kann2
23.02.08, 09:42
Aż 10 tys. Polaków w ubiegłym roku wystąpiło do sądów kościelnych o
tzw. unieważnienie małżeństwa. To o jedną trzecią więcej niż dwa
lata temu - pisz dziennik "Polska".
Lawinowo rośnie też liczba spraw załatwianych pozytywnie w
trybunałach. Kilka lat temu sądy kościelne orzekały o nieważności
tylko połowy ze zgłaszanych małżeństw. Dziś unieważniają aż dwie
trzecie.
Skąd ten wzrost? Specjaliści nie mają wątpliwości. Sprawami zajmują
się zawodowi prawnicy. Kancelarie udzielające porad w dziedzinie
prawa kanonicznego pojawiają się jak grzyby po deszczu. Okazało się
bowiem, że na rozwodzie kościelnym można więcej zarobić niż na
zwykłym. Niektóre kancelarie za uwolnienie od niechcianych więzów
kasują nawet do 10 tys. zł.
Mecenasi mają gotowe katalogi porad. Prawo kanoniczne przewiduje
bowiem, że małżeństwo może zostać uznane za nieważne, m.in. gdy w
trakcie składania przysięgi występowała nieszczerość, psychiczna
niezdolność w momencie jej składania i brak akceptacji dla
posiadania i wychowania w wierze katolickiej dzieci.
Działalność kancelarii świadczących usługi z dziedziny prawno-
kanonicznej krytykują duchowni. - Niestety, te firmy często nie
opierają się tylko na prawdzie czy prawie, ale manipulują faktami -
mówi ksiądz prof. Remigiusz Sobański z Uniwersytetu Śląskiego,
wybitny znawca prawa kanonicznego. - Ludzie przygotowani przez tych
prawników starają się zwieść sądy duchowne i opowiadają sfabrykowane
historie. Mydlą też oczy sędziom, zasypując ich paragrafami prawa
kanonicznego - ocenia.
Drastyczny wzrost małżeństw uznanych za nieważne nie spodobał się
już papieżowi. Benedykt XVI zaapelował kilka tygodni temu, by
kościelni sędziowie rzadziej wydawali takie wyroki. I kierowali się
większym rygoryzmem. A sądy duchowne mają dużo pracy. Aż 400
wniosków o uznanie nieważności małżeństwa złożyli w zeszłym roku
wierni Archidiecezji Warszawskiej. W 2000 r. było ich ok. stu mniej.
W Gdańsku liczba wniosków podwoiła się w ciągu siedmiu lat.
Zdaniem socjologów wzrost liczby tzw. rozwodów kościelnych to nie
tylko zasługa skutecznych prawników. - Staliśmy się hedonistami,
myślimy tylko o swojej wygodzie - komentuje prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. - Nie chce nam się
ratować małżeństw. Niektórzy szukają więc pomocy takich kancelarii -
dodaje.
Księża podkreślają, że nie istnieje nic takiego jak kościelny
rozwód. Samo określenie "unieważnienie" też jest niewłaściwe. Sąd
nie orzeka bowiem, że małżeństwo przestało być ważne, ale stwierdza,
że nie było ważne od samego początku istnienia.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4955967.html
Spotkaliście się może z jakąś nieuczciwością ze strony świeckich
adwokatów występujących w sądach kościelnych?