artykuł o ministrantach i ministrantkach

04.02.08, 15:53
W dzisiejszej Rzeczypospolitej str A26 (ja mam wersje papierową)
jest artykuł o ministranturze ... wiedzieliscie, że od 12 lat
dziewczynki moga służyć do mszy??? że są ministrantki? widzieliście
jakąś ministrantkę???
jest też artykuł o nowym prowicjale redemptorystów ... str. A7 i
artkuł pani Środy o kobietach... nieco tendencyjny, ale przeczytać
warto...nie wiem czy to można w necie czytać...
    • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 16:02
      No moga. Jak sie biskup zgodzi. A nie wiem, czy sie w naszej
      umilowanej ojczyznie jakis zgodzil.
      O prowincjale mozna przeczytac:
      www.rp.pl/artykul/89459.html
      • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 22:56
        We Wroclawiu tez zdaje sie sa i to od dawna u kS. Orzechowskiego.
        • lucasa BASIA313 05.02.08, 16:54
          Basiu, a Ty z Wroclawia jestes?
          A
          • basia313 Re: BASIA313 06.02.08, 00:45
            w czasach studenckich bylam. A TY?
            • lucasa Re: BASIA313 06.02.08, 00:51
              w tez w studenckich smile
              bylas w jakims duszpasterstwie?
              wiedzialam, ze mamy cos wiecej wspolnego niz tylko UK smile
              A
              • basia313 Re: BASIA313 06.02.08, 01:01
                Bylam, moze na priva napisze, ale nie byly to Wawrzyny, choc bylismy
                niedaleko. A Ty gdzie bylas?
    • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 16:08
      List Kongregacji do pewnego biskupa w sprawie ministrantek


      KONGREGACJA DS. KULTU BOŻEGO
      I DYSCYPLINY SAKRAMENTÓW

      Prot. N. 2451/00/L 27 lipca 2001 r.

      Ekscelencjo,
      w związku z ostatnią korespondencją Kongregacja zdecydowała podjąć
      nowe przebadanie spraw dotyczących możliwości dopuszczenia
      dziewcząt, kobiet i członkiń żeńskich zgromadzeń zakonnych do służby
      w liturgii obok ministrantów.

      Jako część tego przebadania Kongregacja konsultowała się z Papieską
      Radą ds. Interpretacji Tekstów Prawnych, której odpowiedź przyszła w
      liście z dnia 23 lipca 2001 r. Odpowiedź Papieskiej Rady była o tyle
      pomocna, bo potwierdziła, że postawione przez tę Kongregację
      pytania - łącznie z tymi, czy poszczególny kapłan może być
      zobowiązany przez prawo partykularne do wprowadzenia kobiet jako
      ministrantek przy ołtarzu w czasie sprawowania Mszy św. - nie
      dotyczą interpretacji samego prawa, lecz raczej zagadnień, które są
      związane z właściwym zastosowaniem prawa.

      Odpowiedź wspomnianej Papieskiej Rady umocniła więc zdanie tej
      dykasterii, według którego sprawa ta podlega kompetencji tej
      Kongregacji, jak to jest przewidziane zgodnie z konstytucją
      apostolską Pastor Bonus, § 62. Uwzględniając tę autorytatywną
      odpowiedź dykasteria ta mogła, po wyjaśnieniu powstałych pytań,
      zamknąć własne studium. Kongregacja pragnie aktualnie poczynić
      następujące uwagi:

      Jak jasno wynika z odpowiedzi Papieskiej Rady ds. Interpretacji
      Tekstów Prawnych na przedstawioną wątpliwość (Responsio ad
      propositum dubium) odnośnie do kan. 230, § 2 Kodeksu prawa
      kanonicznego i z wytycznych tej Kongregacji, które Ojciec Święty
      polecił wydać w sprawie właściwego wprowadzenia i autentycznej
      interpretacji tego, co jest zawarte w kan. 230, § 2 (por. List
      okólny do Przewodniczących Konferencji Episkopatów, Prot. N.
      2482/93, 15 marca 1994, por. "Notitiae" 30 [1994], 333-335), biskup
      w swej roli moderatora życia liturgicznego w diecezji powierzonej
      jego pasterskiej trosce ma prawo pozwolić na służbę kobiet przy
      ołtarzu w granicach jemu powierzonego terytorium. Jego wolność
      decyzji w tej sprawie nie może być ograniczona przez wymaganie
      jednolitości między jego diecezją i innymi diecezjami, które w
      sposób zrozumiały zniosłoby konieczną wolność działania każdego
      biskupa diecezjalnego. Po wysłuchaniu przez biskupa diecezjalnego
      opinii Konferencji Episkopatu, jego własny nacechowany roztropnością
      osąd winien opierać się o wiele bardziej na fundamencie tego, co sam
      uzna za bardziej odpowiednie dla miejscowych potrzeb duszpasterskich
      dla dobra uporządkowanego rozwoju życia liturgicznego diecezji
      powierzonej jego trosce pasterskiej. Przy czym winien uwzględnić
      między innymi odczucie wiernych, podstawy, które do takiego
      zezwolenia prowadzą, różne uwarunkowania liturgiczne jak również
      wspólnoty, które gromadzą się na Mszy św. (por. List okólny do
      Przewodniczących Konferencji Episkopatów, 15 marca 1994, nr 1).

      W zgodności z wyżej wspomnianymi rozporządzeniami Stolicy
      Apostolskiej tego rodzaju zezwolenie w żadnym wypadku nie może
      wykluczyć ze służby ołtarza mężczyzn, zwłaszcza młodych. Nie jest
      też wymagane, aby kapłani w jakiejś diecezji korzystali z
      ministrantek, ponieważ "idąc za wzniosłą tradycja, stale jest bardzo
      wskazane, by dopuszczać do służby przy ołtarzu młodzieńców" (por.
      List okólny do Przewodniczących Konferencji Episkopatów, 15 marca
      1994, nr 2). W rzeczywistości zawsze pozostaje w mocy zobowiązanie,
      popierania męskich grup ministrantów; nie na koniec dlatego, że
      przez te inicjatywy, jak powszechnie wiadomo, od niepamiętnych
      czasów budzone są przyszłe powołania kapłańskie (por. tamże).

      Co zaś dotyczy pytania, czy służba kobiet przy ołtarzu zgodnie z
      miejscowymi uwarunkowaniami duszpasterskimi rzeczywiście jest
      korzystna, będzie chyba pomocnym przypomnieć o tym, że nie
      konsekrowany wierny w żaden sposób nie ma prawa do pełnienia służby
      przy ołtarzu. Jest on jedynie zdolny być do takiej służby
      dopuszczonym przez ludzi konsekrowanych piastujących urząd kościelny
      (por. List okólny do Prze-wodniczących Konferencji Episkopatów, 15
      marca 1994, nr 4; por także kan. 228, § 1; Międzydykasterialna
      instrukcja Ecclesiae de mysterio, 15 sierpnia 1997, nr 4, por.
      Notitiae 34 [1998] 9-42). Na wypadek, że Wasza Ekscelencja uzna za
      stosowne, zezwolić kobietom na służbę przy ołtarzu, pozostaje sprawą
      ważną, wyjaśnić wiernym w wyraźny sposób naturę tej nowości, aby nie
      wystąpiło żadne zamieszanie, które przeszkodziłoby rozwojowi powołań
      kapłańskich.

      Przez to potwierdzenie i dalsze wyjaśnienie treści skierowanej
      wcześniej do Waszej Ekscelencji odpowiedzi dykasteria ta zapewnia o
      swej wdzięczności za możliwość pełniejszego opracowania tego
      zagadnienia. Kongregacja ta uważa to pismo za normatywne.

      Z dobrymi życzeniami pozostaję
      z poważaniem w Chrystusie

      Jorge A. Kard. Medina Estévez
      Prefekt

      Mons. Mario Marini
      Podsekretarz

      (Tłum. bp Stefan Cichy)

      www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/31/4.htm
      • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 16:26
        są takie ministrantki, m.in w warszawskiej parafii św andrzeja
        boboli na ul rakowieckiej, wg artykułu i na zdjeciu, jedna nawet
        wymieniona z imienia i nazwiska... wydżwięk artykułu był taki, ze
        chłopców coraz mniej i niż demograficzny i kościoły ratują sie
        pannami w albach...
        p.s. ja z tej powyższej epistoły to niewiele rozumiem... w artykule
        napisano, że Papież zezwolił...
        • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 16:36
          Papiez zezwolil, zeby biskup mogl zazwalac wink):
          Tu jest sedno:
          "biskup w swej roli moderatora życia liturgicznego w diecezji
          powierzonej jego pasterskiej trosce ma prawo pozwolić na służbę
          kobiet przy ołtarzu w granicach jemu powierzonego terytorium."

          A u jezuitow to tak, owszem, niewiasty przy oltarzu sa promowane.
          Czy z korzyscia dla wspolnoty wiernych, to nie wiem.
          • sion2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 17:47
            U mnie w jednej z sąsiednich parafii są jakby ministrantki. Jakby bo
            dziwnie to wyglada: maja takie niebieskie pelerynki, ich słuzba
            polega na procesyjnym wejsciu razem z ksiedzem, ewentualnie czytanie
            Pisma i spiewanie psalmu, pomoc w odmawianiu rozanca itp. nie
            wykonuja zadnych czynnosci stricte ministranckich przy samym ołtarzu
            oprócz stania koło niego smile.
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 18:41
              A, nie, fukcje lektorki czy psalterzystki (matko, klawiatury sobie o
              malo nie polamalam) to niewiasta (a wiec i dziewcze) u nas moze
              pelnic (a i to nie mam pewnosci, czy na stale).
              Natomiast asystowac celebransowi chyba raczej bez zezwolenia biskupa
              nie moze (i chwala Bogu).
            • kudyn Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 19:01
              To się nazywa służba liturgiczna poza prezbiterium np. śpiew, procesja z darami,
              komentarze, utrzymanie porządku.
    • fiamma75 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 19:37
      A są. W paru parafiach mojego miasta (dieczja bydgoska)
      W diecezji pelplińskiej - nawet na wsiach smile
    • minerwamcg Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 21:11
      Pierwszą ministrantkę, nie bez wstrząsu, zobaczyłam kilkanaście lat temu u
      krakowskich dominikanów.
      Później zdarzało się wielokrotnie: w Austrii, we Francji, we Włoszech smile))
      Ale i w Polsce ostatnio też, właśnie u warszawskich jezuitów.
      Nawiasem mówiąc, to jeszcze dawniej niż kilkanaście lat temu <nie przynam się za
      nic, kiedy to było, bo naprawdę dawno!!!*> sama służyłam do mszy na oazie - były
      tam same dziewuchy, więc wraz z drugą animatorką spełniałyśmy i tę funkcję smile))

      * Refleksja: eee, co się będę krygować, Isma i tak wie, ile mam lat smile
      • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 21:18
        minerwamcg napisała:

        > więc wraz z drugą animatorką spełniałyśmy i tę funkcję smile))


        Kan. 1384 - Kto oprócz wypadków, o których w kan. 1378-1383,
        niezgodnie z prawem sprawuje zadanie kapłańskie LUB INNĄ ŚWIĘTĄ
        POSŁUGĘ, może być ukarany sprawiedliwą karą.
        • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 21:33
          Kannie, ale powaznie: czy ja dobrze rozumiem, ze odroznia
          sie "posluge" od "funkcji"? I o ile niewiescie mozna bez problemu
          powierzyc fukcje lektorki, chwilowo znaczy sie, to z poslugami
          sprawa jest powazniejsza?

          Minerwo - ale dlaczego uwazasz, ze byla koniecznosc? Bez ministranta
          przeciez mozna "zrobic Pana Jezusa" spokojnie wink))?
          • minerwamcg Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 21:51
            Pewnie, że można, ale ksiądz chciał mieć dziewczyny przy ołtarzu smile
            Poza tym rekolekcje zamknięte już wtedy rządziły się własnymi prawami: mszał
            Oazy, inne czytania, odnowa liturgii też posunięta ciut dalej niż w parafiach.
            Może nie aż tak, jak w neokatechumenacie, ale sporo nowości, które dziś są
            powszechnie używane i nikt się nad tym nie zastanawia, wzięło się właśnie od Oazy.
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 22:09
              Dyskusji o odrebnosciach oazowych sie nie podejmuje, bo
              jak "wszyscy" byli w Oazie, to ja bylam niewierzaca wink)).
              Ale mimo wszystko bym jednak byla zdania, ze chcenie ksiedza to
              troche za malo wink)).
              • minerwamcg Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 22:58
                To taka dowcipa, metamorfoza była smile))
                Przypuszczam, że jest w przepisach jakaś furtka dopuszczająca pewne odrębności w
                liturgii na rekolekcjach zamkniętych. Kapucyni na rekolekcjach studenckich też
                różne czynili dziwactwa smile)
                • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 23:19
                  No ja mysle, ze dowcipa. Wy mi, Minerwa, nie wygladacie na taka, co
                  by tylko z powodu czyjegos chcenia glupoty robila wink)).

                  Ale powaznie to, eeee, ja mam skrzywienie zawodowe, no. Jak jest
                  furtka, to trzeba by moc ja zobaczyc. Sam fakt, ze ktos przelazl,
                  nie jest dowodem jej istnienia - a nuz to byl skok przez plot ;-(((?

                  [A co do specyfiki roznych "zamkniec". To jest na odrebny topic,
                  ale, yyyy, no jakos wlasnie nie jestem tu hurraoptymistka. Taki znak
                  pokoju na ten przyklad. No bardzo lubie ojca zalozyciela naszej
                  wspolnotki, ale naprawde mi do szczescia (oraz pokoju) niepotrzebne,
                  zeby obsciskiwal zawartosc kazdej lawki po kolei. A niechze sobie w
                  prezbiterium kogo chce obsciska, i szlus.]
                  • minerwamcg Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 23:35
                    Tak czy owak zdarzało się służyć do mszy, i zastanawiam się, jakie czynności,
                    które wykonuje ministrant, miałyby być takie szczególnie "zastrzeżone" i nie
                    mógł ich, także dawniej, wykonać ktoś inny.
                    Przynoszenie do ołtarza wody i wina jest odpowiednikiem procesji z darami. W tej
                    chodzą ludzie płci obojga. Dzwonienie? Ile razy się zdarzało, że dzwoniła obecna
                    akurat na mszy zakonnica albo pani kościelna. Stanie z pateną przy rozdawaniu
                    Komunii? Jakoś mi ta czynność nie wydaje się szczególnie "poświęcona", ot,
                    zwykła sprawa porządku i bezpieczeństwa. Zostaje więc tylko podawanie księdzu
                    wody i ręczniczka do lavabo smile))) I o to cały hałas?
                    • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 23:49
                      Mysle - ale to sie nie da krotko wyrazic - ze istota rzeczy jest
                      wlasnie w tym, ze to nie chodzi o poszczegolne "czynnosci". Dla mnie
                      istotne jest spojrzenie na te czynnosci jako na
                      calosciowa "posluge", wymagajaca okreslonej osobistej formacji.
                      To nie o to chodzi, ze ksiadz sobie sam nie zadzwoni, albo ze bez
                      pateny Komunii sw. rozdac nie mozna (jakkolwiek to chyba jednak nie
                      jest tylko sprawa porzadku - jednak jakis tam szacunek dla partykul
                      tez jest istotny), wiec lepiej, jak ktokolwiek badz to zrobi.

                      I w tym sensie ja bym oddzielala "funkcje" od "poslugi", ze funkcje
                      sie spelnia incydentalnie, z wymogu okolicznosci, na zasadzie "bycia
                      (przypadkowym) narzedziem". Natomiast poslugujacy, no, dziala w
                      wymiarze osobowym. I tu juz nie powinno byc miejsca na przypadek.

                      Ale moge bzdurzyc, bo drugim okiem czytam chalture z terminem na
                      srode, i uwaga mi sie nierowno rozklada ;-(((.
                    • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:38
                      minerwamcg napisała:

                      > Tak czy owak zdarzało się służyć do mszy, i zastanawiam się, jakie czynności,
                      > które wykonuje ministrant, miałyby być takie szczególnie "zastrzeżone" i nie
                      > mógł ich, także dawniej, wykonać ktoś inny.
                      > Przynoszenie do ołtarza wody i wina jest odpowiednikiem procesji z darami. W te
                      > j
                      > chodzą ludzie płci obojga.

                      Absolutnie nie. Procesja z darami to nowomodny wymysł, acz nie zastąpil i nie
                      zastepuje podawania ampulek przy ołtarzu. Obecnie dochodzi zresztą kielich i
                      patena (dawniej stała na oltarzu, ksiądz sam przyniosił z zakrystii).

                      >Dzwonienie? Ile razy się zdarzało, że dzwoniła obecn
                      > a
                      > akurat na mszy zakonnica albo pani kościelna. Stanie z pateną przy rozdawaniu
                      > Komunii? Jakoś mi ta czynność nie wydaje się szczególnie "poświęcona", ot,
                      > zwykła sprawa porządku i bezpieczeństwa.

                      Porządek i bezpieczęnstwo? jak to rozumiesz?

                      >Zostaje więc tylko podawanie księdzu
                      > wody i ręczniczka do lavabo smile)))

                      PLUS cała masa drobnych pomocy w rożnych momentach liturgii. I naumienie się tego.

                      I co równie ważne - nie robienie sobie zdjęć "bo muszę pokazac koleżankom, ze
                      slużę" (autentyk).


                  • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:34
                    isma napisała:

                    > No bardzo lubie ojca zalozyciela naszej
                    > wspolnotki, ale naprawde mi do szczescia (oraz pokoju) niepotrzebne,
                    > zeby obsciskiwal zawartosc kazdej lawki po kolei. A niechze sobie w
                    > prezbiterium kogo chce obsciska, i szlus.]

                    Brr... Całkiem niedawno byłem na Mszy wspólnot w miescie. Kapłan też musiał
                    wyleźć z prezbiterium i ściskać każdego po kolei. Ciekawe, że mnie minął
                    szerokim łukiem... Czyżby z oczu biło mi już uśmiercające zielone światło?
            • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:31
              minerwamcg napisała:

              > mszał
              > Oazy, inne czytania, odnowa liturgii też posunięta ciut dalej niż w parafiach.
              > Może nie aż tak, jak w neokatechumenacie, ale sporo nowości, które dziś są
              > powszechnie używane i nikt się nad tym nie zastanawia, wzięło się właśnie od Oa
              > zy.

              A możesz napisać, jakie? Zawsze twierdziłem, ze oaza to podejrzana sprawa, ale
              nie wiem, jak bardzo.
          • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 11:14
            No, oczywiście zartowałem z tym kanonem.

            Naturalnie, że jest róznica między ustanowieniem kogos (mężczyzny!)
            do pełnienia posługi (ministerium) lektora, a czasowym wyznaczeniem
            kogoś (świeckiego, także niewiasty) do funkcji (munus) lektora.
        • kudyn Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 22:22
          Kan. 233 § 2 - Kapłani, a zwłaszcza biskupi diecezjalni powinni troszczyć się
          również o to, by mężczyźni w bardziej dojrzałym wieku, przekonani o powołaniu do
          ŚWIĘTEJ POSŁUGI, otrzymali roztropną pomoc ujawnioną słowem i czynem oraz
          zostali właściwie przygotowani.
      • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 21:35
        Wie, ale nie powie wink)).
    • mary_ann Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 04.02.08, 22:05
      U Dominikanów na warszawskim Służewiu bywają na niektorych mszach,
      ale... no, właśnie, czy to ministrantki? Choc strojem się raczej na
      tle męskiej części nie wyróżniają, to funkcji ściśle ministranckich,
      przy celebracji Eucharystii, nie sprawują. Z jednej strony ich
      obecność to miły gest i doceniam za to moich OP-ów, z drugiej -
      "chciałabym i boję się"?smile

      A może napiszemy list(-y) do biskupa(-ów) i poprosimy o rozważenie
      kwestii?smile
    • mary_ann to ten artykuł? (link) 04.02.08, 22:20
      alex05012000 napisała:

      > W dzisiejszej Rzeczypospolitej str A26 (ja mam wersje papierową)
      > jest artykuł o ministranturze ...


      www.rp.pl/artykul/89438.html
    • isma Ale jednak... 04.02.08, 22:39
      A'propos lektorek, ale i ogolnie:

      Instrukcja Episkopatu Polski w związku z wydaniem nowego mszału
      ołtarzowego (11 III 1987) 79 wymaga, aby w liturgii
      uczestniczyli "ministranci, lektorzy, psałterzysta i schola". We
      Mszach z udziałem wiernych "czytania przed Ewangelią wykonują
      odpowiednio przygotowani lektorzy: chłopcy lub dorośli mężczyźni. W
      wypadkach szczególnych funkcje lektora i psałterzysty może pełnić
      kobieta wykonując czytania i śpiewy z miejsca głoszenia słowa
      Bożego" (nr 23). Miejscem tym jest ambona, czyli zniesiono przepis,
      aby kobieta czytała spoza prezbiterium, ale w dalszym ciągu kobieta
      lektor nie jest traktowana na równi z mężczyznami, gdyż jej posługę
      uznaje się za nadzwyczajną (jedynie w szczególnych wypadkach).

      Najnowsze Wskazania Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania
      Ogólnego Wprowadzenia do Mszału rzymskiego (25 XI 2004) 80
      podkreślają, że liturgia jest dziełem całego Kościoła, w którym
      wszyscy, tzn. "wyświęceni szafarze i wierni świeccy pełniący swój
      urząd posługi lub swoją funkcję, winni wykonywać tylko to wszystko,
      co do nich należy (nr 1). Ponieważ wykonywanie czytań nie należy do
      przewodniczącego lecz do posługujących, wymaga się aby wspólnota
      przygotowała "do tej funkcji zarówno mężczyzn, jak i kobiety" (nr
      11). Wierni świeccy "powinni spełniać w liturgii wszystkie funkcje,
      które są dla nich przeznaczone, a więc czytać słowo Boże z wyjątkiem
      Ewangelii" (nr 44). Wszystkie funkcje przewidziane dla świeckich
      mogą wypełniać "zarówno mężczyźni jak i kobiety, z wyjątkiem
      czynności, które są bezpośrednio usługiwaniem kapłanowi przy ołtarzu
      i przy miejscu przewodniczenia" (nr 45). Te bowiem zastrzeżone są
      dla "męskiej służby liturgicznej (ministrantów). Jedynie za zgodą
      biskupa, po konsultacji z Konferencją Biskupów, "mogą być powierzone
      (ministrantkom) dziewczętom" (nr 45; por. RS nr 46). Kobiety
      pełniące funkcje lektora mogą także podawać wezwania modlitwy
      wiernych, jeśli nie ma diakona (nr 23). Po raz pierwszy kobiety
      zostały uznane za zdolne pełnić funkcję (munus) lektora bez żadnych
      ograniczeń. W dalszym ciągu jednak nie mogą być na stałe ustanowione
      do posługi (ministerium) lektora.

      Dotychczasową praktykę Kościoła odnośnie do posługiwania świeckich w
      liturgii potwierdza także Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny
      Sakramentów w instrukcji Redemptionis Sacramentum. Jeśli w
      zgromadzeniu liturgicznym nie ma ustanowionych stałych lektora i
      akolity, ich funkcje (munera) może przejąć każda osoba świecka
      (mężczyzna lub kobieta) odpowiednio do tego przygotowana.
      Powszechnie posługujący w liturgii ministranci "służą przy ołtarzu
      na wzór akolity" (ad instar acolythi). Należy zwrócić uwagę, że
      instrukcja nie wyklucza z tego rodzaju służby dziewcząt i kobiet
      (puellae vel mulieres), które także mogą być dopuszczane "do służby
      ołtarza, za zgodą biskupa diecezjalnego i z zachowaniem ustalonych
      przepisów" (nr 47; por. OWMR nr 107). Każdy wierny świecki wezwany
      do pełnienia funkcji liturgicznej winien być "należycie uformowany
      oraz wysoko cenić życie chrześcijańskie, wiarę, moralność i wierność
      wobec Magisterium Kościoła. Wypada, aby otrzymał on formację
      liturgiczną dostosowaną do jego wieku, stanu, rodzaju życia i
      stopnia kultury religijnej". Natomiast nie należy wybierać takich
      osób, "których wyznaczenie mogłoby budzić zdziwienie wiernych" (nr
      46).

      Podstawą teologiczną posługiwania mężczyzn i kobiet w liturgii jest
      ich uczestnictwo w kapłaństwie wspólnym. Należałoby więc jednakowo
      ich taktować w powierzaniu im nie tylko funkcji (munus) ale także
      posług (ministerium). Jeśli bowiem posługi lektora i akolity będą
      nadal zastrzeżone wyłącznie dla mężczyzn, do tego najczęściej
      jedynie dla kandydatów do święceń, powstaje wrażenie, że są one
      nadal jakby "niższymi święceniami" prowadzącymi do sakramentu
      święceń. Tymczasem zamysł Pawła VI wyrażony w Motu proprio
      Ministeria quaedam był zupełnie inny. Posługi te miały być dostępne
      dla odpowiednio przygotowanych mężczyzn. Późniejsze dokumenty
      Kościoła zapowiadały ponowne uregulowania w tym względzie, których
      jak dotąd jeszcze nie ma.

      www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/46/14.htm
    • mama_kasia Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 09:14
      Ministrantki gdzieś na wsi w Polsce widziałam, u jakiegoś
      księdza diecezjalnego - bardzo mocno związanego kiedyś z Oazą wink))
      Mówił, że chłopców brakuje.

      Jestem przeciwna ministrantkom z powodu może dziwnego. Ale
      mam wrażenie, że pojawienie się chętnych dziewcząt do służby
      (a one z natury często są chętne), rozleniwia chłopców i
      mężczyzn. Zwalnia ich z odpowiedzialności, która z tradycji
      jest ich odpowiedzialnością.

      I jeszcze denerwuje mnie, jak nieprzygotowane dzieci czytają
      czytania. To Słowo powinno być odczytane pięknie i wyraźnie.
      Nie można w imię przyuczania dzieci czy uatrakcyjniania mszy
      odbierać wiernym usłyszenie w pełni Słowa.
      • minerwamcg Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 13:45
        To jest jeszcze inna sprawa. Tak, rzeczywiście, lektor poza nienaganną postawą
        moralną i należytą formacją powinien mieć nienaganną dykcję i należytą emisję
        głosu smile
        Niestety, panuje przekonanie, że nie matura lecz chęć szczera sad Doceniam
        szczere chęci, ale czy wobec braku zdolności (np. ewidentna dysleksja) nie
        lepiej wykorzystać je gdzie indziej? Priorytetem w tym wypadku jest Słowo Boże i
        jego nienaganny przekaz, to, że ktoś chce (w dodatku już, teraz i bez pracy nad
        sobą) jest sprawą drugorzędną.
        Nie twierdzę, że osoba mająca kłopoty z czytaniem nie może być lektorem. Może!
        Ale dopiero kiedy dzięki wytrwałej pracy się tych kłopotów pozbędzie, a
        przynajmniej ograniczy je na tyle, żeby móc czytać Słowo Boże w sposób co
        najmniej przyzwoity.

        Dygresja. Kiedyś pojechaliśmy z Arthurem na niedzielną mszę do Lasek. Do mszy
        świętej służyli niewidomi ministranci (którym pomagało dwóch widzących kolegów),
        czytania czytały niewidome lektorki - z lekcjonarza drukowanego brajlem. I
        wiecie co? Czytały bez pomyłek. Wiem, że był to efekt żmudnych przygotowań - ale
        właśnie o to chodzi. Te dzieci się p r z y g o t o w a ł y.
        Wiem, że łatwo się wzruszam. Ale patrząc na te dzieciaki przy ołtarzu beczałam
        nie tylko ja.
        • lucasa Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 17:00
          minerwamcg napisała:

          > To jest jeszcze inna sprawa. Tak, rzeczywiście, lektor poza
          nienaganną postawą
          > moralną i należytą formacją powinien mieć nienaganną dykcję i
          należytą emisję
          > głosu smile
          > Niestety, panuje przekonanie, że nie matura lecz chęć szczera sad
          Doceniam
          > szczere chęci, ale czy wobec braku zdolności (np. ewidentna
          dysleksja) nie
          > lepiej wykorzystać je gdzie indziej? Priorytetem w tym wypadku
          jest Słowo Boże
          > i
          > jego nienaganny przekaz

          dygresja: ktoregos roku bylismy na Wielkanoc w Brugi, swieta
          spedzalismy w klasztorze. Siostry znane z pieknej oprawy i
          dopieszczonych szczegolow podczas Wielkanocy i nie tylko. Jedno
          czytanie mial czytac moj maz. Czyta ladnie (wg mnie), a jednak przy
          ichniejszym wydaniu Pisma Swietego musialby czytac z lupa. I siosty
          nie pozwolily. Rozumiem, ze to swieto jest przez nie wyczekiwane i
          to goscie dostosowuja sie do zwyczajow i wymogow a nie odwrotnie.
          Ale nie rozumialam. I nie rozumiem.
          ps. maz nauczyl sie fragmentu na pamiec. i tak "czytal".
          A
      • kulinka3 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 14:39
        Wiem,że w Polsce są, ale osobiście nie widziałam.
        Spostrzeżenia mam podobne, jak mam Kasia. Dziewczynki nie załatwią problemu
        braku chłopców a jeszcze ów problem pogłębią.
        A jak słyszę sepleniącego lektora, to krew mnie zalewa.
        • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:28
          Tez mam uczucia mieszane. To glupi wiek jest i utrzymanie przy
          oltarzu w ryzach towarzystwa mieszanego wydaje mi sie nielatwe.

          Ale dalej nie wiemy, czy lege artis mozna te ministrantki, czy nie
          mozna wink)).

          W zeszlym roku pisal bp. Cichy, ze KEP sie nie zajmowala problemem,
          i ze zaden biskup sie nie zgodzil - ale czy prawde pisal, i czy sie
          co od tego czasu nie zmienilo, to nie wiem.
          • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:44
            isma napisała:

            > Tez mam uczucia mieszane. To glupi wiek jest i utrzymanie przy
            > oltarzu w ryzach towarzystwa mieszanego wydaje mi sie nielatwe.
            >
            > Ale dalej nie wiemy, czy lege artis mozna te ministrantki, czy nie
            > mozna wink)).
            >
            > W zeszlym roku pisal bp. Cichy, ze KEP sie nie zajmowala problemem,
            > i ze zaden biskup sie nie zgodzil - ale czy prawde pisal, i czy sie
            > co od tego czasu nie zmienilo, to nie wiem.

            Dziwne, znam parafię (wieś), gdzie sa ministrantki od 10 lat. Będąc tam ostatnio
            byłem przekonany co prawda, ze widzę dwie lektorki przy ołtarzu, ale po
            bliższych oględzinach jedna okazała się byc chłopakiem.
      • kudyn Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:01
        Zgadzam się, ale nie zawsze jest tak, że nie ma chłopców bo im sie nie chcę. Są
        parafie gdzie fizycznie nie ma chłopców, dlatego dziewczyny służą. Przypuszczam
        jednak, że jest to problem marginalny.
      • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:22
        Trudno mi zgodzic sie z wieloma wypowiedziami.
        Nie wiem, czemu dziewczynki cmialy by placic za lenistwo chlopcow i
        z tego powodu nie byc ministrantkami ( bo to mialoby ich jeszcze
        bardziej rozleniwic).
        Dzieci ucza sie wszystkiego po kolej i z czasem i rowniez moga
        popelniac bledy czy sie mylic.
        Sepleniace dzieci maja prawo seplenic nawet czytajac Slowo Boze. O
        ile jestesmy mniej wiecej w stanie zrozumiec, to dla mnie , nie ma
        problemu.
        Pamietam Pierwsza Komunie Sw. mojej corki, gdzie kazde dziecko cos
        czytalo, nie wszystkie zrobily to super, ale kazde najlepiej jak
        potrafilo.
        Wczoraj na zajeciach jeden ze studentow mowil dlugo i seplenil,
        jakal sie i nie wszstko zrozumialam, ale czy z powodu oczywistych
        brakow powinien nic nie mowic?
        Tak jest mysle z kazdym naszym niedomaganiem, niewiele rzeczy w
        zyciu jest perfekt, idealnych, mysle ze Pan Bog to rozumie i cieszy
        sie naszym wysilkiem. Takie sepleniace dziecko nauczy sie chociazby
        przez czytanie w kosciele, ze moze robic wiele rzeczy w zyciu i jego
        braki nie musza przekreslac jego indywidualnych sukcesow w zyciu.
        U nas w czasie mszy sw. sluzy chlopiec, ktory jest dzieckiem
        adoptowanym, ma wiele problemow emocjonalnych. W czasie sluzby
        czasem wierci sie, nie potrafi spokojnie ustac, ale probuje. Jego
        sluzba mimo wszystko jest dla niego wazna i mysle, ze pozytywnie
        wplywa na jego zachowanie. Pan Bogu mile sa jego wysilki i kazdy w
        parafii cieszy sie sukcesami tego malego chlopca mimo jego
        oczywistych brakow. Jego trzej bracia ( bo to sa adoptowane
        czworaczki) czasem tez czytaja i nie zawsze jest to perfekt, ale
        probuja, przygotowuja sie i mniej wiecej im to wychodzi. Ciesze sie,
        ze to robia. Szkoda by bylo gdyby ktos im tego odmowil.
        • mama_kasia Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:40
          A jednak dla mnie priorytetem jest wyraźnie przeczytane Słowo Boże,
          zresztą nawet są odpowiednie przepisy wink Wierni mają usyłszeć
          to Słowo.

          > Dzieci ucza sie wszystkiego po kolej i z czasem i rowniez moga
          > popelniac bledy czy sie mylic.

          Jak najbardziej, ale to odniosłabym do pozostałej służby przy
          ołtarzu. Czytać powinny wówczas, gdy już dobrze potrafią. A jak
          nigdy nie będą potrafiły tego robić, to naprawdę mogą pomóc
          w inny sposób.
          Ja też nie zabieram się do śpiewania psalmów, choć bardzo bym
          chciała. Nie mam tego daru i już.
          • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:48
            mama_kasia napisała:

            > A jednak dla mnie priorytetem jest wyraźnie przeczytane Słowo
            Boże,
            > zresztą nawet są odpowiednie przepisy wink Wierni mają usyłszeć
            > to Słowo.

            To tez o to chodzi, ze dzieci tez probuja, choc nie zawsze to im
            wychodzi. Kasiu, popatrz kazdy z nas przechodzi przez praktyke w
            swoim zawodzie i nie wszystko jest od razu super.
            >
            > > Dzieci ucza sie wszystkiego po kolej i z czasem i rowniez moga
            > > popelniac bledy czy sie mylic.
            >
            > Jak najbardziej, ale to odniosłabym do pozostałej służby przy
            > ołtarzu. Czytać powinny wówczas, gdy już dobrze potrafią. A jak
            > nigdy nie będą potrafiły tego robić, to naprawdę mogą pomóc
            > w inny sposób.
            > Ja też nie zabieram się do śpiewania psalmów, choć bardzo bym
            > chciała. Nie mam tego daru i już.

            DObrze, ale tu mowimy o dzieciach , nie o doroslych. Dzieci maja
            prawo wierzyc w swoje sily. Idealnie byloby, gdyby potrafily ladnie
            czytac, ale tak nie zawsze jest. Jesli im sie pozwala uczyc,
            przygotowac, czytac i nawet jesli popelnia blad to i tak nie
            krytykowac od razu, to mysle, naucza sie wlasnie tego, ze Pan Bog je
            kocha z ich slabosciami.
            • mama_kasia Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:53
              Basiu, ale przecież one mogą się przygotowywać do tej roli
              w czasie spotkań ministranckich. I w pewnym momencie, po trudach,
              po ciężkiej pracy, są gotowe i jako wyróżnienie dostają możliwość
              odczytania Słowa w czasie mszy. Czyż to właśnie nie jest piękne?
              Czy to nie ma swojej wartości?
              Mogą przecież przestraszyć się, zdenerwować już w czasie mszy, ale
              to zupełnie co innego po tych wszystkich trudach niż uczenie
              się czytania w czasie mszy smile
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:54
              Alez Pan Bog je kocha z ich slabosciami!
              Ale mysle, ze nawet Pan Bog, z cala jego miloscia do ludzkich
              slabosci, nie bylby zadowolony, gdyby do operacji na otwartym sercu
              bral sie student pierwszego roku medycyny wink)). No nie ma zmiluj
              sie - zeby sluzyc, trzeba miec czym.

              Bo inaczej to moze nie byc sluzba tylko pycha...

              (powiedziala Isma, ktora wlasnie odkryla gigantyczny obszar wlasnej
              niewiedzy zawodowej - a taka jest zazwyczaj pszemondzala, i, co
              gorsza, zabiera sie do pouczania innych!)
              • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:01
                isma napisała:


                >
                > (powiedziala Isma, ktora wlasnie odkryla gigantyczny obszar
                wlasnej niewiedzy zawodowej - a taka jest zazwyczaj pszemondzala, i,
                co gorsza, zabiera sie do pouczania innych!)
                >
                > Alez Pan Bog ją kocha z jej (jakże mikroskopijnymi!) slabosciami!
                • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:13
                  Alez. Cale szczescie!
                  Jak to szlo? "Slabosc ludzka jest nam znana"?

                  No coz. To ja moze zostawie sobie rozwiazania komunikacyjne na
                  rondzie Grzegorzeckim na jutro, i chyba przemieszcze swoja
                  mikroskopijna sylwetke w kierunku zachodnim ;-P.
          • mama_kasia z ogólnego wprowadzenia do mszału rzymskiego 05.02.08, 15:48
            Bardzo przepraszam, ale sprawa Słowa Bożego w czasie mszy
            osobiście leży mi na sercu. Muszę to więc wkleić wink

            55. Główną część liturgii słowa stanowią czytania wzięte z
            Pisma świętego oraz wykonywane między nimi śpiewy; homilia
            zaś, wyznanie wiary i modlitwa powszechna, czyli modlitwa
            wiernych, są rozwinięciem i zakończeniem liturgii słowa.
            W czytaniach bowiem, które homilia wyjaśnia, Bóg przemawia
            do swego ludu 58, ujawnia misterium odkupienia i zbawienia
            oraz dostarcza wiernym duchowego pokarmu; sam Chrystus przez
            swoje słowo jest obecny pośród wiernych 59. Lud przyswaja sobie
            to Boże słowo w milczeniu i przez śpiewy oraz przyłącza się do
            niego przez wyznanie wiary; nakarmiony tym słowem zanosi
            modlitwę powszechną w potrzebach całego Kościoła i za
            zbawienie całego świata.

            Milczenie

            56. Liturgię słowa należy sprawować tak, aby sprzyjała
            medytacji. Dlatego trzeba unikać jakiegokolwiek pośpiechu,
            który utrudniałby skupienie. Stosowne są w niej także odpowiednie
            do poziomu zgromadzenia krótkie chwile milczenia, w których
            wierni pod wpływem Ducha Świętego mogliby przyjąć słowo sercem
            i przygotować na nie odpowiedź przez modlitwę. Te chwile ciszy
            można z pożytkiem zachować np. przed samym rozpoczęciem
            liturgii słowa, po pierwszym i drugim czytaniu oraz po
            homilii.

            Czytania biblijne

            57. W czytaniach zostaje dla wiernych zastawiony stół słowa
            Bożego i otwiera się przed nimi biblijny skarbiec. Należy
            przeto zachować układ czytań biblijnych, w którym ujawnia
            się jedność obu Testamentów i dziejów zbawienia. Czytań ani
            psalmu responsoryjnego, w których zawiera się słowo Boże,
            nie wolno zastępować innymi tekstami, nie biblijnymi

            58. W celebracji Mszy świętej z udziałem ludu czytania
            wykonuje się zawsze z ambony.

            59. Na podstawie tradycji wykonywanie czytań nie jest
            funkcją przewodniczącego, ale usługujących. Czytania więc
            wykonuje lektor, Ewangelię zaś diakon lub, w razie
            jego nieobecności, inny kapłan. Jeśli jednak nie ma
            diakona ani innego kapłana, Ewangelię winien odczytać
            sam kapłan celebrujący; jeśli brak odpowiedniego lektora,
            kapłan celebrans powinien wykonać także inne
            czytania.
        • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:49
          Ale przeciez, jak to powiedziec, zeby nie zabrzmialo nawiedzenie -
          udzial wiernego w liturgii jako "funkcyjnego" w niczym nie jest
          ontologicznie wink)) "lepszy" od udzialu w Eucharystii jako takiego.

          Dalej: to jest sluzba - wiec nie chodzi o czyjs "sukces", tylko o
          to, zeby pozytek z tego mialo zgromadzenie wiernych. Nie nalezy
          mylic kosciola z miejscem, gdzie sie uczymy "robic wiele rzeczy w
          zyciu". Jak sie nauczymy, to tymi umiejetnosciami posluzymy, raczej.

          No i, sluzbe powierza Kosciol, na ustalonych przez sobie zasadach.
          Nikt nie moze sobie roscic "prawa" do poslugi. Wiec chyba nie mozna
          stawiac sprawy tak, ze dziewczynki za cos "placa" jakas
          dyskryminacja. Bo poki co, to nie jest prawo, ktore sie im
          niezbywalnie nalezy.
          • mama_kasia Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 15:55
            O, o tej służbie bardzo mi się spodobało smile
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:02
              Nie no, normalnie to ja jestem bardziej roszczeniowa.
              Ale ze dzisiaj sie zrobilam baaaardzo malutka, to mi chwilowo
              wahadlo sie wychylilo w kierunku pelzania jako robak w prochu wink)).
          • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:02
            Wiesz Ismo mysle, ze patrze na msze sw z diametralnie roznego puktu
            widzenia. Byloby bardzo smute, gdy nasz proboszcz powiedzial "nie"
            temu chlopcowi. Pan Bog z pewnoscia nie ma nic przeciwko ( choc nie
            wiem tego na pewno, tylko zgaduje).
            Nie, nie patrze na msze sw. jako wyrabianie czyjegos sukcesu, ale
            patrze na msze sw jako czesc naszej wiary, miejsce i czas, gdzie
            dzieci ucza sie, ze sa kochane. Najpiekniesze spiewy bez dobrych
            intencji nie pomoga. Najpiekniejsze czytanie rozniez.
            Poza tym pisze glownie o mszach dzieciecych, tudziez rodzinnych.
            Poki co, nie jest grzechem sluzenie dziewczynek do mszy sw. We
            Wroclawiu na pewno sluza, widzialam kilka razy, byc moze biskup
            wroclawski juz wyrazil na to zgode. Poza Polska oczywiscie w wielu
            krajach dziewczynki sa ministrantkami. Sa task samo ubrane jak
            chlopcy, wiec jakos specjalnie nikt sie nie wyroznia.
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:09
              OK, sa przez Pana Boga kochane. Z mojego punktu widzenia przede
              wszystkim przez to, ze uczestnicza w uobecnianiu sie Najswietszej
              Ofiary. To jest sedno naszego "bywania" na Mszy sw.
              Bo jesli beda sie czuly wazne i kochane glownie z powodu pelnienia
              funkcji, to sie moze okazac, ze jak funkcji zabraknie, to i Msza sw.
              nie bedzie juz taka atrakcyjna...

              I prosze mi nie wmawiac, ze chodzi mi wylacznie o "piekno" czytania
              czy spiewu - tu dwie rzeczy sa potrzebne: umiejetnosc, i swiadomosc
              sluzby (czyli intencja). Ale bede sie upierac, ze powinny wystepowac
              lacznie, a nie alternatywnie.
              • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:26
                A wkleje Wam jeszcze artykul, z ktorym sie nie zgadzam, albowiem
                uwazam jego tezy - zupelnie wbrew intencji autora! - za przejaw
                skrajnego klerykalizmu wink)):

                Ministrantki kontra klerykalizm

                Kobieta w "męskim" Kościele

                Jeśli Watykan mówi “tak” dla posługi ministrantek, dlaczego tak
                trudno w Polsce wyobrazić sobie Eucharystię, podczas której wokół
                ołtarza ministrant, lektor czy akolita nie byłby płci męskiej?
                Czyżby chodziło tylko o kaprys lub rozeznanie lokalnych arcy- i
                duszpasterzy?

                A może kolejny raz sprawdzą się słowa Karla Ernsta von Baera (twórcy
                współczesnej embriologii), który zauważył, że nowe i wartościowe
                idee muszą być wpierw odrzucone jako błahe i pozbawione sensu;
                następnie określone jako wrogie religii, a ostatecznie uznane za
                wartościowe i prawdziwe, z zastrzeżeniem ze strony tych, którzy je
                początkowo odrzucali, że od początku zdawali sobie sprawę z ich
                ważności i użyteczności.

                Nie wystarczy być księdzem, by mieć prawo arbitralnego
                powiedzenia “nie” kandydatce na ministrantkę. Takiej postawy nie
                uzasadniają przecież żadne argumenty teologiczne. Trudno uznać
                za “dowody rozstrzygające” argumenty psychologiczno-socjologiczne
                legitymizujące brak (także potrzeby) ministrantek możliwością
                wypierania przez nich ministrantów i spadkiem powołań. Elżbieta
                Adamiak w tekście “Dziewczyny przy ołtarzu” (“TP” nr 40/03) trafnie
                podsumowała ich użyteczność. Takie argumenty bardziej skrywają lęk
                chłopców i ich duszpasterzy przed kobiecością, niż są przejawem
                duszpasterskiej troski. Pierwsi boją się rówieśniczek-rywalek w
                drodze do ołtarza (żeby to zrozumieć wystarczy odrobina wiedzy z
                psychologii rozwojowej), drudzy zachowują się tak, “jakby żaden
                przykład z Kościoła powszechnego nie mógł poruszyć naszych
                uprzedzeń. (...) Dlaczego kobieta biorąca w ręce Ciało Chrystusa, by
                zanieść je innym, to w Polsce wizja nie do przyjęcia, choć to
                kobieta nosiła w łonie, rodziła i piastowała Zbawiciela, a my Ją
                podobno czcimy mocniej i lepiej niż ktokolwiek” (Józefa
                Hennelowa, “TP” nr 39/03).

                Dlaczego nam, księżom, lubiącym nazywać życiową działalność
                duszpasterzowaniem, brakuje wyobraźni i empatii kształtowanych przez
                Dobrą Nowinę? Dlaczego naszym umysłom i sercom tak trudno przyjąć
                skierowane do nas w słowach kobiet wezwanie Ducha Świętego? Co lub
                kto może nas jeszcze do tego przekonać?

                Stawiam te pytania, bo nie ukrywam, że po artykule Elżbiety Adamiak
                przychodzi mi na myśl tylko jedna odpowiedź - o wspólnym kapłaństwie
                w polskim Kościele nie decyduje powszechność chrztu, ale odległość
                od ołtarza. To efekt klerykalnej mentalności i przekonania, że im
                bardziej oddalimy świeckich od ołtarza, tym lepiej. Jak uważał
                papież Bonifacy VIII: “cała historia jasno pokazuje, że świeccy
                odnoszą się z wrogością do kleru” (Clericos laicos). Sam boję się
                takiego myślenia, bo rodzi ono kapłańską krótkowzroczność. Skłania
                też do przeżywania powołania przeciwko Innemu i to zaczynając od
                ministrantury.

                Klerykalny brak wyobraźni

                Czy jestem jeszcze księdzem i co z tego będę miał, jeśli kobiety są
                tak blisko ołtarza? - pyta niejeden duszpasterz. Tak też mógłbym
                podsumować odpowiedzi kolegów po dyskusji o zaangażowaniu kobiet w
                Kościele. Krytycy Kościoła mogą powiedzieć, że jest to przejaw
                mizoginii oraz klerykalnego szowinizmu - kościelna forma
                patriarchatu i paternalizmu. Być może, ale agresywne słowa niczego
                nie rozwiążą. Każdy się broni, gdy kwestionuje się jego tożsamość -
                również ksiądz. Dla wielu z nich zwiększenie obecności kobiet w
                Kościele, zaczynając i niekiedy kończąc na ministranturze, jest
                równoznaczne z kwestionowaniem ich męskiej posługi, funkcji i samo-
                zrozumienia jako kapłanów. Jeśli czyni to wróg Kościoła, jest
                przynajmniej powód, żeby “walczyć za prawdę”, ale gdy takie
                aspiracje żywi kobieta z pierwszej ławki w jego kościele - sytuacja
                wymyka się spod kontroli. Co ma z nią zrobić?

                Milczenie kobiet na zgromadzeniach (por. 1 Kor 14, 34-35; 1 Tm 2,
                12) staje się koronnym argumentem dla zachowania kapłańskiej
                tożsamości i sposobem rozwiązania problemu. Co bardziej radykalni
                mówią nawet, że “jedynym miejscem, w którym słuchają kobiet, jest
                konfesjonał”. I nie jest to dowcip! Klerykalna mentalność czyni z
                kapłańskiej władzy sprawowania sakramentów przywilej wyrokowania o
                wszystkim, co dzieje się w “jego” kościele (a nawet i poza nim).
                Kobiety nie mają takiej władzy kwestionowania stanu rzeczy. Drogę do
                ołtarza zawsze przemierza się w męskim towarzystwie. My, mężczyźni,
                jesteśmy w naszym mniemaniu samowystarczalni - nawet jako
                ministranci.
                • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:28
                  Wyobraźnia podpowiada jednak, że może być inaczej. Cóż, kiedy dla
                  wielu teologów powoływanie się na wyobraźnię w refleksji
                  teologicznej jest odstępstwem od doktryny i dyscypliny kościelnej.
                  Wyobraźnia i empatia postrzegane są jako zagrożenie dla porządku,
                  szczególnie, gdy powołują się na nie kobiety. Jeśli jednak pójdzie
                  tak dalej, kościoły z miejsc spotkań z żywym Bogiem zamienią się w
                  mauzolea wiary.

                  Sprawując Eucharystię, która ma jednoczyć wszystkich ochrzczonych, a
                  ich z resztą świata, zastanawiam się jak czują się kobiety, gdy
                  wypowiadam słowa pięknej modlitwy eucharystycznej: “Uczyń nas
                  otwartymi i pełnymi gotowości wobec braci, których spotykamy na
                  naszej drodze, abyśmy mogli dzielić ich bóle i strapienia, radości i
                  nadzieje oraz postępować razem na drodze zbawienia” lub “Otwórz
                  nasze oczy na potrzeby i cierpienia braci; oświeć nas światłem swego
                  słowa, abyśmy pocieszali utrudzonych i uciśnionych. Spraw, abyśmy z
                  miłością podejmowali posługę wobec ubogich i cierpiących”. Gdzie w
                  tej modlitwie uwzględnia się kobiety? Skoro Biblia, nie tylko Księga
                  Rodzaju, głosi, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, a nie mężczyznę
                  i mężczyznę przebranego za kobietę, co się stało z siostrami,
                  których nie tylko nie brakuje w kościele, ale nawet jest ich więcej
                  niż braci? Czy mam prawo skazywać je na wirtualną obecność podczas
                  Eucharystii?

                  Czasami wstydzę się przed Bogiem, że ciągle nam daleko do Ewangelii
                  Jezusa w tym, co powinno być nam najbliższe. Słowa Jezusa z krzyża
                  (tzw. testament): “Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok
                  Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: »Niewiasto, oto syn
                  Twój«. Następnie rzekł do ucznia: »Oto Matka twoja«. I od tej
                  godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 26-27), powinny kierować
                  naszą wyobraźnię i być miejscem nawrócenia. Skoro odbieramy kobietom
                  nie tylko prawo do służby ministranckiej, ale też do zaistnienia w
                  języku liturgicznym i teologicznym, co robimy z testamentem
                  Zbawiciela?

                  Zamiana wina w wodę

                  “W odpowiedzi na to, my jezuici prosimy najpierw Boga o łaskę
                  nawrócenia. Jesteśmy wszakże częścią tradycji społecznej i
                  kościelnej, która zawiniła wobec kobiet. Podobnie jak inni
                  mężczyźni, usiłujemy zwykle przekonywać samych siebie, że problem
                  nie istnieje. A jednak częstokroć - choć może nieświadomie -
                  przyczynialiśmy się do powstania pewnej formy klerykalizmu, który
                  umacniał dominację mężczyzn, powołując się na wyraźną jakoby
                  aprobatę ze strony Boga. (...) Jesteśmy świadomi szkód poniesionych
                  przez Lud Boży w niektórych kręgach kulturowych wskutek zniewolenia
                  kobiet, które nie czują się w Kościele jak u siebie i nie potrafią
                  przekazywać w pełni wartości katolickich swoim rodzinom,
                  przyjaciołom i kolegom. (...)

                  Nie czujemy się powołani do przemawiania w imieniu kobiet. Pragniemy
                  jednak dać wyraz temu, czego dowiedzieliśmy się od kobiet o nas
                  samych oraz o naszych z nimi relacjach. (...) Nauka Kościoła kładzie
                  oczywiście nacisk na rolę kobiet w rodzinie, lecz podkreśla również
                  konieczność ich udziału w życiu Kościoła i społeczeństwa. Kościół
                  odwołuje się do tekstu z Księgi Rodzaju, który mówi o stworzeniu
                  mężczyzn i kobiet na obraz Boży (Rdz 1, 27), a także do profetycznej
                  postawy Jezusa w stosunku do kobiet. Te źródła wzywają nas do zmiany
                  postawy i pracy nad przekształceniem istniejących struktur. W swoim
                  pierwotnym planie Bóg pragnął pełnych miłości związków między
                  kobietami i mężczyznami, opartych na szacunku, wzajemności i
                  równości, a my jesteśmy wezwani, by ten plan wypełniać” (dekrety 34.
                  Kongregacji Generalnej Towarzystwa Jezusowego, “Jezuici wobec
                  sytuacji kobiet w Kościele i społeczeństwie, nr 6-9).

                  “Przede wszystkim zapraszamy wszystkich jezuitów do uważnego i
                  odważnego wsłuchiwania się w to, co kobiety mają do powiedzenia.
                  Wiele kobiet uważa, że mężczyźni po prostu ich nie słuchają. Nic nie
                  zastąpi tego uważnego słuchania, które bardziej niż cokolwiek innego
                  może przyczynić się do jakiejś przemiany. Bez tego słuchania
                  wszelkie działania w tym zakresie, nawet bardzo szlachetne, rozminą
                  się z rzeczywistymi problemami kobiet, a potwierdzą tylko męskie
                  poczucie wyższości i umocnią męską dominację. Słuchanie w duchu
                  partnerstwa i równości jest najbardziej praktyczną odpowiedzią,
                  jakiej możemy udzielić, i stanowi podstawę naszego wzajemnego
                  partnerstwa w uzdrawianiu niesprawiedliwych struktur” (nr 12).

                  Pewien amerykański ksiądz tuż po święceniach powiedział: “Teraz,
                  kiedy jestem księdzem, mam niezliczone możliwości marnowania dobra i
                  zamieniania wina w wodę”. Winem zamienianym w wodę i marnowanym
                  dobrem jest często nasz stosunek do darów, jakie w kobietach i przez
                  kobiety Bóg przygotował dla Kościoła.

                  JACEK PRUSAK SJ (ur. 1971) jest teologiem i członkiem
                  redakcji “Życia Duchowego”. W latach 2000-02 był visiting scholar w
                  Psychoanalytic Institute of New England, East w Bostonie. Pracuje
                  nad doktoratem o związkach doświadczeń mistycznych z przeżyciami
                  psychotycznymi, uczy w Wyższej Szkole Filozoficzno-
                  Pedagogicznej “Ignatianum” w Krakowie i w UJ. Zajmuje się także
                  udzielaniem pomocy psychologicznej.

                  No wiec autor uwaza, nieszczesny, ze obecnosc kobiet podczas
                  Eucharystii, jest "wirtualna"... Psycholog ;-P by tu mial cos do
                  powiedzenia, o meskim podjesciu do sprawy - ze tylko jak sie
                  cos "robi", to sie jest waznycm i powaznym wink)). A tymczasem, ekhm,
                  to nie calkiem tak...
                  • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:59
                    isma napisała:


                    > JACEK PRUSAK SJ (ur. 1971) jest teologiem i członkiem
                    > redakcji “Życia Duchowego”. W latach 2000-02 był visiting scholar w
                    >
                    > Psychoanalytic Institute of New England, East w Bostonie. Pracuje
                    > nad doktoratem o związkach doświadczeń mistycznych z przeżyciami
                    > psychotycznymi, uczy w Wyższej Szkole Filozoficzno-
                    > Pedagogicznej “Ignatianum” w Krakowie i w UJ. Zajmuje się także
                    > udzielaniem pomocy psychologicznej.
                    >
                    > No wiec autor uwaza, nieszczesny, ze obecnosc kobiet podczas
                    > Eucharystii, jest "wirtualna"... Psycholog ;-P by tu mial cos do
                    > powiedzenia, o meskim podjesciu do sprawy - ze tylko jak sie
                    > cos "robi", to sie jest waznycm i powaznym wink)). A tymczasem, ekhm,
                    > to nie calkiem tak...

                    Psycholog... ech...

                    Nie obraźcie się, ale chyba osoby z końcówką SJ są ciut za bardzo do przodu.

                    No i jakoś zabraklo mi w tym wywodzie psycho...logicznym odmienności między
                    kobietą a mężczyzną, w stworzeniu i w darach. Są poslugi MĘSKIE i są poslugi
                    KOBIECE. Ja nigdy nie będę pełnił posługi MATKI. I nie spieszy mi się do widoku
                    kobiety w roli ojca...
                    • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:12
                      A poza tym, mimo iz autor chcialby klerykalizm kropidlem z kosciolow
                      przegnac, to paradoksalnie jego pisanina swiadczy wlasnie o
                      klerykalizmie - bedac wyrazem przeswiadczenia, ze im blizej oltarza
                      wierny podlizie, tym bardziej jest doceniony (tu sie klania
                      faryzeusz i celnik!). I ze jak wierny z ust celebransa nie uslyszy w
                      V modlitwie eucharystycznej, iz ta jest zanoszona na intencje braci
                      I SIOSTR, to bedzie sie czul dyskomfortowo...

                      A pouczala kongregacja generalna, zeby za kobiety sie nie
                      wypowiadac.
    • ese1 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 05.02.08, 16:37
      wiedzialam, ale w PL sie z tym jeszcze nie spotkalam. Za to w DE sa prawie tylko
      i wylacznie ministrantki, chlopa tam oprocz ksiedza i swity przy oltarzu rzadko
      mozna spotkacsmile
      Co wiecej, bardzo jest tutaj szeroko rozpowszechniony diakonat swieckich i
      szafarze? tak to sie chyba nazywa, czyli swieccy, ktorzy moga rozdawac komunie
      sw i juz zdarzylo mi sie przyjac komunie z rak kobiety.
    • isma A zeby nie bylo, ze Polacy gesi... 05.02.08, 16:52
      ... i tez kiedys miec beda to, co wszedzie, to Wam wklejam jedno
      znalezisko, ktore mnie szczerze ongi rozczulilo.
      Serdecznie rekomenduje zdjecie slicznej blondyneczki w albie i
      stule, z miniaturowym komplecikiem instruktazowych naczyn
      liturgicznych wink)):

      www.dcdiocese.org/swkregister/June_3_07/GBPage.htm
      Przy czym, to nie to, ze dyskryminacja plciowa - blondynek
      przyozdobiony stula by mnie podobnie wzruszyl. Infantylizacja
      pewncyh tresci jakos zawsze mnie przyprawiala o dreszcz ;-(((.
      • mader1 Re: A zeby nie bylo, ze Polacy gesi... 05.02.08, 19:46
        no i tak !!! Isma, właśnie spojrzałam na zdjęcie ( blondyneczki),
        gdy moja Młodsza przyszła, zobaczyła i... będę teraz miała !!! " O,
        mamo, mamo, ja też chcę być ministrantką !" Pokrótce jej streściłam
        problem, na co ona przypomniała sobie miejscowego biskupa , potem
        biskupa z drugiej strony Wisły i uznała, że tamten jest lepszy, bo
        jak była na Nowolipkach na mszy to tam SŁUŻYŁA MINISTRANTKA ( gdzie
        one się z tą panią katechetką po mszach włóczą ? surprised )
        I będzie zaraz czytała cały wątek smile))) Ale będzie moderacja smile)))
    • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 00:20
      alex05012000 napisała:

      > W dzisiejszej Rzeczypospolitej str A26 (ja mam wersje papierową)
      > jest artykuł o ministranturze ... wiedzieliscie, że od 12 lat
      > dziewczynki moga służyć do mszy??? że są ministrantki? widzieliście
      > jakąś ministrantkę???

      Niestety, wiedzieliśmy. Niestety, widzieliśmy ministrantki. Niestety, biskupi
      się godzą i proboszczowie również.
      • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 09:58
        Niestety, wiedzieliśmy. Niestety, widzieliśmy ministrantki.
        Niestety, biskupi > się godzą i proboszczowie również.
        ALE DLACZEGO NIESTETY??????
        • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:02
          alex05012000 napisała:

          > ALE DLACZEGO NIESTETY??????

          Pewnie dlatego, że jest to nadużycie (przynajmniej w Polsce). A
          nadużycia są smutne.
          • kulinka3 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:10
            Wiecie co, jednak ministrantura rzecz jakoś tam pomocnicza.
            Mnie bardziej zastanawiają zgody na szafarzy nadzwyczajnych w sytuacjach, kiedy
            sytuacja nadzwyczajną nie jest.Szafarz to jednak wchodzenie w posługę kapłana.
            • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:22
              A z tym to roznie bywa.
              U mnie w parafii szafarz owszem jest, bo pleban lubi byc
              umiarkowanie postepowy. Sa ferie, czesc ksiezy sie wyurlopowala.

              No i mamy Msze sw,. antycypujaca niedzielna, a wiec frekwencja
              znacznie wyzsza niz na wieczornej Mszy sw. w dzien powszedni -
              owszem, z koszyczkiem to sie wsrod zgromadzenia nosiciel znaku
              swiecen prezbiteratu pofatygowal. Ale zeby celebransowi nastepnie
              pomoc w rozdawaniu Komunii sw. - to juz nie. I w takiej sytuacji -
              choc wprawdzie wolabym, zeby raczej z koszyczkiem swiecki biegal -
              spokojnie mozna bylo o pomoc szafarza poprosic.
              • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:25
                isma napisała:

                > A z tym to roznie bywa.
                > U mnie w parafii szafarz owszem jest, bo pleban lubi byc
                > umiarkowanie postepowy. Sa ferie, czesc ksiezy sie wyurlopowala.
                >
                > No i mamy Msze sw,. antycypujaca niedzielna, a wiec frekwencja
                > znacznie wyzsza niz na wieczornej Mszy sw. w dzien powszedni -
                > owszem, z koszyczkiem to sie wsrod zgromadzenia nosiciel znaku
                > swiecen prezbiteratu pofatygowal. Ale zeby celebransowi nastepnie
                > pomoc w rozdawaniu Komunii sw. - to juz nie. I w takiej sytuacji -
                > choc wprawdzie wolabym, zeby raczej z koszyczkiem swiecki biegal -
                > spokojnie mozna bylo o pomoc szafarza poprosic.

                Widać, co dla pana ważniejsze... tacy nie odda.

                Jak byłem mały, spokojnie z tacą chodzili ministranci (byli wówczas u nasz
                szafarze, ale mieliśmy tylko 1 księdza na stanie). będąc w LO a potem w DA sam
                chodziłem. Obecnie chodzi w mej parafii kościelny, czasem diakon, ksiądz - ale
                od komunikowania żaden ksiądz się nie wymiguje. I nie ma szafarzy.
            • mama_kasia Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:41
              A rzeczywiście, zdarza się. U nas wychwytywane i zaraz odpowiednim
              władzom przekazywane - znaczy pozostałym ojcom w parafii, o ile
              zdarzy się na mszy współbrata wink
          • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:42
            ale nadużycie czego? jakie? nie rozumiem, dlaczego dziewczynka nie
            może pomagać ksiedzu podczas mszy a chłopiec może, przecież nie
            wszyscy z tych chłopców-ministrantów zostają księżmi... poza tym
            skoro Papież (Jan paweł II w dodatku) zezwolił, to gdzie tu
            nadużycie???
            • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 10:51
              Papież nie zezwolił. I własnie dlatego jest to nadużycie. Papież
              przedstawił racje, dla których ministrantami powinni być chłopcy i
              oddał sprawę do decyzji poszczególnym biskupom. W Polsce - i ile
              wiem - żaden biskup nie zezwolił, a więc jesli spotykamy się z taką
              praktyką, jest ona nadużyciem, czyli złamaniem prawa.
              • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 11:00
                czyli artykuł w gazecie kłamie???
                • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 11:14
                  Jeśli pisze się w nim, że "papież pozwolił", bez dodatkowych
                  wyjaśnień, to podaje półprawdę, która w rezultacie jest nieprawdą.
              • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 11:23
                No wiec moze sie cos zmienilo. Moj stan wiedzy byl taki, ze nie ma
                zgody w zadnej diecezji.
                Ale np. tu powazny czlowiek, rektor seminarium w Katowicach, mowi,
                bez zgrozy, ze w "sasiedniej diecezji" sluza:

                www.ministranci.archidiecezja.katowice.pl/?s=wywiady/palinski.php

                Ale w tym wywodzie z Anamnesis, com wyzej linkowala, pisza, ze jest
                obowiazek konsultacji takiej decyzji z KEP. Nie moge znalezc, ale z
                cala pewnoscia w ubieglym roku bp. Cichy twierdzil, ze KEP sie
                ministrantkiami nie zajmowala.
                • isma Cichosza 06.02.08, 11:51
                  O - znalazlam. Ale tam daty nie ma, mylnie zalozylam, ze to jest
                  info z daty publikacji, czyli z 2007 r. Niemniej, chyba by
                  nieaktualnego na stronie nie wieszali.

                  18. Sprawa ministrantek
                  Pytanie: Czy na forum zebrania plenarnego Episkopat Polski
                  dyskutował kiedykolwiek sprawę ministrantek w Kościele w Polsce?
                  Odpowiedź: Sprawa ta nie była poruszana na zebraniach plenarnych.

                  www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=1915
                • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 12:14
                  Wystaczy wpisac w wyszukiwarkę "ministrantki" i dowiemy się
                  ciekawych rzeczy:

                  - że są w diecezji kieleckiej, a kuria wie i nie reaguje
                  www.slowo.com.pl/?dod=11&id=4810
                  - że są także w diecezji opolskiej, i to bardzo równouprawnione
                  www.ministranci.zdzieszowice.biz/galerie/turtow2007/index.htm
                  ledwoch.ovh.org/jptechnet/articles.php?id=46
                  - że Watykan mówi “tak” dla posługi ministrantek
                  tygodnik.onet.pl/1546,1136734,1,dzial.html

                  - że jezuici wystawiają swych pasterzy na próbę, ale mogą kiedyś
                  oberwać pastorałem
                  miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34883,4854195.html
                  - i nie tylko jezuici
                  celestynow.waw.pl/obloczyny.html
                  www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200611&nr=18

                  - że w Białymstoku też są, a księża mają świadomość, że bezprawnie
                  www.wirtualny.bialystok.pl/_archiwum/index.php?popen=news&&id_art=1658

                  - że są i w Bydgoszczy, choć tu wyrzutów sumienia nie okazano
                  www.jadwiga.bydgoszcz.pl/wspolnoty.htm
                  - że jednak ktoś jeszcze ma resztki rozumu
                  www.mateusz.pl/wdrodze/nr386/06-wdr.htm
                  www.kuria.gliwice.pl/czytelnia/dokumenty/index.php?numer=1&art=99


                  - że Konferencja Episkopatu Polski nie była w tej sprawie opiniowana
                  www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/44/16a.htm

                  - że W Archidiecezji Krakowskiej dla żadnej parafii czy wspólnoty
                  zakonnej nie została wydana zgoda biskupa diecezjalnego na posługę
                  ministrantek. Nie wolno wyznaczać dziewcząt do funkcji liturgicznych
                  przeznaczonych dla ministrantów. Praktyka taka jest nadużyciem i
                  jeśli ktoś ją wprowadził, powinien jej zaniechać
                  www.espe.pijarzy.pl/espe/66/66_kobietyprzyoltarzu.htm
                  No to tym razem tyle.
                  • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 12:28
                    aha...
                    ale niezależnie od tego czy mogą czy nie wyczuwam, w waszych
                    wypowiedziach, niechęć ...
                    czy gdyby było to dozwolone, załóżmy że jest pozwolenie Papieża,
                    władz kościelnych i kogo tam trzeba, też byście tak negatywnie się
                    wypowiadali o ministrantkach, a jeśli tak dlaczego?
                    mnie tam wszystko jedno czy księdzu pomagają we mszy ministranci czy
                    ministrantki ....
                    • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 12:43
                      Kiedy sprawa zezwolenia biskupa wydaje mi sie byc kluczowa. To wcale
                      nie chodzi o tylko o to, zeby papiery byly w porzadku.

                      Zakladam, ze biskup ma mniej wiecej (powinien miec!) swiadomosc
                      tego, co sie w diecezji dzieje, i jakie sa potrzeby. Sa w kuriach
                      jakies tam wydzialy ds. duszpasterstwa dzieci i mlodziezy np. No
                      wiec chyba w pierwszej kolejnosci, zgodnie zreszta z
                      logika "watykanska", trzeba by bylo, zeby w diecezji popracowac nad
                      zacheceniem do ministrantury chlopcow, jesli faktycznie liczba
                      chetnych spada. A jak sie okaze, ze sie absolutnie nie da, no to
                      mozna myslec o dopuszczeniu dziewczat.

                      Caly czas chodzi o to, ze jesli to ma byc sluzba, to nie mozna
                      wychodzic od checi zainteresowanych, tylko od potrzeb wspolnoty. A
                      te potrzeby, jak sie wydaje, powinien oceniac biskup.
                      Komus "wszystko jedno", a kogos zgorszy, ze sie panny fryzuja i
                      makijazuja do oltarza, no. I trzeba zwazyc, co przyniesie wieksza
                      korzysc.
                      • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 13:12
                        Dlaczego zaraz zakladac, ze panny beda sie malowac, czy gorszyc
                        ludzi w inny sposob.
                        W Wielkiej Brytanii, gdzie dziewczynki moga byc ministrantkami kazde
                        dziecko jest tak samo ubrane, zadna dzieczynka ( nawet z tych
                        starszych) sie nie maluje.
                        Mysle, ze niechec do ministrantek pokazuje silne przywiazanie do
                        tradycji, podobnie jak post w Wigilie nadal kontynuowany w wielu
                        rodzinach.
                        ponizej linek do wroclawskich ministrantek ( zapewne musi byc na to
                        zgoda biskupa)
                        www.wawrzyny.wroc.pl/index.php?option=com_zoom&Itemid=161&catid=46
                        • isma Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 13:54
                          A widzisz, Basiu, Z tym "zakladaniem" to jest ciekawa rzecz. O
                          zgodzie biskupa we Wroclawiu wprawdzie nie wiemy nic, ale
                          mamy "zakladac", ze "zapewne" jest wink)).

                          O malowaniu sie ministrantek natomiast nic nie "zakladamy", bosmy to
                          w artykule zalinkowanym przez Kanna o ministrantkach jezuickich w
                          Warszawie PRZECZYTALI.
                          Wierze, ze nie wszedzie tak jest. Ale, jak widac, bywa.

                          I nie ma to nic wspolnego z tradycja. Po prostu Pismo sw. nie na
                          darmo powiada, ze kazdy ma w Kosciele swoje miejsce. Niekoniecznie
                          musi byc rownosc w "dostepie" (chociaz to slowo brzmi w tym
                          kontekscie oksymoronicznie) do wszystkich poslug. Pozwolmy wiec
                          biskupom decydowac, jak ma byc.
                          • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 14:04
                            NO nie sadze, zeby Ks. Orzechowski bez pozwolenia biskupa to zrobil.
                            U niego dziewczyny sa ministrantkami od wielu lat. Nie wiem, byc
                            moze jest to taki pilotaz ( czy inaczej moze na to sie mowi, zeby
                            zobaczyc jak ministranki beda przyjmowane przez ludzi. Na pewno nikt
                            zdjec by w internecie nie pokazywal, gdyby mialo to by byc
                            nielegalne.
                            • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:46
                              basia313 napisała:

                              > NO nie sadze, zeby Ks. Orzechowski bez pozwolenia biskupa to zrobil.
                              > U niego dziewczyny sa ministrantkami od wielu lat. Nie wiem, byc
                              > moze jest to taki pilotaz ( czy inaczej moze na to sie mowi, zeby
                              > zobaczyc jak ministranki beda przyjmowane przez ludzi. Na pewno nikt
                              > zdjec by w internecie nie pokazywal, gdyby mialo to by byc
                              > nielegalne.

                              Chciałbym miec taką wiarę w ludzi, ale nie mam. Jesli to twoja dzielnica, mozesz
                              sie przejsc i KONKRETNIE wypytać proboszcza? Który biskup, którym dektretem
                              wyrazil zgodę?
                              • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:51
                                KS. Orzechowski jest ksiedzem powszechnie szanowanym i za Jego
                                kompetencje wielu gwarantowac moze. To nie podlega jakiejkolwiek
                                dyskusji.
                                • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 18:18
                                  basia313 napisała:

                                  > KS. Orzechowski jest ksiedzem powszechnie szanowanym i za Jego
                                  > kompetencje wielu gwarantowac moze. To nie podlega jakiejkolwiek
                                  > dyskusji.

                                  Dla ciebie.

                                  Dla mnie nie podlegają dyskusji prawdy wiary i nieomylne nauczanie papieża.

                                  Reszta się nie lapie.

                                  Powtarzam pytanie: który biskup, kiedy, jakim dekretem?
                        • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:44
                          basia313 napisała:

                          > Mysle, ze niechec do ministrantek pokazuje silne przywiazanie do
                          > tradycji, podobnie jak post w Wigilie nadal kontynuowany w wielu
                          > rodzinach.

                          A czy ów post, to coś złego? Czy wszytsko co tradycyjne musi być złe? Nowoczesni
                          się krzywią, oni sie krzywią na cały Kosciół, a głupcy ich słuchają. Tu
                          rezygnują z postu, tu z klęczenia, tu z czegoś innego, aby powoli zrezygnować z
                          jak najwięskzej liczby rzeczy, pomagających wierze.
                          • basia313 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:54
                            dominikjandomin napisał:

                            > basia313 napisała:
                            >
                            > > Mysle, ze niechec do ministrantek pokazuje silne przywiazanie do
                            > > tradycji, podobnie jak post w Wigilie nadal kontynuowany w wielu
                            > > rodzinach.
                            >
                            > A czy ów post, to coś złego? Czy wszytsko co tradycyjne musi być
                            złe? Nowoczesn
                            > i
                            > się krzywią, oni sie krzywią na cały Kosciół, a głupcy ich
                            słuchają. Tu
                            > rezygnują z postu, tu z klęczenia, tu z czegoś innego, aby powoli
                            zrezygnować z
                            > jak najwięskzej liczby rzeczy, pomagających wierze.

                            zauwaz, ze ja ta wypowiedzia nie ustosunkowuje sie w zaden sposob,
                            stwierdzam li tylko fakt. Moze blednie go zrozumiales.
                            Co do tradycji to ja ja szanuje i widze w niej wiele piekna.
                            OCzywiscie sa nowe rzeczy, ktore akceptuje z radoscia, np
                            ministrantki.
                      • samboraga Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:52
                        > Komus "wszystko jedno", a kogos zgorszy, ze sie panny fryzuja i
                        > makijazuja do oltarza, no. I trzeba zwazyc, co przyniesie wieksza
                        > korzysc.

                        nie byłam jeszcze na mszy św. z ministrantkami, ale nie przeszkadzałoby mi to, a
                        powołanie - chłopcy odkrywają powołanie na księdza, dziewczynki mogą do zakonu,
                        czy to jakaś znaczna różnica? chyba nie rozumiem pojęcia służba w tym wszystkim
                        - czy nad powołąniami zakonnymi też się ktoś zastanawia (pomijając modlitwę o
                        powołania), czy to tylko wynika z chęci zainteresowanych i odczytania powołania?

                        natomiast co do fryzowania i makijażu - to kompletnie niedopuszczalne, ale tak
                        samo nie powinno się tolerować niechlujnego ubioru u chłopców typu białe adidasy
                        do komży, byle tylko ci chłopcy przyszli do ministrantury, mi to zgrzyta...
                        faktem jest, że chłopcy w tym wieku inaczej się czują jak są prowadzeni przez
                        mężczyznę (w tym przypadku księdza), a inaczej jak to jest grupa mieszana, ale
                        przecież formacja może być dla dziewczynek prowadzona przez siostry zakonne
                        • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 18:22
                          samboraga napisała:

                          > > Komus "wszystko jedno", a kogos zgorszy, ze sie panny fryzuja i
                          > > makijazuja do oltarza, no. I trzeba zwazyc, co przyniesie wieksza
                          > > korzysc.
                          >
                          > nie byłam jeszcze na mszy św. z ministrantkami, ale nie przeszkadzałoby mi to,
                          > a
                          > powołanie - chłopcy odkrywają powołanie na księdza, dziewczynki mogą do zakonu,
                          > czy to jakaś znaczna różnica?

                          Może nie być na świecie ani jednej zakonnicy. Kosciół przytrwa. A bez kapłanów?
                          Kto odprawi Mszę? Zakonnica? Czy ministrantka?


                          > natomiast co do fryzowania i makijażu - to kompletnie niedopuszczalne, ale tak
                          > samo nie powinno się tolerować niechlujnego ubioru u chłopców typu białe adidas
                          > y
                          > do komży, byle tylko ci chłopcy przyszli do ministrantury, mi to zgrzyta...

                          Co masz do białych adidasów? Byleby czyste były.

                          > faktem jest, że chłopcy w tym wieku inaczej się czują jak są prowadzeni przez
                          > mężczyznę (w tym przypadku księdza), a inaczej jak to jest grupa mieszana, ale
                          > przecież formacja może być dla dziewczynek prowadzona przez siostry zakonne

                          Których wszędzie nie ma...
                          • pawlinka Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 19:39
                            Mój syn, ministrant (8 lat), stara się bardzo dbać o swój porządny
                            wygląd ("specjalna okazja wymaga specjalnego stroju"): odpadają za
                            krótkie spodnie, jeansy zużyte, zbyt sportowe buty typu bałe adidasy.
                            Poprzedni opiekun ministrantów w naszej parafii bardzo uczulał
                            chłopaków na stosowne ubranie.
                            Obecny ksiądz też to robi, chociaż, hmmm, tego, w lecie spod ornatu
                            alby widać było japonkismile

                            Aha, na Śląsku chłopaki są ubrani "kompletnie": komża, sutanka zwana
                            spodkiemsmile i kołnierzyk. Tak to wygląda:
                            www.ministranci.archidiecezja.katowice.pl/powiekszenie.php?img=wyd/piekary07/tn_p1000517.jpg
                            Zatem niby gatek nie widać i butów, ale dbają. Casem któryś mniejszy
                            sobie nierówno spodek założy i asymeria się robismile
                            • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 09.02.08, 23:15
                              Wiesz, mi spod alby buty wystają, więc wiem, ze to mozliwe. Stąd uwaga o
                              czystych butach.

                              Inna sprawa, że ja białych adidasów zwyczajnie nie mam smile
                              • pawlinka Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 10.02.08, 11:29
                                no jasne, że buty są widoczne. Zagalopowałam się.
                          • samboraga Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 22:08
                            > Może nie być na świecie ani jednej zakonnicy. Kosciół przytrwa. A bez kapłanów?
                            > Kto odprawi Mszę? Zakonnica? Czy ministrantka?

                            ale ja nie widzę związku jeden do jednego, że z chłopców-ministrantów będą
                            księża - w tym jest rzecz!
                            powołania zakonne pojawiają się, choć żaden chłopiec nie odbywa praktyk w zakonie
                            ale wiesz - my tu tylko tak rozmawiamy, to i tak ode mnie nie zależy, więc
                            podejdź do dyskusji spokojniej
                            • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 09.02.08, 23:18
                              samboraga napisała:

                              > > Może nie być na świecie ani jednej zakonnicy. Kosciół przytrwa. A bez kap
                              > łanów?
                              > > Kto odprawi Mszę? Zakonnica? Czy ministrantka?
                              >
                              > ale ja nie widzę związku jeden do jednego, że z chłopców-ministrantów będą
                              > księża - w tym jest rzecz!
                              > powołania zakonne pojawiają się, choć żaden chłopiec nie odbywa praktyk w zakon
                              > ie


                              Naprawdę?

                              Znam dwóch dawnych ministranów. Jeden poszedł do jezuitów - pewnie przypadkiem
                              bylo, ze to jezuici tuż przedtem mieli misje w parafii... Drugi poszedł do
                              salezjan... również pewnie przypadek, ze słuchal regularnie audycji
                              salezjańskcih w RM?

                              A ponadto zakonnicy tez mają parafie i kościoły - i tam też są powołania do
                              nich... (tu wspominam co najmniej 4 kolejne osoby)...
                    • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:38
                      alex05012000 napisała:

                      > mnie tam wszystko jedno czy księdzu pomagają we mszy ministranci czy
                      > ministrantki ....

                      A mnie nie.

                      Primo. Pojawienie się ministrantem powoduje zmniejszenie się liczby chłopakow, a
                      to z ministrantury się wywodzi sporo powolań kaplańskich. Ministranti tego nie
                      zastąpią.

                      Secundo. Widziałem i służyłem z ministrantkami. Dziękuję, postoję.

                      Tetrio. Po co? Zmiana dla zmiany? To zło. Na co to komu, aby zmieniac odwieczne
                      tradycje? Tu są potrzebne argumenty i to SILNE ZA. A jak nie, to zmiana jets
                      niepotrzebna. Juz dosć na zachodzie zwłaszcza pozmieniano, aby zmieniać. Tyle,
                      ze tam Kościół pada. Kościół trwał zawsze w Tradycji. Reformy bezsensowne... sa
                      bezsensowne i sa działaniem na szkodę Koscioła.
                      • alex05012000 Re: sprostowanie 07.02.08, 10:51
                        dominikjandomin napisał:
                        Primo. Pojawienie się ministrantem powoduje zmniejszenie się liczby
                        chłopakow, a to z ministrantury się wywodzi sporo powolań
                        kaplańskich. Ministrantki tego nie zastąpią.
                        >
                        w artykule napisano coś odwrotnego, dlatego, iż było za mało
                        chłopców zdecydowano się dopuścić dziewczynki do tej funkcji...

                        • isma Re: sprostowanie 07.02.08, 11:06
                          To sie nie wyklucza. Chlopakow jest prawdopodobnie istotnie coraz
                          mniej (moze zalezy, gdzie - u mnie w parafii jest tego dobre trzy
                          tuziny). Pytanie, czy pojawienie sie dziewczyn nie spowoduje, ze ta
                          tendencja sie nie odwroci, ale raczej poglebi.

                          Mozna popatrzec np. na szkoly. Dawniej zawod nauczycielski uprawiali
                          mezczyzni. Pojawienie sie w nim kobiet spowodowalo praktycznie
                          kompletne wyrugowanie z niego facetow - co gorsza, mowi sie, ze
                          dzisiaj wybor specjalizacji pedagogicznej to ten "gorszy wybor"
                          absolwenta uczelni, bo ci lepsi i zdolniejsi juz tam wcale nie chca
                          isc, tylko wola np. celowac w kariere akademicka.
                          • kulinka3 Re: sprostowanie 07.02.08, 11:25
                            Ooooo właśnie.Zastąpienie chłopców dziewczynkami często prowadzi do kompletnego
                            braku tych drugich.
                            Z nauczycielami jest jeszcze jeden, może istotniejszy problem,czyli wysokość
                            pensji.Jeśli stawki byłby wyższe, mężczyźni szybko by się pojawili.
                            Podobna sytuacja była z farmaceutami.Sprywatyzowanie aptek i biznes z tym
                            związany spowodował,że coraz częściej za okienkiem widzimy mężczyznę.

                            • isma Re: sprostowanie 07.02.08, 11:33
                              Hehe, ale z ta wysokoscia pensji to nie jest przeslanka tak zupelnie
                              obiektywna - bo wlasciwie dlaczegoz mezczyzna (np. nauczyciel) nie
                              mialby zarabiac gorzej od swej zony wink))?
                              Oczywiscie, ma siostra duzo racji, i nie bez znaczenia jest tez
                              fakt, ze zatrudnienie we wspolczesnej polskiej szkole zazwyczaj
                              gwarantuje w miare bezpieczne korzystanie z urlopow wychowawczych,
                              dlugie wakacje, niskie pensum, wakacje itp., a wiec to wszytsko, co
                              ulatwia pracujacej kobiecie niezaniedbywanie obowiazkow
                              macierzynskich.

                              Ale, niezaleznie od powyzszego, porobilo sie tak, ze jednak teraz
                              nauczycielstwo (juz nie mowie o np. opiekunkach do dzieci!) uwazamy
                              za wlasciwe raczej kobietom. A "na poczatku tak nie bylo" wink)).
                              • kulinka3 Re: sprostowanie 07.02.08, 11:38
                                Pewnie,że nie było.
                                Pytanie dlaczego sie zmieniło? I tu moim zdaniem mi. ekonomia wygrała;-((.
                                • isma Re: sprostowanie 07.02.08, 18:38
                                  Kiedy wie siostra co? Za ciezkiej komuny, kiedy wszyscy zarabiali
                                  mniej wiecej tyle samo, to juz szkola byla bardzo sfeminizowana.
                                  • kulinka3 Re: sprostowanie 07.02.08, 18:45
                                    Była. Podobnie,jak apteki.
                                    Teraz w aptekach więcej mężczyzn.W szkołach nie, bo mi. słabo płacą.Jestem
                                    ciekawa, czy jakby pensja nauczyciela wynosiła z 5 tysięcy
                                    ( no wiem utopia) nie pojawili by się natychmiast panowie?
                        • dominikjandomin Re: sprostowanie 07.02.08, 18:24
                          alex05012000 napisała:

                          > dominikjandomin napisał:
                          > Primo. Pojawienie się ministrantem powoduje zmniejszenie się liczby
                          > chłopakow, a to z ministrantury się wywodzi sporo powolań
                          > kaplańskich. Ministrantki tego nie zastąpią.
                          > >
                          > w artykule napisano coś odwrotnego, dlatego, iż było za mało
                          > chłopców zdecydowano się dopuścić dziewczynki do tej funkcji...

                          Do kaplaństwa? Bo ja o tym pisałem, o powołaniu, którcyh wiele wywodiz się z
                          ministrantury.

                          A jeszcze bym się zapytał - co robiono, aby zachęcić chłopców? Może któryś z
                          ksieży by się przyznał?
            • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 06.02.08, 22:27
              alex05012000 napisała:

              > ale nadużycie czego? jakie? nie rozumiem, dlaczego dziewczynka nie
              > może pomagać ksiedzu podczas mszy a chłopiec może, przecież nie
              > wszyscy z tych chłopców-ministrantów zostają księżmi...

              Nie każdy, ale więcej chłopców zostaje księżmi niz ministarntek. A ministrantki
              odstraszają chłopaków od ołtarza. To ten wiek.

              poza tym
              > skoro Papież (Jan paweł II w dodatku) zezwolił, to gdzie tu
              > nadużycie???

              A co to za specjał, ze JP2 W DODATKU? Wazniejszy od innych papiezy?
              • alex05012000 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 10:56
                A co to za specjał, ze JP2 W DODATKU? Wazniejszy od innych papiezy?
                - bardzo prosze się nie czepiac słówek... napisałam dla
                podkreślenia, ze nie tylko że Papiez zezwolił, ale że to akurat był
                taki autorytet jak JPII, myślę że w świadomosci wielu Polaków był to
                ważniejszy Papież niż inni poprzedni i następni, ale nie zameirzam
                na ten temat dyskutować
                ja pytałam tylko czy ktoś czytał artykuł i widziała zjawisko w nim
                opisywane, a burzliwa dyskusja w szklance wody z tego wynikła...
                • mader1 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 12:37
                  wynikła dyskusja, ale chyba pożyteczna, co ?
                • dominikjandomin Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 18:31
                  alex05012000 napisała:

                  > A co to za specjał, ze JP2 W DODATKU? Wazniejszy od innych papiezy?
                  > - bardzo prosze się nie czepiac słówek... napisałam dla
                  > podkreślenia, ze nie tylko że Papiez zezwolił, ale że to akurat był
                  > taki autorytet jak JPII, myślę że w świadomosci wielu Polaków był to
                  > ważniejszy Papież niż inni poprzedni i następni,

                  No cóż, faktycznie poprzedni to miał mało czasu się wykazać.

                  A następni? W liczbie mnogiej? Czyżbym coś przespal?

                  A Benedykta XVI cenię. I to mocno. Za to, co robi, jak robi. I za uwolnienie
                  Mszy łacińskiej.

                  > ja pytałam tylko czy ktoś czytał artykuł i widziała zjawisko w nim
                  > opisywane, a burzliwa dyskusja w szklance wody z tego wynikła...

                  A to tak zawsze. smile
    • montilu Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 20:01
      Nie wiedzialam, ze w Polsce sa ministrantki. Widzialam we Francji,
      poslugujace „w pelnym zakresie“ przy oltarzu – nie tylko do procesji
      i czytania. Oczywiscie we Francji sytuacja jest inna niz w Polsce i
      dobrze jest, jak w sumie w parafia ma 10 ministrantow. Liczby, o
      ktorych mowa w artykule, tutaj sa niewyobrazalne.
      Przejrzalam szybko watek, wiec moze cos mi umknelo. Wiem, ze Alex
      pod koniec dopytywala sie o to. Dlaczego dziewczynki mialyby nie
      sluzyc do mszy sw.? Ktos pytal sie dlaczego tak, ja pytam sie,
      dlaczego nie? Dlatego, ze odstraszaja chlopcow? Dlaczego w
      diecezjach ma byc przede wszystkim polozony nacisk na promocje
      ministrantury wsrod chlopcow i dopiero, z braku laku, ewentualnie,
      jak potrzeba przycisnie, to mozna przyjmowac dziewczynki. W sumie
      dla przeciwnikow obecnosci dziewczynek jako ministrantek, brak
      chlopcow nie jest zadnym argumentem, bo kaplan sam sobie poradzi.
      Pojawil sie argument na temat sluzby, potrzeb wspolnoty. Ale
      dlaczego wspolnota nie potrzebuje ministrantek i jak to sprawdzic? A
      juz zupelnie nie rozumiem porownan, ze mezczyzni nie aspiruja do
      poslugi matki – super, kobiety raczej nie aspiruja do poslugi ojca –
      jaki to ma zwiazek z posluga ministrantek? Czy chodzi o to, ze
      ministrantura to czesto niezobowiazujacy wstep do kaplanstwa i
      otwarcie furtki do kolejnych roszczen, tym razem zwiazanych z
      kaplanstwem kobiet?
      • kann2 Re: artykuł o ministrantach i ministrantkach 07.02.08, 20:40
        Zasadniczo chodzi o to, by jednak podtrzymywac służbę ołtarza
        chłopców, bo w grupach ministranckich najczęściej rodzą się
        powołania kapłańskie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja