kann2
09.02.08, 15:34
Watykan/ Benedykt XVI odprawi mszę w 3. rocznicę śmierci Jana Pawła
2 kwietnia, w trzecią rocznicę śmierci Jana Pawła II, papież
Benedykt XVI odprawi na Placu świętego Piotra mszę świętą - ogłosił
w sobotę Watykan.
Msza za duszę polskiego papieża znalazła się w szczegółowym
programie uroczystości pod przewodnictwem Benedykta XVI na
najbliższe miesiące.
Rocznicowa msza rozpocznie się w środę 2 kwietnia o godzinie 10
rano. Odbędzie się ona w czasie, w którym w środy odbywają się
tradycyjne audiencje generalne.
Wcześniej zapowiedziano, że również w rocznicę śmierci Jana Pawła
II, w Rzymie rozpocznie się pierwszy światowy Kongres Miłosierdzia.
W ten symboliczny sposób uczci się to, że papież zmarł w przeddzień
Niedzieli Miłosierdzia Bożego, którą sam ustanowił, kanonizując jego
orędowniczkę - siostrę Faustynę Kowalską w 2000 roku.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4913919.html
Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego "za duszę". Pomijając
już niepoprawne teologicznie tłumaczenie włoskiego "in suffraggio"
jako "za duszę" (zresztą w naszych kościołach często powtarzane,
choć przez co światlejszych księży tępione, bo przecież modlimy się
za całego człowieka zmarłego, nie tylko za jego duszę, aczkolwiek w
sumie nie jest to takie wielkie przestępstwo), dlaczego Msza św. ma
być "za zmarłego" papieża? Skoro jest wszczęty i trwa proces
beatyfikacyjny, a nawet mówi się już o jego zakończeniu i
beatyfikacji, to przecież raczej należałoby sformułować intencję "o
rychłą beatyfikację", "o wyniesienie do chwały ołtarzy". Gdy modlimy
się "za zmarłego", to przecież intencją naszą jest wspomożenie tego,
który oczyszcza się w czyśćcu. Tymczasem samo wszczęcie procesu
kanonizacyjnego i tytuł Sługi Bożego jest wyrazem jakiegoś
przekonania Kościoła, że ten oto Sługa Boży jest już zbawiony,
cieszy się już chwałą nieba, a sam proces ma to urzędowo i formalnie
potwierdzić.
Naturalnie, proces jeszce trwa, ogłoszenia błogosławionym nie było.
Czy jednak modlitwa "za duszę" albo "za zmarłego" nie jest jakimś
zaprzeczeniem przekonania, które towarzyszy wszczęciu procesu
kanonizacyjnego? Przecież sam papież Bededykt wyrażał przekonanie,
że Jan Paweł II jest w niebie, czyli jest święty. Czemu więc modli
się za jego duszę?
Nie wiem. Pewnie błądzę, bo przecież Rzym jest ważniejszy, a skoro
Rzym postanowił, by się modlic "za duszę", to pewnie moje
wątpliwości są heretyckie.
Pytałem już kilku mądrych ludzi, nikt z nich nie potrafił mi tego
wyjaśnić. Może ktoś z Was?