nowa_na_forum
28.01.08, 13:31
Mój synek dorasta i zaczyna zadawać pytania. Odpowiadamy na nie z mężem jak umiemy, ucupełniając się wzajemnie. Ale na polu wiary i religii mamy kompletnir różne podejścia. Ja mówię jedno, a mąż drugie. Ja opowiadam o Jezusie, o Bogu, a następ[nego dnia mały mówi: a tata powiedział, że Jezus nie był Bogiem tylko zwykłym człowiekiem. Odpowiedziałam coś wymijająco, a wieczorem pytam męża o co chodzi. No a on mnie uświadomił, że muzułmanie traktują Jezusa jako proroka a nie Boga. Czyli nie kłamał, jak sądziłam na początku. Takich przykładów są dziesiątki. Boję się że mi dzieciak zwariuje jak będziemy mu wkładać w główkę zupełnie różne rzeczy na temat Boga.
Jestem katoliczką, choć do kościoła chodzę rzzadko, ale chciałabym przekazać synkowi podstawy naszej wiary i przygotować go do szkoły,doreligii, ale mąż wykonuje tu krecią robotę. Syn jest do mnie mocno przywiązany, ale ojca traktuje niemal jako wyrocznię - z każdym trudniejszym pytaniem do niego leci i często razem szukają odpowiedzi w internecie. Syn (5latek!) juz wie że tylkoo połowa ludzkości wierzy w naszeg Boga, reszta w innych bogów albo wcale! Nie wiem czy to prawda, ale tak mnie kiedyś poinformował.
Jak już pisałam nie jestem osobą bardzo religijną, a mąż jest niewierz ący, ale jednak chciałabym wychować dziecko w wierze. Tylko że nie wiem czy to w ogóle ma sens. Mały zdaje się bardziej wierzyć tacie niż mnie. Poza tym, na 100% za sprawą męża ale on się wyparł, mały zadaje "trudne pytania". Ostatnio zapytał mnie czy wierzę w duchy. Odpowiedziałam, że oczywiście nie, duchów nie ma. No ale przecież anioły to duchy, a mówiłaś że one są!
Jestem bezradna. Podpowiedzcie coś.