warszawianka51
07.02.08, 14:32
Witam po dłuższej przerwie

Chciałabym Was zapytać, jak rozumiecie stawianie granic dzieciom przez ich rodziców?
Pytam, ponieważ ostatnio zaczynam mieć wątpliwości, czy przypadkiem nie popełniam jakiegoś błędu. Otóż, wychowuję synka (prawie 3 lata) pozostawiając mu raczej sporą swobodę i poświęcając mu bardzo dużo czasu. Zarówno moje serce jak i wiedza, którą posiadłam i na studiach i w ramach samodzielnego dokształcania podpowiadają mi, że jest to dobra droga. Ale jestem zmęczona. Nawet bardzo zmęczona. Pamiętam jak kiedyś Mamałgosia napisała, że Jej synek jest płaczliwy i że ona z jednej strony go rozumie (rozumie powody płaczu) ale z drugiej strony jest już tym zachowaniem syna zmęczona. Ja mam podobnie choć akurat nie płacz jest u nas problemem. Bardzo często rozumiem mojego synka, choć czasem wolałabym nie rozumieć i po prostu nakrzyczeć

Byłoby szybciej i łatwiej

Chyba nie potrafię stawiać granic Jerzykowi. Bardzo staram się szanować jego prawo do odkrywania świata, ale mam ostatnio wrażenie, że nie uczę go, aby szanował moje prawa. I rezultat jest taki, że synek jest może szczęśliwy, ale ja jestem przeciązona i zestresowana.
Pozdrawiam