nadstawianie drugiego policzka

14.02.08, 04:41
W ramach swoich prywatnych refleksji na temat pokory, dumy itp. byłabym
wdzięczna za podzielenie się swoimi przemyśleniami. Pismo święte znam niezbyt
dokładnie, ale akurat przytoczone w nazwie mojego postu słowa Jezusa są bardzo
znane. Przyznam, że mam problem z interpretacją tego nakazu, zwłaszcza w
kontekście swoich osobistych cech. Często bywam nieasertywna, tzn. nie
potrafię od razu odparować niesprawiedliwych zarzutów i "nadstawianie drugiego
policzka" kojarzy mi się bardzo źle, nie rozumiem pożytku płynącego z takiej
postawy.

Podobnie jest ze słowami Jezusa wypowiedzianymi podczas drogi na Golgotę:
"Boże, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Rozumiem, że Chrystus jest dla
nas przykładem. Ale o ile logiczne jest dla mnie "i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", to nie rozumiem dlaczego mamy się
nie bronić przed czyimś krzywdzącym i niesprawiedliwym zachowaniem. Często
ludzie zachowują się źle, kiedy wiedzą, że sobie na to mogą pozwolić, a kiedy
się ich zawstydzi, to przestają. Na ile mamy lekceważyć własne cierpienie
spowodowane cudzą postawą, skoro kochać bliźnich mamy tak samo jak ale chyba
też i nie więcej niż siebie samych.
    • twoj_aniol_stroz Re: nadstawianie drugiego policzka 14.02.08, 08:55
      Bo to jest tak, że czasem człowiek krzywdzi innego wcale nie
      dlatego, że jest taki wredny, czasem jest to wołanie o pomoc, po
      którą tak trudno wyciagnąć rękę. Czasem jest to brak wiedzy, brak
      świadomości, że ranimy drugiego człowieka - taki rodzaj uczuciowej
      ślepoty. Niestety dość czesto takie ciosy na oślep są także efektem
      ogromnych zranień w przeszłości, czlowiek najpierw zamyka się w
      sobie i nie umie wyciagnąć ręki po pomoc a w następnym etapie
      zaczyna rozdawać razy na oślep, byle jak najwiecej ludzi zranić,
      odpędzić, na końcu wali świadomie w najczulsze punkty przeciwnika,
      byle bolało najmocniej. Niestety najczęściej jest tak, że ludzie
      wstrętni, raniący innych, bezduszni są po prostu bardzo samotni
      (czemu się nie dziwię), poranieni i bezradni w swojej wściekłości.
      Jak patrzę na moją krzywdę właśnie przez taki pryzmat to jakoś
      odechciewa mi się rąbnąć delikwenta tak żeby się nogami nakrył.
    • mama_kasia Re: nadstawianie drugiego policzka 14.02.08, 09:56
      Wczoraj mieliśmy we wspólnocie spotkanie (Liturgia Słowa) na
      temat piątego przykazania. Było tez o obronie koniecznej, o
      oddawaniu życia, o ewangelii i teologii moralnej wink
      I z tego, co zrozumiałam. Jest ewangelia i przykład jak najbardziej
      dla nas do zrealizowania z Bożą pomocą. Ale nie jesteśmy
      jednak zobowiązani do ofiarowania swojego życia za kogoś. To
      jest heroizm, jak najbardziej możliwy, ale jednak heroizm.
      Grzechu nie popełniamy, gdy życia nie oddamy.
      Nie wiem teraz, czy tak bezpośrednio można odnieść do Twoich
      wątpliwości, bo jednak są mniejszej rangi wink
      Przebaczyć, bo nie wiedzą, co czynią - tak, ale to nie jest
      takie proste. Do takiej postawy się dorasta.
    • mader1 Re: nadstawianie drugiego policzka 14.02.08, 13:49
      Arcybiskup Palermo Pappalardo opowiadał,że był pewnego razu
      świadkiem następującej sceny na szosie : jeden z jego proboszczów
      został zatrzymany i ostro zganiony przez któregoś z dzielnicowych
      szefów mafii.
      -Czego też uczy ksiądz mojego syna na katechezie ? Ma nadstawiać
      drugi policzek, kiedy zostanie spoliczkowany ?
      - No cóż - odparł zbity z tropu ksiądz - tak napisano w Ewangelii.
      - Tak ? No to proszę. - I wymierzył księdzu policzek. A potem
      jeszcze drugi.
      Po chwili kapłan ochłonął, odpłacił się tamtemu pięknym za nadobne,
      dorzucając parę stosownych cytatów :
      - " Odmierzą wam taką miarą, jaką wy mierzycie", " Dawajcie, a
      będzie wam dane"
      Osoba towarzysząca kardynałowi, w trosce o spokój eminencji,
      odciągnęła go za ramię, szepcząc konfidencjonalnym tonem :
      - To nic takiego, eminencjo. Próbują po prostu uzgodnić sposób
      interpretacji Pisma Świętego..."
      to z ksiązeczki G. Bedeti " Radość niedoskonała"

      A tak na poważnie.... Myślę, że ten cytat trzeba rozpatrywać, mając
      na uwadze, jak wyglądają uczynki miłosierne wobec ciała i duszy -
      ktore dopiero co pracowicie wypisała Minerwa. Czasem nie można
      pozwolić się uderzyć - na przykład dziecku, prawda ? Czasem
      pozwolenie na poniżanie siebie, powoduje wiele złych skutków - na
      przyklad w rodzinie.Nieumiejętnych trzeba pouczyć, a grzeszących
      napomnieć. Ale jednocześnie, pamiętając o pokorze i łagodności,
      warto zamiast zaczynać wojnę i nawzajem oddawać sobie ciosy,
      przemilczeć, uspokoić się, przebaczyć.Oddalić się, pozostawić komuś
      czas na refleksję.
Pełna wersja