Czy są tu mamy trójki dzieci?

17.02.08, 20:26
Dziecko, to cud Boży
mam już 2 cuda w domku - córeczkę lat 10 i synka lat 3

Chciałaby mieć jeszcze jedno dziecko, chciałabym nawet , ale boję
się strasznie się boję,
-czy poradzimy sobie z trójką dzieci w 2 pokojowym mieszkaniu?
-czy finasowo damy sobie radę?
-czy nie będzie za ciężko?

Nie wiem , mam dylemat z jednej strony chciałabym z z drugiej mam
dylemat, nie wiem jak to jest z trójką dzieci, mam nadzieję ,że są
tu mamy z trójką dzieci i napiszą mi jak to jest mieć troje i więcej
dzieci.

pozdawiam
    • nowa_na_forum Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 17.02.08, 20:52
      Podziwiam matki wielu dzieci. Sama mam jedno a drugie niebawem. Wiem od kolezanek, ze dwojka dzieci to nie przelewki, ale trojka? Ja bym rady nie dala. No chyba ze zostac "kra domowa", ale na to za nic w swiecie sie nie zgodze. Trojka dzieci w 2 pokojach to nie jest chyba najlepszy pomysl. Zwlaszcza jak roznica wieku jest 10 lat! Mloda panna niedlugo bedzie potrzebowala jakiejs prywatnosci czy chocby spokoju przy odrabianiu lekcji, a w takim mieszkaniu i z tyloma osobami jakos tego nie widze. No a na wakacje to trzeba chyba vana miec, zeby pojechac. Moj maz ma jakies klopoty z kregoslupem i nie moze dzwigac za bardzo, a ja sobie nie wyobrazam siebie w roli tragarza. Na dzieci trzeba miec warunki niestety. Ja wiem, ze pieniadze to nie wszystko, ale jednak dzieci pochlaniaja ogromne sumy, tym bardziej jak sa chorowite (teraz w okresie grypowym potrafiw wydawac 200 zl tygodniowo na lekarzy i lekarstwa!).

      A w ogole to przepraszam ze pisze skoro sama mam jedno dziecko, ale ostatnio rozmawialam o tym z kolezanka, ktorej wlasnie urodzilo sie trzecie i widze ze ma naprawde ciezko. Tyle ze mieszka w 150 m domku pod Warszawa, a nie w dwoch pokojach - specjalnie zamienila mieszkanie, wlasnie 2pokojowe w Warszawie, na domek zeby miec gdzie chowac swoje pociechy.

      Pozdrawiam i zycze roztropnej decyzji
      • nati1011 Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 17.02.08, 21:09
        Moja ciotka wychowąła 5 dzieci w 3 pokojach. Róznica mniędzy
        najstarszym a najmłodszym wynosiła 18 lat. Pracował tylko wójek, ona
        czasem dorywczo.

        Chceić to móc.

        Jak zaszłam w 1 ciążę mieliśmy na glowie kredyt mieszkaniowy. A jak
        byłam w 3 miesiącu to maż stracił pracę. Ja też nie miałam gdzie
        wracać. Ale wszystko sie poukładało. Wróciłam do pracy zamieniliśmy
        mieszkanie na wieksze i zdecydowaliśmy się na 2 dziecko. W czasie 2
        ciazy tez było rożnie. Ale znów po icąży jest mi lepiej jak przed.
        Moje też mają sporą roznicę. 10 i 3 lata. Mieszkają razem w 1
        pokoju.

        Ja wogole obserwuję, ze z każdym dzieckiem poprawiały sie nam
        warunki finansowe. A na dzieci wydajemy naprawdę dużo pieniedzy -
        ostatnio bardzo chorują. Ale jak mówił mi zawsze mój mąż jak sie
        zamartwiałam, że nie starczy nam kasy - czy chodziłaś kiedyś głodna?
        (a podobno to ja jestem wierząca wink))

        I przestałam się martwić. Też mi się marzy 3 dzidziuś. Mnie jednak
        zdrowie nie pozwala. A na wakacje wystarczy kombi. smile))
    • trolka72 Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 17.02.08, 21:42
      Mam trójkę dzieci Na pewno jest trudniej, bardziej obciążająco
      czasowo i finansowo. Na pewno jest emocjonalnie lżej (mnie, nie wiem
      jak innym), weselej, fajniej. Wydaje mi sie, że tego nie można
      polecic lub nie-każdy czuje, jak dla niego będzie lepiej. Żeby
      zaprzeczyć sama sobie smile- ja np. czułam że nadaję się na dwoje
      dzieci, trzeciego nie planowaliśmy. I co? I nie dość, ze kochamy go
      jak wariaci (i my i starsze siostry), to w ogóle jakoś szczęśliwiej
      jestsmile(choć naprawdę przedtem też nie narzekałam). Bardzo sie cieszę
      z mojej rodziny i wiem, ze jest skrojona prosto dla mniesmileCo do obaw
      i finansó- nie wiem jak to jest, bo nawet planujac dzieci nigdy tego
      aspektu nie brałam pod uwagę (nawet planując pierwsze dziecko, kiedy
      patrząc teraz z perspektywy to było cienko), ja w ogóle jakaś
      niefrasobliwa jestemsmile
    • olicaja Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 17.02.08, 22:19
      Mam trzy Córeczki.U mnie różnica wieku jest niewielka,bo rodziły się co dwa lata.
      Dzieci są planowane i czekane.Są naszą radością,szczęściem.
      Nie mamy dużego mieszkania,nie jesteśmy bogaci.Nie mamy dużego samochodu.Nigdy
      tak bardzo nie brałam pod uwagę tej strony materialnej w planowaniu dzieci.
      Pochodzę z wielodzietnej rodziny (5 dzieci) i żyliśmy zawsze z miesiąca na
      miesiąc.Miałam wszystko co mi trzeba było na co dzień,ale najbardziej cenię
      sobie miłośc rodziców,rodzeństwa a także wiarę i ogromne zaufanie do Boga."Jeśli
      Bóg daje dzieci,daje też na dzieci" i tego doświadczałam w domu
      rodzinnym.Doświadczam też i teraz.
      Praca,pieniądze to nie do końca od nas zależy.Teraz tak łatwo stracic źródło
      utrzymania.Też tego doświadczyłam.Gdy rodziłam dwie starsze Córcie,to za każdym
      razem nie przedłużano mi umowy o pracę i musiałam potem szukac nowej.I za każdym
      razem znalazłam.
      Trudno coś radzic,każde dziecko jest inne.
      Miałam w ciąży z trzecią Córcią dużo obaw jak sobie poradzę,bo starsze to też
      maluchy jeszcze.I niepotrzebnie się bałam.
      Najmłodsza jest bardzo spokojnym dzieckiem.Dużo bawi się sama.
      Sama usypia w łóżeczku.Jest bardzo pogodna,spokojna,mało absorbująca,w
      porównaniu do starszych gdy były w Jej wieku.
      Obserwując moje dzieci widzę,że w takiej wielodzietnej rodzinie dzieci stają się
      mniej egoistyczne,muszą się liczyc z potrzebami rodzeństwa.Nie wszystko dostaną
      już,natychmiast.Muszą się dzielic.
      Przepraszc,wybaczac.To dobra szkoła życia.
      Gdy różnica jest większa,jak w moim rodzinnym domu,jest łatwiej.Można liczyc na
      pomoc starszych dzieci w opiece nad młodszym.
      Nie trzeba się bac rodzic dzieci.Myślę,że mimo trudu jest to ogromny
      dar-macierzyństwo.Dla mnie bardzo cenny.
      Również nie chcę rezygnowac zupełnie z pracy zawodowej.Na razie mam
      wychowawczy,ale myślę,że wrócę do pracy jak dzieci troszkę podrosną.
      Moja Mama też nie była kurą domową.Pracowała i dała nam miłośc i tyle uwagi ile
      potrzebowaliśmy.Nauczyłam się,że świat nie kręci się tylko wokół mnie.W domu
      nauczyłam się kochac i poświęcac coś dla tych,których kocham.
      Cieszę się,że urodziłam każdą z Nich i nie zamykamy się z Mężem na
      życie.Myślę,że będziemy miec jeszcze dzieci jeśli tak rozeznamy.
      • verdana Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 17.02.08, 22:44
        Ja mam rtójkę - i to wlasnie ze sporą róznicą - miedzy najstarszym,
        a najmłodszym 11 lat, miedzy córka a najmłodszym - 8.
        Nie zdecydowalabym sie na trzecie dziecko w dwoch pokojach...
        Owszem, oczywiscie ze można w jednym pokoju umiescić nawet piatke,
        ale odbywa sie to kosztem starszych, a już 11-latka w pokoju z
        niemowleciem - na pewno. Mam znajoma z siodemka dzieci w trzech
        pokojach. Nie da się ukryć - wszyscy chłopcy (4) mieliklopoty z
        nauką, zeden nie skonczył studiow - a to lekarska rodzina, rodzicom
        bardzo zależalo.
        Ja mysle, ze trójka czy nawet więcej dzieci jest super - ale pod
        warunkiem, ze te starsze nie staracą za duzo na pojawieniu sie
        mlodszych. jesli wymaga to od nich - a nie od rodziców - zbyt wiele
        wyrzeczeń - to chyba to nie o to chodzi. Dzielenie się to
        rzeczywiscie dobra podstawa na przyszlość - ale jesli to już
        dzielenie się niezbędnymi rzeczami, a przede wszystkim utrata
        własnej przestrzeni zyciowej (13-latek w pokoju z roczniakiem czy
        dwulatkiem nie może glośniej sie odezwać, gdy dziecko śpi, słuchać
        wieczorem muzyki, spokojnie odrabiać lekcji, a jego rzeczy sa w
        niebezpieczeństwie - i niec mu tego nie wynagradza, bo maluch
        tozadne towarzystwo ) to może spowodować efekt przeciwny.
        No i ja nie jestem "mamą domową" - pracowalam caly czas, nie mialam
        nawet wychowawczego. Ale mam specyficzna pracę. I rzeczywiscie - z
        kazdym dzieckiem bralam jeden dodatkowy etat, albo chałturę - tak,
        buy warunki życia się specjalnie nie pogorszyły.
    • mama_kasia Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 18.02.08, 09:15
      My mamy trójkę (co cztery lata). Dzieci nasze były oczekiwane.
      Mąż u nas sam zarobkowo pracuje. Nie mamy dużych wymagań smile
      Dla mnie ta trójka to tak naturalne, że trudno cokolwiek napisać smile
      Ale wiesz co, dam Ci namiar na forum Joli, która u nas czasami
      pisze. Ona ma 6 dzieci smile Są tam ludzie z 2, 3, 5, a i 7 dzieci smile
      wielodzietni.net/
      • ula27121 Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 18.02.08, 11:47
        No ja mam dwoje na razie. Mamy trochę większe mieszkanie ale jeszcze dwoje
        chciałabym w nim umieścićsmile
        Przyznam, że mam doświadczenia podobne do jednej z pań, która pisała przede mną.
        Jak przychodzi czas znajduje się rada. Wiem, że ileś osób powie o
        nieroztropności, ale nie miałabym jeszcze w ogóle dzieci gdybym chciała brać pod
        uwagę warunki mieszkaniowe, finansowe...
        Jednak nie wiem czy można komuś doradzić lub odradzić posiadanie dziecka (
        pierwszego czy piątegosmile). Na pewno nigdy nie odważyłabym się odradzać.
        Bardzo pozdrawiam i życzę trafnych decyzjismile
    • mader1 Re: Czy są tu mamy trójki dzieci? 18.02.08, 14:13
      smile Witaj smile
      U nas jest trójka w dużych odstępach - to z powodu mojego zdrowia
      były między nimi takie przerwy smile
      Najstarsza ma 18 lat prawie, więc od 18 lat trwa nasza przygoda z
      dziećmi. Najmniej racjonalnie , jeżeli chodzi o miejsce do
      mieszkania, rodziła się Najstarsza - mielismy do dyspozycji pokój z
      wnęką w mieszkaniu do remontu. Potem już było lepiej smile
      Teraz, choć pokoje są cztery, dwie dziewczynki mieszkają w jednym.
      Co do pieniędzy...teraz jest znowu dobrze, choć nie pracuję.
      W ciągu 20 lat małżeństwa przeżywaliśmy różne okresy - i ja sama,
      jedyna pracowałąm, i pracowaliśmy razem i ja nie pracowalam
      zawodowo... Mieliśmy też różne okresy sytuacji materialnej - mam
      wrażenie, że choć momenty upadków były bolesne, były dla nas
      kształcące i w jakiś sposób kształtowaly pozytywnie nasze dzieci -
      widziały, że trzeba w takich chwilach się wspierać, doświadczały, że
      nie na wszystko je stać - i to wcale nie oznacza, że w przyszłosci
      będzie tak samo .....
      To wszystko zalezy od Was - czy mobilizujecie się w takich
      sytuacjach? Czy nie poddajecie się zbyt łatwo ? Osoby, które piszą
      tu, że nie zastanawiały się racjonalnie nad posiadaniem następnego
      dziecka, zapewne w przypadku jego urodzenia, mobilizowały się mocno.
      Zapewne " kątem oka" ( choć trudno napisać, że racjonalnie, bo nie
      pisali na kartce " za i przeciw") widziały gdzieś ukryte rezerwy.
      Zalezy jakie to mieszkanie, czy po jakimś czasie będziecie mogli
      zdobyć się na większe - zamieniając, dobudowując, przebudowując ,
      dokupując....
      Znam wspaniałą rodzinę z 6 dzieci, mieszkali jakiś czas w 2
      pokojowym mieszkaniu .
      Hmmm... doświadczenie jest takie, że przez pierwszy rok dziecko i
      tak w mieszkaniu dwupokojowym będzie w pokoju z Wami - chyba ? Więc
      głównie Wy wtedy odczujecie dyskomfort... W małym mieszkaniu i tak
      starsze dzieci będą w pobliżu - pod ręką - co dla osoby nerwowej
      może być mocno męczące z powodu natężenia hałasu i wielu bodźcow
      dobiegających od walczących o uwagę pociech, ale da się przeżyć, jak
      wiem z opowiadań.
      Tak jak Kasia myślę, że nie można komuś doradzić czy odradzic
      posiadania dziecka - decyzja musi być Wasza, bo Wy bedziecie
      dźwigali Jej ciężar.
      • nati1011 warunki lokalowe 18.02.08, 14:48
        znam rodzinę, która przez długi czas mieszkała w nst sposób.
        Malutkie 3 pokojowe mieszkanie ok 45 m2.
        W jednym pokoju (9m2) rodzice z najmłodszą córką - nastolatką
        w 2 pokoju (12 m2)córka z meżem i 3 dzieci
        w 3 pokoju (9m2)córka z mężem i 3 dzieci.

        Jak na noc rozłożyli łóżka, to stoliki trzeba było do przedpokoju
        wystawiać. Wiele lat tak mieszkali - zgodnie. Ostatnio się
        rozgęściło. Jedna rodzina się wyprowadziła. smile))
        • nowa_na_forum straszne 18.02.08, 16:42
          Mnie to sie w glowie nie miesci, ze tak mozna zyc. Jak sardynki w puszce, to juz wiezniowie maja chyba wiecej m2 na glowe!

          Ja znalam rodzine (2+2), ktora mieszkala w kawalerce 25m2. Rozluznilo im sie dopiero jak dzieci poszly do pracy/na studia. Ciezko im bylo, jakos zyli, nie pozabijali sie, ale narzekali na swoj los. Bo o ile malemu dziecku jest wszystko jedno, to dziecko w wieku szkolnym i dalej, mlodzienczym, zdecydowanie potrzebuje przestrzeni. Nie mozna chowac dzieci w klatkach. Moim zdaniem to egoizm i brak odpowiedzialnosci.
          • nati1011 Re: straszne 18.02.08, 16:46
            zapewniam cię, ze ci ludzie nie narzekali na swój los. Na pewno
            bywało ciężko. Ale na codzień bardzo życzliwi i uśmiechnięci. Dzieci
            grzeczne i dobrze wychowane. Powierzchnia lokalu to naprawde nie
            wszystko. Można być bardzo nieszczęśliwym w wielkim pustym domu smile))
            • ula27121 Re: straszne 18.02.08, 16:58
              A mi się wydaje, że żadne dziecko nie powie, że wolałoby się nie urodzić bo ma
              mało miejsca w mieszkaniu.
              • verdana Re: straszne 18.02.08, 17:12
                E, bez przesady - nie ma co walczyć o prawa dzieci niepoczętych.
                Natomiast znam kilkoro dzieci, ktore wprost mi mowią, ze wolałlyby,
                aby ich rodzeństwo się nie urodziło....
                • ula27121 Re: straszne 18.02.08, 17:50
                  No chyba rzeczywiście przesadziłam wink
              • mader1 nie urodzić się 18.02.08, 17:55
                wiesz,malutkie dziecko może nie powie, ale takie trochę starsze
                potrafi niejedno powiedzieć czy wykrzyczeć. Ja mam szczęście, ale
                czasem nawet bywalam świadkiem takich sytuacji. " lepiej było mnie
                nie rodzić " to dość częsty tekst. Dzieci często odpytuja rodziców z
                ilości pieniędzy, warunków, pracy...
                • ula27121 Re: nie urodzić się 18.02.08, 18:00
                  To, to jest dopiero straszne....
                  • mader1 Re: nie urodzić się 18.02.08, 20:40
                    E tam... przyznam, że sama pocieszałam mamy w ten sposób, że to "
                    tylko" chwilowy brak odpowiedzialności za słowa. Jak się
                    nastolatek " rozogni" to może mieć pretensje o wszystko.
                    Pamiętam swojego kolegę - przyjaciela ( jak nas czyta - serdecznie
                    pozdrawiam), który powiedział do rodziców, żeby go nie kochali, bo
                    on niestety nie może im odpłacić tym samym i kochając go obciążają
                    jemu sumienie surprised Pamiętam, jak mi się tym pochwalił, a miał już 18
                    lat.Jestem jego rówieśnicą. Trochę go... tego... no...
                    skrzyczałam wink Bardzo był zdziwiony, bo uważał, że wykazał się
                    wielką odwagą, tak mówiąc wprost o braku uczuć, KTóRY WCALE NIE bYL
                    FAKTEM. On go sobie wyobraził. Jak zresztą wiele innych rzeczy smile)))
                    Ale rodziców było mi żal bardzo sad((
                    Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
                    Wychowanie w wierze
                    • mejdejka Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:06
                      Witajcie

                      Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedz na mój wątek.
                      Wiem doskonale, że decyzja poczęcia dziecka zależy tylko ode mnie i
                      mego męża, ale chciałam poczytać rady mam wielodzietnych.

                      Ja ta wierzę niezmiernie w łaski Boga i pokładam w nim całkowitą
                      ufność. Szkoda ,że coraz mniej osób pokłada w nim ufność.Kiedyś
                      rodziny wielodzietne wzbudzały szacunek, dziś rodziny wielodzietne
                      to niemalże patologia. Jeżeli ktoś ma 3 i więcej dzieci oznacza ,że
                      oszalał. A dzieci to prawdziwy CUD BOŻY.
                      Przecież Pan BÓG troszczy się o ptaszki, zwierzątka, to czemu ma się
                      i o nas nie troszczyć???


                      Jeżeli chodzi o warunki mieszkaniowe, to nam 4osobowej rodzinie
                      wystaczy tylko jeden pokój. Śpimy wszyscy razem z dziećmi w jednym
                      pokoju, jest wygodniej, weselej, możemy sobie pogadać przed spaniem,
                      podoba sie nam z mężem, że mamy dzieci przy sobie.
                      JA pamiętam z dzieciństwa koszmar samotnego spania w pokoju przy
                      zgaszonym świetle, brat był w drugim, rodzice w trzecim. Nie
                      podobało mi się to, do dziś się boję ciemności i bycia w ciemnym
                      pokoju. Pewnie się to skończy za jakiś czas jak Karola zacznie
                      dojrzewać.
                      Mój mąż pochodzi z wielodzietnej rodzinny 2+4 i oni mieszkali całe
                      życie w 1 pokoju, dziewczyny uwierzcie tak zgranej rodziny jeszcze
                      nie widziałam, rodzeństwo mego męża skończyło studia, dobrze sobie
                      radzi w życiu, mąż należy do tych dobrych, pomaga mi we wszystkim,
                      dogadujemy się, dzieci mam w miłości nie przeszkadzają a jeszcze
                      bardziej utwierdzają nas w miłości do siebie.
                      Jesteśmy bardzo szczęśliwi, chociaż nie mamy za dużo pieniążków.
                      Na wakacje nie jeżdzimy bo nas nie stać, ale umiemy świetnie
                      zoorganizować sobie i dzieciom czas.

                      Najcenniejsze jest to czego nie widać gołym okiem.



                      pozdrawiam serdecznie

                      • mejdejka Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:11
                        Najcenniejsze jest to czego nie widać gołym okiem.............. i o
                        dziwo nie są to pieniążki, drogie wakacje, świetny samochód, duży
                        dom. Jest coś jeszcze .......
                        • verdana Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:20
                          Tak - my mamy małe mieszkanie, nie jeździmy na drogie wakacje,
                          samochodu tez nie mamy - i niczego nam nie brakuje.
                          Ale jest pewna granica - jest taki moment, że brak dobr
                          materialnych - nie tych luksusowych, ale codziennych zaczyna odbijac
                          się na jakosci życia. Bo o ile nie żąłowalabym dziecka, ktore nie
                          moze wyjeczhac na drogi obóz, o tyle bardzo mi zal dzieci, ktore nie
                          mogą jechać na wycieczkę z klasą. Nie żal mi dzieci bez wypasionej
                          komorki, ale zal mi tych, ktorym moj syn, jak się okazało, przez
                          całą podstawówke oddawał obiad...
                        • franula Re: nie urodzić się 19.02.08, 09:16
                          my na razie staramy się o drugie, o ciągu dalszym nie myślę na
                          raziesmile
                          ale chyba tez jestm z tych wygodnych. Mamy dwa malutkie pokoiki i
                          jest nam z jednym dzieckiem ciasno. O drugie zaczeliśmy się starc
                          dopiero gdy pojawila się szansa na zmianę mieszkań.
                          Nie ośmieliłabym się nikomu dawać rad, ale ja po prostu nie czułabym
                          się dobrze dużo osób - mała przestrzeń. Tak mam po prostu że
                          potrzebuję odrobinę intymnosci, samotności, wyjśc odciąc się od
                          bajek krzyku. Tyle że to nie powoduje że chcę mieć mniej dzieci
                          tylko że chcę wikększe mieszkaniesmile
                          Ale tak ogólnie wyznaję, że razcej zgadzam sie z Verdaną. Chciałabym
                          żeby moje dzeici miały na wycieczkę szkolną i żeby stać mnei było na
                          przedszkole(to a propos wcześneijszej dyskusji) - nie mylic z super
                          markowymi rzeczami i drogimi wakacjami. Ufam Bogu ale uważam że po
                          to dał dał nam rozum, żebyśmy sami rozeznawali co w naszej
                          konkretnej sytuacji jest właściwe.
                      • verdana Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:17
                        Mimo wszystko...
                        Dzieci dorastaja - i jednak czym innym jest byc w pokoju z
                        rodzicami, jak się ma lat 10, a czym innym - jak 15 czy 17... No i w
                        piątke z noworodkiem?
                        I choć może jako niewierzaca - nie powinnam - ale przytocze stary
                        żydowski kawał:
                        "Josiek wygraza Bogu pięścią - Boze, Boze, tak Cie błagalem, a Ty
                        nic - kedy wreszcze zliujesz się i wygram choć par groszy na loterii?
                        _I słyszy grzmiący głos z nieba "Josiek, ty daj mi szanse, ty kup
                        los!".
                        Z czego wynika, ze ufność dobra rzecz, ale nalezy jednak samemu
                        zadbac o swoj los, a przede wszystkim los swoich dzieci.
                        • isma Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:24
                          Verdana! To, ze jestes niewierzaca, i opowiadasz dowcip o Panu Bogu,
                          to ja jeszcze jestem w stanie pojac. Ale ze opowiadasz dowcip
                          ANTYSEMICKI wink))???
                        • mejdejka Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:29
                          sorrki, ale jakoś mi ten kawał żydowski nie pasuje wogóle do tego
                          tematu - ni jak

                          Wiesz co verdana mam porównanie w pracy - jestem nauczycielką w
                          gimnazjum - jak to jest z tymi wielodzietnymi dziećmi, jedynakami i
                          modelem rodziny 2+2 mam nawet doświadczenie z własnego dzieciństwa.
                          Zgadnij, kóre dzieci są lepsze, kulturalniejsze i lepiej wychowane?

                          Nie mówimy tu oczywiście o patologi, tylko o normalnych rodzinach.
                          • verdana Re: nie urodzić się 18.02.08, 23:42
                            Mysle, ze nie ma róznicy pomiedzy dziecmi, niezaleznie od tego czy
                            maja rodzeństwo, czy nie. Tak samo drazni mnie niechęć do
                            wielodzietnych, jak niechęć do jedynakow - i tak samo jej nie
                            rozumiem. A juz uslyszeć, ze jedne dzieci są "lepsze" - i to z ust
                            nauczycielki, napawa mnie pewnym smutkiem. Bo inna nauczycielka może
                            uznać, ze jedynacy sa "lepsi" i co wtedy?
                            Tez bylam nauczycielką wiele lat i nie zauwazylam zaleznosci
                            pomiedzy wychowaniem a liczebnościa rodziny.
                          • isma Re: nie urodzić się 19.02.08, 09:31
                            No, nie, nie. Prosze nie wartosciowac, ktore dzieci sia "lepiej
                            wychowane". Ze sa wychowane inaczej, to zgoda. Ale wolalabym,
                            zebysmy tu rankingow nie robili.
                          • mader1 Re: nie urodzić się 19.02.08, 13:39
                            jest jeszcze jeden kawał żydowski, Isma nie bij, o braku miejsca
                            tym razem. Przyszedł pewnien bogobojny małżonek do rabina i skarżył
                            się na brak miejsca - czwórka dzieci i żona w jednej izbie !
                            Rabin powiedział, że zna rozwiazanie. Kazał zaprosić teściową i
                            przyjść do siebie za tydzień. Po tygodniu słyszac, że miejsca jest
                            ciagle mało, kazał wziąć kozę, za następny tydzień zaprosić kolegę
                            syna itd... Na końcu poradził, by wszystkich gości, wraz z kozą
                            wyrosić. Młody czlowiek przyszedł wtedy zachwycony luzem w domu smile)))
                      • elwinga Re: nie urodzić się 19.02.08, 08:20
                        > Jeżeli chodzi o warunki mieszkaniowe, to nam 4osobowej rodzinie
                        > wystaczy tylko jeden pokój. Śpimy wszyscy razem z dziećmi w jednym
                        > pokoju, jest wygodniej, weselej, możemy sobie pogadać przed spaniem,
                        > podoba sie nam z mężem, że mamy dzieci przy sobie.

                        Mejdejko, może nie powinnam pytać, bo to sprawy intymne, ale ciekawi mnie, jak w
                        takich warunkach wygląda życie seksualne? Czy obecność dzieci w tym samym pokoju
                        - niechby nawet śpiących kamiennym snem - Was nie krępuje i nie ogranicza?
                        • mader1 Re: nie urodzić się 19.02.08, 13:34
                          wiesz, pewnie bym o to nie zapytała, bo jakoś o tę część pożycia
                          jestem w tym wypadku spokojna smile))))Trochę boję się to napisać, bo
                          siostra dyżurna skrzyczy wink, ale życia seksualnego nie trzeba
                          koniecznie prowadzić w tym miejscu, gdzie się śpi :0
                          • isma Re: nie urodzić się 19.02.08, 13:39
                            No, ten... Siostra dyzurna wlasnie sie od rana zastanawiala, kto to
                            powinien napisac wink)).
                            • mader1 Re: nie urodzić się 19.02.08, 13:47
                              no to Duch Św. mnie natchnął, żeby Ci ten ciężar z ramion
                              zdjąć smile))) w nagrodę za wklejenie fragmentów Słowa Bożego.
                              • elwinga Re: nie urodzić się 19.02.08, 19:39
                                Może niech siostra dyżurna tego nie czyta, ale to to ja wiem, eeee, z własnego
                                doświadczenia. smile)) Ale jednak w łóżku jest na ogół wygodniej niż na podłodze
                                smile, no i jeśli ktoś pracuje poza domem w stałych godzinach, to częściej
                                pozostaje zapewne opcja "w nocy" niż opcja "w dzień, gdy starsze jest w szkole,
                                a młodsze w przedszkolu".

                                No nie wiem, tak głośno sobie myślę...

                        • luccio1 Re: nie urodzić się 19.02.08, 23:29
                          elwinga napisała:
                          > Mejdejko, może nie powinnam pytać, bo to sprawy intymne, ale
                          > ciekawi mnie, jak w takich warunkach wygląda życie seksualne?

                          Po co od razu z armaty strzelać do słonia?
                          Wystarczającym problemem jest tu przebieranie się w ciągu dnia (zawsze, za
                          każdym razem z kompletem rzeczy na zmianę do łazienki?),
                          albo sytuacja: ktoś z rodziny pilnie potrzebuje - a w łazience ktoś inny akurat
                          się kąpie - no a WC w jednym pomieszczeniu z wanną...
                          (ten problem staje się dokuczliwy od 3 osób razem mieszkających wzwyż).
                          • nati1011 Re: nie urodzić się 20.02.08, 08:25
                            W moim mieście jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ludzi mieszka w
                            budynkach. gdzie codziennie rano trzeba napalić w piecu, toaleta
                            jest na półpiętrze - wspólna z sąsiadami - albo nawet w podwórzu. O
                            WC w jednym pomieszczeniu z wanna to oni moga tylko pomarzyć.

                            Wiele jest też mieszkań dzielonych na kilka rodzin. Wspolna toaleta
                            i kuchnia.

                            Urok poniemieckiego miasta, którego znaczna część kamienic ocalała z
                            pożogi wojennej. Teoretycznie mieszkania piękne, miejscami nawet 200
                            metrowe.

                            Rozumiem, że burmistrz powinnien wydać ogólny zakaz rozmnażania w
                            takich dzielnicach?
                            • luccio1 Re: nie urodzić się 20.02.08, 15:41
                              nati1011 napisała:

                              > W moim mieście jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ludzi mieszka w
                              > budynkach. gdzie codziennie rano trzeba napalić w piecu, toaleta
                              > jest na półpiętrze - wspólna z sąsiadami - albo nawet w podwórzu. O
                              > WC w jednym pomieszczeniu z wanna to oni mogą tylko pomarzyć.

                              Dopóki mój Ojciec nie wyszedł z domu rodzicielskiego, miał jako standart ustęp
                              na końcu ganku od podwórza, i nie WC, tylko sedes nad "rurą spadową" z kamionki,
                              schodzącą do dołu kloacznego. W zimie, gdy na polu było wieczorem -20°, normą
                              dla dziewcząt było wiadro w kuchni - znad wiadra mogły w sam raz widzieć plecy
                              brata piszącego przy stole kuchennym...
                              Po takim doświadczeniu z dzieciństwa i młodości Ojciec był jedynym z całego
                              rodzeństwa, który odważył się mieć dzieci - i dopiero mając przynajmniej
                              nadzieję na mieszkanie.
                      • fiamma75 Re: nie urodzić się 19.02.08, 09:39
                        Mój maż pochodzi też z wielodzietnej rodziny - było ich 7 rodzeństwa-
                        wychowywali się w maleńkim domku - pokój z kuchnią razem ok. 20 m2
                        bez łazienki- nie chce, żeby jego dzieci tez tego doświadczały.
                        Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie 3 dzieciaków w 2-pokojowym
                        mieszkaniu w bloku (w starym budownictwie tak) - sama z bratem
                        dzieliłam pokój 9m2 i było ciężko (od pewnego wieku), gdyby jeszze
                        miało dojść trzecie dziecko? Jeszcze trójka dzieciaków w podobnym
                        wieku i tej samej płci to tak - w przyszłości łatwiej się dogadają.
                        łatwo jest , gdy dzieci są małe, ale co potem?
                      • annb Re: nie urodzić się 19.02.08, 10:30
                        pochodze z wielodzietnej rodziny i najpiekniejsza chwila dziecinstwa
                        byla ta
                        kiedy przeprowadzilismy sie do wlasnego domu
                        i dostalam swoj wlasny pokoj
                        nie musialam pokoju dzielic z bratem
                        z bratem z ktorym mam naprawde silna wiez nadal
                        ale wlasny pokoj tez byl mi potrzebny
                        pomimo tego ze byla nas 4, jezdzilismy na wakacje, a rodzice
                        otwierali nam oczy, pokazujac piekno kraju i europy.
                        wydaje mi sie ze milosc jest wazna, ale jak mawiala moja matka, z
                        milosci placka nie upiecze.
                        A co do Pana Boga ktory się troszczy o ptaki i zwierzatka, to moja
                        mama wychowala mnie tak
                        ze wolno mi proscic Boga o9 łaski, ale najpierw muszę Mu pokazaćze
                        zrobiłam wszystko, co do mnie należało i potrzebuję teraz jego
                        wsparcia,
                        Duża rodzina jest fajna, ale dzieci mają kolegów
                        a kolegow fajnei jest zaprosic do siebie
                        i zaczyna sie problem
            • verdana Re: straszne 18.02.08, 17:00
              Ale znacznie łatwiej być nieszczęśliwym w malutkiej klitcesmile)). Wiem
              coś o tym, przez dwa lata mieszkałam w kawalerce z dwojgiem dzieci.
              To był koszmar - nie da się ukryć. Z tym, ze jak dzieci sa małe, to
              koszmar tylko dla rodziców. Gdy sa starsze , niestety - także dla
              dzieci. Nie mozna ani na chwile zostać samemu, stale jest się przez
              rodzicow nadzorowanym i "wychowywanym", nie można posłuchac muzyki,
              obejrzec filmu, nie można zaprosić kolegów...
              Jednak uważam, ze rodzice powinni mieć (nie, źle się wyrazilam - nie
              mieć, a planować) kolejne dziecko tylko wtedy, gdy choć
              perspektywicznie sa mu w stanie zapewnić pewien minimalny standard.
              Zarowno jesli chodzi o jedzenie, edukacje jak i mieszkanie.
              • mader1 Re: straszne 18.02.08, 18:08
                tu się zgodzę, łatwiej być nieszczęsliwym czy choćby zmęczonym,
                zestresowanym, po prostu śpiącym czy zirytowanym właśnie poziomem
                hałasu, wiecznym zgiełkiem w malutkim mieszkanku. Trudniej odpocząć.
                No ale też zależy, kto ma jaki punkt wyjścia ze swojego domu i jaką
                odporność. Mój tato na przykład potrafił spać, gdy wokół szalały
                dzieci, grał telewizor, nawet dzwonek do drzwi go nie budził :o Ale
                on był urodzony na początku wojny, i przeszedł niejedną tułaczkę -
                nigdy nie był potem przywiązany do rzeczy i ich brak ( ku rozpaczy
                mamysmile)) nie przeszkadzał mu.
                Rodzina z 6 dzieci, o której pisałam, której serdecznie jakiś czas
                wspołczułam i ktorą podziwiałam, miała 2 pokoje, ale na szczęście w
                starym budownictwie. Były to pokoje obszerne i wysokie, a oprocz
                tego była ogromna kuchnia, ktora służyła za duży pokój - bo miała
                aneks jadalny, w którym wszyscy ( to niebagatelne) się mieścili. W
                jednym pokoju były łóżka tworzące jakby pięterko... Starali się
                powiększyć sobie przestrzeń, ale nie za wszelką cenę - przez cały
                czas pomagali co miesiąc sporą kwotą innej wielodzietnej rodzinie,
                choć zaprzestanie tego, pozwoliłoby szybciej zmienić warunki.
                Dzieciaki narzekały trochę, ale i tak zapraszały mnóstwo gości smile))
                Zapowiada się ( chyba), że wszystkie pokończą studia, choć ogromne z
                nch oryginały smile
                • verdana Re: straszne 18.02.08, 18:17
                  czyli to już nie sa wa pokoje, a minimum trzy (aneks kuchenny to
                  idealne miejsce na "salon" - czyli jest możliwość oddzielnego pokoju
                  dla rodziców, albo zaproszenia kogos i wyjscia z nim do oddzielnego
                  pomieszczenia. No i to pięterko. Znana mi i przytaczana rodzina z
                  siedmiorgiemdzieci mieszkała w nowym budownictwie , trzy pokoje ,
                  niskie, 57 metrów.
                  Wszystko tez zalezy od pracy rodziców. Takie warunki jak moje
                  obecnie - 57 m., trzy pokoje, dwoej dzieci na stałe, jedno
                  dochodzace - to dla wielu rodzin b. dobre warunki. Ale przy dwóch
                  osobach pracujących w domu warunki robia się dosyć upiorne.
                  • mader1 Re: straszne 18.02.08, 19:04
                    no właśnie - te warunki mogą być różne i w związku z tym, że dwa
                    pokoje bywają różne - nasze pierwsze wynajęte dwa pokoje małżeńskie
                    to było 32 m - idealne dla młodego małzeństwa, a obok mieszkała
                    rodzina z dwóją dzieci w wieku szkolnym... Warunki mogą być rózne w
                    związku z pracą rodziców, sposobem spędzania wolnego
                    czasu,przyzwyczajeniami, odpornością psycho- fizyczną ,
                    perspektywami na przyszłość.
                • isma Re: straszne 19.02.08, 09:59
                  No wiec o coz chodzi! Wszystko sie da, tylko sie trzeba liczyc z
                  tym, ze kosztem czegos innego.

                  My jak wiecie funkcjonujemy we troje w pokoju z kuchnia. Nasi
                  znajomi wiedza, ze w momentach intensyfikacji obowiazkow domowych
                  (19.30- 21.30) raczej odwiedzac nas bez zapowiedzi nie mozna, bo to
                  grozi kalectwem, tj. zadeptaniem na szlaku pokoj-lazienka. Ale
                  pozniej - czemu nie, jesli komus siedzenie w kuchni nie przeszkadza.
                  Wczoraj sasiedzi przyszli po 22. Zmywac nie tylko po swojej kolacji
                  pomogli, wiec to byla wizyta bardzo owocna wink)).

                  Zatem my prowadzimy zycie towarzyskie (oraz intelektualne i
                  okolozawodowe) kosztem permanentnego niewyspania wink)). No i
                  jedzenie w tak poznej porze zle wplywa na linie, fakt ;-(((.
                  • mader1 jeszcze o warunkach... 19.02.08, 14:03
                    Przypomniała mi się zaprzyjaźniona od niepamiętnych czasów
                    rodzina smile Jeszcze od czasów ogólniakowych surprised
                    Dwoje pieknych, mądrych ludzi smile Przez kilka lat pracowali i
                    mieszkali w Kanadzie ( nie będę o Was pisać nic złego, nie bijcie),
                    na uczelni smile Chyba dobrze im szło, bo kupili sobie piekny domek ,
                    który ładnie, stylowo odremontowali smile Przez ten czas urodzili sobie
                    też trójkę synów, których wychowują oczywiście w wierze, choć nie na
                    www smile))) Nagle postanowili wrócić do Polski, bo stęsknili się,
                    między innymi za nami ;P Rodzice zostawili im 4 pokojowe mieszkanie
                    w nowym budownictwie do dyspozycji. A co oni zrobili ? Natychmiast
                    je odsprzedali, kupili dwupokojowe, około 60 metrów, za to w samym
                    centrum i ładnej, starej kamienicy.Jest spora kuchnia z aneksem
                    jadalnym, ale przecież przy tylu metrach nie tak duża ! W dodatku
                    jedno z rodziców sporo pracuje w domu.Dochodzi pani do opieki i
                    sprzątania. Chłopcy mają jeden pokój.
                    Rodzice drugi. Codziennym gościem jest przyjaciel porzucony przez
                    żonę. To ich wybór i uważają , że tak jest dobrze smile A jak za 4-5
                    lat bedzie inna potrzeba, pomyślą smile Nie przywiązują się ani do
                    rzeczy, ani do stanu posiadania.Obydwoje w dzieciństwie byli dość
                    zamożni z domu.
                    Kupili dworek do remontu na wschodzie Polski smile)))
              • anndelumester Re: straszne 19.02.08, 14:27
                > Jednak uważam, ze rodzice powinni mieć (nie, źle się wyrazilam -
                nie
                > mieć, a planować) kolejne dziecko tylko wtedy, gdy choć
                > perspektywicznie sa mu w stanie zapewnić pewien minimalny
                standard.
                > Zarowno jesli chodzi o jedzenie, edukacje jak i mieszkanie.

                Tez tak uwazam.
                Oczywiscie każdy ma inne przyzwyczajenia i standardy, ale dla mnie
                zachowanie pewnej odrebnosci i intymnosci w domu jest bardzo wazne.
                A funkcjonowanie z jednym dzieckiem w malym, co prawda
                dwupokojowym mieszkaniu, jest po prostu i dla mnie i dla mojego m.
                nieznosne i bardzo sie ciesze ze ten etap zycia za moment bedzie za
                nami.
                • mejdejka super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 15:44
                  Przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, za każdą z nich dziękuję i
                  każdą szanuje. Postarałam się ustosunkować się do niemalże każdej
                  wypowiedzi.

                  verdana oceniasz zbyt pochopnie mnie jako nauczycielkę, oceniać
                  przecież każdy może – wolność słowa ... może faktycznie nie powinnam
                  stosować rankingów, zbyt szybko i pochopnie ci odpowiedziałam,
                  zawsze szanuje każdego ucznia, każdy z nich jest inny i każdy
                  wartościowym człowiekem.

                  elwinga nie przejmuj się naszym życiem seksualnym, ono jest
                  kwitnące i fantastyczne, oprócz dużego pokoju mamy do dyspozycji
                  mały pokój, kuchnię i łazienkę jest fajnie

                  franula my oboje z mężem pracujemy, ja oprócz stałej pracy,
                  dorabiam na korkach i kursach online, nie jest tak strasznie zle,
                  mały chodzi do przedszkola, Karola też na dodatkowe zajęcia,
                  wspólnie chodzimy kilka razy w tygodniu na basen, co jakiś czas
                  wypad do restauracji lub fikolandu...pewnie by nam starzyło na
                  jakieś wakacje, ale wakacje to tylko tydzień lub dwa w roku, wolę
                  dzieciom zapewnić atrakcje przez cały rok.

                  isma masz racje, nie wolno wartościować dzieci na lepsze i gorsze,
                  zresztą obserwacje moje mogą się różnić zawsze oceniamy przez
                  pryzmat naszych przeżytych doświadczeń,

                  annb fajnie to napisałaś: że wolno prosić Boga o łaski, ale
                  najpierw trzeba Mu pokazać że zrobiliśmy wszystko, co do nas
                  należało i potrzebujemy teraz jego wsparcia. Podoba mi się to.
                  Nie rozumiem jak to ma się do trzeciego dziecka. Napisz mi tylko
                  proszę co według Ciebie ja najpierw mam zrobić, odnośnie 3 dziecka
                  by potem prosić Boga o łaski .A jeżeli chodzi o kolegów córki,
                  (synek jeszcze za mały) to często do nas przychodzą i dobrze się
                  bawią. Ponoć coś jest pozytywnego w naszym domku, co przyciąga nie
                  tylko dzieci ale i dorosłych, zawsze jesteśmy otwarci na ludzi i
                  tego uczymy dzieci.

                  mader1 świetny kawał , my też nie przywiązujemy z mężem wagi do
                  stanu posiadania, bo wiemy jak szybko można wszystko stracić
                  • verdana Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 15:53
                    E, nie wszystko jednak, nawet z rzeczy materialnych można stracić...
                    Nie traci się wspomnień z wakacji... Nie traci sie wiedzy zdobytej
                    na płatnych zajęciach. Nie traci się dyplomów prywatnej wyższej
                    uczelni...
                    Ja też nie jestem szczególnie materialistycznie nastawiona - ale
                    daleka od stwierdzenia, ze nie potrzeba pieniędzy na kolejne
                    dziecko, i że "jakos to będzie".
                    Dla mnie trzecie dziecko oznaczało m.in. wlasnie utratę w pewnym
                    sensie tego, co cenisz najbardziej - zwyklego, stosunkowo
                    beztroskiego życia z rodzina i codziennych przyjemności. Bo pracuję
                    w weekendy, aby zapewnić rodzinie przyzwoity poziom zycia.
                    Więc cos za coś.
                  • mejdejka Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 15:56
                    a Bóg pewnie siedzi na chmurce i śmieje się z naszych planów i
                    przywiązań do rzeczy...oprócz rzeczy przyziemnych jest jeszcze
                    MIŁOŚĆ. Ona naprawdę potrafi przenosić góry i czynić cuda, w każdej
                    rodzinie, wystarczy tylko KOCHAĆ BOGA.

                    Życzę Wam WIELKIEJ MIŁOŚCI smile
                    • verdana Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 15:59
                      To bardzo piękne. Ale naprawdę - miłość nie wystarczy do nakarmienia
                      głodnego dziecka.
                      I skoro tak jest - to w ogóle nie rozumiem planowania liczby dzieci -
                      skoro nasze plany sa nieistotne, a milość jest najwazniejsza - to
                      przeciez należałoby po prostu miec tyle dzieci, ile Bóg da.
                      Dla przeciętnej kobiety to okolo 12.
                      • ula27121 Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 16:56
                        NosmileZnam trochę takich rodzin. Uwielbiam u nich bywać.I przyznam, że od kiedy
                        mam swoje życie rodzinne to jeszcze bardziej ich podziwiam.
                      • mejdejka Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 17:46
                        verdana a czy ty jesteś wszystkiego absolutnie pewna w życiu,
                        absolutnie pewna, że swoje plany na 100% zrealizujesz?

                        Plany są w jakimś sensie istotne, jesteśmy tak skonstruowani, że
                        musimy planować,planujemy nasze życie,przyszłość swoją i dzieci sad ,
                        planujemy swoje szczęście, ilość dzieci. I w tym nie ma nic złego,
                        to ludzka rzecz planować.

                        Jednak są takie sytuacje w życiu, że nagle wszystko tracimy, dom,
                        pieniądze, nawet dzieci sad ... i nagle uświadamiamy sobie, że nasze
                        plany "diabli" wzieli ... wtedy najistotniejsza staje się MIŁOŚĆ, to
                        ona daj nam siłę by wstać i żyć dalej, gdyby nie MIŁOŚĆ nie było by
                        nas tu.

                        verdana życzę byś odnalazła w swym życiu tę niebiańską WIELKĄ MIŁOŚĆ
                        bo kto szuka znajduje ...

                        pozdrawiam
                        • verdana Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 20:19
                          Zdecydowanie nie.
                          Z tym, że tak rozumujac w ogole nic nie warto - nie warto pracowac,
                          nie warto się uczyć, nie warto dbać o dzieci - bo jesli jutro moze
                          wszystko zniknąć, to równie dobrze można leżec brzuchem do góry i
                          ufac, ze "jakoś to będzie", ze "miłość" wystarczy. A nawet jeśli
                          wystarczy Tobie, to czy wystarczy dzieciom?
                          Nie zaryzykuję kolejnego dziecka, wiedzac, ze drastycznie obniże
                          poziom zycia tych, ktore już mam. Nie będę fatalistycznie patrzeć w
                          przyszłość, tylko pracować na kilku etatach, aby tę przyszłość
                          zapewnić dzieciom. I to jest także miłość.
                          A nie liczenie sie z warunkami, bo kto wie, co jutro przyniesie - to
                          nie jest chyba ufność, tylko lekkomyslność. Mogę ryzykować swoją
                          przyszłość, innych ludzi - swiadomie - nie
                        • annb Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 20:22
                          nie jestem verdaną ale milośc nie wyklucza lepszych warunków materialnych i komfortu
                          dzieci ktore maja wlasne pokoiki, albo wlasny pokoj ,nie kochają rodziców mniej
                          niz te z kawalerek.



                  • annb Re: super, że zaintersował Was ten temat 19.02.08, 20:16
                    IMHO zanim powolacie na ten swiat trzecie, powinniscie tym ktore juz sa zapewnic
                    lepsze warunki do zycia/odrabiania lekcji/przyjmowania kolegow
                    to jest moje zdaniei tego bede sie trzymac
                    a wyzej napisalam ze pochodze z wielodzietnej rodziny i wiem jak psiejsko
                    czarodziejsko jest na kupie
            • luccio1 Re: straszne 19.02.08, 23:16
              nati1011 napisała:

              > zapewniam cię, ze ci ludzie nie narzekali na swój los. Na pewno
              > bywało ciężko. Ale na codzień bardzo życzliwi i uśmiechnięci. Dzieci
              > grzeczne i dobrze wychowane. Powierzchnia lokalu to naprawde nie
              > wszystko. Można być bardzo nieszczęśliwym w wielkim pustym domu smile))

              Zapewne tam w domu byli wszyscy zdrowi.
              Ta rodzina nigdy nie stanęła przed problemem, że nagle, w ciągu kilku tygodni
              trzeba zadecydować pogodzić się z tym, że jeden z domowników będzie (Bóg wie,
              jak długo) leżał w domu, że trzeba będzie wstawić mu - do tej przestrzeni, która
              jest, no bo mieszkania się nie rozepchnie - łóżko ortopedyczne; że powinien móc
              po tym mieszkaniu, jakie jest, jeździć wózkiem, chodzić z balkonikiem, a niechby
              i o kulach...

              i żeby zrobić mu miejsce, aby mógł funkcjonować z nadzieją na rehabilitację,
              wypadałoby pozostałe dzieci przenieść na mieszkanie, a w każdym razie na stałe
              nocowanie wraz z rzeczami, do Dziadków, albo innych Krewnych czy Przyjaciół,
              jeśli jest to możliwe...
              - a jeśli nie?
              • nati1011 Re: straszne 20.02.08, 08:19
                luccio1 napisał:
                > Zapewne tam w domu byli wszyscy zdrowi.
                > Ta rodzina nigdy nie stanęła przed problemem, że nagle, w ciągu
                kilku tygodni
                > trzeba zadecydować pogodzić się z tym, że jeden z domowników
                będzie (Bóg wie,
                > jak długo) leżał w domu, że trzeba będzie wstawić mu - do tej
                przestrzeni, któr
                > a
                > jest, no bo mieszkania się nie rozepchnie - łóżko ortopedyczne; że
                powinien móc
                > po tym mieszkaniu, jakie jest, jeździć wózkiem, chodzić z
                balkonikiem, a niechb
                > y
                > i o kulach...
                >
                > i żeby zrobić mu miejsce, aby mógł funkcjonować z nadzieją na
                rehabilitację,
                > wypadałoby pozostałe dzieci przenieść na mieszkanie, a w każdym
                razie na stałe
                > nocowanie wraz z rzeczami, do Dziadków, albo innych Krewnych czy
                Przyjaciół,
                > jeśli jest to możliwe...
                > - a jeśli nie?

                Nie podoba mi się takie postawienie sprawy. W ten sposób rozumując,
                to powinnam się martwić, co to też będzie, jeżeli mój mąż zachoruje
                i bedzie obłożnie chory. Zapewniam cię, że nie poradzę sobie z
                opieką nad nim w dużym 4 pokojowym mieszkaniu. Bo to jest kamienica,
                wysokie pierwsze piętro. Mój mąz jest bardzo postawnym mężczyzną a
                ja drobnym chuchrem, w dodatku z zakazem dźwigania. Mam już dziś
                zaczac się martwić?

                Nie znosze biadolenia i szukania wydumanych problemów. Ciążka
                choroba jest trudnym sprawdzianem dla każdej rodziny - niezależnie
                od warunków finansowych czy lokalowych.

                Pan Bóg nigdy nie zsyła póby ponad nasze siły.
                • annb Re: straszne 20.02.08, 08:51
                  w duzym czteropokojowym mieszkaniu znajdzie się miejsce dla opiekunki
                  żeby mogła zamieszkać, jesli oczywiscie bedzie taka potrzeba
                  Znam człowieka ktory myslac o tym
                  iz kiedys jego rodzice będą starzy i niedołęzni,
                  czekał, czaił się, negocjował i kupił kawalerkę obok ich mieszkania
                  własnie w przypadku takiego wypadku
                  na zas
                  on nie obarczał Pana Boga, tylko skorzystał z rozumu i wolnej woli
                  jaką od Niego dostał
                  • nati1011 Re: straszne 20.02.08, 10:49
                    annb napisała:

                    > w duzym czteropokojowym mieszkaniu znajdzie się miejsce dla
                    opiekunki
                    > żeby mogła zamieszkać, jesli oczywiscie bedzie taka potrzeba


                    Nie znajdzie się miejsce dla opiekunki. Jeżeli mój maż zachoruje i
                    nie będzie mógł pracować, to nie tylko nie będzie mnie stac na
                    opiekunkę ale nawet na to mieszkanie.

                    > on nie obarczał Pana Boga, tylko skorzystał z rozumu i wolnej woli
                    > jaką od Niego dostał

                    Ciekawe dlaczego Pan Jezus kazał apostołom wyruszyć w drogę bez
                    żadnych zabezpieczeń finansowych .....???
                    • annb Re: straszne 20.02.08, 11:09
                      ciekawe dlaczego o szate jego los rzucili
                      widac byla lepsza

                      no i panny nieroztropne nie weszly na przyjecie
                      tylko panny roztropne
                      wiec?


                      mozemy sie przekomarzac co lepsze
                      zycie w oczekiwaniu na bogudawanie
                      czy tez lepsze jest wczytanie sie w Slowo i rozwijanie talentow
                      tak aby jesli cos sie stanie
                      stac nas bylo na opiekunke
                      • isma Re: straszne 20.02.08, 11:34
                        No mysle, ze powoli bedziemy konczyc, bo temat trojki dzieci wydaje
                        sie byc wyczerpany.

                        Aha - jakos okreslenie "bogudawanie" wydaje mi sie lekcewazace. Byc
                        moze to samo mozna wyrazic jakos mniej protekcjonalnie.
                        • annb Re: straszne 20.02.08, 12:09

                          masz rację
                          zbytnie uproszczenie.ale to mnie przeraża u katolikow.to siedzenie i
                          czekanie.
                          tak, jestem katoliczką i boli mnie bardzo ze woli się sluchac o
                          ptakach niebieskich, niz o talentach
                          wybiera się ucho igielne zamiast przypowiesci o drzewie figowym
                          ktore nie owocuje *
                          Bo tak jest łatwiej
                          zastanawiam sie dlaczego bracia protestanci, bazując na tym samym
                          pismie rozwineli kult pracy
                          etos pracy wrecz i obowiązkowości
                          nie wiem
                          chyba czas przejsc do konkurencji.
                          bo matka mnie wychowala tak
                          abym najpierw zrobila wszystko co do mnie nalezy
                          a dopiero pozniej prosila
                          a nie prosila i czekala bezczynnie

                          *
                          Nieurodzajne drzewo figowe


                          6 I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał
                          drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim
                          owoców, ale nie znalazł. 7 Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy
                          lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie
                          znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?" 8 Lecz on mu
                          odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i
                          obłożę nawozem; 9 może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz
                          je wyciąć"»Ewangelia wg św. Łukasza


                          i zeby nie zbaczac z tematu
                          uwazam ze dzieci to błogosławieństwo
                          ale należy je zapraszac do swojego zycia dajac im z siebie (slowo
                          klucz- z siebie) wszystko co jestesmy w stanie im dac
                          a nie zapraszac, a pozniej czekac na mannę
                          • mama_kasia Re: straszne 20.02.08, 12:22
                            A ja mam wrażenie, że wielu spośród katolików właśnie
                            za mocno opiera się na rozumie, a za mało na Bogu.
                            Według mnie to powinno jakoś działać jednocześnie.
                            Robię, co mogę, ale gdy modlę się, to z nastawieniem, że
                            rzeczywiście "niech dzieje się Twoja wola". "Zweryfikuj
                            Boże to, co sama sobie umyśliłam". I czasami decyzje są
                            zaskakująco nieracjonalne.
                            Prawdą jest, że Bóg troszczy się o nas i są sytuacje, gdy
                            zawodzi mój rozum, gdy jestem "obnażona" i sprowadzona
                            do parteru, choć tak wszystko dobrze, racjonalnie zaplanowałam.
                          • nati1011 Re: straszne 20.02.08, 12:37
                            Oczywiście, że nie chodzi o bierne czekanie aż manna spadnie z
                            nieba. Trzeba sollenie wykonywać swoje obowiązki i rozwijać talenty.

                            Ale założenie rodziny i przyjęcie dzieci - to zadanie przerastające
                            nasze tylko ludzkie siły. Tu tak wiele rzeczy może pójść nie tak, że
                            jakby tak tylko siąść i przewidywać co nas może w życiu spotkać, to
                            na zdrowy rozum nikt by się na dziecko nie zdecydował. No bo czy
                            ktokolwiek jest w stanie przewidzieć swoją sytuację materialną,
                            zdrowotną czy rodzinną na 20-25 lat na przód - a tyle mniej więcej
                            zajmuje wychownie dziecka. Ni jak się nie da. Trzeba robić swoje i
                            mieć zaufanie, ze Bóg dopomoże (czasem przez innych) tam gdzie sami
                            nie damy rady.
                            • mama_kasia Re: straszne 20.02.08, 12:43
                              Nati, tak dla jasności, ale za jakimś tam przewidywaniem
                              jesteś, czy zupełnie nie?
                              • mejdejka Re: straszne 20.02.08, 13:27
                                elwinga ja też uważam, że w łóżku najprzyjemniej i najwygodniej, na
                                szczęście w pokoju córeczki są dwa łóżka, w których nie chcą spać
                                nasze dzieci, także komfort współżycia jest zapewniony wink hiii

                                annb warunki są zapewnione, w dwóch pokojach też można zapewnić
                                komfort, Karola ma w swoim pokoju śliczne i drogie meble, wielkie
                                biurko ( na 3 osoby- bo ja muszę też gdzieś sprawdzać klasówki) ,
                                szafę, komodę łącznie za ponad 10.000zł. Problem polega na tym, że
                                ona nie lubi tam siedzieć, lekcje odrabiamy za zwyczaj w kuchni
                                gdzie ja zmywam, sprzątam, gotuje i koordynuje jej prace domowe, mam
                                wszystko zaplanowane, bo jako nauczyciel musze tak, często przynoszę
                                robotę do domu, dodatkowo prowadzę kursy online. Na szczęście mąż
                                mi pomaga i gdy nie ma na drugą zmianę przejmuję kontrolę nad
                                koordynacją zadań domowych naszej córeczki.

                                verdana nie rozumiemy się jednak , wszystko o czym piszesz warto
                                robić, nawet trzeba, nie wolno tylko przywiązywać się do luksusu i
                                do rzeczy materialnych, bo trzeba mieć świadomość, że można to
                                stracić, jedynie miłość jest nieśmiertelna.

                                nati1011 masz rację „Pan Bóg nigdy nie zsyła próby ponad nasze
                                siły.” … „Oczywiście, że nie chodzi o bierne czekanie aż manna
                                spadnie z nieba. Trzeba solidnie wykonywać swoje obowiązki i
                                rozwijać talenty.”

                                Dziewczyny dzięki za Wasze wypowiedzi.
                                • mejdejka Re: straszne 20.02.08, 13:38
                                  Jeżeli chodzi o Bożą ufność powiem tylko, że naprawdę warto ufać i
                                  kochać, prosić też warto. … Nagle okazało się, że najprawdopodobniej
                                  zamieniamy się z rodzicami mieszkaniami, rodzice mają 3pokoje, które
                                  łatwo przerobić można na 4, do dyspozycji mamy jeszcze ogromny plac
                                  z domem ale na wsi (5km. od naszej miejscowości) i trzeba palić.
                                  Łazienka też jest, wykończony z kominkiem. Rodzice przenoszą się do
                                  miasta.
                                  A odnośnie trzeciego dziecka to nie wiem ... Może pomyślimy o
                                  adopcji?

                                  Chciałam Was sprowokować do dyskusji, bo z jednej strony Kościół
                                  katolicki mówi o tym, że dziecko to cud Boży, błogosławieństwo, że
                                  każde dziecko trzeba przyjmować z ufnością, to dlaczego na normalne
                                  rodziny wielodzietne patrzymy ze współczuciem? Dlaczego dziś matka
                                  pragnąca mieć kolejne dziecko nawet w skromnych warunkach jest
                                  napiętnowana, zarzuca się jej, że chce skrzywdzić dziecko, a może
                                  jej powołaniem, jej największym talentem jest dobre wychowanie
                                  dzieci na dobrych chrześcijan i wartościowych ludzi? Talenty trzeba
                                  przecież rozwijać.
                                  • mejdejka Re: straszne 20.02.08, 13:51
                                    p.s Nie wiem na co się zdecydować- dom 5km. oddalony od mojej i męża
                                    (7km.) pracy i to na wsi, czy mieszkanie 65metrowe w bloku oddalonym
                                    tylko 5minut drogi od mojej pracy na 1 piętrze? Z jednej strony dom
                                    to wiecej przestrzeni dla dzieci, ogromne podwórko, ale więcej
                                    obowiązków dla nas wszystkich. A i tak na pewno dzieci będą spały
                                    koło nas jak zwykle wink
                                    trzeba to przemyśleć gruntownie, a czasu mało, rodzice chcą jeden
                                    lokal mieszkaniowy jak najszybciej sprzedać.

                                    Takiego szybkiego CUDU od życia się nie spodziewałam.
                                    • anndelumester Re: straszne 20.02.08, 14:18
                                      > Takiego szybkiego CUDU od życia się nie spodziewałam.
                                      >

                                      Cudu?
                                      Raczej przezornosci i dobrej woli rodziców.

                                      Ale ja mam inne wyobrazenia cudow.
                                      Tak samo jak mam inne wyobrazenia nt. odpowiedzialnośc rodzicow za i
                                      wobec dzieci.
                                      • mama_kasia Re: straszne 20.02.08, 14:29
                                        > Cudu?
                                        > Raczej przezornosci i dobrej woli rodziców.

                                        Jak różnie można rzeczy odczytać smile
                                        Dla mnie to również taki mały cud albo inaczej Boże
                                        prowadzenie smile
                                        • anndelumester Re: straszne 20.02.08, 14:45
                                          smile
                                          Wiesz, znając polskie prawo spadkowe jakos nie widze w tych
                                          dzialaniach cudu. Ale moze to wlasnie kwestia podejscia.

                                          Cudu bym sie dopatrywala, gdyby niespodziewanie pewna instytucja
                                          zajmujaca się non profit np. dziecmi, zwierzakiami, osobami
                                          potrzebujacymi dostala w spadku /darowiznie (nalezy wybrac opcje
                                          korzystniejszą finansowo - podatkowa)zapis domu z ogrodem i sporego
                                          majatku od ofiarodawców, ktorych nigdy czesniej nie znala. wink))

                                          btw znam pewne malżenstwo, ktore tez czekało na cud mieszkaniowy od
                                          rodzicow i teraz ma wielki preteensje - bo rodzice nieruchomośc
                                          zapisali OPP.
                                    • ula27121 Re: straszne 20.02.08, 14:55
                                      mejdejka napisała:

                                      > p.s Nie wiem na co się zdecydować- dom 5km. oddalony od mojej i męża
                                      > (7km.) pracy i to na wsi, czy mieszkanie 65metrowe w bloku oddalonym
                                      > tylko 5minut drogi od mojej pracy na 1 piętrze?

                                      Jakiś czas temu nad tym samym się zastanawiałam. Tylko, że ja nie lubię miasta.
                                      Nie chciałam, żeby dzieci się w nim chowałysmile

                                      Ciekawa jestem Waszej decyzji. Napiszesz?
                              • nati1011 Re: straszne 20.02.08, 15:06
                                mama_kasia napisała:

                                > Nati, tak dla jasności, ale za jakimś tam przewidywaniem
                                > jesteś, czy zupełnie nie?

                                Oczywiście, że trochę planowac trzeba. Np jak mąż nagle traci pracę
                                to glupotą byłoby wtedy planować poczęcie dziecka "na pocieszenie".
                                Trzeba sie wstrzymać do czasu znalezienia jakiegoś źródła dochodów.

                                Ale dla mnie piorytetowym pytaniem byłoby, czy jesteśmy w stanie
                                wykarmić i utrzymać kolejne dziecko a nie czy bedziemy mu w stanie
                                zapewnić to wszystko co mają koledzy z podwórka. markowe ciuchy,
                                kolonie w alpach czy pokój dla każdego to naprawdę nie to czego
                                dzieci potrzebują najbardziej. A samo dorównywanie statusem
                                materialnym nie zapewni dziecku uznania wśód kolegów. Moje dziecko
                                nie ma wielu rzeczy, które mają jej koledzy, choć jest nas na to
                                teoretycznie stać. Staramy się jej tłumaczyć - z róznym skutkiem -
                                że koleżanka, która lubi ją dlatego że ma lub nie ma odpowiedniego
                                telefonu komórkowego to żadna kolezanka.


                                Co do decyzji o dziecku - jeszcze krótko - obie decyzje łączyły się
                                w naszym przypadku ze świadomością, że po ciąży nie wrócę do starego
                                zakładu pracy. Trzba sie tez było liczyć, że stan zdrowia dziecka
                                lub moj nie pozwoli na szybkie pdjęcie pracy po porodzie. Musieliśmy
                                więc zaplanować znaczne ograniczenie dochodów (brak 1 pensji) na
                                pewien czas. Ograniczyliśmy więc zbędne wydatki juz w okresie ciaży
                                i odkładaliśmy co miesiąc część dochodów. Dzieki temu, w okresie gdy
                                pieniedzy było mniej mieliśmy zaskórniaki na nieplanowane wydatki
                                lub choćby prezenty lub święta.
                                • mejdejka Re: straszne 20.02.08, 15:45
                                  Piszcie co chcecie
                                  ale dla mnie to CUD i to wielowymiarowy
                                  moze również po części przezornośc i dobra wola rodziców
                                  po prostu nastąpił CUD - rodzice się pogodzili
                                  po 10latach i postanowili wspólnie zamieszkać
                                  Nie powiecie mi, że takie rzeczy często się zdarzają
                                  To wszystko efekt modlitwy, wiary, ufności w OPATRZNOŚĆ BOŻĄ

                                  dziewczyny ja kiedyś nie wierzyłam w CUDA zanim sama takiego nie
                                  przeżyłam ... to był niemalże wyrok śmierci, ale ja wyśmiewna przez
                                  inne współtowarzyszki wyroków modliłam się usilnie nie zważając na
                                  śmiechy i podteksty inny, żarliwa modlitwa mnie uzdrowiła, straciłam
                                  wszystko co miałam, ale miałam coś jeszcze i nie były to pieniądze,
                                  to była MIŁOŚĆ ... A po 3latach kolejny cud urodziłam zdrowego
                                  synka, lekarze byli bardziej zdumieni niż ja sama i co może to nie
                                  CUDA???
                                  Nie, dla Was to na pewno nie Cuda tylko zapewne jakaś przezorność i
                                  dobra wola

                                  większej WIARY W CUDA i BOGA życzę
                                  • nati1011 Re: straszne 20.02.08, 16:07
                                    Mejdejko

                                    ja tez wierze w CUDA. Jak mam w nie nie wierzyć, kiedy ciągle ich
                                    doświadczam smile))

                                    Choć na pare CUDÓW ciagle jeszcze czekam. z NADZIEJĄ. smile)))
                                • franula Re: straszne 20.02.08, 19:33
                                  a ja jestem zaskoczona że nie widać róznicy między "drogimi
                                  wakacjami", "koloniami w Alapch" a w ogóle wakacjami.

                                  z nastawieniem "wakacje to tylko tydzień lub dwa w roku, wolę
                                  dzieciom zapewnić atrakcje przez cały rok." jakoś wewnetrznie nie
                                  mogę się zgodzić
                                  • mejdejka Re: straszne 20.02.08, 19:42
                                    dlaczego , nie ???
                                    przecież wakacje to tylko tydzień lub dwa??
                                    a rok ma 365dni minus 14 to 351 - co z nimi zrobić??

                                    szczęśliwi ci, których stać na 14dni atrakcyjnych wakacji jak i
                                    zapewnienie dodatkowych zajęć edukacyjnych przez 351 dni.

                                    Pieniądze szczęścia nie dają, ale szczęściu pomagają????
                                    • franula Re: straszne 20.02.08, 20:12
                                      sluchaj, ja naprawdę bez złośliwości i z dobra wola, poprostu sie
                                      zastanawiam nad tym wszystkim bo dalo mi to do myslenia

                                      po prostu wakacje to najjasniejsze punkty mojego dzieicństwa (nie
                                      przelewalao się - to byly jakies wczasy pod namiatem i takei tam), i
                                      to sie pamięta i wspomina najmocniej. Do tego mieszkam w dużym
                                      mieście więc konieczność wywiezienia dzieci z miasta żeby świezym
                                      powietrzem pooddychaly jakos się zawsze traktowało jak niemal
                                      obowiązek i teraz tez tak się zachowuję wobec swojego dziecka....

                                      wychodzi mi na to, że zapewnienie jakichś wakacji (nie "kolonii w
                                      Alpach" traktuję jako element koszyka swiadczeń gwarantowanych tj
                                      coś na co muszę mieć tak jak utrzymanie i edukacja. Tak mi
                                      wychodzi.W odniesieniu do siebie, żeby nie bylo.
                                      • mejdejka Re: straszne 21.02.08, 16:02
                                        franula no tak to jest fakt, że wakacje to wakacje
                                        po nich są fajne wspomnienia.
                                        Na szczęście moje dzieci miały zapewnione wakacje
                                        na wsi, mieszkamy w małej miejscowości i niedaleko na wsi mamy ten
                                        domek oficjalnie jeszcze mego taty, tam dzieci wyjeżdżały
                                        Ślicznie tam jest , w sumie nie pomyślałam ,że to jest zapewnienie
                                        dzieciom wakcji, myślałam może bardziej o tych "ALPACH" sad
                                        a córeczka jeżdzi z moją mamą co roku na Rodziny Nazaretańskie,
                                        warunki nie są rewelacyjnie, ale dziecko wraca z nich zachwycone,


                                        mamaanieli GRaTuLUJĘ , takiego postu właśnie tu brakowało,

                                        isma pomogło mi to tylko w poznaniu zdania innych ludzi, moze
                                        czegoś innego się spodziewałam na tym właśnie forum, byłam
                                        przekonana, że tu odnajdę wskazówkę i niemalże potwierdzenie tego co
                                        napisałam ,że każde Dziecko to Cud ,że dwa pokoje nie oznaczają
                                        tragedii dla dzieci, że w dwóch pokojach z trójką dzieci można być
                                        szczęśliwym i wychować dzieci na porządnych szczęśliwych dzieci,
                                        byłam przekonana, że spotkam tu mamy rodzin wielodzietnych, Ale
                                        utwierdziłam się wbrew temu co inni piszą, że DZIECKO to Cud , że
                                        największym moim talentem jest dobre wychowanie dzieci i przyjmę
                                        każde Dziecko, którym mnie Bóg obdaży, nawet jeżeli będzie to 3,4
                                        czy 5.
                                        • mejdejka Re: straszne 21.02.08, 16:09

                                          ... nawet 10dziecko itp .....
                                          Bóg dał mi rozum i ręce bym mogła nimi zarobić na chleb dla dzieci.
                                          Czegóż mi więcej trzeba, tylko Twojej Miłości Panie
                                          • mmk9 uj, zapędziłaś się 22.02.08, 16:41
                                            smile))
                                            • mejdejka Re: uj, zapędziłaś się 22.02.08, 17:54


                                              racja za dużo szczerości nigdy się nie opłaca
                                        • elwinga Re: straszne 21.02.08, 23:52
                                          No cóż... Ja Twój pierwszy post ("Nie wiem , mam dylemat z jednej strony
                                          chciałabym z z drugiej mam dylemat, nie wiem jak to jest z trójką dzieci, mam
                                          nadzieję ,że są tu mamy z trójką dzieci i napiszą mi jak to jest mieć troje i
                                          więcej dzieci") odebrałam jako pytanie o argumenty "za" i "przeciw" - i, w moim
                                          odczuciu, argumentów "za" wcale w dyskusji nie brakowało. Jeżeli natomiast
                                          oczekiwałaś *wyłącznie* podtrzymania Cię w decyzji na "tak", to może warto było
                                          to wyraźnie napisać ("mam nadzieję ,że są tu mamy z trójką dzieci, które miały
                                          podobne dylematy, ale zdecydowały się na kolejne dziecko i nie żałują"). Inaczej
                                          Ty możesz się czuć rozczarowana przebiegiem dyskusji, ale trudno, żeby
                                          przebiegała inaczej, skoro nie umiemy czytać w Twoich myślach. smile
                                          • mejdejka Re: straszne 22.02.08, 08:01
                                            a teraz zaczynamy dalszą część dyskusji??? atak na mnie
                                            i rozpatrywanie słowa po słowie co napisałam tylko po co ???
                                            po co się targować, po co atakować ???

                                            Niech te forum będzie inne od innych,
                          • isma Re: straszne 20.02.08, 13:13
                            No przypowiesc o drzewie figowym jest wlasnie tu jak znalazl. Bo to
                            Ogrodnik nawozi, a nie drzewo samo z siebie, wlasna praca, wydaje
                            owoc. Bez Boga nic nie mozemy uczynic.

                            I jeszcze jedno. Przykro mi bardzo, ale na tym forum nie bedzie sie
                            tolerowalo okreslania roznych konfesji jako "konkurencji".
                            Kogokolwiek dla kogokolwiek, w tym katolikow dla protestantow albo
                            protestantow dla katolikow. Nawet jesli to mialo byc dowcipne.
                            • annb Re: straszne 20.02.08, 14:23
                              mozesz mnie wyciac
                              • isma Re: straszne 20.02.08, 15:05
                                Moge. Ale najpierw ewangelicznie upominam.
                          • luccio1 Ucho igielne 20.02.08, 14:50
                            annb napisała:
                            > tak, jestem katoliczką i boli mnie bardzo ze woli się sluchac o
                            > ptakach niebieskich, niz o talentach
                            > wybiera się ucho igielne zamiast przypowiesci o drzewie figowym
                            > ktore nie owocuje *
                            > Bo tak jest łatwiej

                            "Ucho Igielne" - tak nazywała się furta w murach miejskich Jerozolimy. Mógł się
                            przez nią przecisnąć z trudem wielbłąd - ale bez juków, bez siodła, bez derki...
                            Znaczenie tej przenośni użytej przez Chrystusa jest jedno: idąc na tamten świat,
                            nie zabierzesz ze sobą nic z majątku, nic z ulubionych rzeczy...
                            • annb Re: Ucho igielne 20.02.08, 15:03
                              ja to wiem, ty to wiesz
                              ale ciekawe ile jeszcze ludzi sie wczytuje i wie o co chodzi
                    • anndelumester Re: straszne 20.02.08, 11:13
                      > Ciekawe dlaczego Pan Jezus kazał apostołom wyruszyć w drogę bez
                      > żadnych zabezpieczeń finansowych .....???

                      Nati w NT jest sporo o odpowiedzialności i o wyrwaniu sie z
                      bezczynnosci i bezmyslności. Polecam staranną lekture.
                • mama_kasia Re: straszne 20.02.08, 09:15
                  > Nie podoba mi się takie postawienie sprawy.

                  Mi też się nie podoba.
                  Myślę o wielu rzeczach, które mogą się wydarzyć. Szukam,
                  rozważam, myślę, rozmawiam. Używam rozumu. Ale jestem przekonana,
                  że nie jestem w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy.
                  I też wierzę (choć z trudem), że:
                  > Pan Bóg nigdy nie zsyła próby ponad nasze siły.
                  • olicaja Zaufanie Bogu 20.02.08, 10:45
                    Trzeba wiary i dziecięcej ufności,żeby spojrzec na życie trochę inaczej.Bez tego rzeczywiście jest pokusa takiego zabezpieczania się.
                    Myślenia,że muszę liczyc tylko na siebie i swoje siły,swoje pieniądze,które sama zarobię itd.
                    Niby wierzy się i ufa,ale tak w rzeczywistości,to ja Panie Boże lepiej wiem od Ciebie.
                    A gdzie miejsce na pokorną modlitwę,na oczekiwanie pomocy od Niego?
                    Czemu taki brak wiary,że Bóg rzeczywiście wesprze?
                    Przecież to On jest Stwórcą i troszczy się o każde życie,które daje jeszcze bardziej niż my.
                    Doświadczam tego całe życie,choc bez modlitwy można by tą pomoc przeoczyc.Pomyślec,że wszystko to moja zasługa i moja praca.Moje dzieło.Nie dziękowac,no i nie ufac bezgranicznie.
                    • nati1011 Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 11:01
                      Ja jeszcze pamiętam lata 70 i 80. Kiedy 3-4 pokojowe mieszkanie bylo
                      równie realne jak lot w kosmos. Brakowało nawet mleka dla dzieci.
                      Jak moja kuzynka rodziła to jej matka prześcieradła darła na
                      pieluchy. A jednak dzieci się rodziły i nawet studia kończyły smile)

                      Dziś 3 pokojowe mieszkanie - w moim mieście - kosztuje ok 350 tys.
                      przeciętna płaca na jaką może liczyć absolwent nie przekracza 2500
                      zł brutto. Jeżlei będzie czekał z decyzją o dzieciach aż go bedzie
                      stac na odpowiednie mieszkanie to może się nie doczekać. Płodność -
                      zwłaszcza kobiet - w pewnym wieku niestety się konczy. Wiele rzeczy
                      może poczekać, ale na decyzję o dzieciach mamy ściśle określony
                      czas. I o tym tez warto pamiętać. By nie obudzić się któregoś dnia w
                      wielkim - pustym - mieszkaniu.

                      ps.

                      Moje dzieci z mężem pojechały na ferie. Po raz pierwszy od
                      kilkunastu lat jestem sama w domu przez kilka dni. Hałas i krzyki
                      dzieci, robiony przez nie bałagan często doprowadzały mnie na skraj
                      wytrzymałaości i przemęczenia. Ale wiecie jak przeraźliwie cicho i
                      pusto jest bez Nich???? Dobrze że nieddługo wracają smile))
                    • nati1011 Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 11:03
                      i jeszcze w temacie dzieci i zaufania do Boga. Polecam nową Frondę.
                      Tam jest historia o ufnym przyjeciu dziecka w obliczu nie braku
                      miejsca ale faktycznego zagrożenia życia. Mnie to bardzo umocniło.
                    • olicaja Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 13:05
                      Właśnie tak rozumiem zaufanie Bogu.Robię co mogę jakby wszystko zależało ode
                      mnie wykorzystując swoje możliwości,ale zawsze zdaję sobie sprawę z mojej
                      ułomności ludzkiej,jak mało zależy tylko ode mnie.
                      Ta ufnośc Bogu daje mi pokój i ulgę,że faktycznie nie muszę liczyc w tym
                      trudnym życiu tylko na siebie,czy innych słabych ludzi,ale na Tego,który jest
                      Wszechmocny,może wszystko.
                      Dla mnie to jest codzienne życie i nie chcę się licytowac cytatami.
                      Różne sekty też się posługują cytatami z Biblii,aby potwierdzic swoje wydumane
                      tezy...
                      • mamaanieli Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 20:22
                        nie czytałam całego wątku, bo nie mam czasusmile 17 lutego urodziłam
                        córeczkę - czwarte dziecko po córci i dwóch synkachsmile)) i baaardzo
                        jestem szczęśliwasmile) polecamwink)
                        ps. to wcale łatwe nie jest pod wieloma względami. ale warto.
                        pozdrawiam. a.
                        • mader1 Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 20:34
                          mamoanieli smile Takiego, właśnie takiego postu mi tu brakowało. Wątek
                          robi się długi i miejscami zaczyna być licytacją - kto i jakie
                          warunki może, powinien czy zapewnia swojemu dziecku.
                          Bądźmy najlepszymi rodzicami dla swoich dzieci,ale spełniajmy też
                          swoje marzenia o dzieciach i o dużych rodzinach smile)))
                          Jak już napisała Isma, pora kończyć. Kończyć postem Mamyanieli smile
                          • kulinka3 Re: Zaufanie Bogu 20.02.08, 21:21
                            Gratulacje dla Mamyanieli !
                        • mama_kasia Re: Zaufanie Bogu 21.02.08, 09:26
                          Gratulacje smile)))
    • isma ILE? 20.02.08, 20:42
      Pytanie do zalozycielki watku: Mejdejko, czy czujesz sie
      usatysfakcjonowana dyskusja? Czy pomogla Ci usystematyzowac swoje
      myslenie?

      Bo, ekhm, zrobilo sie nam troche jak w tej synagodze, co to
      handlowano rozmaitosciami. Ten klimat arabskiego targu: ile trzeba
      wydac na atrakcyjne wczasy, a ile na zajecia pozalekcyjne czy meble,
      ile metrow na osobe jest powierzchnia wystarczajaca, i ile etatow
      trzeba miec, zeby zapewnic rodzinie byt, jest moze atrakcyjny i
      zajmujacy, a na pewno mozna tak jeszcze podbijac stawke dosyc dlugo -
      ale jakos sie nam perspektywa i proporcje na forum, ktore nie od
      parady nazywa sie "Wychowanie w wierze", gubi.

      Nie przekrzykujmy sie.
      Jest Wielki Post. I kazdy ma okazje wgladnac przede wszystkim we
      wlasne sumienie.
      Ile? Trzydziesci srebrnikow?
      • isma Re: ILE? 21.02.08, 06:58
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=75996650
Pełna wersja