nati1011
11.02.08, 22:00
wiecie co trzęsie mnie. Jak posłowie uchwalali różne bzdurne ulgi i
odliczenia to jakoś nikt nie protestował. Jak w końcu w ubiegłym
roku zaczęło być trochę normalnie - tzn, że rodziny z dziećmi płacą
mniejsze podatki (jak w większośći cywilizowanych państw) - to nagle
okazało się, że z tego powodu wali się gospodarka. Ciągle na coś
brakuje. Czytałam już o tylu fantastycznych rzeczach, które nasze
państwo by dokonało, gdyby nie te nasze dzieci....
Teraz przez nasze dzieci padną - podobno - organizacjie pozarządowe.
Przepraszam bardzo - ulga podatkowa na dzieci to nie jest żaden
prezent ani łaska od państwa! To znaczy, ze państwo zedrze ze mnie
tylko kilka procent mniejszy haracz. Z mojej cieżkiej pracy. To po
prostu uwzględnienie każdej osoby w rodzinie, której i tak nie da
się utrzymać za 100 zł miesięcznie. Poprzednią wersję tej ulgi - 10
zl miesięcznie - odebrałam osobiście jak policzek. To było po prostu
poniżające.
I tak zupełnie po temacie - ministerstwo oświaty chce wcielić do
szkół 5 latki. Bo podobno za mało dzieci chodzi do przedszkola. To
może pan minister najpierw obniży opłaty w tych publicznych
przedszkolach. Ja za zupełnie gminne- publiczne przedszkole płace
prawie 350 zł miesięcznie.
Miałam genialny plan. Chciałam iść na wychowawczy - żeby nie wracać
na pełen etat, tylko dorobić sobie parę złotych w domu. W końcu
byłam na legalnym urlopie, nawet państwo płaciło za mnie składki na
zus. Niestety okazało się, ze jeżeli zarobię choć 100 zł miesięcznie
to muszę to wszystko ozusować. Obowiązkowa składka zus - prawie 800
zł. To ilez trzeba zarobić by sam zus utrzymać? Dlaczego kobiety
siedzące w domu z dziećmi nie moga legalnie dorobić paru zł do
domowego budzetu? Mnie z obliczeń wyszło, zę najbardziej opłacałoby
mi się zwolnić z firmy i zgłosić po zasiłki do gminy. Dostałabym 2
razy tyle co mogłam dorobić. A jakbym jeszcze rozwiodła sie z
mężem.... Ale chyba nie o to tak naprawdę chodzi.
Przepraszam, ale musiałam to w końcu wyrzucić.