Spotkanie

29.02.08, 18:07
Przyznam, że do założenia tego wątku pobudziła mnie wypowiedź Pysia
w " Rekolekcjach... zamiast lekcji". Napisała Ona tam , że chciałaby
by w dzieciństwie ktoś fundował Jej takie rekolekcje i że Bóg potem
musiał coś innego wymyslić...
Skojarzyło mi się to z " Kobietami, które spotkały Jezusa" Prozanto
i opisem spotkania z Samarytanką :
" Wszystko odbywa się spontanicznie, pod znakiem przypadkowości i
zaskoczenia, bez uprzednio sporządzonego scenariusza.
Jezus zatrzymuje się nie dlatego, że oczekuje kogoś, kogo trzeba
nawrócić, ale dlatego, że jest zmęczony, spocony, głodny i dokucza
mu pragnienie.
A kobieta przychodzi do studni wcale nie dlatego, że dowiedziała
się, iż w okolicach przebywa słynny Nauczyciel z Galilei, ale
dlatego, że musi zaczerpnąć wody. Jej problemem jest woda a nie
wyznanie grzechów..."
Jak było z moim spotkaniem z Jezusem ?
Poszłam do I Komunii... i to wszystko, co zaplanowali dla mnie
rodzice.O rekolekcjach w tym czasie nie słyszałam. Potem już mogłam
decydować... I wcale nie zdecydowałam, że " tak" ...
Nawet jak byłam w V klasie i trafiłam z powrotem do salki
katechetycznej, nie wiedziałam, jak długo w niej zostanę.
Zaprowadziła mnie tam koleżanka i zostałam. Wydawało mi się to
przypadkowe smile Na ile byłam świadoma,że "problemem jest wyznanie
grzechów" a nie po woda tylko, trudno mi dziś ocenić ....
Pełna wersja