Kontrowersyjne intencje mszalne

02.03.08, 15:25
Odprawiono mszę za prezydenta podejrzanego w seksaferze

Mszę w intencji, podejrzanego o przestępstwa przeciwko wolności
seksualnej i obyczajności prezydenta Olsztyna, Czesława Jerzego
Małkowskiego odprawiono dziś przed południem w olsztyńskiej katedrze
pod wezwaniem św. Jakuba. - Msza nie była wcześniej zapowiadana,
ponieważ dopiero w sobotę po południu przyszła do mnie grupa
mieszkańców Olsztyna z prośbą o odprawienie mszy w intencji
prezydenta - powiedział celebrujący nabożeństwo ksiądz Andrzej
Lesiński.

Ksiądz apelował do zgromadzonych w kościele, o to, by "głos sumienia
nie został zagłuszony wrzaskiem tłumu".

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4980856.html

Czy w takim wypadku nie powinno się raczej nie wymieniać intencji, w
jakiej odprawia się Mszę św.? Może wystaczyłoby jakieś ogólne
sformułowanie: "w pewnej intencji", "w intencji Panu Bogu wiadomej"?
A może nie, bo czy wolno się wstydzić modlitwy? Ale jeśli czyjaś
modlitwa budzi niezdrową sensację, albo tak naprawdę nie jest
modlitwą, ale środkiem załatwienia innych spraw? (Matko Boska
Nieustającej Pomocy, tak bardzo Cię proszę za moją niedobrą sąsiadkę
z ulicy Warszawskiej 267...)

    • luccio1 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:36
      kann2 napisał:
      > A może nie, bo czy wolno się wstydzić modlitwy?

      Na pewno wtedy, kiedy ociera się o bluźnierstwo.
      Najostrzejszym przykładem byłaby tu modlitwa typu "Panie Boże, spraw, żeby
      sąsiada szlag trafił".
      Podobnie ma się rzecz z modlitwą, aby winny uniknął kary. W przypadku prezydenta
      Olsztyna ta Msza św. z daleka śmierdzi działaniem pijarowskim, czyli "robieniem
      dobrego wizerunku" osobie publicznej.

      A tak naprawdę ta osoba powinna wziąć sobie do serca słowa Ewangelii:
      "Komu więcej dano - od tego więcej wymagać się będzie"
      i zniknąć z życia publicznego.
      • magdalaena1977 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:44
        luccio1 napisał:
        > A tak naprawdę ta osoba powinna wziąć sobie do serca słowa Ewangelii:
        > "Komu więcej dano - od tego więcej wymagać się będzie"
        > i zniknąć z życia publicznego.
        A jeśli jest niewinny ?

        IMHO za taka osobę jak najbardziej można się modlić, tylko trzeba odpowiednio
        sformułować intencję. Jeśli jest winny powinien przyznać się do winy,
        przeprosić, poddać karze - można się modlić, żeby Bóg dał mu siłę i odwagę do
        naprawienia swoich błędów. Wydaje mi się, że tak właśnie postąpili ludzie z
        Więzi z księdzem Czajkowskim. Usiedli z nim i modlili się i wtedy on się
        przyznał do współpracy z UB.

        Jeśli prezydent Olsztyna jest niewinny, to opieka Boska jest mu jak najbardziej
        potrzebna. Dla zachowania godności i uczciwości w ciężkiej sytuacji.

        Moja odrazę (jako katoliczki i prawniczki) budzą natomiast intencje mszalne w
        styku "o pomyślne rozstrzygnięcie procesu", "o wydanie listu żelaznego" (tak
        było u Stokłosy).
        • luccio1 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:52
          Za czasów II RP człowiek pełniący jakąkolwiek funkcję zaufania publicznego nawet
          po oczyszczeniu z zarzutów wycofywał się z życia publicznego.
          Wystarczającą podstawą cofnięcia mu zaufania była sama możliwość postawienia mu
          zarzutów - widziano w tym zbyt słabą odporność danego człowieka na pokusy mogące
          się pojawić w przyszłości.
          Ale to były inne czasy, inne standarty...
          • a_weasley Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 05.03.08, 15:28
            luccio1 napisał:

            > Za czasów II RP człowiek pełniący jakąkolwiek
            > funkcję zaufania publicznego nawet po oczyszczeniu
            > z zarzutów wycofywał się z życia publicznego.

            Gdyby tak nawet było, w co osobiście nie wierzę, byłby to konkursowy idiotyzm.
        • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:53
          Nie wiemy czy jest winny czy niewinny. Ale może być winny - na czymś
          zbudowano akt oskarżenia. Należy tez więc mieć wzgląd na potncjalne
          ofiary. Zwłaszcza, przy takich zarzutach.

          Sądzę więc, że utajnienie takiej intencji byłoby najlepszym
          rozwiązaniem. A po ewentyalnym oczyszczeniu z zarzutów można
          odprawić msze dziekczynną

          Mnie osobiście jeżą msze polityczne. Oczywiście cieszę się, ze
          premier czy prezydent chodzi do kościoła, ale wolałabym by robił to
          dla Boga a nie na pokaz społeczeństwu. W kosćiele każdy powinien
          czuć sie jak (przepraszam za porównanie) w prywatnej sypialni -
          swobodnie, ale bez kamer i podglądających sąsiadów.
          • magdalaena1977 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 17:39
            nati1011 napisała:

            > Nie wiemy czy jest winny czy niewinny. Ale może być winny - na czymś
            > zbudowano akt oskarżenia.
            To już jest akt oskarżenia w tamtej sprawie ?
            Wydaje mi się, że sprawa jest ciągle w Prokuraturze.
        • kann2 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:58
          A dlaczego intencja "o pomyślne rozstrzygnięcie procesu" jest
          niewłaściwa? Rozumiem, że ujawniana publicznie byłaby niestosowna,
          ale czy modlitwa w takiej intencji byłaby naruszeniem niezawisłości
          sądu?

          Gdy ktoś modli się "o pomyślne rozstrzygnięcie procesu", może mysleć
          o sarach Ducha Świętego dla sędziów, by dobrze (sprawiedliwie)
          aplikowali prawo, by z uwagą czytali akta, nie pominęli argumentów,
          na których stronie tak bardzo zależy.

          Czy o przyznanie renty nie można się modlić? Ja słyszałem takie
          intencje, publicznie wypowiadane.
          • luccio1 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 16:05
            kann2 napisał:
            > Czy o przyznanie renty nie można się modlić? Ja słyszałem takie
            > intencje, publicznie wypowiadane.

            Zważywszy ilość nadużyć popełnianych w tych sprawach w niedalekiej przeszłości -
            należałoby takiej intencji głośno nie wypowiadać.
            Człowiek modlący się głośno o przyznanie renty mimo woli rzuca sam na siebie
            cień i podejrzenie, jakoby jego sprawa nie była do końca czysta.

            Poza tym - mamy słowa Chrystusa: "Gdy się modlisz, zamknij drzwi swej
            izdebki..." - do zastosowania nigdzie bardziej, jak właśnie tutaj.
          • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 16:24
            A czy mozna odprawić msze w intencji wygranej w totolotka? W
            prawdziwej potrzebie -powiedzmy na leki dla chorego dziecka?

            Pewne intencje - szczere i właściwe dla danej osoby - nie musza byc
            tak postrzegane przez osoby postronne. Jeżeli są najmniejsze
            wątpliwości to warto modlić sie dyskretnie. Siła modlitwy taka sama,
            a przynajmnie sumienie czyste smile)
            • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 04.03.08, 15:40
              nati1011 napisała:

              > A czy mozna odprawić msze w intencji wygranej w totolotka? W
              > prawdziwej potrzebie -powiedzmy na leki dla chorego dziecka?

              A musi to być "wygrana w totolotka"? Nie może być intencja "abym miał za co
              kupić leki dziecku" albo "o wyzdrowienie dziecka"?
              • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 04.03.08, 17:18
                własnie smile)))

                Chodzi o to, że często w tych intencjach maszalnych czy modlitewnych
                (pewnie jeszcze cześciej) stawiamy Boga pod ścianą i chcemy na nim
                wymusić własną wersję wydarzeń. smile
                • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 04.03.08, 17:20
                  przed oczami mam właśnie "modlitwę" Pawlaka seniora z synem Jaśkiem:

                  "I spraw kochany panie Boże by pole kargulowe dotknęły wszystkie
                  plagi egipskie, tylko się nie pomyl i nas PAwlaków nie
                  doświadczaj ...."

                  Jakoś tak to szło smile)))

                  • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 04.03.08, 21:41
                    Z drugiej zaś strony jak słyszę modlitwę na głos "w pewnej intencji" to tracę
                    ochotę się modlić za tę intencję. Niedobór zaufania - być może, ale nie lubię
                    niespodzianek. I popierania trudno powiedzieć czego.
                    • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 05.03.08, 07:10
                      dominikjandomin napisał:

                      > Z drugiej zaś strony jak słyszę modlitwę na głos "w pewnej
                      intencji" to tracę
                      > ochotę się modlić za tę intencję. Niedobór zaufania - być może,
                      ale nie lubię
                      > niespodzianek. I popierania trudno powiedzieć czego.

                      To dam ci inny przykład.

                      Swojego czasu bardzo chciałam zamówić msze za nawrócenie pewnej
                      osoby. Cel w porządku, intencja też. ALe męczyła mnie strasznie
                      myśl, jak będzie sie czuć ta osoba, gdy od kogoś na mieście dowie
                      się, ze była za nią msza. Po pierwsze publicznie ogłasza się, że ta
                      osoba jest - przynajmnie - niepraktykująca, po drugie może ją to po
                      prostu raczej odrzucić od kościoła niż zbliżyć. Ostatnio w modlitwie
                      wiernych pojawia się bardzo czesto modlitwa o nawrócenie ludzi
                      odłączonych od kościoła i to - takie zbiorowe - modlenie się jakoś
                      bardziej mi odpowiada. Tak samo jest z tym powrotem do zdrowia. To
                      jednak jakaś intymność. O ile jeszcze chory sam chce ok, ale jeżlei
                      rodzina zamawia mszę za chorego krewnego można mu troche wyrządzić
                      końską przysługę. Moze w pracy nikt nie wie? Wiesz ludzie - także
                      ci co chodza na te msze - sa rózni. Jedna pani drugiej pani coś tam
                      powie i już historia żyje własnym życiem.

                      To może takie msze w klasztorach zamkniętych zamawiać???



                      • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 05.03.08, 11:55
                        Inna rzecz:

                        "Módlmy się o nawrócenie bliskiej mi osoby" a inna "módlmy się w pewnej intencji".

                        Ostatnio zbyt często słyszę "w pewnej intencji", dokładnie tak sformułowane.
                      • magdalaena1977 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 05.03.08, 16:13
                        A nie można zamawiać takich mszy tylko z imieniem ?
                        "o nawrócenie Anny"
                        "o wyzdrowienie Piotra"
                        ja zamawiałam kiedyś dla siebie "w intencji Magdaleny od błogosławieństwo Boże w
                        nowej pracy"
                        Tak jest odprawiana większość mszy na osiemnastkę.
                        Intencja nie jest anonimowa, a niczyje dobra osobiste nie są naruszane
                        • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 05.03.08, 17:56
                          magdalaena1977 napisała:

                          > A nie można zamawiać takich mszy tylko z imieniem ?
                          > "o nawrócenie Anny"
                          > "o wyzdrowienie Piotra"
                          > ja zamawiałam kiedyś dla siebie "w intencji Magdaleny od
                          błogosławieństwo Boże
                          > w
                          > nowej pracy"
                          > Tak jest odprawiana większość mszy na osiemnastkę.
                          > Intencja nie jest anonimowa, a niczyje dobra osobiste nie są
                          naruszane
                          >

                          Można, ale imię było dość charakterystyczne i nie gwarantowało
                          anonimowości smile)))
                        • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 06.03.08, 20:14
                          magdalaena1977 napisała:

                          > A nie można zamawiać takich mszy tylko z imieniem ?

                          > Tak jest odprawiana większość mszy na osiemnastkę.
                          > Intencja nie jest anonimowa, a niczyje dobra osobiste nie są naruszane

                          A, urodzinowe czy imieninowe... u nas są z pompą. Zwłaszcza, jak osoba znana
                          księdzu. Od razu i życzenia, i wskazanie, kto to, i że go często w kościele
                          widać i tak dalej (tak jest np. z wieloma ministrantami). Aż się boję iść w
                          sobotę do kościoła, mnie też to czeka smile
          • magdalaena1977 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 17:46
            kann2 napisał:

            > Czy o przyznanie renty nie można się modlić? Ja słyszałem takie
            > intencje, publicznie wypowiadane.
            IMHO to czy ten człowiek ma uprawnienia do renty jest już określone przed
            złożeniem wniosku do ZUS. Albo ma odpowiedni staż albo nie ma. Albo jest zdolny
            albo niezdolny do pracy. I postępowanie przed organem rentowym a potem
            ewentualnie przed sądem ma na celu tylko ustalenie jak jest naprawdę. To nie
            jest egzamin, gdzie można wypaść lepiej albo gorzej. Nie ma tu miejsca na
            interpretację sędziego.
            A wyrok oddalający odwołanie będzie równie dobry, sprawiedliwy itp jak
            zmieniający decyzję.
            W zasadzie dopuszczam tak potencjalnie tylko modlitwę o sprawiedliwy wyrok (żeby
            nikt się nie pomylił, niczego nie pominął itp).
            I o to IMHO mogą się modlić także ewentualne ofiary przestępstw.
            • kann2 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 20:39
              Przecież sędziowie to nie automaty. Wyroki, postanowienia,
              orzeczenia, decyzje - zapadają, choć w granicach prawa, to jednak
              wydawane przez ludzi i są rezultatem wolnej woli ludzkiej. Wszystko,
              co zależy od woli człowieka, może być przedmiotem modlitwy. Wiadomo
              przecież, że wyroki w sądach zapadają czasami rozbieżne w tej samej
              sprawie... Ocena zdolności do pracy też jest różna.
            • isma Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 03.03.08, 10:25
              E, no, nie. Zdolnosc do pracy to jest rzecz ocenna. Jasne, ze sa
              przypadki ewidentne (ciezkie kalectwo w wyniku wypadku itp.). Ale
              gros podlega subiektywnej ocenie - i organu, i, ewentualnie,
              pozniej, sadu. Np. w ktorym momencie zaostrzenie chorob typu astma
              czy cukrzyca uniemozliwia wykonywanie pracy (na dokladke np.
              umyslowej)? Sad moze przychylic sie do wniosku o badanie bieglego
              okreslonej specjalnosci lub nie (znam taki fajny sad, co nie uznaje
              alergologow - chorych na astme badaja tylko pulmonolodzy ;-O).
    • nati1011 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 15:39
      a czemu ta intencja miała służyć?
      Ułaskawieniu, mniejszemu wyrokowi....
      Masz rację Kanie - jak już to intencja powinna być utajniona, by nie
      gorszyć wiernych. Zwłaszcza,że sprawa tak ogolnie jest obrzydliwa.
      Jeszcze ten gwałt na ciężarnej....

      Nie nam oceniać całą sprawę, ale pewne sprawy nalezy załatwiać w
      ciszy sumienia.
    • isma Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 02.03.08, 20:44
      Rozmawialismy tu swego czasu o liscie zelaznym, o czym, jako
      niewiasta obdarzona niezla pamiecia, pomne do dzisiaj.

      Ja rozumiem, ze intencja byla za pana Malkowskiego, a nie za efekt
      dochodzenia? No to modlic sie mozna za kazdego, a Pan Bog juz tam
      wie, co mu sie najbardziej przyda - czy areszt na trzy miesiace, w
      czasie ktorego bedzie mogl przemyslec swoje postepki, czy wprost
      przeciwnie (slubny pasjami sie co tydzien przymusowo modli wraz z
      kolem Radia Maryja za Rydzyka np. - jakkolwiek wydaje sie, ze nieco
      inny rodzaj powodzenia dziel Ojca Dyrektora jego i panie
      intencjodawczynie by najbardziej ucieszyl).

      Poza tym, poki pan Malkowski prawomocnie skazany nie jest, no to w
      rozumieniu prawnym jest czysty jak lza.

      Natomiast ja nie przepadam za intencjami mszalnymi sformulowanymi
      zbyt kategorycznie, takimi, co to nie zakladaja perspektywy "badz
      wola Twoja". O konkretne rozstrzygniecie sadowe albo
      administracyjne. A takze o narodziny coreczki (Pan Bog wywinal
      intencjodawcy niezly dowcip - mimo obiecujacego badania USG na swiat
      przyszedl dorodny synek, trzeci wink)).
    • kann2 Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 03.03.08, 18:56
      No i już się mleko rozlało:

      Niedzielne nabożeństwo odprawione w olsztyńskiej katedrze w intencji
      podejrzanego o gwałt i molestowanie urzędniczek prezydenta Czesława
      Jerzego Małkowskiego wywołało dzisiaj wiele kontrowersji w mieście.

      Tymczasem nabożeństwo - w intencji poszkodowanych kobiet - próbowała
      zamówić w olsztyńskiej katedrze Teresa Rokicka-Morabet, prezes
      spółdzielni mieszkaniowej "Domator", znana w mieście działaczka na
      rzecz zwalczania korupcji i uczestniczka debat publicznych.

      "Chciałam, by nabożeństwo zostało odprawione 8 marca, w Dniu Kobiet.
      Miałam pieniądze, by opłacić nabożeństwo. Odmówiono mi przyjęcia tej
      intencji, dlatego jutro złożę na ręce arcybiskupa warmińskiego
      skargę na proboszcza katedry" - powiedziała PAP w poniedziałek
      Teresa Rokicka-Morabet.

      W niedzielę w kościele katedralnym w Olsztynie odprawiono
      nabożeństwo w intencji podejrzanego o gwałt i molestowanie
      urzędniczek prezydenta Małkowskiego. Proboszcz Andrzej Lesiński
      apelował na niej, by "głos sumienia nie został zagłuszony wrzaskiem
      tłumu".

      Proboszcz zapewniał, że o modlitwę w intencji Małkowskiego poprosiła
      go grupa mieszkańców.

      Niedzielne nabożeństwo podzieliło lokalną społeczność i polityków.
      Wielu z nich nieoficjalnie mówiło w poniedziałek dziennikarzom, że
      była to "niepotrzebna demonstracja solidarności z prezydentem".
      Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta, powiedział PAP,
      że "było to niezręczne".

      www.rp.pl/artykul/101399.html
      • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 06.03.08, 20:29
        kann2 napisał:

        > No i już się mleko rozlało:
        >
        > Niedzielne nabożeństwo odprawione w olsztyńskiej katedrze w intencji
        > podejrzanego o gwałt i molestowanie urzędniczek prezydenta Czesława
        > Jerzego Małkowskiego wywołało dzisiaj wiele kontrowersji w mieście.
        >
        > Tymczasem nabożeństwo - w intencji poszkodowanych kobiet - próbowała
        > zamówić w olsztyńskiej katedrze Teresa Rokicka-Morabet, prezes
        > spółdzielni mieszkaniowej "Domator", znana w mieście działaczka na
        > rzecz zwalczania korupcji i uczestniczka debat publicznych.
        >
        > "Chciałam, by nabożeństwo zostało odprawione 8 marca, w Dniu Kobiet.
        > Miałam pieniądze, by opłacić nabożeństwo. Odmówiono mi przyjęcia tej
        > intencji, dlatego jutro złożę na ręce arcybiskupa warmińskiego
        > skargę na proboszcza katedry" - powiedziała PAP w poniedziałek
        > Teresa Rokicka-Morabet.

        I to jest wciąganie Kościoła do walki przez baby. Tracę wiarę w prawdziwość
        oskarżeń. Wg proboszcza bowiem kobieta się uparła, ze msza ma być "za
        molestowane i gwałcone przez prezydenta" - z wyrokiem wydanym w intencji. Nie
        zgodziła się "za kobiety", uparła się, aby w intencji sformułować wyrok na
        człowieka.
        • isma Re: Kontrowersyjne intencje mszalne 07.03.08, 08:30
          No i dlatego powiadam, ze za czlowieka sie trzeba modlic, a nie "w
          sprawie".
    • a_weasley Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 15:34
      W gazecie napisali:

      > podejrzanego o przestępstwa przeciwko wolności
      > seksualnej i obyczajności prezydenta Olsztyna,
      <imiona i nazwisko>

      Ciekaw jestem, na jakim szczeblu w Platformie zapada decyzja, że nie będzie się
      protestować przeciwko skazywaniu człowieka na śmierć cywilną przed procesem (ba!
      przed postawieniem zarzutów!) i włóczeniu go w kajdankach w biały dzień po
      urzędzie. O ile pamiętam, nad dr. Mirosławem G. płakali i rozdzierali szaty.
      I czy w Gazecie taką decyzję może podjąć aktualna redakcja, czy musi Michnik
      osobiście.
      To samo dotyczy przychodzenia po ludzi dzikim świtem. O ile pamiętam, w
      przypadku Blidy był to jeden z koronnych dowodów zagrożenia demokracji.
      • isma Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 17:06
        Nnnno mam wrazenie, ze w przypadku osob publicznych - a takowa jest
        niewatpliwie prezydent miasta sprawujacy funkcje z wyboru - to
        jednak pismactwo nie musi sie w inicjaly bawic. Zwlaszcza, ze to by
        jednak dosyc hipokryckie bylo - jesli opisali szczegolowo
        okolicznosci zdarzenia, no to oczywiscie mogliby pisac "Czeslaw M."
        sprawujacy fukcje prezydenta Olsztyna, ale bylby to dowcip na
        miare "Przemyslawa W., syna bylego prezydenta".
        Albo "Jana T., dyrektora Zarzadu Drog i Komunikacji w Krakowie" wink))
        • luccio1 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 17:29
          "Jana T." jakoś mi nie żal.
          Jak sobie pomyślę: 2 XI 2012 mija 20-lecie jednego grobu (ziemnego) na
          Rakowicach (Babcia, Stryj); 11 IV 2018 drugiego (Mama, Tato, Dziadek)
          - i że od każdej z wymienionych dat mam nieprzekraczalny termin 3 miesięcy, aby
          się przypomnieć Zarządowi Cmentarzy Komunalnych, udowodnić, że jestem synem
          swych Rodziców, wnukiem swej Babci - i potem bulić za następne 20 lat, aby na
          ten okres ocalić nienaruszalność grobu, i to bulić nie wiadomo ile (stawki mogą się
          10 razy zmienić w ciągu lat, jakie zostały do r. 2012 czy 2018)...
          I jeszcze jak sobie pomyśleć, że Cmentarz Rakowicki był kiedyś tam poświęcany
          według stosownego rytu, przepisanego przez Kościół (pięć krzyży ze światłami,
          tworzących na rzucie poziomym obraz Krzyża) -
          więc ZCK tak na dobrą sprawę sprzedaje rzecz poświęconą, co - jak pamiętam z
          religii - jest świętokradztwem...
          • kann2 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 18:11
            luccio1 napisał:

            > więc ZCK tak na dobrą sprawę sprzedaje rzecz poświęconą, co - jak
            pamiętam z
            > religii - jest świętokradztwem...

            O! A ja kiedyś sprzedałem poświęcony (no, pobłogosławiony,
            dokładnie) samochód!

            Nie mówiąc już o sprzedaży mieszkań, często przecież też
            poświęcanych.

            Całe szczęście, na wszystko można znaleźć odpowiedni kanon:

            Kan. 1212 - Miejsca święte tracą poświęcenie lub błogosławieństwo,
            gdy zostaną w znacznej części zniszczone lub przeznaczone na stałe
            do użytku świeckiego; dekretem kompetentnego ordynariusza bądź też
            faktycznie.

            Oczywiście ani samochód, ani mieszkanie nie są miejscami świętymi.
            • luccio1 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 22:04
              Mam nadzieję, że dożyję chwili, gdy będzie i w Polsce możliwe po kremacji
              rozsypanie prochów przez Najbliższych gdzieś w plenerze.

              Wtedy uniknę oglądania tego, jak do Moich wyciągają się setki rąk po pieniądze,
              albo - co gorzej - jak powstaje kontrowersja, gdzie moje szczątki mają, wzgl. są
              godne leżeć
              (mam w pamięci żałosne historie z najbliższego otoczenia, jak to teściowa, która
              akurat przeżyła i syna i synową, przeniosła niechęć do synowej dosłownie poza
              grób, nie pozwoliwszy pochować synowej obok syna - i w ten sposób dzieląc żonę z
              mężem [oczywiście kiedyś, kiedyś tam uważała synową za nieodpowiednią partię dla
              syna];
              - no i posiedzenie Rady Stołecznego Królewskiego miasta Krakowa na temat: czy
              ś.p. Piotr Skrzynecki jest godzien leżeć na Rakowicach w Kwaterze Zasłużonych?
              [obiekcje wynikały stąd, że nie był "tak do końca Polakiem" = Żydem po matce; a
              do tego jeszcze żył nie wedle "wartości chrześcijańskich, i lubiał wypić...]).
              • isma Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 08:21
                Nie bylo takiego posiedzenia Rady Miasta Krakowa! Pogrzeb Piotra
                Skrzyneckiego zostal zalatwiony blyskawicznie i bez kontrowersji -
                zreszta przyznanie miejsca na Rakowicach nie bylo w kompetencji
                Rady, tylko prezydenta, a ten nie mial watpliwosci (co wiem, ze sie
                tak wyraze, z pierwszej reki).

                Dyskusja, owszem, byla, przy nadawaniu Skrzyneckiemu honorowego
                obywatelstwa. Brzydka, fakt. Od tego czasy zreszta takie decyzje sa
                najpierw przedmiotem uzgodnien miedzyklubowych, a na sesji plenarnej
                sa glosowane bez dyskusji.
                • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 20:20
                  isma napisała:

                  > Dyskusja, owszem, byla, przy nadawaniu Skrzyneckiemu honorowego
                  > obywatelstwa. Brzydka, fakt. Od tego czasy zreszta takie decyzje sa
                  > najpierw przedmiotem uzgodnien miedzyklubowych, a na sesji plenarnej
                  > sa glosowane bez dyskusji.

                  Z praktyki: Senat UMK, doktor honoris-causa dla papieża. Zgłoszony wniosek,
                  pytanie rektora, czy jest ktoś przeciw. Nie było. Wpuszczono hordę dziennikarzy.

                  Głosowanie oczywiście jednomyślne.
          • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 20:18
            luccio1 napisał:


            > I jeszcze jak sobie pomyśleć, że Cmentarz Rakowicki był kiedyś tam poświęcany
            > według stosownego rytu, przepisanego przez Kościół (pięć krzyży ze światłami,
            > tworzących na rzucie poziomym obraz Krzyża) -
            > więc ZCK tak na dobrą sprawę sprzedaje rzecz poświęconą, co - jak pamiętam z
            > religii - jest świętokradztwem...

            A. Poproszę kanon o świętokradztwie. Zwłaszcza, ze rzecz poświęcona MOŻNA
            SPRZEDAĆ. Nie sprzedajesz poświęcenia.

            B. Nie kupujesz miejsca, tylko je wynajmujesz / opłacasz rezerwację. To nadal
            nie jest twoje miejsce w sensie właśności, więc nie jest to sprzedaż.
        • a_weasley Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 21:09
          isma napisała:

          > Nnnno mam wrazenie, ze w przypadku osob publicznych
          > - a takowa jest niewatpliwie prezydent miasta
          > sprawujacy funkcje z wyboru - to
          > jednak pismactwo nie musi sie w inicjaly bawic.

          Ale mnie nie o to chodzi, a przynajmniej nie tylko o to.
          Bardziej o to, że ci, którzy bronili Mirosława G., ogłaszanego winnym już po
          przedstawieniu zarzutów i wyprowadzonego w kajdankach ze szpitala, i którzy
          płakali nad zaszczutą Blidą, po którą, o zgrozo, władza przyszła o siódmej rano
          - teraz siedzą cicho.
          • luccio1 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 21:45
            Przestępstwo na tle seksualnym wydaje mi się znacznie bardziej odrażające niż
            np. kradzież publicznych pieniędzy
            - i dla człowieka piastującego funkcję publiczną dyskwalifikujące bezwarunkowo i
            na zawsze.
            Zachciało się pociupciać - trzeba odejść w niesławie.
            • magdalaena1977 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 23:52
              luccio1 napisał:

              > Przestępstwo na tle seksualnym wydaje mi się znacznie bardziej odrażające niż
              > np. kradzież publicznych pieniędzy
              > - i dla człowieka piastującego funkcję publiczną dyskwalifikujące bezwarunkowo
              > i na zawsze.
              > Zachciało się pociupciać - trzeba odejść w niesławie.
              Ale my wcale nie wiemy, czy on naprawdę kogoś zgwałcił, a tym bardziej czy
              molestował.
              Może tylko robił głupie seksistowskie uwagi a domniemana ofiara gwałtu jest
              podstawiona przez jego przeciwników politycznych ?
              • nati1011 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 08:06
                magdalaena1977 napisała:
                > Może tylko robił głupie seksistowskie uwagi a domniemana ofiara
                gwałtu jest
                > podstawiona przez jego przeciwników politycznych ?
                >

                Jako bardzxo młoda dziewczyn poszłam do pracy w firmie budowlanej.
                Było nas - kobiet - w sumie 3. Reszta sami faceci. Już po tygodniu
                pracy jeden "bardzo opiekuńczy" dyrektor dostał ode mnie w twarz.
                Nie reagował zupełnie na informacje słowne. Był to pierwszy i
                ostatni - na szczęście - przypadek, że uderzyłam kogoś w twarz. Ale
                potem już do końca pracy miałam spokój. Nikt nie ośmielił sie nawet
                na sprośny żart. Niestety w innych firmach koledzy już się tak nie
                krępowali. I musiałyśmy znościć czasem wyjątkowo obelżywe dowcipy,
                sprośne rysunki i kalendarze. Wielokrotnie musiałam sie wykręcać
                od "służbowych" wyjazdów, kolacyjek czy innych atrakcji. Miałam tą
                szczęsliwą sytuację, ze nie straszna była mi ewentualna utrata
                pracy.

                Cieszę, sie, ze takie sprawy zaczynają w końcu trafiać do sądu -
                choc na razie tylko już drastyczne przypadki - bo zjawisko jest
                mocno rozpowszechnione. A kobieta jest często całkowicie bezradna.

                • isma Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 07.03.08, 09:54
                  No tak, tylko ze kij ma dwa konce. Zdarza sie, ze panie inicjuja
                  flirt z szefem, majac na oku jakies zawodowe korzysci, a jak rzecz
                  nie wypali, to sie nagle poczuwaja do bycia molestowanymi.

                  Aha, w etymologicznie rozumianej kolacyjce z kolega z pracy (za
                  wiedza osobistego slubnego rzecz jasna) nic zlego nie widze. Ale ja
                  lubie jesc wink)).
            • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 20:22
              luccio1 napisał:

              > Przestępstwo na tle seksualnym wydaje mi się znacznie bardziej odrażające niż
              > np. kradzież publicznych pieniędzy
              > - i dla człowieka piastującego funkcję publiczną dyskwalifikujące bezwarunkowo
              > i
              > na zawsze.
              > Zachciało się pociupciać - trzeba odejść w niesławie.

              O ile to robił. Bo oskarżyć może każdy każdego. Np. ja ciebie o molestowanie
              mojego syna. Prokuratura ma obowiązek zacząć śledztwo. Oczywiście zostaniesz
              uniewinniony / oczyszczony z oskarżenia, bo ja nie mam syna. Ale czy masz z tego
              powodu wycofać się na zawsze?
          • luccio1 Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 05.03.08, 21:55
            > Bardziej o to, że ci, którzy bronili Mirosława G., ogłaszanego winnym już po
            > przedstawieniu zarzutów i wyprowadzonego w kajdankach ze szpitala...

            Zgadzam się - nie trzeba było robić cyrku z wyprowadzaniem w kajdanach ze
            szpitala - można było wziąć z domu.
            Ale na pewno trzeba było przeprowadzić proces, skazać - i w skutku prawomocnego
            wyroku skazującego wykluczyć z zawodu lekarskiego.
            Byłby to bardzo pożyteczny społecznie upadek, a właściwie sprowadzenie na
            miejsce człowieka, któremu się wydawało, że wybitne zdolności czynią z niego
            omalże drugiego Pana Boga - a w każdym razie upoważniają go do poniewierania
            współpracownikami i ludźmi oczekującymi na pomoc
            (tam też był wątek nadużycia seksualnego - chciał najpierw przespać się ze swoją
            pielęgniarką, a dopiero potem zobaczyć, "co da się zrobić" by pomóc jej ojcu -
            za to samo facet dla mnie nie istnieje).

            To zresztą, że lekarz transplantolog może czynić się równym Bogu (wszczepiając
            "nowy" organ przedłuża życie człowieka poza kres nieuchronnie i nieodwołalnie
            naznaczony przez Boga - tak to przecież rozumiano w epoce przed przeszczepami!),
            jest dla mnie argumentem
            p r z e c i w transplantacjom
            (drugim argumentem jest możliwość uśmiercenia potencjalnego dawcy, by pozyskać
            "świeży" organ).
            • dominikjandomin Re: Kontrowersyjne praktyki prasowe 06.03.08, 20:26
              luccio1 napisał:


              > To zresztą, że lekarz transplantolog może czynić się równym Bogu (wszczepiając
              > "nowy" organ przedłuża życie człowieka poza kres nieuchronnie i nieodwołalnie
              > naznaczony przez Boga - tak to przecież rozumiano w epoce przed przeszczepami!)
              > ,
              > jest dla mnie argumentem
              > p r z e c i w transplantacjom

              A przed antybiotykami tak samo rozumiano zakażenia bakteryjne. Nie przesadzasz?
              Pan po to dał nam rozum, abyśmy z niego korzystali.

              > (drugim argumentem jest możliwość uśmiercenia potencjalnego dawcy, by pozyskać
              > "świeży" organ).

              Powieści science-fiction czytasz? Na dodatek najgorsze polskie chłamy
              political-fiction? Tam jest dużo takich wątków... Po Zajdlu już nie ma uatora
              dobrych political-fiction w Polsce...
    • otryt "w pewnej intencji" 07.03.08, 09:40
      Chciałbym zapytać, jak to jest z punktu widzenia teologii. Czy jeśli
      msza odbywa się w jakiejś intencji, czy tylko kapłan czy też ogół
      wiernych modli się do Boga w tej konkretnej intencji? Intuicja mi
      podpowiada, że modli się ogół wiernych, ale może się mylę?

      Przyznam, że podobnie jak Dominik mam duże opory w zaakceptowaniu
      wyczytywania podczas mszy modlitw „w pewnej intencji”. Nie
      przekonują mnie argumenty, że intencja może kogoś zgorszyć. Zawsze
      można sformułować ją w taki sposób, aby nie obrażałoby to niczyich
      uczuć albo chroniło prywatność. Nie trzeba przecież od ołtarza
      informować,” aby Zbigniewa Kowalskiego z ulicy Ogrodowej Pan Bóg
      uwolnił od nałogu pedofilii.” Można intencje wyrazić inaczej: „Aby
      Pan Bóg dopomógł Zbyszkowi”, „w intencji nawrócenia Zbigniewa”, „ o
      wyjście z nałogu dla przyjaciela”, „za Zbigniewa”.

      Gdy słyszę „w pewnej intencji” od razu wewnętrznie zgłaszam „votum
      separatum” , Możecie się modlić, ale beze mnie. Odbieram to jako
      brak zaufania do członka wspólnoty. Podejrzewam, że jest to coś
      takiego jak modlitwa Kargula lub Pawlaka, żeby szlag trafił sąsiada
      czy coś w tym rodzaju. Oczywiście rozum mi podpowiada, że ksiądz nie
      przyjąłby takiej intencji. Jednak czuję, że trzeba posiadać choćby
      minimum informacji, za co lub za kogo się modlę. Każda wspólnota
      opiera się na zaufaniu. Wyrażenie swojej intencji jest wyrazem
      takiego zaufania. Taką sytuację odbieram jako demonstrowanie braku
      zaufania, kupowanie kota w worku, rzecz całkowicie bez sensu pod
      każdym względem. Lepiej by było, gdyby ksiądz takich intencji nie
      wyczytywał. Ale wtedy modli się sam za znaną tylko sobie intencję.

      Każdy może mieć swój prywatny pogląd na sprawę prezydenta Olsztyna.
      Wynika to z jego doświadczeń życiowych, poglądów i sympatii, także
      politycznych. Czekanie z tym na wyrok sądu wydaje mi się dość
      absurdalne. Działając z w myśl tej zasady moglibyśmy tylko
      twierdzić, że „wiem, że nic nie wiem.” Podczas gdy różni spryciarze
      kręciliby swoje lody, śmiejąc nam się w nos. Jakoś tak jest, że
      media z wielkim hukiem rozpoczynają różne sprawy. Ich finałów
      sądowych zazwyczaj nigdy się nie doczekujemy. Albo małym druczkiem
      na przedostatniej stronie.

      Myślę, że w każdej sprawie można zgłaszać sensowne i nie obrażające
      Boga ani ludzi intencje. Także i w tej: „ aby Bóg mądrze i
      sprawiedliwie pokierował sprawą prezydenta Olsztyna”, „aby pocieszył
      i dał sprawiedliwe zadośćuczynienie ofiarom”, „za wszystkich
      uczestników tej sprawy”, „za Czesława Małkowskiego”. Taka ogólna
      intencja nie wikła nas w problem dociekania jego winy, którego tak
      na 100 procent nie znamy. Jednak modlitwa za sprawcę może także
      oznaczać, że winny otrzyma sprawiedliwą karę. Pan Bóg ma tę moc, że
      z każdego zła potrafi zrobić dobro.
      • kann2 Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 09:59
        Z tradycyjnego Katechizmu:

        Kto doznaje owoców Mszy Św.?

        Owoców Mszy Św. doznają wszyscy członkowie Kościoła, żyjący i
        umarli; szczególnie zaś doznają ich: 1) kapłan sprawujący Ofiarę
        Mszy Św.; 2) ci, za których w szczególności Ofiara jest składana; 3)
        wszyscy, którzy na Mszy Św. pobożnie są obecni.
        • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 10:31
          Czyżby z tego co napisałeś znaczyło, że sprzeciwiając się w myśli
          intencjom "w pewnej intencji" pozbawiam się tym samym owoców Mszy Św?
      • isma Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 10:04
        A ja mam i nie mam. Tzn. wyobrazam sobie, probujac na chwile
        porzucic perspektywe mieszkanki osmiotysiecznej parafii, ze sa
        parafie, gdzie odczytanie intencji np. za Jozefa i Petronele od razu
        podpowie ludowi Bozemu, ze modlimy sie za te Petronele, co to
        drapnela rok temu z chalupy i wprawdzie ma dziecko z innym, ale
        slubny Jozef ja do domu z powrotem przyjal i teraz sie probuja
        pogodzic.

        Natomiast w tym sensie masz racje, ze tak naprawde czy sie "pewna
        intencje" wyczyta w tej ezopowej postaci, czy w ogole tego nie
        zrobi, to dla Ludu Bozego wlasciwie bez roznicy. No, tyle, ze
        zlozenie ofiary za msze publicznie przez ksiedza skwitowane wink)).
        • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 10:28
          isma napisała:

          >gdzie odczytanie intencji np. za Jozefa i Petronele od razu
          >podpowie ludowi Bozemu, ze modlimy sie za te Petronele, co to
          >drapnela rok temu z chalupy i wprawdzie ma dziecko z innym, ale
          >slubny Jozef ja do domu z powrotem przyjal i teraz sie probuja
          >pogodzic.

          To chyba dobrze, że próbują się pogodzić. I że proszą Boga, aby w
          tej trudnej niewątpliwie sprawie dopomógł. Czy można powiedzieć, że
          ktoś jest dobrym chrześcijaninem, członkiem wspólnoty, jeśli nie
          sprzyja tej sprawie? Skoro już o tym wie, bo wieść gminna doniosła.
          Przy okazji można się przyjrzeć sobie, czy aby w myślach nie mam
          ochoty choć na chwilę drapnąć sobie cudzej żony? Aby chociażby
          zrozumieć do jakich dramatów może to prowadzić.

          Jak byś odebrała, gdyby w naszym skarbczyku intencji modlitewnych
          ktoś prosił o modlitwę "w pewnej intencji"?

          • isma Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 10:41
            No nie wiem, czy nie projektujemy na ogol wlasnego podejscia do
            pewnych spraw. W powszechnym odbiorze chyba jednak intencja jest po
            to, zeby Pan Bog pomogl tam, gdzie czlowiek nie poradzi. Tam, gdzie
            sie zle dzieje.

            To Lud Bozy sie moze np. domyslac, ze modlic sie trzeba, zeby Pan
            Bog powstrzymal Jozka, bo ten, choc dobra wole wykazal, to co rusz
            go reka swierzbi, zeby Petroneli ciezko przylac za te upokorzenia,
            co to ich doznal. "Jak by wszystko bylo z nimi w porzadku, to by
            mszy nie zamawiali" - o, takie myslenie sobie wyobrazam.
            Na Msze sw. chodza nie tylko "dobrzy chrzescijanie", w tym i my
            sami zreszta wink)).

            Ze Skarbczykiem to troche inna sprawa. Bo my tu jestesmy nie z
            terytorialno-administracyjnego przypadku, tylko z wlasnej woli. Bo
            sie lubimy, o. I dlatego poziom zaufania miedzy nami jest inny - a
            z drugiej strony, nie znamy sie realnie, wiec jak prosimy o modlitwe
            za Kasie czy Jacka, to najpewniej nikt i tak nie wie, o kogo chodzi.
            • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 11:20
              isma napisała:

              >"Jak by wszystko bylo z nimi w porzadku, to by
              >mszy nie zamawiali" - o, takie myslenie sobie wyobrazam.

              Pewno tak jest jak piszesz. Pomyśl jednak, jak wiele pracy
              duszpasterskiej takie myślenie wymaga. To orka na ugorze, którą
              trzeba podjąć, a nie chować intencje. Bez minimum zaufania nie ma
              żadnej wspólnoty, ani rodziny, ani parafii, ani narodu. Wiele zła
              wynika z chowania, co się dzieje w czterech ścianach rodzinnego
              domu, z fałszywego wstydu i z tego powodu nie szukania ratunku na
              zewnątrz.

              Przygotowując rozważania na najbliższą niedzielę zwróciło moją
              uwagę, że podczas modlitwy o wskrzeszenie Łazarza Jezus WZRUSZYŁ SIĘ
              MOCNO.

              >A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu.

              Tak się zastanawiam, czy słysząc intencję „w pewnej intencji” można
              się wzruszyć? Czy wzruszenie musi zawsze towarzyszyć naszej
              modlitwie? Czy można się modlić obojętnie? Odczytując intencje z
              naszego skarbczyka zawsze bardziej lub mniej zgłaszane tam intencje
              mnie poruszają. Chociaż przyznam się, że czasem dołączałem się do
              modlitw Jana Pawła II. Dołączałem się w ciemno. Działało to jednak
              na zasadzie autorytetu. Byłem pewny, że JP II modli się o sprawy
              najważniejsze i słuszne. Poza tym był to mój wybór. Można sobie
              wyobrazić innego księdza, który jest autorytetem. Ale czy tak można
              myśleć o wszystkich kapłanach?
              • isma Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 11:35
                A mnie to sie o autorytet ksiezy nie pytaj, bo ja antyklerykal
                jestem ;-P.

                A powaznie - wlasnie dlatego, ze jestem antyklerykal, to akurat
                jesli chodzi o ksiedza celebrujacego Msze sw. watpliwosci nie mam
                zadnych. Waga tego co sie podczas Mszy sw. dzieje nijak nie zalezy
                od osobistej nie(swietosci) celebransa, ani od jego autorytetu.

                No wiec rozanca w intencji rosniecia w sile Radia Maryja pod wodza
                o. Rydzyka - bym nie wyklepala. Tu, owszem, dla mnie dziala
                kategoria "wzruszen". Osobistego stosunku do spraw.
                Ale Msza sw. nie jest moja wlasnoscia, tylko Kosciola. Skoro Kosciol
                Najswietsza Ofiare sprawuje, to moje osobiste "wzruszenia" w zwiazku
                z jej intencja, owszem, bywaja sluszne i zbawienne, ale w zaden
                sposob konieczne wink)).
                • dominikjandomin Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 11:46
                  isma napisała:


                  > No wiec rozanca w intencji rosniecia w sile Radia Maryja pod wodza
                  > o. Rydzyka - bym nie wyklepala. Tu, owszem, dla mnie dziala
                  > kategoria "wzruszen". Osobistego stosunku do spraw.
                  > Ale Msza sw. nie jest moja wlasnoscia, tylko Kosciola. Skoro Kosciol
                  > Najswietsza Ofiare sprawuje, to moje osobiste "wzruszenia" w zwiazku
                  > z jej intencja, owszem, bywaja sluszne i zbawienne, ale w zaden
                  > sposob konieczne wink)).

                  A Msza w intencji rośnięcia w siłę Radia Maryja i o. Tadeusza Rydzyka CSsR? Skąd
                  mam wiedziec, co to jest za intencja, jeśli jest "pewna"? A może ksiądz jest
                  polityczny i modli się za powodzenie konkretnych polityków, których nie cierpię?
                  Albo o konkretną ustawę, której jestem przeciw?
                  • isma Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 14:42
                    To intencja sie nie zaksieguje, ale owoce Mszy sw. i tak beda - tam,
                    gdzie Pan Bog im pozwoli wyrosnac. Chocby to gruszki na wierzbie byc
                    mialy wink)).
                • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 12:04
                  isma napisała:

                  >to akurat jesli chodzi o ksiedza celebrujacego Msze sw. watpliwosci
                  >nie mam zadnych. Waga tego co sie podczas Mszy sw. dzieje nijak nie
                  >zalezy od osobistej nie(swietosci) celebransa, ani od jego
                  >autorytetu.

                  Tu zgoda. Niezależnie od tego, kto celebruje Mszę św. Najświętsza
                  Ofiara sprawuje się w sposób ważny. Ale ja nie o tym pisałem, jeno o
                  intencjach, że w wyjątkowych wypadkach potrafię zawierzyć w ciemno
                  konkretnej osobie, jako człowiekowi (nie celebransowi) i na nim
                  całkowicie polegam. Regułą jest jednak, że z definicji odrzucam
                  działanie w ciemno, bez świadomości pod czym się podpisuję. To samo
                  robię w banku mozolnie czytając kilkustronicowe umowy pisane drobnym
                  maczkiem. Urzędniczka i kolejka się niecierpliwią, a ja czytam
                  sobie. Pewno bym czytał szybciej, ale napięcie, które wyczuwam nieco
                  spowalnia ten proces.

                  Pewne kontrowersyjne intencje, moim zdaniem są lepsze, niż intencje
                  ukrywane, bo pozwalają zmierzyć się z problemem, który w jakiś
                  sposób rezonuje w mojej duszy. Pozwala np. zauważyć, że zbyt łatwo i
                  szybko osądzam albo wywyższam się. Taka refleksja pozwala
                  skorygować i prostować swoje drogi.

              • kann2 Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 11:49
                Wszystko zależy od zaksięgowania!

                Ale modlitwa, zwłaszcza modlitwa liturgiczna, jaką kieruje kapłan,
                nie jest modlitwą prywatną, ale modlitwą "w imię Chrystusa" ("żeby
                wszystko, o cokolwiek poprosicie Ojca w imię moje, On wam dał") -
                skoro tak, to zła intencja nie zostanie odpowiednio zaksięgowana i
                już.
                • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 12:08
                  kann2 napisał:

                  >skoro tak, to zła intencja nie zostanie odpowiednio zaksięgowana i
                  >już

                  Czyli Wyższa Instancja i tak czuwa, gdy ta niższa się pomyli.
                  Uf...odetchnąłem z ulgą. Dziękuję.
                  • isma Domini canes czyli OT 07.03.08, 14:51
                    No, dzisiaj np. mi wypadlo sie na Mszy sw. przylaczyc do intencji za
                    zakon kaznodziejski, albowiem sw. Tomasza z Akwinu jest. Mysle, ze
                    jest to zakonowi zreszta bardzo potrzebne wink)).

                    Niestety, kierunek moich dzisiejszych wzruszen byl nieco, eeee,
                    krzywy, albowiem celebrans sie trafil kiepskiej dykcji, i jak doszlo
                    do obwieszczenia zgromadzeniu, iż "SZCZekajac na powtórne Jego
                    przyjscie skladamy Ci wsrod dziekczynnych modlow te zywa i swieta
                    Ofiare", tom przestala spelniac warunek "poboznego uczestniczenia" w
                    tejze Ofierze wink))
                    • otryt Re: Domini canes czyli OT 07.03.08, 15:18
                      No nie za bardzo off topic. Intencja jawna i jak najbardziej
                      słuszna. Dominikanów lubię bardzo. A że czasem ktoś zaszczeka od
                      ołtarza...to przecież drobiazg. Może ma to nam przypomnieć, że mamy
                      być jako psy pańskie. Nie wiem, czy wiesz, że na głównym ołtarzu
                      bazyliki św. Mikołaja w Gdańsku jest wyrzeźbiony pies. Oczywiście u
                      boku św Dominikasmile))
                      • isma Re: Domini canes czyli OT 07.03.08, 15:51
                        No wiec wlasnie to szczekanie na powtorne przyjscie mi sie wydalo
                        bardzo a'propos. Tak a'propos, azem sie zatchnela z zachwytu nad
                        tym, jak to wszystko u braci jest inne i lepsze - nawet modlitwe
                        eucharystyczna tak sprytnie poprawia, zeby do okolicznosci jeszcze
                        lepiej pasowala wink)).

                        A powaznie, bo oczywiscie z kiepskiej dykcji smiac sie nie wypada. O
                        szczekanie mniejsza, natomiast musze powiedziec, ze wcale jakos mnie
                        nie zachwyca, a nawet lekko irytuje - choc to przeciez na moj
                        benefis niby, jako niewiasty, jest robione - jak przez cala liturgie
                        tam, gdzie sie w mszale mowi o "braciach", u dominikanow mowi sie
                        uparcie i dobitnie o "siostrach i braciach". Bawi mnie tez
                        niepomiernie, jak glowny celebrans, pogladajac po czternastu
                        koncelebrujacych - plci, oczywista meskiej - mowi o modlitwie za
                        posrednictwem naszych "swietych patronek i patronow" - no moze tam
                        ktory faktycznie na drugie ma Maria, jak to w Krakowie sie
                        zdarza...wink))

                        Ale pelnia posluge myslenia, jak sie dzisiaj pochwalili. I to nie
                        jest - jak sie pochwalili - takie tam sobie zwykle myslenie, "czy
                        pojde dzis do spowiedzi, czy nie", o nie... To takie wiecej
                        filozoficzne myslenie jest wink)). Tak ze oczywiscie trzeba sie
                        modlic, zeby mysleli, w lacznosci z Kosciolem rzecz jasna.
                        No, dobra, jestem zlosliwa. Ale bo ja reprezentuje jednak raczej
                        partie jezuicka wink)).
                    • kann2 Re: Domini canes czyli OT 07.03.08, 15:52
                      isma napisała:

                      > No, dzisiaj np. mi wypadlo sie na Mszy sw. przylaczyc do intencji
                      za
                      > zakon kaznodziejski, albowiem sw. Tomasza z Akwinu jest. Mysle, ze
                      > jest to zakonowi zreszta bardzo potrzebne wink)).
                      >

                      Z pewnością jest potrzebne, ale od prawie czterdzistu lat św.
                      Akwinaty w Kościele katolickim obchodzi się 28 stycznia. A dziś
                      świętych męczennic Perpetuy i Felicyty jest!

                      W roku 1274 papież bł. Grzegorz X zwołał do Lyonu sobór powszechny.
                      Zaprosił także Tomasza z Akwinu. Tomasz jednak, mając 48 lat, po
                      krótkiej chorobie zmarł w drodze na sobór w opactwie cystersów w
                      Fossanuova dnia 7 marca 1274 roku. Z tego właśnie powodu do roku
                      1969 doroczną pamiątkę św. Tomasza Kościół obchodził właśnie 7
                      marca, w dzień śmierci. Ten dzień przypada jednak zawsze w Wielkim
                      Poście. Dlatego reforma liturgiczna doroczne wspomnienie świętego
                      przesunęła wyjątkowo na 28 stycznia - dzień przeniesienia jego
                      relikwii do Tuluzy w 1369 r.
                      www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/01-28.php3
                      Może Ty w jakimś bardzo starokatolickim kościele bywasz, co to nie
                      uznaje Soboru? Kaplica na Kątowej?
                      • isma Re: Domini canes czyli OT 07.03.08, 17:02
                        Carissime, alez to jest tylko kolejny dowod tego, ze u
                        psow Panskich takze i to bylo dzisiaj (lege artis chyba!) "inne,
                        lepsze". Odprawialo sie na konwentualnej ewidentnie swiatecznie, z
                        wielka pompa, w pozlocistych ornatach wink)). I duchowy syn sw.
                        Tomasza, rocznice wiadoma wspominajac, wyglosil byl homilie w
                        duchu "jak sie sami nie pochwalimy, to ktoz nas pochwali" wink)).
                        Wiec nie na Katowej, a kysz!, tylko tu:
                        www.krakow4u.pl/kosciol_zdjecie.php?id=618&p=u&idg=

                        Perpetui i Felicyty, powiadasz?
                        To przez to poludniowe szczekanie na trzecim biegu przeszla mi kolo
                        nosa okazja do kanonu rzymskiego ;-(((?
            • dominikjandomin Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 11:43
              Ale nie ma nakazu zamawiania Mszy.

              A i u nas zamawia się nie tylko w strapieniach, ale i dziękczynne. Albo prośba o
              łaski w ważnym dla kogoś dniu. I nie znaczy to nigdy, ze u niego wszystko się
              wali - często wręcz przeciwnie.
              • otryt Re: "w pewnej intencji" 07.03.08, 12:19
                dominikjandomin napisał:

                >A i u nas zamawia się nie tylko w strapieniach, ale i dziękczynne.
                >Albo prośba o łaski w ważnym dla kogoś dniu. I nie znaczy to nigdy,
                >ze u niego wszystko się wali - często wręcz przeciwnie.

                No właśnie, wtedy cieszymy się czyjąś radością. Myślę, że pewnym
                miernikiem naszego bycia we wspólnocie, jest to czy potrafimy się
                cieszyć czyjąś radością i smucić się czyimś kłopotem. Gdy jest
                inaczej powinna zapalić się czerwona lampka. W dawnych
                modlitewnikach w archunku sumienia było pytanie: czy cieszysz się z
                czyjegoś nieszczęścia. Sąsiedzi tej rodzinki z Józkiem i Penelopą
                chyba się cieszą. Intencja o pogodzenie się małżonków wypowiedziana
                głośno pozwoli ich sąsiadom zauważyć, że grzeszą.

    • anndelumester a intencje modlitw? 11.03.08, 15:20
      przyznam, ze nieco zdziwilam sie czytajac nawoływania na jednym
      takim forum do modlitwy, w intencji
      eeeeeeeeeee zeby komus sie ewidentnie źle podziało. Ten ktos to wrog
      byl oczywista ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja