Moja lektura obowiązkowa czyli powiew optymizmu

19.02.08, 15:27
Czytam teraz przymusowo dzieła wszystkie tow. Gomułki.
I czym bardziej je czytam, tym mniej chce mi się narzekać na sejm,
na rząd, na gospodarkę, na spoleczeństwo i na otaczajacą
rzeczywistość.
Polecam w momentach przygnębienia. Z niczego tak wyraźnie nie
wynika, ze jest lepiej, znacznie lepiej, wręcz dobrze jest! - i to
na pierwszy rzut okasmile))
    • a_weasley Powiewy optymizmu 19.02.08, 17:43
      Niezły jest też "Dziennik 1954" Tyrmanda.
    • paszczakowna1 Re: Moja lektura obowiązkowa czyli powiew optymiz 19.02.08, 17:56
      Ja w tym celu użytkuję "Kroniki tygodniowe" Prusa. Tudzież felietony
      (Słonimskiego głównie) z lat dwudziestych i trzydziestych. Nie jest to
      oczywiście to samo, ale skutecznie leczy ze złudzeń, że "kiedyś" wszystko było
      w porządku (a w końcu dotyczą one okresów o dobrej na ogół opinii), a teraz na
      psy schodzi.
    • minerwamcg Re: Moja lektura obowiązkowa czyli powiew optymiz 19.02.08, 20:25
      Dorzuć do kompletu kilka dzieł Szpotańskiego - dla odreagowania smile
      • verdana Re: Moja lektura obowiązkowa czyli powiew optymiz 19.02.08, 20:27
        Do kompletu to ja dorzucam duże dawki alkoholu - czytanie dzieł
        zebranych tow. Wiesława na trzeźwo mi nie idzie.
        A w bibliotece już czeka "Poradnik agitatora".
Pełna wersja