Mieszanie dziecku w głowie

28.01.08, 13:31
Mój synek dorasta i zaczyna zadawać pytania. Odpowiadamy na nie z mężem jak umiemy, ucupełniając się wzajemnie. Ale na polu wiary i religii mamy kompletnir różne podejścia. Ja mówię jedno, a mąż drugie. Ja opowiadam o Jezusie, o Bogu, a następ[nego dnia mały mówi: a tata powiedział, że Jezus nie był Bogiem tylko zwykłym człowiekiem. Odpowiedziałam coś wymijająco, a wieczorem pytam męża o co chodzi. No a on mnie uświadomił, że muzułmanie traktują Jezusa jako proroka a nie Boga. Czyli nie kłamał, jak sądziłam na początku. Takich przykładów są dziesiątki. Boję się że mi dzieciak zwariuje jak będziemy mu wkładać w główkę zupełnie różne rzeczy na temat Boga.
Jestem katoliczką, choć do kościoła chodzę rzzadko, ale chciałabym przekazać synkowi podstawy naszej wiary i przygotować go do szkoły,doreligii, ale mąż wykonuje tu krecią robotę. Syn jest do mnie mocno przywiązany, ale ojca traktuje niemal jako wyrocznię - z każdym trudniejszym pytaniem do niego leci i często razem szukają odpowiedzi w internecie. Syn (5latek!) juz wie że tylkoo połowa ludzkości wierzy w naszeg Boga, reszta w innych bogów albo wcale! Nie wiem czy to prawda, ale tak mnie kiedyś poinformował.
Jak już pisałam nie jestem osobą bardzo religijną, a mąż jest niewierz ący, ale jednak chciałabym wychować dziecko w wierze. Tylko że nie wiem czy to w ogóle ma sens. Mały zdaje się bardziej wierzyć tacie niż mnie. Poza tym, na 100% za sprawą męża ale on się wyparł, mały zadaje "trudne pytania". Ostatnio zapytał mnie czy wierzę w duchy. Odpowiedziałam, że oczywiście nie, duchów nie ma. No ale przecież anioły to duchy, a mówiłaś że one są!
Jestem bezradna. Podpowiedzcie coś.
    • verdana Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 13:42
      No, co ja poradzę, ze mi się ta wypowiedź niesczególne podoba. Mąz
      nie wykonuje "kreciej roboty" - mąż mówi dziecku to, co uważa za
      prawdę. I dobrze robi, trudno, by - ze swojego punktu widzenia -
      okłamywał dziecko.
      Chyba, w momencie ślubu, wiedziałaś jak wyglada sytuacja - czy nie
      uzgodniłaś z przyszlym ojcem jak będzie wyglądalo wychowanie
      dziecka? jako osoba bardzo wierzaca i przywiązujaca dużą wagę do
      religijnego wychowania dziecka mogłaś przecież spodziewać się, ze
      będą z tym kłopoty. Ja z mężem uzgodnilam wszystko niezwykle
      starannie, łącznie z tym, czy i kiedy pojawię się w kościele...
      Wg. mnie zresztą, pokazanie dziecku, ze ludzie różnia się w
      poglądach nie jest "mieszaniem mu w glowie". przeciwnie - jest dobrą
      podstawą do wychowania dziecka w tolerancji i szacunku do wszystkich.
      I dobrze, ze dziecko zadaje "trudne pytania" - znaczy to, ze myśli.
    • nati1011 Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 13:54
      Ostatnio zapytał mn
      > ie czy wierzę w duchy. Odpowiedziałam, że oczywiście nie, duchów
      nie ma. No ale
      > przecież anioły to duchy, a mówiłaś że one są!


      Jestem ciekawa jak byś odpowiedziała gdyby zaraz potem spytał o
      Ducha Świętego?

      Dziecku trzeba mówić prawdę. Ale jeżeli chcesz przekazać mu podstawy
      wiary - to sama musisz je posiąść. Jako wiedze teoretyczną, ale też
      praktyczną. Nie bardzo wiem jak to sobie wyobrażasz. Będziesz
      wysyłąc dziecko co niedziela do kosćioła, a sama zjawisz się dopiero
      na komunię?
      Wychowanie w wierze to przede wszystkim wychowanie własnym
      przykladem. Życie wg pewnych wartości. Jeżlei tego nie ma to
      najpiękniejsze słowa nic nie dadzą.



    • mama_kasia Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 14:22
      Wydaje mi się, że przede wszystkim musisz wszystko dokładnie
      ustalić z mężem. Nie widziałabym zagrożenia w tym, że dziecko
      otrzymuje sprzeczne informacje, zależne od poglądów człowieka,
      z którym rozmawia. Natomiast źle jest, gdy jest niejasność
      między rodzicami. Dla mnie czystą sytuacją byłoby, gdyby
      dziecko od mamy usłyszało: wierzę, że jest tak i tak (i tu
      na pewno przydałaby się solidna wiedza również), natomiast
      tata nie wierzy, że tak jest. Tak po prostu bywa. I podobne
      słowa (bez emocjonalnej, uczuciowej postawy) ze strony taty.
      Nie wierzę, ale mama wierzy.

      Jeżeli chcesz przekazać dziecku wiarę to i sama musisz być silna.
      Jeśli choć trochę wierzysz, to spróbuj zbliżyć się do Boga
      przez sakramenty i modlitwę. Tej siły sama z siebie nie wykrzesasz smile

      Nie możecie się licytować z mężem, komu dziecko wierzy bardziej.
      Bardzo, bardzo ważne jest, abyście to sobie wszystko wyjaśnili.
      • kulinka3 Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 14:37
        Nie dodam nic więcej, ponad to, co napisała Nati i mama Kasia.
        • sion2 Ekhm... nie żebym jasnowidzem była, ale... 28.01.08, 18:58
          ... zapachniało mi niejakim Jajcuniem smile.
          • mader1 Re: Ekhm... nie żebym jasnowidzem była, ale... 28.01.08, 21:42
            tak myślisz ?
            • sion2 Re: Ekhm... nie żebym jasnowidzem była, ale... 29.01.08, 11:51
              noooo smile nie chce Bogu ducha winnej istoty o nic podejrzewac, wiec
              nowa_na_forum jesli Jajcem nie jestes spusc litosciwe zaslone
              niepamieci na moj wpis, ale...

              Jajcowe powtarzane z uporem maniaka argumenty jak to "ludzie wierza
              w wielu bogow" "tylko polowa ludzkosci" i niemal wszystkie jakie
              prztoczyla nowa_na_forum, są mi znane na pamięc

              ten człowiek naprawde jest chory psychicznie (piszę powaznie) lub ma
              po prostu patologiczna osobowosc gdyz choc na samych forach
              interetowych powtarza w kolko to samo od 5 lat, jeszcze nigdy
              nikogo nie przekonal, ale on i tak w kolko to samo big_grin.
          • isma Re: Ekhm... nie żebym jasnowidzem była, ale... 28.01.08, 21:48
            Spoko, spoko. Ochotnicze Rekiny Moherowego Oddzialu czuwaja wink)).
    • minerwamcg Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 20:07
      Nie będziesz mieć argumentów przeciw temu, co mówi mąż, jeżeli nie masz ich za
      tym, co mówisz Ty sama. Nie twierdzę, że Twój mąż umyślnie wykorzystuje Twoją
      niewiedzę, żeby "jego było na wierzchu" - ale ludzka natura jest słaba i ułomna,
      a pokusa przeciągnięcia dzieciaka na swoją stronę spora.
      Sugeruję rozmowę z mężem na temat wcześniejszych uzgodnień i przemyślenie
      swojego stosunku do wiary. Bo jeśli mąż jest ateista, a Ty "niezbyt religijna" -
      to kto ma Waszego syna wychować w wierze?
    • mader1 Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 21:41
      zacznij od siebie, a nie od męża smile
      on jest w porządku - mówi, co wie. Trudno żeby mówił to, co Ty
      powinnas wiedzieć i mówić wink
    • a_weasley Re: Mieszanie dziecku w głowie 28.01.08, 22:16
      Jeżeli macie ślub kościelny - jednostronny, jak rozumiem - to mąż podpisał, że
      nie będzie przeszkadzał w chrześcijańskim wychowaniu dziecka.
      Słowo się rzekło, ropucha do garnka.

      Nowa_na_forum napisała:

      > Syn (5latek!) juz wie że tylkoo połowa ludzk
      > ości wierzy w naszeg Boga, reszta w innych bogów
      > albo wcale! Nie wiem czy to prawda, ale tak
      > mnie kiedyś poinformował.

      Coś koło tego, z tym że tych "wcale" to jest jakieś 10%.

      > pytania". Ostatnio zapytał mnie czy wierzę w duchy.
      > Odpowiedziałam, że oczywiście nie, duchów nie ma.

      Toś się podłożyła. Mój ojciec w identycznej sytuacji, kiedy spytałem, czy Pan
      Bóg jest duchem, odpowiedział:
      - Pewnie, że jest duchem! Tylko że nie takim, jak ludzie bzdury opowiadają, że
      duchy po nocach straszą!
      Męża ustawić do pionu, zobowiązał się to niech słowa dotrzyma.
    • sion2 Re: Mieszanie dziecku w głowie 29.01.08, 12:19
      nowa_na_forum napisała:

      > Mój synek dorasta i zaczyna zadawać pytania.

      To bardzo dobrze. Mądra zasada mowi "fides querens intellectum"
      czyli że wiara poszukuje zrozumienia w sensie rozumu, rozumnosci.
      Masz bardzo mądrego synka że juz w wieku 5 lat zadaje pytania na
      temat wiary. Mozesz pwoiedziec mu, że Jezus chetnie odpowiadał na
      wszelkie pytania jakie Mu zadawano, a Panu Bogu jest bardzo miłe gdy
      staramy się wierzyć rozumnie.

      Odpowiadamy na nie z mężem jak umi
      > emy, ucupełniając się wzajemnie. Ale na polu wiary i religii mamy
      kompletnir ró
      > żne podejścia. Ja mówię jedno, a mąż drugie. Ja opowiadam o
      Jezusie, o Bogu, a
      > następ[nego dnia mały mówi: a tata powiedział, że Jezus nie był
      Bogiem tylko zw
      > ykłym człowiekiem. Odpowiedziałam coś wymijająco,

      szkoda ze przed zalozeniem zwiazku nie omowiliscie z mezem kwestii w
      jakiej wierze/niewierze bedziecie dzieci wychowywac
      uszanowanie wiary lub niewiary czyjejs jest wyrazem szacunku i
      milosci do tej osoby
      mam wrazenie ze twoj mąż jest bardzo niedojrzalym czlowiekiem i nie
      tyle ateista bo ci przewaznie są tolerancyjni, ale po prostu
      antyklerykalem i nie obchodzi go że miesza dziecku w glowie,
      obchodzi go tylko odegranie sie na wierzacych i "otwieranie oczu"
      błądzącym katolom
      ja na twoim miejscu porozmawialabym powaznie z męzem

      nie rozumiem czemu na stwoerdzenie 5-latka musialas
      odpowiadac "wymijajaco"? przeciez Jezus jest prawdziwym Bogiem i
      prawdziwym czlowiekiem smile
      to że niektorzy "uważają" że nie byl Bogiem... cóż, niech sobie
      uważają - na zdrowie
      masz przeciez w Ewangeliach historię Jezusa, opisane Jego cuda -
      niech 5-latek powie czy mogl ich dokonac czlowiek ludzka mocą?
      poza tym powiedz mu, że w Jezusa-Boga wierza ludzie 2000 lat i
      najwiejsi uczeni także... slowem obalenie takiego "argumentu" jest
      dziecinnie łatwe

      a wieczorem pytam męża o co c
      > hodzi. No a on mnie uświadomił, że muzułmanie traktują Jezusa jako
      proroka a ni
      > e Boga. Czyli nie kłamał, jak sądziłam na początku.

      to ty nie wiedzialas, że muzułmanie sądzą że Jezus nie był Bogiem?
      uzupełnię twoja wiedze: Żydzi tez w to nie wierzą, Świadkowie Jehowy
      także nie i jeszcze negują Jego smierc na krzyzu - no ale co z tego?
      kazdy ma prawo do błędu
      cos mi sie nie chce wierzyc w istnienie takiej "wierzącej" co az do
      doroslosci trwala w przekonaniu że wszyscy wierzą ze Jezus jest
      Bogiem... aleś się kobieto uchowała...

      Takich przykładów są dziesi
      > ątki. Boję się że mi dzieciak zwariuje jak będziemy mu wkładać w
      główkę zupełni
      > e różne rzeczy na temat Boga.

      tak, to calkiem mozliwe ze zwariuje, najwyzsza pora zeby mąż
      przestał traktowac go przedmiotowo w rozgrywkach z tobą

      > Jestem katoliczką, choć do kościoła chodzę rzzadko, ale chciałabym
      przekazać sy
      > nkowi podstawy naszej wiary i przygotować go do szkoły,doreligii,

      czyli pewnie nie masz żadnej osobistej relacji z Bogiem i brak ci
      samej podstawowych wiadomosci o religii, czyli - przepraszam - ale
      katoliczka jestes z nazwy tylko


      ale mąż wykon
      > uje tu krecią robotę. Syn jest do mnie mocno przywiązany, ale ojca
      traktuje nie
      > mal jako wyrocznię - z każdym trudniejszym pytaniem do niego leci
      i często raze
      > m szukają odpowiedzi w internecie.

      hm... moze twoj mąż wierzy w Internet? to bardzo prawdopodobne,
      wiekszosc malo inteligentnych ludzi uwaza ze wszystko co mozna
      znaleźć w Internecie to prawda
      ja bym pobudzala synka do samodzielnego myslenia a nie odtwarzania
      czyis pogladow, wiara polega na wiezi z Bogiem, połączonej z pewną
      wiedzą aby wierzyc rozumnie

      Syn (5latek!) juz wie że tylkoo połowa ludzk
      > ości wierzy w naszeg Boga, reszta w innych bogów albo wcale! Nie
      wiem czy to pr
      > awda, ale tak mnie kiedyś poinformował.

      nie wiesz czy to prawda? och to musialo by ci cieżko jak sie
      dowiedzialas... widze ze twoj synek jest juz w niektorych sprawach
      mądrzejszy od ciebie smile ale tak bywa
      niepokoi mnie tylko szukanie zwiazku przez twego meza i podsuwanie
      go synkowi ze jak "wiekszosc myli tak to na pewno ma rację" - widac
      u twego męza zanik samodzielnego myslenia i wysilku dociekania
      prawdy swoim umyslem a tylko zdawanie sie na "wiekszosc"


      > Jak już pisałam nie jestem osobą bardzo religijną, a mąż jest
      niewierz ący, ale
      > jednak chciałabym wychować dziecko w wierze. Tylko że nie wiem
      czy to w ogóle
      > ma sens. Mały zdaje się bardziej wierzyć tacie niż mnie. Poza tym,
      na 100% za s
      > prawą męża ale on się wyparł, mały zadaje "trudne pytania".
      Ostatnio zapytał mn
      > ie czy wierzę w duchy. Odpowiedziałam, że oczywiście nie, duchów
      nie ma. No ale
      > przecież anioły to duchy, a mówiłaś że one są!
      > Jestem bezradna. Podpowiedzcie coś.

      soryy ale jesli nie umiesz odpowiadac na pytania na poziomie
      przedszkolaka... coż, nie jest dobrze z twoja wiarą a swojemu mężowi
      dostarczasz wody na jego młyn że wierzący to bezmyslne bezwolne
      istoty ktore zapędzic w kozi róg potrafi byle przedszkolak
    • nowa_na_forum Re: Mieszanie dziecku w głowie 30.01.08, 10:23
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi - za te uszczypliwe też, coś tam sensownego pomiędzy złośliwościami znalazłam.
      WIdzę że jedni uważają że mój mąż miesza a inni że nie miesza. No to ja mam teraz namieszane. Jedne z was mówią żeby pogadać z mężem i kazać mu przestać, a inne że to dobrze że przedstawia swój światopogląd. Sama nie wiem. Nie umawialiśmy się z mężem w sprawie wychowywania dzieci. Nie myśleliśmy o tym jak się pobieraliśmy. Przynajmniej ja o tym nie myślałam. Nie bardzo zresztą to sobie wyobrażam - wyjdę za ciebie pod warunkiem że nie będziesz dziecku mówił o innych religiach? No ale to i tak nie ma teraz sensu, bo już po herbacie. A ślubu kościelnego nie mamy, bo jak się pobieraliśmy ja byłam jeszcze mnie religijna (jeśli możecie sobie to wyobrazić) niż teraz. Sądzę, że dziecko w jakiś possób zbliża mnie do Boga, ale to się odbywa malutkimi kroczkami. Rozmawiałam z mężem kilka razy na TEN temat, ale on mówi że przecież mówi dziecku prawdę. Niby jak mam mu zabronić mówienia o innych religiach? Zresztą sama nie wiem czy tego chcę. Same widzicie, że się motam. Ja po prostu nie wiem co będzie dla dziecka najlepsze i dlatego was oto pytam.

      Tak, nie jestem 100% katoliczką. Do kościoła chodzę żadko choć ostatnio częściej ze względu na dziecko, ale i tak nie jest to co tydzień. Niestety synkowi nudzi się w kościele i nie przepada za tym więc go nie chcę siłą co niedziela ciągać bo to tylko odwrotny skutek przyniesie. Moja wiedza religijna jest, jak sadzilam, przecietna. Istotnie nie wiedzialam, ze Jezus nie jest Bogiem w oczach muzułmanów. Jakoś tak zawsze mnie uczono że Bóg i Jezus to ta sama Osoba, więc nawet się nad tym nie zastanawiałam. No ale jak ktoś z was napisał to właśnie woda na młyn mojego męża. Mowi ze nie chce by jego dziecko miało takie nikłe pojęcie o religii jak jego mama sad No ale mnie to nie interesowało a na lekchjach religii nie mówiono o muzułmanach, żydach i innych.
      No i nie wiem jak do dziecka mówić o Bogu. Czy mówić, jak jedna z was pisze, że "wierze ze tak jest" a inni wierzą inaczej (tak mówi mu ojciec) czy jak pisze druga, że "wiem że tak jest" a inni są w błędzie.
      Przepraszam za haotyczne przedstawienie problemu. Jestem troche nie poukładana. Sama nie wiem do końca czego chcę. Wiem tylko, że chciałabym żeby moje dziecko wierzyło w Boga i w Jezusa, bo ja zawsze w to wierzyłam i jakoś tak pragnę tego dla dziecka. Nie wiem czemu, tak po prostu czuję.
      • sion2 Re: Mieszanie dziecku w głowie 30.01.08, 11:11
        nowa_na_forum napisała:

        > Dzięki wszystkim za odpowiedzi - za te uszczypliwe też, coś tam
        sensownego pomi
        > ędzy złośliwościami znalazłam.
        > WIdzę że jedni uważają że mój mąż miesza a inni że nie miesza. No
        to ja mam te
        > raz namieszane. Jedne z was mówią żeby pogadać z mężem i kazać mu
        przestać, a i
        > nne że to dobrze że przedstawia swój światopogląd. Sama nie wiem.
        Nie umawialiś
        > my się z mężem w sprawie wychowywania dzieci. Nie myśleliśmy o tym
        jak się pobi
        > eraliśmy. Przynajmniej ja o tym nie myślałam. Nie bardzo zresztą
        to sobie wyobr
        > ażam - wyjdę za ciebie pod warunkiem że nie będziesz dziecku mówił
        o innych rel
        > igiach?

        Hm... to rzeczywiście byloby dziwne. Jeszcze bardziej dziwne jest że
        implikujesz nam wierzącym pogląd iż przed dzieckiem nalezy ukryc
        istnienie innych religii. Baaardzo "pachnie" mi tu Jajcem, to są
        toczka w toczkę jego wyobrażenia o wierzących: bezmyslne glupie
        istoty, nie zadajace pytan i ukrywajace przed potomstwem rozne prawy
        jak np. że nie wszyscy wierza w Boga albo ze są rozne religie.
        Ja sie wychowalam w rodzinie w polowie ateistycznej, od urodzenia
        stykalam sie z gleboko wierzacymi, ateistami i antyklerykalem w
        osobie mojego dziadka. Jakos w ogole nie zaszkodzilo to mojej
        wierze, wiedza i roznorodnosc doswiadczen zyciowych nigdy jej
        szkodzą przeciez.



        No ale to i tak nie ma teraz sensu, bo już po herbacie. A ślubu
        kościel
        > nego nie mamy, bo jak się pobieraliśmy ja byłam jeszcze mnie
        religijna (jeśli m
        > ożecie sobie to wyobrazić) niż teraz. Sądzę, że dziecko w jakiś
        possób zbliża m
        > nie do Boga, ale to się odbywa malutkimi kroczkami. Rozmawiałam z
        mężem kilka r
        > azy na TEN temat, ale on mówi że przecież mówi dziecku prawdę.
        Niby jak mam mu
        > zabronić mówienia o innych religiach? Zresztą sama nie wiem czy
        tego chcę.

        Alez kto ci zabrania mowic dziecku o innych religiach? ty chyba
        przyszlas z jajcowego forum, bo tam nieustannie powtarzaja te bzdure
        ze jakoby katolicy nie informowali dzieci o innych religiach i
        wiarach.

        Same
        > widzicie, że się motam. Ja po prostu nie wiem co będzie dla
        dziecka najlepsze
        > i dlatego was oto pytam.
        >
        > Tak, nie jestem 100% katoliczką. Do kościoła chodzę żadko choć
        ostatnio częście
        > j ze względu na dziecko, ale i tak nie jest to co tydzień.
        Niestety synkowi nud
        > zi się w kościele i nie przepada za tym więc go nie chcę siłą co
        niedziela ciąg
        > ać bo to tylko odwrotny skutek przyniesie.

        to normalny objaw, wiekszosc 2-10-latkow nudzi sie na mszy nie z
        udzialem dzieci podobnie jak sie nudza na doroslych konferencjach
        czy spotkaniach, forma musi byc dostosowana do poziomu dziecka aby
        cos przyjelo
        a gdzie wspolne czytanie Biblii? mozna dostac mnostwo pomocy do
        nauki religii: gry, ukladanki, filmy, kolorowanki itd. dziecko sie
        bawi i przyswaja tresci religijne


        Moja wiedza religijna jest, jak sadz
        > ilam, przecietna. Istotnie nie wiedzialam, ze Jezus nie jest
        Bogiem w oczach mu
        > zułmanów. Jakoś tak zawsze mnie uczono że Bóg i Jezus to ta sama
        Osoba, więc na
        > wet się nad tym nie zastanawiałam.

        no to dobrze cie uczono, Jezus i Bog to rzeczywiscie ta sama Osoba,
        jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym czlowiekiem, to podstawowa
        prawda wiary chrzescijanskiej (nie katolickiej ale wszystkich wyznan
        chrzescijanskich)


        No ale jak ktoś z was napisał to właśnie wod
        > a na młyn mojego męża. Mowi ze nie chce by jego dziecko miało
        takie nikłe pojęc
        > ie o religii jak jego mama sad No ale mnie to nie interesowało a na
        lekchjach re
        > ligii nie mówiono o muzułmanach, żydach i innych.

        to na dziwna religie chodzilas big_grin bo w programie katechezy od
        kilkudziesiulat na pewno jest informacja i nauka o podstawach innych
        systemow religijnych, zawsze sie tez katecheze prowadzi zgodnie z
        rytmem roku liturgicznego a np. w styczniu wlasnie ZAWSZE mamy
        Tydzien Modlitw o Jednosc Chrzescijan, w kazdym kosciele sie o tym
        mowimy, na mszy dla dzieci takze - ciekawe jak uczestniczylas w
        religii ze nie dotarla do ciebie informacja o innych religiach i
        wyznaniach, bardzo to dziwne
        to drugi ulubiony argument Jajcowy, mysle ze przyszlas z jego forum


        > No i nie wiem jak do dziecka mówić o Bogu. Czy mówić, jak jedna z
        was pisze, że
        > "wierze ze tak jest" a inni wierzą inaczej (tak mówi mu ojciec)
        czy jak pisze
        > druga, że "wiem że tak jest" a inni są w błędzie.
        > Przepraszam za haotyczne przedstawienie problemu. Jestem troche
        nie poukładana.
        > Sama nie wiem do końca czego chcę. Wiem tylko, że chciałabym żeby
        moje dziecko
        > wierzyło w Boga i w Jezusa, bo ja zawsze w to wierzyłam i jakoś
        tak pragnę teg
        > o dla dziecka. Nie wiem czemu, tak po prostu czuję.


        a co to znaczy wedlug ciebie "wierzyc w Jezusa"?
        • nowa_na_forum Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 16:05
          Nie chciałam nikomu nic imputować. Może źle odczytałam słowa a_weasley. Ale jak dziecko ma uwierzyć w Boga, jak jest "atakowane" różnymi bogami. Jak rozpozna tego prawdziwego? Martwi mnie to po prostu. Co do mszy to nawet msze dla dzieci są dla mojego synka nudne zazwyczaj, choć czasami się rzeczywiście zainteresuje. Ostanio na przykład poprosił mnie bym mu puściła kolędy, które słyszał w kościele i podśpiewuje je sobie smile. Książeczki religijne czasem też razem czytamy, ale on nade wszystko lubi Puchatka i dinozaury.

          Na to forum trafiłam jakoś przypadkiem, nie pamiętam gdzie. Zapisałam się wcześniej na forum Kościół, religia, które nagle znikło i zamieniło się w KiR,ale tam chyba do dziś nie mam wstępu. Nie wiem dlaczego. Weszłam więc na inne forum Kościół, religia i tam zadałam kilka pytań, ale tam chyba nie ma zbyt wiele znających się na wierze osób. Dlatego szukałam dalej i trafiłam tu.


          Co to znaczy "wierzyć w Jezusa"? Hmm, ja wierzę że Ktoś tam nade mną jest, że patrzy na mnie, że mi podpowiada, i że dostanę nagrodę za dobre uczynki jakie robię, a za złe czeka mnie kara. Ja wierzę po prostu, bez większego zastanawiania się. Tak mnie wychowano. Ale nie wiem czy to dobrze czy to źle? Chciała bym syna wychować lepiej. Mnie nie mówiono o innych bogach i uwierzyłam w Jezusa, boję się że mój synek mając taki natłok informacji nie wybierze tej samej drogi co ja, a nie wiem dlaczego ale mi na tym zależy. Dlatego Was pytam o podpowiedź.
          • magdalaena1977 Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 16:30
            nowa_na_forum napisała:

            > Ale jak dziecko ma uwierzyć w Boga, jak jest "atakowane" różnymi bogami.
            > Jak rozpozna tego prawdziwego? Martwi mnie to po prostu. (...)
            > Mnie nie mówiono o innych bogach i uwierzyłam w Jezusa,
            > boję się że mój synek mając taki natłok informacji nie wybierze
            > tej samej drogi co ja, a nie wiem dlaczego ale mi na tym zależy.

            Tylko, że Twoja wiara jest taka hmm.. bez oparcia w wiedzy. I to w zakresie dość
            podstawowym. A wiedza zarówno o Bogu jak o innych religiach nie zaszkodzi ani
            Tobie ani Twojemu synkowi.
            Nie przekażesz mu wiary, jeśli sama jej nie znasz. A jeśli będziesz miała
            odpowiednią wiedzę, to informacje o innych religiach nie będą dla Ciebie źródłem
            stresu. Może nie chodziłaś na religię ? może teraz nie praktykujesz tylko
            wierzysz "po swojemu" i dlatego brakuje Ci łączności z resztą Kościoła ?
          • mader1 Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 17:44
            Zupełnie nie rozumiem Twojego niepokoju smile
            Po prostu jeżeli wierzysz, zacznij chodzić do Kościoła, przyjmować
            sakramenty, zacznij czytać Pismo Sw., poczytaj coś na temat wiary smile
            Poczytaj sobie takze o innych religiach, nie wydaje mi się zeby Ci
            zaszkodziło. Jeżeli brakuje Ci pieniedzy na książki, zapisz się do
            biblioteki lub pochodź do czytelni.
            To już wszystko,a skoro Ci tak bardzo zależy, nie jest to aż tak
            dużo.
            Nie wydaje mi się, żeby " natłok informacji" o innych bogach miał
            zaszkodzic Twojemu synkowi, jeżeli będzie widział Twoją wiarę smile
            Moje dzieci od najwcześniejszych lat poznają milologię Greków i
            Rzymian, a ulubionym miejscem w Muzeum Narodowym mojego synka już od
            jakiegoś czasu jest dział dotyczący Starożytnego Egiptu.
            Przychodzi do nas na lekcje pianina pani, która jest SJ moje dzieci
            wiedzą o tym, nawet Najmłodszy i pokrótce wie, jaka jest różnica.
            Mało tego, panią ową ze wzajemnością lubią smile
            Mój synek, z powodu rozmów ze starszymi dziećmi, dopytuje kto to są
            protestanci, kto to są muzułmanie.
            Uczy się co to znaczy, że jest chrześcijaninem - bo jest smile
            Mój ojciec nie wierzył i wcale tego nie ukrywał. Moja mama wierzyła
            i wcale nie kłóciła się na tn temat z tatą. To raczej On był
            bardziej nerwowy smile))Ona po prostu mówiła mi to, co czuła, opisywała
            to w co wierzyła najprostszymi słowami, uczyła mnie modlitw.
            Właściwie już po przyjęciu I komunii, pozostawiała mi wybór.
            I zyję.
          • nati1011 Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 19:38
            Wiesz nowa, masz podobny problem jak ja z fizyką. mam nawet
            zaliczenie z fizyki kwantowej na studiach, ale kompletnie nie jarzę
            o co w tym wszystkim chodzi. prąd biegnący w kablach i uruchamiający
            rózne urządzenia jest dla mnie równie jasny jak czarne dziury w
            kosmosie. Oczywiście chcioałabym, by moje dzieci coś z tego
            zrozumiały, albo przynajmniej zaliczyły fizykę w szkole, ale na
            myśl, że przyjda do mnie z fizycznym zadaniem domowym, cierpnie mi
            skóra. Odniosłam wrażenie, ze ty mas zpodobne uczucia do do religii
            (bo do wiary, to chyba jeszcze nie doszłaś). I tak jak ja nie
            potrafie nauczyć moich dzieci fizyki, tak ty, nie nauczysz swoich
            wiary. Żeby komuś coś przekazać, trzeby to najpierw mieć w sobie. Ja
            wiem, że są wspaniali fizycy, wiem też że bardzo dużo osób świetnie
            się w tej dziedzinie porusza - ale nie mam pojęcia jak oni to robią.
            Ja nie odczuwam potrzeby zgłębienia swiata fizyki, ty musisz sobie
            odpowiedziec na pytanie: czy na pewno chcesz doświadczyć wiary? Bo
            najpierw musisz sama uwiarzyć, a potem beziesz wiedzieć jak
            przekazac to dalej.


            Mader radziła ci książki - ale mnie chyba książka by nie pomogłą.
            Tak sobie myślę, ze jakbym chciała poczuć fizykę, to poszukałabym
            kogoś kto ją kocha. Bo tylko taka osoba jest w stanie przekazać
            swoją pasję. Może masz wśród bliskich kogoś, kto jest wierzący -
            przynajmniej na tyle, by ta wiara z niego promieniowała. A może
            poszukaj jakiejś wspólnoty modlitewnej? Teraz na pewno będą
            prowadzone rekolekcje neokatehumalne - to tez dobre miejsce dla
            ciebie. A jeżeli zdecydujesz się na lekturę to polecam krótką, ale
            bardzo treściwą ksiażęczkę: ABC chrześcijaństwa.

            Tu masz nawet linka, choć jest też wersja papierowa.

            www.mateusz.pl/ksiazki/abc/index.htm
          • katriel Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 20:48
            A ja mam takie pytanie. Może głupie.
            Czy Twój syn, nowa_na_forum, jest ochrzczony?
            Jeśli nie, to dlaczego?
            Jeśli tak, to czy ma jakichś rodziców chrzestnych?
            I czy oni się interesują jego wychowaniem w wierze?
            • minerwamcg Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 23:20
              Obawiam się, Katriel, że pytanie w istocie nie jest bardzo mądre. Niestety.
              Albowiem ponieważ nawet w rodzinach o wiele bardziej przywiązanych do wiary i
              Kościoła niż u naszej Nowej idea chrzestnych jako wspoierających rodziców w
              religijnym wychowaniu dziecka jest jeszcze jednym pobożnym frazesem. Przykre to,
              i nie powinno tak być - ale tak jest. Przekonałam się o tym zakładając na tym
              forum temat o chrzestnych - czy i jak Wasi chrzestni przyczynili się do rozwoju
              Waszego życia religijnego. I wyszło, że wcale albo niewiele...
              Wybór na chrzestną oznacza w rodzinach (jak to kiedyś napisał Weasley) awans z
              cioci zwyczajnej na ciocię sztabową smile, konieczność kupienia okazałego prezentu
              na Pierwszą Komunię i (ale nie u wszystkich) coroczne prezentowanie z okazji
              imienin.
              Więc do chrzestnych jako zobligowanych do zainteresowania się wychowaniem w
              wierze odwoływać się raczej nie ma sensu. Może kiedyś się to zmieni.
          • minerwamcg Re: Mieszanie dziecku w głowie 04.02.08, 23:28
            >Ale jak
            > dziecko ma uwierzyć w Boga, jak jest "atakowane" różnymi bogami. >Jak rozpozna
            tego prawdziwego?

            W kraju katolickim, gdzie są kościoły, gdzie symbolika religijna - dzięki Bogu!
            - wciąż jeszcze pojawia się na każdym kroku, gdzie obchodzi się chrześcijańskie
            święta, gdzie w literaturze pełno odwołań do Boga, Matki Boskiej i świętych,
            ryzyko, żeby dziecko zostało czcicielem Ozyrysa albo Thora jest raczej
            niewielkie. Należy się raczej obawiać, że nie mając w domu świadectwa wiary i
            postawy chrześcijańskiej machnie ręką i stwierdzi, że wszystkie te historyjki
            razem obchodzą go tyle, co zeszłoroczny śnieg.
Pełna wersja