Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie?

23.02.08, 20:54
Przegladałam sobie Gazetę i wpadł mi w oko ten artykuł: www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,4953320.html
a szczególnie fragment o masturbacji. Mój synek od jakiegoś czasu się masturbuje, często podczas snu ma wzwód. Swoją drogą to śmiesznie wygląda, taki mały ale wyprężony siusiaczek smile No w każdym razie tłumaczyłam mu, że dotykanie się tam jest niedobre, ale nie bardzo umiałam mu odpowiedzieć dlaczego. No bo przecież nie będę mu mówić o zaburzeniach seksualnych w przyszłych związkach z kobietami itd. A jemu nie wystarcza odpowiedź, że to grzech. Dopytuje się dlaczego i dlaczego. Prosiłam męża, ale on twierdzi że to zdrowe i normalne (w sumie podobnie piszą w tym artykule i dlatego mnie to zatrwożyło i tu piszę).
Czy Wasze dzieci miały podobne problemy i jak wówczas reagowałyście? A może to ignorować? Skoro samo przejdzie. Tyle że mój mąż twierdzi że faceci i tak to robią, więc nie wiem czy to przechodzi?
Obserwuj wątek
      • verdana Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 23.02.08, 23:29
        mowienie dziecku, ze to niedobre - jest niedobre. Masturbuje się
        niemal 100% młodych chłopców, czyli gdyby wywolywalo to klopoty w
        seksie małżenskim, dotyczylyby ogulu populacji. Jedyne, co można
        wpoić w dziecko to poczucie winy i obawy zwiazane z normalnym zyciem
        seksualnym. To zaburza relacje przyszłą z zona, nie masturbacja.
        problem w tym, że rzeczywiscie, zgodnie z doktryną katolicką, jest
        to grzech. Przykro mi, ale w tym wypadku IMO masz do wyboru tylko -
        czy wolisz, aby dziecko grzeszyło tylko masturbacją, czy masturbacją
        i nieposłuszenstwem....
      • jogo2 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 23.02.08, 23:33
        Jest to tak samo zdrowe i normalne jak dłubanie w nosie i zjadanie smarków -
        pierwsza rzecz jaka przychodzi dzieciom do głowy, w jaki sposób poradzić sobie z
        katarem. A jednak wszyscy rodzice z tym walczą - nie czując presji, jakoby
        powodowali tym u dzieci jakąś straszliwą traumę. Myślę, że rozpatrywanie
        onanizmu u kilkuletniego dziecka w kategoriach grzechu to jakaś pomyłka, taka
        sama jak wpajanie przekonania, że nie należy z tym walczyć, należy to
        akceptować, bo jak nie to się u dzieciaka wywoła traumę. Niedawno GW, na portalu
        której z jednej strony istnieje to forum jako jedno z wielu, która z drugiej
        strony prezentuje poglądy rozmaite, opublikowała artykuł w WF o dorosłych
        onanistach - los nie do pozazdroszczenia, nawet jżeli miałby to być jeden na
        tysiąc. Nie dość że walka z nałogiem, to jeszcze nie mogą o tym powiedzieć
        publicznie tak jak alkoholicy, uzależnieni od papierosów, jedzenia, internetu i
        innych uzależnień.
    • mama_kasia Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 23.02.08, 23:46
      KKK 2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne
      pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania
      przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła
      wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny
      chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest
      aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez
      względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów
      płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w
      sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje
      się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową,
      wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia
      «w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego
      oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego»"
      (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 9).

      W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności
      moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań
      duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość
      uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki
      psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet
      zredukować do minimum winę moralną.
    • mader1 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 00:21
      O tym już było, poszukaj w wyszukiwarce - marzek nazwała ten wątek
      chyba " bujanko" czy jakoś tak surprised
      Traktuj to normalnie, dlaczego Ty ciągle tak się "
      zatrważarzasz" ? smile)) Wy w ogóle znaliście się z mężem przed
      ślubem ? - bo ciągle czytam, że jesteś zdziwiona Jego reakcjami czy
      odpowiedziami surprised Rozmawialiście ze sobą ?
      Coś w tym, co napisała soin jednak jest smile)))
          • isma Disce puella... 25.02.08, 09:43
            No ja Cie przepraszam! To w koncu Ty jestes absolwentka kierunku, po
            ktorym sie powinno lacina trzaskac w te i wewte wink)).

            Moj licealny slownik byl szary. I posiadal na stronach
            przeznaczonych do notatek skrupulatnie maczkiem wypisane deklinacje,
            koniugacje oraz spora liczbe fikusnosci typu ablativus absolutus czy
            accusativus cum infinitivo - bo ja z gramatyka zawsze bylam na
            bakier ;-(((.

            A zreszta, i tak przystepniej, mysle, bedzie sie na konstytucje
            powolywac w jej wersji lacinskiej, niz w tej:
            www.vatican.va/archive/hist_councils/ii_vatican_council/documents/vat-ii_const_19651207_gaudium-et-spes_sw.html
            • mader1 Re: Disce puella... 25.02.08, 10:08
              smile))) a kto Ci napisał, że ja stukam ? smile))) ale dla reszty, na
              której kierunkach to łacina była źle widziana smile))) mogłabyś po
              polsku smile)))
              Ja po słowniku nie pisałam smile))) wszystko " zostawiałam" w
              zeszytach smile))
              W ogólniaku miałam najładniejszą łacinniczkę pod słońcem. Chłopcy
              nie mogli się na lekcjach skupić - bo w dodatku była panną .
                • isma beata quippe vita est gaudium de veritate 25.02.08, 13:22
                  A kiedy ja Was wlasnie chcialam sklonic do skorzystania z
                  wyszukiwarki wink)).

                  Bo ona by pewnie wyplula wtedy, ze ta fraza: "Gaudium et spes,
                  luctus et angor..." (czyli: "radosc i nadzieja, smutek i trwoga...")
                  rozpoczyna soborowa konstytucje o Kosciele w swiecie wspolczesnym.
                  No i tam pisza, ze oprocz tego, ze czasy sa ciezkie, i czlowieka
                  przejmuje smutek oraz rzeczywistosc zatrwaza, to jest jeszcze
                  nadzieja i radosc wink)). Bardzo to pozyteczny tekst jest.

                  No wiec wlasnie zycze serdecznie kolezance watkowdawczyni, azeby sie
                  nie trwozyla, ale raczej radowala z prawdy (Prawdy wink)).
                    • isma Re: beata quippe vita est gaudium de veritate 25.02.08, 14:00
                      Nieee, laciny nieeeee wink)).

                      Chociaz, jak Kasia napisala o tej obronie, to mi sie przypominalo,
                      jak wskutek pewnych, opisywanych juz, okolicznosci
                      uniemozliwiajacych mi ukonczenie studiow w terminie, ze zgroza sie
                      dowiedzialam, przystepujac do reaktywowania sie na piatym roku, ze
                      mam do zdania nie tylko zalegly egzamin z angielskiego (o ktorym
                      wiedzialam, i mnie ta perspektywa nie trwozyla), ale i egzamin z
                      laciny, albowiem w miedzyczasie sie program studiow zmienil, i od
                      takich ja ja, ktorzy przyszli na uniwersytet z licealna lacina,
                      zaczeto wymagac juz nie tylko michalkowego zaliczenia po trzech
                      semestrach nauki, ale regularnego egzaminu po pieciu.

                      Trwoga ciezka. Chyba ze siedem lat przerwy w poslugiwaniu sie
                      jezykiem martwym - nie do przeskoczenia. Zapomnialam 90 procent.
                      Na szczescie przydala mi sie moja obrzydliwie dociekliwa natura,
                      albowiem zbadawszy dokladnie historie wprowadzania owych zmian
                      wykrylam, ze JEDNAK reaktywuje sie wraz z ostatnim rocznikiem, ktory
                      egzaminu z laciny NIE mial - i bylam uratowana smile)).
      • nowa_na_forum Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 13:00
        Wy w ogóle znaliście się z mężem przed
        > ślubem ? - bo ciągle czytam, że jesteś zdziwiona Jego reakcjami
        czy
        > odpowiedziami surprised Rozmawialiście ze sobą ?


        Nie wiem jak inni, ale akurat o masturbacji dziecięcej to z meżem
        przed ślubem nie rozmawiałam. To dziwne? To chyba nie jest temat
        powszechny wsród narzeczonych?
        • mader1 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 19:25
          o masturbacji... czasem rozmawia się czasem nie. Ale mnie
          zastanowiło to, że w poprzednim założonym przez siebie wątku też
          byłaś zdziwiona odpowiedziami czy postawą swojego męża.
          Zresztą trudno... pobraliście się już... natomiast może warto
          znaleźć trochę czasu dla męża, na rozmowy z mężem , razem coś sobie
          czytać - między innymi o wychowaniu dzieci , wyrażać swoje opinie,
          nauczyć się je uzasadniać, posłuchac zdania drugiej strony i już nie
          dziwić się aż tak smile
    • magdalaena1977 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 00:39
      nowa_na_forum napisała:
      > Prosiłam męża, ale on twierdzi że to zdrowe i normalne
      Dla mnie masturbacja to (w odpowiedniej proporcji) jak jedzenie mięsa w piątek.
      W zasadzie zdrowe i normalne (tym bardziej w okresie dojrzewania), ale grzech.

      A tak BTW czy wszystko musisz swojemu dziecku tak dokładnie wyjaśniać ? Nie
      wpajasz mu mnóstwa norm społecznych, które są w gruncie rzeczy absurdalne ? Np
      "kochanie, widelec trzymamy w lewej rączce a nóż w prawej", "nie plujemy na
      podłogę, bo to nieładnie"
    • warszawianka51 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 07:39
      Witaj smile

      No w każdym razie tłumaczyłam mu, że dotykanie się tam
      > jest niedobre, ale nie bardzo umiałam mu odpowiedzieć dlaczego.

      Ja w takiej sytuacji nie próbowałabym tłumaczyć, że coś jest niedobre. I to nie tylko w sprawie masturbacji ale i w każdej innej. Samo powiedzenie, że coś jest grzechem, bez wytłumaczenia dlaczego tak jest dla każdego człowieka jest niewystarczające - wychowując mojego synka staram się z nim prowadzić dialog i dlatego nie karmię go takimi stwierdzeniami, których nie potrafię wytłumaczyć.

      Prosiłam męża, ale on twierdzi że to zdrowe i normalne (w sumie podobni
      > e piszą w tym artykule i dlatego mnie to zatrwożyło i tu piszę).

      Twój mąż ma rację. Na pewnym etapie rozwoju masturbacja jest całkowicie naturalna. Twój synek poznaje swoje ciało. Jak miał 2 miesiące dotykał swoich paluszków u rąk, potem łapał za stópki, teraz dotyka penisa i jest zaciekawiony, bo widzi, że pod wpływem dotyku coś się z nim dzieje. Jeśli synek ma właściwą ilość bodźców w życiu codziennym - nie nudzi się po prostu - to mu to minie. Najlepiej nie zwracać uwagi na masturbajcę dziecięcą.
      Pozdrawiam
      • nowa_na_forum Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 13:05
        warszawianka51 napisała:

        powiedzenie, że coś jes
        > t grzechem, bez wytłumaczenia dlaczego tak jest dla każdego
        człowieka jest niew
        > ystarczające - wychowując mojego synka staram się z nim prowadzić
        dialog i dlat
        > ego nie karmię go takimi stwierdzeniami, których nie potrafię
        wytłumaczyć.

        Tez sie tak staram. No ale tutaj poprostu nie wiedziałam co
        powiedzieć, a z rozpędu powiedziałam żeby tak nie robił ale nie
        bardzo potrafiłam uzasadnić. Dlatego sie Was pytam.
        No i widzę, że się tym specjalnie nie przejmujecie. Chyba Was po
        prostu posłucham i przestanę na to zwracać uwagę. Dzięki za pomoc.
    • minerwamcg Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 24.02.08, 20:00
      Rozsądni wychowawcy radzą w takich przypadkach odwracanie uwagi dziecka od
      manewrów okołoogonkowych i zajmowanie inną zabawą. Na pytanie "dlaczego tam nie"
      radzą odpowiadać "bo możesz sobie zrobić krzywdę, przecież w oku ani w nosie też
      nie można dłubać". Ważne, żeby nie robić z tego owocu zakazanego, "grzechu",
      tabu. Ot, po prostu - to jest wrażliwe miejsce i trzeba uważać. Co skądinąd jest
      prawdą.
    • nati1011 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 25.02.08, 11:11
      Nie wiem czemu, ale ja odbieram twoje pytania jako lekko
      prowokacyjne.

      Z jadnej storny piszesz, że nie jesteś mocno wierząca, a z drugiej
      strony martwi cie (moralnie) masturbacja kilkulatka. Trochę mi to
      zgrzyta.

      Ale ja ufna jestem co do intencji innych więc opowiem o swoich
      doświadczeniach.


      Do dzisiaj pamiętam zaskoczoną minę mojego synka, jak w kapieli
      natrafił na swój "ogonek". Byl tak pociesznie zdziwiony smile)))

      Ja z dodtylaniem narządów płciowych radziłam sobie jak z przywołanym
      tu dłubaniem w nosie lub drapaniem się po pupie. Tlumaczyłam, ze tak
      nie nalezy robić. Bez wgłebiania się w szczegóły. W ostateczności
      tłumaczyłam, że siusiak służy do robienia siusiu, a pobawić się
      można np samochodzikiem. Bez sensacji - zupelnie naturalnie.

      Inna sprawa, ze często dzieci "odkrywają" genitalia przy okazji
      infekcji. Sprawdż, może mały ma infekcję, pasożyty lub uczulenie.
      Wtedy tez bedzie się trzymał czy drapał, a przy okazji może mu
      się "udac" coś innego.


      > Czy Wasze dzieci miały podobne problemy i jak wówczas
      reagowałyście? A może to
      > ignorować? Skoro samo przejdzie. Tyle że mój mąż twierdzi że
      faceci i tak to ro
      > bią, więc nie wiem czy to przechodzi?


      A ile lat ma twoje dziecko? Jezeli 2-3 to może i samo przejdzie, ale
      jeżeli 8-10 to moze co najwyżej sie nasilić.
      • nowa_na_forum Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 09:14
        > Nie wiem czemu, ale ja odbieram twoje pytania jako lekko
        > prowokacyjne.
        > Z jadnej storny piszesz, że nie jesteś mocno wierząca, a z drugiej
        > strony martwi cie (moralnie) masturbacja kilkulatka. Trochę mi to
        > zgrzyta.

        Martwi mnie to i od strony moralnej i od seksualnej. A nie jestem mocno wierząca w sensie że nie chodzę często do kościoła, w Boga wierzę dość mocno, jak sądzę.

        > A ile lat ma twoje dziecko? Jezeli 2-3 to może i samo przejdzie, ale
        > jeżeli 8-10 to moze co najwyżej sie nasilić.
        A mój synek ma 5 lat, więc jest pośrodku. Ciekawe co z tego będzie? To takie dziwne że się tymmartwie?
        • magdalaena1977 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 09:28
          nowa_na_forum napisała:

          > Martwi mnie to i od strony moralnej i od seksualnej. A nie jestem mocno wierząc
          > a w sensie że nie chodzę często do kościoła, w Boga wierzę dość mocno, jak sądzę.

          A do jakiej moralności się odnosisz ?
          Bo z punktu widzenia takiej fizyczno - medycznej seksualności masturbacja (tak
          jak dobrowolne współżycie bez ślubu) jest ok.
          Owszem stanowisko Kościoła katolickiego jest inne, ale Ty chyba się z Kościołem
          za bardzo nie identyfikujesz, prawda ? Skoro mówisz, że wierzysz tak w ogóle,
          ale nie chodzisz do kościoła ?
            • nati1011 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 11:46
              nowa_na_forum napisała:

              > Pwoidzmy że nie zgadzam się ze wszytkim co mówi Kościół katolicki,
              ale akurat z
              > masturbacją się chyba zgadzam.

              Wrócę do tego co napisałam ci w pierwszym poście - weź sie najpierw
              za siebie, a dopiero potem za nauczanie dziecka.

              Jeżeli problemem moralnym jest dla ciebie masturbacja 5 latka a nie
              brak osobowej więzi z Chrystusem, to nie masz najmniejszego pojęcia
              na czym polega wiara.

              Może zapisz dziecko na katechezę lub do jakiejś grupy parafialnej,
              bo sama to mu co najwyżej zaszkodzisz niż pomożesz (w zakresie
              wiary)

              Jedna z koleżanek ci napisała. Medycznie masturbacja jest niegroźna.
              Nie masz się wiec czym martwić.

                • nati1011 Re: do nati-na inny temat... 26.02.08, 16:53
                  to żeś mnie zastrzeliła smile))

                  Nie wiem, czy umiem to ubrac w slowa. Dla mnie (bo pewnie każdy to
                  trochę inaczej odczuwa) to chęc bycia blisko Boga, życie wg
                  ewangelii (przynajmniej się staram), umieszczenie Boga na 1 miejscu
                  w życiu, ciagłe nawracanie, doświadczanie Boga w codziennym życiu, w
                  radości i smutku..... Po prostu traktowanie powaznie spraw wiary, a
                  nie tak na doczepkę. To wiara przekładająca sie na życie, a nie
                  wyuczona regółka i ksiażka ze zbiorem grzechów i dobrych uczynków.

                  To było skierowane w zasadzie wyłącznie do nowej na forum. Nie
                  wydaje mi się, by osoba piszaca o sobie jako o wierzącej, ale tak
                  trochę i nie bardzo wiedzącej w co naprawdę wierzy, lekceważącej
                  wszelkie praktyki, martwiąca sie drobiazgami, gdy wazne sprawy
                  umykają, doświadczyła już żywej wiary.
                  • alex05012000 Re: do nati-na inny temat... 27.02.08, 09:02
                    eeeuh, nie chciałam do nikogo "strzelać", hi,hi... po prostu jakoś
                    tak rzuciło mi sie w oczy słowo "osobowa" i zaczęłam sie zastanawiać
                    co to znaczy, czy to samo co osobista czy co innego...
                    ja sprawy wiary traktuję bardzo poważnie, ale mam problem z
                    nawiązaniem takiego bardziej osobistego, bliskiego kontaktu z Bogiem
                    i Chrystusem, już kiedyś o tym pisałam, dla mnie Bóg jest Bogiem
                    dobrym i kochającym, należy mu się wiara w.., szacunek, poważanie
                    itd.
                    ale on jest daleko w górze a nie obok mnie - nie wiem czy rozumiesz,
                    niektorzy mówią ze Chrystus jest ich przyjacielem, albo ze go
                    kochają, ja mówię że jest moim Bogiem i chylę przed nim czoło do
                    ziemi w pełnym poszanowaniu, kochać to można rodziców, dzieci,
                    małżonka, a przyjaciele sa ziemscy, z Bogiem nie uchodzi sie
                    tak "spoufalać"... dlatego się zastanawiałam nad słowem osobowa
                    więź...
          • jogo2 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 11:39
            Z punktu widzenia takiej fizyczno - medycznej seksualności masturbacja (...)
            jest ok.
            Wszystko jest ok. Picie wódki też jest ok. zależy jak często i ile. Człowiek,
            oprócz ciała ma też psychikę. To tylko a propos modnych tryndów, aby masturbacji
            u dzieci broń Boże nie przeciwdziałać.
            • verdana Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 17:09
              Całe stulecia probowano przeciwdziałać masturbacji u dzieci i
              mlodziezy(słynne spanie z raczkami na koldrze). Tylko jest jeden
              problem - da sie jej przeciwdzialac wyłącznie nadzorujac dziecko 24
              godziny na dobę, albo metodami brutalnymi. Np. aby dziecko się nie
              masturbowalo spało z rękami przywiazanymi do łóżka. Brano tez na
              cale miesiące ręce w gips lub zakladano spcejalne rekawice,
              albo "pasy cnoty".
              Jak więc widac ludzkość nie wymysliła żadnej metody, aby temu
              przeciwdzialac w sposob, ktory zlikwiduje masturbację bez
              wykonczenia dziecka. Choc naprawde, tej sprawie poświęcano
              dziesiatki publikacji.
              Czyli cokolwiek by o tym nie sadzic - jest to dzialanie z gatunku
              niemożliwych...
              • sion2 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 20:05
                czyli wedlug ciebie verdano nie ma co w ogóle probowac wplywac na
                takie zachowania dziecka? piszę "dziecka" czyli mam na mysli
                osobnika do 10 roku zycia.
                czyli jakbys byla przedszkolanką i miala w grupie 3-latke ktora nie
                chce bawic sie z dziecmi bo woli sie masturbowac, przerywa jedzenie
                żeby pobiec w kącik a ponadto robi to w sposob bardzo niebiezpieczny
                bo najczeciej kladac sie na rogu krzeselka lub stolika - nic bys nie
                zrobila?
                powiem ci co ja robilam: bralam za rączke, proponowalam jakies
                zajecie, powierzalam zadanie do wykonania a czasem takze tlumaczylam
                ze "pupka" moze zaczac bolec i zachoruje jesli będzie tak ciągle
                gnieciona i pocierana
                • verdana Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 21:06
                  Trzeba wpływac, o ile zachowanie jest patologiczne - a za takie
                  psychologowie uwazają uporczywe masturbowanie się dziecka,
                  wielokrotnie w ciagu dnia - jest to wtedy "wierzchołek góry lodowej"
                  głębszych problemow. Nie ma co zajmowac się tylko jednym objawem -
                  trzeba leczyć przyczynę.
                  Natomiast nie wtracalabym się w fizjologiczne, sporadyczne
                  masturbowanie się dziecka - a już na pewno nie podpatrywała , czy
                  aby nie robi tego we własnym łóżku, w samotnosci. A o tym jest ten
                  wątek.
                  • mader1 Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 26.02.08, 22:05
                    > Natomiast nie wtracalabym się w fizjologiczne, sporadyczne
                    > masturbowanie się dziecka - a już na pewno nie podpatrywała , czy
                    > aby nie robi tego we własnym łóżku, w samotnosci.

                    No właśnie. To jest okropne, trochę szacunku, po prostu szacunku dla
                    drugiego człowieka.
          • a_weasley Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 09.11.08, 00:14
            Gdy Nowa_na_forum napisała:

            >> w sensie że nie chodzę często do kościoła,

            Magdalaena poprosiła o doprecyzowanie, komentując:

            > Skoro mówisz, że wierzysz tak w ogóle,
            > ale nie chodzisz do kościoła?

            i czy tylko ja mam wrażenie, że "nie chodzę często do kościoła" i "nie chodzę do
            kościoła" to nie jest to samo?

            > Bo z punktu widzenia takiej fizyczno-medycznej
            > seksualności masturbacja (tak
            > jak dobrowolne współżycie bez ślubu) jest ok.
            > Owszem stanowisko Kościoła katolickiego jest inne,

            To sugeruje podział wyczerpujący "zastrzeżenia moralne katolickie" i
            "zastrzeżenia medyczne". A tu jest coś jeszcze.
            Ponadwyznaniowe i niefizyczne.
            Co to jest seks? To jest realizacja swojej seksualności wspólnie i w
            porozumieniu z inną rozumną formą życia (dla dobra dyskusji wyłączam tu z
            rozważań sodomię, nekrofilię i gwałt).
            Co to jest masturbacja? To jest realizacja seksualności we własnym zakresie. Nie
            trzeba się liczyć z nikim poza sobą co do miejsca, czasu i sposobu tej
            realizacji. Złe przyzwyczajenie, bardzo złe. Specjalnie u mężczyzn, którzy i tak
            nie mają empatii w nadmiarze.
    • rycerzowa Re: Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? 25.02.08, 15:22
      nowa_na_forum napisała:

      > z rozpędu powiedziałam żeby tak nie robił ale nie
      > bardzo potrafiłam uzasadnić. Dlatego sie Was pytam.
      > No i widzę, że się tym specjalnie nie przejmujecie.

      Ależ przejmujemy się!
      Najbardziej tym, że mu stos pacierzowy wyschnie!
      Jeśli takiej pomocy oczekujesz, to ja jestem pierwsza. wink

      Pozwolisz jednak,że najpierw wyrażę swoje zaniepokojenie tobą,
      a nie synkiem.
      Że ci w ogóle przychodzi do głowy podglądanie chłopaczka!
      I to podczas snu!
      "Mały, wyprężony siusiaczek", no, no.
      Wiesz, grzech grzechem, ale nie zapominaj o paragrafach.
      A mąż nie jest zdziwiony?

      PS. Pewien gatunek "nowych na forum" pisze na jedno kopyto.
    • sion2 grzech?! 26.02.08, 11:32
      wiesz co im bardziej czytam twoje wpisy tym bardziej sądze ze
      jestes Jajcem oraz tym bardziej sie obawiam o "wiedze" religijna
      jaka raczysz swoje dziecko
      ty wiesz ze dzwonia ale nie wiesz w ktorym kosciele

      nie sądze aby normalnemu katolikowi, przyszlo do glowy aby
      masturbacje przedszkolaka tlumaczyc mu jako "grzech" - szok, jak dla
      mnie
      dziecko 5 czy 6 letnie nie rozumie jeszcze kwestii grzechu, nie jest
      dojrzale aby kazde zlo ktore czyni nazywac "grzechem"
      poza tym jest niedojrzale emocjonalnie, psychicznie i nie ma
      rozbudzonej erotyki wiec owszem nalezy odwracac uwage dziecka od
      mastrubacji i zastanawiac sie jaka jest jej przyczyna ale nie czynic
      z dziecka "grzesznika"
      pracowalam jako przedszkolanka - jedyne dziecko ktore sie
      masturbowalo w grupie to byla dziewczynka ktora miala widoczne braki
      milosci matki, byla bardzo surowo wychowywana i nieszczesliwa wiec
      znalazla sobie sposob na zadowolenie chwilowe
      typowa masturbacja dziecieca jest zjawiskiem raczej krotkotrwalym i
      polega na okresowej fascynacji kolejna częścią ciala ktore dziecko
      odkrylo
      jesli dziecko masturbuje sie kilkanascie razy dziennie i trwa to juz
      kilka miesiecy to znak ze ma jakies klopoty i w ten sposob
      odreagowuje
      • rycerzowa Re: grzech?! 27.02.08, 10:45
        sion2 napisała:

        > wiesz co im bardziej czytam twoje wpisy tym bardziej sądze ze
        > jestes Jajcem

        Mnie się też tak wydaje.
        A strasznie nie lubię, jak ktoś kogoś "podpuszcza".
        Te listy są pisane "na jedno kopyto", tym samym stylem, zatem dość łatwo
        odczytać profil psychologiczny autora.

        Temat dziecięcego onanizmu sam w sobie jest może i ważny, jako że gdy występuje
        w nasilonej formie, świadczy o ogólnych problemach z dzieckiem. Zdrowy, czysty,
        bezpieczny, aktywny, zawsze zajęty maluch, nie ma po prostu czasu na takie
        rzeczy.
        A potem to już, wybaczcie, nie nasza sprawa.
        • nowa_na_forum Re: grzech?! 04.03.08, 08:30
          O cholipka, boję się w ogóle odzywać. Bo zaraz mnie znów zjedziecie. Nie wiem o co chodzi. Dzielę się problemem, może faktycznie błachym, może bezpodstawnie się martwie, może się nie znam, może źle to wszystko rozumiem (zresztą napisałam, że moja wiara jest specyficna), ale DLA MNIE to bylo istotne, a tu huzia na juzia.
          Rozumiem, ze mój problemik dla zaawansowanych to głupotka, ale dla mnie nie. Oczekiwałam tylko rady, wyprowadzenia z błedu. Dziwnie się czuję. Już jedna mama się publicznie tłumaczyła. Dziwne to. Ale kilka mam mi pomogło i za to im dziękuję.
          • netus Re: grzech?! 15.03.08, 23:22
            Może zamknę temat na wesoło: jakiś czas temu (syn miał ok. 4 latka) w kąpieli
            "męczył siuraczka" - takiej terminologii używaliśmy - mówię do niego: zostaw, bo
            będzie mógł bolec, nie męcz siuraczka - a syn na to: MAMUś ALE TY WIESZ JAK ON
            TO LUBI!
            Ot po prostu było mu miło i już. Pamiętam, że rozłożył mnie na łopatki .
      • a_weasley Re: grzech?! 09.11.08, 21:40
        sion2 napisała:

        > nie sądze aby normalnemu katolikowi, przyszlo
        > do glowy aby masturbacje przedszkolaka tlumaczyc
        > mu jako "grzech" - szok, jak dla mnie
        > dziecko 5 czy 6 letnie nie rozumie jeszcze
        > kwestii grzechu, nie jest dojrzale aby kazde
        > zlo ktore czyni nazywac "grzechem"

        No to widocznie moi rodzice byli nienormalni, a ja jakiś dziwny, bo ja w wieku 6
        lat rozumiałem, co to jest grzech, i rodzice w rozmowach ze mną tym pojęciem
        operowali.
        Akurat problemu masturbacji sobie nie przypominam, ale pojęcie grzechu jak
        najbardziej mój aparat pojęciowy uwzględniał.
    • mamalgosia czy coś nie przystoi? 08.11.08, 17:05
      Jestem po cosobotniej lekturze "Wysokich obcasów" (to taka szczypta
      masochizmu - nie cierpię tego pisemka, a co tydzień je czytam). Tam
      ładny artykuł o matce obecnego prezydenta USA (i tam o dziadku, o
      którym napisałam w innym wątku). Ale też artykuł o seksie - jak dla
      mnie - brzydki.
      Zalinkować nie mogę, bo aktualnego numeru WO jeszcze w necie nie ma.
      Ale tak na kanwie zrodziło się we mnie pytanie: czy coś w seksie nie
      przystoi? Czy coś napawa Was wstrętem? czy czegoś nie wolno?
      Nie chciałam zakładac nowego wątku (obrzydzeniem napawa mnie nie
      seks, a kolejny wątek, w którym jako autor pojawia się
      mamalgosiasad(( ), więc wpisałam w wyszukiwarkę "seks" i okazuje się,
      że większość wątków z tym słowem jest archiwalnych - no to chyba
      czas na nowo powałkowac temat.

      Nie lubię rozmwiać o własnym współżyciu seksualnym, ale tak ogólnie
      to nie mam oporów (co się przydaje w mojej pracy, choć - jak wiecie -
      wychowania do życia w rodzinie nie uczę).

      Ogólnie myślę, że na naszym forum chyba w większości uznajemy, że
      seks z wieloma partnerami odpada. Ale czy coś jeszcze?
      Stosunek przerywany - bo nasienie nie trafia do pochwy (ulubiona
      fraza osób atakujących Kościół).
      Oczywiście zastanawiam się co dozwolone, a co nie. Ale sa sprawy, co
      do których nie wiem, czy dozwolone, a jednak napawają mnie jakąś
      odrazą. Dobrze, napiszę - choć myślę, że to słowo jeszcze na tym
      forum nie padło - wibrator. Czytałam dziś ten artykuł, o kobietach w
      różnym wieku, jakoś mnie uderzyło to, że wszystkie używały
      wibratorów. Wiem, że tendencyjnie dobrane, ale w ich ustach brzmiało
      to jakoś...normalnie. Dla mnie to nie brzmi normalnie - ale wiem, ze
      ja pod wieloma względami normalna nie jestem.
      Jak u Was? Czy jest coś w seksie, czego nie aprobujecie?
      • otryt Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 17:30
        mamalgosia napisała:

        >obrzydzeniem napawa mnie nie seks, a kolejny wątek,
        >w którym jako autor pojawia się mamalgosiasad(( ),

        Niepotrzebniesmile)) Lubię Twoje wypowiedzi (i chyba nie tylko ja)
        oraz mocne tematy, które proponujesz. Nowy wątek miałby większe
        szanse na większą ilość wypowiedzi, te starsze mało kto kontynuuje.
        Gdy licznik forumowy pędzi jak szalony, to nieomylny znak dla mnie,
        że mamałgosia się pojawiła i będzie bardzo ciekawie i emocjonująco:-
        )))
        • mamalgosia Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 19:24
          Przede wszystkim: bardzo Ci dziękujęsmile))
          Wiesz, dostałam wczoraj (nawet chciałam o tym napisać) maila od
          osoby nieznanej mi (konto niegazetowe, twierdzi, że nie pisze na
          naszym forum ale je czyta) i mi napisała ta osoba, że lubi moje
          wpisy, bo są takie ROZKOSZNIE GŁUPIUTKIEsmile

          No, ale pisz o seksie!
      • mama_kasia Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 20:44
        > Ale tak na kanwie zrodziło się we mnie pytanie: czy coś w seksie nie
        > przystoi? Czy coś napawa Was wstrętem? czy czegoś nie wolno?

        Według mnie nie przystoi na forum (nie mówię o
        jakiejś konferencji, rekolekcjach, ale na forum w
        internecie) rozmawiać o seksie smile Są to dla mnie sprawy tak
        bardzo moje i mojego męża, tak bardzo należące do nas.
        Zaznaczam, że nie piszę tego, aby blokować wasze rozmowy smile
        Tylko autentycznie taka mi się zrodziła myśl smile
        • mamalgosia Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 22:16
          Oczywiście się z Tobą nie zgadzamsmile
          Wcale nie chcę pisaćo sprawach Twoich i Twojego męża, jak również o
          relacji między mną a moim Mężem. Zresztą zaznaczyłam to w moim
          poście - można rozmawiać o kuchni, nie mówiąc co się jada na obiad.
          Ale oczywiście nie chcę nic od Ciebie wyciągać, bynajmniej
          • mamalgosia rzeczywiście:) 08.11.08, 22:34
            Sprawdziłam, masz opór.
            Oto ile razy używamy słowa "seks" na tym forum:
            isma (53)
            mader1 (52)
            mamalgosia (41)
            adzia_a (32)
            ogolone_jajka (31)
            kulinka3 (29)
            magdalaena1977 (29)
            verdana (29)
            rycerzowa (23)
            mysiam1 (22)
            marzek2 (22)
            justyna.ada (20)
            otryt (19)
            a_weasley (19)
            sion2 (18)
            anndelumester (18)
            minerwamcg (17)
            luccio1 (16)
            kubus_2004 (16)
            18lipiec (15)
            addria (14)
            nati1011 (14)
            direta (14)
            warszawianka51 (13)
            mamamonika (13)
            ankapok (13)
            alex05012000 (12)
            alinaw1 (11)
            kramla (11)
            trollolap (10)
            ese1 (9)
            barbie-torun (9)
            neogobbo (9)
            luzer (8)
            mika74 (8)
            nordynka1 (8)
            jogo2 (8)
            maika7 (7)
            mama_kasia (7)
            katriel (7)
            kamilla14 (7)
            nowa_na_forum (7)
            samboraga (7)
            berek_76 (7)
            darcia73 (7)
            philosophus (6)
            poprzezknieje (6)
            imbirka (6)
            ania.silenter_exunruzanka (5)
            madziaq (4)
            tygrysica_krakow (4)
            kim5 (4)
            praktycznyprzewodnik (4)
            mary_ann (4)
            ruda_kasia (4)
            skrzynka3 (4)
            svistak (3)
            piotrsko (3)
            franula (3)
            anek.anek (3)
            dominikjandomin (3)
            babie_lato1 (3)
            grrrrw (3)
            fiamma75 (3)
            nulleczka (3)
            kann2 (3)
            orvokki (3)
            elwinga (3)
            agrescik75 (3)
            joanka741 (3)
            mirellka74 (3)
            paszczakowna1 (2)
            pawlinka (2)
            mmk9 (2)
            bei (2)
            matizka (2)
            magkow14 (2)
            capriglione (2)
            prokasia (2)
            ewa2000 (2)
            jol5.po (2)
            goska_mama_kasi_i_gabrysi (2)
            kasia_ol1 (2)
            ekan13 (2)
            stokrocja (2)
            kudyn (2)
            lemmonka (2)
            lucasa (2)
            ula27121 (2)
            umargos (2)
            maadzik3 (2)
            wolanka79 (1)
            szyszunia11 (1)
            aetas (1)
            pysio8 (1)
            pskowron (1)
            woy1 (1)
            wojtek_tata (1)
            olivka27 (1)
            wieczna-gosia (1)
      • nati1011 Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 21:24
        mamalgosia napisała:

        > Ogólnie myślę, że na naszym forum chyba w większości uznajemy, że
        > seks z wieloma partnerami odpada. Ale czy coś jeszcze?


        O ja myślę, ze jeszcze bardzo wiele rzeczy odpada. A o wiekszosci z
        nich nawet nie mamy pojecia, bo sie nam w głowach nie mieszczą wink)
        Jakbyś wzieła jakieś pisemko z górnej półki w kiosku lub wyszukała
        kilka stron w internecie to raczej już nigdy w zyciu nie napiszesz,
        ze nie masz oporów. wink

        • mamalgosia Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 22:18
          A wiesz, że to mi nie przyszło do głowy. Być może rzeczywiście tak
          jest. Bardzo rzadko czytam czasopisma jakiekolwiek w ogóle, więc
          zapewne moja wiedza jest mizerna - przeczytałam pierwszy lepszy
          artykuł o seksie i zaraz zbulwersowanasmile
          • minerwamcg Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 23:05
            Co do "przystojenia" to chyba zależy, jak się o tym mówi. Co innego
            ekshibicjonizm, na który słusznie się krzywi Mama Kasia, co innego
            refleksja powiedziałabym _moralna_ - co w sumieniu uważa się za
            godziwe, co nie.
            Ja tam uważam, że niezłą wskazówką jest 1Kor 3,16 - "Czy nie wiecie,
            żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?" Kiedy się o tym
            pamięta, sprawa jest jakby prostsza: wolno wszystko, co nie
            sprowadza człowieka do funkcji "użytkowej".
            • mamalgosia Re: czy coś nie przystoi? 09.11.08, 11:33
              Czyli do rozważenia w sumieniu. Bo to różnie może być - z tym
              słynnym "uprzedmiotowieniem" to różnie bywa. Pięknie o tym mówił i
              pisał Jan Paweł II. I wierzę mu, ale sama tego aż tak nie czuję.
              Choćby w tej słynnej antykoncepcji (nieporonnej) - jakoś myślę, że
              to nie od tego zależy
      • magdalaena1977 Re: czy coś nie przystoi? 08.11.08, 23:34
        Ja myślę, że strasznie trudno o tym pisać, nie odnosząc się do własnych upodobań
        i rozróżnić co budzi moje obrzydzenie (jak surowa cebula, bleee !) a co jest
        IMHO niemoralne.
        I nie bardzo sobie wyobrażam pisanie o tym w oderwaniu od własnych doświadczeń
        seksualnych, a to już jednak nie na otwartym forum.
      • a_weasley Re: czy coś nie przystoi? 09.11.08, 00:03
        mamalgosia napisała:

        > Stosunek przerywany - bo nasienie nie
        > trafia do pochwy

        Stosunek przerywany odpada, bo tak jest napisane w Biblii. Dokładnie tę metodę
        stosował Onan, "złe było to w oczach Pana".
          • nati1011 Re: czy coś nie przystoi? 09.11.08, 14:00
            swojego czasu też czytałam (i to od samego poczatku jak powstało). I
            też mnie irytowało. Zaczęło od kacika mody. Przecietna pensja
            wynosiła wtedy 500-700 zł a oni z bluzkami po 150-250 zł
            wyskakiwali. Zawsze sie zastanawiałam dla kogo ta moda jest. Bo
            przecież pismo masowe. Z czasem coraz wiecej zaczeło mnie irytować -
            ale kiedyś to jeszcze była gazeta, w której można było znaleźć coś
            ciekawego - np felietony ks. Tischnera. Od kilku lat w zasadzie w
            każdym numerze GW znajduję coś co mnie irytuje lub jest kłamstwem.
            Od czasu zaangażowania GW w sprawę "Agaty" przestałam czytać
            zupełnie. I jak czasem wpadnie mi przypadkeim jakiś numer w ręce -
            utwierdzama się w przekonaniu, ze to była słuszna decyzja.
            • mamalgosia Re: czy coś nie przystoi? 09.11.08, 14:14
              A ja właśnie trochę wbrew nawet sobie. Żeby poznać jak myślą inni,
              jakie są te modne trendy (i nie mówię tu o stylu ubierania się). Mam
              np kolezankę, która wysoko sobie ceni WO (i jest to osoba, którą
              lubię i uważam za wartościową bardzo). To taki nowoczesny styl
              kobiety inteligentnej, ceniącej swoją wartość. Dodam: niewierzącej
              kobiety.
              Chcę poznać i to.
              Często dziwię się, że można coś uważać za naturalne, dobre,
              wartościowe. A można
        • magdalaena1977 Re: czy coś nie przystoi? 09.11.08, 20:26
          a_weasley napisał:
          > Czytanie "Wysokich Obcasów" wink
          Ja przeglądam WO w sieci i czytam artykuł albo dwa. Z częścią się zgadzam, z
          częścią nie , ale jakoś nie mnie przesadnie nie denerwuje.
          No może tylko moda (prezentowanie oderwanych od życia aranżacji na
          anorektycznych modelkach plus droga bielizna w rozmiarach 75A - 85D) , ale tak
          samo jest w innych czasopismach.
          W WO lubię ich artykuły psychologiczne.
      • aka21 Re: czy coś nie przystoi? 13.11.08, 14:56
        Czy jest coś w seksie, czego nie aprobujecie?
        Myślę, że ta sfera jest bardzo intymna i nie można tu dawać jakiś
        konkretnych "wytycznych" co jest do zaaprobowania, a co nie (mówię
        tu o współżyciu małżeńskim, bo dla mnie tylko takie jest dobre i
        dopuszczalne).
        Katechizm KK podaje:
        2363 Przez zjednoczenie małżonków urzeczywistnia się podwójny cel
        małżeństwa: dobro samych małżonków i przekazywanie życia.
        Dla mnie to ważne. Ważny jest współmałżonek, jego wrażliwość, ale i
        jego oczekiwania. Ogranicznikiem nie do przekroczenia jest
        poszanowanie jego godności, a także szacunek dla siebie jako dla
        dziecka Bożego.
        Wydaje mi się, że trudno mówić co ja aprobuję. To jak wyglada
        współżycie i wszelkie relacje seksualne w małżeństwie powinno być
        wypracowane przez oboje współmałżonków i to powinno być przez nich
        zaaprobowane. Jak małżonkowie rozmawiaja o swoim współżyciu, uczą
        się siebie kochać, akceptować, mówią o swoich pragnieniach, ale
        także o tym co ich przerasta to wówczas ich miłość (nie tylko ta
        cielesna) wzrasta.
        Temat seksu w małżeństwie jest chyba trudny, często jest to
        takie "ślizganie" się po temacie, zeby powiedzieć, a tak naprawdę
        nie powiedzieć (nie mam tu na myśli rad z "intymnych poradników", bo
        tam to wszystko kawa na ławęwink). Często pojawiają się pytania o
        czystość w małżeństwie, grzechy z nią zwiazane i prostych odpowiedzi
        nie ma. To co dla jednych dobre i piękne, dla innych może być złe i
        godzace w szacunek dla współmałżonka.
        Myśle, że ważna jest też świadomość, że całe ciało człowieka
        (zarówno mężczyzny jak i kobiety) jest stworzone przez Boga, a więc
        całe jest dobre, a nawet bardzo dobresmile - kobiety oczywiście
        najdoskonalszewink.

        Przeczytałam artykuł, naprawdę masochizmsad. Dla mnie to strasznie
        przykre, ale na jego kanwie zrodziło mi się jedno teoretyczne
        pytanie, ale chyba nie na forumwink
        • mamalgosia aka 13.11.08, 18:52
          1)"kawa na ławę" w poradnikach. No tak właśnie jest i tak być
          powinno - wszak po to są poradniki. A wiesz, że mnie w przypadku
          seksu to "kawa na ławę" odraża? Ja wiem, że tak trzeba, bo przecież
          to jednak też sprawy fizjologiczne, ale ... no właśnie "ale"
          2) artykuł - masakra, no nie?
          3)Bardzo zaciekawiłaś mnie pytaniem - skoro nie na forum, to moze
          mogę liczyć na maila?
          • aka21 Re: aka 14.11.08, 11:25

            1) sfera seksualna nie może być sprowadzona tylko do fizjologii, bo wtedy
            skupiamy się na sobie, wkrada się egoizm, gubi się druga osoba, która służy nam
            do "czegoś", a tak dokładnie do zaspokojenia naszych własnych pożądań i
            współżycie przestaje być bezinteresownym obdarowywaniem współmałżonka z jednej
            strony, a z drugiej przyjmowaniem jego daru. Te relacje nie zawsze są idealne,
            ale jak z miłością podchodzimy do drugiej osoby, rozmawiamy, mówiąc o sobie, nie
            obwiniając i upokarzając współmałżonka to nasza miłość rośnie, a współżycie
            staje się lepsze.
            Właśnie jest to "ale", to wąska granica między rada a zgorszeniem. Pewne sprawy
            należy poruszać konkretnie (szczególnie o tym co jest grzechem i tu nie ma
            kompromisu) inne małżonkowie powinni wypracować sami. Powiem szczerze, nie
            przypuszczałam, ze tak trudno mi będzie o "tych sprawach" pisać na forumwink
            2) Masakra, bo tam dla mnie nie ma miłości tylko czysty egoizm i przepraszam za
            określenie, ale zezwierzęcenie. Nie ma tam miejsca na coś głębszego niż tylko na
            pożądanie.
            3) napiszę jak dzieciaki zajmą się pieczeniem ciasteksmile
            • mamalgosia Re: aka 14.11.08, 13:48
              aka21 napisała:

              >
              > 1) sfera seksualna nie może być sprowadzona tylko do fizjologii,
              Ależ to oczywiste! Tylko mi chodziło o to, że mnie już sam opis
              fizjologii hamuje, już to stanowi dla mnie problem


              > 2) Masakra, bo tam dla mnie nie ma miłości tylko czysty egoizm i
              przepraszam za
              > określenie, ale zezwierzęcenie. Nie ma tam miejsca na coś
              głębszego niż tylko n
              > a
              > pożądanie.
              Tak. i to, że tak u wszystkich rozmówczyńsad


              > 3) napiszę jak dzieciaki zajmą się pieczeniem ciasteksmile
              dzięki, dzięki, doszło! Bardzo dziękuję za to co napisałaśsmile)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka