isma
29.01.08, 23:43
Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2008
"Chrystus dla was stał się ubogim" (por. 2 Kor 8, 9)
Drodzy Bracia i Siostry!
1. Wielki Post każdego roku stwarza nam opatrznościową okazję do
refleksji nad sensem i wartością naszego życia chrześcijańskiego i
pobudza nas do odkrywania miłosierdzia Bożego, abyśmy sami z kolei
stawali się bardziej miłosierni względem braci. W okresie Wielkiego
Postu Kościół przypomina pewne szczególne zobowiązania, które w
konkretny sposób mają pomagać wiernym w tym procesie wewnętrznej
odnowy; są nimi modlitwa, post i jałmużna. W tym roku w tradycyjnym
orędziu wielkopostnym pragnę wziąć pod rozwagę praktykę jałmużny,
która jest konkretnym sposobem przyjścia z pomocą temu, kto jest w
potrzebie, a zarazem praktyką ascetyczną, pozwalającą uwolnić się od
przywiązania do dóbr ziemskich. O tym, jak wielka jest siła
przyciągania bogactw materialnych i jak wyraźna musi być nasza
decyzja nieczynienia z nich bóstwa, mówi w sposób kategoryczny
Jezus: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” (Łk 16, 13).
Jałmużna pomaga nam przezwyciężyć tę nieustanną pokusę, ucząc nas
wychodzenia naprzeciw potrzebom bliźniego i dzielenia się z innymi
tym, co dzięki dobroci Bożej posiadamy. Taki jest cel specjalnych
zbiórek na rzecz ubogich, organizowanych w okresie Wielkiego Postu w
wielu częściach świata. I tak z wewnętrznym oczyszczeniem łączy się
konkretny wyraz komunii kościelnej, tak jak było już w pierwotnym
Kościele. Mówi o tym św. Paweł w swoich Listach odnośnie do zbiórki
na rzecz wspólnoty w Jerozolimie (por. 2 Kor 8-9; Rz 15, 25-27).
2. Ewangelia naucza, że nie jesteśmy właścicielami, lecz zarządcami
dóbr, które posiadamy; nie można zatem traktować ich jako wyłącznej
własności, lecz trzeba uznać je za środki, którymi posługuje się
Pan, wzywając każdego z nas, by stał się pośrednikiem Jego
opatrzności względem bliźniego. Jak przypomina Katechizm Kościoła
Katolickiego, dobra materialne zyskują wartość społeczną zgodnie z
zasadą ich powszechnego przeznaczenia (por. n. 2404).
W Ewangelii Jezus jasno napomina tych, którzy posiadają bogactwa
ziemskie i je wykorzystują jedynie dla siebie. Wobec wielkiej rzeszy
ludzi, którzy cierpią głód, pozbawieni wszystkiego, brzmią niczym
mocny wyrzut słowa św. Jana: „Jeśliby ktoś posiadał na świecie
majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed
nim swe serce, jak może trwać w nim miłość do Boga?” (1 J 3, 17).
Tym mocniejsze jest wezwanie do dzielenia się w krajach, gdzie
większość ludności stanowią chrześcijanie, albowiem ich
odpowiedzialność za tłumy, które cierpią z powodu nędzy i
opuszczenia, jest jeszcze większa. Przyjście im z pomocą, bardziej
niż aktem miłosierdzia, jest wymogiem sprawiedliwości.
3. Ewangelia uwydatnia charakterystyczną cechę jałmużny
chrześcijańskiej: ma być ona dawana w ukryciu. „Niech nie wie lewa
twoja ręka, co czyni prawa – mówi Jezus – aby twoja jałmużna
pozostała w ukryciu” (Mt 6, 3-4). A nieco wcześniej powiedział, że
nie należy chlubić się własnymi dobrymi czynami, aby nie ryzykować
utraty nagrody w niebie (por. Mt 6, 1-2). Uczeń ma troszczyć się o
to, aby wszystko służyło większej chwale Boga. Jezus napomina: „Tak
niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16).
Wszystko zatem należy czynić na chwałę Boga, a nie własną. Niech
świadomość tego, drodzy bracia i siostry, towarzyszy każdemu gestowi
pomocy bliźniemu, nie dopuszczając do tego, aby służył zwracaniu
uwagi na samych siebie. Jeżeli wypełniając dobre uczynki nie mamy na
względzie chwały Bożej i prawdziwego dobra braci, lecz zabiegamy o
korzyści osobiste czy po prostu poklask, nie postępujemy zgodnie z
optyką ewangeliczną. We współczesnym społeczeństwie ekspresji
wizualnej trzeba zachować dużą czujność, gdyż ta pokusa pojawia się
często. Ewangeliczna jałmużna nie jest zwykłą filantropią; jest
raczej konkretnym wyrazem miłosiernej miłości, cnoty teologalnej,
która wymaga wewnętrznego nawrócenia się na miłość Boga i braci, do
naśladowania Jezusa Chrystusa, który umierając na krzyżu, oddał za
nas całego siebie. Jak nie dziękować Bogu za tak liczne osoby, które
po cichu, z dala od reflektorów medialnego społeczeństwa spełniają w
tym duchu wielkoduszne uczynki, wspierając bliźniego w potrzebie? Na
niewiele zdaje się dawanie własnych dóbr innym, jeżeli z tego powodu
serce napełnia się dumą; dlatego nie szuka u ludzi uznania za swe
czyny miłosierdzia ten, kto wie, że Bóg „widzi w ukryciu” i w
ukryciu wynagrodzi.
4. Pismo Święte zachęcając nas, abyśmy popatrzyli na jałmużnę w
sposób głębszy, sięgając poza wymiar czysto materialny, poucza nas,
że więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu (por. Dz 20, 35).
Kiedy naszym postępowaniem powoduje miłość, wyrażamy prawdę naszego
istnienia: zostaliśmy bowiem stworzeni nie dla samych siebie, lecz
dla Boga i dla braci (por. 2 Kor 5, 15). Ilekroć z miłości do Boga
dzielimy się naszymi dobrami z potrzebującym bliźnim, zawsze
doświadczamy, że pełnię życia rodzi miłość i że wszystko zwraca się
jako błogosławieństwo w postaci pokoju, wewnętrznego zadowolenia i
radości. Ojciec niebieski wynagradza nasze jałmużny swoją radością.
I jest jeszcze coś więcej: św. Piotr wśród duchowych owoców jałmużny
wymienia przebaczenie grzechów. Pisze: „Miłość zakrywa wiele
grzechów” (1 P 4, 8). Jak często przypomina liturgia Wielkiego
Postu, Bóg daje nam grzesznikom możliwość uzyskania przebaczenia.
Dzielenie się z ubogimi tym, co posiadamy, przygotowuje nas do
przyjęcia tego daru. Mam na myśli w tej chwili tych, którym ciąży
wyrządzone zło i właśnie z tego powodu czują się dalecy od Boga,
pełni lęku i niemal niezdolni do Niego się uciec. Zbliżając nas do
innych, jałmużna zbliża nas do Boga i może stać się narzędziem
prawdziwego nawrócenia i pojednania z Nim i z braćmi.
5. Jałmużna uczy wielkodusznej miłości. Św. Józef Benedykt
Cottolengo napominał niejednokrotnie: „Nie liczcie nigdy monet,
które dajecie, bowiem ja zawsze powtarzam: jeśli przy dawaniu
jałmużny lewa ręka nie ma wiedzieć o tym, co czyni prawa, także
prawa nie powinna wiedzieć tego, co sama czyni” (Detti e pensieri,
Edilibri, n. 201). W związku z tym niezwykle wymowny jest
ewangeliczny epizod, w którym uboga wdowa wrzuca do skarbca
świątyni „wszystko, co miała na swe utrzymanie” (Mk 12, 44). Jej
mała i niewiele znacząca moneta staje się wiele mówiącym symbolem:
ta wdowa daje Bogu nie z tego, co jej zbywa, nie tyle coś, co
posiada, lecz to, czym jest – całą siebie.
Ten poruszający epizod jest włączony w opis dni bezpośrednio
poprzedzających mękę i śmierć Jezusa, który – jak pisze św. Paweł –
stał się ubogi, aby nas swoim ubóstwem ubogacić (por. 2 Kor 8, 9);
dał za nas całego siebie. Wielki Post, również poprzez praktykę
jałmużny, nakłania nas do tego, abyśmy z Niego brali przykład. Od
Niego możemy się nauczyć, jak czynić z naszego życia całkowity dar.
Poprzez naśladowanie Go stajemy się zdolni i skłonni dać nie tyle
trochę z tego, co posiadamy, lecz nas samych. Czyż cała Ewangelia
nie streszcza się w jedynym przykazaniu miłości? Wielkopostna
praktyka jałmużny ma być zatem środkiem służącym pogłębianiu naszego
chrześcijańskiego powołania. Gdy chrześcijanin ofiaruje
bezinteresownie samego siebie, daje świadectwo, że to nie bogactwo
materialne dyktuje prawa istnienia, lecz miłość. A zatem tym, co
nadaje wartość jałmużnie, jest miłość, która inspiruje różne formy
daru, odpowiednio do możliwości i warunków każdego.