Tradycja i nowoczesnosc?

11.02.08, 13:46
Ofensywa kaznodziejska w archdiecezji krakowskiej trwa. Ale tym
razem, to nie wiem, czy smiac sie, czy plakac wink)):

Nowoczesne kazanie po krakowsku

U św. Józefa ksiądz głosi homilie z laptopem. Wierni chwalą
nowatorskie metody kapłana.
Współcześni księża muszą się sporo natrudzić, by wychowane na
kulturze obrazkowej społeczeństwo nie ziewało podczas mszy. Ks.
Jacek Stryczek z Krakowa wpadł na pomysł, by kazanie okrasić pokazem
filmu, prezentacją na komputerze, zaproszeniem eksperta lub nawet...
pokazem gimnastycznym. Dla niego - adepta m.in. studiów PR-owskich,
przekaz multimedialny jest oczywistym narzędziem pracy.

Środa popielcowa, kościół św. Józefa na Rynku Podgórskim. Na środku
świątyni stoi rower eliptyczny do ćwiczeń rąk i nóg. Ks. Jacek w
ornacie wchodzi na przyrząd i zaczyna ćwiczyć. Zdumieni wierni
patrzą na niego w milczeniu. Dopiero po paru minutach duchowny
rozpoczyna kazanie. Tłumaczy, że Wielki Post nie jest okresem, w
którym ludzie przychodzą do kościoła się żalić. - Nie można
wychodzić z założenia, że nic nie możemy, że jesteśmy słabi. W
Wielkim Poście trzeba próbować, ćwiczyć - podkreśla ks. Stryczek. Po
mszy starsza pani kręci nosem. Nie odpowiada jej nowatorski sposób
wprowadzenia w temat. Druga natomiast podchodzi do księdza,
rozmawia, wchodzi na rowerek. - Pytała, czy nie można by go zostawić
na stałe - śmieje się duchowny.

Rowerek to tylko jedno z narzędzi ewangelizacji. Co niedzielę,
podczas mszy akademickich, ks. Jacek włącza laptopa. Czasem
wyświetla krótki film, częściej prezentację w Power Poincie. Do
kazania o egoizmie wypożyczył film o rozwoju raka (wtedy był jeszcze
duszpasterzem studentów Collegium Medicum). Zaproszony lekarz mówił,
jak się rozwija nowotwór - jego komórki niszczą zdrowe, by rosnąć w
siłę i stać się nieśmiertelne. Potem jednak giną, bo umiera
organizm, który je żywił. - W obrazowy sposób tłumaczyłem, że egoizm
prowadzi do samozagłady - mówi ks. Stryczek.

Pomysł wykorzystania techniki klarował się podczas lekcji religii,
które prowadził w szkole. - Zdziwiło mnie, jak niemal dojrzałe
nastolatki skupiały się na prostym filmiku o przypowieściach
biblijnych - mówi. Pomyślał, że podobny sposób można zastosować w
kościele. Czytał podręczniki o reklamie, skończył podyplomowe studia
public relations. Teraz techniczne środki są dla niego czymś
zupełnie naturalnym. - Skoro reklamy robi się dla pieniędzy, to
dlaczego ja nie mogę włożyć podobnego wysiłku w przekaz podczas
kazania? Ludzie często są znudzeni bezosobowym przekazem podczas
homilii - tłumaczy kapłan. Zaznacza, że nigdy nie słyszał
nieprzyjemnych uwag na temat nowatorskich metod od swoich
przełożonych.

Na akademickie msze ks. Stryczka przychodzą dzieci nawet z
podstawówki. - Nie nudziłem się ani chwili i wszyściutko
zrozumiałem - mówi rezolutnie 12-letni Antek z Podgórza.

Nie brak też ludzi starszych. Okazuje się, że wierni w Krakowie nie
są aż tak konserwatywni, jak się sądzi. - Bo nigdy tacy nie byli -
podkreśla ks. Robert Nęcek, rzecznik prasowy krakowskiej kurii. Sam
używa na mszach medialnych, choć nieco skromniejszych środków. - W
jednej ręce świeża gazeta, w drugiej - Biblia. Wydarzenia z tej
pierwszej tłumaczę przez Pismo Święte - mówi. Metodę tę ks. Nęcek
ściągnął od popularnego na Węgrzech biskupa Tihamera Totha.

Pełen podziwu dla metod ks. Jacka jest również prof. Zbigniew Nęcki,
psycholog społeczny i wykładowca w podyplomowej szkole retoryki UJ. -
Ma u mnie piątkę za skuteczność retoryczną - żartuje profesor. Skąd
się bierze taka skutecznośc metody multimedialnej? Nęcki tłumaczy,
że ludzie nie potrafią się skupić i słuchać, a obraz i symbol mają
wielką siłę. - Obraz działa na ośrodki mózgowe prawej półkuli i
trafia dużo głębiej niż słowo. Zakorzenia nie tylko wiedzę, ale też
przesłanki do działania - tłumaczy naukowiec.

Nie wszyscy jednak są zwolennikami tej teorii. Bp Tadeusz Pieronek
woli pozostać przy tradycyjnym przekazie i zapewnia, że z laptopem w
świątyni go raczej nie zobaczymy. - Wierzę w siłę słowa. Nie mam nic
przeciwko środkom technicznym, ale to jedynie haczyk, który może
kogoś przyciągnąć - podkreśla. Dodaje jednak, że takimi metodami nie
da się nikogo zatrzymać na dłużej. - Dogłębnie przekonać można
słowem, nie techniką - mówi.

Ks. Stryczek zastrzega, że kazania z filmami i laptopem nie mają
służyć popisywaniu się czy podlizywaniu rozpieszczonej telewizją i
internetem publiczności. - Przygotowuję msze tak, by sacrum
pozostało nienaruszone - tłumaczy. Dodaje, że jego ideałem jest
msza... w ciszy i skupieniu. - Obawiam się jednak, że taki przekaz
nie trafiłby do ludzi - mówi. A zarzuty o zniżaniu się do poziomu
wyznawców kultury obrazkowej? - Przecież Kościół ma im służyć! -
kwituje prof. Nęcki.

krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/817147.html
    • pawlinka Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 14:53
      Hi, hi, awangarda krakowska 2smile To znaczy, nie taka awangarda, bo
      już na Śląsku takie próby były. Jakiś temu czytałam w regionalnym
      dodatku GW o księdzu z Rybnika czy z innego miasta, który
      zainstalował w kościele kamerę i telebim. Dzieci śpiewały i machały
      do ekranu, tak...
      Sama na lekcję targam swój prywatny laptop, przygotowuję po nocach
      prezentacje, to może się nie powinnam wypowiadać. Jednak to działa i
      niektóre treści da się przekazać: nie latam po klasie z ilustracja
      10 cm x 10 cm i nie mówię: a to jest "dance macabre", widzicie?
      Ale z tekstem pracuję wg starych metod. Bo tylko tak się da.
      • pawlinka Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 14:56
        o, mam: jastrzebiezdroj.naszemiasto.pl/wydarzenia/797297.html
    • minerwamcg Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 15:25
      Łojezusicku. A toż to moja była parafia...
    • pawlinka metody 11.02.08, 15:30
      Za x. Twardowskim: "Mój pierwszy proboszcz pamiętał jeszcze epidemię
      cholery w Warszawie, w czasie której leczono się miętą parzoną w
      dużych konwiach usypywanych na placach. Pamietał również pobyt cara
      w Spale. Otóż ów proboszcz trzymał w schwku pod pulpitem na ambonie
      czaszkę ludzką. Bywało, że w czasie kazania podnosił ją do góry i
      wołał: - "Nie chowaj się za filar ! Tak będziesz wygladała !".
      Kiedyś zaczynając kazanie, nacisnąłem niechcący na pulpit, czaszka
      wyskoczyła jak piłka i potoczyła się z hukiem po schodkach wiodących
      do ambony. Powiedziałem:
      -Amen.
      Było to najkrótsze kazanie".

      Teraz trochę nowocześniejsmile


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------
    • kann2 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 15:36
      isma napisała:

      > Ofensywa kaznodziejska w archdiecezji krakowskiej trwa. Ale tym
      > razem, to nie wiem, czy smiac sie, czy plakac wink)):

      Płakać! Płakać!

      Jak ja nie lubię takich "udziwnień"! Ale ponoć kościół pełny.

      I pomyśleć!
      www.swbarbara.pl/duchowni.php
      • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 15:43
        wink))))))).

        Po kiego on to robi, to nie wiem ;-(((. Przeciez normalne kazania
        tez w wiadomej kolegiacie mowi, i jakos nikt nie spi.
        • kann2 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 15:50
          isma napisała:

          > wink))))))).
          >

          Płakać, powiadam!
          • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 16:02
            Miales nie krzyczec ;-(((.
            A zuzycie chusteczek do nosa i tak juz mi przekroczylo srednia
            krajowa ;-(((.
            • kann2 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 16:04
              Nie krzyczę!!!!!!!

              Bo jak tak dalej pójdzie, to:
              www.bibula.com/new/display.php?textid=01657
              • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 16:11
                A nie, na Stryczka to sobie krzycz, prosze bardzo, on niewiasta nie
                jest. Ale czemu na mnie, to nie rozumiem ;-(((. I, poniewaz wyraznie
                dzisiaj jestes w popedliwym nastroju, to chyba per procura jednak
                zalatwie to, com sie zobowiazala, o.
    • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 16:22
      To moze ja teraz powaznie dla odmniany napisze. No wiec ja jednak
      takei atrakcje odbieram jako zdecydowanie nie na miejscu. Rozumiem -
      prezentacja z laptopem w ramach nauki rekolekcyjnej. Rozumiem (choc
      sie nie zachwycam) - rekwizyt podczas mszy sw. z udzialem dzieci.

      Podzielam poglad, ze "ludzie sa znuzeni bezosobowym przekezam
      podczas homilii". Nie rozumiem natomiast, jak film o raku ma
      sprawic, ze przekaz bedzie bardziej "osobowy". Bezosobowy to on jest
      wtedy dalej, tylko ze troche atrakcyjniejszy.

      Chociaz, kiedy osotatnio wyrazilam swoje obiekcje wobec pewnego
      tekstu, iz wydaje mi sie on zbyt "mlodziezowy", no, ale byc moze to
      ja sie starzeje - w odpowiedzi uslyszalam dobitne potwierdzenie, ze
      i owszem, starzeje sie, "a lepiej juz nie bedzie" wink)).
      • pawlinka Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 17:08
        Tak siebie pytam: czy takie działania bardziej nie są potrzebne
        kapłanowi? tak tylko pytam...
      • paszczakowna1 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 18:08
        Ja tam nie wiem, co w tym nowoczesnego. Wielkiej różnicy między tym przyrządem
        gimnastycznym a czaszką z postu Pawlinki nie widzę. I jakoś mi się to wszystko
        (z filmai z laptopa włącznie) bardziej z barokowymi kaznodziejami kojarzy, niż z
        czymkolwiek innym.

        A prezentacje multimedialne, proszę bardzo, na rekolekcjach albo innej
        katechezie. Ale kazanie, jak dla mnie, to powinna być refleksja nad Ewangelią i
        czytaniami, i jakoś miejsca na przekaz inny niż słowny tam nie widzę (ta gazeta
        może być, ale to też przekaz słowny).
    • ruda_kasia Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 18:02
      Racja, słowo ma wielką moc.
      W naszej parafii teraz jest taki wikary z wyglądu jak wiejski dobrze odżywiony
      proboszcz z bajek czy anegdot (niech mi odpuszczone będzie, ale to celowo). Bo
      jak mówi kazanie, prosto, dosadnie z wielkim sensem bez odrobiny zadęcia, to
      siedzę zasłuchana. Isma, nie masz daleko, do Bronowic pod Strzechę. Coraz
      chętniej chodzę do kościoła parafialnego.
      Co do Stryczka. Kiedyś się tak przygotowywałam do Wielkiego Postu (jakieś 9 lat
      temu chyba), a on powiedział w środę popielcową, że nie powie nic.... Tak było.
      A teraz z rowerkiem...
      Był kawał efekciarza (znaczy pewnie jest, ale go nie widuję smile. Ja zawsze
      lubiłam tych stonowanych. Którzy potrafią zapewnić, że On jest i przychodzi za
      każdym razem.
      • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 18:47
        O, kochana. Pod Strzecha to przede wszystkim swiety proboszcz jest!
        Ewangelicznej prostoty czlowiek. A jak chodzi o kazania, to nie
        powiem, habilitowany tamtejszy rezydent, o ile nie mowi o sobie (co
        mu sie nader czesto zdarza), to tez czasem co sensownego powie. Tak,
        ze tam to ja z przyjemnoscia - jak bedzie hospicjna kwesta, to sobie
        nie odmowie.
        • ruda_kasia Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.02.08, 12:15
          Co do rezydenta - jego kazanie skłoniło mojego N. do posłubienia
          mnie wreszcie, choć przez kolejne 8 lat unika go jak ognia i chce
          uciekać z kościoła jak go widzi smile
          Ale często mówi z sensem, to racja.
          Proboszcza uwielbiam. W sobotę przejął się moim nędznym wyglądem, bo
          miałam migrenę (tak po prostu, na ulicy się spotkaliśmy...).
      • minerwamcg Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 19:22
        >Ja zawsze
        > lubiłam tych stonowanych. Którzy potrafią zapewnić, że On jest i
        > przychodzi za każdym razem.

        Msza odprawiona przez księdza-efekciarza jest tak samo ważna, jak przez tego
        stonowanego... On przychodzi. Nie oglądając się na osobę tego, który Go sprowadza.

        Z jednej strony tradycjonalizm, msza łacińska, wierni mało co mówią poza "amen"
        i "sed libera nos a malo". Z drugiej takie siupki.

        Z trzeciej... Do jasnej Porcjunkuli, święty Franciszek głosił kazanie kiwając
        się na desce! Głosił kazanie rozebrany do gaci!
        Jego uczeń, św. Maksymilian, stawał na głowie, żeby zaprząc do ewangelizacji
        najnowsze wynalazki techniki (jakie wtedy były...).

        Jedyna różnica jaką widzę to ta, że Franciszek swoich kazań nie głosił na Mszy
        świętej smile Może to o to chodzi...
        • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 22:16
          A o coz idzie. O te Msze sw. wlasnie.
          Nie mam nic przeciwko posludze kaznodziejskiej na placach i dachach
          domow - niech sobie wtedy nawet zongluja maczugami, jak to ma byc
          skuteczne.

          Pan Jezus sie na osobe nie oglada, to prawda. Ale wierni tak. A
          jednak, no, ani Liturgia Slowa nie polega na tym, ze to ksieze slowa
          sa ;-O, ani ona wazniejsza od Liturgii Eucharystycznej nie jest.

          No. A dzisiaj mi przeczytali z kartki, ale bardzo porzadnie,
          prostymi slowy, o usprawiedliwieniu i o lasce, z kompendium
          katechizmowego, i nawet wyjasnili, jaka to łaska habitualna jest ;-
          ))). I jakos nikt nie zasnal, a nawet, wydaje sie, jakby znaczna
          czesc audytorium slyszala rzeczy calkiem nowe...
          • minerwamcg Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.02.08, 00:37
            no, ani Liturgia Slowa nie polega na tym, ze to ksieze slowa
            > sa ;-

            Ba. Ale jednak (o czym bracia protestanci wiedzą i co głoszą otwarcie) kazanie
            też ma wielką moc. Nie jest ani najważniejsze, ani najistotniejsze, ani
            najbardziej potrzebne - ale w jakiś sposób też jest naj. Może można to nazwać
            największą siłą oddziaływania ludzkimi środkami? Bo inne środki są raczej Boże
            niż ludzkie.
            • kudyn Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.02.08, 15:38
              Otóż to. Problem jest również w metodzie, ale przede wszystkim w tym co się
              głosi. Nie wiem czy ja mam pecha, ale 90% kazań które słyszę, nic nie ma
              wspólnego ze Słowem Bożym. Inny problem, to na ile duszpasterze nim żyją. Bardzo
              adekwatne jest dzisiejsze pierwsze czytanie.
              • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.02.08, 15:46
                kudyn napisał:

                > Inny problem, to na ile duszpasterze nim żyją.

                O! Wlasnie. To jest problem do przeorania.

                Jakkolwiek czasem (rzadko) bywa tez tak, ze ta wiez ze Slowem Bozym
                jest, tylko sie jakos uzewnetrznia okropnie kulawo - i wtedy
                oczywiscie trening retoryczny moze pomoc. Natoamist zastapic tego,
                czego nie ma, to on nie jest w stanie...
    • nati1011 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 19:02
      ja po wczorajszym kazaniu proboszcza to zgadzam się i na czaszkę i
      na film o raku wink

      Prawda jest taka, że wielu księży klepie te kazania jakby czytali
      rozdzial książki o teologii okraszając ją jeszcze - np w przypadku
      naszego proboszcza - co trochę odwołaniami do materialnego obowiąku
      wspierania świątyni. W dodatku czytając swoje wypociny gorzej niż
      niejeden czwartoklasista.

      Kazanie to mimo wszystko nie wykład a tym bardziej nie czytanie
      referatu. Irytują mnie księża czytający - czesto w dodatku
      nieporadnie - tekst z kartki.

      A co do nowoczesnych środków przekazu - jak najbardziej za - w końcu
      skoro rozwija się technika to warto z niej korzystać. Wcześniej nie
      było - bo nie było laptopów, albo kosztowały majątek.

      Ale na początek warto, by te kazania podzielić - przynajmniej jeżeli
      można - np 3 msze "nowoczesne" i 3 tradycyjne. Żeby nie gorszyć
      tych "babć" rowerkami smile))
    • luccio1 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 11.02.08, 23:39
      Jeszcze w latach 70. kapelan Cmentarza Rakowickiego głosząc kazania w kaplicy
      cmentarnej (na jego Msze przychodziła spora część Al. Beliny-Prażmowskiego
      [wówczas Marchlewskiego], ulicy Kieleckiej, Olszańskiej, Chrobrego...) pomagał
      sobie rzutnikiem, którym wyświetlał slajdy (np. zdjęcia z Ziemi Świętej - jako
      ilustracja kazania gromiącego Żydów za znęcanie się nad Palestyńczykami).
    • isma I jeszcze o cudzej wlasnosci (intelektualnej) 12.02.08, 15:43
      A tu jest o czyms, co mnie wscieka mocno (choc artykul taki sobie,
      to zjawisko, istotnie, jest ;-((():


      "Polski ksiądz wygłasza około stu kazań i homilii w ciągu roku.
      Dając w nich świadectwo swojej wiary używa pięknych słów i
      sformułowań.

      Zdarza się jednak, że brakuje mu natchnienia i wtedy sięga po cudze
      słowa, które bez problemu może znaleźć w internecie. Niestety coraz
      częściej zdarzają się kradzieże treści... kazań.

      Wierni, którzy co tydzień i w święta uczestniczą we mszach świętych
      nie zastanawiają się zwykle, w jaki sposób ksiądz stojący na ambonie
      przygotowuje swoje homilie.

      Teoretycznie powinien on spędzać wiele godzin na przemyśleniach i
      formułowaniu zdań, które głęboko zapadną w pamięć wiernym. Wchodząc
      na ambonę daje świadectwo swojej wiary i porywa zgromadzonych w
      kościele. Jego słowa umacniają wiarę... Czy oby na pewno?

      Niestety za tymi słowami coraz częściej kryje się przestępstwo.
      Księża bez żadnych skrupułów, przy użyciu ogólnodostępnego
      internetu, korzystają z homilii wygłoszonych gdzieś, kiedyś, przez
      kogoś innego i podpisują swoim nazwiskiem!

      Ksiądz prof. dr hab. Wiesław Przyczyna postanowił poruszyć ten coraz
      bardziej widoczny problem w swojej książce "Ściągać czy nie ściągać?"

      - Ta publikacja to pierwszy etap zwrócenia uwagi księży i wiernych
      na słowa homilii i kazań - tłumaczył wczoraj w Poznaniu autor.

      - Chcielibyśmy, żeby wierni zwracali uwagę swoim księżom w
      parafiach, że ich słowa są dla nich interesujące bądź wręcz
      odwrotnie - dodaje.

      W jednym z polskich kościołów wierni wyśledzili z jakiej strony
      internetowej ich ksiądz czerpie inspiracje. Na kolejną mszę przyszli
      z wydrukowanymi tekstami cudzego kazania, które starannie rozłożyli
      w całym kościele.

      Aby nie dochodziło do takich sytuacji powstała książka adresowana
      głównie do tych, którzy homilie tworzą, ukazująca co jest
      prawidłowe, a czego należy unikać.

      Dopuszczalne jest korzystanie z cudzych tekstów, wzorowanie się na
      nich, cytowanie, ale wszystko pod warunkiem podania autora.

      - Uczciwością wobec słuchaczy byłoby powiedzenie, że w danym kazaniu
      ksiądz posługuje się cudzym tekstem - dodaje ksiądz Przyczyna. - W
      innych okolicznościach mówimy o fałszu w sytuacji głoszenia prawdy -
      dodaje.

      Jednak nie popadajmy w skrajności. Jeżeli w ciągu roku ksiądz
      przygotowuje około stu tekstów to nie można oczekiwać, by nie
      inspirował się cudzymi homiliami. Problem stanowią sytuacje, kiedy
      czyjeś słowa głosi się jako własne. Problem czystości sumienia nie
      jest jedynym, z jakim ksiądz "zapożyczający" cudze słowa musi się
      liczyć.

      - Utwór to rzecz najbardziej intymna. Ta książka powstała po to, by
      księża byli świadomi, jak korzystać z cudzych tekstów, aby nie łamać
      prawa autorskiego i prawa prasowego - wyjaśnia prof. dr Tomasz
      Naganowski, specjalista prawa prasowego i prawa własności
      intelektualnej, którego tekst na ten temat znalazł się w książce.

      Do tej pory nie zdarzyło się w Polsce, by jakiś ksiądz pozwał innego
      o naruszenie jego dóbr. Jeżeli do tego dojdzie i kradzież zostanie
      sądowo udowodniona, zgodnie z prawem autorskim na sprawcę zostanie
      nałożona kara pozbawienia wolności do trzech lat lub kara grzywny, w
      wysokości maksymalnej 720 tys. złotych!

      Aby unikać takich sytuacji, twórcy poradnika dla księży chcieliby,
      żeby w seminariach duchownych wprowadzono przedmioty z zakresu prawa
      autorskiego, gdzie młodzi księża dowiedzieliby się, że cudze teksty
      mogą być wsparciem, źródłem informacji i inspiracją do ich własnych
      homilii, a nie kopią zastępczą, z której można bezkarnie korzystać.

      Homilia to wystąpienie w czasie liturgii Mszy Świętej. Jej celem
      jest objaśnienie wybranego na dany dzień fragmentu Pisma Świętego.
      Homilista przepowiada Słowo Boże m.in. podczas niedzielnych mszy,
      pogrzebów i komunii.

      Kazanie ma miejsce poza liturgią, np. w trakcie różańca świętego,
      gorzkich żali. Kaznodzieja wygłasza przemowę, która ma za zadanie
      nauczać i przekazywać treści religijne. To rzecz odmienna od
      homilii.

      Elwira Trzcielińska

      Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl
      • kann2 Re: I jeszcze o cudzej wlasnosci (intelektualnej) 12.02.08, 15:58
        Na procesji Bożego Ciała w Krakowie jeden taki kardynał stale kiedyś
        ściągał! I nic mu sie nie stało, ba w rozmaitych rankingach na czele
        jest.
        • isma Re: I jeszcze o cudzej wlasnosci (intelektualnej) 12.02.08, 16:07
          Oj, no, zostawmy kardynala w spokoju. Czy katolik moze krytykowac
          biskupa?
          No i, wiesz - ja akurat wolalabym nie wchodzic w delikatna materie
          wlasnosci intelektualnej w odniesieniu do roboty speechwriterow ;-
          ))). Religia mi nie pozwala ;-P.
      • luccio1 Re: I jeszcze o cudzej wlasnosci (intelektualnej) 12.02.08, 17:31
        Omalże od kiedy istnieje druk, publikowano wzory kazaniowe - do wykorzystania
        przez księży.
        Sięgnięcie do takiego wydawnictwa było niegdyś taką samą ucieczką do "gotowca",
        jak dziś jest wejście do sieci.
    • a_weasley Wszystko ma swoje miejsce 13.02.08, 11:39
      Gdzieś jest granica pomiędzy ilustracją kazania, czyli nowoczesną wersją Biblia
      Pauperum, a zamienianiem mszy w show. Materiał graficzny z laptopa jest po
      jednej stronie granicy, rowerek po drugiej.
      Zauważmy przy tym, że strój, w jakim na mszy występuje katolicki duchowny,
      nadaje się do jakichkolwiek pokazów jak szpilki na Kasprowy i otrzymujemy
      niezamierzony efekt komiczny (o czym wie każdy, kto raz w życiu widział księdza
      w sutannie jadącego na rowerze).
    • mader1 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 13.02.08, 12:18
      Nie lubię takich kazań. Może dlatego, że laptop , komputer, różne
      rekwizyty towarzyszą nam od wielu lat,nie jestem ich spragniona wink
      Prezentacje robiłam na szkolenia, na szkoleniach takowym byłam
      poddawana, dzieciaki przygotowują je na szkolne lekcje, a różne
      obrazki i tekty z internetu służą mi do tłumaczenia różności
      dzieciom i mlodzieży wink)))
      Kazanie... chciałabym, by ono było spokojne, przekazywało treści w
      sposób daleki od łopatologicznego, wchodziło w głąb zagadnienia,
      zakładając juz jakąś , choćby postawową wiedzę... Najlepiej żeby
      pobudziło do myślenia, zainspirowało... albo choćby zatrzymało,
      kazało sie zastanowić, co dziś oznacza dla mnie tekst czytań.
      • kulinka3 Re: Tradycja i nowoczesnosc? 14.02.08, 19:19
        Dwa spostrzeżenia.
        Jeśli ksiądz głosi to,czym żyje nie sposób żeby nie poruszył słuchających ( no
        chyba,że wyjątkowy antytalent krasomówczywink).
        Te wszystkie gadżety to chyba brak wiary w to, że słowa Chrystusa i nauka
        kościoła są w stanie jeszcze kogoś tak normalnie poruszyć.Ja rozumiem
        wychodzenie do ludzi, różne formy duszpasterstwa( w moich czasach ks.Szpak w
        Przemyślu), ale msza to msza.Pozwólmy działać Panu i nie głupiejmy z tymi formami.
    • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 03.03.08, 11:35
      Plakac:

      Duchowni prześcigają się w pomysłach na kazania
      Ewa K. Czaczkowska 03-03-2008, ostatnia aktualizacja 03-03-2008 01:09
      Filmy, puszki z piwem, rower, broda Świętego Mikołaja – takich
      rekwizytów używają księża w czasie homilii

      Specjalistą od używania nowoczesnych form medialnych i rekwizytów w
      czasie kazań stał się krakowski ksiądz Jacek Stryczek z kościoła św.
      Józefa. Wczoraj w czasie rekolekcji dla młodzieży akademickiej po
      kościele potoczyły się monety. To był wstęp do wytłumaczenia
      przypowieści o miłosiernym ojcu.

      W Wielkim Poście ks. Stryczek rzucał już w kościele puszki z piwem,
      jeździł na rowerze terapeutycznym. Czasem puszcza fragment filmu
      jako wstęp do kazania.

      Ale filmy stosuje nie tylko on. Znany jest przypadek kapłana, który
      w czasie przeznaczonym na homilię włącza film z kazaniem innego
      duchownego. Słucha go razem z wiernymi, a po zakończeniu odprawia
      dalej mszę. O filmy na płycie DVD z kazaniami nietrudno, gdyż są już
      wydawnictwa, które specjalizują się w ich produkcji. W innym
      kościele w dzień św. Mikołaja w jego przebraniu pojawił się ksiądz
      celebrujący mszę.

      Rekwizyty, multimedia w czasie kazań to nowe zjawisko w polskim
      Kościele, znane natomiast doskonale na Zachodzie, szczególnie w
      Kościołach protestanckich.

      – Liturgia jest pełna znaków i symboli, dlaczego więc kazanie nie
      miałoby się także do nich odwoływać – mówi dr Monika Przybysz,
      specjalistka PR i zarządzania kryzysami w Kościele. – Kazanie ma
      wyjaśnić i przybliżyć słowo Boże, a wszelkie porównania, opowieści
      czy też użycie multimediów albo rekwizytów może w tym pomóc. Tym
      bardziej że zdolność percepcji współczesnego człowieka wynosi
      zaledwie trzy, cztery minuty.

      W opinii dr Przybysz elementy te mogą być używane tylko w kazaniach.
      Niedopuszczalne jest, by ksiądz przebrany za Świętego Mikołaja
      odprawiał mszę.

      Ks. dr Krzysztof Marcyński, wykładowca homiletyki w seminarium
      pallotynów w Ołtarzewie, dopuszcza wykorzystywanie nowoczesnych
      środków tylko w naukach rekolekcyjnych, poza mszą świętą.

      – Jestem przeciwny używaniu ich w czasie homilii, gdyż jest ona
      integralną częścią eucharystii. Homilia ma umożliwić spotkanie
      słuchaczy z Bogiem. Trzeba się więc pozbyć pośredników odciągających
      od tego spotkania – dodaje. – Przecież, gdy ludzie rozmawiają ze
      sobą o ważnych sprawach, to nie używają power pointa, tylko słowa.

      Nie wiadomo, czy nowe formy przekazu zdążą się w Polsce zadomowić.
      Watykan zapowiada bowiem położenie kresu „ekstrawagancjom” w czasie
      mszy. Niedawno sekretarz Kongregacji Kultu Bożego abp Ranjitha
      przypominał, że „msza to nie spektakl, lecz ofiara, dar i
      tajemnica”, i zapowiedział wprowadzenie większego rygoru w sposobach
      jej odprawiania. Ekspert tej kongregacji ks. prof. Edward McNamara
      powiedział, że taśmy i filmy nie mogą być używane jako substytuty
      homilii.

      masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.czaczkowska@rp.pl


      ks. Jacek Stryczek z kościoła św. Józefa w Krakowie

      Zaskakuje mnie podejrzliwość wobec stosowania nowoczesnych form
      medialnych w kazaniach. Opinia, że to jest tylko show. Jeśli ktoś
      chciałby ocenić moje kaznodziejstwo, powinien zobaczyć, jak wygląda
      cała msza św. i jakie są jej owoce. Obowiązkiem księży jest wyjść do
      ludzi. Jeżeli misjonarz jedzie do Afryki i uczy się tamtejszej
      kultury, to mnie też musi być stać na to, by nauczyć się kultury, w
      której funkcjonują dzisiaj ludzie. W reklamie wkłada się dużo
      pieniędzy i wysiłku, by poznać odbiorców po to, aby wysyłany do nich
      komunikat był skuteczny. My, księża, za mało myślimy o odbiorcach.
      Może dlatego 400 tys. osób w Polsce odchodzi co roku z Kościoła.
      Moje kaznodziejstwo poszło w tym kierunku, by odbiorca mógł usłyszeć
      o Bogu dzisiaj. Ludzie są teraz przyzwyczajeni do emocji, do
      szybkich zmian obrazu. Przekaz, który do nich kieruję, musi zawierać
      emocje, aby przykuć uwagę. Potem dopiero mogę wprowadzać w tajniki
      wiary. Wiem, że na msze, które odprawiam od lat, przychodzą ludzie,
      którzy do Kościoła przestali już chodzić.


      ks. prof. Wiesław Przyczyna, przewodniczący sekcji homiletów
      polskich

      Ludzie nie potrzebują w kościele kabaretu. Mają lepsze miejsca, by
      go oglądać, na przykład w telewizji, gdzie występują zawodowi
      kabareciarze. Do kościoła ludzie przychodzą po to, by wejść w pewne
      misterium spotkania z Bogiem obecnym w liturgii. Niepokoi mnie
      mentalność medialna duchownych. Księża chcą być skuteczni w świeckim
      rozumieniu tego słowa: zaszokować, zaciekawić, zobaczyć sukces.
      Ludzie, uczestnicząc w takim „medialnym show”, powiedzą: było
      fajnie, ciekawie, wreszcie się nie nudziliśmy. Przyjdą do kościoła
      po rozrywkę, ale przeżyć i doświadczeń misterium będą szukać w
      innych religiach albo ruchach. Jest to prosta droga do wyprowadzenia
      ludzi z Kościoła. Podobnie jak teraz w Polsce zachowywali się
      duchowni 30 lat temu na Zachodzie. Dziś mają puste kościoły.

      www.rp.pl/artykul/101069.html
      • anndelumester Re: Tradycja i nowoczesnosc? 03.03.08, 12:40
        <lol>
        ale... znam osoby ksiedzem S. zachwycone, wiec moze to jest tak, ze
        dla /do kazdego cos innego.
        • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 03.03.08, 13:06
          Nie przecze, ze takowe istnieja. Tez znam.
          Pytanie, czy we Mszy sw. chodzi o zachwyt nad Stryczkiem lub innym
          koloratkowym, czy tez moze o cos innego...?
          • anndelumester Re: Tradycja i nowoczesnosc? 03.03.08, 13:27
            smile) otoż pytanie to zadalam lata temu, gdy rzeczone kolezanki
            piały z zachwytu.

            Ale ja jestem nieobiektywna, bo ja sie zachwycam rzadko, a juz
            ludzmi to prawie w ogole.
            Natomiast faktem jest, ze przez zachwyt (cielecy - imo) ksiedzem
            szołmenem ktos tam sie odnalazl w KK - wiec metoda jakos działa.
            • kudyn Re: Tradycja i nowoczesnosc? 03.03.08, 15:00
              I tu mam mieszane uczucia. Sam byłem świadkiem, jak ksiądz na kazaniu doniczką
              rzucał, a kościelny pokornie czy potulnie zbierał skorupki. Nie miało to nic z
              popisów czy kabaretu, było wymowne, trafne i myślę że skuteczne.
              Znam również przypadki osób, które zaczęły praktykować pod wpływem osobowości
              księdza. Problem pojawił się gdy księdza zmienili.
              Cały czas mam wrażenie, że problem nie leży w metodach, ale tym co jest między
              księdzem a Bogiem. Tego zaś przepisy nie rozwiążą.
    • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.03.08, 09:27
      Ha. No wiec okazuje sie, ze z tym mowieniem, to nie jest prosto.
      Chadzamy ze slubnym na rekolekcje. Tzn. osobno (!!!) chadzamy, bo
      (m.in.) dziecko chore.

      Slubny mianowicie korzysta z oferty parafialnej, gdzie obowiazuje
      poetyka a'la Stryczek. Wczoraj w ramach homilii odtworzono z tasmy
      muzyke goralska, a Lud Bozy sluchal w zachwycie. Slubny nie potrafi
      wyjasnic zwiazku wysluchanej kilkuminutowej audycji folklorystycznej
      z kilkuminutowa nauka energicznego ojca oblata z importu, ktora
      kolejno w ramach owego kazania (na Mszy sw., zeby jasnosc byla)
      nastapila ;-O.

      Ja z kolei kursuje tradycyjnie do kolegiaty akademickiej, udajac
      studentke ;-P. No, biskup (z importu). Profesor. Filozof. Yyyyy,
      yyyyy. Yyyyy. 70 procent wczorajszego kazania stanowily cytaty z
      Pisma sw., niekoniecznie zreszta z czytan dnia. Dowiedzielismy sie
      tez, co sie mowi podczas Mszy sw. przed Podniesieniem i po
      Podniesieniu (zebysmy wiedzieli, co odpowiadac, jak juz do tego
      Podniesienia w ramach wlasnie sprawowanej liturgii dojdzie ;-O).
      Yyyyyy.

      No, ale na szczescie ma tez Kosciol rozne inne dobra w swym skarbcu.
      Na szczescie wink)).
      • anndelumester Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.03.08, 12:14
        > Ja z kolei kursuje tradycyjnie do kolegiaty akademickiej, udajac
        > studentke ;-P. No, biskup (z importu). Profesor. Filozof. Yyyyy,
        > yyyyy. Yyyyy. 70 procent wczorajszego kazania stanowily cytaty z
        > Pisma sw., niekoniecznie zreszta z czytan dnia. Dowiedzielismy sie
        > tez, co sie mowi podczas Mszy sw. przed Podniesieniem i po
        > Podniesieniu (zebysmy wiedzieli, co odpowiadac, jak juz do tego
        > Podniesienia w ramach wlasnie sprawowanej liturgii dojdzie ;-O).
        > Yyyyyy.
        A tu sie nie dziwie.

        Repeitio est mater studiorum oraz uczyć się, uczyć i jeszcze raz się
        uczyć smile)
        • isma Re: Tradycja i nowoczesnosc? 12.03.08, 12:22
          Takie mniej wiecej odnioslam wrazenie. Ze jak zacy sredniowieczni
          wpruwamy na pamiec perykopy, a ze ksiega towar luksusowy (nie smiem
          powiedziec, ze zakazany) - to musimy przez uszy wink)).

          Zeby bylo smieszniej, biskup sie zawodowo specjalizuje w filozofii
          dialogu ;-O.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja