna msza w niedzielę a w
      tygodniu tylko czasem, to jakoś i dzieci grzeczniutkie i nikt się
      nie skarży że przeszkadzają i nawet dzieci letników dobrze się
      zachowują. Może akurat tak trafiłam, nie wiem. Moja 5-latka raczej
      spokojna ale też zauważyłam, że w takich miejscach bywa jeszcze
      grzeczniejsza.

      A tak wspomnieniowo to przypomniałam sobie moją radość i zachwyt
      kiedy po 10 latach niedzielnego uczestnictwa wyłącznie na mszach
      dziecinnych (kolejne przygotowania, komunie, rocznice) zaczęliśmy
      wreszcie chodzić normalnie. Nie macie pojęcia jak to przeżyłam, taki
      wielki, odzyskany .. prezent, dar, normalność i dorosłość ..

    • isma Re: zachowanie dzieci podczas mszy dla dzieci 29.01.08, 09:07
      Dla porzadku, jeden burzliwy stary watek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=64994369&s=0
Pełna wersja