Muszę to napisać...

14.02.08, 13:56
Lubię Was smile Nie mogę się powstrzymać smile
Jest to głupiutkie święto u nas ( w Polsce) już parę lat.
Przyzwyczailiście się trochę ?
( już zabieram się za przerwane sprzątanie - teściowa będzie o 17.oo
a tu jeszcze mnóstwo pracy . O...o... dzieci talerzyk stłukły
jeszcze...)
    • isma Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 13:59
      Powstrzymywac sie! Pokutowac! Wieki Post jest!
      A poowaznie, to... tez Was lubie (chociaz w moim wykonaniu jest to
      uczucie... eeee... szorstkie wink)).

      Mader! Porzadek to wrog zwierzadek, pamietaj.
      • pawlinka Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 14:16
        I vice wersalsmile)) Walentynki Wy moje!

        Mader, moja mama jest obecnie po zabiegu na kolano. KIedy, jeszcze
        nieco oszołomiona po znieczuleniu, wyszła na korytarz, zobaczyła
        swojego zięcia, a mojego męża. Zachichotała (efekt pewnie
        znieczulenia) i opowiedziała dowcip:
        Zięć wraca wściekły ze szpitala, w którym leży jego teściowa. Mówi
        do żony:
        - Twoja mama przyjeżdża do nas, szykuj się!
        - Ależ co ty mówisz! Ona jest umierająca!
        - Nie wiem, co ci powiedział lekarz, mnie dziś powiedział, żebym
        przygotował się na najgorsze.

        Maderku, nie odbierz tego źle, proszę, to tylko dowcip.
        • mader1 :))))) b/t 14.02.08, 14:28
      • mader1 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 14:25
        > Mader! Porzadek to wrog zwierzadek, pamietaj.

        Tak, tak wink
        Jedno się z powodu tego głupiego talerzyka rozpłakało sad(, bo
        siostra zapytała " Coś ty zrobił ?". Czynności matki - odsunięcie
        dzieci w samych skarpetkach od miejsca zagrożenia z jednoczesnymi
        uspakajającymi pomrukami ( pies - inteligentna rasa- sam się kapnął
        i obserwował spod stołu), zbieranie okruchów, podczas gdy chętna do
        pomocy Najstarsza biega w poszukiwaniu kapci, znalezienie wolnego
        gniazka do podłączenia odkurzacza, nieprzerwane wydawanie
        uspokajających pomruków w zwiazku z nasilającym się w tle
        zawodzeniem Jednego, odłączenie w desperacji komputera od prądu,
        zebranie pyłku szklanego, powitanie Najstarszej biegnącej w
        spadających kapciach, zlecienie jej odstawienia odkurzacza i ...
        nareszcie... nareszcie... utulenie Jednego w matczynych ramionach
        wraz z czułym zapewnieniem, że pytanie Średniej ( pamiętacie- "Coś
        ty zrobił ?") nie wynikało z chęci potępienia, a jedynie
        rozczarowania, że wynikla nieprzewidziana okoliczność
        kuchenna smile)))) Bilans : brak ofiar.
        Idę pod prysznic. Ostatecznie jest dzień zakochanych i mój mąż może
        paść, gdy wejdzie w teściową i zastanie mnie spoconą, czerwoną ,
        rozczochraną ze scierą w ręce.... Nie, nie, pachnąca i czyściutka
        będę kończyć jakieś jedzonko na przywitanie.....
    • marzek2 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 14:20
      Mnie się spodobała sugestia u najstarszej w szkole, żeby potraktować to "święto"
      jako dzień miłych słów i dobrych życzeń. Jak tak - to dlaczego nie w sumie?
      W związku z tym dzieci otrzymały coś słodkiego rano od rodziców, a rodzice coś
      namalowanego z serduszkami od dzieci. I wszyscy są zadowolenismile
      • mader1 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 14:26
        O ! Kochana Marzek jest !
    • nati1011 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 14:28
      Ja tez Was lubię - nie tylko w walentynki smile))

      Święto jak swięto, mnie denerwuje kiczowatość eksponatów. Jak w
      każdym sklepie widzę te serduszka, to zaczyna mnie już mdlić. smile))


      Spodobał mi się ala walentynkowy pomysł na półkoloniach u dzieciaków
      w parafii. Zamiast walentynek siostra urządziła pocztę dobrych słów.
      Kazde dziecko miało napisać coś miłego do kolegów i wrzucić do ich
      skrzynek.
    • mama_kasia Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 15:09
      Święta raczej nie świętuję, ale że Was lubię, to
      Wam napiszę, że Was lubię smile
    • minerwamcg Też Was lubię... 14.02.08, 17:27
      ...ale chyba nie na tyle, żeby Wam oszczędzić kłapouchej refleksji smile))

      Marudy marudzą, że nie lubią Walentynek, bo się im nie podoba takie okazywanie
      uczuć od święta. Bo uczucia trzeba okazywać codziennie. I od razu ich codzienne
      uczucia windują się w górę i zawisają nad wszystkimi innymi, "świątecznymi", a
      oni sami awansują do roli aniołów podających współmałżonkom śniadanie do łóżka
      nie tylko w imieniny i rocznicę ślubu, ale w każdy świątekpiątek. I w ogóle to
      my panie dzieju płytko, okazjonalnie, a oni głęboko, codziennie, w ukryciu
      swojej izdebki.
      Tymczasem diabła tam. To trzeba na codzień i od święta, na czczo i po jedzeniu,
      piechotą na koniu, na wieki i po szkocku. Nawet w okazywaniu sobie miłości
      potrzebne są dni powszednie i święta - żeby wtedy tak, a wtedy siak. Żeby tu
      ciepły sweter i kubek herbaty, a tam suknię z tafty i wino. Bo inaczej sweter
      spowszednieje jak sweter a herbata wystygnie.
      • kulinka3 Re: A ja Was nie lubię 14.02.08, 19:26
        ja bez Was żyć nie mogę i wytrzymałam tylko 5 dni odwyku bez wwwwink))
        Uściski i serdeczności dla wszystkich.
      • mader1 :) 14.02.08, 21:10
        nie dość, że Cię lubię, jeszcze dobrze piszesz smile
    • warszawianka51 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 20:02
      No to ja w tej kiczowatej konwencji - całuski, cukiereczki,
      ciasteczka dla wszystkich smile
      Jasne, że Was lubię - inaczej by mnie tu nie było smile
    • ese1 Re: Muszę to napisać... 14.02.08, 20:12
      takie rzeczy warto pisac czesciejsmile ale przeczytac dzis tez jest milo
      tez cie lubimysmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja