wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech

10.02.08, 23:01
A tak mnie dzisiaj natchnęło w czasie modlitwy Anioł Pański
z Watykanu. Papież wspomniał o krzyżu i odpowiedzialności i
tak zlało mi się w całość.
...Wziąć swój krzyż. Pierwszy raz chyba pomyślałam, że wziąć
swój krzyż, to też (może) wziąć odpowiedzialność za swoje grzechy, to przyznać się przed sobą - zgrzeszyłam, ja sama(!)
...Ale jak to dobrze, że nie muszę nieść go sama...
    • twoj_aniol_stroz Re: wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech 11.02.08, 11:56
      Mi kiedyś te słowa przewróciły życie do góry nogami (a może właśnie
      odwrotnie, wreszcie stanęłam na nogach a nie głowie)
      Pamiętam jak w małym górskim kościółku organista zaśpiewał:

      Jeżeli chcesz mnie naśladować
      To weź swój krzyż na każdy dzień
      I chodź ze mną zbawiać świat
      Kolejny już wiek.

      Tak, wzięłam swój krzyż, nieudane małżeństwo, ciągłe awantury i
      chłód (a raczej Syberię w środku zimy) ze strony męża i powędrowałam
      dalej. Wzięłam krzyż, czyli przestałam się użalać nad sobą i swoim
      życiem, przestałam rozpamiętywać jaka to jestem nieszczęśliwa, a
      inni to jak mają dobrze. Zaczęłam zauważać tych, którzy pomocy
      potrzebują dużo bardziej niż ja. I co? A jakoś tak ten krzyż był
      coraz lżejszy, jakoś coraz mniej padałam pod jego ciężarem. No, ale
      znalazłam Przyjaciela, który pomaga dźwigać ten krzyż, ktory
      cierpliwie podnosi po każdym upadku, który jest zawsze przy mnie,
      nawet jak ja się na Niego wkurzam i awanturuję. Teraz mi naprawdę
      dobrze.
      To moje odczuwanie codziennego krzyża, choć to co piszesz o grzechu
      ma swój głęboki sens, bo w końcu pod ciężarem grzechu upadamy.
      Kasia
      • otryt Re: wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech 14.02.08, 00:08
        Dziękuję Kasiu za Twoje świadectwo. Bardzo mi pomogłosmile))
        • twoj_aniol_stroz Re: wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech 14.02.08, 08:43
          Ooo, to bardzo się cieszę smile)) Choć z drugiej strony skoro cokolwiek
          miało Ci pomagać, to nie cieszę się wcale, że znalazłeś się w takiej
          sytuacji, ale cóż, rózne krzyżyki niesiemy, czasem lżejsze, czasem
          cięższe, ale razem raźniej, a skoro moje niewesołe początki
          małżeństwa na coś się przydały to tym bardziej dziękuję Bogu, że to
          wlaśnie przeżyłam smile
          Wiem, że mężczyzna to stworzenie niechętne do gadania i przeżywania
          z kimś problemów, ale jak Cię najdzie ochota na wygadanie się to
          pisz na priv, chetnie coś odpiszę smile) (nie obiecuję, że na pewno
          mądrze wink )
          Kasia
          • otryt Re: wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech 14.02.08, 09:19
            Mężczyzna to rzeczywiście stworzenie niechętne do gadania. Ostatnio
            trochę zaprzeczałem tej męskiej właściwości. W Wielkim Poście chcę
            jednak choć trochę poskromić w sobie gadulstwo, ale jakoś mi nie
            wychodzi. To nawet nie chodzi o to, co napisałaś, ale o to, że tak
            bardzo szczerze. I znalazłaś drogę ratunku. Życzę miłego dnia.
            Pozdrawiamsmile))
    • ese1 Re: wziąć krzyż - odpowiedzialność za grzech 11.02.08, 15:27
      o tym wlasnie wczoraj uslyszalam, zapraszam, mi sie spodobalo
      duchowy.pl/content/view/1734/
Pełna wersja